Dodaj do ulubionych

Pomocy. Nie radzę sobie...

15.09.06, 20:18
Szukam skutecznego sposobu na depresję. Jestem bezsilna.
Srednio 2-3 razy w tygodniu mam ataki i wtedy mam ochotę się zabić. To juz
trwa parę lat. Cierpi na tym moje życie społeczne, bo otoczenie mnie nie
rozumie. Do tego dochodzą nieuzasadnione lęki, które uniemożliwiają mi
podtrzymywanie kontaktów z innymi.

Potrzebuję dobrego lekarza (i taniego) najlepiej w okolicach Katowic.
Psychiatrzy z którymi wcześniej miałam kontakt raczej zawiedli moje
oczekiwania.
Obserwuj wątek
    • bambomurzynzafryko Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 20:20
      A bralas jakies antydepresanty?
      • nikusia01 Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 20:24
        Coaxil w duuużych ilościach
        • bambomurzynzafryko Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 20:33
          nikusia01 napisała:

          > Coaxil w duuużych ilościach

          Eee tam. Moze trzeba ci cos mocniejszego, nie takie sofciarstwo. A co do
          psychiatrow, to nie wiem, czy oni maja taki duzy wplyw na rezultat leczenia.
          Przeciez kijem Ci tych neurotransmiterow nie popchna. Pojdz i popros o inny
          lek. bo coaxil nie dziala. powinni zrozumiec. W koncu na cos trafisz.
          • nikusia01 Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 20:39
            Pójdę, poproszę, tylko kogo?
            Nie chcę znowu iść w ciemno do jakiegoś byle jakiego doktorka, któremu zwisa
            moje zdrowie psych. i patrzy na mnie z góry. Już wystarczająco czuję się
            poniżana przez wszystkich.
            Jeśli znacie db. lekarza to prosze, napiszcie jakiś kontakt
    • szyderca_i_glupawiec Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 20:44
      poszukaj w tym temacie
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=36038178
      • luki_lake Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 21:06
        Njlepsze lekarstwo to były w latach 80-tych
        Sporty z filtrem -jak chcesz to zajaramy , a dmuchamy jak smoki
        w poczekalni -w lufkę / "tak powstają marzenia"/

        --
        uniknąć przetrwać uniknąć
        • bambomurzynzafryko Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 21:14
          Nie chcialbym Ci kadzic, lucky, ale obserwuje twoja tworczosc od paru miesiecy
          i wydaje mi sie, ze ty jestes taka postac zywcem wyjeta z Ewangelii.
      • bambomurzynzafryko Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 21:07
        To poczucie, ze psych. cie poniza, jest powszechne. Problem polega na tym, ze
        na tych lekach - cos mi sie tak zdaje - tylko jeden Pan Bog sie zna. Depresje
        leczy sie metoda prob i bledow. jak nie ten lek, to inny pomoze. A psychiatra
        to pieczatka na recepcie.
        • luki_lake Re: D o k ł a d n i e ! 15.09.06, 21:20
          Z Łukasza ! Tylko z Łukasza. Po trzykroć z Łukasza,
          no prawie po trzykroć.

          Tej Ew. o przebaczeniu nigdy nie czytają w Kościele,nigdy ,
          pewnie dla asertywnej równowagi.

          A co tam jest?
          Jeżeli bliżni zgrzeszyłby 7 razy na dzień przeciwko tobie
          i 7 razy powiedział "żałuję tego"- przebacz mu.

          --
          czytałeś to ?
          pewnie nie....no to
          • a.niech.to Re: D o k ł a d n i e ! 15.09.06, 22:19
            Co piszą o ósmym podejściu?
    • maijkell Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 15.09.06, 22:22
      Ja dojezdzam do Krakowa do Igora Pietkiewicza. Trzeba płacić 60 zeta, ale
      uważam że jest dobry. Z drugiej strony nie znam nikogo poza nim.
    • emkacha Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 16.09.06, 10:20
      nikusia, masz maila :)
      • nikusia01 Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 16.09.06, 16:08
        Dziękuje:) Spróbuje...
        • luki_s4 Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 17.09.06, 19:01
          fragment pamiętnika : "jakos sobie radziłem...
          w 1970 u nas tego prawie nie było,
          wptrawdzie w 1970 ojciec przywiozł z Anglii jednego pornola
          ale ten pornol był przyzwoity.....!! -i tutaj się nagle ocknąłem

          wrzesień 2006
          :))
    • nikusia01 Re: Pomocy. Nie radzę sobie... 18.09.06, 13:55
      Ponawiam prośbę!
      Wolałabym jednak rozmawiać z lekarzem, nie z psychologiem.
      Mam takie ograniczenie po doświadczeniach z przeszłości.

      No i jeszcze jedno. Byłoby lux gdyby to był facet, może jestem nienormalna, ale
      nie potrafię rozmawiać z kobietami do końca szczerze, nie umiem im po prostu
      zaufać.
      Nie wiem skąd taka dyskryminacja z mojej strony, ale nic na to nie poradzę:-/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka