kontrreformacja
08.03.08, 15:26
Dziwne, ale nie czuję, że to moje święto. Raczej mojej matki.
Czuję się jakimś tworem pośrednim, mieszańcem (albo mieszańcą).
W tej chwili i tak myślę, że osiągnęłam moje własne apogeum
kobiecości. Kupiłam nowy stanik, zauważająć, że coś tam jest w tym
miejscu. Włosów nie muszę obcinać na krótko, choć długo było tak, że
przy pierwszym gorszym momencie odczuwałam kompulsywną potrzebę
ogolenia głowy na łyso.
Zacynam nawet myślec bez przerazenia o ciąży, choć mój osobisty wzór
matki to Ripley z Obcego.
Ciężka sprawa z tą kobiecością.
na forum fobików mają ciekawy watek o tym, że kobietom rzekomo
łatwiej/bardziej do twarzy z fobią/nerwicą. Zależy którym. Bardzo
długo wyznawałam zasadę, że chłopcy i dziewczynki mogą płakać, tylko
ja nie. Mnie nie przystoi. Jakiej płci jest ubermensch?