Gość: ramado IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 19.03.01, 09:06 Pragnę zobaczyć wypowiedzi osób, które mają jakieś doświadczenia w tej sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Brenda Re: uzależnienie od hazardu IP: *.sasknet.sk.ca 21.03.01, 05:03 Hazard nie ma wiele wspolnego z depresja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fibin Re: uzależnienie od hazardu IP: *.bielsko.sdi.tpnet.pl 23.03.01, 12:30 Uzależnienia mają bardzo dużo wspólnego z depresją. Wiem cos o tym z własnego doświadczenia, ale na razie nie chce mi się o tym pisać. Pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Re: uzależnienie od hazardu IP: 198.209.97.* 22.03.01, 20:30 mozliwe ze wiem tyle samo co wy ale chetnie sie podziele tym co ja wiem. jest tak samo niebezbiecznym nalogiem ktory wymaga leczenia jak nalog uzywania narkotykow czy picia alkoholu. niszczy czlowieka jak i jego rodzine. potrzeba jest tak wielka ze bierze kontrole nad wszystkim co jest racjonalne. hazardzista jest owladniety OSESJA grania i jak ma wybor czy kupic lekarstwo dla dziecka czy wskoczyc w samochod i jechac do kasyna to wybierze to drugie. nie potrafi zapanowac nad ta obsesja. nastepnym uczuciem jest POCZUCIE WINY, kiedy rodzina zbierze sie przeciwko niemu, a wiec klotnia , a moze nawet bicie? . napiecie w takim domu jest ogromne bo nikt nie ma do niego lub do niej zaufania czy nie powtorzy tej wycieczki teraz , jutro lub pojutrze. zycie w takiej rodzinie lub zycice czlowieka samotnego chorego na ta obsesje jest bardzo nieprzewidziane .jezeli dzieje sie to w rodzinie to nie ma bezpieczenstwa, napiecie jest tak wysokie ze klotnie wybuchaja z byle powodu. .rodzina sie boryka z wieloma finansowymi problemami bo jej potrzeby sa na ostatnim miejscu. rodzina probuje odzyskac kontrole w domu i obserwuje chorego ustawicznie. napiecie wzrasta . to nie daje rezultatu bo on/ona zawsze znajdzie sposob aby zakosztowac tego niesamowitego uczucia ktore mu /jej daje hazard.( np zaczyna krasc pieniadze lub robic jakies ciemne interesy, naciagac przyjaciol , klamac ,przespac sie kims za pieniadze , zrobic wszytko zeby zdobyc pieniadze) rodzina sie buntuje i walczy , duzo krzyczy i wymaga duzo deklaracji ktore sa lamane ustawicznie przez chorego . chory nie jest stanie dotrzymac umow lub obietnic - zrobi wsszystko zeby przekonac rodzine ze on sie poprawi aby wyjsc i zagrac i zeby miec spokoj na pare godzin. on/ona widzi ze rodzina duzo mowi ale nic nie robi. a mowienie mu nie przeszkadza w hazardowaniu. chory owladniety obsesja , komulsja jak hazard, alkoholizm, narkotyki - NIE SLYSZY CO SIE DO NIEGO MOWI TYLKO SLYSZY CO SIE ROBI. bardzo dluga droga leczenia ale mozna sobie pomoc . sa grupy wspierajace dla hazardzistow. napewno nie wyczerpalam tematu. druga strona medalu jest kto wybiera takich partnerow za wspolmalzonkow i dlaczego? jak sie uwolnic od tego cierpienia? dlugi temat. hazard moze powodowac depresje- niestabilne zycie - ciagly cykl winy, przyzeczenia poprawy, proba zycia bez hazardowania , wpadka itd.. ale czy jest moze byc rowniez uczieczka przed depresja ?nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Budda Do Zofii IP: *.unl.edu 22.03.01, 21:11 Witam Zofio. Niestety, znowu przewijaja sie tylko skutki w Pani wypowiedzi. Cokolwiek ja mowie na tym forum, to mowie o przyczynach a nie skutkach pewnych niedomagan. To, co proponuje psychiatria i psychologia to odhumanizowanie na samych. Jest to konsekwencja dlugiego trendu w medycynie, gdzie czlowieka traktowano jako maszyne lub konglomerat atomow, komorek i tkanek, ktore mozna naprawic poprzez modyfikacje skladu chemicznego w ludzkim ciele. W tym sensie tradycyjna psychiatria i psychologia tkwi jeszcze w XIX wieku, w wieku tzw. medycyny numer 1. Nie bede robil kolejnego wykladu na temat spirytualnego podejscia do schorzen psychicznych, pragnalbym tylko nadmienic, ze problem hazardzisty to problem chorej duszy (zle wykalibrowanej swiadomosci) i falszywa percepcja samego siebie. Oczywiscie, ze manifestacja tego stanu nastepuje w mozgu, ale leczac mozg, stawiamy na tory wykolejona lokomotywe, wagony zostawiajac obok torow. Taki pociag daleko nie zajedzie, nieprawdaz ? A przeciez nie chcemy miec spoleczenstwa, ktore nafaszerowane jest pigulkami, i niby wszystko jest OK. Czy rozumie Pani moj punkt widzenia ? Pozdrowienia, Budda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zofia Budda IP: 198.209.97.* 22.03.01, 23:05 juz musze uciekam wiec krotko - wszystko to prawda co pan napisal i duzo rowniez o skutkach (... dusza) , znow uzywamy innych terminow , nie ma sie co denerwowac. nowoczesna medycyna to okolo 10 MINUT NA JEJEDNEGO PACJENTA . smutne prawda? czasem mniej. okoko 30 min na pacjenta z choroba mentalna. czyli musi poznac musi w tak krotkim czase skutki aby dotrzec do problemu i jak podleczy pacjenta to uczy go rownowagi "duszy" . nie bronie nowoczesnej medycyny , wole chinska prewencyjna , tylko niestety nie mieszkam w chinach i nie znajduje rowniez lekarzy ktorzy praktukuja taka medycyne. szybkosc naszych czasow jest przerazajaca - i dlatego musimy leczyc szybko i stawiac na nogi napierw fizycznie zeby zapobiec tragedii i rownoczesnie dac wsparcie duchowe tak jak napisalam w liscie cytuje NIE SLYSZY CO SIE DO NIEGO MOWI TYLKO SLYSZY CO SIE ROBI. bardzo dluga droga leczenia ale mozna sobie pomoc . sa grupy wspierajace dla hazardzistow. " te grupy wspierajace nie wiem czy kiedykolweik pan byl na takiej jest najblizsza forma tego co pan nazywa leczeniem ducha. w tej skali potrzeb jak jest obecnie - sa najefektywniejsza forma dochodzenia do rownowagi.nie twierdze ze pana metoda nie jest skuteczniejsza po pporostu e trzeba korzystac z tego co sie ma prawda? i trzeba sie cieszyc ze jest tak a nie 30 lat temu kiedy wies gonila wiejskiego idiote kamieniami prawda? a to byl czlowiek z mania albo schizofrenik...nie jestesmy krajem kultury wschodu i malo ja zaadaptowalismy raczej dazylismy do zachodu i czy to dobrze ? kto to wie , moze jednak nie? a moze wziac z obydwu to co jest dobre dla rownowagii dla obecnych potrzeb? Odpowiedz Link Zgłoś