nie mam siły żyć

16.10.03, 19:43
zwariowałam
chcę umrzeć
i nie mysleć
    • maczek100 Re: nie mam siły żyć 16.10.03, 19:51
      a o czym nie chcesz myśleć?
    • looserka Re: nie mam siły żyć 16.10.03, 19:53
      Rozumiem - ale nie,nie zwariowałaś. Idź JUTRO do lekarza, pierwszego, jaki
      przyjmie Cię z marszu.
      Proszę.
    • andrzej_gl Re: nie mam siły żyć 16.10.03, 23:33
      Pamiętaj, że samobójca w najgorszej sytuacji stawia swoją rodzinę i
      najbliższych przyjaciół. On odchodzi a oni do końca życia zadają sobie
      pytanie, "dlaczego?". Nie muszę Ci mówić ile nocy nie przesypiają i jak długo i
      jak bardzo cierpią. Ich gehenny nie da się opisać. Każdy z nas ma trudne
      chwile, ale to zawsze mija. Po nocy zawsze przychodzi dzień - tak funkcjonuje
      przyroda i tak funkcjonują nasze emocje (hormony).

      Pozdrawiam serdecznie, andrzej głowacki

      www.glowacki.art.pl
      • hellio Re: do Andrzeja 17.10.03, 09:33
        Wcale się z Tobą nie zgadzam. W najgorszej sytuacji samobójca stawia jednak sam
        siebie, rodzina ma szanse podnieść się po tym wstrząsie, a samobójca - nie.
        Nie podoba mi się również, gdy piszesz "każdy z nas ma trudne chcwile". To
        brzmi tak, jak byś wiedział, że Gosi "trudne" nie są z pewnością trudniejsze
        niż Twoje. A może są? I może właśnie dlatego rozsypana Gosia pisze na
        forum "pomóżcie" a Ty poprawiasz sobie nastrój, próbując ją leczyć musztrą i
        żołnierską piosenką. Ja rozumiem Twoje intencje, nie chcę Cię dotknąć (chociaż
        chyba trochę Cię dotknęłam - przepraszam), wiem, że chcesz pomóc, ale ever-
        green "trzeba wziąć się w garść" już tu był wałkowany parę razy. Po prostu
        przejrzyj te wątki. Pozdrawiam, H
        • andrzej_gl Re: do Andrzeja 17.10.03, 10:43
          Co wniosłaś do tego wątku oprócz bezsensownej krytyki?

          Pozdrawiam serdecznie, andrzej głowacki
          • hellio Re: do Andrzeja 17.10.03, 16:07
            Sensowną krytykę w bardzo miłej formie i zawoalowaną sugestię, żebyś przestał
            się zachowywać jak słon w sklepie z talerzami. Ale coś mi się zaczyna wydawać,
            że nie przestaniesz. Ty nie z takich, co nie?
            • andrzej_gl Re: do Andrzeja 17.10.03, 16:28
              Przedwczesna śmierć młodego człowieka jest wielką tragedią, z którą on jednak
              się w danej chwili chce zgodzić. Jeśli samobójca nie zostaje kaleką a odchodzi,
              cierpi krótko, natomiast jego rodzina i przyjaciele latami. Dla każdego
              niedoszłego samobójcy, ten argument nie jest bez znaczenia.

              Słowa pocieszenia są tylko słowami i zawsze brzmią tak samo. Może dla Ciebie są
              one nudne i bez znaczenia jednak dla większości cierpiących nie. Jeżeli Ty
              znasz inny cudowny środek, który w takich sytuacjach można zastosować, to go
              zademonstruj zamiast gasić innych absurdalną krytyką.

              Czy to jest Twoje prywatne forum, że próbujesz przeganiać z niego innych?

              Pozdrawiam, andrzej głowacki
              • leny3 Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 00:31
                Nie jest to prywatne forum, ale proszę spróbować sobie wyrazić irytację, a
                czasami wściekłość, jaka ogarnia ludzi depresyjnych, kiedy na forum pojawia się
                ktoś zdrowy i zaczyna ich raczyć swoimi mądrościami, w stylu " świat jest
                naprawdę piękny, trzeba tylko wziąść się w garść", lub, "doceńcie drobne
                radości w waszym życiu". Ja wiem kiedy zaczynam doceniać drobne radości w
                życiu, wtedy kiedy zaczynam zdrowieć, najczęśiej po lekach, jeśli ktoś ma
                inaczej to moim zdaniem nie jest to depresja. Pan ma i tak, mimo swej
                naiwności, dużo kultury, bo zdażają się takie posty, od ktorych ręcę się
                zaciskają w pięści. Radzę najpierw trochę poczytać o danej tematyce (depresji),
                pierwsze co mi przychodzi na myśl, to "Melancholia" prof. Kępińskiego, ale jest
                też wiele innych. Myśli samobójcze to stan psychozy, a zatem odmiennego stanu
                świadomości, racjonalne argumenty mogą nie skutkować, choć mnie faktycznie
                pomogło myślenie o mojej rodzinie. Powyższe słowa odnoszę raczej do innych Pana
                wypowiedzi, w tym zainicjowanego wątku "Smutno tu jakoś" czy podobnie... Ręce
                mi opadły jak to zobaczyłem, mnie akurat się poprawia, ale jak sobie
                wyobraziłem jak to czyta ktoś w głębokiej depresji... Chorzy na głęboki spadek
                nastroju często popełniają samobójstwa DLA rodziny, zeby nie stanowić
                obciązęnia, pozatym jak już powiedziałem, jest to stan psychozy, sam je
                przeżyłem, akurat nie na tle samobójczym (z wyjątkami), i zdaję sobie sprawę do
                jakiego stopnia zmienia się wtedy myślenie, jak innymi ludźmi się stajemy.
                Juz sam nie wiem po co to wszystko piszę, idę spać. Dobranoc!
                • andrzej_gl Re: Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 00:40
                  Osobiście nie widzę w tym nic zlego, ale staram się Was zrozumieć ;-).


                  Pozdrawiam serdecznie, andrzej głowacki

                  PS. Książki Kępińskiego czytałem już 20 lat temu ;-)
                  • leny3 Re: Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 01:48
                    andrzej_gl napisał:

                    > Osobiście nie widzę w tym nic zlego, ale staram się Was zrozumieć ;-).

                    Bo też w tym nie ma nic złego, po prostu chyba przelałem na Pana wszystkie
                    żale wobec niektórych "wspanialomyślnych", ktorzy zjawiają się czasami na tym
                    forum. Przepraszam. Jak widzać spać nie mogę. Pozdrawiam.
                    • andrzej_gl Re: Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 10:35
                      Dziękuję. Twój post był całkiem miły i wydajesz mi się sympatycznym facetem ;-
                      ). Nie wiem czy czytałeś książki prof. Kazimierza Dąbrowskiego, jeśli nie to
                      polecam.

                      Pozdrawiam serdecznie, andrzej głowacki
                  • zucinski Re: Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 03:37
                    Andrzeju Glowacki

                    kto w rozpaczy ktora go doprowadza do mysli samobojczych rozwaza rodzine???
                    chyba na to Forum zabladziles.
                    • andrzej_gl Re: Do Andrzeja - raz jeszcze 18.10.03, 10:36
                      Widzę, że depresji często towarzyszy agresja...

                      Pozdrawiam, andrzej glowacki
                      • blue_a tak 18.10.03, 13:51
                        > Widzę, że depresji często towarzyszy agresja...

                        Towarzyszy.
                        Smutek też.
                        I poczucie beznadziei.
                        I czarne mysli, podczas trwania których naprawdę nie myśli się, ze rodzina, że
                        ktoś. Jest pan oczytany, Ringela czytał pan pewnie 30 lat temu. O zawężeniu
                        presuicydalnym pewnie też pan wie.

                        Kim pan jest, panie Andrzeju Głowacki?

                        Uśmiechniętym prorokiem?
                        Dobra, zajrzę na pana stronę.

                        p.s. nie lepsze jest przejście na Ty?
                        Panią (z szacunkiem) nazywam tu tylko lekarza, Panią Iwonę.. Hm..

                        Andrzeju? Jesteś chory? Czy tak sobie wpadłeś tu, między tenisem, biblioteką a
                        rautem?

                        Pozdrawiam,
                        Anna
                        • andrzej_gl Re: tak 18.10.03, 14:00
                          Miło tu spotkać kogoś "normalnego" ;-). Nie, nie jestem chory. Jestem zwykłym
                          człowieczkiem ciekawym świata i tego jak funkcjonuje przyroda a w niej i my ;-).

                          Pozdrawiam serdecznie, andrzej
                        • andrzej_gl Re: tak 18.10.03, 14:08
                          Właściwie to chciałbym jeszcze nawiązać do Twojej wypowiedzi, "I poczucie
                          beznadziei. I czarne mysli, podczas trwania których naprawdę nie myśli się, ze
                          rodzina, że ktoś."

                          Inni też o tym pisali, dlatego właśnie poczułem, że warto coś tu sprostować ;-
                          ). To co napisałaś jest prawdą, jednak życie jest skomplikowane i na świecie
                          jest tyle różnych przypadków co ludzi ;-). Dla przykładu powiem, że świadomość
                          posiadania małego dziecka, pozwoliła nie jednej matce przetrwać dramatycznie
                          trudnych chwile.

                          Pozdrawiam, andrzej

                          PS. Pisujesz wiersze?
                          • blue_a proszę mnie nie podrywać, powiem mężowi 18.10.03, 14:29
                            Nie jestem normalna, jestem fajnie szurnięta.
                            Różne rzeczy piszę, skargi na pijanego kierowcę autobusu też.
                            A co.
                            Wpisali mu to do akt :) Fajnie.



                            blu, bez męża (nie chcę mieć męża, żony też nie :)
                          • blue_a zbijam argument 18.10.03, 14:51
                            a co wtedy, gdy matka z niemowlęciem ma tak zwaną baby blues?
    • pajdeczka A ile dni to trwa? 17.10.03, 09:55
      Bo ja też tak mam, tyle że z przerwami. Tobie też przejdzie.
    • iwona.grobel Re: nie mam siły żyć 18.10.03, 00:00
      Odpisałam na Pani list. Proszę zajrzeć do poczty.
      Pozdrawiam.
      • rita_ke Re: nie mam siły żyć 18.10.03, 14:33

        Bardzo rozumiem Gosię, i szczerze Jej współczuję.
        Jestem w dokładnie takim samym stanie: chce mi sie jedno
        przestać istnieć. Nie mam sił. Za dużo jak na mnie.
        Szkoda nas jednak może trochę.
        Byłam u lekarza ale zawiódł.
        Więcej nie bede próbować.
        • blue_a cholera.. 18.10.03, 14:42
          Opowiedz, co to znaczy zawiódł? Idź do innego.
          Lekarzy miliony na świecie.

          Mówiąc brzydko, olej go i spróbuj kolejny raz.
          Ja Ci nie pozwolę odejść.
          Trzymaj się ciepło.

          blu, wkurzona na lekarzy

          Napisz do nas, proszę.
          Najpierw poszukaj innego lekarza.
          Skąd jesteś?
    • artisan4 Re: nie mam siły żyć 18.10.03, 19:09
      rozumiem ten stan, rozumiem tez do pewnego stopnia postawe andrzeja, sam kiedys
      mimo że sie naprawde starałem nie dokonca mogłem zrozumiec swoja dziewczynę
      która jest chora (nawet myslałem że jej sie po prostu wydaje, ma chandrę itp)
      Teraz gdy sam jestem w podobnym stanie mysle zupełnie inaczej. Rozumiem tenm
      stan w którym naprawde nie chce sie zyc. co gorsza jesli ktos takiej osobie nie
      pomoze w odpowiednim momencie naprawde moze sie to skończyc tragicznie. Ona nie
      jest w stanie mysleć racjonalnie. zgadzam sie tez ze jest to niewyobrazalna
      tragedia dla rodziny. Osobiscie przezyłem przypadek samobojstwa mego kolegi.
      Nawet teraz jak o tym mysle gdy mineło juz wiele lat mam doły a co dopiero moze
      myslec jego rodzina. Jestem pewien ze mój kolega zrobił to moze nie pod wpływem
      chwili ale z pewnoscia byl to splot nieszczesliwych wydarzeń który skatalizował
      jego uczucia i doprowadziło go to do smierci. W innych okolicznoiach moze by do
      tego nie doszło. Dlatego zawsze powaznie nalezy podchodzic do osoby która mówi
      ze nie chce jej sie zyc, że skonczy ze soba itd, zwłaszcza kiedy mówi to co
      jakis czas, regularnie, nawet spokojnie (a moze tym bardziej wtedy) nalezy sie
      tym koniecznie interesować, a swoja droga mówienie - weź sie w garść - to
      zdecydowanie jeden z najgorszych sposobów "pomocy".
      • andrzej_gl Re: nie mam siły żyć 20.10.03, 14:26
        Ładny list ;-). Nie zgadzam się tylko z ostatnim zdaniem ;-). To tak jakbyśmy
        powiedzieli, "Dzień Dobry" to najgorszy sposób na przywitanie się. Dla mnie
        zawsze i wszędzie najważniejsze są intencje, w znakomitej większości
        niezależnie od ich skuteczności. Co innego gdy ktoś, od kogo mamy prawo
        oczekiwać pomocy, mówi nam zdawkowo "weź się w garść", a co innego gdy to mówi
        ze współczuciem, obca nam osoba. W końcu nie od każdego nawet chcemy przyjąć
        pomoc, a mile słowo jest zawsze dla mnie miłym słowem. Najgorsze to brak
        zrozumienia, tolerancji, a czasami nawet milczenie.

        Pozdrawiam, andrzej głowacki

        www.glowacki.art.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja