Dodaj do ulubionych

Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :(

08.03.07, 18:34
Witam

Urodziłem się 7 Marca 1989 roku. Mam obecnie 18 lat. Jestem juz od 21
miesięcy w depresji z powodu miłości.
Moje główny powód depresji rozpoczął się 21 maja 2005 roku. Do tego dnia
byłem szczęsliwym dzieckiem-nastolatkiem. Gdy miałem 4 lata moja mama
wyjechała do USA w celu zarobienia pieniędzy na dom. Ja zamieszkałem u mojej
babci ( 69km od domu rodzinnego ) z tego powodu iż mój tato jakby to ująć ma
problemy alkocholowe i mama nie chciała abym z nim mieszkał pod jednym dachem
przez ten okres gdy jej nie ma. W rodzinnym domu został tylko starszy brat (
wtedy 11 lat ) i siostra ( 12 lat ). Przez dwa lata znosili imprezy
alkocholowe wywoływane przez ojca w domu. Ja mieszkałem u babci, dziadka i
wujka ( ktorego traktowalem jako kuzyna, ponieważ miał zaledwie 16 lat ).
Babcia także jest alkocholiczką, ale nigdy przy mnie nie piła alkocholu tylko
to przede mną ukrywała. Chodziłem do przedszkola ( ktorego nieznosiłem ) a po
za zajęciami, uwielbiałem chodzić na działke i zbierać czereśnie ( jednym
słowem pomagać babci ). Gdy miałem 6 lat, moja mama wróciła do Polski i
zamieszkałem we własnym rodzinnym domu. Poszedłem do przedszkola ( zerówka )
gdzie nie chcieli mnie przepuścić do szkoły ( nie nauczyli mnie dziadkowie
kolorów, liczyć itd ). Ale Mama mnie bardzo szybko nauczyła podstaw i w ciagu
1 miesiaca byłem na poziomie każdego 6-latka. Potem poszedłem do podstawówki.
Uczniem byłem średnim. Otrzymywałem trójki i czwórki, najlepszy byłem z W-F i
matematyki. Wiele osób dziwiło się moimi umiejętnościami matematycznymi.
Rozwiązywałem zadania szybciej niż nauczycielka. Ktoś kiedyś zażartował iż
mam kalkulator w głowie. Myślę że coś w tym jest. W podstawówce wystartowałem
w konkursie matematycznym gdzie zdobyłem 2 miejsce w mieście ( 70-80
tysięcznym ) i 800 któreś w Polsce. Potem chodziłem do gimnazjum ( do tej
samej szkoły i z tymi samymi kolegami i koleżankami ). W pierwszej klasie
zapisałem się do klubu sportowego w piłke nożną. Byłem bardzo ambitny. Piłka
nożna sprawiała mi radość, chodziłem na każdy trening, a w szkole zawsze nie
mogłem się doczekać W-F. Przestałem jednak grać w piłke w 3 klasie gimnazjum
( w listopadzie ). Mimo tego iż ciągle trenowałem czułem się na boisku gorszy
od swoich rówieśników i to mnie podłamało. W listopadzie dostałem kontuzje (
1 palec u nogi złamany i 2 zbite ) i jakoś tak od tej pory nie chciałem już
wrócić do gry. Mimo to byłem szczęsliwy i żyłem codziennością. W szkole
często bywało iż dziewczyny się za mną oglądają. Nigdy mnie to nie
interesowało, ale też oczywiście byłem w pewnym stopniu z tego zadowolony.
Nie chciałem mieć dziewczyny, bo mnie najbardziej zawsze interesowała piłka
nożna, bilard przez internet i sport w TV. I w końcu przyszedł ten dzień - 21
Maj. Wtedy jechałem rano pociągiem do babci i słuchałem muzyki. Gdy widziałem
przez okna migające łąki, drzewa w lesie, zaczełem intensywniej myśleć o
miłości. Pomyślałem sobie, a może to już pora na dziewczyne, fajnie byłoby
mieć osobe która mnie kocha z całych swoich sił. Nie wiem dlaczego ale przez
tą szybkę w mojej wyobraźni zobaczyłem pewną dziewczynę o rok młodszą ode
mnie z mojej szkoły. Ona jest bardzo ładna i często w szkole na mnie
spoglądywała. Jednym słowem zapragnełem z nią być i od tej pory tylko o niej
myślałem. 21 Maj w 2005 roku to była sobota. Przez weekend myślalem o niej i
od poniedziałku szukałem jej w szkole. Widywałem ją na przerwach ale nigdy do
niej nie podszedłem. Zaczełem ciągle się za nią oglądać, a ona także bardziej
intensywniej na mnie spoglądała. Gdzieś tydzień później zdobyłem numer gg jej
koleżanki i spytałem jak ma na imię ( Patrycja ). Byłem już gotowy aby do
niej podejść, lecz od tej pory ona przestała na mnie patrzeć w szkole. Nie
miałem już tej pewności siebie. Czekałem ciągle na jakiś znak od niej. Bałem
się podejść, skoro przechodziła obok mnie obojętnie. Ciągle się łudziłem że
mi się tak wydaje, ale 20 czerwca zobaczyłem w niej taką niechęć do mnie, że
byłem już pewny iż to nie ma sensu. Ona miała mnie już gdzieś i od tej pory
tak naprawde zaczełem się zastanawiać czy w ogole kiedyś jej się podobałem.
Codziennie myślałem tylko o niej. 24 czerwa rozpoczeły się wakacje a ja
siedziałem ciągle w domu i słuchałem łagodnej muzyki o miłości. Wychodziłem
na dwór tylko na spacery. Miałem nadzieję, że ją spotkam gdzieś na mieście i
może coś z tego wyniknie. Widziałem ją na początku lipca w parku jak
siedziała z koleżankami i z kolegami. Ona siedziała na ławce obok jakiegoś
chłopaka. Nie trzymali się za ręce, ale mimo to miałem miliony myśli w
głowie. Zastanawiałem się czy on jej się podoba i czy mam jeszcze jakieś
najmniejsze szanse. Kolejną pamiętną datą jest 11 lipiec 2005 roku. Wtedy po
raz pierwszy płakałem z jej powodu. Przez 2 godziny nie mogłem się opanować,
tak strasznie cierpiałem z tego powodu. Ona jest dla mnie jak cud natury.
Bardzo śliczna i widze w jej oczach prawdziwego anioła. Różni się od innych
dziewczyn, ma w sobie coś czego nie ma żadna inna dziewczyna. Wszystkie inne
są dla mnie tylko cieniem spośród niej. Mógłbym dla niej zrobić wszystko, a
nie mogłem nic. Codziennie myślałem tylko niej. W końcu przyszedł 1 wrzesień
i nowy rok w szkole. Ona chodziła do gimnazjum a już do szkoły średniej. W
szkole myślałem ciągle o niej. Byłem ciekawy co teraz robi, czy ma chłopaka,
czy ja mam jeszcze jakieś szanse z nią być. Z dnia na dzień czułem się co raz
gorzej. Ponieważ to co kiedyś sprawiało mi radość w zupełności już mnie nie
cieszy. Każde drzewo, kazdy słup, każda ławka, każdy dźwięk, każdy blok,
każdy samochód, pogoda, ludzie --> wszystko przypominało mi Patrycje. Nie
mogłem spać po nocach bo ciągle o niej myślałem. Aż w końcu przyszedł 11
październik. W szkole zobaczyłem zdjęcia z dyskoteki na ktorej ona przytulała
się z jakimś chłopakiem. To był cios w serce. Wybiegłem z szkoły i poszedłem
na wagary. Płakałem gdzieś po parkach i nie mogłem się pozbierać. Od tej pory
było jeszcze gorzej i tak z dnia na dzień czułem że ten stan się powiększa.
Przestałem już w ogole się kolegować, rozmawiać z ludźmi i co raz częściej
wychodzić w miasto. Bo tam gdzie mi było dobrze, jest tylko mój dom. Po
szkole wracałem do domu i pierwsze co, to coś jadłem i kładłem się spać.
Ciało przykrywałem kołdrą a głowę poduszką. Starałem się aby światło nie
docierało przez żadną szparę. Kryłem się od całego świata, bo tylko wtedy
czułem się lepiej. Ciągle przebywałem w domu, leżąc w łóżku, lub siedząc na
komputerze i od czasu do czasu korzystałem z kuchni lub ubikacji. Mimo to
dalej intensywnie myślałem o niej i miałem nadzieje, że z nami jeszcze nie
jest koniec. Chciałem poczekać i myślałem że w końcu coś się stanie i z nią
będę. Każdego dnia jak kładłem się spać, wyobrażałem sobie że one leży obok
mnie, że mogę ją przytulić i dbać aby jej się dobrze spało. Dzięki temu
udawało mi się zasnąć. I tak żyłem każdego dnia. Codziennie miałem co raz
mniej sił na walke z moimi problemami. Zaczełem myśleć już o samobójstwie tak
pół żartem pól serio, bo żadna rzecz oprócz spania nie sprawiała mi
przyjemności. Na początku stycznia postanowiłem iż zaczne uprawiać joging.
Pomyślałem sobie, że muszę wreszcie coś zrobić, aby zdobyć energię do
codziennej walki. Dlatego co drugi dzień przed szkołą stawałem o 5 rano i
mimo zimna -5 stopni biegałem w ciemnościach po parkach. To mnie motywowało,
lecz po miesiącu przestało mi to już sprawiać radość. Pamiętam także 28 luty
w 2006 roku. Tydzień przed moimi urodzinami w szkole czułem się tak
potwornie, że trzasnełem drzwiami przed całą klasą i pobiegłem do kościoła
gdzie się modliłem przez 3 godziny. Z dnia na dzień mój stan ciągle się
pogarszał. Aż w końcu w kwietniu postanowiłem postawić wszystko na jedną
kartę. Znalazłem jej adres zamieszkania i postanowiłem wysłać szczery list.
Kupiłem bardzo ładny z
Obserwuj wątek
    • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 18:37
      Kupiłem bardzo ładny złoty zegarek, prześliczny złoty pierścionek i do kompletu
      złote kolczyki. To wszystko wysłałem jej pocztą 8 Maja 2006 roku. Po 4 dniach
      byłem załamany, że mimo to nie otrzymałem żadnej odpowiedzi czy chociażby znaku
      że otrzymała ten list. Zaczynałem mieć myśli, że list do niej nie dotarł.
      Chodziłem codziennie na wagary i ciągle o tym myślałem. Potem przyszedł 21 Maj
      ( wypadł w niedziele ) i zaczynałem wspominać cały ten rok od kąd się w niej
      zakochałem. A dzień póżniej wieczorem ktoś puka do moich drzwi. Poszedłem
      otworzyć i zobaczyłem dziewczynę z mojego bloku ( Gosia ), która trzymała w
      ręku koperte którą wysłałem 2 tygodnie temu. Powiedziała mi że jest jej
      koleżanką i jej głupio było samej przyjść do mnie. Powiedziała także iż ona nie
      może tego niestety przyjać bo ma już chłopaka. Ja odebrałem tą kopertę,
