larme1
13.07.03, 23:22
ciagle wedlug ludzi narzekam...problem w tym,ze jestem ekstrawertyczka...i
mowie,to co czuje....nie wiem,w ktorym momencie narzekam! powiem
tak...ostatnio nie dostalam sie na studia...wszystko mi wisi, i chrzanie to,
bo wielka wscieklosc przeze mnie przemawia, jak ktos mi sie karze usmiechac.
latwo tym innym mowic, ja jestem slaba, wrazliwa,szybko sie lamie. przez
zycie ide sama,bo mam trudny charakter. moi szkolni znajomi maja do mnie
pretensje,ze nie chodze z nimi do dyskotek. nie chodze,bo zazwyczaj nie mam
jak z nich wrocic. a nocowac u innych poprostu nie lubie. oni zarzucaja,ze
jakby mi zalezalo,to bym nocnym wracala,ale sama w nocy sie boje. czy to jest
tak trudno zrozumiec?? boze...ja mam juz siebie dosc. dosc swojego
charakteru! nie potrafie sie zmienic...czy jedynym wysciem z sytuacji jest
ucieczka? ale przed kim..w koncu przed soba nie uciekne... :(