ma15
09.05.06, 12:44
ja juz nie wiem co mi jest. jakies pol roku temu bylam na terapi grupowej i
tam mi niby zdiagnozowali nerwice lekowa ale odkad skonczylam terapie czuje
sie coraz gorzej i gorzej. teraz mam wrazenie ze nie mam zadnej nerwicy tylko
depresje. przed terapia lekarz zdiagnozowal mi stany depresyjno-lekowe. Jedno
wiem tak mi sie potwornie nic nie chce robic nawet tych rzeczy ktore sprawiaja
mi przyjemnasc i mnie ciesza. teraz juz nic mnie nie cieszy. wszystko mi jest
obojetne. jak mam cos zrobic to czuje sie jeszcze bardziej zle. nie mam juz
tego wigoru co kiedys. nawet tepo zycia mi sie zwolnilo. i mam taki stan
niemal caly czas. sporadycznie co najwyzej mam dobry chumor ale to bardzo
bardzo zadko. a do tego zaczelam bac sie ludzii czuc nieuzasadniony strach.
nie wiem czego sie boje ale to mnie paralizuje. ostatnio moim ulubionym
zajeciem jest siedzenie i patrzenie sie w sciane jakbym miala jakis autyzm
albo spanie. w domu udaje ze jest wszystko ok gdyz moi rodzice nie uznaja
takich chorob jak depresja czy nerwica. i przed ludzmi tez umiem udawac ze
jest wszystko ok. ale nie jest. a noce to juz koszmar. budze sie po 2-3 godz i
nie moge juz spac bo czuje jakies dziwne "laskotanie"w miesniach, mam ochote
sie przeciagac caly czas:/ za to w dzien bym spala i spala. ale najbardziej
mnie dziwi to ze nie mam powodow miec depresje. wszystko jest juz ok. a czuje
sie jakbym nie mogla sie ruszac jakbym byla "zawieszona" pomiedzy ziemia a
niebem. nie umiem tego innaczej opisac. mam ochote sie zamknac gdzies w
szpitalu psychiatrycznym bo mi sie wydaje ze za chwile naprawde bede miec
jakas powazna choroba psychiczna. a najlepsze to to ze biore caly czas leki
przeciwdepresyjne ale chyba nie dzialaja. do lekarza tez chodze. ale ani
lekarz ani terapia ani leki nie pomagaja a ja czuje sie coraz gorzej:( i nie
wiem co mi juz jest:( a jak ktos mi powtaza wez sie do zycia" to dziala to na
mnie na odwrot:(