Dodaj do ulubionych

Klub marzycieli ;)

21.02.08, 09:28
Witam, fobiczków. marzycieli i wszystkich, którzy odnoszą wrażenie ,
że czasami odrywają się za bardzo od ziemii. Przyznam, że
najchętniej żyłabym tylko w świecie wyobraźni, tam czuję się
najbezpieczniej, uwielbiam obserwować, ale niestety życie wymaga ode
mnie także uczestnictwa, co stanowi dla mnie bardzo trudną próbę.
Podzielcie się o czym najczęściej marzycie, co sobie wyobrażacie?:)
buziaki :* p.s ostatnio często śnią mi się koszmary ;)
Obserwuj wątek
    • fobikspoleczny Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 19:38
      Ucieczka od rzeczywistości... to żadne marzenia.
      Jedni marzą, drudzy grają, inni ćpają, a jeszcze inni piją; bo nie
      podoba im się otaczająca rzeczywistość, ich życie.
      Wolą - albo inny wymyślony wariant swego życia, - albo próbują
      przeżyć " real " zagłuszając swoje myśli, uczucia i emocje.
      To stan czysto patologiczny.

      Mam do Ciebie pytanie - Mykolina...
      Gdyby Twoje " marzenia " kiedyś spełniły się " co do joty "... to
      jak myślisz... była byś SPEŁNIONA, czy zaczęłabyś "marzyć" o czymś
      innym - jeszcze lepszym?
      A może UZDROWIENIE polega na nauczeniu się " bycia skutecznym,
      odpornym, silnym wewnętrznie " właśnie w otaczającej rzeczywistości
      i ... na świetnym radzeniu sobie nawet z najgorszymi wariantami tej
      rzeczywistości?

      Ale Twój post szczególnie mi się podoba... chyba jako pierwszy
      porusza wprost ważną, intymną część " życia " fobika.

      Pozdr.


      • mykolina88 Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 20:51
        Pytanie, które zadajesz juz dawno rozgryzłam, obserwujuąc swoją
        postawę.Owszem często odczuwam niedosyt, jest on chwilowy, dotyczy
        braku, który chciałabym uzupełnić, to chyba oczywiste. Jednakże jak
        zauważyłam, gdy osiągam zamierozny cel, znów pojawia się potrzeba
        czegoś więcej i więcej, niekończący się koszmar bez dna. Wiem, ze
        wynika to z ucieczki i pewnie są to peteksty, aby zarzucić coś
        losowi, panującej rzeczywistości. Nie radzę sobie świetnie, nie w
        trakcie niepokojąco złego nastroju, dzisiaj jednak potrafię się
        pogodzić z wszystkimi moimi niedoskonałościami :) pozdro
        • fobikspoleczny Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 21:07
          "gdy osiągam zamierozny cel, znów pojawia się potrzeba
          czegoś więcej i więcej".

          No to chyba nie masz zbyt wybujałych " marzeń ", a raczej
          niezaspokojonych pragnień - skoro czasami osiągasz zamierzony cel?
          Moje są kompletnie nieadekwatne do rzeczywistości, choć gdyby stał
          się CUD, to mogłyby się one zrealizować.
          Wystarczyłby jeden szczęśliwy zbieg okoliczności... ale to trochę
          tak, jakby trafić " szóstkę " w Totolotka...
          • mykolina88 Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 21:10
            A jakie to są marzenia, jeśli moge spytać. Ja posiadam i realne, bez
            których przecież nie moglabym stwarzać pozorów normalnego żcyia i
            takie, których zaspokojenie rzeczywiście porównałabym do wygrania 6
            w totolotka.
            • mykolina88 Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 21:15
              I jeszcze jedna istotna informacja, która jak sądzę wiele wyjaśni.
              Mam fazy szczególnie przykre, kiedy żadne, ale to żadne marzenia nie
              wydają się godne urzeczywistnienia, wtedy jest krucho ze mną,
              ponieważ wyobraźnia przestaje być moim sojusznikiem, a staje się
              wrogiem.dzisiaj jednak czuję się " przyzwoicie" i dostrzegam dobro,
              które mnie do tej pory spotkało, odrózniam sny od jawy, nie wiem jak
              długo to potrwa, ale przynajmniej jestem tego świadoma. :)
              • fobikspoleczny Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 22:00
                odrózniam sny od jawy, nie wiem jak
                > długo to potrwa, ale przynajmniej jestem tego świadoma. :)

                A wcześniej nie odróżniałaś?
                Tzn. traktowałaś marzenie, jako rzeczywistość?
                Czy poprostu znacznie bardziej wolałaś marzenia, niż rzeczywistość?
                Cierpisz na fobię/nerwicę, czy masz też halucynacje, albo autyzm (
                pytam poważnie - bez obrazy )?
                Może źle zrozumiałem Twój post, ale ja np. zawsze odróżniałem
                rzeczywistość od marzeń z tym, że pierwszej nieakceptowałem i
                chciałem ją zastąpić- tak jakby - swoją?
                Ciekawe, czy wszyscy fobicy mają " mniej więcej tak samo " ?-
                rany!!! - pierwszy raz zadałem to pytanie ( a ile ich było na tym
                forum... i zawsze mnie irytowały).
            • fobikspoleczny Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 21:45
              Na to pytanie szczegółowo nie odpowiem, choć zrozumiałem Twoją
              dygresję.
              Polegają one na metodzie "dużych kroków", zamiast " małych "- czyli,
              że nie powoli, pokolei - tylko od razu wszystko to, co najlepsze (
              zwłaszcza w emocjach, stanach i uczuciach ).
              To trochę tak, jakby być w Ciemności i pragnąć Światłości, ale nie
              kwapić się przechodzić poprzez Szarość... i to jest też ważna cecha
              fobików/ nerwicowców/ idealistów - widzą albo Biel, albo Czerń, a
              nie akceptują Szarości.
              Prawidłowy odbiór rzeczywistości moim zdaniem polega na widzeniu
              świata za pomocą np.( użyję przenośni ) cech symbolu mandali Ying -
              Yang - każda biel zawiera czerń, a każda czerń zawiera biel - bo nic
              nie jest całkiem doskonałe, ani całkiem złe... podobnie jak
              rzeczywistość i ludzie.
              Akceptując emocjonalnie otaczającą rzeczywistość można ją zmieniać;
              ale nie da się jej zmienić, póki marzy się tylko o jej
              najwspanialszych wariantach - zapominając o trudnej, szarej drodze
              prowadzącej do ich urzeczywistnienia; a i same jej warianty mogą być
              wyjątkowo trudne w realizacji i... " za piękne, aby były możliwe ".

              O Boże,... rozfilozofowałem się - Jung pisał, że zastanawianie się
              nad życiem, to objaw nerwicy - widać bardzo się nie pomylił.
              • mykolina88 Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 21.02.08, 22:10
                Spoko, przeżyłam, lubię czytać nawet najbardziej rozfilozofowane
                posty ;)ale masz racje, ze sposobem spostrzegania swiata przez ludzi
                podobnego przekroju jak ja sa skrajne doznania. Nie przytaczam slow
                Junga, ani innych mędrcow, nawet tych ktorzy sie nie myla.Moze
                dlatego, ze sama siebie uwazam za medrca? Nie, nie chce tego, ale
                chwilami mam takie wrazenie, biorac pod uwage to, ze nie slucham
                dobrych rad, ktorych inni mi udzielaja. Dla nich to dziwne, dla mnie
                na razie wygodne.Byc moze czas dostrzec ta szarosc o ktorej mowisz.
              • sylwkasz Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 23.02.08, 12:37
                Przez to, ze widze wszystko tylko w bialych lub czarnych kolorach
                mam problem z utrzymaniem zwiazku. Nie ma sytuacji posrednich, albo
                sie zatapiamy w uczuciu bez reszty, albo to nie jest to.. Myslenie
                pewnie bledne, a fobia tez nie pomaga. Ciagle analizowanie sytuacji,
                dazenie do perfekcji, wymaganie tego od innych, jest cholernie
                ciezko. W dodatku samemu prawiew nigdy nie mozna sprostac wlasnym
                wymaganiom, zachowac sie tak jak planujemy. A to powoduje flustracje
                i tak w kolko.. Ciezko zaakceptowac wlasne slabosci i nie przejmowac
                sie nimi. Zazdroszcze ludziom, czesto glupcom i prostakom tego
                bezkrytycznego stosunku do ich wlasnej osoby, a oni ida smialo
                przed siebie mimo, ze slysza za soba smiech innych ludzi. W zyciu
                bym tego nie przezyla, albo zrobie cos doskonale, albo wole sie
                schowac z obawy przed kompromitacja. Fajnie byloby zmienic
                nastawienie, to pewnie jeden z pierwszych krokow do pokonania fobii.
                Tylko jak ?
                • fobikspoleczny Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 23.02.08, 19:48
                  Mi perfekcjonizm tak szczerze pomaga w pracy ( w opinii
                  przełożonych ), ale nie koniecznie w opinii kolegów - wiadomo.
                  Zresztą, który prezes nie chiałby mieć potulnego, pracowitego "osła"?
                  O tych "głupkach"...
                  W poprzedniej pracy jeździłem dużo po Polsce i często spotykałem się
                  z prezesami, właścicielami firm i innymi " dorobkiewiczami ".
                  Znałem prezesów ( właścicieli i założycieli ) fabryk, korporacji i
                  przedsiębiorstw; którzy ledwo czytali i pisali ( nie skończyli nawet
                  podstawówki ) - nie mówiąc już o czystości i obyciu.
                  Mieli poprostu łeb do interesów, wyrachowanie, bezwzględność i siłę
                  przebicia... i też ten " bezkrytyczny stosunek do własnej osoby ", o
                  którym piszesz, a którego tak bardzo nam brak.
                  I tak jak piszesz szli przez życie, a wszelkie przeszkody, jak i
                  własne słabości mieli za nic ( nie mówiąc już o ludziach ).
          • malte1 Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 22.02.08, 22:36
            No to chyba nie masz zbyt wybujałych " marzeń ", a raczej
            niezaspokojonych pragnień - skoro czasami osiągasz zamierzony cel?
            Moje są kompletnie nieadekwatne do rzeczywistości, choć gdyby stał
            się CUD, to mogłyby się one zrealizować.

            - fobik, zorganizujmy jakies spotkanie. obiecuje, ze spelnie twoje marzenie,
            chco zdaje sobie sprawe, ze zamiast mnie wolalbys zostac szczerze przytulonym
            przez jakas fajna laseczke.
            • fobikspoleczny Re: Klub nostalgicznych uciekinierów 23.02.08, 19:27
              no...ale zawsze przecież możemy wypić... " brudzia "!
            • fobikspoleczny Z tym spotkaniem. 23.02.08, 20:17
              A z tym spotkaniem...
              Może dlatego tak jestem ZA, gdyż parę razy w życiu miałem okazję
              rozmawiać z osobami z zaburzeniami lękowymi... i powiem Wam, że było
              naprawdę zajebiście!
              W większości przypadków czułem niesamowitą ( nie wiem jak to
              opisać )... "harmonię fal mózgowych".
              Fakt, że były to kobiety, i w dodatku starsze ode mnie ( jakoś
              zawsze mnie do nich ciągnęło - są jakieś takie bardziej dojrzałe ),
              to jednak atmosfera była " czysto tylko przyjacielska " ( choć jedna
              już po 20 min. miała w głowie małżeństwo, trójkę dzieci, dom, psa i
              samochód ).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka