kenia.pl
01.09.08, 14:30
... dokładnie takie pragnienie wypełnia moją głowę ... zostałam
zdradzona, przez człowieka którego byłam w 100% pewna. Od ślubu
minęło 3 lata. W sumie jesteśmy 10 lat. A on ostatnio pod wpływem
alkoholu przyznał mi się że zdradzał mnie gdy byliśmy jeszcze nie
zaręczeni. SZOK! To jest dla mnie szok, cios prosto w serce. Nie
potrafię się pozbierać. Płaczę praktycznie cały czas. Nie potrafiłam
zasnąć bo budziłam się wystraszona. Przez tyle lat ufałam mu. On sam
przez tyle lat zapewniał mnie o swojej wielkiej miłości o tym, że
jest mi wierny a inne dziewczyny nie interesują go pod kątem
seksualnym. Dziewictwo straciłam z nim i przez te wszystkie lata
byłam mu oddana i wierna. Choć przyznam się, że miałam ochotę
sprawdzić jak by mi było z innym w łóżku, ale miłość do niego i
wierność mu były dla mnie o stokroć ważniejsze niż ta pokusa. Tyle
lat żyłam w przekonaniu że u niego tak samo jest. A teraz po 10
latach dowiaduję się że prawda wyglądała zupełnie inaczej. Kochał
się z innymi a potem przychodził do mnie i kochał się ze mną i znów
szedł do innych. Boże!! Dlaczego mi to robisz!! Wystarczająco się w
życiu nacierpiałam. W wieku 16 lat zmarła mi Mama – przeżyłam traumę
i depresję. Próbowałam popełnić samobójstwo. Rok po tym zdarzeniu
poznałam jego. Cała swoją miłość przelałam na niego. Oddałam mu się
bez reszty. A on? Potrafił tak mi się odpłacić za to wszystko, za
moją miłość, oddanie, szacunek i wierność. Nie potrafię tego pojąć,
dlaczego? Przecież seksu miał wystarczająco dużo, kochaliśmy się
często, a nawet po 4 razy dziennie. Po co mu były inne, przecież jak
mu się chciało seksu mógł zwrócić się z tym do mnie. Nigdy mu nie
odmawiałam. Powiedział mi dokładnie z którymi to robił, one są z
jego otoczenia, znam je. Pamiętam, że parę lat wstecz, dwie z nich
za każdym razem jak spotkałam je, śmiały mi się w twarz. Parskały
śmiechem. A ja nie wiedziałam czemu. Wtedy pytałam mojego P. bo on
je lepiej znał. I za każdym razem odpowiadał „nie wiem, nie zwracaj
na nie uwagi, głupie są”. A teraz po tylu latach poznałam prawdę.
Śmiały mi się w twarz, bo mój P. za moimi plecami „zaliczał” je. A
ja nie byłam tego świadoma ... ależ ze mnie miały ubaw po pachy.
Nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego mi to zrobił. Mógł mi to
powiedzieć przed ślubem, a wtedy na pewno bym od niego odeszła.
Czuję się zdradzona i zraniona. Nie wiem co mam myśleć i robić. Nie
potrafię się na niczym skupić. Ciągle płaczę. Chciałabym umrzeć.