Dodaj do ulubionych

mskaiq pomocy!!!

26.08.08, 11:36
Wiem , że ty tez cierpiales na schizofrenie, może cos pomozesz. Mój chłopak na
to cierpi. Niby wszystko ok, nic nie widac, jakos zyje, ale ostatniego czasu
ma jakies urojenia. Wymysla, ze ja go oszukuje, okłamuje, nie wierzy mi, nie
ufa.ja mu mowie prawdę, a on na to ze chyba nie myśle ze jest taki głupi, że w
to uwierzy!!!!!!!!!!!!!!!
Czuje sie bezsilna!!!
Co ja mam robić? jak z nim rozmawiać?Jak mu pomoc?
On po prostu wierzy w to co sobie uroil w glowie i koniec.Jak można sie
przebić do takiego człowieka?
Help!!!
Obserwuj wątek
    • loserka Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 11:45
      Zlituj się, jeśli chcesz pomocy to idź pogadaj z psychiatrą, który go leczy.
    • lucyna_n Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 12:01
      mask nie miał schizofreni, on ją sobie sam zdiagnozował
      idź koniecznie pogadać z lekarzem psychiatrą, może podpowie jak postępować.
      • beatrix-kiddo Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 13:38
        popieram Lucynę w 100%. Mskaiq guzik wie o schizofrenii bo na nią nie chorował -
        autodiagnoza to żaden dowód.
        Idź do lekarza psychiatry albo (i) też do psychologa niech coś podpowiedzą.
        Mskaiq to Ci tylko o ćwiczeniach fizycznych napisze albo o miłości.
    • mskaiq Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 13:14
      Urojenia to jeszcze nie schizofrenia i daleko do niej ale moze z
      czasem przeksztalcic sie w schizofrenie, jesli urojenia i Jego
      negatywnosc bedzie sie powiekszala.
      Zwykle kiedy mam do czynienia z urojeniami to przede wszystkim
      zmieniam nastroj na pozytywny. Przy negatywnym nastroju, nie bedzie
      sluchal Ciebie, nie bedzie sluchal zadnych argumentow bo na to nie
      pozwola negatywne emocje i nie bedzie Ci wierzyl.
      Kiedy zmienisz Jego nastroj na pozytywny wtedy mozesz przedstawiac
      argumenty zeby Go przekonac ze to co mowisz jest prawda i wtedy Ci
      uwierzy.
      Problem jest tylko w tym ze jak ponownie zmieni sie nastroj na
      negatywny to przestanie Ci wierzyc znowu. Zorietuj sie co wywoluje
      Jego negatywnosc, usuniecie przyczyn wywolujacych Jego negatywnosc
      bardzo pomaga.
      Postaraj sie rowniez jesli jest to mozliwe aby regularnie cwiczyl
      fizyczne. Cwiczenia fizyczne zmiejszaja emocjonalnosc i o wiele
      latwiej kontrolowac negatywne emocje.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • tlenoterapia Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 18:43
      A gdzie Twoj instynkt samozachowawczy?Zostancie przyjaciolmi i
      szukaj innego partnera.
      (pogodnego,odpowiedzialnego,iteligentnego,bogatego-tylko nie swirka
      i alkoholika)
      • abasia471 Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 19:37
        Martola, znam cię z innego forum i biorąc pod uwagę, co tam
        pisałaś, myślę, że powinnaś sobie odpuścić ratowanie innych i zająć
        się sobą. Maskaig wmawia sobie i innym, że wyleczył się z różnych
        chorób,ale nie można mu wierzyć. Facet chorobliwie wypiera emocje i
        maniakalnie lubi doradzać, więc daruj sobie jego porady, dobrze na
        tym wyjdziesz.
      • micaela Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 19:39
        ohohoho kolejna bertranda na forum, czyzby 30 wybila?
        • micaela Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 19:42
          a kto was wezmie drogie wariatki jak nie swirki zapijaczone?
          • abasia471 Re: mskaiq pomocy!!! 26.08.08, 20:09
            Micaela, wyhamuj. Ta dziewczyna, to nie twój target. Chcesz
            chamować, czep się mnie. Nie żebym się napraszała, ale jak już
            musisz upuścić trochę złości, to nie na nią.
            • martola80 Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 10:34
              Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Mask ma duzo raji, moze ja jestem naiwna i
              głupia, ale wierze że kazdy człowiek ma swoja prawde.Widać że mask rozumie w
              jakiś sposob ta chorobe i funkcjonowanie w niej. Teraz to mogę napisać, po
              obcowaniu z moim chłopakiem.
              Abasiu, tak to jest, że zajmoałam sie soba, ciągle myslałam o sobie , miałam
              jakieś obsesje na punkcie jakiś wydumanych drobiazgow, ciągle o nich myslalam.
              Pewn mądra osoba powiedziała mi 3 lata temu, żebym zaczeła pomagać, bo jak
              zobacze problemy innych to swoje ujrze w innej perspaktywie i przestane sie tak
              skupiac na sobie. Oczywiście nie byłam w stanie udac sie do jakiegokolwiek
              wolontariatu.
              Nie wiem, czy to przypadek, ale te problemy w związku, powazne i namacalne
              odwróciły moja uwagę od tych wewnętrzych obsesji i leków.NIe chce się wyrazic,
              że problemy to jest lekarstwo, ale wobec prawdziwych problemów, pewne rzeczy
              przestają miec znaczenie, człowiek zyskuje inna perspaktywę.
              Nie wiem czemu tak walczę o ten zwiazek. Może spełniam sie w nim jakoś. Może
              normalny związek by mnie nudził.Moze gdyby chlopak byl kochany i sie ciągle
              nademną rozpływał, ja bym oczekiwała więcej i wiecej(pieniędzy, podróży, zaabwy,
              domu) a tak doceniam że jest.Walcze jak lwica, sama nie wiem czemu.Może nie
              zniose kolejnej porazki? Może to związek dla hobbystów a ja uwielbiam wyzwania i
              trudnosci. Trudne wyzwanie daje mi satysfakcję. I takim jest ten związek.Pozatym
              zaspakaja jakoś moja potrzebę własnie pomagania...W jakiś sposób spełniam sie w
              tym związku, może przedziwny, ale ja nie jestem taka typową osobą.
              • mskaiq Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 11:21
                To prawda ze kiedy pomagasz wtedy odwracasz uwage od siebie. To
                automatycznie pozbawia Cie wielu negatywnych emocji ktore sami
                kierujemy na siebie. Nie ma czasu je analizowac, zajmowac sie naszym
                strachem, zalem czy zloscia bo inni sa wazniejsi. Kiedy przestajemy
                zajmowac sie wlasnym strachem, zalem, zloscia wtedy depresja traci
                swoja sile, stajemy sie zdrowi.
                Kiedys pracowalem w hospicjum. Mimo ze uplynelo wiele lat mam nadal
                kontakt z ludzmi z tego hospicjum, sa wspanialymi ludzmi ktorzy nie
                raz pomogli innym ludziom.
                Serdeczne pozdrowienia.
                • loserka Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 11:45
                  tak ale - mam wrażenie, że praca w hospicjum a ładowanie się w toksyczne związki
                  to są dwie
                  całkiem różne różnice
                  • dolor Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 11:51
                    Może jednak niekoniecznie różne, jak patrzę na nas depresyjnych, to my się po
                    prostu uwielbiamy otaczać nieszczęściem. Od szczęścia za to odwracamy się ze
                    wstrętem.
                  • mskaiq Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 12:02
                    Dla osoby ktora kocha nie ma toksycznego zwiazku, jest czlowiek
                    ktoremu chce sie pomoc. Nie raz przekonalem sie ze milosc potrafi
                    pomoc tam gdzie wszystko inne zawodzi.

                    Jesli chcesz pogadac Martolo80, napisz na mskaiq@gazeta.pl

                    Serdeczne pozdrowienia.
                    • dolor Re: mskaiq pomocy!!! 27.08.08, 12:26
                      "Miałem parę miłosnych doświadczeń, a w każdym razie sądzę, że je miałem, choć
                      te, które sprawiły mi największą przyjemność, z łatwością można by uznać za
                      'zwykłą przyzwoitość'. Przez krótką chwilę, a może nawet przez przerażająco
                      długi szmat czasu traktowałem kogoś dobrze, z kolei ta osoba mnie dobrze
                      traktowała. Miłość nie musiała mieć z tym nic wspólnego.

                      Nie potrafię również odróżnić miłości, którą darzę ludzi od miłości, którą darzę
                      psy. Kiedy byłem dzieckiem i nie oglądałem komików filmowych ani nie słuchałem
                      komików w radiu, spędzałem wiele czasu na dywanach z naszymi bezgranicznie
                      przywiązanymi psami. I nadal często to robię. Ale psy męczą się szybciej ode
                      mnie, szybciej też czują się skołowane i zażenowane tą sytuacją. Ja mógłbym się
                      tak tarzać w nieskończoność. Hej ho.


                      - Wiesz tatusiu... ty nigdy mnie nie przytuliłeś - zauważył pewnego razu, w dniu
                      swoich dwudziestych pierwszych urodzin, jeden z moich trzech adoptowanych synów,
                      który miał właśnie wyjechać do amazońskiej dżungli jako członek Korpusu Pokoju.
                      Więc przytuliłem go. Wzięliśmy się w ramiona. To było bardzo przyjemne. Niczym
                      tarzanie się po dywanie z Wielkim Danem, psem, którego kiedyś mieliśmy.

                      Miłość kryje się tam, gdzie ją znajdujemy. Moim zdaniem szukanie jej to głupota;
                      myślę, że miłość często zatruwa życie. Chciałbym, by ludzie, którzy z założenia
                      powinni darzyć się miłością, mówili do siebie w czasie kolejnej kłótni:
                      "Proszę trochę mniej miłości, a trochę więcej przyzwoitości"
                      Kurt Vonnegut
                      'SLAPSTIC' fragm. prologu"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka