anulka864
13.05.06, 21:16
ktos wczesniej juz poruszył ten temat a mianowicie o zrywaniu kontaktów ze znajomymi(przez fobie oczywiscie)ale zauwazyłam ze fobia dokonuje pewnej "selekcjii" naszych znajomych na tych prawdziwych przyjaciół(no moze przesadnie powiedziane)i na tych z którymi w sumie nic nas tak naprawde nie łączyło. jak bylam zdrowa mialam mnóstwo znajomych teraz zostało ich raptem pare.wiem jednak ze sa to luzdie na których moge polegac mimo ze nie wiedza o moim problemie,czasami jak mialam taki ciezki stan,taki nie do zrozumienia przez zrowych myslałam ze oni tez mnie juz opuszcza, ale jednak nie ,mimo ze nie rozumieli moich zahowan zawsze jakos trwali przy mnie mimo ze ja nie okazywałam im sympatii i zainteresowania. jestem im za to ogromnie wdzieczna ze mnie nie opuscili mimo ze nie rozumieli mnie i naprawde byłam czasami dziwna.naprawde podziwiam ich i nie wiem jak im sie odwdziecze za to ze znosza moje dziwactwa mimo ze ich nie rozumieja.zawdzieczami im to ,ze jeszcze do końca nie zwatpiłam w moja wartosc.dopiero niedawno zrozumiełam jak wielka role ci zdrowi znajomi odgrywaja w moim zyciu.musiłam zachorowac na fobie społeczna żeby zrozumieć że są obok mnie wspaniali, wytrwali i wyrozumiali ludzie.bo nie liczy sie ilośc ale jakość. jestem im niezmiernie wdzieczna.to ich wytrwałaosć sprawiła ze jeszcze mam jakis znajomych,to nie moja zasługa lae tylko i wyłącznie ich. dziekuje wam Ewelina, Szura,Ewka, Paweł, Bartek, Artur i Malwina.pisze to tutaj bo wiem ze nigdy im tego nie powiem.