lucyna_n
29.08.08, 13:01
w pewnej naprawdę fajnej firmie, całkiem nieźle prosperującej zdarzyl się nowy
prezes
Uważał że wszyscy za dużo zarabiają, ale przepisy nie pozwalały mu zwolnić
tylu ludzi bez jakichś sensownych powodów.
Chcial się wykazać wyniki finansowe, oszczędności, te sprawy...
Więc tak długo upierdliwie mnożył trudności że ludzie sami się pozwalniali,
uciekli po prostu od debila.
Prezes zatrudnił nowych , niekompetentnych ale tanich i posłusznych.
Firma upadla po roku, a prezes wyleciał dyscyplinarnie na mordę.
Nie zmartwił się bo tak naprawdę liczyla się tylko duża pensja brana przez
kilkadziesiąt miesięcy, a działał z myślą "po mnie choćby potop".
Szkoda firmy, szkoda fajnej załogi, ale takie jest życie, z czasem wszyscy
zapomnieli, tylko co jakiś czas przypadkowe spotkanie i niekończące się " a
pamiętasz?" "nigdzie nie było takiego klimatu jak w xxx" "szkoda, no szkoda
ale co zrobisz?"
ot i tyle, chcialam się zwierzyć ze strapień depresyjnej.