Dodaj do ulubionych

NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ

16.12.03, 17:23
Mam pytanie, jak pozbyć się uczucia nieszczęsliwej miłości. To uczucie
rujnije mi życie, cały czas myslę o tym, że ten człowiek nic do mnie nie
czuje...Myślałam, że To trwało na tyle krótko, że łatwo mi będzie zapomnieć,
wymazać z pamieci, potraktować jak epizod. Dlatego właśnie zastanawiałam się
nad hipnozą...
Napiszcie, jak udusić tę miłość, znacie jakieś inne sposoby? Bo ja wiem, że
On do mnie nie wróci i wiem, że On do mnie nic już nie czuje...
Napisz cokolwiek, kimkolwiek jesteś, gdziekolwiek to czytasz...
Pozdrawiam słonecznie, mimo zimy, mimo świąt...
Coelum
Obserwuj wątek
    • w_sieci Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 16.12.03, 18:29
      " Pozdrawiam słonecznie, mimo zimy, mimo świąt..."
      > Coelum

      Witaj Coelum!
      Tak, jak pozdrawiasz słonecznie, mimo zimy, tak zachowaj dobre wspomnienia
      mimo porażki. Po co "udusić" uczucie, które było kiedyś treścią zycia?
      Zostań radosna, jak Twoje pozdrowienie!:)
      Pozdrawiam również słonecznie i świątecznie.

      PS...rozejrzyj się, życie jest piękne :)
    • rain_07 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 16.12.03, 19:02
      Może przydałoby się, aby Pani Doktor wypowiedziałą się na ten temat. Myślę, że
      problem ten dotyczy wielu ludzi i często jest jednym z czynników powodujących
      depresję.

      Jak stanąć na nogi po tym jak zaangażowało się całym sobą w związek z drugą
      osobą i następuje bolesne rozstanie? Co robić by to nas nie niszczyło i żeby
      życie miało znów sens?

      Dodam, że o konieczności udania się do terapeuty wszyscy wiedzą...bądźmy
      bardziej kreatywni.

      coelum potraktuj to jako doświadczenie życiowe, które Cię wzmocni i sprawi, że
      Twój następny związek będzie dojrzalszy i lepszy. Trzymaj się mimo świąt -
      pozdrawiam!
    • looserka Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 16.12.03, 19:54
      Na nieszczęśliwą miłość, o jakiej piszesz, są tylko dwa skuteczne lekarstwa:

      1. czas
      2. kolejna miłość :)

      Na terapeutów, hipnotyzerów itp. szkoda tylko kasy.
      To po prostu część życia każdego z nas.
    • evre-kersten Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 17.12.03, 10:29
      A ja myślę, że nie ma co pielęgnować takich wspomnień. Bo skoro ten człowiek
      sprawił, że cierpisz, to znaczy, że wcale nie był taki rewelacyjny i - pomyśl
      dobrze - wcale nie zasługuje na to, żebyś go kochała. Przypomnij sobie, ile
      miał wad, ile razy Cię zranił... A w tym czasie spróbuj uwierzyć, że to wcale
      nie Twoja ostatnia miłość.
      Pewnie jesteś teraz bardzo samotna i z tej samotności przychodzą Ci do głowy te
      wszystkie wspomnienia i chęć bycia z nim. Trzeba jakoś wypełnić tę pustkę po
      nim. Ja to przechodziłam cztery lata temu. Myślałam, że właśnie straciłam tego
      jedynego, że to był właśnie on i teraz zawsze już będę sama, że nie chcę nikogo
      innego. Miałam głęboką depresję i przez trzy lata, chodząc ulicami mojego
      miasta, ciągle wypatrywałam go w tłumie... choć wiedziałam, że wyjechał z nową
      dziewczyną na drugi koniec Polski... Głupota... Dzisiaj jestem w innym związku,
      może bardziej dojrzałym, a już się czegoś takiego, jak miłość, nie spodziewałam
      w swoim życiu.
      Porozmawiaj z jakąś dobrą przyjaciółką, a jeśli nie - to z psychologiem.
      I nie pielęgnuj w sobie dobrych wspomnień o nim. A wręcz przeciwnie - spróbuj
      przypomnieć sobie "zwykłość", "wadliwość" tego człowieka, o którym ciągole
      myślisz. Jestem pewna, że miał dużo wad... Wybacz, że piszę tak, pomimo, że nie
      znam ani Ciebie, ani jego. Z tymi wadami - jestem pewna w 100%, a w resztę -
      mam nadzieję, że trafiłam :)
      Pozdrawiam
      Jeśli będziesz chciała pogadać, to oferuję swoją cierpliwość i zdoloność do
      wysłuchania :) Zawsze możesz napisać do mnie na maila evre-kersten@gazeta.pl ,
      umówić się na gg...
      Trzymaj się cieplutko!!
    • mectot Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 17.12.03, 10:48
      mam ten sam problem...
      Caly czas sobie robie nadzieje, ze ona do mnie wroci choc wiem, ze to sie nie
      stanie... z drugiej strony wydaje mi sie, ze ta nadzieja to ostatnia rzecz,
      ktora trzyma mnie przy zyciu takze boje sie jej stracic... a moze wlasnie
      chcialbym ja stracic?
      • coelum DZięki 17.12.03, 14:19
        Naprawde, bardzo dziękuje Wam, za odpowiedź.... To miłe i bardzo pomocne, że
        jesteście ze mną...
        Proszę piszcie jeszcze, potrzebuję tego...
        Pozdrawiam
        Coelum
        • mectot Re: DZięki 17.12.03, 15:18
          jestem ciekaw czy to jest glowny powod depresji u ludzi...
          • mr_hyde Re: DZięki 17.12.03, 15:33
            mectot napisał:

            > jestem ciekaw czy to jest glowny powod depresji u ludzi...


            Nie,twierdzę że w minimalnym stopniu.
    • mectot Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 18.12.03, 18:24
      Mialem nadzieje, ze ten watek sie bardziej rozwinie...
      Ze bedzie wiecej rad o tym jak sobie radzic z takim problemem...
      moze wiecej wsparcia...:-(
    • kalina28 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 19.12.03, 08:43
      Nie wiem czy mozna znaleźć radę na nieszczęśliwą miłość. Ja sie z nią borykam
      już 5 m-cy. Czekam, mam nadzieję ze może zmieni się coś na lepsze. Najgorzej że
      nie umiem wzniecić w sobie jakiegoś negatywnego uczucia. Myalałam także ze czas
      przyniesienie jakieś rozwiązanie ale jest różnie, raz dobrze, raz żle. Boli że
      ja go kocham a on do mnie nic nie czuje. Widuje go i to jest chyba najgorsze w
      tym wszystkim. Czasmi mam ochote paść przed nim na kolana i błagać, ale nie nie
      chcę też aby był ze mną z litości.Dużo wsparcia dali mi przyjaciele. Szukaj w
      nich oparcia. Ciężko mi pisać o tym jak masz to przejść. Wiem że jest trudno,
      bardzo trudno. Zeby mozna było wziąś tableteczkę na zapomnienie. Staram się nie
      mysleć, nie przywoływac wspomnień. Na to chyba nie ma lekarstwa. trzeba
      cierpieć. A jak mówią cierpienie uszlachetnia, a co cie nie zabije to cię
      wzmocni. Jeżeli chcesz napisz na priva. kalina28@gazeta.pl Trzymam kciuki za
      ciebie, powodzenia.
      • coelum LEKARSTWO 19.12.03, 15:36
        Jeszcze raz dzięki za wszystkie posty... Proszę o więcej, jeśli mogę, to dodaje
        mi siły... Napisz
        Coelum
    • andrzej_gl Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 19.12.03, 18:35
      Rzadko się zdarza, że nasz pierwszy partner (nasza pierwsza miłość) jest tym,
      który towarzyszy nam przez resztę naszego życia. To nic dziwnego, w końcu
      wszystkiego wpierw trzeba się nauczyć. Niestety przy tej nauce tak jakoś
      dziwnie cierpimy ;-). Jednak nic na to nie poradzimy, tak jesteśmy
      skonstruowani - takie odczuwanie jest wbudowane w naszych genach. To ślepa
      natura nas stworzyła a nie superinteligentny informatyk ;-). Poród, a właściwie
      jego forma też nie jest ani zabawna ani przyjemna i po prostu matka oraz
      dziecko muszą przez niego przejść. Niestety, pewnych rzeczy nie da się ominąć ;-
      ).

      Zdecydowanie twierdzę, że z byłymi partnerami można żyć w zgodzie i mile ich
      wspominać. Oczywiście ludzie są różni. To tak, jak z umiejętnością wybaczania.
      Jeden z nas potrafi z czasem wybaczyć prawie wszystko, inny nie potrafi
      wybaczyć nawet drobnostki.

      Pozdrawiam, andrzej

      www.glowacki.art.pl
      • kalina28 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 22.12.03, 12:59
        Masz Andrzeju rację. Wszystkiego nalezy w życiu doświadczyć. Czasmi się
        zastanawiam, że chyba lepiej wcześniej, niż póżniej. Tylko z drugiej strony
        zastanawiam się czy jak mnie spotka mnie podobna sytuacja czy będę umiała sobie
        z tym poradzić. Czy będę miała znowu w sobie znaleźć siłę na przejście tego
        samego.
        Z tym wybaczaniem tylko ciężko. Na początku myślałam ,że to będzie łatwe. Teraz
        coraz bardziej czuję w sobie nienawiść. Moje wybaczenie dało tylko to że ta
        druga strona czuje się rozgrzeszona.
    • lisette Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 25.12.03, 20:07
      Dwa razy przeszlam przez dramat nieszczesliwej milosci. Za kazdym razem
      cierpialam dlugo, wlasciwie latami. Za pierwszym razem jakies cztery lata, za
      drugim nawet dluzej. W uwalnianiu sie od tego cierpienia nie jestem dobra,
      meczylam sie jak potepieniec, nie potrafilam zapomniec, wpadlam w nerwice i
      depresje.
      Z perspektywy lat uwazam, ze najwazniejsze to podbudowac poczucie wlasnej
      wartosci - nieszczesliwa milosc niszczy przede wszystkim wiare w siebie, a moze
      bierze sie z braku wiary i pewnosci siebie... w sumie trudno powiedziec,
      problem jajka i kury, co bylo pierwsze. W kazdym razie nieodwzajemniona milosc
      w moim przypadku byla rownoznaczna z przekresleniem poczucia atrakcyjnosci jako
      kobiety - coz z tego ze pare osob twierdzi, ze brzydka nie jestem i w lustrze
      tez zle nie wygladam, skoro DLA NIEGO nie jestem dosc dobra i wystarczajaco
      ladna??
      Wiec przede wszystkim zatroszcz sie o siebie, nie zajmuj sie nim, ale soba,
      odbuduj w sobie wiare ze jestes atrakcyjna, ciekawa, wartosciowa kobieta i
      otworz sie na nowe uczucie, ktore przyjdzie...
      Powodzenia... i wiary.
      Polecam ksiazke Nathaniela Brandena "Szesc filarow poczucia wlasnej wartosci"i
      ksiazke Sondry Ray "Zasluguje na milosc". Mnie te ksiazki bardzo pomogly.
    • gwaszem Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 26.12.03, 00:16
      z teGo co zrozumiałem, to on odszedł, a ty Cierpisz, bo coś do niego czujesz
      NIE ms prostego rozwiązania, najlepiej idz do lekarza, sa prywatni i darmowi, on cos wymysli, moze podpowie, wazne, zeby to byl czlowiek niezalezny, ktory potrafi z boku ocenic sytuacje

      zapraszam tez na spacer po chodnik@blog.pl
    • iff83 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 26.12.03, 12:59
      to jedyna prawda ktora moim zdaniem obowiazuje jezeli chopdzi o nieszczesliwe
      milosci a mianowicie uwarzam ze jedynie czas moze usmierzyc twoj bol. trudno
      sie z tym pogodzic, na "hop siup" niestety nic nie zdzialasz.sproboj zrozumiec
      jego decyzje bo "naprawde wolna bedziesz nie wtedy,gdy twoje dni beda
      pozbawionetrosk,zas twojebez pragnien i zalu, lecz wtedy, gdy te doswiadczenia
      opasza twoje zycie, a ty mimo to wzniesiesz sie ponad nie wolny od
      wiezow"pozdrawiam.
      iza
      • coelum DZIĘKUJĘ i ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU!!! 05.01.04, 13:02
        Jeszcze raz serdeczne dzięki i wszystkiego co piękne w Nowym Roku, ode mnie dla
        Ciebie...
        Coelum
        • ald2 Re: DZIĘKUJĘ i ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA W NOWYM ROKU!!! 07.01.04, 16:47
          jaki mi to szczęśliwy rok!!!!!!!!!!!!!!!
    • blondbarbie Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 05.02.04, 16:36
      teraz musisz się czymś zająć. zapisz się na jakieś kursy, poznawaj nowych
      ludzi, znajdz nowe hobby, zorganizuj czas tak żebyś nie miała za bardzo czasu
      o nim myśleć. rozkochaj w sobie faceta i złam mu serce. a potem zakochaj się
      szczęśliwie. powodzenia :)
      • mist3 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 08.02.04, 15:58
        Ja też mam podobny problem. Bardzo świeży, więc może znajdzie się ktoś jeszcze
        kto ma ochotę choć odrobinkę ulżyć w cierpieniu.
        Tytułem wstępu - to był mój czwarty związek - pierwszy trwał krótko, drugi
        póltora roku, trzeci prawie sześć lat, a ten który właśnie się zakończył -
        niecałe pół roku.
        Powiecie - skoro podniosłaś się z tego sześcioletniego, czemu z tego miałabyś
        nie powstać?
        Ta miłość była zupełnie inna od tego co dotychczas doświadczyłam. Po raz
        pierwszy w życiu, mimo dość dużej rany po poprzednim związku pokochałam kogoś
        tak bezgranicznie, bez zastrzeżeń i z ogromną chęcią spędzenia z Nim reszty
        życia. Żadnych wątpliwości, wahań - a to dla mnie naprawdę nietypowe. Zresztą z
        tego, co on mówił (a nie mam powodu mu nie wierzyć) - dla Niego również.
        Dlaczego zatem nastąpił koniec? Tak naprawdę sama tego nie wiem do końca.
        Jeszcze rano czuła rozmowa, potem smsy... A wieczorem poważna rozmowa i decyzja
        o rozstaniu. Otóż nasze rozstanie jest bardzo "rozsądne" - tzn. kocham go, on
        twierdzi że mnie też (i tu znowu nie mam powodu, by uważać że kłamie), ale nie
        ma dla nas przyszłości (podobno).
        Główny powód - on nie chce mieć dzieci, powody poboczne - bardzo chce ciągle
        się kształcić (ja też -ale potrzebuję choć chwili oddechu) i boi się, że
        zabraknie mu dla Nas czasu. I podobno lepiej, żebyśmy rozstali się teraz, póki
        się kochamy i zachowamy o sobie cudowne wspomnienia, niż potem - pełni złości i
        nienawiści do siebie.
        Brzmi to rozsądnie - ale jakoś nie sprawia, że mniej boli.
        Przepraszam za długi post, właściwie nawet nie oczekuję jakiegoś pocieszenia
        czy odpowiedzi. Po prostu chciałam to z siebie wyrzucić, może mi choć trochę
        ulży (choć piszę to i płaczę, więc ten sposób chyba jednak nie działa).
        No cóż - trzeba kończyć.
        Pozdrawiam.
        • rain_07 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 10.02.04, 01:20
          mist3 - czasem tak jest, że ludzie się kochają, ale nie mogą być razem. Jednak
          ten "rozsądek" Twojego ex trąci mi niezłym faszyzmem. Wiesz co, niech się więc
          kształci - ku chwale nauki polskiej...a Ty znajdź sobie kogoś normalnego.

          pozdrawiam
    • abdon Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 08.02.04, 16:25
      coelum napisała:

      > Napiszcie, jak udusić tę miłość, znacie jakieś inne sposoby?

      Jej się nie da udusić. Ona kiedyś umrze.
    • sklonowana40 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 08.02.04, 16:59
      Samo przejdzie, chociaz moze sie wydawac, ze trwa wiecznosc. Nie rob sobie z
      tej milosci oltarzyka i nei rozpamietuj calej sorawy. Gosc juz nic do Cienie
      nie czuje... Czy chcialabys, zeby wrocil do Ciebie? Po co, skoro nie ma
      milosci? Tylko dlatego, zebys nie cierpiala? I co by bylo dalej? Bo z pewnosci
      anie happy end...
      Minie.. zobaczysz.... wszystko powoli zasypuje piasek zapomnienia... To
      wlasnie jest piekne w zyciu....
      Pozdrawiam z Krak
    • kasiajulia Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 08.02.04, 19:35
      Witam wszystkich
      Na forum zaglądam od około dwóch lat, z małą zmianą jednak, rok temu byłam
      szczęśliwa.
      Droga Coleum,
      jeśli wolno mi pisać w ten sposób, przechodząc przez tragedię mojego życia
      dowiedziałam się wiele o sobie, swoim małżeństwie, swojej rodzinie, o
      przyjaciołach, a przede wszystkim odkryłam siłę miłości macierzyńskiej na nowo.
      Najtrudniejsze dla mnie to przyznanie się jednak, że kochałam męża bardzo, za
      bardzo, że teraz miłość moja nieszczęśliwa jest, bolesna, trudna. Byłam
      poukładanym człowiekiem, dojrzale czekałam na dziecko 3 lata, w związku 14 lat,
      po ślubie prawie 7 lat. Przeszłam przez chęć pozbycia się życia, lęki,
      bezsenność tygodniami, tylko jedno zawahanie spowodowało że jestem, żyję.
      Teraz, takiej próby się zawstydzam, bo przecież mam dziecko. Właśnie moja 3
      letnia wtedy córeczka zatrzymała mnie w biegu. Odnowiłam się i powracam do
      dotychczasowego życia, zmieniona, inna.
      Mogę doradzić, jeśli można radzić w tej sytuacji, na swoim przykładzie, że
      drobiazgi życia, czas, praca, a nie agresja, złość i nienawiść, to raczej spala
      człowieka i powoduje zgorzknienie, niechęć do siebie w późniejszym czasie.
      Kochałam dobry film, książki, czytałam nocami. Chłonęłam wiedzę, psychologię,
      korzystałam z forum, gg.
      Pionem moralnym i szefem była moja córka, nie zaniedbywałam
      jej, przez jakiś czas dla niej się malowałam, fotografowałam, modyfikowałam te
      fotografie. Zatopiłam się w moje zakurzone pasje, wróciłam na treningi, dbam o
      siebie z większą swiadomością niż wcześniej. I choć nie byłam „zapuszczona
      kobietą” to teraz wszystko inaczej smakuje, jak przyprawy, mój ulubiony
      cynamon, oregano, mięta, rumianek. Prawdopodobnie i wiek, w którym się jest
      nieszczęśliwym ma znaczenie.
      Kocham mego męża, nieco inaczej, choć spadło to na mnie nagle, czasem załamuję
      się, płaczę, to wiem, że życie mam jedno, a ludzi jeszcze wiele na mojej drodze.
      Nie przywołuj ciągle chwil dobrych w żalu, odłóż na „potem”, schowaj fotografie
      do pudełka, a za jakiś czas, nawet jeśli to epizod droga Coleum, to porozmawiaj
      z kimś, dobrym środkiem też jest forum, psycholog, też pomaga. Nie da
      się „udusić” czasu. Może już inaczej myślisz, bo minęły już prawie dwa
      miesiące... i może napiszesz, że pozbierałaś się troszkę? Daj znać o sobie,
      chętnie pokibicuję.

      Pozdrawiam serdecznie.
      Katarzyna.
      • tee2000 Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 11.02.04, 15:32
        Zgadzam sie z evre-kersten
    • aneta10ta Re: NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ 12.02.04, 11:26
      Przypatrz się uważnie najdroższemu. Może wypatrzysz w nim jakąś cechę nie do
      zaakceptowania. Mnie mój ex sam pomógł, gdy mi się pokazał od _najlepszej_
      strony. Trafił w mój czuły punkt-miłość do zwierząt, taki moralny priorytet.
      Wracaliśmy z imprezy. W bramie budynku, gdzie mieszkam, siusiał zabiedzony,
      wyglądający na poważnie chorego mały szczeniak. Mój adorator wziął go pod
      obcasy. Piesek skamlał i trząsł sie ze strachu. Jestem pamiętliwa. Już zawsze
      będę mieć w oczach tamtą scenę. Gdyby odszukał właściciela i nakładł mu po
      pysku, powiedziałabym-normalka. A on wyżył się na politowania godnym zwierzątku.
      Mało tego wzmocnił efekt odwyku jeszcze jednym pociągnięciem. Byliśmy w
      hipermarecie, zauważyłam, że bardzo rozgląda się za kobietami. W domu, gdy
      wieszał palto, coś wyjmował z kieszeni. Patrzę portmonetki; takie liche,
      przetarte używane przez najbiedniejsze emerytki. Kieszonkowiec! Facet z własnym
      mieszkaniem, samochodem, ograbił biedotę. Zapytałam, dlaczegoś to zrobił?
      Odpowiedział, że nie lubi, jak mu się kręcą pod nogami. Szpecą świąteczne
      dekoracje, ale on ich oduczy; niech spadają. Znów podniósł rękę na słabszych i
      to jak: od tylca. Facet powiedziałby: odsuń się kobito, bo Twój nędzny
      płaszczyk nie pasuje do rozświetlonej choinki. Czy miałby stawiać takie
      wymagania czy nie to już inna kwestia, ale chociaż byłby szczery.
      Obłudny, podstępny tchórz nie mieści się w najmniejszym stopniu w moim
      wyobrażeniu, kim jest człowiek, a do modelu faceta, z ktorym mogłabym być, ma
      się zupełnie nijak.
      Poinformowałam jego matkę o obu wypadkach. Okazało się, że takie zachowania to
      nie pierwszyzna, lecz reguła. Starsza pani, jak to matka, broniła syna
      spychając odpowiedzialność na tzw. sytuację i tzw. całokształt. Dla mnie tu
      akurat nie ma szarego: jest czarne i białe, bez ale... Widać niewiele jeszcze
      umiem i nie pragnę takiej mądrości życiowej.
      Niedawno poznałam kogoś. Ma swoje za uszami, ale jego wady mieszczą się w
      granicach zwykłych ludzkich przywar. Jest uczciwym człowiekiem, odważnym
      facetem, przestrzegającym zasad, które i dla mnie są cenne, z drobnymi
      wyjątkami.
      Pozdrawiam
      Aneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka