monik_a2
14.06.06, 17:22
Witam wszystkich
Dotychczas Was tylko czytalam ale odwaze sie w koncu napisac. Ja rowniez mam
fobie spoleczna ale moim najwiekszym problemem jest podpisywanie sie w
czyjejs obecnosci. To zaczyna byc juz chore. Siedze w domu w pizamie i laze
od okna do okna, wypatrujac listonosza. Bo jesli ma do mnie jakis polecony to
zawsze moge otworzyc lekko drzwi, powiedziec, ze jestem nieubrana i podpisac
jakis cholerny kwit poza zasiegiem jego wzroku. Czuje sie jak nienormalna.
Potrafie przesiedziec do 14 nieubrana, dopoki nie nabiore pewnosci, ze o tej
godzinie juz nie przyjdzie. Innym wyjsciem jest dla mnie po prostu ucieczka z
domu. Wychodze rano i wracam dopiero wtedy, gdy upewnie sie, ze listonosz juz
nie przyjdzie. Caly moj dzien kreci sie wokol tego. Gdy musze isc cos
zalatwic do urzedu, wypijam piwo i wtedy moglabym sie podpisac przy kamerach,
rece mi sie nie trzesa, oddech jest miarowy, serce bije normalnym rytmem...Ja
na trzezwo po prostu sie nie podpisze! To jest chyba najglupsza fobia jaka
znam, strach przed pisaniem w czyjejs obecnosci...Juz sobie nawet myslalam,
ze gdyby przyszedl ten cholerny listonosz i nawet gdy otworze mu drzwi w
pizamie, to powiem, ze ja tylko wynajmuje to mieszkanie i nie jestem
upowazniona do odbioru cudzej korespondencji...Wieczorem nie moge zasnac, bo
caly czas mysle o tym, ze jutro on tez moze przyjsc...Czy jest tu jeszcze
ktos taki jak ja? Bo mi sie wydaje, ze jestem sama jedna na calej ziemi...