isabelle30
27.12.05, 13:12
zaczela sie jakies 4 mce temu, gdy moj maz... gdy dowiedzialam sie ze w jego
zyciu jest inna kobieta
teraz regula jest ze stan calkowitego przygnebienia zaczyna sie kolo poludnia
i trzyma do wieczora, wieczory sa najlepsze, potrafie wtedy trzezwo myslec,
ale i tak boje sie jutra, i wogole przyszlosci. niby jeszcze trwa walka o to
malzenstwo, chociaz dotad wydawalo mi sie ze moj maz nie robi nic, jednak jak
powiedzialam mu ze zdecydowalam sie na rozwod, zatrzeslo to nim i zaproponowal
jeszcze jeden uklad ktory mamy przetrenowac za 11 dni, (licze te dni)
wiec chyba jeszcze nie odszedl do niej na dobre, moze on chce zebym pomogla mu
wrocic do mnie?
te 11 dni to niby krotko, ale boje sie ze ktoregos dnia deprecha ogarnie mnie
znow tak silna ze nie uda mi sie juz odzyskac spokoju, wroci tzw smiglo czyli
gonitwa mysli, polaczone z lekami i agresja oraz histeria, wybuchne nie
wytrzymam i wszystko zaprzepaszcze...
macie jakas mantre ktora powtarzacie sobie w trudnych chwilach, lub cwiczenie
stawiajace psychike w pionie?