Dodaj do ulubionych

To jest chore

14.06.06, 17:22
Witam wszystkich
Dotychczas Was tylko czytalam ale odwaze sie w koncu napisac. Ja rowniez mam
fobie spoleczna ale moim najwiekszym problemem jest podpisywanie sie w
czyjejs obecnosci. To zaczyna byc juz chore. Siedze w domu w pizamie i laze
od okna do okna, wypatrujac listonosza. Bo jesli ma do mnie jakis polecony to
zawsze moge otworzyc lekko drzwi, powiedziec, ze jestem nieubrana i podpisac
jakis cholerny kwit poza zasiegiem jego wzroku. Czuje sie jak nienormalna.
Potrafie przesiedziec do 14 nieubrana, dopoki nie nabiore pewnosci, ze o tej
godzinie juz nie przyjdzie. Innym wyjsciem jest dla mnie po prostu ucieczka z
domu. Wychodze rano i wracam dopiero wtedy, gdy upewnie sie, ze listonosz juz
nie przyjdzie. Caly moj dzien kreci sie wokol tego. Gdy musze isc cos
zalatwic do urzedu, wypijam piwo i wtedy moglabym sie podpisac przy kamerach,
rece mi sie nie trzesa, oddech jest miarowy, serce bije normalnym rytmem...Ja
na trzezwo po prostu sie nie podpisze! To jest chyba najglupsza fobia jaka
znam, strach przed pisaniem w czyjejs obecnosci...Juz sobie nawet myslalam,
ze gdyby przyszedl ten cholerny listonosz i nawet gdy otworze mu drzwi w
pizamie, to powiem, ze ja tylko wynajmuje to mieszkanie i nie jestem
upowazniona do odbioru cudzej korespondencji...Wieczorem nie moge zasnac, bo
caly czas mysle o tym, ze jutro on tez moze przyjsc...Czy jest tu jeszcze
ktos taki jak ja? Bo mi sie wydaje, ze jestem sama jedna na calej ziemi...
Obserwuj wątek
    • danuta1958 Re: To jest chore 14.06.06, 18:22
      Ja mam identycznie.
      Najgorzej miałam z kartą kredytową. Jak wymagali podpisu i trzeba było poczekać
      w kolejce to nie mogłam zakupów zrobić, bo miałam coś napisać. To obrzydliwy
      stan. Teraz na szczęście wymagają wpisania pinu i to mnie ratuje, ale nie
      zawsze.
      Boże jak ja cierpię jak mam iść do urzędu i coś wypełniać.
      A listonosza to się boję tak jak Ty i ustawiam kogoś aby podpisał za mnie.
      Albo nie otwieram i wtedy mam jeszcze gorzej bo jest awizo i trzeba iść stać w
      kolejce na poczcie i ten podpis... Kiedyś ktoś mi przysłał pieniądze i
      wyobraźcie sobie dzwonilam na pocztę (!!!), że nie chcę tych pieniedzy tak
      bardzo się bałam. Płakałam strasznie. Wolałam stracić 500zł ! ludzie ratunku!
      Była wymiana dowodu osobistego to sama myśl, że mam iść do urzędu i coś
      wypełniać powodowała wypieki i myśli o ucieczce.
      Już kiedyś pisałam, że najlepiej jest jak wyprzedzę fakty tj. zagadnę o bluzce,
      ładnym kwiatku, czy pierścionku, albo wcześniej powiem, że się bardzo słabo
      czuję. Ludzie zwykle są wyrozumiali. Raz baba na mnie nakrzyczała i ... pomogło.
      Tak: to jest chore. Ja się leczę i trochę lepiej się czuję.
    • cztery.strusie Re: To jest chore 14.06.06, 19:15
      oj, to ja tak nie mam. Ale za to umarłabym ze wstydu, gdybym miała listonoszowi
      w piżamie otwierać albo mu tłumaczyć, że jestem nieubrana. To znaczy nie
      umarłabym oczywiście, tylko nie otworzyła. A czy zamiast uciekać nie możesz nie
      otwierać?
    • monik_a2 Re: To jest chore 14.06.06, 19:44
      No nie moge nie otwierac, bo mam w domu strasznie glosnego 2-latka...On nie
      potrafi usiedziec cicho. Ale to nie jest wyjscie. Ja nie wiem, co mam z tym
      zrobic...gdzie pojsc..do psychiatry? A jak Wy sie z tego leczycie? Bierzecie
      jakis leki, chodzicie na psychoterapie? Pomaga cos? Mi sie czasami wydaje, ze
      jestem skazana na ten stan i nic sie z tym nie da zrobic...
      • nowa76 Re: To jest chore 14.06.06, 21:33
        tez jak mam sie podpisac w miejscu publicznym to cala sie trzęse- glownie bank,
        na poczcie jakos mniej. Nie chodze na wybory bo trzeba sie podpisać. Jednak
        największa zmora dla mnie jest jedzenie w miejscach publicznych lub w wiekszym
        gronie osob. Zbliza sie koniec roku szkolnego i jakas kawa i ciasto dla
        nauczycieli- normalnie koszmar. Pomimo swojej fobii pracuje w szkole. Czy ktoś
        tez ma takie problemy z jedzeniem i piciem w miejscach publicznych?
        • lilia06 Re: To jest chore 18.06.06, 21:30
          ja mam identyczne problemy. u mnie to trwa juz z dziesiec lat gdzies tak od
          szkoly sredniej. ciastko zjem, kawe wypije bo to jest tego malo, najgorzej jest
          z obiadem:(. jak ide do restauracji to wybieram z karty nie to na co mam ochote
          tylko to co jest 'bezpieczne' czyli cos czym sie nie zakrztusze. bo najbardziej
          boje sie ze sie zakrztusze, zaczne dusic czy zwymiotuje. wybieram wiec rzeczy
          ktore da sie łatwo przełknąc i jedzenia jest mało, najlepiej jakies płynne.
          ledwo to w siebie wcisne, jem z godzine chyba zując pomalutku kazdy kawałeczek.
          wyglada to dziwacznie a jak juz wcisne w siebie ten obiad to chce mi sie
          wymiotowac, to juz pewnie z nerwow zoladek odmawia poluszenstwa. masakra.
          nienawidze chodzic do restauracji i przez to boje sie tez wyjazdow bo tam
          trzeba jesc poza domem i w towarzystwie innych ludzi.
          • nowa76 Re: To jest chore 19.06.06, 08:48
            ale ręcę Ci się trzęsą? czy tylko jest ci niedobrze? bo u mnie wyglada to tak ze
            tylko trzęsą mi sie ręce, natomiast z żołądkiem nie mam zadnych problemów.
            Czasami jest tak że tylko przez chwile jedzenia trzęsą mi sie ręce a potem
            trochę sie uspokajam. Czasami zdarzalo sie tak ze spokojnie zjadlam obiad bez
            żadnych problemów. a czasami jest takze przez caly czas mam trzesawkę że ledwo
            moge sztućce utrzymać.
            • lilia06 Re: To jest chore 19.06.06, 11:13
              nie, ja nie mam problemu z trzesacymi rekami (narazie hehe bo po tym co tu
              przeczytalam tez zaczelam sie tego bac) tylko boje sie ze jedzenie mi stanie w
              gardle i zacznie mnie naciągać a juz mi sie to zdarzylo kilka razy, wiadomo ze
              sama to wywoluje przez silne zdenerwowanie.
      • macaaron Re: To jest chore 14.06.06, 23:32
        Moniko, nie masz obowiązku otwierania nikomu drzwi! (No chyba że policjantom
        z nakazem rewizji lub aresztowania). Co z tego, że masz głośnego 2-latka? Możesz
        być w łazience, rozmawiać przez telefon czy być zajęta jakąś inną ważną
        czynnością albo po prostu nie mieć ochoty otwierać - nie masz takiego obowiązku!
        Listonoszowi to zresztą zwisa kalafiorem, zostawi awizo i sobie pójdzie, nie
        wyważy ci drzwi
        i nie wtargnie do domu z tekstem: "Bierz, cholero, tą paczkę i podpisuj tutaj!" ;)

        MacAaron
        • danuta1958 Re: To jest chore 15.06.06, 11:19
          Niestety jak coś jest do tylko do rąk własnych to trzeba osobiście podpisać.
          Niestety sprawa się przeciąga: jak nie teraz to potem trzeba podpisać. Ja nie
          umiem sie tego pozbyć do końca. Ale kiedyś bylo dużo gorzej jak nie odwiedzałam
          psychatry i nie brałam leków. Stan się pogłebiał aż do paranoi np. BAŁAM SIE
          ZAGRAC NA ISTRUMENCIE PRZED SOBĄ!!!! Balam się pisać bo ja będę patrzeć !
          Nie chodzę ro barów i restauracji, ani tez nigdzie gdzie mogliby prosić o
          napisanie czegokolwiek lub posługiwanie się przedmiotami. Dlatego współczuję Ci
          bo wiem co to jest ...
          • macaaron Re: To jest chore 15.06.06, 12:42
            Jak się chce odebrać przesyłkę, to trzeba podpisać, ale to nie musi oznaczać
            panikowania dzień w dzień, czy czasem listonosz nas dzisiaj nie zaskoczy.

            Swoją drogą zastanawiam się, jak takie rzeczy załatwiają ludzie, który nie mogą
            pisać odręcznie, bo np. mają niedowład w palcach. Na pewno istnieje jakiś sposób
            ominięcia konieczności podpisywania się, może warto się zainteresować,
            przynajmniej do czasu złagodzenia tej fobii?

            MacAaron
    • monik_a2 Re: To jest chore 15.06.06, 20:37
      Czyli jednak bede musiala wybrac sie do psychiatry...A boje sie tego jak ognia!
      Danusiu, masz racje, ja czasem tez boje sie pisac w swojej
      obecnosci...Paranoja...A o sposobie, zeby nie trzeba sie bylo podpisywac tez
      myslalam juz sporo. Wymyslilam np. ze zrobie sobie sztuczny gips i w razie
      czego wsadze w niego lape. Jestem nienormalna... A sa jakies leki, ktore moge
      kupic bez recepty? Czy Relanium by pomoglo (to akurat mam w domu)?
      • danuta1958 Re: To jest chore 16.06.06, 00:09
        Minika
        tylko mam, do Ciebie prośbę, abyś nie jadła jakichkolwiek leków. Bez recepty:
        herbatka z melisy lun Nervogran (granulat), Aspargin. Idź do psychatry
        natychmiast. Powiedz to co tu napisałaś. Nic nie ukrywaj. Nie bój się. Ja
        myślałam, że umrę w kolejce - nie umarłam do dzisiaj. ha, ha, ha, a byłam już
        niezliczoną ilość razy. Kilkanaście razy mi ręce podretwiały.
        Leki się dobiera w zależności od objawów (!), ciśnienia krwi, masy ciała itd.
        Leków jest setki. Ja też kiedyś myślałam, że jest relanium i oxazepam, ale te
        przepisują najczesciej lekarze nieznający się na rzeczy. Napisz od kiedy się
        boisz. Jak niedługo to Cię szybko wyleczą. Powodzenia.
        acha: ja bandażowałam palec prawej ręki
    • monik_a2 Re: To jest chore 16.06.06, 18:21
      Pierwsze objawy zauwazylam u siebie juz w szkole podstawowej. Pamietam jak
      mialam podpisac odbior podrecznikow to reka mi niebezpiecznie drzala, ale
      jeszcze nie na tyle, zeby sie tym przejac. Pozniej jakos wszystko bylo w miare
      normalnie, mieszkalam z rodzicami i w zasadzie niczym sie nie przejmowalam.
      Krytycznie zaczelo sie robic jak zaczynalam pierwsza prace, to jest 10 lat
      temu. Pamietam, jak na rozmowie kwalifikacyjnej cala sie trzeslam, jak glowa mi
      latala na wszystkie strony...Ale nikt chyba niczego nie zauwazyl, skoro ta
      prace dostalam. Pozniej jak szlam do tej roboty i pracownicy stali przed
      budynkiem, poczulam sie tak, jakbym tracila kontrole w nogach. Szlam jak
      paralityk, jakbym kij polknela, nienaturalnie, trzesac sie i potykajac.
      Uslyszlam jeszcze "Patrzcie jak ona idzie"...Myslalam, ze zemdleje...Wlasciwie
      nie potrafie uchwycic momentu kiedy sie to wszystko nasililo. W pracy jak
      mialam odebrac polecona korespondencje potrafilam zamknac sie w toalecie i
      przez godzine nie wychodzic, byleby zrobil to ktos inny. Najgorsze zaczelo sie
      jak zamieszkalam na swoim. Jak przychodzil listonosz i jak wiedzialam, ze
      nikogo nie moge podstawic. Probowalam kiedys rozmawiac z moim mezem o tym, ale
      on mnie sszybko zbyl twierdzac cos w rodzaju "przesadzasz". On nic nie wie o
      mioch stanach. Wie jedynie o tym, ze jak on sie polozy pierwszy spac to ja bede
      miala trudnosci, bo panicznie boje sie ciemnosci. Ale bede musiala z nim
      porozmawiac, skoro mam isc do psychiatry...Na razie musze sie ratowac jakos
      tym, zeby tego podpisywania i lazenia po urzedach unikac jak ognia. Danusiu,
      jak Ty obwiazywalas ten palec? Przeciez z zabandazowanym tez mozna sie
      podpisac? I bardzo Ci dziekuje, ze piszesz, jakos mi razniej troche wiedzac ze
      nie jestem sama z tym problemem.Powiedz mi jeszcze, czy leki pomogli Ci na
      tyle, ze sie juz nie boisz? Albo ze boisz sie mniej, ale z takim strachem mozna
      juz w miare normalnie funkcjonowac?
      • nowa76 Re: To jest chore 16.06.06, 20:03
        Moniko nie jest chyba z Toba tak żle skoro masz męża. Ja przez swoja fobię
        unikam facetow i raczej mam male szanse na to ze wyjdę za mąż. Bo jak tu się
        umówić na randke np do kawiarni kiedy trzęsą sie ręce
        • monik_a2 Re: To jest chore 16.06.06, 20:32
          Uwierz mi nowa76 ze jest ze mna zle. I ja o tym wiem i zdaje sobie sprawe ze
          jesli sie za to nie wezme to bedzie coraz gorzej. To ohydny stan nad ktorym nie
          jestem w stanie zapanowac. A meza poznalam 12 lat temu, kiedy te objawy nie
          byly az tak nasilone. Do kawiarni tez nie chodzilismy, bo wiedzialam ze beda mi
          sie rece trzesly...Przyznaje, ze w tej chwili, gdybym nie miala meza, to nie
          wiem czy bylyby jakies szanse poznac kogokolwiek wlasnie przez te chore stany.
          Rozumiem Cie, naprawde...
          • danuta1958 Re: To jest chore 17.06.06, 00:06
            Czyli miałyśmy to samo i miej więcej w podobnym czasie. U mnie się zaczęło od
            spowiedzi w dniu I komunii. Potem na studiach trochę minęło, ale np nie mogłam
            nigdzie zatelefonować i np zapisać tematy lekcji. Strasznie miałam podczas
            wszelkich zabaw lub wesel, bo z nikim nie mogłam zatańczyć, bo się trzepałam.
            itd, itp same negatywne doświadczenia.
            Ja na Twoim miejscu nie mówiłabym nic mężowi tylko umówiła się do psychatry i
            poszła. Najwyżej potem bym powiedziała, że mam leki, bo się żle czuję. Wiem z
            doświadczenia, że mąż może Ciebie nie zrozumieć i zniechęcić Ciebie do wizyty.
            Mój mąż (b. dobry człowiek) poszedł ze mną pierwszy raz (bo sama tylko
            jęczałam, nie mogłam iść)i na propozycję doktora wzięcia mnie do szpitala się
            nie zgodził! Miałam wrażenie, że umieram. Tak się bałam, że nie wiedziałam co,
            gdzie i jak; oderwało mi mózg. Powiedział mąż do doktora, że my się nie
            zgadzamy. Potem ja żałowałam tej decyzji. Wzięłam długi urlop i wreszcie mąż
            uwierzył. Potrafiłam plakać 4 dni bez przerwy, nie jeść, nie spać, nie ubierać
            się. Nie byłam w szpitalu nigdy, ale leczę się wiele lat już którymś tam
            lekiem. Jest lepiej. Proszę nie doprowadź się do takiego stanu w jakim ja
            byłam!!!! Przeczytaj moje wcześniejsze maile na tym forum.
    • mars43 Re: To jest chore 30.06.06, 00:37
      Do teraz nie znałem tego rodzaju fobii,przeczytałem prawie na
      stronie.Słuchaj,może byś tak robiła.Gdy przychodzi listonosz ,idziesz pod drzwi
      z dzieckiem przy nodze ,udajesz zalataną ,otwierasz drzwi.Nie wychodzisz,tylko
      przez uchylone drzwi zaczynasz rozmowę z listonoszem.On mówi,że ma polecony do
      ciebie,wtedy bierzesz to od niego.Mówisz aby chwilę zaczekał, zamykasz drzwi i
      na spokojnie w mieszkaniu podpisujesz,nikt nie patrzy.Otwierasz drzwi,oddajesz
      mu i jest dobrze.Ja tak wielokrotnie robiłem gdy mój młody,duży pies rzucał sie
      na każdego kto pojawiał się w drzwiach.Możesz nawet robić tak bez dziecka.Jak
      bym to miał to zawsze bym tak robił,listonosz nie musi wchodzic do twojego
      domu,kto powiedział,że tak musi być.Tak ci podpowiedziałem,nie wiem czy
      dobrze.Trzymaj się.
      • monik_a2 Re: To jest chore 01.07.06, 19:01
        No...podoba mi sie ten pomysl. Chyba kupie sobie psa, najlepiej duzego, glosno
        szczekajacego i rzucajacego sie na wszystkich:))) Przyznaje, ze o tym nie
        pomyslalam. A firmy produkujacej pieczatki zamiast podpisu nie moge nigdzie
        znalezc...Tylko tak sie zastanawiam, ze gdybym musiala sie podpisac to przeciez
        nie powiem listonoszowi (czy urzednikowi czy komu tam jeszcze)ze sie nie
        podpisze tylko przybije pieczatke bo mam fobie...Ale dzieki serdeczne za
        pomysly, niektore warto wykorzystac:))))
        • mars43 Re: To jest chore 01.07.06, 20:10
          Monik,listonoszowi jeden raz rzucisz na odczepne,że masz kłopoty z paraliżem
          ręki,powinno wystarczyć.Tak do końca nie rezygnowałbym z tego pomysłu.Myślę,że
          w Polsce kilka osób podpisuje się faksymilą-czy to z powodu paraliżu lub innych
          uszkodzeń.Gdzie się wyrabia to na pewno wiedzą sekretarki w MSZ,w MSWiA,itp,
          kontaktujesz sie z nimi mówiąc,że masz sparaliżowane ręce i myślisz o
          faksymili.Oczywiście możesz ten pomsł zostawic na póżniej.Cieszę się,że
          spodobał Ci się pomysł z psem.Nie musisz szukać dużego psa ,trochę kosztuje
          jego trzymanie,może wystarczy mały i głośny, a że prawie każdy pies rzuca się
          na listonosza to sukces murowany.Ale to tylko moje podpowiedzi,sama wybierzesz
          co dla Ciebie najlepsze.Powodzenia.
    • mars43 Re: To jest chore 30.06.06, 09:38
      Słuchaj Monik,jeszcze inna możliwosć na zmianę do rozważenia. Wydaje mi się,że
      dobrym rozwiązaniem byłaby tzw.faksymila.Pamiętasz może sprawę z
      Cimoszewiczem,chodziło tam o składanie podpisów Cimoszewicza przez
      sekretarkę.Wygląda jak pieczątka a jest tam podpis czytelny danej osoby.Jak nie
      wiesz poczytaj w internecie,tam też znajdż firmę,która to robi i kontaktuj sie
      z nią .Jak się zdecydujesz-to zamów sobie od razu dwie takie same,a to na
      wypadek ewentualnej zguby.Myślę,że jest to b.dobre rozwiązanie.Zamów to w
      małych rozmiarach,będzie poręczniejsze.Cześć...
    • mars43 Re: To jest chore 30.06.06, 09:44
      Jeszcze jedno,swój czytelny podpis przeslesz do tej firmy faksem z każdej
      poczty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka