ewadaaa21
08.07.08, 17:33
Hej,lekarz zdiagnozowal u mnie depresje 3 lata temu;bylam wtedy w
liceum. Ukonczylam je zreszta z trudem,zdawalam pozniej mature,a
teraz chce pojsc na studia. Boje sie jednak,ze to wszystko mnie
troche przerasta...Zawsze czulam w sobie ciagle napiecie i strach. A
najwiekszy strach czuje przed facetami- nie potrafie sie przy nich
rozluznic,poza moim chlopakiem,z ktorym jestem od roku. Facetow sie
po prostu boje:( (wiem,ze to dziwne,ze do nioego sie przelamalam,ale
tak wlasnie sie stalo).Musze dodac,ze w ogole mam problemy w
kontaktach miedzyludzkich,ciezko mi sie z kims zaprzyjaznic,poniewaz
wszystko,co mowia,biore za bardzo do siebie i ogolnie mowiac,ludzie
bezustannie mnie rania. Czesto tez nie potrafie zrozumiec motywow
ich zachowan,swiat przedstawia mi sie (niestety) w czarnych
barwach;mam wrazenie,ze wszystko jest napedzane
zlem,nieuczciwoscia,chamstwem i obluda. Wiem,ze to brzmi jak
herezje,ale niestety ja nie potrafie przystosowac sie do
rzeczywistosci. Moze wynika to z tego,ze przez dluzszy czas
przebywalam w samotnosci,z dala od rowiesnikow (w dziecinstwie duzo
chorowalam i dosc powaznie).
Teraz jest niewiele lepiej. Staram sie zyc normalnie,pracuje,mam
kochajacego mezczyzne u boku,ale ciagle czuje ten tepy bol,ktory
czesto uniemozliwia mi normalne funkcjonowanie. Czesto tez wmawiam
sobie,ze nikomu na mnie nie zalezy i odgrywam sie za to tak naprawde
na sobie samej. W przeszlosci doznalam wielu przykrosci i teraz jest
mi z tym ogromnie ciezko,a nie chce dluzej byc ofiara losu.
Tragedia jest dla mnie rowniez to,ze kiedys moja wielka miloscia i
pasja bylo czytanie ksiazek(chce studiowac polonistyke)- jednak od
pewnego czasu nie moge juz czytac tyle ,co kiedys. Nie moge ,po
prostu. Chce to w sobie przemoc,staram sie robic wszystko,by to
zdusic w sobie i myslec pozytywnie oraz uwierzyc we wlasne
mozliwosci,ale to jest tak trudne:(
Zdaje sobie sprawe,ze swoja osoba mecze czasem innych
ludzi,szczegolnie chlopaka,ale nie potrafie w sobie powstrzymac
pewnych reakcji,czasem mam satysfakcje,gdy kogos zranie.Nie chce
myslec w ten sposob,to okropne.
Wiem,ze jestem DDA,to dodatkowe utrudnienie,bo mam obsesje na
punkcie alkoholu (nie cierpie go,a szczegolnie wodki),przez pewien
czas bylo nawet tak,ze nie moglam na niego patrzec,ciagle
przypominaly mi sie sytuacje z przeszlosci.
Mam rowniez ciagle problemy ze zdrowiem,moze nie tak powazne,jak
kiedys,ale skutecznie utrudniajace zycie.
Wiem,ze depresja tkwila we mnie juz od dawna,ale przebudzila sie na
dobre 4 lata temu. Troche ja ujarzmilam,ale,jak widac z
opisu,jeszcze daleko do ,,normalnosci''.
Jak myslicie,co z tym wszystkim poczac? Bralam rozne
psychotropy,chodzilam do psychoterapeutow,zostalam nawet
wolontariuszka,lecz to wszystko ciagle wraca...Wiem,ze nigdy nie
wymaze sie tej traumy,ktora przezylam,ale cos na pewno mozna
zrobic,by to troche ustabilizowac,mam nadzieje...Pewnie konieczna
jest jakas dobra psychoterapia,ale napiszcie prosze,co o tym
myslicie.