alternatywka
30.11.03, 21:48
Tak sobie czasem myślę,kiedy jest bardzo barzdo źle, kiedy bardzo się boję,
że przestaję wierzyć w człowieka. Bo największe walki trzeba toczyć samemu.
Choćby ktoś nie wiem jak chciał nam pomóc, to i tak nie jest w stanie
zrozumieć tego co czujemy.Bo każdy właściwie żyje w swoim świecie gdzie
przymuje lub nie innych. A jeśli ktoś nie potrafi się sobą dzielić?
I zapominam wtedy o tych wszystkich kochanych ludkach którzy stoja obok mnie.
Nie patrzę daleko w przyszłość. Cieszę się jeśli uda mi się wytrwać w Kościele
jeśli przejdę przez pomieszczenie pełne ludzi... właściwie boję się tego co
będzie jutro. A wy? Czy kiedy wystąpiły przyszłośc też się tak skurczyła?