      poszedłem do pokoju i płakałem w łóżku całą nieprzespaną noc. Gdy wyszedlem z
      domu, nie poszedłem do szkoły, ale gdzieś do parku i płakałem ciągle z myślą o
      niej. Po powrocie do domu zamówiłem pistolet ( wiatrówkę 620km/h ) na allegro.
      Od tej pory czułem się jeszcze gorzej. Codziennie chodziłem po parkach i
      myślałem o samobójstwie. Dniem przełomowym był 1 czerwiec 2006 roku. Wtedy
      poszedłem z naładowaną bronią do parku i chciałem oddać ten ostateczny strzał w
      moją głowę. Wszystko było wporządku tylko przybiegł mój jeden jedyny znajomy do
      tego parku. Powiedział żebym tego nie robił i abym wrocil do domu. Byłem na
      niego wściekły ponieważ przy nim nie mogłem tego zrobić. Po 2 godzinnych
      rozmowach namówił mnie wkońcu abym wrócił do domu. Powiedziałem sobie po cichu,
      że przecież mogę tu wrócić na drugi dzień. Wtedy powiedziałem także na głos, iż
      nie będę nigdy szczęśliwy w miłości, ale zostanę milionerem i będę żył w
      luksusie. Jeszcze nie wiedziałem jak to zrobie, ale postawiłem sobie taki cel.
      I od tej pory, choć ciągle czułem się fatalnie zaczełem poważnie myśleć o
      biznesie. 15 Czerwca zaczełem sprzedawać na allegro płyty treningowe na
      mięśnie. Od tej pory codziennie chodziłem na poczte i wysyłałem ludzią kupione
      produkty. Codziennie byłem załamany, ale mimo to zajmowałem się allegro. W
      lipcu zarobiłem 900 zł i byłem z tego dumny, bo dla gó..arza w wieku 17 lat to
      jest sporo pieniędzy. Wszystko było dobrze do dnia 9 sierpnia 2006 roku. Tego
      dnia allegro zmienił regulamin w którym w jednym z punktów była informacja iż
      nie można sprzedawać różnego typu płyt kompaktowych na ,,stronie głównej,, ( a
      tam jest największa reklama ). Bardzo się tym podłamałem ponieważ z 900 zł moje
      zyski opadły na 100 zł na miesiąc. Wraz z dniem 9 sierpnia ponownie intensywnej
      zaczełem myśleć o samobójstwie. Znowu sięgałem po broń i chciałem skończyć z
      moim beznadziejnym życiem. Wtedy szukałem pomocy przez gg. Tak bardzo się
      starałem, że znalazłem Patrycje. Rozpoczełem z nią rozmowe, a ona mnie
      wyzywała. Po 10 minutach dopiero rozpoczeła poważnie ze mną rozmawiać i prosić
      abym nie robił głupstw. Dowiedziałem się od niej, że zmienia chłopaków jak
      rękawiczki, że korzysta z życia itd. Powiedziała, że to moja decyzja co robię i
      abym ją w to nie mieszał. Czułem się fatalnie i wciąż szukałem pomocy. Poznałem
      Agate, która chodziła do gimnazjum z Patrycją do szkoły. Ona mnie wsparła na
      duchu, powiedziała że jestem wspaniałym człowiekiem i świat straci na tym jak
      mnie nie będzie. Chciała koniecznie abym przed samobójstwem się z nią spotkał.
      Zgodziłem się. Poznałem ją na wakacjach, zaczeła mi opowiadać o sobie, i o jej
      problemach. Ona chciała ode mnie czegoś więcej, widziałem to. Po tygodniu
      mówiła że mnie kocha i jestem wspaniały, lecz ja nie mogłem się odkochać w
      Patrycji i zakochać w Agacie. Wciąż nie widziałem świata po za Patrycją. Z
      czasem zaczełem marzyć z Agatą o pięknym domku i szczęśliwym życiu. Nigdy jej
      nie kochałem i jej to mówiłem, ale także stwierdzałem iż potrzebuje zapewne
      czasu aby się odzwyczaić i będę z nią szczęśliwy. W Agacie widziałem nadzieje
      na lepsze jutro. Wszystko powoli zaczeło się jakby układać. Choć moja depresja
      już wtedy była tak dużo, że nie wychodziłem na miasto bo się wstydziłem, ale
      mimo to myślałem o tym że będę szczęśliwy z Agatą. Robiłem wszystko co mogłem
      dla niej. Pamiętam do dziś jak miała pewnego dnia zepsuty humor bo kolega nie
      sprzedał jej MP3. A ja jej tydzień później zrobiłem niespodzianke i kupiłem
      nowego MP4. Była w szoku. Chciałem jej dać do zrozumienia że mi na niej bardzo
      zależy i nawet nie żałuje 170 zł na prezent dla niej. Lecz miesiąc później
      nasza historia się skończyła. Poznała jakiegoś chłopaka na koncercie i 2
      października napisała przez gg, ze to koniec i ma juz dosc czekania az sie w
      niej zakocham. Dostałem warjacji. O mało co nie rzuciłem ze złości monitor
      przez okno. Bo poczułem że tracę kogoś na kim na mnie zależało. Zaczeło boleć
      mnie fizycznie serce. Od tej pory miałem problemy zdrowotne. Dyszałem i czułem
      jakby pieczenie serca. Byłem w szpitalu gdzie stwierdzili nerwobole. Czułem się
      po tym wszystkim jescze gorzej niż pół roku temu. Dalej czułem miłość do
      Patrycji, lecz byłem już tak zdesperowany iż od tej chwili jaką kolwiek
      dziewczyne nie widziałem idąc do szkoly, mi się podobała. Dosłownie teraz już
      chcę mieć tylko jedną osobę ( dziewczynę ) którą obdażę miłością, a w zamian
      chcę poczuć że komuś na mnie zależy i ktoś mnie kocha. To uczucie jest piękne.
      A szczególnie jeszcze piękniejsze dla desperaty który nigdy nie doznał miłości.
      Żyjąc tak z dnia na dzień zaczełem myśleć o nowym biznesie. Na allegro
      zarabiałem 100-200 zł na miesiąc co mnei nie satysfakcjonowało. Wpadłem więc w
      grudniu na pomysł stworzenia własnej gry komputerowej w przeglądarce
      internetowej. Chciałem aby to była gra gangsterska. Znalazłem osobę która zna
      się na programowaniu i zapłaciłem mu 600 zł za zrealizowanie mojego projektu.
      Najpierw jednak poszedłem do kumpla z którym przygotowałem nawet fajną szatę
      graficzną. Programista pracował każdego dnia i premiera gry nastąpiła 23
      lutego. Wszystko było ok. Ponieważ gra wyszła jak mi się wydaje naprawdę
      świetna i miałem sposób na jej zarobek. O tuż każdy gracz po rejestracji
      otrzymuje 30 dniowy darmowy abonament. Aby natomiast grać w grę dłużej należy
      wysłać sms ( co uzgodniłem z operatorem ) w wysokosci 2 zł netto z czego ja
      czerpię 76 groszy. Czyli w przypadku 1000 graczy zarabiałbym 760 zł
      miesięcznie. Są gry w sieci które mają z jednego kraju nawet 1 mln graczy,
      dlatego moje ambicje są wygórowane. Chcę każdego miesiąca przekonywać do gry 7
      tys. ludzi. Zainwestować w reklame itd. Wszystko było ok, lecz po 36h padł
      serwer ,,wirtualny,, dowiedziałem się, że potrzebny mi jest tzw.
      serwer ,,dedykowany,, ktory juz zamowilem. Tylko niestety programista do tej
      pory naprawia błędy ( a raczej co 4 dni usiadzie przed kompem i cos tam
      zmieni ) a ja w depresji wciaz nie moge sie doczekac tej gry. I tak niestety
      znowu popadlem w stan samobojstwa. Od poniedzialku nie chodze do szkoły i
      ciągle myśle o samobójstwie i miłości. Bo choć wiem że mógłbym być milionerem
      to tak naprawde pieniądze szczęścia nie dają. W ciągu tych 36h zebrałem 420
      graczy, co juz mi daje ponad 300 zł na miesiac zarobku, aby znajdowac 7 tys,
      ludzi na miesiac, chcialem aby dziennie minimum po 250 osob się rejestrowało, a
      po 24h miałem 317 graczy co dawało optymizm. Mam świetne pomysły na
      rozbudowanie gry, świetne pomysły na reklame ( bo do tej pory korzystałem tylko
      z forach internetowych o grach ). Chcę co miesiąc bogacić się minimum o te 7
      tys osob, co w konsekwnecji daje mi 5 tys zł wiecej co miesiac zarobku. Kupić
      fajne szybkie auto ktore byś może da mi większej pewnosci siebie. Chcę pomagać
      ludzią, bo wiem jak to robić. Myślalem o tym aby już za 4 lata zostać radnym w
      moim mieście w celu zwalczenia bezrobocia. W jaki sposób ? To proste. Zrobić
      reklamę na całe miasto, dotyczące mojej pomocy w otwierania nowych
      prz
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 18:38
        W jaki sposób ? To proste. Zrobić reklamę na całe miasto, dotyczące mojej
        pomocy w otwierania nowych przedsiębiostw gospodarczych. Czyli Opłacanie ludzią
        finansowo koszta początkowe w tworzeniu nowej firmy, a co więcej w przypadku
        nie powodzenia, ja byłbym odpowiedzialny za długi i uregulowanie opłat ( czyli
        żadne ryzyko w przypadku utworzenia firmy przez obywatela miasta ). Zakładając
        własną firmę, obywatel daje także pracę innym osobą których zatrudnia do
        pomocy. Chciałbym bardzo pomagać ludzią ponieważ sprawia mi to satysfakcje.
        Wiem jak to zrobić, wiem ze mam do tego ,,łeb,,. Lecz co z tego ? Skoro ja
        pragnę miłości. Bo tylko miłość może sprawić abym był szczęśliwy na tej Ziemi.
        Tak bardzo pragnę otrzymać zastrzyk energii, aby mieć siłe realizowanie swoich
        marzeń i celów. Co z tego że stworzyłem tą grę, jak ja codziennie myśle o
        samobójstwie. Postanowiłem sobie iż poczekam do 21 maja i to będzie mój ostatni
        dzień. Tego dnia jeżeli nie będę szcześliwy, połkne 60 tabletek
        nasennych ,,natural sleeping,, i pójde spać. I napewno nie będę czuł szczęścia
        z tego powodu iż moja gra się ,,sprzedała,,. JA WCIĄŻ CZEKAM NA MIŁOŚĆ -->
        tylko ona jest w stanie mnie wyleczyć.

