Dodaj do ulubionych

Proba samobojcza-co dalej?

06.03.06, 10:08
Zrobilam to-tydzien temu.Niedawno wyszlam ze szpitala(wlasciwie na wlasne
zadanie) Narzeczony nie poswiecil nawet dla mnie (wiedzial,ze jestem w
szpitalu) swojego wyjazdu na narty-obcy ludzie odwiedzali mnie w szpitalu
(kumpel i przyjaciolka-matka nie zyje,ojciec alkoholik,wiec tez odpada)W
czasie pobytu w szpitalu niemile telefony od niego,zimne.W ten weekend
doprowadzil mnie do placzu,choc w zsadzie powinnam jeszcze zostac w szpitalu
i przynajmniej powinien mnie oszczedzac,Co dalej? Nie mam gdzie sie
wyprowadzic,pracy nie jestem w stanie podjac.Nie bierzcie przykladu ze mnie.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 10:11
      cieszę się że jesteś Karolino
      wierzę mocno że chociaż to nie będzie łatwe to poukładasz sobie wszystko od nowa jak trzeba , tylko
      pamiętaj, żeby wyzdrowieć musisz te tableteczki brać po kolei dzień po dniu a nie wszystkie na raz
      niemądra kobieto.
      no, przytulaki, dobrze że się odezwalaś.
    • iso1 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 10:14
      Fajnie że jesteś. Martwiłem się o Ciebie. Trzymam kciuki żeby Ci się udało
      • karolinak12 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 10:29
        Dzieki.A co do tabletek-reszte jaka mialam wyrzucilam-mam straszny wstret od
        tamtego momentu do polykania jakichkolwiek tabletek(nawet witaminowych)-koszmar
        przezyty w szpitalu (plukanie zoladka,odzyskiwanie i tracenie przytomnosci)
        zrobil swoje.Nie wiem co dalej,nie mam gdzie sie wyprowadzic i na razie jestem
        (psychicznie) za slaba,zeby sie nadtym zastanawiac.Nie wiem co z moi slubem-
        skoro zawiodl wtedy moze i w przyszlosci.Po prostu nie wiem co dalej
        • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 10:58
          Karolino,
          ja tez sie ciesze, ze wrocilas.
          moim zdaniem Twoj narzeczony wcale nie zawiodl, po prostu
          postanowil zachowac pewna autonomie w Waszym zwiazku. ma do tego prawo. pisalas
          poprzednio, ze jest dla Ciebie dobry, chodzi z Toba do lekarza itd. sporo osob
          chorych nie ma takiego oparcia. dlaczego mialabys sie wyprowadzic, przeciez on
          Cie wcale nie skrzywdzil. to nie jego wina, ze jestes tak slaba psychicznie.
          mysle ze przydalaby Ci sie porzadna psychoterapia. a narzeczonego nie obwiniaj
          o obojetnosc, czy chlod. ta sytuacja na pewno nie jest dla niego latwa, on nie
          moze sie w tej chwili zachowywac inaczej, bo oznaczaloby to, ze czuje sie winny.
          nie sugeruj mu, ze zrobilas to przez niego, jesli nie chcesz go stracic.
          moze byc miedzy Wami calkiem dobrze jezeli bedziesz miala bardziej realistyczne
          oczekiwania.
          pozdrawiam Cie cieplo
          t.
          • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 11:04
            ale jak przedślubny wybrał narty zamiast odwiedziny w szpitalu po probie samobójczej, no to ja nie wiem
            czy to jest taki dobry znak dla związku.
            Być może zaskoczenie było tak duże że wiedzial jak zareagować, ale słabo mi to jakoś i blado wypada,
            jakby sobie nie tłumaczyć, powinien przy niej być skoro wiedział.
            • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 11:30
              on Lucyno nie wybral nart, juz tam przeciez byl. moze byl zwiazany z
              pozostalymi osobami wspolnym terminem powrotu, moze byli jednym samochodem?
              mnie sie wydaje, ze facet ma charakter i nie chce byc szantazowany. nie pada w
              tej chwili na kolana, bo nie chce stwarzac wrazenia, ze poczuwa sie do winy.
              mysle, ze silny, niezalezny partner moze Karolinie zapewnic calkiem niezle
              zycie. tylko nie powinna oczekiwac, ze wspolne pielegnowanie jej depresji
              stanie sie celem jego zycia.
              • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:35
                a myślisz że w dzisiajeszych czasach łatwo złapać męża?
                czasem w desperacji to i szantaż emocjonalny może się przydarzyć, grunt, żeby tego świata nie widzieć w
                tak tragicznych barwach, bo nic nie jest czarno-biale, to tylko depresyjny filtr , a tak po prawdzie klapy na
                oczach.
                • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:51
                  lucyna_n napisała:

                  > a myślisz że w dzisiajeszych czasach łatwo złapać męża?

                  nie, dokonałaś mistrzostwa świata
                  • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:12
                    ja łapalam jeszcze w starych czasach, wtedy jeszcze sztuczka na ciążę była jak najbardziej skuteczna:)
    • luba9 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 10:51
      uff, Jesteś, łatwo nie jest, jest do chrzanu jak w tej chwili nie masz w nikim
      oparcia w realu, może jednak narzeczony, no i zawsze trochę wirtualnego oparcia
      w nas, znajomych z forumzszddsdswsffr(to wpisała moja córeczka)lkihf6fcxfd
      powtarzam Ci ,Karol z tego się wychodzi!!!(jestem tego dowodem, choć nie w
      100%, da dawka profilaktyczna)chociaż przyznaję nie masz komfortowych warunków,
      ale sama deprecha jest cholernie niewygodna
    • justyna41 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 11:09
      Dobrze, że jesteś. Bardzo martwiłam się o Ciebie. Musisz znaleźć oparcie w
      sobie, jak widzisz na ludziach zawsze się zawiedziesz. A co do narzeczonego to
      zastanowiłabym się poważnie - jeżeli teraz się nie sprawdził, to potem będzie
      jeszce gorzej. Jeżeli nie możesz mieć w nim oparcia to bycie w takim
      małżeństwie dobrze nie rokuje.
    • mamusia1999 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 11:12
      ciesze sie ze do nas wrocilas. co dalej to sie musi okazac. wracaj do sil. to
      jasne, ze nie mozesz teraz zaplanowac calej przyszlosci. kroczek po kroczku.
      nikt sie z dnia na dzien nie wyprowadza, ale przeciez chyba nie mieszkacie w
      jednej izbie. szukaj swojej prywatnosci w jednym pokoju, na razie. skontaktuj
      sie z opieka spoleczna (nie wzdrygaj sie, oni nie sa tylko od lumpow), oni maja
      opiekunow dla takich jak my (wiem bo moja kolezanka tym sie zajmuje), pomoga
      poszukac mieszkania.
      narzeczony...chyba tez przezywa swoje. kocha cie pewnie ale wzdraga sie na mysl
      o odpowiedzialnosci za to co ty zrobilas. i ma racje, karolina, to zrobilas TY,
      przez swoja chorobe a nie przez niego. to twoje pierwsze zadanie, nie szukac
      winnego.
      jesli dla ciebie ten slub mial byc ucieczka do gniazdka, gdzie zawsze ktos
      bedzie nad toba czuwal to twoj narzeczony byc moze wlasnie zrozumial, ze az
      takim opiekunem byc nie chce. jego prawo.
      trzymaj sie kobitko, przeszlas pieklo, teraz moze byc chyba juz tylko lepiej.
      jednak zdecydowals sie zyc. brawo za odwage.
    • spektakularna Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 12:32
      zimny drań
      • aaeryn Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 12:47
        Podzielam zdanie Tristezzy- facet był we włoszech z tego co czytałam wczesniej-
        więc jak miał przyjechac w mgnieniu oka?? jemu tez napewno jest trudno,ale
        facet tego tak nie okaże,skoro chce ,zebys została jego ŻONĄ,to nie robi tego
        ot tak sobie!! napewno cie Kocha,jednak kazdy potrzebuje jakiegos swojego
        światka,jestes jego wielką cześcia,jednak nie całym swiatem...ale to
        normalne,tak powinno byc..nie może miec poczucia winy,ze to zrobiłas i byc
        szantazowany,bo tym samym odpychasz go ,..on tak samo sie boi ,co sie z Toba
        dzieje,ale nie uwierze,ze jest zły,bo sama wczesniej pisałas,ze jest dla ciebie
        dobry,a że wyjechał na jakis czas gdzies ze znajomymi to bardzo dobrze...jak
        wyjeżdzał na urlop parodniowy nie przypuszczał ze targniesz sie na
        życie,....Jest mi cie bardzo żal,jednak nie mozna nikogo ,,zadusić:" z
        miłości,trzymac tylko przy sobie,...ty chyba sama nie wiesz,czy chcesz tego
        slubu,...tylko z tak błachego powodu,ze wyjechał na urlop uważasz go za
        nieczułego,niekochajacego ..czytałam wczesniejsza twoja opinie o nim i
        powiedziałabym,ze to 100% facet i napewno cie kochajacy,tylko twoje leki i
        niepewnosc sa przeszkoda dla was...sorry,ze tak pisze,może ostro,ale to mój
        wniosek na podstawie twojego wczesniejszego postu...Oboje powinniscie przez to
        przejśc,nie odwoływac slubu,bo facet jest ok..ale kazdy ma właśna opinie, i
        zrobisz jak sama uważasz..pzdr..
        • spektakularna Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 12:58
          oczywiście każdy sądzi według siebie
          dla mnie wybacz jest to czymś niepojętym
    • mag401 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 12:43
      karolinak12 napisała:
      wejdż na moją pocztę spróbuje ci pomuc za darmo. sprawa jest bardzo poważna.
      > Zrobilam to-tydzien temu.Niedawno wyszlam ze szpitala(wlasciwie na wlasne
      > zadanie) Narzeczony nie poswiecil nawet dla mnie (wiedzial,ze jestem w
      > szpitalu) swojego wyjazdu na narty-obcy ludzie odwiedzali mnie w szpitalu
      > (kumpel i przyjaciolka-matka nie zyje,ojciec alkoholik,wiec tez odpada)W
      > czasie pobytu w szpitalu niemile telefony od niego,zimne.W ten weekend
      > doprowadzil mnie do placzu,choc w zsadzie powinnam jeszcze zostac w szpitalu
      > i przynajmniej powinien mnie oszczedzac,Co dalej? Nie mam gdzie sie
      > wyprowadzic,pracy nie jestem w stanie podjac.Nie bierzcie przykladu ze mnie.
      • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:26
        "pomuc za darmo"
        to ta sama szkoła co "nareście"?
    • tarja30 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:01

      Ja mysle ze facet sie boi...bo jak tu sie nie bac?On wyjezdza na narty i ma do
      tego prawo a jego ukochana w tym czasie ma probe samobojcza.Kto by sie nie bal?
      Co on ma myslec?Nie mozna od niego wymagac ze calkowicie poswieci sie kobiecie
      i zrezygnuje z wlanych przyjemnosci.Kazy ma do nich prawo.A tak przed kazdym
      wyjazdem,spotkaniem lęk czy sytuacja sie nie powtorzy.Karolina pomysl o tym...
      • sneeper Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:16
        kronika wypadków miłosnych ?
        -
        • sneeper Re: 06.03.06, 13:21
          smą końcówkę widziałem,nawet nie wiem co to z film ,
          tak się mi w czoraj włączyło ??
          -ale żeby tak samej zjeśc i nawet nie poczęstować ?
      • karolinak12 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:24
        Jestem w stanie zrozumiec,ze moze i nie mogl przyjechac,ale jego telefony,gdy
        bylam w szpitalu byly obrzydliwe( nie mialam sil rozmawiac z jego
        znajomym,ktory przyszedl,a on do mnie ze robie mu bydlo itp.)Juz wczesniej
        mialam pewne obawy-przed tym co zrobilam skontaktowalam sie z jego dawna
        znajoma i teraz odczytalam korespondencje,na pewno ze slubu nic nie bedzie-
        kazdy oczekuje czegos innego-ja pomocy,gdy jestem w szpitalu i chora,on czegos
        innego.Myslalam,ze jak zwiaze sie z kims sporo starszym to bedzie lepiej dla
        mnie (wczesniejszy zwiazek z 21-latkiem) Coz pomylilam sie.
        • lucyna_n Nie będę bronić faceta ale Ciebie też nie pochwale 06.03.06, 13:32
          Karolina, ale tak po prawdzie to dlaczego łyknęłaś te tabletki, chciałaś dać mu do zrozumienia że z
          Tobą jest naprawdę źle, żeby do niego dotarło, czy jakoś "ukarać" za ten wyjazd?
          Ja tam nie wiem kto i co w Waszym związku jest ok, a co nmie jest, i na czym byl on oparty, a co za tym
          idzie wtykać palca miedzy drzwi , ale prawda pewnie jak zwykle leży pośrodku. Zresztą jaka by ona nie
          była to czy masz przy sobie nierozumiejącego kochającego czy zimnego drania, depresję musisz
          leczyć, chociażby po to żeby rozeznać jak wlaściwie wygląda cały ten układ i jaka jest prawda o Tobie i
          o nim.
          Teraz widzisz świat przez bardzo wykrzywiony pryzmat depresji, w tym momencie podejmowanie
          strategoicznych decyzji w ktorąkolwiek stronę lepiej zawiesić na kołku.
          Lecz się dziewczyno, tak nie można.
        • sneeper jeux enfants 06.03.06, 13:33
        • bialeoko Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:35
          nienie, to bez sensu, pewnie będziesz go usprawiedliwiać, ale z takim kolesiem
          dopiero się uwikłasz w problemy a zdaje się jak dotąd miałaś ich dość?
          (może pozwalałaś na coś takiego z tytułu bycia córką alkoholika i posiadania
          niedobrego wzorca rodziny?) weź go pop.. znaczy odstaw bydlaka, to nie jest
          partner, to nie jest nawet kumpel, kolega; z takim podejściem do sprawy nie
          jest wart Tobie nawet butów czyścić. a po drugie - 'umieść się' wśród /
          poszukaj ludzi, którzy Tobie będą potrafili udzielić choć odrobinę wsparcia,
          ciepła, wśród których poczujesz siębezpiecznie, przetrwasz kryzys i będziesz w
          stanie potem dalej jakoś iść swoją drogą...
          (IMHO)
          pozdro, ściskam, trzymam kciuki.
          p.s. 21-latkiem czy 50 latkiem, jak widać rozbrykane dzieci mogą być w dowolnym
          wieku
          • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:43
            Jak to jakiś stary kawaler to ma starokawalerskie nawyki, do tego to dopiero trzeba mieć zdrowie.
            • bialeoko i to nawet końskie... - n/txt 06.03.06, 13:46
        • tarja30 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:37

          ciezko komus zdrowemu pojac depresje...Tobie ciezko zrozumiec jego zachowanie
          Podobnie jak Lucyna mysle ze wina lezy po srodku

          Najwazniejsze zebys skupila sie na sobie i leczeniu i nie rozmyslala za duzo o
          tym co bylo.Sciskam
        • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 13:56
          .Myslalam,ze jak zwiaze sie z kims sporo starszym to bedzie lepiej dla
          > mnie (wczesniejszy zwiazek z 21-latkiem) Coz pomylilam sie.

          absolutnej akceptacji rodzica nie otrzymasz od nikogo. jak któś się wiąże z
          kobietą to raczej nie szuka córki.
          • karolinak12 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:06
            Co do mojej proby-mysle,ze zrobilabym to predzej czy pozniej,za duzo roznych
            spraw sie nawarstwialo,zwlaszcza w ostatnim okresie.Bylam w takim stanie
            psychicznym,ze wystarczylo juz niewiele (wyjazd lub jakies niepowodzenie na
            uczelni,czyjas nieprzyjemna uwaga) Ja juz mialam dosc wszystkiego,nie chcialam
            nikogo ukarac,naprawde chcialam umrzec,zostawilam nawet list pozegnalny na
            kompie.Balam sie po prostu kolejnej zmiany w swoim zyciu (i kolejnej chyba juz
            3 przeprowadzki w ciagu 2 lat),ciaglych niepowodzen,nawet moja siostra kiedys
            powiedziala,ze jestem nieudacznikiem,inne osoby twierdzily,ze przynosze pecha.
            • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:21
              Rodzina i tak zwani przyjaciele potrafią dołożyć do pieca
              ale przecież to chyba nie trwało tydzień od wizyty u psychaitry do próby, coś tu nie tak.. Chcesz się leczyć
              i nagle trach, łykasz tabletki. Antydepresanty powodują u niektórych nasilenie myśli samobójczych w
              początkowej fazie, może to dlatego? lekarz psychiatra wie o tym calym bałaganie?
    • bary14 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:01
      karolina, postaraj sie go nie stracic. Samej bedzie Ci jeszcze trudniej.
      Nastepnym razem ulegnij jego namowom i jedz z nim.
      • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:04
        > Samej bedzie Ci jeszcze trudniej.

        nie ma to jak depresyjny realizm
      • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:11
        tak i ulegaj tak do końca życia
        i uzależnienie od fanaberji męża gotowe
        skąd ja znam taki scenariusz, hymmmm
    • marenta Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:16
      facet już teraz nie akceptuje twojej słabości więc co będzie po ślubie
      zamiast współczucia będziesz dostawać chłodny dystans
      gdyby to był wyjazd służbowy no to jeszcze
      ale ty toniesz a on świetnie się bawi
      toksyczny związek?
      • marenta Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:17
        rozumiem że twoje próby samobójcze to nie jest dla niego chleb powszedni?
      • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:18
        może tylko niezrozumienie wzajemnych potrzeb i oczekiwań?

        • marenta Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:24
          dla każdego małżeństwo może oznaczać coś innego
          ale musi byc kurna jakieś przynajmniej śladowe współodczuwanie, nie?
          to nie był wypadek, nie skręciła sobie kostki na lodzie tylko chciała się ZABIĆ
          odłóżcie na chwile ten chłodny depresyjny profesjonalizm i pomyślcie że
          jesteście zdrowymi wrażliwymi ludzmi, czy takie zachowanie u zakochanych jest
          normalne?
          • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:31
            dawno nie byłam zakochana, ale a tego co pamiętam to na początku mojego związku też różne bezdusne
            skuchy narzeczony popełniał, a jednak koniec końcow nie okazal się być bezwzględnym skurczybykiem.
            Nie chcę nikogo odsądzać od czci i wiary, zwłaszcza że znamy relację tylko jednej strony.
            • marenta Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:34
              np leżałaś w szpitalu po płukaniu żołądka a on się świetnie bawił?
          • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:33
            inna sprawa, czy szczęśliwie zakochana dziewczyna chce popełnić samobójstwo? to też trochę nietypowe.
    • luba9 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:42
      po pierwsze musisz się wydobyć z depresji.dep oprócz różnych paskudnych objawów
      niewoli człowieka, upakarza i zmusza do różnych kompromisów. Dopóki wychodzisz
      z domu, kontaktujesz się ludźmi, trochę tej wspaniałej wolności masz, nie jest
      żle. Mój realizm depresyjny, warto skorzystać z pomocy finansowej narzeczonego,
      chociaż w tym prozaicznym miejscu będzie ci łatwiej, wydaje mi się,że dzięki
      narzeczonemu zaczęłaś myśleć o leczeniu, może nie jest taki zły
    • bary14 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 14:47
      Trudno jednoznacznie ocenic sytuacje, gdyz nie znamy obiektywnej oceny, a
      jedynie relacje jednej ze stron.
      Wiem jedno, ja zawsze mialam sklonnosc do widzenia wszystkiego w czarnych
      barwach i dopoki mialam partnera o silnej osobowosci, czulam sie calkiem dobrze.
      Zostawilam go bo wydawalo mi sie ze jestem zdominowana przez niego i teraz jest
      strasznie-wpadlam w depresje. Teraz bardzo tego zaluje.
      A jak Twoj partner zachowuje sie teraz? Nie mozesz go obwiniac o to co sama
      zrobilas. Przede wszystkim zastanow sie co Ty czujesz. Czy jestes w stanie
      wyobrazic sobie swoje zycie bez niego?
      • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 15:05
        Z drugiej strony rozpieszcza
        mnie,utrzymuje,prowadzi do lekarzy,interesuje sie moim zdrowiem itp.


        to sa slowa Karoliny z jej postu sprzed tygodnia

        osoby,ktore nie czytaly lub nie pamietaja tamtego watku nie powinny tak ochoczo
        osadzac tego pana. ja uwazam, ze to jest porzadny czlowiek.
        Karolino, pozwol sobie powiedziec, ze ten facet, ktory akceptuje Cie taka jaka
        jestes, chce z Toba dzielic zycie mimo Twoich powaznych problemow jest
        absolutnie w porzadku. ma niezbywalne prawo do tygodniowego wyjazdu na narty i
        nie musi dawac sie szantazowac. uwazam, ze masz w nim baaardzo przyzwoite
        oparcie. psychoterapia powinna pomoc Ci zrozumiec, ze Twoje oczekiwania sa
        nadmierne. nie spotkasz tak latwo misjonarza do osobistego uzytku tzn. faceta,
        ktory uzna opieke nad Toba za swoja misje zyciowa. no niestety,ktos Cie musi
        sprowadzic na ziemie. przepraszam ze to co pisze nie jest przesadnie cieple i
        sympatyczne, ale tak wlasnie mysle.
        • bary14 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 15:23
          Tristezza ma racje. Jedno z Was musi twardo stapac po ziemii.
          Chcesz zeby on poddal sie Twojemu nastrojowi?
    • oko_dangmy Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 15:26
      Jakoś trudno się do tego wszystkiego ustosunkować... Może byłoby łatwiej,
      gdybyśmy wiedzieli co napisałaś w liście pożegnalnym... I CZY FAKTYCZNIE
      chciałaś się ZABIĆ, czy to tylko taki teatralny gest był... Dlaczego takie mam
      podejrzenia? A no dlatego, że nie masz wyrzutów sumienia po tym co usiłowałaś
      zrobić. Nie jest Ci wstyd. Masz tylko żal do niego o to, że NIE ZROBIŁO TO NA
      NIM WRAŻENIA. Czy tylko o to Ci chodziło? Jedno jest pewne. MUSISZ SIĘ LECZYĆ.
      • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 16:15
        I CZY FAKTYCZNIE
        > chciałaś się ZABIĆ, czy to tylko taki teatralny gest był... Dlaczego takie mam
        > podejrzenia? A no dlatego, że nie masz wyrzutów sumienia po tym co usiłowałaś
        > zrobić. Nie jest Ci wstyd

        a skad wiesz ze samobójcy którzy chcieli odczuwaja wstyd? to jest powszechny
        jakiś fakt psychologiczny? czego sie wstydzą? tak pytam pytam, bobrzmi to dość
        orginalnie.
        • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 16:23
          wychodzi na to ze moralnosc z zalozenia wroga jest zyciowym siłom.
        • oko_dangmy Re: do Euforyka 06.03.06, 16:48
          W mojej wypowiedzi akcent był na :" Masz tylko żal do niego o to, że NIE
          ZROBIŁO TO NA NIM WRAŻENIA." Szkoda, że nie o tym chcesz podyskutować...
          Samobójca, który faktycznie chce się zabić - ma zwykle jedną próbę - skuteczną.
          On już nie żyje od momentu, w którym o tym zdecydował. Ktoś niżej zapytał jak
          to się stało, że znalazła się w szpitalu. Tego nie wiemy, chyba, że karolinak12
          zechce na to pytanie odpowiedzieć. Można się jedynie domyślać, że podobnie jak
          tu - na forum, gdzie pisała w dwóch miejscach iż WŁAŚNIE połknęła tabletki,
          napisała też do swojej przyjaciólki smsa, więc to Ona Jej pomogła pewnie. Bo
          kto? Przecież była sama. Kontaktów z nikim - jak twierdzi nie utrzymuje. I
          dlatego pisałem o wyrzutach sumienia i o wstydzie. Mam nadzieję, że rozumiesz
          teraz. Dziewczyna ma poważne problemy ze sobą. Obawiam się, że to trauma z
          dzieciństwa a także uwarunkowania dziedziczne (matka popełniła samobójstwo).
          KarolinaK ma przy sobie człowieka, który związał się z Nią i z całym tym
          Jej "dziedzictwem" - oby tylko wystarczyło Mu siły i chęci, aby Ją z tego
          wyciągnąć.
          • euforyk Re: do Euforyka 06.03.06, 17:45
            oko_dangmy napisał:

            > W mojej wypowiedzi akcent był na :" Masz tylko żal do niego o to, że NIE
            > ZROBIŁO TO NA NIM WRAŻENIA." Szkoda, że nie o tym chcesz podyskutować...

            Juz poczatek zdania zniecheca mnie do jego rozwazania. Drazni mnie wmawianie
            komuś uczuć.

            I
            > dlatego pisałem o wyrzutach sumienia i o wstydzie. Mam nadzieję, że rozumiesz
            > teraz.

            szczerze to jeszcze mniej. ale juz nie tlumacz, rozumiem ze to byla twoja hipoteza.
    • martabg Pytanie techniczne 06.03.06, 16:23
      Pisałaś już co wzięłaś, więc mam pytanie... Po jakim czasie znalazłaś się w
      szpitalu? I jak to się stało, że Cię zabrali?
      Mam nadzieję, że nie urażę ciebie tymi pytaniami, jestem ciekawa poprostu.
    • dees7 Re: Dziewczyno...! 06.03.06, 16:25
      Oto słowa napisane przez Ciebie w wątku z dnia 23.02.br : "moj zwiazek
      jest dla mnie najlepsza rzecza jaka mnie spotkala w zyciu." Czytałam wszystkie
      Twoje wypowiedzi w tym roku. W jednym z nich napisałaś, że chcesz mu postawić
      ultimatum - albo wraca z tych Włoch albo koniec! (notabene do tych Włoch mogłaś
      jechać z Nim)Czytałam też, że wcześniej także miałaś próbę samobójczą.
      NIE NISZCZ TEGO ZWIĄZKU ! Jeśli już tego nie zrobiłaś. Facet jest
      odpowiedzialny, dba o Ciebie, jeździ z Tobą po lekarzach. Zależy Mu na Tobie!
      • euforyk Re: Dziewczyno...! 06.03.06, 16:31
        > NIE NISZCZ TEGO ZWIĄZKU ! Jeśli już tego nie zrobiłaś. Facet jest
        > odpowiedzialny, dba o Ciebie, jeździ z Tobą po lekarzach. Zależy Mu na Tobie!

        ale moze jej nie zalezy nim.
      • aaeryn Re: Dziewczyno...! 06.03.06, 16:37
        tristezza,znów zgadzam sie z toba...
        karolina-zaprzeczasz więc sama sobie..czy karasz swojego faceta,,próba
        samobójstwa'bo wyjechał na urlop,ze ci nie uległ i nie został,zreszta
        proponował ci wspólny wyjazd....cos tu nie gra...odnosze wrazenie,ze liczysz
        sie tylko TY,nie obrażajac twojego stanu ducha i psychiki...współczuje ci,ale
        poprzednie twoje posty wychwalały tego goscia czułaś sie szczęsliwa i kochana,a
        teraz chciałas sie zabić ,bo czułas sie samotna,nieszczęsliwa,bo tydzień byłas
        sama...uważam,ze nie ma co winic tego faceta,wiedza to osoby,które czytały
        wczesniej,co pisałas...musisz sie leczyc,to pewne,a ten facet moze byc twoja
        przepustka do normalnosci,ale ty chyba tak naprawde nie chcesz z nim
        byc...szukasz w nim wad,wydaje mi sie ,ze bezpodstawnie..on cie kocha,ale nie
        niszcz tego tylko posadzeniami,ze on cie zostawił,skrzywdził..nie jestes małym
        dzieckiem,zeby byc 24 godziny z toba na dobe..wiele ludzi może nie wytrzymac
        takiej hustawki nastrojów,depresji u chorej i odejdzie,wtedy posadzony o
        niegodziwosc wobec wybranki/ka ..kazdy ma swoje zycie,a bycie razem polega na
        daniu sobie tez granicy zaufania i przestrzeni...to moje zdanie,pewnie
        brutalne,ale tak to widze..
    • kamila305 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 18:19
      Karolino uwaznie przeczytalam twoj post i musze napisac ,ze nie rozumiem jak
      mozna kogos kochac i jednoczesnie w tak trudnym momencie zyciowym zostawiac
      samego.Nie moge tez pojac jak mozna po probie samobojczej powiedziec do
      bliskiej osoby,ze narobila bagno.Mnie chyba serce peklo by na pol z
      zalu.Przeciez kochac to znaczy i pomoc przejsc przez cierpienie.Czy gdyby to
      twoj partner zachorowal i byl w podobnej sytuacji oraz prosil cie o zostanie z
      nim w domu zrobilabys to?Bo ja nie zawahalabym sie nawet na moment.Gdyby tak to
      byl np. zawal serca to czy wtedy rowniez by wyjechal,aby odpoczac?a przeciez
      depresja to rownie powazna choroba co zawal i byc moze nawet z nieco wieksza
      smiertelnoscia.
      • oko_dangmy Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 19:12
        Nie buntuj Jej! Bo ostatecznie zostanie sama jak palec. Sama ze swoją zgryzotą.
        Sama uważa, że ten facet jest tym, co jej się najlepszego w życiu trafiło.
        Facet jest w porządku. Podziwiam go, ja bym wypłoszył.
        • lucyna_n Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 19:19
          ja sobie myślę że to i tak już pozamiatane.
        • kamila305 Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 19:26
          Wiesz ja mysle ,ze ona sama wie co czuje i co ma zrobic bo nie jest przeciez
          dzieckiem i zdanie nieznajomej z forum nie bedzie ,bo nie moze odgrywac zadnej
          roli w tym przypadku.Tak poza tym,kazdy z nas ma prawo postrzegac milosc
          inaczej.Dlatego jak to sie mowi,swoj powinien znalezc swego co na pewno nie
          jest latwe aczkolwiek mozliwe.
        • euforyk Re: Proba samobojcza-co dalej? 06.03.06, 20:35
          oko_dangmy napisał:

          > Nie buntuj Jej! Bo ostatecznie zostanie sama jak palec.

          nie ma to jak depresyjny realizm. jak sobie ułoży w zyciu tak będzie miała. nie
          jest skazana na żaden los i np. z lęku przed samotnością na siłe się wiązać. jak
          na razie nie pisze tu o specjalnej miłości, opisy faceta są dość chłodne.

          > Sama uważa, że ten facet jest tym, co jej się najlepszego w życiu trafiło.

          i dlatego łyka prochy? zamiast uważać "że ten facet jest tym, co jej się
          najlepszego w życiu trafiło" lepiej by bylo gdyby uwazala ze ten facet jest tym
          z ktorym chce byc.

          • dees7 Re: euforyk 06.03.06, 22:55
            oko_dangmy ma rację. Natomiast Ty - jeśli masz zamiar z kimś wchodzić w
            polemikę to najpierw spróbuj poznać temat. Ja poczytałam w archiwum wszystkie
            wpisy Karolinyk od stycznia tego roku. Ten facet nie jest jej problemem. Wręcz
            przeciwnie! I to nie jest tak, że Ona nie chce z nim być. Ona bardzo chce z nim
            być. Tylko jak sama twierdzi - ona nie potrafi być z nikim. Nawet sama ze sobą.
            • euforyk Re: euforyk 06.03.06, 23:12
              dees7 napisała:

              > oko_dangmy ma rację. Natomiast Ty - jeśli masz zamiar z kimś wchodzić w
              > polemikę to najpierw spróbuj poznać temat.

              najdziwniejsza wypowiedz jaką czytałem na forum. czyzbym nie mogl sie
              wypowiedziec bo ty juz zadekretowałes racje? jeszcze pilnuj zeby koniecznie
              zrobila to co ty uwazasz za sluszne.
              znasz jej sytuacje? przeczytaleś kilka wypowiedzi i juz nie masz watpliwosci
              zadnych. a ja sie roznie od ciebie tym, ze mam wiele. radzenie na forum polega
              na tym, ze jedna osoba sie wpisze, a reszta na jej tekst przenosi swoje
              kompleksy, normy wlasnego sumienia, ogolny szal projekcji i przeniesien.

              >Tylko jak sama twierdzi - ona nie potrafi być z nikim. Nawet sama ze sobą.

              to znaczy ze powinna raczej zrobic cos ze soba, a nie to ze w takim razie ktos
              powinien za nia zycie ulozyc, kto ma racje.
              • pokii Re: euforyk 06.03.06, 23:18
                > radzenie na forum polega
                >na tym, ze jedna osoba sie wpisze, a reszta na jej tekst przenosi swoje
                >kompleksy, normy wlasnego sumienia, ogolny szal projekcji i przeniesien.

                masz tu duzo racjii ale sa na tym forum osoby
                w miare zdrowo myślące.... nie bede wymieniał. ;)

                BTW
                ten mechanizm jest chyba typowy dla kazdego forum... hmmm?
              • dees7 Re: euforyk 06.03.06, 23:37
                W odpowiedzi na Twój post dedykuję Ci swoje słowa ...
                najdziwniejsza wypowiedz jaką czytałam na forum. Czyzbym nie mogla sie
                wypowiedziec bo ty juz zadekretowałes racje? jeszcze pilnuj zeby koniecznie
                zrobila to co ty uwazasz za sluszne.
                znasz jej sytuacje? przeczytaleś kilka wypowiedzi i juz nie masz watpliwosci
                zadnych. a ja sie roznie od ciebie tym, ze mam wiele. radzenie na forum polega
                na tym, ze jedna osoba sie wpisze, a reszta na jej tekst przenosi swoje
                kompleksy, normy wlasnego sumienia, ogolny szal projekcji i przeniesien /.../
                powinna raczej zrobic cos ze soba, a nie to ze w takim razie ktos
                powinien za nia zycie ulozyc, kto ma racje.
                • euforyk Re: euforyk 06.03.06, 23:40
                  dziekuje za uznanie. przechodze do klasyki.

                  > najdziwniejsza wypowiedz jaką czytałam na forum. Czyzbym nie mogla sie
                  > wypowiedziec bo ty juz zadekretowałes racje? jeszcze pilnuj zeby koniecznie
                  > zrobila to co ty uwazasz za sluszne

                  to ty stwierdziłas zebym sie nie wypowiadal, jesli nie spelnie pewnych warunkow.
                  nie ja.
                • dees7 Re: euforyk 06.03.06, 23:41
                  Oczywiście miało być : "dedykuję Ci Twoje słowa"
                  • dees7 Re: euforyk 07.03.06, 00:07
                    Czytaj dokładnie. Napisałam -cytuję (sama siebie) :jeśli masz zamiar z kimś
                    wchodzić w polemikę to najpierw spróbuj poznać temat. Nie napisałam, żebyś się
                    nie wypowiadał. To chyba nie to samo ;-)
                    Dobranoc
                    • euforyk Re: euforyk 07.03.06, 01:16
                      dees7 napisała:

                      > Czytaj dokładnie. Napisałam -cytuję (sama siebie) :jeśli masz zamiar z kimś
                      > wchodzić w polemikę to najpierw spróbuj poznać temat. Nie napisałam, żebyś się
                      > nie wypowiadał. To chyba nie to samo ;-)

                      1)to jest równoznaczne z tym, że jeśli nie spróbuje( a spróbowanie było
                      równoznaczne według ciebie z przeczytaniem postów od stycznia) to nie mam
                      zamiaru wchodzić w polemike.

                      2) zamiar miałem (weszlem w polemike)w zwiazku z tym twoje zdanie jest
                      całkowicie bezsensowne, ale skoro je pisałaś musiało mieć jakiś sens.w takim
                      razie musialo ci chodzić o prawomocnosc mojego zamiaru i jest to zdanie
                      normatywne dotyczą tego co powinienem zrobic.

                      amen
                • chee Re: euforyk 07.03.06, 00:11
                  dees7 napisała:

                  > W odpowiedzi na Twój post dedykuję Ci swoje słowa ...
                  > najdziwniejsza wypowiedz jaką czytałam na forum. Czyzbym nie mogla sie
                  > wypowiedziec bo ty juz zadekretowałes racje? jeszcze pilnuj zeby koniecznie
                  > zrobila to co ty uwazasz za sluszne.(...)

                  to nie dedykacja, a plagiat
    • eizo1 Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 01:37
      Do krytykujących karolinak12
      czemu
      prawie wszyscy zakładaćie ze ona
      go szantażuje, albo histeryzuje,
      to już ktoś mający depresje nie może
      poprosić partnera żeby zrezygnował
      ze spędzenia tygodnia w alpach ze
      znajomymi?
      cz ona nie pozwala mu sie z nimi spotykać?
      każe mu spędzać przy niej każdą wolną
      chwile. Przecież pisała że często wyjeżdza
      służbowo na kilka dni a ona ciężko ale to
      znośi, czyli ten tydzień to jednak był problem.
      Mógł przeciesz pojechać na 3-4 dni czy to takie
      wyżeczenie? To że pomyślał że go szantażuje
      wyklucza reakcja na wiadomość że leży w
      szpitalu po płukaniu żołątka. Facet jest
      poprostu 50 letnim dzieckiem które nie dorosło
      do poważnego związku. znalazł sobie młodom
      niedoświadczoną dziewczyne z problemami bo wydaje
      mu śie że jeśli będzie ją utrzymywał i trzymał za
      rączke w drodze do psychiatry to będzie super.
      Problem zaczyna sie gdy związek wymaga od niego
      poświęcenia. Jak ktoś myśli o ślubie to powinien
      do pewnych żeczy pohodzić odpowiedzialnie szczególnie
      wiążac się z osobom chorą na depresje.
      • eizo1 Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 01:43
        aha i jeszcze jedno
        ona wyraznie napisała że oczekuje od
        partnera wsparcia w takich sytuacjach
        więc darujcie sobie gadanie że to "dobry" facet
        może i tak ale ona szuka innego
        • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 09:04
          eizo1 napisał:

          > aha i jeszcze jedno
          > ona wyraznie napisała że oczekuje od
          > partnera wsparcia w takich sytuacjach
          > więc darujcie sobie gadanie że to "dobry" facet
          > może i tak ale ona szuka innego

          osobie o sklonnosciach samobojczych potrzebna jest fachowa pomoc psychologa i
          psychiatry. wzywanie w ten sposob partnera do powrotu nie jest fair. jesli
          Karolina uwaza, ze ten pan nie jest wystarczajaco dla niej dobry i nie potrafi
          sie poswiecac to niech szuka dalej. ale moim zdaniem jest to myslenie
          nierealistyczne.

          jesli Ty Eizo uwazasz, ze po swiecie blakaja sie wolne, dobrze przystosowane do
          zycia osoby sklonne poswiecic swoje zycie osobie z depresja, to pewnie cos o
          tym wiesz. a moze znasz kogos takiego? jesli znasz, daj znac, mnie tez
          przydalby sie taki aniol dobroci
      • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 08:41
        eizo1 napisał:

        > Do krytykujących karolinak12

        my, a w kazdym razie ja Karoliny nie krytykuje. dziewczyna miala bardzo
        nieciekawe dziecinstwo, ma spore problemy z funkcjonowaniem. piszac to co mysle
        w tej sprawie nie chce jej sprawiac przykrosci. chcialabym zeby sprobowala
        zrozumiec, ze moim zdaniem oczekuje od partnera zbyt wiele.


        > czemu
        > prawie wszyscy zakładaćie ze ona
        > go szantażuje, albo histeryzuje,
        > to już ktoś mający depresje nie może
        > poprosić partnera żeby zrezygnował
        > ze spędzenia tygodnia w alpach ze
        > znajomymi?

        poprosic moze, ale partner nie musi sie do tej prosby przychylic.zwlaszcza
        jesli ciezko pracuje, kocha narty, a jeszcze dodatkowo wyjazd ma tez jakies
        znacznie w ukladach zawodowych o czym Karolina pisala.

        > cz ona nie pozwala mu sie z nimi spotykać?
        > każe mu spędzać przy niej każdą wolną
        > chwile. Przecież pisała że często wyjeżdza
        > służbowo na kilka dni a ona ciężko ale to
        > znośi, czyli ten tydzień to jednak był problem.

        gdyby kazala mu spedzac ze soba kazda wolna chwile i zakazala mu wyjazdow
        sluzbowych musieliby zorganizowac sobie jakiegos sponsora. przebywanie w domu z
        narzeczona cierpiaca na depresje nie jest szczegolnie dochodowe.
        problem byl calkiem niepotrzebnie. dziewczyna nie jest sparalizowana, nie jest
        kaleka niezdolna do samodzielnej egzystencji. jesli sie z tym panem rozstanie
        bedzie spedzala samotnie dluzej niz jeden tydzien.a moim zdaniem wcale nie musi
        sie rozstawac.

        > Mógł przeciesz pojechać na 3-4 dni czy to takie
        > wyżeczenie?

        nie wiesz o czym mowisz. wyjazd na narty w Alpy na krocej nie mialby zadnego
        sensu. od tego tygodnia odliczyc trzeba jeszcze podroz, to co zostaje to
        absolutne minimum. najwyrazniej nie jezdzisz na nartach.
        a tak calkiem przy okazji: czlowiek, zwlaszcza nie calkiem mlody nie jezdzi na
        narty wylacznie dla rozrywki. taki wyjazd regeneruje, daje dodatkowe sily do
        pracy, bywa niezbedny, aby z pogoda ducha zajmowac sie partnerem z problemami.
        to rodzaj inwestycji we wlasna kondycje psychofizyczna, a przy okazji i zwiazek.


















































        To że pomyślał że go szantażuje
        > wyklucza reakcja na wiadomość że leży w
        > szpitalu po płukaniu żołątka. Facet jest
        > poprostu 50 letnim dzieckiem które nie dorosło
        > do poważnego związku. znalazł sobie młodom
        > niedoświadczoną dziewczyne z problemami bo wydaje
        > mu śie że jeśli będzie ją utrzymywał i trzymał za
        > rączke w drodze do psychiatry to będzie super.
        > Problem zaczyna sie gdy związek wymaga od niego
        > poświęcenia. Jak ktoś myśli o ślubie to powinien
        > do pewnych żeczy pohodzić odpowiedzialnie szczególnie
        > wiążac się z osobom chorą na depresje.
      • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 08:55
        ciag dalszy

        To że pomyślał że go szantażuje
        > wyklucza reakcja na wiadomość że leży w
        > szpitalu po płukaniu żołątka.

        Karolina zazyla tabletki po czym bardzo szybko napisala o tym na forum i kogos
        zawiadomila. W moim odczuciu chciala spowodowac przerwanie pobytu w Alpach
        narzeczonego. gdyby wrocil na wiadomosc, ze ona jest w szpitalu popelnilby
        blad. Karolina nauczylaby sie w jaki sposob moze wymuszac na nim pewne
        decyzje.ja jej nawet w tej sprawie nie krytykuje, jej biografia wiele
        tlumaczy.dlatego potrzebna jest jej przyzwoita psychoterapia


        Facet jest
        > poprostu 50 letnim dzieckiem które nie dorosło
        > do poważnego związku. znalazł sobie młodom
        > niedoświadczoną dziewczyne z problemami bo wydaje
        > mu śie że jeśli będzie ją utrzymywał i trzymał za
        > rączke w drodze do psychiatry to będzie super.
        > Problem zaczyna sie gdy związek wymaga od niego
        > poświęcenia. Jak ktoś myśli o ślubie to powinien
        > do pewnych żeczy pohodzić odpowiedzialnie szczególnie
        > wiążac się z osobom chorą na depresje.

        facet dorosl do zwiazku, gorzej z Karolina. nie wiemy kto kogo znalazl i dla
        kogo z tej pary zwiazek jest bardziej satysfakcjonujacy. dziewczyna uwaza, ze
        wniosla do zwiazku wspaniale wiano w postaci swojej mlodosci. mlodosc jest
        fajna, nie przecze. wniosla tez jednak swoja depresje i socjofobie, a to juz
        jest mniej atrakcyjne. mysle ze bycie w zwiazku z osoba o tego typu problemach
        nie jest latwe, a oczekiwanie ze ktos ma sie w takiej sytuacji calkowicie
        poswiecic jest chore. Karolinie potrzebna jest pomoc psychologiczna.
        • aaeryn Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 10:09
          Po raz kolejny zgadzam sie z toba tristezza:)

          Nikt z nas jej nie krytykuje,wyrazamy nasze zdanie na podstawie postów
          wczesniejszych i ostatniego,znamy tylko jedna strone medalu,to ty wieszasz psy
          na tym facecie,..wczesniej był wychwalany,jaki to kochany,dobry,jaka jest
          szczesliwa,a za niedługi czas-jaki niewdzieczny,cham itp..bo nie uległ i nie
          przerwał wyjazdu..jak to nazwac,jak nie szantaz??robienie cos na siłe,zeby
          wzbudzic litośc ,wyrzuty sumienia w tym facecie??!! napewno takim zachowaniem
          go nie zatrzyma,nikt by nie wytrzymał takiej hustawki,presji,ze jesli nie
          zrobie to,czy tamto,to znów sobie cos zrobi..to granie na emocjach i uczuciach
          drugiego człowieka,,,
          Poza tym forum słuzy nie tylko do głaskania po głowie,przytakiwania, i
          żałowania,ale na podstawie postów wyciagasz jakies wnioski i piszesz swoje
          zdanie o danej syt.,czasem kubeł zimnej wody tez sie przyda...nie mamy intencji
          nikogo atakowac,sami potrzebujemy wsparcia, ale i krytyki,aby ,,jasniej"
          spojrzec na jakąś syt.,może ktos inny dostrzegł cos,co ja przegapiłam/em i ma
          racje??!! Nie zawsze głaskanie i przytakiwanie wychodzi tej osobie na
          zdrowie,. karolina ma duzy problem,potrzebuje dobrej opieki ,ale nie mozna
          wymagac od człowieka bycia 24h/dobe, ten facet nie da rady,..zycze karoli
          zdrowia i dojscia do ładu samej z soba..
          • karolinak12 Re: Proba samobojcza-co dalej? 07.03.06, 14:57
            Co do mnie-nie wymagam opieki 24 na 24(wczesniej wyjezdzal tez na 2-3 dni
            sluzbowo i nigdy nie robilam mu wymowek)-po prostu akurat wtedy bylam w slabej
            kondycji psychicznej-na jakas godzine przed tym co zrobilam zadzwonilam do
            niego z prosba,zeby wrocil chociaz dzien wczesniej-byl niezbyt mily i nie
            zgodzil sie nawet na takie ustepstwo.Zadzwonil pozniej i z tonu glosu(juz
            zaczelam sie zle czuc,mowilam bardzo belkotliwie) poczul,ze cos jest nie tak i
            przyslal kumpla z pracy do mieszkania,a przy okazji powiadomil tez mojego
            przyjaciela o ktorym wie,ze jest bardzo uczynnym czlowiekiem.Ja wiem,ze zycie z
            osoba choroba psychicznie ( czy schizofrenia,czy depresja itp.) nie jest uslane
            rozami wiec mu to powiedzialam duzo wczesniej-jak nie czul sie na silach mogl
            po prostu juz wtedy zakonczyc zwiazek.Teraz sie podlizuje,ale ja juz mu nie
            przebacze.Bardzo przykro mi bylo,gdy na wypisie ze szpitala bylo
            napisane:Wypisana w towarzystwie osoby bliskiej(lub podobnie) -podczas gdy ta
            osoba bliska byl tylko uczynny kumpel.
            • oko_dangmy Re: Och Karolino... 07.03.06, 18:10
              Myślę, że tak będzie najrozsądniej. Nie przebaczaj Mu. Uwolnij Go od siebie.
              Może będzie Mu trudno ale z biegiem czasu będzie Ci wdzięczny za to. Zyczę Ci
              dużo zdrowia oraz takiego partnera, którego będziesz mogła sobie podporządkować
              i zamknąć w swoim Świecie.
              • kamila305 Re: Och Karolino... 07.03.06, 23:04
                Czytam i naprawde nie moge pojac tego wszystkiego.Chyba jestem troche z innej
                bajki jednak.Czy naprawde zostanie z kims bliskim ,kto jest w fatalnej kondycji
                psychicznej to wielkie poswiecenie?Ja osobiscie nie wyobrazam sobie sytuacji,w
                ktorej moj maz w okresie kiedy przechodzilam ciezka depresje i faktycznie
                potrzebowalam opieki bardziej niz kiedykolwiek w zyciu moglby wyjechac ze
                znajomymi odpoczac na narty.To na czym niby polega milosc?Nie sztuka jest
                kochac gdy wszystko pieknie sie uklada,sztuka jest wykazac sie w trudnych
                momentach zyciowych.Wtedy wiemy ile dany czlowiek jest wart,bo czlowiek jest
                tyle wart ,ile jest w stanie dac z siebie drugiemu czlowiekowi.Rozumiem ,ze
                kazdy z was moze miec inne zdanie,ale ja mam akurat takie.Karolinko wierze,ze
                jeszcze kiedys dobry los zesle ci kogos takiego na kim nie zawiedziesz sie w
                trudnych chwilach i po tym poznasz ,ze warto byc z ta osoba przez cale zycie.
                • dees7 Re: Och Karolino... 08.03.06, 00:23
                  Ja rozumiem wszystkie głosy "za" i "przeciw" także. Napisałaś Kamilko :"Czy
                  naprawde zostanie z kims bliskim ,kto jest w fatalnej kondycji psychicznej to
                  wielkie poswiecenie?" Weź proszę pod uwagę fakt, że KarolinaK12 jest w takiej
                  kondycji od dzieciństwa - jak sama twierdzi. Z tego wynika, że on musiałby z
                  Nią NON-STOP siedzieć w domu! I zauważ, że On usiłuje Ją zabierać ze sobą (do
                  rodziny, do znajomych, na spotkania i na wyjazdy) A ONA NIE CHCE. Więc
                  właściwie to KTO KOGO ZOSTAWIA SAMEGO?
                  • karolinak12 Re: Och Karolino... 09.03.06, 10:38
                    Co do wyjazdow i spotkan z jego znajomymi-nie jade i nie chodze z nim,bo nie
                    chce(z lenistwa lub o tak po prostu),ale dlatego,ze mam silna socjofobie,do
                    tego stopnia,ze gdy musze cos kupic w sklepie obslugowym to placze mi sie
                    jezyk,oprocz jednej jedynej przyjaciolki nie mam kompletnie zadnych
                    kolezanek,boje sie wizyty nawet u fryzjera,kosmetyczki,gdy jestem sama w domu
                    nie otwieram drzwi,chociaz wiem,ze to moze byc np. listonosz z paczka do
                    mnie.Dla mnie pobyt w towarzystwie innym niz moja przyjaciolka to koszmar
                    (wiem,tez ze z rego powodu uwazaja mnie za osobe dziwna) W dodatku ci jego
                    znajomi to biznesmeni( przewaznie w jego wieku) wiec tym bardziej czulabym sie
                    potwornie.Wole zostac w domu(nie tylko w przypadku wyjazdu,ale np.imorezy
                    firmowej) niz narobic mu nieprzyjemnosci(w takich przypadkach zona czy
                    dziewczyna to wizytowka) Nie nadaje sie do jego zycia(niestety)
                    • ooptymistka Re: Och Karolino... 09.03.06, 12:13
                      Karolino to socjofobie mozna przepracować, wiem o tm na własnym przykładzie.
                      Poszukaj sobie dobrego psychoterapeuty, mnie psychoterapia bardzo pomogła
                      • lamazz Re: Och Karolino... 09.03.06, 16:09
                        psychoterapia na socjofobie? tylko jaka? ja chodzilem i nic nie pomogla
                        indywidualna taka akurat.
            • tristezza Re: Proba samobojcza-co dalej? 08.03.06, 09:09
              karolinak12 napisała:

              Ja wiem,ze zycie z
              >
              > osoba choroba psychicznie ( czy schizofrenia,czy depresja itp.) nie jest
              uslane
              >
              > rozami wiec mu to powiedzialam duzo wczesniej-jak nie czul sie na silach mogl
              > po prostu juz wtedy zakonczyc zwiazek.Teraz sie podlizuje,ale ja juz mu nie
              > przebacze.

              Karolino,
              mam nadzieje, ze osob ktore sie z Toba nie zgadzaja nie traktujesz jako
              osobistych wrogow. ja osobiscie naprawde szczerze Ci wspolczuje. ojciec
              alkoholik plus chora mama, ktora w koncu nie wytrzymala, to dziecinstwo
              niewyobrazalnie trudne....te fakty przesadzily o Twoich obecnych problemach,
              ale przeciez mozesz przy pomocy psychologa jakos zneutralizowac skutki
              fatalnego startu. moim zdaniem, jesli po tym co zrobilas narzeczony nie uciekl
              gdzie pieprz rosnie, a jak ochlonal to Ci sie nawet podlizuje swiadczy o tym,
              ze najprawdopodobniej po prostu Cie kocha. czy Ty go kochasz nie wiem, nie wiem
              tez czy Ty to wiesz. skoro wiesz, ze zycie z osoba z depresja nie jest rajem to
              juz jest cos. narzeczony nie mogl wszystkiego z gory przewidziec, a jesli do
              dzisiaj gotow jest przy Tobie trwac swiadczy to o nim jak najlepiej. nie
              lekcewazylabym tego. piszesz ze nie masz dokad sie wyprowadzic, ze nie mozesz
              pracowac. wez to wszystko pod uwage. postaw sobie przy planach malzenskich znak
              zapytania, poczekaj z podjeciem ostatecznej decyzji. skoro masz warunki
              finansowe zorganizuj sobie profesjonalna pomoc, rozstac sie z tym panem zawsze
              zdazysz. wez pod uwage, ze w wyniku psychoterapii Twoja optyka moze sie
              zmienic.a co do choroby psychicznej: chyba Ci jeszcze nikt takiej diagnozy nie
              postawil, Twoja depresja nie musi byc endogenna chociaz moze. przede wszystkim
              daj sobie pomoc.
              zycze Ci jak najlepiej i cieplo pozdrawiam
              t.
    • justyna41 Re: Proba samobojcza-co dalej? 09.03.06, 12:02
      Karolino, musisz poszukać terapii dla siebie, tym bardziej, że nie masz oparcia
      w bliskich. Musisz zmienić swoje myślenie, odzyskać nadzieję. Nie wiem, czy
      jesteś wierząca, ale pomyśl, że Bóg Cię kocha, dlatego Cię stworzył i uratował
      po tej próbie samobójczej. W kościele są różne wspólnoty, które pomagają
      ludziom, którzy są w problemach, nie radzą sobie z życiem. Tam można znaleźć
      oparcie, przyjaciół, a przede wszystkim nadzieję na przyszłość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka