Dodaj do ulubionych

czy ktoś tu się TNIE?

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 11:16
z tego co wyłowiłam to sporo osób "oderagowuje" tnąc się...
ja też
i chiałam się zapytać czy po jkimś czasie to przechodzi..
czy jest tu ktoś kto ma 20, 30, 40 50 lat i NADAL MUSI się ciąć?
Obserwuj wątek
    • Gość: sss Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: 213.17.180.* 10.02.03, 12:50
      masz maturę niedługo to weź się lepiej do nauki a nie zadawaj durne pytania.
      • Gość: ApokaLipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 13:32
        a moze mam już maturę za sobą :-P
    • Gość: Ballisarys Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.toya.net.pl 10.02.03, 14:03
      przestan zadawac taik bezsensowne pytania. ja sie pare razy pocialem, ale
      uwazam , ze nie powinno sie robic z tego sensacji , bo niczemu to nie sluzy. A
      jak chcesz odreagowac to posluchaj sobie lepiej muzyki.
      • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 16:55
        Gość portalu: Ballisarys napisał(a):

        > przestan zadawac taik bezsensowne pytania. ja sie pare razy pocialem, ale
        > uwazam , ze nie powinno sie robic z tego sensacji , bo niczemu to nie sluzy.
        A
        > jak chcesz odreagowac to posluchaj sobie lepiej muzyki.

        Ale z ciebie palant za przeproszeniem !!!!T owcale nie było bezsensowne
        pytanie ;znam osobę która to robi i nie moze przestać ,kaleczy swoje ciało na
        całe życie, by ulżyć sobie w bólu psychicznym przenosi je na fizyczne i to
        wcale nie jest takei przyjemne boi jeszcze gorzej niszczy psychike człowieka a
        skończyć z tym jest bardzo trudno .Ja tez robie coś głupiego(może gorszego) by
        ulżyc sobie bólu psychicznego i uciec od własnych uczuć a jak ty to zrobiłeś
        kilka razy i nic sobie z tego nie robisz to naprawde głupek z ciebie
        • Gość: ApokaLipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 18:00
          Dzięki za obronę..
          • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 18:03
            Gość portalu: ApokaLipsA napisał(a):

            > Dzięki za obronę..

            Zawsze do usług:):):)

            A tak przy okazji to ten problem dotknął Ciebie czy pytałes sie tylko ???Pytam
            bo troche cieżko mi wywnioskowac z Twojej wypowiedzi
            • Gość: ApokaLipsa Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.03, 18:08
              problem to JA..
              a pytam bo chiałabym żeby samo przeszło i było pięknie..
              • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 18:36
                Gość portalu: ApokaLipsa napisał(a):

                > problem to JA..
                > a pytam bo chiałabym żeby samo przeszło i było pięknie..

                Na pewno zdajesz sobie sprawe dlaczego to robisz i dlaczego to samo nie
                przejdzie .Wiesz o tym że ani ja ani nikt tutaj nie jest w stanie Ci
                pomóc .Tylko ty jestes w stanie sam z tym skończyc .A w jaki sposób.To zależy
                od tego dlaczego to robisz .Wydaje mi sie choc moge sie mylic że podobnie jak
                ja próbujesz przelac swój bol ,by uciec od siebie samego,własnych mylsi i
                uczuć ? Na to jest tylko jeden sposób ; musisz zaakceptować swoje
                uczucia ,zrozumiec samego siebie a jesli to ma też związek z depresją to od
                leczenia jej trzeba zaczać .trzeba spróbowac inaczje myslec ,znależć inna
                metodę na pozbycie sie z siebie tego wszystkiego a przede wszystkim coś co
                cieszy .Wiem że to trudne i wymaga silnej woli ,ale wiesz dobrze że postępując
                tak zabijasz siebie ,więc walcz , spójrz na siebie, nie jestes szczęsliwy ale
                pomyśl co bedzie za kilka , kilkanaście lat jeśli z tym nie skończysz ,w ten
                sposób tylko zaprzepascisz swoją szanse na szczęście w przyszłości ,chcesz sie
                wyzbyć tej nadzieji ???Moze lepiej teraz to skończyć ,poki jeszcze nie jest
                zapozno ???Pewnie że jak sobie powiesz : "dobra nie robie tego od dzisiaj " to
                dupa z tego wyjdzie skoro nw środku i tak pozostanie ból ale trzeba zrozumiec
                że tym co robisz pogarszasz tylko nienawiśc do samego siebie .
                Wiem ,ze nie pomogłam i przykro mi że nei potrafie ,ale wiesz dobrze że jak juz
                pisalam tylko ty mozesz sobie pomóc .Ja w Ciebie wierze , wierze że ci sie
                uda ,człowiek ma duzo siły i potrafi wszystko jesli tylko chce ,Jeśli bardzo
                pragnie
        • Gość: Ballisarys Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.toya.net.pl 13.02.03, 21:01
          Uwazam, ze pytanie nie jest bezsensowne.jezeli ktos ma taki problem to
          powinnien sie znalesc w szpitalu.Na pewno to bedzie bardziej skuteczna walka z
          depresja niz wypisywanie tych rzeczy na forum. Za przykladem tego czlowieka ,
          moga to robic inni.
          • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 21:10
            Gość portalu: Ballisarys napisał(a):

            > Uwazam, ze pytanie nie jest bezsensowne.jezeli ktos ma taki problem to
            > powinnien sie znalesc w szpitalu.Na pewno to bedzie bardziej skuteczna walka
            z
            > depresja niz wypisywanie tych rzeczy na forum. Za przykladem tego czlowieka ,
            > moga to robic inni.

            Ciekawa jestem czy byś poszedł do szpitala i na dodatek spojrzał w oczy
            zapłakanym rodzicom i przyjaciołom i tym wszystkim ludziom którzy mają cie za
            wariata
            • Gość: Ballisarys Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.toya.net.pl 13.02.03, 21:21
              mysterious napisała:

              > Gość portalu: Ballisarys napisał(a):
              >
              > > Uwazam, ze pytanie nie jest bezsensowne.jezeli ktos ma taki problem to
              > > powinnien sie znalesc w szpitalu.Na pewno to bedzie bardziej skuteczna wal
              > ka
              > z
              > > depresja niz wypisywanie tych rzeczy na forum. Za przykladem tego czlowiek
              > a ,
              > > moga to robic inni.
              >
              > Ciekawa jestem czy byś poszedł do szpitala i na dodatek spojrzał w oczy
              > zapłakanym rodzicom i przyjaciołom i tym wszystkim ludziom którzy mają cie
              za
              > wariata
              Bylem w szpitalu, nie dlugo bo tylko 1,5 miesiaca. Zadaje sie z takimi ludzmi,
              ze nikt za wariata mnie nie uwaza, Owszem, nie wszyscy znajomi rozumieja moja
              chorobe,(latwiej zrozumiec bol watroby), ale nikt sie o de mnie nie odsunal.W
              moich stosunkach interpersonalnych jest tak jak dawniej, przed choroba.
              Hmmm...druga sprawa to to, ze wszyscy twierdza , ze choroby po mnie za bardzo
              nie widac.
              A leczenie sie w szpitalu psychiatrycznym, nie jest niczym, za co powinnismy
              sie wstydzic. Powinni sie wstydzic ci co kradna, gwalca, itp.
              • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 22:00
                Gość portalu: Ballisarys napisał(a):


                > Bylem w szpitalu, nie dlugo bo tylko 1,5 miesiaca. Zadaje sie z takimi
                ludzmi,
                > ze nikt za wariata mnie nie uwaza, Owszem, nie wszyscy znajomi rozumieja moja
                > chorobe,(latwiej zrozumiec bol watroby), ale nikt sie o de mnie nie odsunal.W
                > moich stosunkach interpersonalnych jest tak jak dawniej, przed choroba.
                > Hmmm...druga sprawa to to, ze wszyscy twierdza , ze choroby po mnie za bardzo
                > nie widac.
                > A leczenie sie w szpitalu psychiatrycznym, nie jest niczym, za co powinnismy
                > sie wstydzic. Powinni sie wstydzic ci co kradna, gwalca, itp.


                Domyślam sie że to depresja jest twoją chorobą?-Pytam dla pewności , depresja
                jest czymś niezaleznym od nas ,chory jestes i juz -to nei twoja wina .Ale jesli
                chodzi o podcinanie sobie zył to można to przyrównac do alkoholizmu czy
                narkomani , bo to mimo że pozniej prawie niezalene od Ciebie to jednak masz
                poczucie winy bo wzięłeś pierwszy raz i od tego sie zaczęło .Masz wrażenie że
                to ty niszczysz świadomie swoje życie nie mogąc przestać choćbyś bardzo chcial
                bo nie masz sily ,a to wszystko ,ta niemoc wpedza cie w jeszcze głębsze
                poczucie winy i sam siebie nieanwidzisz.A skoro wstydzisz sie sam siebei , to
                co dopiero innych ?A poza tym to niektórzy sie boją że rodzice bedą przez nich
                cierpić ;sptają sie dlaczego zabijasz sam siebie a ty nie potrafisz
                odpowiedziec ,a oni zaczynają sie domyślac, miec poczucie winy ,nie rozumieją
                tego tak samo jak ty nie potrafięls zrozumiec i poradzies posłuchac
                muzyki.Faktem jest tez że masz spoko znajomych któzy potrafia być wyrozumiali
                ale nie kazdy takich ma .Wyobraż sobei że podoba ci sie jakas dziewczyna ,może
                nawet tam z nią jestes i nagle dowiadujesz sie ze ona ma bulimie ,że najada sie
                a potem zmusza sie do wymiotów a ty nie wiesz dlaczego ,bo przeciez jest
                szczupła .Czy naprawde nie zmienił byś stosunku do niej??
                A co do złodzieji i gwałcicieli ;oni pwinni sie tak samo wstydzic jak my
                wszyscy bo to co robia to tez nie bez powodu .Każdy ma jakis ;np złodziej
                kradnie zeby mu dziecko nei umarło w domu z głodu albo poniósł porażke bo nie
                potrafi pracować z jakis tam przyczyn ,a gwałciciel po prostu poddał sie
                własnemu popędowi któremu nie miał siły sie przeciwstawić .Każdy człowiek
                postepuje żle ,jedne tylko robi sobie krzywde a drugi innym .Wiec co tu jest
                powodem do wstydu???
                • Gość: Ballisarys Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.toya.net.pl 13.02.03, 22:26
                  mysterious napisała:

                  > Gość portalu: Ballisarys napisał(a):
                  >
                  >
                  > > Bylem w szpitalu, nie dlugo bo tylko 1,5 miesiaca. Zadaje sie z takimi
                  > ludzmi,
                  > > ze nikt za wariata mnie nie uwaza, Owszem, nie wszyscy znajomi rozumieja m
                  > oja
                  > > chorobe,(latwiej zrozumiec bol watroby), ale nikt sie o de mnie nie odsuna
                  > l.W
                  > > moich stosunkach interpersonalnych jest tak jak dawniej, przed choroba.
                  > > Hmmm...druga sprawa to to, ze wszyscy twierdza , ze choroby po mnie za bar
                  > dzo
                  > > nie widac.
                  > > A leczenie sie w szpitalu psychiatrycznym, nie jest niczym, za co powinnis
                  > my
                  > > sie wstydzic. Powinni sie wstydzic ci co kradna, gwalca, itp.
                  >
                  >
                  > Domyślam sie że to depresja jest twoją chorobą?-Pytam dla pewności ,
                  depresja
                  > jest czymś niezaleznym od nas ,chory jestes i juz -to nei twoja wina .Ale
                  jesli
                  >

                  Niezupelnie. Mam psychoze maniakalno-depresyjna.
                  > chodzi o podcinanie sobie zył to można to przyrównac do alkoholizmu czy
                  > narkomani , bo to mimo że pozniej prawie niezalene od Ciebie to jednak masz
                  > poczucie winy bo wzięłeś pierwszy raz i od tego sie zaczęło .Masz wrażenie
                  że
                  > to ty niszczysz świadomie swoje życie nie mogąc przestać choćbyś bardzo
                  chcial
                  > bo nie masz sily ,a to wszystko ,ta niemoc wpedza cie w jeszcze głębsze
                  > poczucie winy i sam siebie nieanwidzisz.A skoro wstydzisz sie sam siebei ,
                  to
                  > co dopiero innych ?A poza tym to niektórzy sie boją że rodzice bedą przez
                  nich
                  > cierpić ;sptają sie dlaczego zabijasz sam siebie a ty nie potrafisz
                  > odpowiedziec ,a oni zaczynają sie domyślac, miec poczucie winy ,nie
                  rozumieją
                  poddcinanie zyl, nigdy nie stalo sie u mnie nalogiem. Zrobilem to pod wplywem
                  impulsu, nie moglem juz zniesc stanu bezemocjonalnosci.. Okres naduzywania
                  alkoholu mam juz za soba. W depresji duzo pilem.Mialem swiadomosc tego , ze
                  za duzo pije, ale jednoczesnie czulem bezsilnosc i lek, dopiero wyjscie z
                  depresji to zakonczylo. Teraz sie ciesze zyciem bez procentow, ale potrafie
                  zrozumiec alkoholikow.
                  > tego tak samo jak ty nie potrafięls zrozumiec i poradzies posłuchac
                  > muzyki.Faktem jest tez że masz spoko znajomych któzy potrafia być
                  wyrozumiali
                  > ale nie kazdy takich ma .Wyobraż sobei że podoba ci sie jakas
                  dziewczyna ,może
                  > nawet tam z nią jestes i nagle dowiadujesz sie ze ona ma bulimie ,że najada
                  sie
                  >
                  > a potem zmusza sie do wymiotów a ty nie wiesz dlaczego ,bo przeciez jest
                  > szczupła .Czy naprawde nie zmienił byś stosunku do niej??
                  Bulimie takze mam za soba, od tego choroba moja sie zaczela, oddchudzania, dwa
                  lata zygania. Bym dziewczyne doskonale zrozumial, akurat tutaj moglby liczyc
                  calkowicie na moja empatycznosc.Tez mi mowili, ze dobrze wygladam, ale ja
                  uwazalem sie za koszmarengo grubasa, chociarz bylem dosc szczuply.. Za to
                  teraz jestem koszmarnym grubasem i bulimie wspominam fatalnie, wole byc taki
                  jaki jestem, i zyc jak przed 99 rokiem, czyli przed wybuchem manii(eurorii) co
                  pociagnelo za soba odchudzanie.
                  > A co do złodzieji i gwałcicieli ;oni pwinni sie tak samo wstydzic jak my
                  > wszyscy bo to co robia to tez nie bez powodu .Każdy ma jakis ;np złodziej
                  > kradnie zeby mu dziecko nei umarło w domu z głodu albo poniósł porażke bo
                  nie
                  > potrafi pracować z jakis tam przyczyn ,a gwałciciel po prostu poddał sie
                  > własnemu popędowi któremu nie miał siły sie przeciwstawić .Każdy człowiek
                  > postepuje żle ,jedne tylko robi sobie krzywde a drugi innym .Wiec co tu
                  jest
                  > powodem do wstydu???
                  nie zgodze sie z Toba, uwazam , moze gwalciciel ma zbyt duzy poped, ale
                  powinien , go albo hamowac, albo sie leczyc, a jak juz chce zgwwalcic, to
                  niech znajdzie sobie amatorke takich uciech ktora zrobi z nim to dobrowolnie,
                  wszystko powiino byc za porozumieniem obu stron, zlodzieja jestem w stanie
                  bardziej zrozumiec, chociarz.........powinni szukac innego rozwiazania, chocby
                  zebrac.
                  • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 13.02.03, 22:46
                    żeby zrozumeic czyjes postepowanie to trzeba być w jego skórze , u kazdego
                    człowieka inne impulsy mają przewage
    • Gość: ApokaLipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: pinggwin:* / 192.168.16.* 14.02.03, 09:45
      ale mi wykład zrobiłaś...
      niby staram sie z tym walczyć, ale wiadomo ile człowiek w depresji ma
      siły..najgorzej jest gdy człowiek zaczyna wierzyć że robi sie lepiej, że już,
      juz mu się udaje i dzieje się coś takiego zę nie może wytrzymać..
      udało mi się znaleźć od tego ucieczkę-zaczęłam pić..
      beznadziejne no nie?
      w szpitalu też byłam , potrafiłam wykręcić żarówkę, potłuc ją w ręczniku byleby
      się pociać bo MUSIAŁAM..
      po dwóch latach ciągłej walki odstawiłąm leki..
      radzę sobie, pływam na powierzchni
      a innich jak będą chcieli to i tak się potną..
      • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 14.02.03, 23:27
        Gość portalu: ApokaLipsA napisał(a):

        > ale mi wykład zrobiłaś...
        > niby staram sie z tym walczyć, ale wiadomo ile człowiek w depresji ma
        > siły..najgorzej jest gdy człowiek zaczyna wierzyć że robi sie lepiej, że już,
        > juz mu się udaje i dzieje się coś takiego zę nie może wytrzymać..
        > udało mi się znaleźć od tego ucieczkę-zaczęłam pić..
        > beznadziejne no nie?
        > w szpitalu też byłam , potrafiłam wykręcić żarówkę, potłuc ją w ręczniku
        byleby
        >
        > się pociać bo MUSIAŁAM..
        > po dwóch latach ciągłej walki odstawiłąm leki..
        > radzę sobie, pływam na powierzchni
        > a innich jak będą chcieli to i tak się potną..

        Nie martw sie ,picie czasami mi tez pomaga ,wtedy nie myśle o tym ale jak sie
        pije codziennie majac nauke to trzeba przestac wychodzic z domu wieczorami i
        wtedy niestety znowu(u mnie to bulimia).Mi tez ciezko jest nie zrobic tego ale
        zauważyła ze kiedy sie zakochałam pierwszy raz mi sie udało (tydzien chyba ) i
        nagle przestałam o tym myslec ,ale niestety kidy sie zawiodłam wszystk owróciło
        z jeszcze gorszym skutkiem .Wiesz ,najtrudniej jest wytrzymac w chwili
        najgorszej rozpaczy .Jesli wtedy uda ci sie zapanować nad włąsnym sobą to
        znaczy ze wygrałes .Mi sie nie udało ale wciąz mam nadzieje ze kiedys
        przezwycięze siebie samą i tobie tez tego życze
        • Gość: ApokaLipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.03, 15:47
          te chwile cięzkiego dołą są naprawdę dramatyczne, jest jednak mała
          prawidłowość -pojawiają się gdy masz czas myśleć. Wniosek:wszystkie soboty i
          niedziele wypycham sobie zajęciami, jakie by one bzdurne nie były pozwalają sie
          oderwać.
          A na zakochaniu sie też można sie zawieść..
          wiara ze tylko miłość może uratować jest niewskazana..
          we dwójkę na pewno łatwiej, ale mało kto podejmie na siebie chętnie obowiązki
          psychoterapeuty..
          • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 16.02.03, 00:30
            Gość portalu: ApokaLipsA napisał(a):

            > te chwile cięzkiego dołą są naprawdę dramatyczne, jest jednak mała
            > prawidłowość -pojawiają się gdy masz czas myśleć. Wniosek:wszystkie soboty i
            > niedziele wypycham sobie zajęciami, jakie by one bzdurne nie były pozwalają
            sie
            >
            > oderwać.
            > A na zakochaniu sie też można sie zawieść..
            > wiara ze tylko miłość może uratować jest niewskazana..
            > we dwójkę na pewno łatwiej, ale mało kto podejmie na siebie chętnie obowiązki
            > psychoterapeuty..

            Masz racje ,takich śmiałków jest neiwielu .Bo jest jedna taka okropna prawda np
            odnośnie depresji że tak naprawde t ojestes sam bo nikt Ci nie pomoze ,nikt nie
            poda dłoni chociaz tak naprawde to własnei tego potrzebujesz do
            wyleczenia ,wtedy nagdle wszyscy staja ci sie obcy ,ty stajesz sie
            inny ,zamniety w sobie ,unikasz kontaktów ,wszystkigo sie boisz a oni po prostu
            mysla ze ich nie lubisz a miłośc-na to tez niestety nie ma szans bo jesli
            nienawidzisz siebie samego ...znasz dalej.Wiec wniosek że jesli sami sobie nie
            pomożemy to nigdy z tego nie wyjdziemy
            • Gość: ApokalipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 13:21
              mam do tego trochę śmieszną sytuację -moja przyjaciółka też ma depresję, ale u
              każdej z nas wygląda to inaczej..ona popada w hipochondrię, dostaje miliarda
              chorób na raz i nigdy nie chce ze mną gdzieś wyjść [bo żle się czuje] kiedy ja
              staram sie "uciec" przed dołem gdzieś na zakupy, do kina albo po prostu na
              spacer..straszliwie się kłócimy i mimo że obie przeżywamy to samo nie jesteśmy
              w stanie się zrozumieć [a znamy się prawie od dziecka]
              >
              wtedy nagdle wszyscy staja ci sie obcy ,ty stajesz sie
              > inny ,zamniety w sobie ,unikasz kontaktów ,wszystkigo sie boisz a oni po
              prostu
              >
              > mysla ze ich nie lubisz
              zmarnowałam dwa lata na staraniu sie być "taką jak oni" i nic, nadal stoję z
              boku a jak ktoś się uśmiecha do mnie to już tylko analizuję czy robił to z
              litości nademną czy mu odbiło..
              a miłośc-na to tez niestety nie ma szans bo jesli
              > nienawidzisz siebie samego ...znasz dalej
              zaczynam się zastanawiać czy nie wytworzyło się u mnie jakieś upośledzenie pod
              względem miłości..
              zaczynam wierzyć że gdyby pojawił się ktoś byłabym w stanie poświęcić mu
              wszystko, zacząć żyć jego zyciem, opętać, omotać, związać i pożreć, a to
              wszystko z radości i miłośći...

              Wiec wniosek że jesli sami sobie nie
              > pomożemy to nigdy z tego nie wyjdziemy
              przynajmniej można to z siebie powyrzucać..
              choć nie ukrywam że chemia też ma czasami zbawienny wpływ, ale chyba nikt tu
              nie chce brać prochów do końca życia!
              • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 16.02.03, 16:54


                Powiedz mi ;czy ty nie byłes lub nie jestes zakochany ???
                a co do kolegów to fakt ze popełniłes bład chcąc sie upodobnic do nich .Jak ja
                np patrze na chłopaka to widac ze nie jest sobą ,że stara sie zaimponowac
                kumplom ;to odstrasza zarówno dziewczyny jak i twoich kolegów i pamiętaj ze
                udawanie kogos kim nie jestes do niczego nie prowadzi a ludzie muszą Ciebie
                lubic i zaakceptować takim jakim jestes na prawde i cenic Ciebie za to że
                mówisz t oco naprawde myślisz
                • Gość: ApokaLipsA Re: czy ktoś tu się TNIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.02.03, 19:59
                  1} jestem babą...nieszczęśliwą rozhisteryzowaną babą i to pewnie na wstępie
                  tłumaczy połowę moich dziwnych zachowań
                  2} byłam zakochana, nie raz, najczęściej bez wzajemności, raz to nie wiem bo mi
                  się odechciało i poszłam do szpitala i zapomniałam a raz szczęśliwie..tylko
                  facet mnie zostawił bo ..nie powiedzał czemu -ale raczej nie z powodu mojej
                  zaborczości bo walczyłam ze sobą jak cholera..chyba z nim było coś nie w
                  porządku.
                  jako baba nie mam za bardzo komu i czym imponować

                  > a ludzie muszą Ciebie
                  > lubic i zaakceptować takim jakim jestes na prawde i cenic Ciebie za to że
                  > mówisz t oco naprawde myślisz
                  muszą..he he..niby tak, ale nie traktowałbym tego w kategori muszą..
                  na razie poświęcam się marnej egzystencji i bolesnej samotnośći-świadomości
                  leczonej doraźnie legalnymi środkami zmieniającymi stan świadomośći..
                  • mysterious Re: czy ktoś tu się TNIE? 17.02.03, 15:18
                    Gość portalu: ApokaLipsA napisał(a):

                    > 1} jestem babą...nieszczęśliwą rozhisteryzowaną babą i to pewnie na wstępie
                    > tłumaczy połowę moich dziwnych zachowań
                    > 2} byłam zakochana, nie raz, najczęściej bez wzajemności, raz to nie wiem bo
                    mi
                    >
                    > się odechciało i poszłam do szpitala i zapomniałam a raz szczęśliwie..tylko
                    > facet mnie zostawił bo ..nie powiedzał czemu -ale raczej nie z powodu mojej
                    > zaborczości bo walczyłam ze sobą jak cholera..chyba z nim było coś nie w
                    > porządku.
                    > jako baba nie mam za bardzo komu i czym imponować
                    >
                    > > a ludzie muszą Ciebie
                    > > lubic i zaakceptować takim jakim jestes na prawde i cenic Ciebie za to że
                    > > mówisz t oco naprawde myślisz
                    > muszą..he he..niby tak, ale nie traktowałbym tego w kategori muszą..
                    > na razie poświęcam się marnej egzystencji i bolesnej samotnośći-świadomości
                    > leczonej doraźnie legalnymi środkami zmieniającymi stan świadomośći..
                    O cholera!!!!!!!!!Przepraszam Ciebie ale naprawde byłam przekonana że jestes
                    chłopakiem ;nie wiem co mi sie ubzdurało ,ale nieważne ,ja tez jestem
                    dziewczyną.Rozumiem że leczysz sie od jakiegoś czasu ????Ja dzisiaj ide do
                    psychiatry po leki chociaz boje strasznie bo nie cierpie opowiadac o sobie
                    jakims powalonym lekarzom ale słyszałam ze dzieki tym lekom mozna sie naprawde
                    wyleczyc z tego samopoczucia .A jak U Ciebie z tym jest?
                    Fakt ze ludzie nie"muszą" Ciebie zaakceptować takiej jaką jestes ale wiadomo że
                    nie kazdy sie lubi na tym świecie .A chyba lepiej znalezc grupke prawdziwych
                    przyjaciół niz miec ich wiele i przed wszystkimi ukrywać swoje prawdziwe ja .W
                    sumie to ja nie moge narzekac bo niby mam przyjaciół którzy zawsze gotowi są mi
                    pomóc ,no prawie zawsze bo o tej chorobie wie tylko moja jedna przyjaciółka
                    któa neistety nawet nei rozumie a o bulimi to nikt sie nigdy nie
                    dowie .Przyjaciele wiedza tylko że mam chwiejny nastrój i czasmi odchyły ale mi
                    to wybaczają .Chociaz teraz kiedy pojawiła sie miłosc w naszej paczce ,moja
                    miłosc do wspolnego przyjaciela i doego nieodwzajemniona to czuje że czas
                    odejsc od nich by przynajmniej pamietali mnie taką jaka byłam .Wiec jednym
                    słowem zostałam sama .Póki oni byli to cos mnie jeszcze
                    podtrzymywało ,wiedziałam ze komus na mnie zalezy ,ze lubią mnie mimo wszystk
                    otaką jaką jestem ,teraz nie mam nikogo .Mówisz że jestes rozhisteryzowana ???-
                    no to mamy wiele wspólnego.Ja nie tylko jestem rozhisteryzowana ,ale i
                    doskonale potrafie zrobić wielki dramat z czegoś pozornie błahego a ten w
                    którym sie zakocham to radziąłby, mu uciekac .
                    Ide juz do tego psychiatry ,napisz prosze wiecej o sobie jesli chcesz ,moze
                    sobie nawzajem pomozemy albo pocieszymy ,a przynajmniej bedziemy miec
                    swiadomosc ze nie jestesmy same no bo przeciez dwie jestesmy !!!Jak wolisz to
                    pisz na poczte i główka do góry!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka