siala-baba-mak
16.05.09, 11:31
Witam wszystkich
już nie mogę tak żyć. Nic mnie nie cieszy, nie potrafię czerpać
radości z tego co mam.
MAm męża i półrocznego Synka. I w zasadzie to wszystko co mam...
M miał za sobą przeszłość musi płacić alimenty, mieszkamy w 30 m.kw.
w domu jego rodziców. Na szczescie tescie się nie wtrącają ale
wiecie jak to jest mieszkać z teściami...
Zawsze marzyłam o dużym domu z ogródkiem, o gromadce dzieci a
rzeczywistość jest do dupy.
Nie stać nas na dom, na większe mieszkanie,. Kurna boli to żę moje
marzenia legły w gruzach. RZEczywistość jest okropna
Nienawidzę siebie za moje decyzje. Sądze ze gdyby mozna bylo cofnać
czas nie wyszłabym za M. Bylam ślep - różowe okulary działały.
Owszem M się stara robi co może ale... nie potrafię się z tego
cieszyć
Powinnam zajmować się moim Synkeim a co robię? Leżę praktycznie cały
czas w łóżku. Nie chce mi sie nic. ryczę na każdym kroku i pluje
sobie w brodę że moje życie tak wygląda. LEków narazie nie mogę brać
bo karmie piersią. Nie raz nachodzą mnie myśli żeby strzelić sobie w
łeb ale mam Dziecko.
M ma dosyć moich pretensji, mojego nastroju ale co mam zrobić?
Naprawde nie widze motywacji ani sensu w codziennosci
Poradzcie prosze
Sorry że takie długie ale musialam to z siebie wyrzucic