Dodaj do ulubionych

odkladanie na potem

03.06.07, 19:57
czy ktos moglby wyjasnic jakie mechanizmy dzialaja u czlowieka, ktory odklada
wszystko na pozniej i wlasciwie to sam, na wlasne zyczenie, sprawia sobie
klopoty?
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: odkladanie na potem 03.06.07, 20:04
      sama się nad tym zastanawiam, bo mam ten problem, i to w dość zaawansowanej
      postaci...
      jakiś rodzaj lęku - przed samym działaniem, albo jego wynikiem??
      autoagresja?!?
      deficyty uwagi (ADD) ??
      diabli wiedzą...
      • mala_chmoorka Re: odkladanie na potem 03.06.07, 20:18
        oj napewno nie.
        motywacji mi nie brakuje. czasami mam wrazenie, ze to wlasnie przez to, ze tak
        bardzo chce cos zrobic, to konczy sie to odkladaniem, a potem zalamaniem i
        plakaniam calymi godzinami.
        • kontrreformacja Re: odkladanie na potem 03.06.07, 21:20
          Wiesz, tak ogólnie nie da się odpowiedzieć na Twoje pytanie. Chodzę rok na
          terapię i pomału dochodzę do odpowiedzi, ale są to moje odpowiedzi, dotyczą
          moich doświadczeń i moich okoliczności życiowych.
          Spróbuj zastanowić się, co odkładasz. Zwróć uwagę, że pewne czynności
          wykonujesz bez odkładania na potem, inne zaś odwlekasz. Jaka jest różnica? Co
          zmieni się, kiedy już zrobisz to, co masz zrobić?

          Nie myśl o tym problemie na poziomie ogólników. Czyli zamiast pytać dlaczego
          wszystko odkładam na potem zapytaj siebie o konkretną rzecz, czyli np. dlaczego
          odkładam napisanie pracy magisterskiej. Najprawdopodobniej masz do czynienia z
          jakimś wewnętrznym konfliktem: czyli, że (trzymając sie tego zmyślonego
          przykładu)z jednej strony chcesz napisać pracę, z drugiej tego nie robisz. Są
          jakieś powody: może nieświadomie boisz się konfrontacji z trudnościami, może
          wolisz wyobrażać sobie tę genialną pracę magisterską, którą mogłabyś napisać,
          gdybyś tylko chciała, ale nie piszesz jej bo boisz się, że może wcale nie
          będzie genialna. Może boisz się tego, że napisana praca oznacza koniec studiów,
          przekroczenie progu dorosłego, odpowiedzialnego życia? Może to przez
          zazdrosc... Przyjaciółka obroniła się na piątkę i podświadomie z nia
          rywalizujesz, bojąc się, że przegrasz. Itd.
          Analizuj konkretne przypadki, pytaj sama siebie o twoje ukryte motywacje,
          wyobrażaj sobie, jak to bedzie, jak już tę sprawę załatwisz. Rzeczywistość
          rzadko jest jednoznaczna - wykonanie jakiegoś zadania moze oznaczać, że czeka
          cię czyjaś ocena, albo kolejne, trudne wyzwania. Wtedy okazuje się, że to
          odwlekanie (niby tak głupie i absurdalne) ma jakiś swój sens. Jeśli będziesz
          wiedziała jaki, bedziesz mogła dalej coś z tą wiedzą zrobić.
          • mala_chmoorka Re: odkladanie na potem 03.06.07, 21:34
            kontrreformacja napisała:

            może nieświadomie boisz się konfrontacji z trudnościami,
            1. mozliwy powod

            może
            > wolisz wyobrażać sobie tę genialną pracę magisterską, którą mogłabyś napisać,
            > gdybyś tylko chciała, ale nie piszesz jej bo boisz się, że może wcale nie
            > będzie genialna.
            2. powod

            Może to przez
            > zazdrosc... Przyjaciółka obroniła się na piątkę i podświadomie z nia
            > rywalizujesz, bojąc się, że przegrasz. Itd.
            3. mozliwy powod

            Wtedy okazuje się, że to
            > odwlekanie (niby tak głupie i absurdalne) ma jakiś swój sens.
            ma taki sens, ze kilka godzin, dni, miesiecy, lat dluzej moce byc beznadziejnym
            leniem, ktoremu nie chce sie niczego w zyciu robic

            Jeśli będziesz
            > wiedziała jaki, bedziesz mogła dalej coś z tą wiedzą zrobić.
            niestety, ta wiedza nic mi nie daje :(
            • kontrreformacja Re: odkladanie na potem 03.06.07, 22:02
              Widzisz, bo to łatwe nie jest. Sposób radzenia sobie z tym będziesz musiała
              odkryć sama. Musisz trochę podrążyć temat. Np. z tym że praca ma być genialna:
              po co ma być genialna?
              co jesli genialna nie będzie?
              co będzie jesli praca będzie przeciętna?
              jak się będę wtedy czuła? dlaczego?
              Czy to, że praca nie będzie genialna znaczy, że będzie bez wartości?
              Dlaczego nie widzę związku pomiędzy genialnością pracy a ciężką codzienną pracą?
              Czy liczę, że samo jakoś wyjdzie?
              Przecież to ja jestm autorem i od mojej pracy zależy efekt - dlaczego trudno to
              dostrzeć?
              Itd itd itd.

              Nikt ci tu nie poda łatwej odpowiedzi w stylu "bo to dlatego, że tata cię
              skrzyczał jak miałaś 5 lat", ty powiesz "aha!" i dziarsko zabierzesz się do
              pracy. Gdyby istniały proste metody, sama być juz dawno na nie wpadła.
    • mskaiq Re: odkladanie na potem 04.06.07, 10:31
      Zawsze pojawia sie uczucie niecheci ktore przy duzej emocjonalnosci jest bardzo
      trudne do przelamania a nawet jest to niemozliwe. Pojawiaja sie rowniez
      argumenty aby odlozyc na pozniej. Poobserwuj Siebie a zobaczysz to uczucie i
      argumenty. Jesli chcesz pozbyc sie tego to postaraj sie obnizyc Swoja
      emocjonalnosc.
      Na emocjonalnosc olbrzymi wplyw ma Twoje cialo. Przy braku cwiczen fizycznych i
      zlym odzywianiu emocjonalnosc jest bardzo silna.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • sneeper_1 Re: prokrastynacja 04.06.07, 18:42
        kazda skrajnośc do tego prowadzi
        wychowanie zbyt surowe, -potem będzie osoba wymagająca ostra

        a le równiez wychowanie bez wymagań,
        taki człowiek szybko wpada w kłopoty i tak dostaje po dupie ,że jeśli preżyje,to
        stopniowo wychowuje się na okrutnika
        • sneeper_1 Re: odkladanie na potem 04.06.07, 19:04
          chętnie mówiłbym do Ciebie i wyjawił tajemnice rzeczy ukrytych
          gdybys pilnie czekał mojego przyjscia i otworzył mi brame swojego serca

          bądż przewidujący
          czuwaj, i przygotowuj się ze wszystkim
          • sneeper_1 Re: odkladanie na potem 05.06.07, 11:47
            krotko bywałem w psychiatryku,przeważnie miesiąc,albo dwa, ale przez 25 lat
            uskładało się parenaście pobytów/ tak zwanych hospitalizacji(...!!

            nigdy nie spotkałem pacjenta z urojeniami,że jest cesarzem napoleonem, to jest
            wymyslone przez psychiatrów,

            a jakie można mieć dzisiaj urojenia,kiedy leki usuwają to nie ma
            a może takie ,że stosowane są wobec pacjentów te same środki ,którymi
            zastraszani są agenci słuzb byłego zsrr, albo wykańczani i odstawiani do lamusa
            agenci CIA w czasach zimnej wojny w USA lat 60- tych

            może nie ??
            to czym niby zastrasza sie polityków albo zołnierzy zawodowych ?
            szybką śmiercią bez bólu i kulką w łeb.
            Taki człowiek ma się przestraszyć ?
            czy może dozywotnim ogłupieniem i zeschizowaniem połączonym z łykaniem bolesnych
            nawet dla ciała neuroleptyków i innego świństwa


            Na marginesie napisze,że
            miłość małżeńska i rodzinna chorego zbudowana na takim fundamencie to chyba
            tragiczna pomyłka
    • koala1212 Re: odkladanie na potem 05.06.07, 14:16
      ten przyklad z magisterka przypomina mi mnie. Odkladalam napisanie pracy przez
      rok, ale przez ten rok prawie codziennie (z wyjatkiem swiat i takich dni ze sie
      nie pracuje) siedzialam nad zamknietymi ksiazkami z mysla ze zaraz zaczne
      czytac i nie moglam ich otworzyc. To bylo cholernie meczace, a z czasem bylo
      coraz gorzej, bo czulam ze coraz bardziej zawalam, coraz mniej promotor mial do
      mnie cierpliwosci itd.
      Potem sie zmusilam, napisalam prace, cholernie sie zaanagazowalam, do tego
      stopnia ze jak dostalam wymarzona piatke to wcale sie nie ciesyzlam tylko
      czulam taki lęk, ze nie wiedzialam co z nim zrobic, az weszlam do wanyy
      napelnionej lodowata woda zeby na chwile przestac odczuwac ten lęk.
      Wspominam ten czas fatalnie!
    • flower77 odkladanie na potem 06.06.07, 08:05
      mala_chmoorka napisała:

      > czy ktos moglby wyjasnic jakie mechanizmy dzialaja u czlowieka, ktory odklada
      > wszystko na pozniej i wlasciwie to sam, na wlasne zyczenie, sprawia sobie
      > klopoty?

      mechanizm jest prosty... jeśli wybierasz zadania nie zgodne z tym co jest Twoje
      co lubisz i co Cie wzmacnia to zawsze będziesz odkładała na potem...

      Rozmowa z samym sobą jest bardzo pomocna, bo zaczynasz czuć w sobie co Ci
      dodaje sił a co tylko spycha w dół... a tylko TY wybierasz jak chcesz żyć i kim
      być!

      NO ale jesli ktoś wybierze za Ciebie wtedy się nie dziw, że masz depresje.
        • ollaboga77 Re: odkladanie na potem 06.06.07, 09:52
          sneeper_1 napisał:

          > zostaje jeszcze możliwość,że ten kto wybierał za cioebie doskonale wiedział co
          > robi, ale trzeba uwierzyć że to jest jakis autorytet


          zmartwie Cię sneeper.. bo jesli wybierasz taką mozliwość i oddajesz swoje
          życiew ręce człowieka on nie jest Tobą i nie wie do końca co Ci w duszy gra i
          mozesz się sparzyć i to bardzo..
              • sneeper_1 Re: uściśle to 06.06.07, 10:32
                <"zmartwie Cię sneeper.. bo jesli wybierasz taką mozliwość i oddajesz swoje
                życiew ręce człowieka on nie jest Tobą i nie wie do końca co Ci w duszy gra i
                mozesz się sparzyć i to bardzo.."


                wystarczy ,że jest człowiekiem, to dużo,żeby domyślić się co w duszy gra
                bliżniemu,i aby doprowadzić go do stanu człowieczeństwa, twoja okazja żeby mu to
                ułatwić, od ciebie też może sie czegoś nauczyć, jeśli będzie miał szczęście,że
                dożyje,
    • patisson1 Re: odkladanie na potem 07.06.07, 08:11
      Ze mną jest tak:nie mogę się zmobilizować, by zmyć kupę naczyń. Może powinnam
      wyznaczyć sobie cel, że będę zmywać każdą pojedynczą szklankę, by nie zdążyła
      się nagromadzić cała kupa.Ale mi się nie chce i mam błędne koło.Mogę też kupić
      zmywarkę, ale ma ona sens przy kilku mieszkających osobach, a nie jednej.
      Nie potrafię się też zmobilizować do sprzątania mieszkania w pewnych ściśle
      określonych aspektach, których nie znoszę: odkurzanie i segregacja papierów.
      Dlaczego? Odkurzacz ciągnie zbyt mocno i po prostu cieżko jest mi fizycznie
      odkurzać. A papierów układać nienawidzę, bo w pracy zajmuję się tym przez cały
      dzień i mam awersję. Co zrobić? Kupić inny odkurzacz? Ten jest dobry. Wziąć
      kogoś do sprzątania? Trochę się wstydzę, bo sprzatnąć dwa pokoje to nie taka
      filozofia teoretycznie...A co do papierów-jaka rada? Systematyczność ratuje
      przed masą; łatwiej obsłużyć jeden kwit z bankomatu dziennie niż kupę
      dwuletnią. Kupę dwuletnią wywaliłam bez sprawdzania i rochę mi ulżyło; skoro
      jakoś żyłam bez wiedzy, czy wszystko sie zgadza, to pewnie się zgadza i
      postanowiłam tego nie sprawdzać, bo reklamacji i tak nikt mi nie przyzna po 2
      latach. Ale to nie metoda, wiem. Mam z tym problem, oj mam.
      I jeszcze jedna rzecz, która jakoś mnie mobilizuje: zapraszam moją mamę, żeby
      posiedziała i porozmawiała ze mną, podczas, gdy będę sprzątać. Trochę mnie
      zawstydza bałagan i tym intensywniej go likwiduję. Z kolei nie wstydzę się aż
      tak, jak mogłabym wobec całkiem obcej osoby.
      W pracy sprawy kłopotliwe często odsuwam na później, do granic sensu ich
      wykonania; to jest syndrom studenta, wiem – pojęcie określające skłonność do
      zaangażowania się w zadanie do wykonania dopiero wtedy, gdy nadchodzi
      ostateczny termin jego ukończenia.Trochę pomagam sobie z przełamaniem się do
      czegoś, opowiadając innej osobie, która się na tym zna o tym zadaniu.Może mi
      coś doradzić, napuścić na jakiś trop, albo pomóc choćby technicznie w robocie i
      nie jestem już tak zdenerwowana i podekscytowana, że muszę, że mało czasu i że
      nie mooooogę.
      Przez kilka lat z rzędu miałam okropny kłopot psychiczny z rozliczeniem
      rocznym. Nie mogłam się do tego zabrać. Raz wypełniałam PIT tuż przed wyjazdem
      do Czach - deklarację zostawiłam rodzinie do wysłania, bo sama już bym nie
      zdążyła. Kilka razy stałam w masakrycznych kolejkach i składałam PITa na
      poczcie tuż przezd jej zamknięciem w ostatnim dniu... W zeszłym roku dałam
      sekretarce do wysłania, a ona stała za mnie - oj brzydko... Ale się
      odwdzięczyłam, bo nie jestem świnią.W tym roku zrobiłam to wcześniej. Jednak
      się zmobilizowałam. A pomyśleć, że w pracy zawodowej jestem dość zorganizowana,
      wyrabiam się, czasami stając na rzęsach, ale daję sobie radę i co
      najważniejsze - planuję, nawet, jeśli plan rozjeżdża się z powodów
      zewnętrznych.
      Chyba jestem dr Jeckyl i mr Hyde w jednym.
      • sneeper_1 Re: odkladanie na potem- oscylator 07.06.07, 08:45
        mojżesz kiedfy zeszedł z góry synaj połamał tablice,
        wrócił z powrotem i mówi do Pana,
        Panie doszło do przepychanki i pozabijaem moich braci z powodu twoich przykazań,
        usłyszł -Jam jest Pan Bóg Twój

        lekami psychotropowymi zniszczono mi transcendentny umysł
        milczenie o tym jest niezgodne z twqierdzeniem św Lugwika M. de Montfort,
        że w miare rozwoju techniki pewne tajemnice będą coraz bardziej ujawnbiane i
        poznawane,


        MAM oCHOTE DEMOLOWAĆ KOŚCIÓŁ,
        a na pewno jakies mieszkania


        --
        Gorliwość o Dom Twój pożera mnie
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka