ida37
17.12.06, 23:01
albo mam specyficzną wrażliwość...
zastanawiam się, czy też tak macie, umawiam się z ludźmi na jakieś wyjście, w
dniu impry napędzam się negatywnie, obrzydzam sobie wyjście, wszystko mnie
wtedy wqrwia, np., moje fałdy smalcu, ok w końcu wychodzę, zamawiam coś do
picia, ostatnio nawet często wino, siedzę, rozmawiam, słucham i myślę sobie,
co dają mi takie spotkania...jest tłoczno, duszno, śmierdzi dymem, muza
głośna, nie można porozmawiać, pozostaje tylko pić, a ja nie lubię alkoholu w
takich ilościach...nie podoba mi się atmosfera barów, gdzie ludzie upijają się
na maksa, tracą kontrolę, pokazują chamstwo...
wiem, że znajomi uważają mnie za dziwną osobę, bo wybrzydzam i nic mi się nie
podoba....ale ja chcę fajnie i na poziomie, wtedy chętnie się bawię...
jestem aljen? :-)