tarja30 01.04.08, 15:59 nie umiem stad odejsc dlaczego tak jest,ze pomimo wszystko to tu czuje sie bezpiecznie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:05 tak bardzo sie boje:/ mam wyrzuty,ze musze rozdzielic męża z synem:/ Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:07 Proponuje pejcz z haczykami i chlostanie sie nim po plecach w trakcie pielgrzymki do rzymu na piechote... Odpowiedz Link Zgłoś
alix1 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:08 Ty chyba jesteś chory, że takie rady dajesz ludziom. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:12 lifeisaparadox napisał: > Proponuje pejcz z haczykami i chlostanie sie nim po plecach w trakcie > pielgrzymki do rzymu na piechote... ehh dlaczego? > Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:33 to się chyba nazywa syndrom ofiary , nie rozumiem, żal Ci rozdzielać ojca z synem chociaż ten czlowiek Cię bił i nie szanował? Chyba że coś nazmyślałaś a on dusza-człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:35 lucyna_n napisała: > to się chyba nazywa syndrom ofiary , > nie rozumiem, żal Ci rozdzielać ojca z synem chociaż ten czlowiek Cię > bił i nie szanował? > Chyba że coś nazmyślałaś a on dusza-człowiek. dusza czlowiek jest dla znajomych i nikt kto go zna nie powie o nim zlego slowa ja powiem bo to mnie potrafil uderzyc jak bylam w ciazy... nie mowie,ze ciagle byl zly,ze ciagle bil Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:40 posłuchaj, to co o nim myślą znajomi jest w tej sytuacjhi naprawdę najmniej ważne, ważne żebyś ty zmeinila tą okropną syttuację. Nie ma znaczenia czy uderzyl Cię raz czy 100 razy, zrobil to i nie ma nic co mogłoby go usprawiedliwić. Zresztą jak mu znikniesz z horyzontu o może z kimś innym lepiej uloży sobie życie. Czy on Cię w jakiś sposób próbuje zatrzymać? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:42 lucyna_n napisała: > posłuchaj, to co o nim myślą znajomi jest w tej sytuacjhi naprawdę > najmniej ważne, ważne żebyś ty zmeinila tą okropną syttuację. > Nie ma znaczenia czy uderzyl Cię raz czy 100 razy, zrobil to i nie ma > nic co mogłoby go usprawiedliwić. Zresztą jak mu znikniesz z horyzontu > o może z kimś innym lepiej uloży sobie życie. > Czy on Cię w jakiś sposób próbuje zatrzymać? na poczatku probowal mnie zatrzymywac teraz juz nie to jest taki typ czlowieka,ze gadaniem potrafi tak dopiec,ze czuje sie winna wg.niego to ja jestem zla bo to ja zdradzilam Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:51 no wiesz, co prawda to prawda, no zdradziłaś, nawet spokojny facet nie bylby miły w takiej sytuacji, ale rety, świat się od tego nie zawalił. Nie Tobie jednej się tak zdarzyło. Zresztą nie zdradzilaś kochającego, dobrego męża, tylko był to efekt totalnego rozpadu związku. w tym związku już nie ma czego ratować masz tylko jedną drogę, naprzod, chyba że koniecznie uprzesz się żeby tkwić w koszmarze, ale na palmę męczeństwa nie licz. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:54 lucyna_n napisała: > no wiesz, co prawda to prawda, no zdradziłaś, nawet spokojny facet > nie bylby miły w takiej sytuacji, ale rety, świat się od tego nie > zawalił. Nie Tobie jednej się tak zdarzyło. Zresztą nie zdradzilaś > kochającego, dobrego męża, tylko był to efekt totalnego rozpadu > związku. > w tym związku już nie ma czego ratować > masz tylko jedną drogę, naprzod, chyba że koniecznie uprzesz się > żeby tkwić w koszmarze, ale na palmę męczeństwa nie licz. ja inaczej pojmuje zdrade... spie z facetem i w miedzy czasie z innym ale ludzie ja z mezem nie spie od 11 lat Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:55 otóż to. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:59 lucyna_n napisała: > otóż to. boli mnie jedna rzecz...on twierdzi,ze to na mnie beda krzywo patrzec bo sie puscilam kurde nie bede sie przeciez przed kazdym tlumaczyc jak naprawde wygladalo moje malzenstwo:/ Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:02 wiesz co, spakuj już te walizę, i nie myśl na zapas co będzie. olej to. jak Ci ktoś coś powie, to wtedy napisz i się wyżal i nawet porycz, na zapas tonie ma sensu się tym zajmować. Masz sonie ładnei teraz niwe życie w nowym związku montować, a nie niszczyć tego co niemal cudem Ci się trafiło w imię falszywie pojmowanej winy. To jak, kiedy się wyprowadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:05 lucyna_n napisała: > wiesz co, spakuj już te walizę, i nie myśl na zapas co będzie. > olej to. > jak Ci ktoś coś powie, to wtedy napisz i się wyżal i nawet porycz, > na zapas tonie ma sensu się tym zajmować. > Masz sonie ładnei teraz niwe życie w nowym związku montować, a nie > niszczyć tego co niemal cudem Ci się trafiło w imię falszywie > pojmowanej winy. > > To jak, kiedy się wyprowadzisz? hmm jutro tam maja podlaczyc net wiec moze jeszcze w tym tygodniu... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:07 jak będzie net no to nie ma przeszkód do soboty ma Cię "tu" nie być. Odpowiedz Link Zgłoś
alix1 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:09 Tarja, ja to zrobiłam, ale było ciężko. Wytrzymałam, ale mam za to inne problmy, które mnie wyniszczają, zobacz na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:14 alix1 napisała: > Tarja, ja to zrobiłam, ale było ciężko. Wytrzymałam, ale mam za to inne problmy > , > które mnie wyniszczają, zobacz na forum. czytalam twoj watek Moim zdaniem powinnas pogadac z lekarzem i brac leki pomimo ciąży lepsze to niz zrobienie sobie i dzidziowi krzywdy wiele kobiet w ciazy bierze antydepresanty bo to czasami konieczne Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:28 no ku.rwa, chyba sobie kpisz Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:32 lucyna_n napisała: > no ku.rwa, chyba sobie kpisz nie kpie Lusi nie rozumiem sama siebie jestem poje.... mam faceta ktory mnie kocha,slucha,rozumie,dba i wogole jest jak ideal a ja mu jazdy robie! Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:38 do cholery jasnej!! czy ty naprawdę nie możesz zacząć rozumować choć trochę logiczniej? Stara baba, a taka głupia. Pakuj walizkę i spieprzaj z tego agorafobicznego kąta. Nawet jak masz zdechnąć ze strachu w nowym domu to masz to zrobić, inaczej nie chcę Cię znać, jako memeji i beksalali. i proszę mi tu nie wymyślać nowych wymówek i wykrętów, bo kto jak kto ale ja mam prawo powiedzieć że wiem co czujesz, i wiem co można w agorafobii a co nie. Bardzo żaluję że mieszkasz tak daleko bo osobiście bym cię przeprowadzila w trzy kwadranse, mam wprawę bo 8 razy zmieniałam lokum. jazdy robisz? a konkretnie co, bo ulegla być nie musisz, masz wreszcie poczuć swoją wartość i ważność, istotne tylko to żeby za darmo czlowiekowi przykrości nie robić, bo on nie jest winny Twojej chorobie. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:46 lucyna_n napisała: > do cholery jasnej!! > czy ty naprawdę nie możesz zacząć rozumować choć trochę logiczniej? > Stara baba, a taka głupia. > Pakuj walizkę i spieprzaj z tego agorafobicznego kąta. Nawet jak > masz zdechnąć ze strachu w nowym domu to masz to zrobić, inaczej nie > chcę Cię znać, jako memeji i beksalali. i proszę mi tu nie wymyślać > nowych wymówek i wykrętów, bo kto jak kto ale ja mam prawo > powiedzieć że wiem co czujesz, i wiem co można w agorafobii a co > nie. > Bardzo żaluję że mieszkasz tak daleko bo osobiście bym cię > przeprowadzila w trzy kwadranse, mam wprawę bo 8 razy zmieniałam > lokum. > jazdy robisz? a konkretnie co, bo ulegla być nie musisz, masz > wreszcie poczuć swoją wartość i ważność, istotne tylko to żeby za > darmo czlowiekowi przykrości nie robić, bo on nie jest winny Twojej > chorobie. juz kilka razy slyszalam,ze mam syndrom ofiary co to takiego jest? ja sie poprostu boje tamten sprzata i remontuje domek a ja do niego wale teksty,ze nie czuje sie w tym domu dobrze i bezpiecznie i dre sie na niego:/ jezuuuu nie znosze sama siebie > Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:47 dobrze,ze tu napisalam bo mialam zrobic cos glupiego... a mianowicie...zapytac meza czy moge tu zostac ku.rwa porazka Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:54 Tarju, ja rozumiem ten lęk, ale blagam nie pozwól mu teraz sobą zawładnąć, to naturalne że z Twpoim problemem pierwsze wrażenie na nowym miejscu to będzie lęk i brak poczucia bezpieczeństwa, ale to minie, uwierz mi, za kilka tygodni nie będziesz mogla nawet myśleć o starym mieszkaniu, a w nowym znajdziesz nowe bezpieczne kątki. Nie bój się, uwierz mi nie ma czego. Pomóż mu może trochę w remoncie, oczywiście nic ciężkiego, ale pochodzisz tam , oswoisz się z miejscem, poczujesz pewniej. Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:42 Tarja, słuchaj swojej terapeutki, bo ona ani taka głupia ani wredna chyba jednak nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:44 rain.dog napisała: > Tarja, słuchaj swojej terapeutki, bo ona ani taka głupia ani wredna > chyba jednak nie jest. jestem w ciazy a terapeutka doprowadza mnie do gorszej depresji i placzu to dobra pora na dobijanie? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:48 obawiam się że po prostu wybralaś kiepski moment na terapię może poczekaj z tym aż dziecko się urodzi, bo żaden terapeuta nie powie Ci w tej sytuacji nic przyjemnego. Nawet mnie wkurzylaś:)))) kurcze, no uśmiechnij się, zobacz , przecież te zmiany są bardzo bardzo pozytywne chociaż bardzo trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:55 lucyna_n napisała: > obawiam się że po prostu wybralaś kiepski moment na terapię > może poczekaj z tym aż dziecko się urodzi, bo żaden terapeuta nie > powie Ci w tej sytuacji nic przyjemnego. > > Nawet mnie wkurzylaś:)))) > > kurcze, no uśmiechnij się, zobacz , przecież te zmiany są bardzo > bardzo pozytywne chociaż bardzo trudne. > > olewam terapie...narazie nie mam na to nerwow na jutro powinnam napisac zyciorys czyli co? znowu mam wracac do wszystkiego co zle...nie mam na to ochoty nie teraz Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:12 masz rację, teraz to bez sensu, szkodzisz tylko dzecku tymi nerwami. Proszę napić się melisy i zacząć pakować manele, myślenie jest gorsze od dzialania. A po prawdzie, ja bym zabrala tylko kilka najpotrzebniejszych rzeczy, żeby nic mi się nie kojarzylo z poprzednim życiem. Zacznij na nowo. Będzie dobrze, niełatwo, ale dobrze. Jestem pewna. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:13 lucyna_n napisała: > masz rację, > teraz to bez sensu, szkodzisz tylko dzecku tymi nerwami. > Proszę napić się melisy i zacząć pakować manele, > > myślenie jest gorsze od dzialania. > A po prawdzie, ja bym zabrala tylko kilka najpotrzebniejszych > rzeczy, żeby nic mi się nie kojarzylo z poprzednim życiem. > Zacznij na nowo. Będzie dobrze, niełatwo, ale dobrze. Jestem pewna. zabieram tylko najpotrzebniejsze rzeczy nie chce nic stad Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:17 no i bardzo słusznie Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:49 no dobra, na "dobijanie" może i nie pora ze względu na dziecko (jemu tez potrzebny spokój). zostaw sobie zatem czas zmian "na po ciąży" i zacznij na dobre terapię i remanenty w życiu. pasuje Ci tak? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:52 rain.dog napisała: > no dobra, na "dobijanie" może i nie pora ze względu na dziecko (jemu > tez potrzebny spokój). > zostaw sobie zatem czas zmian "na po ciąży" i zacznij na dobre > terapię i remanenty w życiu. > pasuje Ci tak? czyli rozwod tez po ciazy?;) ja gorzej niz dziecko jestem i cholera zdaje sobie z tego sprawe Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:58 > czyli rozwod tez po ciazy?;) a dlaczego nie??? jakie to ma znaczenie - kiedy rozwód? tylko że jesli teraz schowasz się na przeczekanie w swoim bezpiecznym kokoniku toksycznego związku i choroby (w którym koszmarnie, ale jednak bezpiecznie i pewniej prawda?), to już w nim zostaniesz na kolejne lata - "jakoś się ułoży", czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:00 widzę że mówimy dzisiaj jednym głosem Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:01 rain.dog napisała: > > czyli rozwod tez po ciazy?;) > > a dlaczego nie??? jakie to ma znaczenie - kiedy rozwód? > tylko że jesli teraz schowasz się na przeczekanie w swoim > bezpiecznym kokoniku toksycznego związku i choroby (w którym > koszmarnie, ale jednak bezpiecznie i pewniej prawda?), to już w nim > zostaniesz na kolejne lata - "jakoś się ułoży", czyż nie? nie chce tu juz byc psychicznie nie dam rady tylko gryzie mnie jak to bedzie wygladalo,ze bez rozwodu mieszkam z innym? zacofanieeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:03 będzie wyglądalo jak przez okno Ja na twoim miejscu na skrzydlach bym pognala za milością, jednego dnia bym nie zostala gdybym nie musiała. ale ja to trochę wariatka jestem :) Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:06 lucyna_n napisała: > będzie wyglądalo jak przez okno > Ja na twoim miejscu na skrzydlach bym pognala za milością, jednego > dnia bym nie zostala gdybym nie musiała. > > ale ja to trochę wariatka jestem :) tez myslalam,ze estem wariatka ale jak przychodzi co do czego to chowam ogon pod du... Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 16:59 a dlaczego nie? ze względu na stan zdrowia powinnaś wszystko odłożyć do czasu jak urodzisz, teraz skoncentruj się na swoim spokoju, bo Tobie po prostu nie wolno się denerwować. Przeprowadź się a urzędowo zalatwisz sprawy pożniej, nawet jakbyś dostala wezwanie do sądu , nie sądzę że będąc w ciąży musisz się stawić, lekarz bez problemu wystawi Ci zwolnienie ze względu na dobro Twoje i dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:02 lucyna_n napisała: > a dlaczego nie? > ze względu na stan zdrowia powinnaś wszystko odłożyć do czasu jak > urodzisz, teraz skoncentruj się na swoim spokoju, bo Tobie po prostu > nie wolno się denerwować. Przeprowadź się a urzędowo zalatwisz > sprawy pożniej, nawet jakbyś dostala wezwanie do sądu , nie sądzę że > będąc w ciąży musisz się stawić, lekarz bez problemu wystawi Ci > zwolnienie ze względu na dobro Twoje i dziecka. > sa jeszcze inne problemy... wg.prawa to maz jest ojcem tego dziecka ale jestem w gownie:/ Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:05 kiedyś bylo tak że można bylo mężowi wmówić cudze dziecko,bo poczęte w trakcie trwanie małżeństwa, ale w drugą stronę nikt Ci nie zabroni podać innego ojca dziecka niż twój mąż, on może chcieć dowodu że jest inaczej a wtedy są badania genetyczne i po sprawie. jeszcze jakaś wymówka? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:08 lucyna_n napisała: > kiedyś bylo tak że można bylo mężowi wmówić cudze dziecko,bo poczęte > w trakcie trwanie małżeństwa, ale w drugą stronę nikt Ci nie zabroni > podać innego ojca dziecka niż twój mąż, on może chcieć dowodu że jest > inaczej a wtedy są badania genetyczne i po sprawie. > jeszcze jakaś wymówka? > problem jest w tym,ze nawet jak do 300 dni po rozwodzie urodze dziecko to tylko maz je moze zarejestrowac w urzedzie a to jest jednoznaczne z tym,ze dziecko bedzie mialo jego naziwsko Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:10 wiesz co, to się będziesz martwić po porodzie, ale nie wydaje mi się żeby tak było bo to jakiś absurd, sama też chyba możesz dziecko zgłosić, a na oddziale przecież Ty sama podajesz nazwisko ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:12 tak jest Lucyna, to absurd, ale wg.prawa dziecko będzie męża, konieczna jest sprawa o zparzeczenie ojcostwa - w wypadku Tarji to powinno akurat pójśc gładko Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:14 rain.dog napisała: > tak jest Lucyna, to absurd, ale wg.prawa dziecko będzie męża, > konieczna jest sprawa o zparzeczenie ojcostwa - w wypadku Tarji to > powinno akurat pójśc gładko jak wogole wyglada taka sprawa? ja mam skladac wniosek czy maz? a co jesli nie bedziemy miec jeszcze rozwodu? Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:18 wniosek składasz Ty - jeśli przed sądem twoj mąz potwierdzi, że wie, że nie jest ojcem dziecka, a jego biologiczny ojciec je uzna, to po sprawie, reszte załatwia sie w urzędzie. rozwodu nie musicie mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:19 tzn. mąz równiez może złozyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa, jesli będzie chcial oczywiscie:) Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:21 rain.dog napisała: > tzn. mąz równiez może złozyć wniosek o zaprzeczenie ojcostwa, jesli > będzie chcial oczywiscie:) czyli w trojka spotkamy sie na 1 sali? hehe no super Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:24 no, przynajmniej Ty i mąż na pewno:) Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:25 rain.dog napisała: > no, przynajmniej Ty i mąż na pewno:) no a tatus ktory uznaje to osobno? Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:32 może to zrobić w USC - może też przed sądem Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:34 rain.dog napisała: > może to zrobić w USC - może też przed sądem w zyciu nie bylam w sadzie a teraz bede i to nie raz ehhhhh Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:37 > w zyciu nie bylam w sadzie a teraz bede i to nie raz > ehhhhh e tam, sąd - takie samo dobre miejsce jak każde inne. dla niektórych pójscie do psychiatry jest wiekszym stresem niż pójście do sądu;) nic co ludzkie itd. Odpowiedz Link Zgłoś
i_250 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 03.04.08, 21:57 A może u notariusza? mamcia, tato teoretyczny, tato praktyczny i duży brzuch to 4 sztuki. Liczyć nie umiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:15 niesamowite są te prawne absurdy ale w dobie badań genetycznych to już chyba bedzie tylko formalność Odpowiedz Link Zgłoś
rain.dog Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:10 > sa jeszcze inne problemy... > wg.prawa to maz jest ojcem tego dziecka > ale jestem w gownie:/ > nawet jesli teraz zaczniesz sie rozwodzić to i tak prawnie ojcem dziecka będzie mąż, sprawa o zaprzeczenie ojcostwa i tak cię czeka ale wg.mnie to najmniejszy problem. ważne jest to, czego Ty chcesz - czy wyjść ze swojego domowego i chorobowego piekiełka, czy jednak utkwić w nim w imie tego, co parszywe, ale znajome i bezpieczne - czy dać sobie szanse na zmiane, ktora oznacza niewiadome i nowe nieznane Ci wyzwania. Odpowiedz Link Zgłoś
ollaboga77 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:01 więc zkim TY własciwie jestes w ciąży? HM? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:03 ollaboga77 napisała: > więc zkim TY własciwie jestes w ciąży? HM? no nie z mezem z mezem nie moglabym byc bo nie spimy ze soba od 11 lat;) Odpowiedz Link Zgłoś
ollaboga77 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:17 aaaaaaaaaaa.. to teraz wszystko jasne.. -- Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:17 ollaboga77 napisała: > aaaaaaaaaaa.. to teraz wszystko jasne.. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
aaron.szmelcman Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:33 jak się baby nie bije to jej wątroba gnije to dla Twego dobra Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:36 aaron.szmelcman napisała: > jak się baby nie bije to jej wątroba gnije > > to dla Twego dobra uhmm ciekawe Odpowiedz Link Zgłoś
aaron.szmelcman Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:43 tam zwykłe mądrości ludowe , przekazywane przez wieki to coś w tym musi być Nie? Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 17:49 aaron.szmelcman napisała: > tam zwykłe mądrości ludowe , przekazywane przez wieki > > to coś w tym musi być Nie? moze w niektorych Odpowiedz Link Zgłoś
zasnac_i_umrzec Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 01.04.08, 19:14 tarja30 napisała: > nie umiem stad odejsc > dlaczego tak jest,ze pomimo wszystko to tu czuje sie bezpiecznie w "skazanych na shaw shank" mowiono o "zinstytucjonalizowaniu" wieznia. po jakims czasie siedzenia staje sie czescia instytucji wiezienia, i nie umie zyc na zewnatrz, boi sie, wychodzac na wolnosc popellnia samobojstwo. moze agorafobia jest takim stawianiem sobie muru zeby czuc sie bezpiecznie. w lonie matki jest ciasno, a po porodzie i odcieciu pepowiny wielka przestrzen. Odpowiedz Link Zgłoś
dita_von_peek Re: Lucyna 02.04.08, 09:04 hej Tarjo czytam twój wątek z zaciekawieniem, przypomina mi się jedna historia, która słyszałam jakiś rok temu: w sumie podobna sytuacja do twojej tylko, że tam podczas rozwodu wyszło, że dziewczyna zanim "zdradziła" męza to miała jeszcze jakiś romans z młodym chłopakiem. Co ciekawe to mąż powołał go na świadka ze swojej strony. A jeśli chodzi o kwestie ojcostwa, to w interesie "męża" jest by do 60 dni po urodzeniu złożyl wniosek o zaprzeczenie, inaczej będzie płacił alimenty nie na swoje dziecko, a tego na pewno chce uniknąć, zakładając oczywiście że ty nie będziesz mu płaciła alimentów za opiekowanie się nad tym dzieckiem które jest jego. Powinnaś znależć informacje kto prowadzi sprawy rozwodowe w twoim regionie. Wiem, że w Gdańsku na przykład silna jest organizacja Ojców, którzy swoimi działaniami zmienili statystyki w ten sposób, że coraz częściej to ojcowie dostają prawa do opieki. Mam troche znajomych wśród adwokatów specjalizujących się w sprawach rozwodowych oraz o opiekę, jeśli będziesz zainteresowana mogę podpytać. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: Lucyna 02.04.08, 10:59 dita_von_peek napisała: > hej Tarjo > czytam twój wątek z zaciekawieniem, przypomina mi się jedna > historia, która słyszałam jakiś rok temu: > w sumie podobna sytuacja do twojej tylko, że tam podczas rozwodu > wyszło, że dziewczyna zanim "zdradziła" męza to miała jeszcze jakiś > romans z młodym chłopakiem. Co ciekawe to mąż powołał go na świadka > ze swojej strony. > A jeśli chodzi o kwestie ojcostwa, to w interesie "męża" jest by do > 60 dni po urodzeniu złożyl wniosek o zaprzeczenie, inaczej będzie > płacił alimenty nie na swoje dziecko, a tego na pewno chce uniknąć, > zakładając oczywiście że ty nie będziesz mu płaciła alimentów za > opiekowanie się nad tym dzieckiem które jest jego. Powinnaś znależć > informacje kto prowadzi sprawy rozwodowe w twoim regionie. Wiem, że > w Gdańsku na przykład silna jest organizacja Ojców, którzy swoimi > działaniami zmienili statystyki w ten sposób, że coraz częściej to > ojcowie dostają prawa do opieki. > Mam troche znajomych wśród adwokatów specjalizujących się w sprawach > rozwodowych oraz o opiekę, jeśli będziesz zainteresowana mogę > podpytać. nie mam teraz glowy do rozwodu ale dzieki acha do do opieki nad synem nie zamierzamy o nia walczyc chcemy go wychowywac wspolnie Odpowiedz Link Zgłoś
i_250 Re: Lucyna 03.04.08, 22:06 > acha do do opieki nad synem nie zamierzamy o nia walczyc > chcemy go wychowywac wspolnie Jedna rączka u mamy, jedna u taty, jena nóżka u mamy, jedna u taty, tylko co z główką? Sorki, nie chciałem być złośliwy tylko nie mogłem się powstrzymać. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: Lucyna 03.04.08, 22:09 i_250 napisał: > > acha do do opieki nad synem nie zamierzamy o nia walczyc > > chcemy go wychowywac wspolnie > Jedna rączka u mamy, jedna u taty, jena nóżka u mamy, jedna u taty, > tylko co z główką? > Sorki, nie chciałem być złośliwy tylko nie mogłem się powstrzymać. hola hola panie to prawie 11 latek bedzie chcial do taty to czemu nie? Dla nas syn jest najwazniejszy Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 02.04.08, 10:30 Tarja30 >juz kilka razy slyszalam,ze mam syndrom ofiary co to takiego jest? >ja sie poprostu boje tamten sprzata i remontuje domek a ja do niego >wale teksty,ze nie czuje sie w tym domu dobrze i bezpiecznie i dre >sie na niego:/ Tak jak napisalas jest to strach. Moze byc to strach przed przeprowadzka, tym nowym mezczyzna, przed zyciem z nim, itp. Kiedy pojawia sie stach zaczynamy atakowac to co jest dobre, nawet to co kochamy dlatego walisz reksty przeciwko niemu. Bardzo czesto rowniez pojawiaja sie wyrzuty sumienia ze krzywdzimy kata, zapominajac ze to my jestesmy ofiara. Ten strach i te wyrzuty sumienia musisz pokonac sama. To jest wybor pomiedzy miloscia a tym co mialas obecnie. Sama znasz wartosc tego co bylo w przeszlosci i wartosc tego nowego. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
tristezza Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 02.04.08, 11:02 chyba po raz pierwszy wlasciwie sie zgadzam z postem Maska a najbardziej z tym: > Bardzo czesto rowniez pojawiaja sie wyrzuty sumienia ze krzywdzimy > kata, zapominajac ze to my jestesmy ofiara. > Ten strach i te wyrzuty sumienia musisz pokonac sama. To jest wybor > pomiedzy miloscia a tym co mialas obecnie. > Sama znasz wartosc tego co bylo w przeszlosci i wartosc tego nowego. moze wartosci tego nowego tak do konca nie znasz, bo przypuszczalnie ten pan niezbyt dawno temu pojawil sie w Twoim zyciu, ale jesli jest to odwzajemniona milosc, to juz bardzo wiele. czyli clou wypowiedzi Maska: > Ten strach i te wyrzuty sumienia musisz pokonac sama. To jest wybor > pomiedzy miloscia a tym co mialas obecnie. jest praktycznie strzalem w dziesiatke. moim zdaniem wszystko jest jasne i nic tu po naszych radach, bo to jest Twoja i tylko Twoja decyzja jeszcze raz brawa dla Pana Antka! Odpowiedz Link Zgłoś
demole spowiedz przez nadajnik dla dzieci 02.04.08, 11:26 musisz przyznac,ze to TY ustawilas moich rodzicow ,jak wychowywac syna w mlodosci,aby potem mozna bylo go ukarac,a nastepnie wykupic i miec z niego interes- twoja starsza siostra zostaila ci go w spadku,jako i ty innym takiez zostawiasz dorzucam moja wersje, inni maja gorzej -- Odpowiedz Link Zgłoś
demole zeby ktos nie uzasadnial czasem,ze bylem zdolny do 02.04.08, 11:34 przekretu i to moja robota, otoz urodzilem sie i jestem do dzis dostatecznie glupi aby nie moc sobie czegos takiego wykombinowac, uzasadnianie ze bylem zdolny na wejsciu do czegos co wypracowalem ponoszac ofiare nawet ze zdrowia to wykrecanie czasu ogonem, czasem o rok czasem o 20 lat wykrecanie czasu ogonem, fakt ze teraz rozumiem cos, nie swiadczy ze rozumialem to dawniej, natomiast druga polowa jest dostatecznie madra dostatecznie sprytna,i pochodzi ze szkoly z ktorej byc moze jeszcze jiejednego mozna sie spodziewac Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 dupa dupa dupa 02.04.08, 14:45 dzis znowu jest źle i boje sie nie daje juz sobie rady Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: dupa dupa dupa 02.04.08, 15:54 i tak nie masz już odwrotu:) żyjesz, jesteś, dajesz sobie radę, chociaż jest Ci ciężko. Spakowałaś się? Odpowiedz Link Zgłoś
tristezza Re: dupa dupa dupa 02.04.08, 16:33 Tarja, ja nie zamierzam Ci radzic, bo widze jaka to jest trudna decyzja dla Ciebie. rozumiem, ze nie jest Ci lekko, podziwiam odwage Lucy, ktora zagrzewa Cie do walki. moge tylko napisac, ktore Twoje obawy i rozterki sa kompletnie nie warte brania pod uwage: >boli mnie jedna rzecz...on twierdzi,ze to na mnie beda krzywo patrzec bo sie puscilam bez sensu. niech on sobie twierdzi co chce. ludzie tez niech sobie patrza jak chca >wg.niego to ja jestem zla bo to ja zdradzilam jak wyzej. zreszta nie zdradzilas, skoro byl to bialy zwiazek. poza tym nie uwierze, ze Twoj maz przez 11 lat zyl bez kobiety >tylko gryzie mnie jak to bedzie wygladalo,ze bez rozwodu mieszkam z innym? w ogole sie nad tym nie zastanawiaj, bo to jest w sumie bez znaczenia. przeciez mieszkasz w calkiem sporym miescie, a w najgorszym wypadku mozecie tez chyba stamtad wyjechac to co jest naprawde wazne: czy go kochasz, czy masz do niego zaufanie i czy chcialabys sie z nim zwiazac Odpowiedz Link Zgłoś
demole Re: dupa dupa dupa 02.04.08, 16:45 gdybym mial corke nazwalbym ja Stelazyna, /tylko zeby o tym nie myslec w obecnosci jakis swirow a bedzie dobrze restauracja pod zlewikiem tylko zeby o tym nie myslec w obecnosci jakis swirow a bedzie dobrze Stelazyna tylko zeby nie myslec o tym gdybym mial inne zycie moja narzeczona mialaby napewno na imie amoxapina tylko zeby o tym n ie myslec w obecnosci jakis swirow restauracja pod zlewikiem wiele lat spedzilem w towarzystwie nortriptyliny,ale lepiej nie myslec o tym w obecnosci jakis swirow -- Психиатрическое пятно следует за Вами везде весь остаток жизни Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: dupa dupa dupa 02.04.08, 19:53 Niby to wszystko takie logiczne... ale czemu we mnie jest taki mętlik,strach naprawde czuje sie źle Trist dziekuje za ksiazke (zapowiada sie ciekawie) Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 02.04.08, 20:36 Urywek mojej rozmowy: ON:nie ufasz nikomu z kazdego robisz wroga...a przez to co mowisz trace wiare w siebie i w nas...nic tylko obrazasz, wyzywasz, zadnego dobrego slowa tylko warunki szantaze... JA:no to zostaw mnie i po problemie Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 CD 02.04.08, 20:40 JA: jestem wredna zla,wyzywam,obrazam to co cie przy mnie trzyma? ON: milosc...bo ja kocham nad zycie Ciebie Heniutka i malutka co sie ze mna dzieje????? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: CD 02.04.08, 21:12 jestes w ciąży , masz huśtawki nastrojów, odstawilaś seroxata a pamiętam że kilka osób po odstawiniu seroxatu opisywało wzmożoną agresję wobec otoczenia. jeżeli możesz to skrześ z siebie dobre słowo i może daruj sobie szantaże, warunki tak, byle rozsądnie i nie wykrzyczane a powiedziane. Relaksacje jakieś zacznij robić, no chyba bardzo dobre byloby wyduszenie z siebie słowa "przepraszam". nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: CD 02.04.08, 21:21 lucyna_n napisała: > jestes w ciąży , masz huśtawki nastrojów, odstawilaś seroxata a > pamiętam że kilka osób po odstawiniu seroxatu opisywało wzmożoną > agresję wobec otoczenia. > jeżeli możesz to skrześ z siebie dobre słowo i może daruj sobie > szantaże, warunki tak, byle rozsądnie i nie wykrzyczane a > powiedziane. > Relaksacje jakieś zacznij robić, no chyba bardzo dobre byloby > wyduszenie z siebie słowa "przepraszam". Najgorsze w tym jest,ze jak to mowie to zdaje sobie sprawe ze robie zle ale i tak to robie.On jest wrazliwy chlopina i wiem,ze bola go moje slowa > > > nic nie jest pewne poza tym, że się obudziłam Odpowiedz Link Zgłoś
i_250 Re: CD 03.04.08, 21:01 W innym wątku piszą że sex jest dobrym antydepresantem. Może jak będziecie robić to bez przerwy to pomoże... tylko że nie w ciąży bo z kolei na dziecko zaszkodzi. Naprawdę przerypane. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: CD 03.04.08, 21:13 i_250 napisał: > W innym wątku piszą że sex jest dobrym antydepresantem. Może jak > będziecie robić to bez przerwy to pomoże... tylko że nie w ciąży bo > z kolei na dziecko zaszkodzi. Naprawdę przerypane. hehe no rozbawiles mnie Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 02.04.08, 21:24 xanax by pomogl:/ ale dupa dupa nie moge neospasminka sie skonczyla ale i tak nic mi nie daje... Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 03.04.08, 03:37 Tarja30 napisala >ON:nie ufasz nikomu z kazdego robisz wroga...a przez to co mowisz >trace wiare w siebie i w nas...nic tylko obrazasz, wyzywasz, >zadnego dobrego slowa tylko warunki szantaze... >JA:no to zostaw mnie i po problemie Tak wlasnie dziala strach i zal, probuje zniszczyc milosc. Jestes przeciwko sobie i przeciwko tym ktorzy probuja Ci pomoc i kochaja. Wiem co sie dzieje z Toba bo u mnie tez byl strach i zal. Niejednokrotnie wybieralem go zamiast milosci. Wtedy bylem przeciwko sobie i tym co chcieli mi pomoc. Te uczucia niszczyl mnie, prowadzily do samobojstwa a jednak wybieralem je. Bylo zlo we mnie ktore mnie niszczylo a ja na to pozwalalem, nie umialem sie mu przeciwstawic. W koncu odwazylem sie, przerwalem strach, wybralem milosc, pozbylem sie strachu. Nie mysl o strachu, mysl o milosci tego czlowieka, o milosci do Swoich dzieci, pomoze Ci przelamac strach i przyniesie nowe zycie ktore bedzie mialo sens i ktore warto zyc. Serdeczne pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
abasia471 Re: nie potrafie odejsc i zaczac nowego życia... 03.04.08, 19:53 Dawno nie było mnie na forum, więc nie jestem na bieżąco, ale ten wątek przeczytałam dokładnie i przygięło mnie do ziemi. Tarja, coś ty się tak uparła, żeby spieprzyć sobie życie do końca? Każdy komplikuje sobie życie na własną miarę, ale ty to już masz wyjątkowy talent. Los omyłkowo doszedł do wniosku, że zbytnio cię ćwiczył i w ramach zadośćuczynienia postawił na twojej drodze miłość, ale ty robisz wszystko, żeby nie skorzystać z szansy. Możesz uznać mnie za wredną babę, która dokłada kobiecie w ciąży zamiast ją oszczędzać i wspierać, ale powiem ci w oczy: KOBITO OPAMIĘTAJ SIĘ. Skończ z tymi mistrzostwami w wyszukiwaniu wymówek, nie mów, że głupio się zachowujesz tylko przestań się głupio zachowywać. Jeżeli nie skorzystasz z tej szansy na odmianę życia, bo boisz się ludzkich języków, nie chce ci się szarpać na terapii, itp. itd. to będziesz sama sobie winna. Los nie sprzyja tym, którzy nie korzystają z nadarzających się szans. Odpowiedz Link Zgłoś
tarja30 hmmmmm hmmmmmm 05.04.08, 19:33 Dzis odwiedzil mnie moj ojciec...ogolnie to my malo rozmawiamy mamy podobne charaktery i nasze spiecia bywaja straszne wiec poprostu sie unikamy ale dzis byla rozmowa... chce poznac tego mojego nowego...jakis rodzinny obiad wymyslil kurde czuje sie jak podlotek Odpowiedz Link Zgłoś