        Przepraszam za ten długi post, ale brakuje mi osob z ktorymi mogę porozmawiać o
        moich problemach. Mam właściwie tylko jednego znajomego ktory wie o mojej
        sytuacji ale nic nie może poradzić. Przepraszam także, za błędy ortograficzne i
        stylistyczne. Są one spowodowane ciągłym pisaniem bez sprawdzania zdan
        poprzednich.
        • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 18:39
          strona z testami do tej gry jest na www.kowal1122.ovh.org ( strona
          programisty ) natomiast gra bedzie funkcjonowac potem na stronie
          www.gangsters.pl

          Przepraszam jeszcze raz iż się za bardzo rozpisałem nad swoim problemem
          • sneeper_1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 18:55
            prawdziwy tekst tej piosenki jest w książce "jak blefowć"
            coś w stylu - kto podliże sie roztropnie ten otrzyma lepsze stopnie
            o produkcji bimbru w usa lata 50- te
            • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 19:14
              ?
              • marw6 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 13.03.07, 16:42
                Poczytaj troche o gnostykach i o ich wierzeniach kazdy czlowiek wedlug nich to bog a diabel to ten ktory dazy do twego upadku czyli boga,rzeczy o ktorych opowiadasz przemina,milosc wroci bo kobieta ktora kochasz musi do ciebie wrocic albo tam gdzie zmierza nie bedzie dla niej miejsca,we wszechswieceie sa istoty tak nieziemskie ze wrecz udupiajace,skad to wiem bywalo sie tu i tam ja wszystkie swiaty znam i nie znalazlem pomyslu ani tego zeby przestac kochac kobiete mam tak jak ty nadzieje ze kiedys wroci choc dla mnie to takze saince fiction niektore kobiety porostu nic nie maja z tego ze sa z nami dlatego postanowilem troche ten swiat zmienic.W przeciwnym razie upadek nie tylko ludzi sie stanie ale wszystkiego i wszystkich i stac sie moze to juz niedlugo bo zbyt wielu jest takich co twierdzi ze swiat ten jest idealny ,ludzie choruja bez pomocy porozmawiaj z ludzmi chorymi na raka lekarze sa bezradni w walce z ta choroba z aids i hiv nie bez powodu braki w ich organizmie sa coraz wieksze czego brakuje odpowiedz brzmi tylko jednego nasienia badz komorki boga.Jedyny bog upadajacy to jahwe i demirug bo walcza z soba tak dlugo ze nawet nie zauwazyli swej starosci .
            • socker1 do sneeper_1 08.03.07, 20:31
              wielkie dzieki ze tak to odebrales wiesz. Ale jezeli sądzisz ze to co napisales
              jest prawdą, to po wiem Ci tylko tyle ze w ciagu tych 2 godzin w ktorych
              pisalem swoją historię moglem zarowno powysylac z 150 tematow na roznych forach
              o grach.
              Aha. Szkoda tylko ze mi nie pogratulowałeś wyobraźni jezeli to blef.
    • euforyjka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 08.03.07, 19:56
      fascynująca chistoria, ktoś to w ogule doczytal do końca?
      • mr.zetka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 09:23
        a gdzie tam
        • sneeper_1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 09:55
          czy te informacje docierają do pacjentów czy są tak narąbani lekami,ze miejsce
          pacjenta zajmuje jego tatus albo mamusia przy komputerze lekarz albo przekupieni
          dziennikarze, niektóre leki kosztowały mnie zdrowie i pisze żeby dac informacje
          biednym a ktoś bogaty kłamca kupuje sobie za to moją skórę, musi sie liczyc że
          jeżeli nie ma oddać bo swoją przetrwoni , ta i tak będzie mu wydarta
    • tristezza Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 10:33
      cze Socker!
      przeczytalam tekst w calosci. fajny chlopak z Ciebie, wiesz? zabijanie sie
      absolutnie nie ma sensu. jak czytalam Twoje zwierzenia chodzil mi po glowie
      niejaki Florentino Ariza, bohater powiesci Marqueza "Milosc w czasach zarazy".
      przeczytaj koniecznie te ksiazke, a zobaczysz jak dlugo potrafi czekac
      zdeterminowany mezczyzna.
      Twoje talenty biznesowe tez zrobily na mnie wrazenie. rozwijaj je koniecznie i
      zrealizuj te swoje plany charytatywne.
      powodzenia!!!


      nie probuj analizowac postow Sneepera, to artysta
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 12:33
        nie mam chęci do czytania książek.
        • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 14:22
          napisz o swoich probemach n aadres: ppppnr1online@tlen.pl
          Publiczna Poradnia psychologiczno Pedagogiczna On line dla Mlodziezy.
          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 16:22
            dzięki za adres. Wkleiłem ten list na poczcie i do nich wysłałem.
        • gosia1983 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 14:36
          Przeczytałam całość.
          Czy na prawdę taki młody, mądry człowiek poważnie myśli o samobójstwie? W
          dodatku przez dziewczynę?
          Piszesz, że nie masz z kim pogadać o swoim problemie. Z psychologiem
          rozmawiałeś? Przecież nie można się wciąż tak zadręczać!
          Masz 18 lat, ja mam 24. Dopiero od 3 lat mam partnera. Wcześniej, przez 21 lat
          nie miałam nikogo, miłość mnie omijała. Dałam radę! Uczyłam sie, dostałam się na
          studia. Teraz jestem szczęśliwa, a do tamtych czasów samotnego życia nie chcę
          wracać pamięcią!
          Myślę, że rozmowa w psychologiem w Twoim przypadku będzie pomocna. Całe życie
          jest przed Tobą młody człowieku!
          Nie rób tego co planujesz! Pokaż sobie, że jesteś silny i wiesz co jest w życiu
          naprawdę ważne! Szacunek do siebie!
          Powodzenia życzę!
          • sneeper_1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 14:49
            właśnie, to wariat
            • aidka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 16:11
              ja też, z zainteresowaniem przeczytałam całość
              podoba mi się Twa skłonność do stałości w uczuciach
              choć
              dla Ciebie, okazuje się to niekorzystne
              póki co
              mnie także zaimponowały Twe zdolności biznesowe

              a co do zabijania się...
              daj sobie spox
              60 tabletek, to nic dla życia
              ale
              mogą uszkodzić wątrobę, nerki, trzustkę

              ja po prawie 300 tabsach zbieranych przez rok
              skończyłam nie na śmierci
              ale na nietolerancji glukozy czyli wstępie do cukrzycy
              więc nie powtarzam już takich numerów
              /mój brat cioteczny przeżył po zażyciu 700 tabletek dobranych tak, by jedne
              wzmagały działanie innych/
              po co się okaleczać

              jest tylko jeden 100-procentowy sposób zabicia się
              tzw. samobójstwo Kronberga /przez o umlaut/
              z przyczyn oczywistych nie wyjaśnię na czym to polega

              Ty wydajesz mi się być fajnym
              kreatywnym
              chłopakiem
              nie goń za miłością
              realizuj swe pomysły
              i ani się spostrzeżesz
              miłość sama Cię odnajdzie
              tak mi się przynajmniej wydaje
              pozdro
              a.
              • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 16:29
                ale nie zawsze po tabletkach próby są nie udane. Jeżeli dojdzie do próby
                popełnienia samobójstwa to najpierw spróbuję oczywiście tabletkami, jeżeli mi
                się nie uda, to oczywiście nadal mam w domu schowaną broń.
          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 16:24
            dlatego sobie ustaliłem dzień próby, aby móc jeszcze pożyć te 3 miesiące. Też mi
            się czasami wydaje, że wszystko trzeba przeczekać, ale naprawdę nie mam już sił.
            Ja bym chciał już dzisiaj skończyć ze swoich życiem, ale nie robę tego bo czekam
            do 21 maja. Dzięki temu w pewnym sensie jeszcze tutaj jestem i tak próbuję
            bronić się przed moją depresją.
            • euforyjka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 16:43
              jesteś głupcem socker :]
              • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 17:03
                wiem
                • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 18:27
                  nie jestes glupcem, glupcem jest ten co tak napisal wyzej bo nie potrafi sie
                  wczuc w Twoją sytuację..

                  a co do tego adresu to odpowiedz przyjdzie po ok 10 dniach. Czasem szybciej
                  czasem dluzej..muszą rozpoznac Twoj problem. W kazdym razie czas oczekiwania
                  nie powinien byc dluzszy jak 14 dni.

                  mam jeszcze jeden adres: www.psychologia.edu.pl/index.php?
                  dz=poradnia&op=pytanie
                  • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 19:44
                    wątpię szczerze mówiąc, aby mi pomógł jakiś psycholog. Chcę mi się ciągle spać.
                    Każdego dnia czekam tylko na wieczór kiedy będę już senny. Bo jak śpię to wtedy
                    nie myślę, a co za tym idzie nie cierpię. Lecz czy można dłużej tak żyć ??
                    Czekać codziennie tylko na to aby pójść się położyć spać ;( Czuję się jak
                    kretyn. Wszyscy moi bliscy, kumple są normalni a ja jako jedyny od nich
                    odbiegam. Ciągle tylko ukrywam przed nimi moje problemy i udaję, że wszystko
                    jest w porządku. Ja już tego nie mogę wytrzymać :(
                • tristezza Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 18:55
                  socker1 napisał:

                  > wiem

                  bzdura. jestes madrym, ciekawym, wrazliwym chlopakiem. przydalaby Ci sie pomoc
                  psychologa, latwiej bys wyszedl na prosta.

                  euforyjka to wredny troll, nie zwracaj uwagi na jej kretynskie wpisy
                  • renia_gerbers Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 21:07
                    hej!przeczytalam caly twoj post, z wielkim zainteresowaniem,a jednoczesnie
                    czulam pewne podobienstwo. ja tez mam depresje, czesciowo z powodu milosci,ale
                    jednoczesnie zlozylo sie jeszcze wiecej problemow na to.
                    ale czytajac twoj post,rowniez uwazam ze jestes wspanialy chlopakiem,
                    wartosciowym. patrycja czy agata,nie wiedza kogo stracily.
                    "szczescie przychodzi do tego kto za nim nie goni"

                    p.s. jakbys chcial pogadac,to smialo pisz na meila:)

                    POWODZENIA!
                    • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 21:28
                      oczywiście, że chciałbym porozmawiać. W sumie to nigdy nie rozmawiałem z kimś co
                      by miał ,,podobne,, problemy do moich...
                      • ade1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 21:34
                        jests tak mlody ze nawet nei zdajesz sobie sprawy ile jeszcze naprawde
                        ciekawych milosci i dziewczyn przed toba- daj sobie szanse na poznanie
                        prawdziwych urokow milosci. czlowieku musisz sie jeszcze wyszalec to co teraz
                        wydaje ci sie jedyne za jakis czas gdy spotkasz kogos innego wyda ci sie
                        smieszne. ja mma 36 lat i blagam cie uwierz mi ze czlowiek zdolny jest zakochac
                        sie wiecej niz jeden raz. ty musisz zyc dla siebie a nie dla kogos innego. nie
                        pozwol aby jedno z wielu uczuc ktore odczuwa czlowiek zawladnelo toba
                        calkowicie, przeciez oprocz milosci do drugiego czlowieka jest jeszcze wiele
                        innych ciekawych rzeczy na swieci. czy jesets w stanie wyobrazic sobie ze moze
                        za jakis czas zakochasz sie ze wzajemnosci w kims kto na to zasluguje-
                        czlwoieku jestes taki mlody, ty nei wiesz ile jeszcze przed toba szczescia.
                        pozwol sobie je odczuwac. pamietaj czas naprawde leczy rany.
                        • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 22:08
                          ej ja mialem podobny problem dopiero rozmowa z psychologiem w pokoju w tej
                          poradni do ktorej Ci podalem email (zaprosili mnie na rozmowe), otworzyla mi
                          oczy...
                          Ja tez tak mowilem sobie..co mi pomoze psycholog, ale mialem taki impuls i
                          zdecydowalem sie przyjac ich zaproszenie. Bylem na 2och rozmowach. I powiem Ci,
                          ze widac efekty..nie po chwili 1-2 godz, ale taka rozmowa raz na tydzien
                          przynosi efekty.
                          Mialem takie szczescie, iz ta poradnia znajduje sie w moim miescie. Oczywiscie
                          podczas emalowania z nimi mozesz poprosic o namiary na Publiczna Poradnie w
                          Twojej okolicy - napewno dostaniesz. Wszystko odbywa sie anonimowo, bez
                          zbednego gadania...jak masz na nazwisko, gdzie mieszkasz itd.

                          Glowa do gory! Spotkanie z psychologiem to dobra rzecz! Psycholog nie gryzie!
                          Jest Twoim przyjacielem! Jelsi o czyms nie bedziesz chcial gadac to nie bedzie
                          tematu - nic zlego Ci sie tam nie stanie.
                          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 09.03.07, 22:15
                            Lecz ja jestem w 100% pewny że oni mi nie pomogą :( Co mnie ta baba nazywająca
                            się psychologiem da mi miłość czy co. Moim głównym problemem jest samotność. I
                            znam swoje lekarstwo na depresje. To nie są żadne leki, porady u psychologa
                            tylko po prostu poczucie miłości, poczucie tego że komuś na mnie zależy, że mam
                            dla kogo żyć.
                            • maijkell Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 17.03.07, 16:26
                              Tak ci się tylko wydaje. Kilkumiesięczna sugestia u terapeuty sprawi, że
                              będziesz myślał inaczej. Sposób odczuwania i przez to myślenia można w pewnym
                              stopniu ukształtować.
                        • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 22:12
                          wiem już, że można zakochać się więcej niż jeden raz. Co prawda zrozumiałem to
                          dopiero 14 miesięcy po zakochaniu ( wtedy poznalem Agate ), ale ten problem mam
                          już za sobą ( choć mówią że stara miłość nierdzewieje - i coś w tym jest ).
                          Wiem, że jest wiele innych wspaniałych rzeczy na świecie oprócz miłości, lecz
                          dla mnie to miłość jest najważniejsza i tylko dzięki niej mogę być szczęśliwy (
                          nic to nie zmieni, taki już jestem lub jest to spowodowane chorobą - depresją ).
                          Dlatego nic mnie nie cieszy, i widzę świat niby piękny a dla mnie jest szary. To
                          tak jakbyś wyleciał w kosmos i wypadł z rakiety. Lecisz sobie w wrzechświecie i
                          patrzysz z góry na kulę ziemską. Widzisz wodę i ziemię i dostrzegasz jaki piękny
                          jest ten świat. Kiedy tak patrzysz z góry na ten piękny widok, tak bardzo
                          zaczynasz pragnąć aby móc cieszyć się z życia codziennego jak inni ludzie.
                          Widzisz radość nawet w szczegółach które człowiek ,,zdrowy,, nie zauważa bo dla
                          niego jest to coś naturalnego ( codzienność ). Tak bardzo pragniesz byś wśród
                          tych ludzi i cieszyć się życiem, lecz przecież nie możesz dotnąć nogą Ziemi, bo
                          rozbiłeś się gdzieś w wszechświecie. Patrzysz z góry na ten wspaniały świat i
                          cierpisz bo Ty tam nie możesz być. Ciągle tylko czekasz bo masz nadzieje, że
                          ktoś Cię jakimś cudem uratuje, bo przez przypadek zostaniesz zauważony i
                          sprowadzony na Ziemie, lecz tak naprawdę wiesz iż jest to bardzo mało
                          prawdopodobne. Zastanawiasz się wtedy... Czy warto dalej czekać czy lepiej
                          popełnić samobójstwo ?? czy warto czekać jak pewne jest to że przez całe życie
                          będziesz tylko cierpiał i modlił się o cud ??
                          Tak się właśnie czuję.
                          Nie wiem czy to zrozumiesz, ale ja nie funkcjonuje normalnie. Moje życie to
                          szkoła i dom. Nie wychodzę do ludzi na miasto. Czasami pójdę tylko do sklepu (
                          15 metrow od domy ) lub pochodzić gdzieś po parkach, w których nie ma ludzi...
                          • ollaboga77 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 22:36
                            Gupio robisz socker ! Sam przyznałeś i to napisałeś, że pomyślales sobie że
                            mogłbys sie teraz zakochac i tak sie stało, bo spotkałeś Patrycję. Ale w życiu
                            nie chodzi o to by ranić się w związkach. Jeśli ona nie wraca do Ciebie znaczy,
                            że Cie nie kocha!!!!!! rozumiesz to???

                            NIE kocha! NIE CHCE Z TOBA BYĆ ! i nie jest Twoją właśnością!

                            Jedno co masz i jest Twoje to TY sam! Albo będziesz się czuł depresyjnie i to
                            się bedzie pogłebiało a wogole depresja to tez ból cholerny ból fizyczny całego
                            ciała i glowy ! albo wybierzesz dobre myśli ...

                            sekretemw zyciu jest być jak MAGNES. wtedy przyciągniesz to co Ci jest
                            potrzebne. Poza tym dlaczego interesuje Cie tylko wygląd? to bardzo gubi
                            facetów !

                            MIlosc to patrzenie w tę samą stronę a Patrycja wogole na Ciebie nie patrzy !
                            • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 23:06
                              wiesz ale wydaje mi się, że nie przeczytałaś do końca list :( no ale tylko
                              potwierdze, ze teraz ona nie jest dla mnie tak ważna. Moge zakochac sie wrecz w
                              kazdej tylko nie mam sil aby szukac. Troche mnie zdolowal twoj post :/
                              • ollaboga77 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 23:17
                                socker1 napisał:

                                > wiesz ale wydaje mi się, że nie przeczytałaś do końca list :( no ale tylko
                                > potwierdze, ze teraz ona nie jest dla mnie tak ważna. Moge zakochac sie wrecz
                                w
                                > kazdej tylko nie mam sil aby szukac. Troche mnie zdolowal twoj post :/


                                wyciągnij sie lekami ... dasz radę... ale niech to będzie nauczką!

                                Poza tym z tego jak piszesz wydaje mi się, że masz mozliowsc zrozumieć parę
                                rzeczy.

                                Po 1. Idz swoją drogą ! I albo ktoś ma z Toba po drodze albo nie. to się też
                                tyczy bab
                                po 2. popracuj ze sobą, bo warto, myślę, że jednak nadal jestes dla siebie
                                wazny co? jesli tak to marz po leki a potem praca ze sobą( ćwicz umysł+
                                żywienie + sport jaki chcesz)!!!

                                Po 3. nie dawał sie tak łatwo dołować. Masz znać swoją wartość! Masz na to
                                czas, ale człoiwiek odpwoeidzialny za siebie to człowiek wolny !! więc moze za
                                jakis czas pomyslisz o wyprowadzce ! życze Ci tego bo to najwazniejsza sprawa w
                                zyciu dorastającego do dorosłosci człowieka!
                                • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 09.03.07, 23:53
                                  1. To nie takie łatwe, ale staram się
                                  2. Czy leki pomagają ? wydaje mi się, że to chemią się nie wyleczę. Nie wiem jak
                                  mam ćwiczyć nad umysłem ( słucham muzyki to mi pomaga, a raczej łagodzi na jakiś
                                  czas mój stan ). Żywienie... myślę że z nią jest ok, czy są produkty które
                                  pomagają w lepszym samopoczuciu ? Jeśli chodzi o sport to chcę od poniedziałku
                                  zacząć biegać rano o 5 - postanowiłem to sobie dzisiaj
                                  3. staram się nie dołować, ale jest to bardzo ciężkie. O wyprowadzce nie myślę.
                                  Co prawda w przyszłości chcę opuścić te miasto, bo ono źle mi się kojarzy. Chcę
                                  mieszkać w jakimś miasteczku ( tak z 7 tys. ludzi ) gdzie są jednorodzinne domki
                                  a miejscowość otoczona lasami. Jednak nie myślę o wyprowadzce ponieważ jestem
                                  jeszcze zbyt młody. Za 2 lata piszę maturę i skończę edukacje. Jeżeli byłbym
                                  dobrze ustatkowany finansowo to być może po szkole nad tym bym się zastanowił.
                                  Lecz za 2 lata to już mnie raczej nie będzie :/
                                  • gosia1983 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 73 dni :( 10.03.07, 01:18
                                    socker1 napisał:

                                    > Co prawda w przyszłości chcę opuścić te miasto, bo ono źle mi się kojarzy. Chcę
                                    > mieszkać w jakimś miasteczku ( tak z 7 tys. ludzi ) gdzie są jednorodzinne domki
                                    > a miejscowość otoczona lasami. Jednak nie myślę o wyprowadzce ponieważ jestem
                                    > jeszcze zbyt młody. Za 2 lata piszę maturę i skończę edukacje.

                                    Brawo! Twoja przyszłość zatem nie skończy się w maju!

                                    Intensywniej myślisz o tej przyszłości, niż o samobójstwie. To dobrze. Wyrzuć tą
                                    "śmierć" u psychologa, poważnie, uda Ci się. I nie pisz tu o tym, że on Ci nie
                                    pomoże i nic nie da, bo nie próbowałeś. Wyczytałam z jednym z Twoich postów, że
                                    chciałbyś się wygadać a nie masz do kogo. Psycholog!
                                    • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 10:43
                                      do ,,gosia1983,,:

                                      Walczę ciągle ze sobą i próbuję myśleć o przyszłości, o tym co mnie być może
                                      czeka. Mam dużo marzeń, które pragnę spełnić, lecz jestem zbyt samotny aby tak
                                      trwać i czekać w nieskończoność. Czy psycholog może mi pomóc ? :/ Widzisz nawet
                                      nie mam w sobie takiej siły i odwagi aby pójść do jakieś obcej osoby i
                                      powiedzieć mu/jej w cztery oczy o moich problemach. Wstydzę się ! Dlatego
                                      napisałem o sobie tutaj na forum, bo nikt mnie nie widzi. Na więcej mnie nie
                                      stać. Zresztą czy psycholog jest w stanie zmienić moje nastawienie do życia. Dla
                                      mnie jest to nierealne abym mógł nagle po 22 miesiącach wyjść jak człowiek do
                                      ludzi i czuć się swobodnie jak oni. Nie potrzebuje psychologa tylko miłości. A
                                      psycholog tylko mnie wysłucha, lecz nie wierzę w to, aby wyleczył moją chorobę.
                                      Chciałbym choć raz poczuć jej zapach, choć raz poczuć jej dotyk, choć raz móc ją
                                      pocałować niż żyć całą wieczność bez niej --> kto to zrozumie, ten będzie
                                      wiedział o co w tym wszystkim chodzi.
                  • euforyjka [...] 10.03.07, 14:48
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mskaiq Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 04:37
      Powrot do sportu to bardzo wazny krok, latwiej bedzie Ci kontrolowac Siebie.
      Tez biegam, codzienny bieg jest bardzo wazny dla mnie.
      Jesli chodzi o myslenie i negatywne uczucia to staraj sie je kontrolowac. Mozna
      to robic. Kiedy Twoja swiadomosc jest pozytywna wtedy nie ma depresji, kiedy
      staje sie negatywna wtedy wszystko przestaje miec sens.
      Napisales bardzo wiele o Sobie, ale z tego listu nie rozumiem dlaczego chcesz
      popelnic samobojstwo za 73 dni.
      Czy jest jakas przyczyna czy tez postanowiles sie zabic bo kiedys sobie to
      zaplanowales.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 10:51
        do ,,mskaiq,,:

        Chcę od poniedziałku zacząć biegać, nie wiem czy uda mi się wstać rano o 5, bo
        to jedyna pora w której mogę swobodnie wyjść na dwór. Wtedy nie ma ludzi, jest
        jeszcze chyba ciemno i to mnie motywuje. Mam nadzieję, że uda mi się zmusić do
        biegania ( tak co 2-3 dni ). Staram się o dobre samopoczucie, ale nie
        możliwością jest aby przez 14-18h dziennie, kiedy nie śpię, radzić sobie z
        depresją. Czy moje życie ma polegać na tym aby każdego dnia próbować nie myśleć
        o chorobie ? Samobójstwo chciałbym popełnić nawet dziś, a wyznaczyłem sobie datę
        na 21 maja, żeby dać sobie jeszcze czas na walkę. Dzięki temu dzisiaj jeszcze
        tutaj jestem i mam 72 dni czasu czekania na cud. To takie moje psychologiczne
        podejście, ażeby przedłużyć sobie życie/czekanie.
        • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 11:27
          rozumiem, ze szukasz milosci, ale widzisz...Ty chyab sam nie widzisz..ze nie
          osiagnies jej bo masz w sobie blokadę na kontakty....i jesli psycholog Ci nie
          zwroci uwagi na konkreny problem, punkt zaczepienia to tak czy siak nie dasz
          sobie rady! Wiem,ze to jest trudna decyzja o wizycie, podjęciu takich rozmów,
          ale wlasnie tam ludziom otwieraja sie oczy, znikaja blokady i otwiera sie
          osobowosc..wierz mi..bylem w podobnej sytuacji i moge Ci powiedziec, z eod
          pisania na forum nic dobrego nie bedzie..to jedynie moze byc dobry poczatek na
          szukanie wsparcia, ale nie jedyny...W zyciu potrzebny jest kontakt, rozmowa NA
          ZYWO! To ona przynosi najlepsze OWOCE!!! Prosze Cie mimo wszystko co sadzisz o
          psychologach powinienes sie zdecydowac na wizytę...Jestes pelnoletni, a wiec
          nikt o tym nie bedzie informowany z rodziców, szkoly, ze chodizsz do poradni -
          to jest duzy plus w tej sytuacji da Ci to komfort psychiczny. Daj sobie szansę
          bo porady przez neta maja pewne plusy, ale jeszcze wiecej minusów!!! Rozmowa w
          4 oczy jest niezastapiona! Nie rob glupstw tylko idz...po kilku spotkaniach
          wtedy bedziesz mial prawo wyrazic swoje zdanie o psychologach....ale skoro nie
          miales do czynienia nigdy zporadnia to nie powinienes wyciagac takich wniosków,
          ze nic to nie da...Idz...
          • aidka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 12:51
            socker...
            mój Brat Cioteczny , w moim domu /ja byłam wtedy na studiach w innym
            mieście/popełnił samobójstwo w wieku 21 lat
            to było bardzo dawno temu
            ale dla mnie - jak wczoraj
            trując się gazem przez 3,5 godziny pisał, co czuje
            to wielka determinacja - przez całe 3,5 godziny myśleć, by wszystko się wreszcie
            wszystko skończyło, zamiast dać sobie szansę - zamknąć kurki gazu i otworzyć
            okno.
            Nikt z bliskich nie wiedział o jego stanie, jedynie koleżanka z roku /był na
            medycynie/ umówiła go ze swym ojcem - psychologiem. Spotkanie miało być w dniu
            Jego śmierci. Za późno.
            Ja wierzę, /sama jestem psychologiem klinicznym, choć nigdy nie pracowałam w
            zawodzie/, wierzę, że spotkanie z dobrym psychologiem mogłoby Ci pomóc.
            Wydajesz się być fajnym facetem mającym swe pasje, umiejącym kochać i czuć. Nie
            rezygnuj z życia, nie poddawaj się niemocy, która jest chwilowa. Na pewno
            chwilowa...
            uściski
            a.
            • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 20:19
              do ,,aidka,,:

              To jest niemoc chwilowa ? Ta chwila trwa już prawie 2 lata :(
              Jedyne co mnie trzyma przy życiu to ten fakt o którym napisałaś. Reakcja mojej
              rodziny. Nie wyobrażam sobie jak moja mama na to zareaguje, ojciec, brat,
              siostra itd. I przez nich się niestety hamuje, bo zamiast myśleć o sobie, myślę
              o rodzinie :( Pora wreszcie zacząć poważnie myśleć o sobie, bo ja już tak dłużej
              żyć nie mogę.
          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 20:16
            do ,,drupi88,,:

            chyba spalił bym się ze wstydu mówiąc o moich problemach w cztery oczy
            psychologowi :( Ale zastanowię się...
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 72 dni :( 10.03.07, 20:14
        do ,,euforyjka,,:

        Niestety ale musisz jeszcze poczekać 72 dni :(
        P.S jak Cię denerwują takie tematy, to najlepiej będzie jak nie będziesz
        wchodzić na te forum :) bo tak trochę głupio wchodzić codziennie i się wkurzać,
        że ludzie mają problemy.
    • mskaiq Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 12:39
      Powinno Ci sie udac wstawac rano ale musisz klasc sie wczesniej. Sprobuj biegac
      codziennie. Ja staram sie biegac codzienie, nie biegam tylko kiedy musialbym
      wstac o 3 albo 4 rano aby zrobic bieg.
      Jesli chodzi o depresje to pozbylem sie jej. Depresje przynosza negatywne
      uczucia takie jak strach, zal, zlosc. Pojawiaja sie rowniez negatywne mysli,
      ktore podrzuca Ci Twoj wewnetrzny krytyk.
      Potrafi zepsuc kazda radosc, potrafi zniechecic. Kiedy kupujesz jego
      negatywnosc wtedy kupujesz depresje dla siebie.
      No coz Twoj wewnetrzny krytyk rowniez przekonuje Cie do samobojstwa, kupiles ta
      chec zabicia sie od niego.
      Moj wewnetrzny krytyk obecnie nie ma nic do powiedzenia, ja decyduje o sobie.
      Byl taki czas kiedy samobojstwo bylo i dla mnie jedynym rozwiazaniem.
      Probowalem to zrobic pare razy, puszczalem kierownice, na szczescie wracalem do
      niej, nie bylem jeszcze gotowy aby umrzec.
      Dzisiaj rozumiem jakie glupstwo chcialem zrobic, chcialem sie zabic bo moj
      wewnetrzny krytyk namowil mnie do tego. W kazdym z nas jest wielka radosc i
      chec do zycia, jest rowniez przeciwienstwo tego. To przeciwienstwo nazywam
      wewnetrznym krytykiem. Nie pozwol wewnetrznemu krytykowi ustawiac Ci zycie bo
      wtedy jest nie do zniesienia.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 20:21
        do ,,mskaiq,,:

        ,,wewnętrzny krytyk,, już dawno ustalił moje życie...
    • sarah1989 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 20:40
      Przeczytałam Twoją historie w całości.Jesteś wyjątkowym chlopakiem!! Dałabym
      wiele aby być z kimś takim jak ty! Mam 18 lat tak jak ty i tak jak ty myśli
      samobójcze z powodu braku miłości.Zamknełam sie w czterech ścianach,nie nawidze
      przebywać wsród ludzi!Wszystko przez to,że tak bardzo się zawiodłam na nich!
      Chłopcy zawsze widzieli we mnie obiekt seksualny,nigdy nie traktowali mnie
      poważnie,nie próbowali poznać,chcieli tylko jednego!!Strasznie mnie to bolało!
      Ja pragnełam i pragne dalej prawdziwej miłosci!która nie polega tylko na
      zwykłym pożądaniu!potrzbuje uczucia,troski,kogoś kto sprawi,ze poczuje się
      kochana!Trace nadzieje na spotkanie kogoś takiego!
      W szawce mam schowany zapas tableek psychoropowych czuje,ze nie długo ich
      wykorzystam,a moje cierpienie zakńczy się raz na zawsze!!!
      Jeśli chcesz to możemy pogadać na gg.Mój numer:1127309
      • f_16 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 20:55
        mlody jeszcze jestes możesz jeszcze wszystko zmienin zn tworzyc rzeczywistosc
        nie w niej uczestniczyc nie rob niczego na sile w twoim wieku duzo osob ma
        takie stany zwiazane z wiekiem rozwojowym mam nadzieje ze za kilka dni ci minie
        • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 22:37
          co Ty gadasz..dlaczego mialbys sie spalic ze wstydu..;/ To jest dorosła osoba
          tak jak Ty! Lepiej rozumie niektore sprawy jak my na forum...i podchodiz do
          tego profesjonalnie, a nie jak zwykly postronny czlowiek..
          Ja tez mialem pewną blokadę, gdy jechalem do poradni....i powiem Ci, ze
          pierwsza rozmowa jest najtrudniejsza...i to co najwazniejsze wiele osob
          przerywa terapie tylko dlatego, ze są niezadowolone z pierwszej wizyty! A wiesz
          czemu są niezadowolone...? Otorz chodzi o to, iz pierwsza wizyta jest
          tzw "wywiadem', wiecej pytan zadaje wtedy psycholog, niz daje Ci wskazówek..ale
          jest to uzasadnione...musi dokladnie zbadac Twoj problem, aby zastosowac
          najodpowiedniejszą metodę leczenia. Dopiero na drugiej i trzeciej rozmowie
          nastepuje przełom.....czlowiek zmienia kąt widzenia na swoj problem o 300stopni!
          W moim przypadku bylo troszke inaczej bo ja pojechalem do tej poradni
          internetowej do, ktorej podalem Ci adres email, wiec od pierwszego spotkania
          podjeto leczenie bez wywiadu..bo zastapil go moj list do Nich. Jednakze wiem co
          czujesz i co bedzie Ci towarzyszyło podczas wedrówki do Psychologa..bedzie to
          napewno niepewnosc i to co najwazniejsze..podswiadome pragnienie otrzymania
          pomocy.
          To, ze napisales o swoich trudnosciach na forum - otworzyles sie na swoj
          problem, pokazales go swiatu jak i napisales juz list do specjalistwo swiadczy
          o tym, iz szukasz podswiadomie pomocy, ze jej chcesz...a uczucie wstydu, o
          ktorym wspominasz jest tutaj jak najbardziej uzasadnione i pamietaj o tym, iz
          psycholog bardzo dobrze o tym wie...
          Specjalista zadba o to, aby rozmowa przebiegla w atmosferze odprezającej, oraz
          abys sie nie stresował...
          Jeszcze raz Cie gorąco zachecam do wizyty u specjalisty.

          p.s. wiesz ludzie sie smieja, ze psycholog to jest taki, a taki - to nie
          prawda..psycholog to taki sam czlowiek jak my...tyle, ze lepiej przygotowany do
          rozwiazywania naszych problemów...Sam chcialem sie kształcic w tym kierunku,
          ale niestety...troche sie pokomplikowało..

          Powodzenia:)
          • ollaboga77 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 22:40
            drupi88 napisał:
            > jest to uzasadnione...musi dokladnie zbadac Twoj problem, aby zastosowac
            > najodpowiedniejszą metodę leczenia. Dopiero na drugiej i trzeciej rozmowie
            > nastepuje przełom.....czlowiek zmienia kąt widzenia na swoj problem o
            300stopni

            Jesli o 300 stopni to troche krzywo i jakoś niemiarowo!

            Najlepiej jak jest zmiana o 180 stopni moj drogi łobuziaku !




            ===========================
            *** www.wegetarianie.pl ***
            ~~~ www.miau.pl ~~~
            • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 22:47
              niech sobie bedzie i o 180, ale chialem podkreslic jak naprawde zmienia sie
              poglad na pewne sprawy po takiej rozmowach:)
              • ollaboga77 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 10.03.07, 22:49
                drupi88 napisał:

                > niech sobie bedzie i o 180, ale chialem podkreslic jak naprawde zmienia sie
                > poglad na pewne sprawy po takiej rozmowach:)


                e no wiem wiem... pisales dość szybko to widać! masz za to ćmoka :) :)
                dziecinko :)
        • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 11.03.07, 10:01
          do ,,f_16,,:

          Raczej za kilka dni mi nie minie, skoro trwa to już prawie 2 lata. Te stany nie
          są związane z wiekiem rozwojowym --> raczej jestem tego pewny.
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 09:59
        do ,,sarah1989,,:

        Bardzo Ci współczuję i domyślam się co czujesz.

        P.S Zapisałem Twoje gg...
    • mskaiq Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 11.03.07, 04:07
      Socker1 napisal
      ,,wewnętrzny krytyk,, już dawno ustalił moje życie...

      Odbierz mu to, Twoje zycie nie nalezy do niego. Mozesz je wygrac, mozesz
      pokonac negatywnosc. Szukaj radosci, nie krytykuj. Sila wewnetrznego krytyka
      polega na tym ze chetnie krytykujemy, oceniamy. To odbiera sens naszemu
      dzialaniu, odbiera radosc wszystkiemu wokol Ciebie.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • sneeper_1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 11.03.07, 08:43
        SOCKER PRESTAN UDAWAC I PODSZYWAC SIE

        OSOBA W DEPRESJI NIE JEST W STANIE NAPISAC WIECWEJ NIZ KILKU ZDAN,
        trudno jest wykonac najprostsze czynosci,sporzadzenie posilku nawet sprawia
        problem, prace wymagajace inwencji i wyobrazni zostawiane sa "na lepsze czasy"
        sposob wypowiedzi bywa splycony i zdawkowy,{...} najczestszym powodem samobojstw
        jest koniecznosc wykonywania obowiazkow ktorych chory nie jest w stanie wypelnic

        • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 09:32
          do ,,sneeper_1,,:

          bez komentarza...
          • sneeper_1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 09:34
            dzięki za odpo- aż mi internet przyspieszył w tej chwili o 400 procent
    • sajder86 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 11.03.07, 13:29
      Twój post mnie zmotywował do działania. Pomimo umiejętności handlowych i
      informatycznych nie zarabiam takich kokosów. Owszem bawię się w allegro. Swego
      czasu sprzedawałem katalog fryzur no i to co miałem zbędnego w domu. Niestety
      regulamin allegro zabronił mi sprzedaży tychże zdjęć i musiałem z tego
      zrezygnować. W głowie mam różne pomysły ale już je zrealizować to w moim
      wykonaniu ciężka sprawa. Niestety depresja i fobia robi swoje. Po przeczytaniu
      twojego postu wziąłem się ostro za realizację i mam nadzieję, że z tego coś
      wyjdzie.
      Pozdrawiam
      I ze samobójstwem daj sobie spokój. Istnieje wiele gorszych rzeczy niż
      niespełniona miłość. Wyluzuj.
      • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 16:32
        Tak to prawda. Ciężko jest w depresji ,,tworzyć coś,, i być aktywny nie tylko w
        biznesie ale ogólnie w życiu. Ale znalazłem w sobie taką siłę, bo mam nadzieję,
        że dzięki przedsiębiorczości stanę jakoś na nogi i znowu będę pewny siebie. Nie
        wiem czy to mi pomoże ale warto próbować. Są dni w których nawet nie kiwnę
        palcem, lecz czasami mam siłę i wpadam naprawdę na świetne pomysły. Dzisiaj jest
        premiera mojej gry, więc może coś to zmieni w moim życiu.
        Czy istnieje wiele gorszych rzeczy niż niespełniona miłość ? To zależy dla kogo.
        Każdy ma własne powody dla których jego świat jest koszmarny i to nieprawda że
        jeden ma gorzej a drugi lepiej. Bo dla każdego ten powód z którego jest w
        depresji jest tą rzeczą najgorszą która mogła go spotkać. Ja jestem po prostu
        zbyt wrażliwy i nie mogę sobie poradzić bez miłości.
        • euforyjka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 17:09
          żegnaj socker... to kiedy popełniasz samobojstwo i w jaki sposob? może pomodlę
          się za Ciebie, pozdrawiam
          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 17:13
            za 71 dni. Nie widzisz w temacie ?
            Pisałem już ze tabletkami nasennymi
          • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 11.03.07, 17:24
            mam to już w dupie, jutro sobie strzele w ten glupi leb
            • ona-inka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 12.03.07, 19:50
              Witaj, ja rowniez przeczytalam w calosci Twoj post , wydaje mi sie ze jestesmy
              bardzo podobni do siebie... Ja tez kiedys myslalam ze milosc mnie uleczy z moich
              problemow, powiem Ci jedno milosc nie jest lekarstwem! jesli jestes chory to nie
              ma milosci Ty bedziesz wyobrazal sobie ze to milosc ale tak naprawde milosc ta
              bedzie chora! Wydaje mi sie ze jestesmy podobnym typem osobowosci wielcy
              romantycy oddajacy sie w calosci uczuciu, powiem ci ze ten typ tak ma znajdziesz
              swoja milosc pocieszyssz sie nia w koncu uznasz ze nie daje ci ona sczezscia ze
              to nie to... my poprostu tacy jestesmy wiecznie nam czegos do szczescie brak...
            • lemonna Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 12.03.07, 21:05
              socker jeszcze 4 razy tyle życia przed tobą , a wiesz co się dzieje jak idziesz
              na studia? a wiesz co sie dzieje jak konczysz 20 lat? wtedy zaczyna sie zycie!
              dla tego zycia warto zyc. mowie ci
              -
              textylny.blox.pl
              • socker1 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 13.03.07, 15:05
                nie bylem przez moje samopoczucie 4 dni w szkole ( 05-08 marzec ) i jutro rano
                muszę dać jakieś usprawiedliwienie bo mnie w domu zabiją ;(

                img.wiadomosci24.pl/g2/87/3e/84/20888_1172920119_1710_p.jpeg
                mam podobny druczek w domu i chyba muszę podrobić :( Nie wiem co wpisać w
                ,,Rozpoznanie,, i w ,,Cel wydania zaświadczenia,, :(
                • euforyjka Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 13.03.07, 15:09
                  Lepiej nie ściemniaj tylko powiedz rodzicom prawdę.
                  • marwolo_diabolo Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 71 dni :( 13.03.07, 15:36
                    Popieram. Socker powiedz rodzicom o wszystkim, może zrozumieją i powiedzą Ci
                    cos mądrego, np. to, żeby pogodzić się z losem, widocznie tak miało być, a
                    dziewczyn jest mnóstwo na świecie więc na pewno kiedyś trafisz na swoją. A
                    teraz do nauki a nie głupotami się zajmowac i o samobojstwie myslec!
                    • socker1 Re: Samobójstwo ??? 15.03.07, 18:05
                      może to dziwne, ale 3 dni temu poznałem dziewczynę, która przeżywa dokładnie to
                      samo co ja, ma identyczne problemy z samopoczuciem i te same poglądy na ten
                      świat. Chociaż dzieli nas 307 km, to bardzo pragnę ją poznać :) teraz czuję się
                      znacznie lepiej bo wreszcie widzę światełko nadziei na lepsze jutro.
                      • mskaiq Re: Samobójstwo ??? 16.03.07, 11:57
                        Tym swiatelkiem jest milosc. Kiedy jest pojawia sie sens i radosc. Problem jest
                        tylko jeden, bardzo czesto nie potrafimy zachowac milosci. Nie umiemy kochac.
                        Serdeczne pozdrowienia.

                        • martyna2525 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 09:09
                          jestem w stanie wiele zrozumieć, braku chęci walki, braku zainteresowania
                          życiem, to że mógła swiat ci " się zawalić" , -rozumiem. Nierozumiem jednego,
                          jeśli chce zrobić sobie krzywdę po co dyskutujesz? jak przecież wsystko masz
                          już ustalone, zaplanowane, przeciez nikt ci nie może pomóc? po co to wszystko
                          robisz?
                          • tristezza Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 09:52
                            chyba jednak nie rozumiesz tak wiele jak Ci sie wydaje
                            po co zadajesz chlopakowi te pytania?

                            poza tym chyba nie zauwazylas, ze poznal kogos i troche mu sie nastroj poprawil
                            wiec czepiasz sie z pewnym poslizgiem
                            • martyna2525 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 10:17
                              jak dla mnie to poprostu próba zwrócenia na siebie uwagi i tyle. Jeśli chcesz
                              sobie coś zrobić to pooprostu to robie i już, a nie rozpisuje sie przez kilka
                              dni debatujac raz w jedną raz w drugą stronę. On jest w wieku adolestencyjnym
                              wiec wszystkie nastolatki w tym czasie " nie chca żyć".To mija i człowkiek
                              odzyskuje wiare w miłośc , przyjażń ...etc.
                              • tristezza Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 11:00
                                >jak dla mnie to poprostu próba zwrócenia na siebie uwagi i tyle.

                                a skad Ty to mozesz wiedziec? poza tym zdarzaja sie samobojstwa, ktore sa
                                wolaniem o pomoc, niektore nawet udane, chociaz delikwent nie planowal tak
                                daleko sie posunac.

                                poza tym teoria, ze albo sie o tym mowi albo sie to robi jest falszywa. wiele
                                osob zanim sie targnelo mowilo, ale jakos nikt ich nie traktowal powaznie.

                                to co mowisz o adolescencji tez nie jest prawda. nie wszyscy w tym wieku nie
                                chca zyc, a tym ktorzy nie chca niekoniecznie mija. statystki samobojstw dzieci
                                i mlodziezy sobie ogladnij, moze bedziesz mniej napastliwa i pewna siebie
                                • martyna2525 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 11:23
                                  nie jestem ani pastliwa ani pewna siebie statystyki znam - dokładnie. Był czas,
                                  że zajmowałam sie młodzieżą trudną z takimi problemami. Jest wiele teori
                                  samobójców i nie trzeba żadnych sygnałów lekceważyć. Ja poprostu nie rozumiem
                                  dlaczego ktoś tyle dni publicznie syskutuje o swoich planach? znam przypadki
                                  wołania o pomoc w taki sposób dla zabawy ( nie mówię że to jest jeden z nich),
                                  a po dotarciu do takiego delikwenta on doskonale sie bawi tym, że inni sie
                                  troszczą o niego. Pytam po co takie dzialanie? wystarczy w realnym świecie
                                  porozmawiać z kimś bliskim czy z kimś , kto pomaga.
                                  • socker1 do martyna2525 17.03.07, 13:30
                                    jak chcesz się wypowiedzieć to przeczytaj najpierw może ten list ( który pisałem
                                    tak dla zabawy przez 3h - ambitny jestem co ? ) a nie tylko temat i wypowiadasz
                                    się nie znając tej historii. Na pewno nie przeczytałaś tego i zacytuje jedno
                                    zdanie z Twojej wypowiedzi świadczące o tym.

                                    ,,Pytam po co takie dzialanie? wystarczy w realnym świecie
                                    > porozmawiać z kimś bliskim czy z kimś , kto pomaga."

                                    Aha, i dzięki za wsparcie.

                                    P.S doskonała zabawa...
                                  • tristezza Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 13:50
                                    martyna2525 napisała:

                                    Był czas,
                                    >
                                    > że zajmowałam sie młodzieżą trudną z takimi problemami.

                                    to doskonale, ze juz sie ta mlodzieza nie zajmujesz. jestes chemicznie wyprana
                                    z empatii, a przy okazji lubisz jeszcze kopnac w kosteczke lezacego. powodzenia
                                    w nowej pracy!
                                    • sneeper_1 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 14:00
                                      no to może on sie sam zdekompletuje
                                      wystarczy zamknąć okna, TE NOWE Są BARDZO SZCZELNE I SIE UDUSI Z BRAKU TLENU

                                      • martyna2525 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 14:34
                                        biedny człowiek chce sobie zrobić kuku i rozgłasza wszystkim ze za
                                        kilkadzieciąd dni to zrobi - ratujcie mnie - tak? tak to wygląda. ja to tak
                                        odczytuje. Jeśli nie radzisz sobie w życiu, jeśli jest ci teraz ciężko czy
                                        kiedykolwiek było - w porzadku , powiedz o tym a nie wyznaczaj dnia godzinę
                                        też masz tak?
                                        Nie na tym to polega, jesteś młody i całe zycie przed tobą wiec czasem trzeba
                                        popatrzeć na nie szerzej niż przez pryzmat samego problemu. I uwierz w siebie,
                                        bo życie nie raz Cię kopnie i musisz sie umieć podnieśc.
                                        • ollaboga77 Re: Samobójstwo ??? 17.03.07, 15:19
                                          martyna2525 napisała:

                                          > biedny człowiek chce sobie zrobić kuku i rozgłasza wszystkim ze za
                                          > kilkadzieciąd dni to zrobi - ratujcie mnie - tak? tak to wygląda. ja to tak
                                          > odczytuje. Jeśli nie radzisz sobie w życiu, jeśli jest ci teraz ciężko czy
                                          > kiedykolwiek było - w porzadku , powiedz o tym a nie wyznaczaj dnia godzinę
                                          > też masz tak?
                                          > Nie na tym to polega, jesteś młody i całe zycie przed tobą wiec czasem trzeba
                                          > popatrzeć na nie szerzej niż przez pryzmat samego problemu. I uwierz w
                                          siebie,
                                          > bo życie nie raz Cię kopnie i musisz sie umieć podnieśc.

                                          a moze jednak nie dać się kopać co? A tym bardziej nie dopuścić by człowiek sam
                                          siebie kopał!
    • drupi88 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 24.03.07, 22:52
      Socker1 jak Twoje samopoczucie??????
    • lunar1978 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 29.03.07, 03:24
      Witaj Socker! Jejku jak dawno nie pisalem na forum, a swego czasu udzielalem
      sie na forum psychologia. Teraz wszedlem troche przypadkowo, troche z dawnego
      sentymentu i co jak co ... Tobie musze odpisac, gdyz Twoja historie
      przeczytalem z wielkim zaciekawieniem i musze Ci powiedziec ... jestes
      wyjatkowym czlowiekiem, uczuciowym, inteligentnym i szkoda by Cie bylo tak do
      piachu. Naprawde dobrze ze tu napisales i wyrzuciles wszystko z siebie i jak
      widzisz wszyscy Ci dobrze zycza. A kto jak kto, ale ja rozumiem Ciebie
      doskonale. Meczylem sie podobnie jak Ty, i napisalem nawet watek podobny do
      Twojego ... to ze chce umrzec juz teraz, zaraz i naprawde myslalem ze to
      zrobie, ale to forum jakos mi pomoglo i o dziwo zyje do dzisiaj. Myslalem ze
      juz nie ma dla mnie ratunku, nic nie jest w stanie mi pomoc, wielka czarna
      dziura, ogromny bol i cierpienie. Teraz tez moze nie jest doskonale bo jakies
      dwa miesiace temu znow mnie dopadlo, ale jakos przeczekalem. Moim problemem
      jest niesmialosc co fachowo nazywa sie fobia spoleczna. I tez sie kiedys
      zakochalem ale nie bylem w stanie nic sensownego zrobic ... byla wyjatkowa,
      sliczna, wrazliwa, a ja czulem sie taki beznadziejny. Co ona moze we mnie
      widziec, nie, to niemozliwe i wzdychalem pocichutku. Moze mialbym jakies
      szanse, moze nie ... tego nie wiem, nie odwazylem sie tego wyznac i ona teraz
      jest mezatka, a ja jestem sam. Ale wiedzac o tym ze ona kogos ma postanowilem
      zapomniec i udalo mi sie. Nie warto sie zadreczac i musisz zapomniec o tej
      Patrycji, bo ona zwyczajnie Cie nie kocha i ma do tego prawo. Nic na przymus i
      nie warto z tego powodu odbierac sobie zycia. Zreszta ona jak napisales zmienia
      czesto chlopakow ... chcialbys byc jednym z nich? Bo ja nie ...

      I przyznam ze tez nie wierzylem ze wizyta u psychologa cos da i wogole juz nie
      ma dla mnie ratunku. Ale w koncu sie przelamalem i poszedlem nie do psychologa,
      ale psychiatry. Skoro i tak nie ma dla mnie ratunku i wszystko jest bez sensu
      to co mi zalezy! Najwyzej nie pomoze, ale napewno nie zaszkodzi. Chcialem
      sprobowac farmakologi ... coz mi zalezy sprobowac. Dostalem recepte na lek o
      nazwie seroxat (tanszy odpowiednik to rexetin) i o dziwo cos tam pomoglo!
      Bralem to przez pol roku, bo pozniej wyjechalem za granice i nie mialem skad
      wziac. Ostatnio znowu mialem megadola i znow myslalem ze nic z tego i juz mi
      nic nie pomoze, ale jeszcze raz postanowilem sprobowac z lekami ... tym razem
      bioxetin (odpowiednik prozaku - to samo tylko ze tanszy). To chyba jednak
      pomaga, nie mam jakies megadepresji i mysli samobojczych a wczesniej bylo
      fatalnie. Prosze Cie sproboj. Wiem ze i tak w to nie wierzysz bo w takich
      chwilach w nic sie nie wierzy, tylko w to ze wylacznie smierc przyniesie
      ukojenie, ale masz jeszcze pare dni by sprobowac :-)) Przelam sie, prosze. Daj
      sobie szanse, bo jestes wyjatkowy, uwierz w to ... i masz jednak jakies plany i
      wierze ze je zrealizujesz, bo ja nie mialem zadnych, a jak sie ma jakies
      marzenia to warto sprobowac je zrealizowac. Trzymam za Ciebie kciuki. Bede
      sledzil ten watek i zapisalem go nawet w ulubionych, a nigdy wczesniej tego nie
      robilem ... bo Twoja i historia i Ty sam jestes naprawde wyjatkowy i gdy
      wreszcie trafisz na kogos odpowiedniego dla siebie - nie zadna tam Patrycja
      to "ta ktosia" bedzie wielka szczesciara. Powodzenia!
    • lunar1978 Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 29.03.07, 03:31
      Acha, znalazlem swoj stary watek to go wkleje. Mialo byc juz teraz, niedlugo, a
      jest juz rok 2007. Wierze ze bedziesz zyl wiecej niz te 74 dni, kiedy napisales
      ten watek :-)))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=20241127&a=20241127
    • zoltanek Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 29.03.07, 10:38
      stary! masz 74 dni bez zobowiązań, konsekwencji, bez moralnych kaców

      na Twoim miejscu zrobiłbym sobie Ekwador, albo Ibize, no Manieczki jeśli
      portwel cienki. spisz sobie na kartce wszystko co jest dla ciebie niemoralne,
      nielegalne i śmierdzi a potem bujaj się z tą kartką i hakiem do odhaczania.

      Masz depreche, ok, ale spójż na to racjonalnie. Nie chcesz się zabić. Chcesz
      się wyleczyć.
    • lsilanow Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 01.04.07, 16:22
      Socker1, skąd znasz moją historię?
    • lsilanow Re: Samobójstwo - jeszcze tylko 74 dni :( 01.04.07, 16:40
      socker1, ja też jestem wrażliwy, Twoja historia jest bardzo podobna do pewnego etapu mojego życia, przypominasz mi mnie bardzo, w pierwszych listach odkrywasz swoje wnętrze, ale z tego co piszesz, NIE ODCZUWASZ, NIE WYRAŻASZ GNIEWU. Gniew nie jest czymś złym - to jest reakcja obronna, ważne jest natomiast, jak ten gniew okazujemy, czy robimy tym komuś krzywdę, czy nie.... więcej nie na piszę, bo dzisiaj mam kłopoty z wczuwaniem się w cudze położenie, empatia męczy, to duży wysiłek.
      Możesz zacząc powolutku gniewac się na rzeczy, przez które cierpisz. No bo jak Ci to inaczej wytłumaczyc: kazdy ma prawo do gniewu? dzięki gniewowi możemy się bronić? Bóg też odczuwa gniew? każdy ma prawo do swoich uczuc? jeżeli ktoś nadepnie Ci na nogę w tramwaju, to będziesz dusił to w sobie? Jeżeli małpa małpie da patykiem po głowie, to ta druga nie zacznie się odpędzac?
      Jak również masz prawo do żalu.
      Pozdrawiam Cie.
      Ps. Radziłbym pisac na forum "psychologia", na tym też są życzliwe dusze, ale tam jest ich więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka