Dodaj do ulubionych

Rzygam sobą . . . . :((((((

26.09.07, 19:54
" I niby wszystko jest, tak jak powinno być, za chwilę zbudzi mnie szary świt.
Tylko dlaczego ja, z takim NIELUDZKIM STRACHEM nie potrafię żyć? "

Wszystko mnie boli, nie mam już siły na nic, z trudem przychodzi mi stukanie w
klawiaturę. Boję się. . . mam wrażenie, że zaraz się rozpadnę. Jestem nikim.
Spieprzyłam sobie życie. Zawaliłam studia,nie umiem znaleźć sobie pracy . . .
bez pieniędzy, bez ambicji, bez zainteresowań, bez perspektyw.

Aby się znieczulić piję, piję sama, piję z kimś, do komputera, do lustra, w
knajpie, rano, po południu, w nocy. Zachowuję się jak ostania idiotka i
kretynka po alkoholu, gadam straszne głupoty, jestem żenująca i w pełni
świadoma tego, a mimo to, nadal piję, żeby choć trochę zminimalizować wyrzuty
sumienia i cholerne poczucie winy, po tym jak się zachowywałam.


Depresja, leki, lęki, paranoje, strach przed ludźmi . . w sumie to powinnam
się chyba cieszyć, że w ogóle jeszcze żyję i nie chcieć niczego więcej w takim
stanie. Bo sama nie wiem czego chcę. Jedyne co potrafię, to nachlać się i
całować z obcymi facetami. A w towarzystwie mogę się nie odezwać przez kilka
godzin, bo się wstydzę.

Nie wiem co robić. Jestem totalnie załamana wszystkim.
Od psychiatry do psychologa, od jednego leku do drugiego, od obietnic
przestania picia do mega kaca, od postanowienia szukania pracy do nieodebrania
telefonu od potencjalnego pracodawcy.

Mówią, że jeśli zbyt długo ucieka się przed życiem, to po pewnym czasie ono
przestaje nas gonić.
Obserwuj wątek
    • q3e Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 26.09.07, 20:03
      socjofobia i picie w knajpach cos mi tu nie gra
      • specialized8 Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 26.09.07, 22:09
        to samo mi przyszło na myśl z ta knajpą.
      • zemon Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 26.09.07, 23:37
        Czemu nie? Problemem jest wejść do środka na trzeźwo, ale jak się wychyli kilka to i socjofobik w knajpie wysiedzi i nie tylko. Chociąż mimo wszystko typową autorka wątku raczej nie jest, znałem dziewczyne która zachowywała się podobnie, ale ona miała bordeline, a nie fobię.
        • zemon Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 26.09.07, 23:58
          miało być typową fobiczką
          • nienill Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 27.09.07, 00:00
            malo byc: typową autorką wątku (lub postu) na forum Fobia
            społeczna,Nerwica Lękowa
            • zemon Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 27.09.07, 02:56
              no dobra miało być: typową fobiczką autorka wątku raczej nie jest
              :P
              • nienill Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 27.09.07, 03:16
                <oklaski_i_uklony>
            • meron132 Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 13.10.07, 09:00
              sorki ze nie na temat ale jestem tu 1 raz moze ktos kto
              przeczyta /chcialbym z kims pogadac na temat fobi społ. 512655361
              jaktos ma ochote prosze o smska pozdrawiam wszystkich
    • riz.story Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 26.09.07, 21:47
      widzisz...ty przynamniej masz z kim pić...czyli jakby nie patrzeć
      szklanka jest w połowie pełna :)))
    • malte1 Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 13.10.07, 11:28
      w.oparach.absurdu, jestes tu jeszcze na tym forum, bo mam dla ciebie wazna nowine...
      • w.oparach.absurdu . . . . . . 13.10.07, 15:27
        jestem
        • malte1 Re: . . . . . . 15.10.07, 19:12
          klamalem, nie mam dla ciebie waznej nowiny. mam dla ciebie tylko dobra...to o
          czym piszesz moze wynikac z faktu, iz masz fobie spoleczna. jesli tak, to w
          sumie nic wielkiego. masz wyrzuty sumienia w odniesieniu do wlasnego zachowania,
          bo masz silne ego. staczasz ciagle walke o to "jak widza mnie inni, i jak sie
          zachowalam". nastepnie rozpamietujesz to, i karmisz tym swoj "obraz samej
          siebie". dzialasz nieswiadomie. zacznij byc swiadoma swoich mysli, i po prostu
          OBSERWUJ JE. nie musisz zamieniac je na pozytywne. po prostu obserwuj je. "Pies
          warczy", a ty sluchasz. zauwazysz, ze szybko pojawia sie cisza. (aczkolwiek tu
          od razu mowie, ze ciszy ludzie czasem boja sie bardziej od dramatu, jaki sobie
          sami tworza. "nienawidze siebie, ale przynajmnie cos sie dzieje, wiem ze jestem,
          egzystuje") i traktuj swoje ego (peczek konceptow, i wyobrazen o samej siebie)
          z dystansem, nie tak strasznie powaznie. zachowalas sie glupio, skompromitowalas
          sie...okej, sama posmiej sie z tego, i przede wszystkim nie rozpamietuj, bo
          napedzasz tym caly swoj dramat. jak pisal szekspir "there is nothing either good
          or bad, but thinking makes it so", czy generalnie sami tworzymy swoja
          rzeczywistosc. moze zaakcpetuj to, ze masz problem, dajmy na to fobie. jak masz
          grype, to nienawidzsz siebie, bo kaszlesz? ja mam fobie, wiec wiem, ze moge sie
          glupio zachowac, i tym samym wiem, ze nie ma sensu rozpamietywac porazek.
          uciekasz w alkohol, zeby zapomniec. w seks, czy pocalunki z nieznajomymi za
          chwile akceptacji, bo pewnie raz) ucieczka od razu w intymnosc pozwala ci
          przeskoczyc pewien etap znajomosci,-ten w ktorym decyduje element umiejetnosci
          interpersonalnych, a ktorego tak sie obawiasz, ze pragniesz z niego jak
          najszybciej uciec, lub usprawiedliwic intymnoscia, i dwa) wiesz, ze zachowujac
          sie wyzywajaco seksualnie ktos sie toba na pewno zainteresuje, co choc na chwile
          ulzy uczuciu niedowartosciowania, i potrzeby bliskosci. spieprzylas studia, ja
          tak samo. zdarza sie. obecnie pracuje w uk, majac prace chyba idealna dla
          fobika:-), ale niedlugo wracam do polski, i zakladam swoj biznes ( po
          spieprxeniu studiow, wiedzialem, ze albo cos swojego, albo studiowanie czegos
          innego). pisze to, bo drog jest wiele, nawet dla fobikow. a na koniec jeszcze
          maly dowcip:

          Nawalony facet wraca do domu i na podwórku zarzuciło go na drzewo rosnące przy
          ścieżce. Z logiką normalną dla takiego stanu, postanowił zemścić się na drzewie,
          czyli wyciąć je w pień. Wszedł do domu i dłuższy czas, bezskutecznie szuka piły.
          W końcu podchodzi do żony i pyta:
          - Gdzie piła?
          Żona wystraszona odpowiada:
          - U sąsiada.
          - A dlaczego dała sąsiadowi?
          Żona coraz bardziej wystraszona, odpowiada drżącym głosem:
          - Dała, bo piła...
          • q3e Re: . . . . . . 15.10.07, 19:38
            malte jaka to praca ?
            • malte1 Re: . . . . . . 15.10.07, 20:42
              jestem nocnym recepcjonista w malym hoteliku w manchesterze, aczkolwiek hotel
              jest noca zamkniety, i ktos kto po 11 wieczorem szukalby pokoju popuka i
              odchodzi. w zasadzie jestem tam od dwoch rzeczy. czasem zdarzy sie, ze gosc sie
              zatrzasnie, i wowczas musze pojsc do czesci mieszkalnej, i mu te drzwi otworzyc
              ( srednio moze raz na miesiac ), i w razie alarmu pozarowego mam zadzwonic po
              czerwonych(przez 10 miesiecy pracy zdarzylo sie raz). suma sumarum to placa mi
              tam za drzemke na sofce, i wyjadanie colepszych rzeczy z lodowek, badz piekarnika:-)
    • sajder86 Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 16.10.07, 22:33
      moge cie poznac :P ?
      • nienill Re: Rzygam sobą . . . . :(((((( 19.10.07, 01:25
        desperat :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka