pogy
02.01.08, 12:33
Nie wiem czy komuś będzie się chciało to czytać... ale ja naprawdę potrzebuję
pomocy ((
Od ok 1,5 miesiąca mam problem. Nie wiem do kogo się zwrócić, nie wiem jak
sobie poradzić. Podejrzenia padły na depresję. Sama nie wiem czy to może być
to. Z początku myślałam, że problem dotyczy mojej przyjaciółki. Miałyśmy
"kryzys" i myślałam, że to będzie koniec naszej przyjaźni. Zaczęłam jednak za
wszelką cenę szukać wyjścia z sytuacji i wydaje mi się, że jest ok. Niestety
nie jestem już chyba sobą. Zawsze najpierw mówiłam potem myslałam, byłam pełna
energii, roześmiana, rozgadana... i w ciągu kilku tygodni się zmienilam. Wiem,
że to przez moją przyjaciółką, bo powiedziała mi parę gorzkich słów. Nigdy od
niej czegoś takiego nie słyszałam. Postanowiłam być bardziej odpowiedzialną.
Bałam się ją stracić. Mam 16 lat. Znam ją od trzech. Kiedyś bardzo często
zmieniałam przyjaciółki... choć wcale tego nie chciałam. One poprostu mówiły
"dość", odwracały się na pięcie i zwyczajnie nasza przyjaźń się kończyła,
Często płakałam z tego powodu. Wstyd mi było przed rodzicami... czułam się
nielubiana. Jednak w 1 gim poznałam właśnie moją przyjaciółkę. Bardzo się
zżyłyśmy, Miałyśmy wiele wspólnego. Niestety obie się trochę zmieniłyśmy. Hm..
ale nie o tym miałam pisać bo narazie jest ok...
Ze mną coś się dzieje. Zaczęło się jak już pisałam od moich podejrzeń co do
kresu mojej przyjaźni. Później te lęki... bałąm się przyszłości. Bałam się
niektórych lekcji, bo wiązały się z nimi wspomnienia z moją przyjaciółką...
Mimo że siedziałyśmy w jednej ławce, całkiem normalnie, jak zawsze. Bałam się
niedziel... w które zostawałam sama w domu... Boże dalej się boję!! Boję się
autobusu, którym dojeżdżam do szkoły, boję się zostawić mojej mamy samej...
nie dlatego, że się boję o nią tylko poprostu chce z nią być cały czas. Boję
się najbardziej przyszłości... miałam takie plany! a teraz ograniczam je do
minimum... Nie mam ochoty na nic... Przez co cierpi moja edukacja... nie chce
mi sie robić tego co wcześniej... ciągle sobie powtarzam "a po co?" nieważne
czy to moje ulubione zajęcie, czy zwyczajne mycie zębów... ja ciągle myślę "a
po co?". Wpadam w monotonię...Często płaczę, nie wiem dlaczego. Szczególnie
rano. Jak wstaję to wiem, że nic mi się nie chce... jak jest szkoła to płaczę
bo muszę iść na ten autobus, przeżyć jakoś te lekcje, na których przecież
ciągle płaczę! A jak wolne to płaczę, ubieram co mi wpadnie w ręcę, włączam TV
żeby zapomnieć. A i tak przy tym płaczę. Boję się, że wkońcu ktoś to w szkole
zauważy. Ukrywam często łzy we włosach. Nie wiem co będzie dalej. Nie
uśmiecham się bo po co? Nic mnie nie cieszy.. bo po co cieszyć się czymś czego
zaraz nie bedzie? Po co się uczyć? I tak moja przyszłość jest niepewna? a
przecież byłam kiedyś szczęśliwa!!!