Dodaj do ulubionych

kompromitacja

12.02.08, 12:33
Skompromitowałem się zdając prawo jazdy. Nie potrafiłem wskazać
świateł i rzeczy pod maską. Zostałem wyśmiany. Wszystko przez moje
niedbalstwo. Uczyłem się na punto 2 egzamin miałem na corsie. Jestem
nieudacznikiem. Oprócz tego wszystko się wali. Na moich studiach
też. Kretyn ze mnie. Po co mam żyć.
Obserwuj wątek
    • maijkell Re: kompromitacja 12.02.08, 12:35
      I do tego nie mam depresji (wg mojego terapeuty) na którą mógłbym to
      zwalić.
      • demole Re: kompromitacja 12.02.08, 12:38
        ja sie nie znalem na tym jak dziala silnik 4 suwowy, i aparat zaplonowy

        a h ooj im w d upsko,
        wcale nie maialem takiego obowiazku,
        • demole Re: kompromitacja 12.02.08, 12:39
          zreszta egzamin byl w 16 r.z,
          ...potem.. to juz wcale sobie nie pojezdzilem
    • kontrreformacja Re: kompromitacja 12.02.08, 12:46
      Nie przejmuj się. Świnia z egzaminatora, że cię wyśmiał.
      Ja oblałam test i też czułam się jak ostatni debil z tego powodu.
      A kiedyś jak wsiadłam do samochodu po długim nie jeżdżeniu to mi się
      gaz z hamulcem pomylił. (Zastanawiałam się, czemu samochód nie rusza
      i okazało się, ze puszczam sprzegło i hamuję). Dodam, że miałam już
      wtedy prawo jazdy. A to co pod maską to dla większości kierowców
      jest czarna magia. Nic dziwnego, że nie wiedziałeś, skoro uczyłeś
      się na innym samochodzie.
      Szkoda, że oblałeś, ale nie martw się, jak będziesz już miał prawko
      i wsiądziesz do samochodu i pomkniesz w siną dal to zapomnisz o tym
      drobnym incydencie.
      • demole Re: kompromitacja 12.02.08, 12:56
        wogule...
        stanislaw |Lem opisal w ksiazce szpital przemienienia ,jak polacy /i nie tylko,
        chodowali w psychiatryku swinie,
        ...nielegalnie,...niektore swinie na leki,
        nie do zjedzenia tylko chodowane byly na leki
        • demole ja to bym im przygotowal te leki 12.02.08, 12:58
          ....a potem bym sam sie wyleczyl,
          a na koniec sie z nimi policzyl
      • nienill Re: kompromitacja 12.02.08, 14:00
        kontrreformacja napisała:
        > A to co pod maską to dla większości kierowców
        > jest czarna magia. Nic dziwnego, że nie wiedziałeś, skoro uczyłeś
        > się na innym samochodzie.
        haczyk jest taki, ze teraz egzamin zaczyna sie wlasnie od
        pokazywania tego co pod maska. ZAWSZE. to jest podstawa podstawy.
        czyli kolega sam zaniedbal sprawde - szczegolnie, ze zdawal drugi
        raz.
        to taka porazka tylko i wylacznmie na wlasne zyczenie. bywa.
        wyzlosci sie i mu przejdzie.
    • rozstra zycie jest teatrem 12.02.08, 13:00
      nie wszyscy musza byc kierowcami, mozna tez byc piechurem albo pasazerem.
    • beezle Re: kompromitacja 12.02.08, 13:10
      Znam ludzi, którzy nie potrafia opanować posługiwania się pilotem,
      są za to znakomitymi analitykami medycznymi, czy każdy musi się znać
      na wszystkim?
      To, że oblałeś, jeszcze nie znaczy, że nieudacznikiem,
      nieudacznikiem będziesz dopiero wtedy, kiedy przy drugim podejściu
      zagną cię na tym samym.
      • demole Re: kompromitacja 12.02.08, 13:21
        kiedy bylem,kiedy bylem malym chlopcem,...
        rzekl mi ojciec..

        i widzisz beezle,to jest dobre okreslenie
        nie rozroznianie czasu przeszlego, i terazniejszego,

        a ponadto OKOLICZNOSCI
        niektore rzeczy,jednak z reguly bywaja traktowane sa przez ludzi z pewnym
        poblazaniem albowiem sa trudne do dotrzymania,
        ......pewnie wsrod swoich
        • demole Re: kompromitacja 12.02.08, 13:28
          nie oblalem,
          konkretni zdalem w wieku 22 lat,na lekach,wykorzystalem ze prawo dopuszcza taka
          sytuacje,jesli leki nie uposledzaja uwagi,

          potem po okresie niejezdzenia zlozylem do depozytu w urzedzie komunikacji,
          i w kazdej chwili moge odzyskac bez koniecznosci przchodzenia kursu
          • demole zrobilem to co na tym forumie 12.02.08, 13:36
            mozliwe ze tylko wtedy lekow nie lykalem i powiedzialem ze nie lykam aktualnie
            lekow bo jestem w remisji a remisje sa dosc dlugie

            chociaz prawo teoretycznie dopuszcza nawet i na lekach jesli charakter choroby
            pozwala
            a i nawet to moze sie zmienic,tylko mozliwe ze trzeba przejsc badania kilkakrotnie,
            przez kilka lat z rzedu,teraz,
            beda odmowy
      • maijkell Re: kompromitacja 12.02.08, 13:33
        Czuje że do niczego sie nie nadaje. A kierowcą muszę być bo nie będe
        mógł pracowć w tym zawodzie w którym chce.
        • beezle Re: kompromitacja 12.02.08, 14:24
          Chcesz pracować, masz wybrany zawód, więc do czegoś się jednak
          nadajesz, niektórzy umieraja ciągle nie wiedząc co chcą w życiu
          robić, a ty masz w końcu jakiś cel. Statystycznie jeżeli chodzi o
          zdawalność "na prawko" i tak jesteś w czołówce (po pierwszym
          oblanym), na nastepny przygotujesz sie lepiej - wpisz sobie w
          gule "co pod maską samochodu" i masz wszystko na kolejny egzamin.
    • micaela Re: kompromitacja 06.06.08, 22:14
      zakonczyla sie moja kariera kierowcy. dwa lata temu niezdalem dwa razy, a teraz
      po raz trzeci. nawet jesli bede jezdzil rewelacyjnie, nie przejde z fobia
      spoleczna egzaminu, bo nie wytrzymam nerwowo, egzaminatora i ludzi ktorzy sie
      gapia. teraz calkowita rewelacja, wogole nie przesunelem samochodu o centymetr.
      przy probie ruszania do luku dwa razy mi zgasl. bardzo fajnie wyjsc z samochodu
      w takiej sytuacji. na egzaminie trace czucie w nogach.
      • micaela Re: kompromitacja 06.06.08, 22:23
        i na to nic nie poradze, nie wynajme osrodka egzaminacyjnego zeby sie oswoic, i
        zdawac samemu. zadne jazdy mi nic nie dadza, bo moge nauczyc sie jezdzic
        plynnie, nie robic zadnych bledow, ale na egzaminie nie bede umial uruchomic
        samochodu. i tak jest tez z innymi rzeczami, w spoleczenstwie gdzie sie ciagle
        zostaje poddanym ocenie, bede ostatecznym dzikusem, mimo ze jestem w stanie sie
        czegos nauczyc. gruba szyba odziela mnie od spoleczenstwa, mimo ze za ta szyba
        moge robic dokladnie to co oni, bede zawsze za szyba, a po drugiej stronie bede
        opoznionym dzikusem niepelnosprawnym.
        • nienill Re: kompromitacja 06.06.08, 22:59
          no wlasnie... a moze jakies prochy? :((((
          do prawka podchodzi sie mnostwo razy, to standard

          ja mialam szczescie, bo na placu w jakis dziwny trans wpadlam.
          nikogo wokol nie widzialam.
          teraz jak sobie przypominam to zrobil sie tam ze mnie jakis robot.
          a na miescie powinnam byla oblac, ale egzaminator przymknal oko. tak
          bywa



          i wcale nie jestes za zadna szyba.
          no chyba ze ja tez za nia jestem i dlatego nie widze roznicy.
          • micaela Re: kompromitacja 07.06.08, 00:20
            mi prochy nic nie daja, poza likwidacja okresowo mysli samobojczych.

            > do prawka podchodzi sie mnostwo razy, to standard

            owszem, ale u mnie nic na egzaminie sie nie poprawia, to nie jest kwestia ze ja
            za ktoryms razem mniej bledow zrobie, tak jak u innych tylko tego ze egzaminu
            jako takiego nie moge przejsc. nie ma sensu wydawac majatku na egzaminy i jazdy.

            > i wcale nie jestes za zadna szyba.

            ja wiem lepiej gdzie jestem
      • maijkell Re: kompromitacja 06.06.08, 22:25
        Ja dzień wcześniej zrobiłem dziesięć raz łuk poprawnie a na
        egzaminie odpadłem na łuku bo nie umiałem włączyć tylnych
        wycieraczek a była ulewa. Głupi, prosty błąd. Wcześniej jeździłem po
        mieście z tatą (ja prowadziłem). Było ok poza tym że co jakiś czas
        zdarzały mi się głupie błędy, wyłączenie myślenia.
      • kontrr Re: kompromitacja 06.06.08, 22:50
        > bo nie wytrzymam nerwowo, egzaminatora i ludzi ktorzy sie
        > gapia.

        A może by tak benzo?

        A ten przepis, że nie zdaje się, jak zgaśnie dwa razy to jest
        wybitnie głupi. W każdym samochodzie sprzęgło łapie trochę w innym
        połozeniu i trzeba się przyzwyczaić. Jeżdże dobrze, ale jak
        przesiądę się do cudzego samochodu to też mi gaśnie.
        Nie wspominając o tym, że na egzaminie dostałam taki samochód, że
        żeby zwolnić sprzegło musiałam trzymać nogę w powietrzu.
        • nienill Re: kompromitacja 06.06.08, 23:02
          kontrr napisała:

          > A ten przepis, że nie zdaje się, jak zgaśnie dwa razy to jest
          > wybitnie głupi. W każdym samochodzie sprzęgło łapie trochę w innym
          > połozeniu i trzeba się przyzwyczaić.
          pewnie dlatego ten jeden raz ma prawo zgasnac :/
    • quicki Re: kompromitacja 07.06.08, 12:46
      Nie martw się nic Maijkell. Mój mąż jest "normalny" całkowicie, świetnie potrafi jeżdzić koparą na małej przestrzeni i przy precyzyjnej robocie.A prawko oblał już siedem razy.Puki co ma dość całkowicie i forsa na takie fanaberie już nam się skończyła.I też się stresuje ogromnie (i dlatego często oblewał na niby banalnych sprawach)i też frustruje go to niezdawanie tak że w ogóle nie chce na ten temat rozmawiać.Bo to jest bardzo stresowa sytuacja i już.I to czy się zda chyba w niewielkim stopniu zależy od tego czy się już dobrze jeżdzi.
      Podchodż do egzaminu ile ci nerwów starczy, jeśli będzie trzeba.Wspomaganie lekami jakby co ,to niegłupi pomysł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka