Dodaj do ulubionych

nie potrafię się bawić....?

17.12.06, 23:01
albo mam specyficzną wrażliwość...
zastanawiam się, czy też tak macie, umawiam się z ludźmi na jakieś wyjście, w
dniu impry napędzam się negatywnie, obrzydzam sobie wyjście, wszystko mnie
wtedy wqrwia, np., moje fałdy smalcu, ok w końcu wychodzę, zamawiam coś do
picia, ostatnio nawet często wino, siedzę, rozmawiam, słucham i myślę sobie,
co dają mi takie spotkania...jest tłoczno, duszno, śmierdzi dymem, muza
głośna, nie można porozmawiać, pozostaje tylko pić, a ja nie lubię alkoholu w
takich ilościach...nie podoba mi się atmosfera barów, gdzie ludzie upijają się
na maksa, tracą kontrolę, pokazują chamstwo...
wiem, że znajomi uważają mnie za dziwną osobę, bo wybrzydzam i nic mi się nie
podoba....ale ja chcę fajnie i na poziomie, wtedy chętnie się bawię...
jestem aljen? :-)
Obserwuj wątek
    • eizo1 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:08
      nie nie jesteś aljen
      to najzwyklejsze w świecie
      mnie denerwuje jak ktoś przebywa w tym samym pomieszczeniu
      • ida37 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:13
        wystarczyło zmienić lokal, bez głośnej muzyki i było nawet fajnie...
        przerażają mnie zadymione lokale, koszmar :-((((((((((
        • luba9 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:18
          o jak dobrze, nie jestem sama, jest druga podobna, ja lubię się bawić i też
          wychodzi zwykle że nie potrafię i wybrzydzam, albo nudzę się przeokropnie, albo
          jestem zniesmaczona, albo coś innego mi nieodpowiada np. cerata na stole
          weźmy ten cholerny sylwester ! ciągłe próby, może tym razem
        • eizo1 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:21
          mnie nie przerażają miejsca tylko fakt że z 80% ludzi z którymi mam czasem
          okazje się spotykać tak naprawdę nie mam o czym rozmawiać, zawsze się denerwuje
          jak spotkania się przeciągają albo przy stoiku czy gdzie tam akurat siedzimy
          zoztaje sam z 1 - 2 osobami
          • ida37 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:28
            a mnie przeraża to, że ludziom tak niewiele do szczęścia potrzeba....wystarczy
            piwo i życie jest piękne :-) zamiast rozmawiać ludzie zgrywają się...
            za Wasze zdrówko! (Żółty Redd's) tylko, że ja mam dobre towarzystwo :-)
            • luba9 Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:42
              ja czasem mam dobre towarzystwo w realu, zwykle jednak nuuuuudne, albo nie
              mające czasu, może sama jestem nuuuudna, zazdroszczę dobrego towarzystwa,
              chociaż nie można mieć wszystkiego, może lepiej mieć udaną rodzinę
              zawsze jakaś niedopasowana :(
              • frezja47 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 00:33
                Lubię się bawić i umiem to robić.
                Nie chodzę do lokali gdzie zbyt głośna muzyka i wrzaski zakłócają rozmowę.
                Nie spotykam się z nudnymi ludźmi, bo szkoda mi czasu.
                Wśród moich znajomych czuję się dobrze i staram się, żeby moje towarzystwo
                również było dla nich miłe.
                • luba9 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:16
                  ! ?
                  taka dopasowana, jakież to nuuudne
                  • frezja47 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:44

                    luba9 napisała:
                    > ! ?
                    > taka dopasowana, jakież to nuuudne

                    Dla mnie nudni są malkontenci.
                    Nie widzę nic zabawnego w byciu wiecznie niezadowoloną, ale tym się chyba
                    różnimy.
                    • eizo1 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:48
                      albo masz szczęście do ludzi
                      albo nie wiem
                      • frezja47 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:51
                        eizo1 napisał:
                        > albo masz szczęście do ludzi
                        > albo nie wiem

                        Trochę szczęścia chyba mam, ale też bardzo się staram.
                • j215 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:23
                  Śmierdzisz fałszem.
                  • frezja47 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 01:49
                    j215 napisał:
                    > Śmierdzisz fałszem.

                    To od ciebie zalatuje. Powiedziałabym jednak, że to zapach fekalii, a nie
                    fałszu.

                    Ciekawe, że ty nigdy nie masz nic do powiedzenia na temat wątków, ale zawsze
                    hojnie rozdzielasz kopniaki dyskutantom.

                    Może zostań ogrodnikiem, to twoja praca bedzie polegała na kopaniu, a myślenie
                    bedzie uproszczone do minimum.
                    • lucyna_n Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 08:48
                      ogrodnik to piękny zawód, wymaga myślenia i wyobraźni a jednocześnie wytrwałości i siły fizycznej.
                      Dobry ogrodnik nie może być takim głupkiem i cieniasem jak jok.
                      • j215 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 11:41
                        Powiedziała co wiedziała niewykształcona lucynka.Znowu musisz odważników
                        dokupić, aby sie zważyć....
    • aurelia_aurita Re: nie potrafię się bawić....? 17.12.06, 23:18
      u mnie chęć wymigania się to standardowa reakcja przed imprezą: "i po co ja tam idę..."
      dawno nie byłam na imprezie.
      ale jakoś mi tego na razie nie brakuje...
    • mazur39 do gołębia nie ciągnie? 18.12.06, 08:18
      jedną nóżkę podnieść, potem drugą, rączką pomachać... :-))))))
      kto z tego się śmiał? dobre towarzystwo? ;-)
    • mskaiq Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 10:34
      To czy ktos umie sie bawic zalezy od tego ile jest w nas niecheci albo sympati
      do ludzi z ktorymi jestesmy.
      Mysle ze z ludzmi ktorych lubimy mozna bawic sie wszedzie bo czujemy sie z nimi
      bezpiecznie, wywoluja w nas pozytywne mysli. Kiedy nie ma strachu i wiele
      pozytywnosci zawsze jest o czym rozmawiac, nie jestesmy wtedy spieci, cieszymy
      sie kontaktem i wtedy rozmowa toczy sie latwo. Pozytywna swiadomosc przynosi
      wiele satysfakcji i radosci.
      Kiedy dominuje strach, wtedy nie bardzo wiemy co powiedziec bo sie boimy, nie
      potrafimy sie rozluznic bo boimy sie ze mozemy powiedziec nie tak jak trzeba,
      albo zrobic nie tak, itp.
      Taka zabawa to jak siedzenie na szpilkach, chce sie z niej uciec tak szybko jak
      jest to mozliwe.
      Wystarczy przelamac ten strach u siebie, otworzyc sie bez obawy smiesznosci czy
      braku akceptacji a wszystko moze sie zmienic, po chwili inni rowniez zaczynaja
      sie otwierac i wtedy moze byc fajnie.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • ida37 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 10:41
        czyli punktem wyjścia jest akceptacja samego siebie!

        towarzystwo było ok, tylko otoczka mnie denerwowała

        kocham siebie :-))))))))))))))!!!!!!!!!!!!!!!!!:-)))))))))))))))))))
      • luba9 100% zgodności z Maskiem 18.12.06, 23:01
        w tym przypadku, we mnie jest dużo sympatii do ludzi, ale szybko zmienia sie w
        niechęć i w sympatię i niechęć i cykl się powtarza. Mam nielicznych znajomych,
        których akceptuję, czuję się w ich towarzystwie dobrze, nie muszę niczego
        udawać, nie obserwuję specjalnie. W stosunku do ludzi "mam zaburzenia afektywne
        dwubiegunowe", stąd moje towarzyskie problemy w realu, wirtualne kreatury z
        forum lubię w 90%, wynik nieprawdopodobny!
        Takie przewrazliwienie i niestabilność wyglada mi na typową tutaj.
    • mamusia1999 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 11:48
      wyglada znajomo. tez nie lubie takich typowych wekendowych wyjsc do knajpy, lub
      chodzenia po knajpach. wole sie umowic w domu na dobre wino i serowe fondue,
      zeby sie dalo kameralnie pogadac. a jesli knajpa to na wysokim poziomie, gdzie
      mozna sie rozsmakowac a i atmosfera stonowana. niestety na takie nieczesto mnie
      stac, chociaz w Baiersbronn ponoc jest kilku 5* mistrzow kuchni.

      cos mi wpadlo wczoraj w oko:

      Etwas magisches geschieht wenn ich mir selber treu bleibe.
      Wenn ich zu mir selber stehe gestalte ich mein Leben erfolgreich, unabhängig
      und in eigener Regie.

      moze trzeba to sobie powtarzac jak mantre 100razy dziennie, az stanie sie cos
      magicznego?
      • euforyjka Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 11:51
        umiesz niemiecki? fajnie masz, też bym chciala. pozdrawiam
    • euforyjka fałdy smalcu? 18.12.06, 11:53
      no to może zacznij się odchudzać to Cię wkurzać te fałdy nie będą. pozdrawiam!!!
      ps: ja też nie lubię takich wyjść no chyba, że idę z kimś kogo bardzo lubię, to
      co innego, od razu jest wtedy fajnie, nic tylko się upić i wpaść temu komuś w
      jego cudowne ramiona :*
      • ida37 Re: fałdy smalcu? 18.12.06, 12:45
        tylko, że na seroxacie żadna dieta cud, ani ćwiczenia nie pomagają :-((((

        mam oś z czasów studiów, wielbiam ten cytat:

        "Damit das Moegliche entstehen kann, muss immer wieder das Unmoegliche versucht
        werden"
        • ollaboga77 Re: fałdy smalcu? 18.12.06, 16:59
          AAAAAAAAA Ida czy TY myslisz, że tu sami poligloci siedzą?;)

          dla mnie niemiec to czarna magia ;-)
          • ida37 Re: fałdy smalcu? 18.12.06, 20:13
            spróbuję oddać sens: aby mogło stać się to, co możliwe, należy spróbować
            niemożliwego.........

            • ollaboga77 Re: fałdy smalcu? 18.12.06, 20:17
              o nie nie
              Ida życie to nie gra na komputerze.. ja wolę iśc juz wolno ale skutecznie
            • mazur39 należy zawsze próbować... Kochanie :-) 18.12.06, 23:38
              • ollaboga77 Re: należy zawsze próbować... Kochanie :-) 18.12.06, 23:50
                Mazur TY ewidentnie Idę podrywasz!
                trzeba było wczesniej Ona się zeszła teraz ze swoim!
                • mazur39 byliśmy kilka tygodni razem, wróciła na stare 19.12.06, 14:38
                  śmieci. stara miłość nie rdzewieje :-)
    • f60.3 Re: nie potrafię się bawić....? 18.12.06, 20:22
      jest tłoczno, duszno, śmierdzi dymem, muza
      > głośna, nie można porozmawiać, pozostaje tylko pić, a ja nie lubię alkoholu w
      > takich ilościach...nie podoba mi się atmosfera barów, gdzie ludzie upijają się
      > na maksa, tracą kontrolę, pokazują chamstwo...
      > wiem, że znajomi uważają mnie za dziwną osobę, bo wybrzydzam i nic mi się nie
      > podoba....ale ja chcę fajnie i na poziomie, wtedy chętnie się bawię...
      > jestem aljen? :-)

      nie aljen, tylko natural born teacher


      --

      forum zamienił sie w dziubaskowo. teraz to już nie wolny forum tylko wolna foruma.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka