Dodaj do ulubionych

Beznadziejne życie młodej osoby

12.11.03, 11:19
Znacie jakieś szybkie i bezbolesne sposoby na samobojstwo?
Jestem w ciężkim etapie życia.
Nie mam pracy.Żyje z renty ktora nie starcza na wszystkie moje
potrzeby.Ostatnio musiałamzamienić leki antydepresyjne ma tańsze, a miałam
bardzo dobre przedtem.Mieszkam u rodziny ktora stale się ze mną
kłóci.Przyjaciele często okazują się nieczuli.Ciągnie sie za mna nerwica i
depresja i zazburzenia osobowości(dla niewtajemniczonych zaburzenia
osobowości to nie jest choroba psychiczna).Faceci przychodzą do mojego życia
i odchodzą.N ażadnym polu życia nie wiedzie mi się tak jakbym chciała.Jedna
proba samobójcza już była.Wiecie jak można to załatwić?
Obserwuj wątek
    • samanta5 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 11:44
      Wiem jak można to załatwić. Popracuj trochę nad soba a zabijesz malkontenta i
      powołasz do życia świadomą siebie osobę. Tylko niestety jest to proces raczej
      długi i bolesny więc nie wiem czy dobrze doradziłam.
    • drobny911 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 11:48
      chcesz zmarnować sobie życie ??? - polecam narkotyki ...
      • pantera80 Re: Beznadziejne życie młodej osoby ( drobny911 ) 12.11.03, 15:32





        --------------------------------------------------------------------------------
    • starowinka40 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 12:00
      Ja nie znam, bo zaden nie jest bezbolesny. Dla samobojcy moze i tak, ale sa
      inni... nawet jesli sie kloca i nie rozumieja, ale pewnie ich to zaboli, moze
      nawet bardziej dlatego, ze byli nie w porzadku?
      Ja mam prace, z zapisuja mi tanie leki przeciwdepresyjne, bo chyba nie cena
      decyduje o skutecznosci. Rodzina .. czasem lepiej nic nie mowic, jedyna
      Przyjaciolka wybrala faceta, innych przyjaciol nie mam, wynika to mojej
      choroby, wiecznego braku czasu i niecheci do imprez:-) Faceci bardziej odchodza
      niz przychodza. A na dodatek mam 40 lat, wiec nie sadze, zebym jeszcze miala
      wielkie szanse na diametralne zmiany. Ale wiem, jak mozna to zalatwic.. Zyc i
      mimo wszystkich trudnosci wierzyc, ze za ta gorka jest juz prosta...I liczyc
      glownie na siebie, z moze TYLKO na siebie?? Pozdrawiam
      • samanta5 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 12:16
        Tak.....40 lat....stoisz można powiedzieć nad grobem:) Może pocieszy Cię to,
        że ja mam więcej??? Też czasem czuję się kiepsko, za imprezami nie przepadam
        ale bawi mnie ten świat, w dobrym sensie, chociaż czasami nie mogę powstrzymać
        się od złośliwości :)))
        Trzymaj się :-)
        • starowinka40 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 12:32
          Och, Samanto, nie napisalam, ze to juz koniec:-) Napisalam, ze szanse zmalaly,
          ale kto wie... jeszcze sa "pozne milosci" , moze i mnie sie trafi? Nie naleze
          do kobiet powalajacych samym widokiem, rzucajacych na kolana jednym uniesieniem
          rzes ciezkich od tuszu, oczarowujacych blaskiem nowej szminki wiecznotrwalej:-)
          Jestem zwyczajna, jak kielbasa o tej samej nazwie i musze przyznac, ze amatorow
          mam niewielu.. kazdy woli przedniejsze wedliny;-). Ale to zart... mimo, ze
          temat powazny, ale ja wole wysmiac moje problemy... bo wtedy zamiast po
          stryczek, siegam po czekolade:-) Pozdrawiam...
          • samanta5 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 16:21
            Z czekoladą uważaj :)
      • pantera80 Re: Beznadziejne życie młodej osoby (Starowinka40) 12.11.03, 15:19
        Każdego życie jest inne, ale u wszystkich może ono się odmienić nagle.
        Czujesz się samotna, ale w każdym wieku można znaleźć miłość.Do biblioteki
        mojej przychodzi para staruszków- gadają i gadają w kącie pomiędzy
        książkami.Widać że nie jest to małżeństwo.Ale między nimi wyczuwa się
        sympatię.Oboje mają po 70 lat. Ja im zazdroszczę. Pewnie pracują na swoje
        uczucie pomimo że "siodmy krzyżyk mają na karku". Ja nie mam sił żeby się
        starać. Nawet już dziadkowie są ode mnie lepsi.:)
        Ale fakt, przede wszystkim powinno żyć się dla siebie.
        Tylko że wszystko o co się postaram - umyka. Boje się zostać bez środków do
        życia i ciepła drugiego cżlowieka.Nie wiem po co ja się urodziłam.Po to zeby
        nie mieć nic i cierpieć? Nie tak powinno być.




    • pantera80 Re: Beznadziejne życie młodej osoby ( Samanta5 ) 12.11.03, 14:51
      Ja pracuje nad sobą i faktycznie było lepiej ale jak takie problemy mi się
      zwaliły na głowę to nie wytrzymuje.Ja mam tak, że jak zniknie jeden problem to
      pojawi się drugi.Myślę o jutrze ze strachem i przerażeniem.
      • samanta5 Re: Beznadziejne życie młodej osoby ( Samanta5 ) 12.11.03, 16:20
        pantera80 napisała:

        > Ja pracuje nad sobą i faktycznie było lepiej ale jak takie problemy mi się
        > zwaliły na głowę to nie wytrzymuje.Ja mam tak, że jak zniknie jeden problem
        to
        > pojawi się drugi.Myślę o jutrze ze strachem i przerażeniem.

        Pantero, każdy tak ma - jeden problem goni drugi. Chwila oddechu, radości,
        uśmiech w kierunku innych i znów dołek. Ale to czegos uczy. Dostrzegasz pewne
        sprawy, wiesz co jest dla Ciebie ważne i tego szukaj. To, że czasami ręce
        opadają na bezmyślność, obojętność i głupotę tego świata...to samo życie i my
        mamy także w tym swój udział. Ja się dzisiaj wściekłam, sprawiłam komuś
        przykrość i po co? Jutro musze to odkręcić. Nie jestem mądrzejsza od innych :)
        Czy to nie pocieszające?
        Pozdrawiam Cię serdecznie i nie daj się :-)..... rezygnacji.
    • apokalipsa86 Re: Beznadziejne życie młodej osoby 12.11.03, 17:30

      > Znacie jakieś szybkie i bezbolesne sposoby na samobojstwo?
      dlaczego od razu samobójstwo..i jak to jest ze w innych postach dzielisz się
      nieasmowitą pozytywną energią..?
      qrcze, nie mogę Ci powiedziec że wszystko będzie dobrze, bo nie wiem
      tyle że tańsze leki też moga być ok, wiem bo sama kupuję w tajemnicy [sic!]
      przed rodziną.a ze sie kłócą to też normalne..czasem chciałoby sie oddzielić
      kołdrą od tego wszystkiego, zamienić w pająka i zwiać..ale się nie da..trwać,
      trzeba trwać..płakać, krzyczeć, wyć w poduszkę..znajdż coś co przynosi Ci
      ukojenie, znajdź prostą potrawę której jedzenie będzie sprawiało ci
      przyjemność..nawet jeśli zrobisz wielką ucieczkę w hedonizm, bezie lepiej
      >Przyjaciele często okazują się nieczuli.
      z drugiej strony to też są tylko ludzie..ja dzielę swoje smutki na kawałki i
      każdego z osobna obarczam jednym, dzieki temu nie zamęczam ich problemami..a ze
      nie rozumieją..NIGDY nie zrozumieją, ale to że chcą pomóc jest najwspanialsze
      >zazburzenia osobowości
      witaj w klubie..mnie pani psychiatra powiedziała ze jak będę się unicestwiać to
      nigdy nie znajdę męża..pocieszyła mnie;P
      >Faceci przychodzą do mojego życia i odchodzą.
      ja ich za to karzę..wysyssam z nich całą energię..i pierwsza porzucam..też
      niezdrowo..
      >Jedna
      > proba samobójcza już była.Wiecie jak można to załatwić?
      wiem, ale nie powiem.
      pogodziłam się z tym że żyję i tak po prostu jest. nie zniosłabym gdybyś za
      moją podpowiedzia to zrobiła. byłabym zazdrosna..
      -----
      królowa śniegu miała depresję ale tylko Kaja udało się wyleczyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka