Dodaj do ulubionych

TAK sobie....

    • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:07

      Dustin Hoffman to przykład niesamowitej kariery aktorskiej – ten niski, niezbyt urodziwy, niegrzeszący bystrością (sam tak o sobie mówi) mężczyzna po prostu nie mógł zostać gwiazdą. W ogóle nie wpisywał się w hollywoodzki schemat. A jednak… Ma na koncie dziesiątki kultowych ról, sukcesy artystyczne i komercyjne. Dziś Hoffman kojarzy się nie z występami na ekranie, ale oskarżeniami o molestowanie seksualne. W listopadzie 2017 r. pierwsza kobieta opowiedziała o tym, co spotkało ją ze strony aktora, gdy była nastolatką; po niej pojawiły się kolejne ofiary. Mało kto w USA chce z pracować ze słynnym odtwórcą roli Rain Mana. Po zawodowe propozycje musiał jechać do Europy
      • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:08
        Kariera Dustina Hoffmana załamała się pod koniec 2017 r., gdy w gościnnej kolumnie "The Hollywood Reporter" pewna kobieta oskarżyła go o molestowanie
        Za nią poszły inne ofiary – niektóre miały w opisywanych sytuacjach po 15 lub 16 lat. Łącznie było ich osiem
        Choć w sądzie nie odbył się żaden proces, rozprawę Hoffmanowi zorganizował dziennikarz John Oliver. Przy okazji rocznicowego pokazu filmu "Fakty i akty" ostro przemaglował aktora
        W USA nikt nie chce z Hoffmanem pracować, bez względu na to czy oskarżenia są prawdziwe czy nie. Tak jest po prostu bezpieczniej. Po rolę aktor musiał się udać do Europy – włoski kryminał "W labiryncie" od 28 lutego w polskich kinach
        • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:09
          "W labiryncie" to pierwszy film z Hoffmanem, który możemy oglądać w polskich kinach od "Strategii mistrza" z 2015 r. Trochę czasu minęło… Pierwsze recenzje wskazują, że Amerykanin spisał się świetnie jako policyjny profiler, próbujący wyciągnąć wspomnienia z porwanej na 15 lat kobiety.

          Reżyser filmu Donato Carisi podkreśla, że nie jest to rola oparta na schematach. Mówił: "Poprosiłem Dustina, żeby był łagodny, współczujący, ale jednocześnie przebiegły. Nie chciałem tu typowego profilera, jednego z tych współczesnych śledczych, jakich ogląda się w telewizji czy filmie, albo o których czyta się w książkach. To nie miał być detektyw tak doskonale odczytujący wskazówki, że staje się niemal superbohaterem gotowym ocalić świat. Potrzebowałem starszego, doświadczonego człowieka. On nie zbiera dowodów, tylko szuka oznak zła. Jest surowym nauczycielem, który uczy ofiarę, jak sama może zniszczyć swojego prześladowcę. Nawet jeśli to bolesny i trudny proces"
          • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:09
            Czy produkcja, w której Hoffman partneruje włoskiemu mistrzowi Toniemu Servillo może być jego wielkim powrotem? Czy znowu znajdzie się na szczycie? Będzie o to bardzo trudno. Owszem, z jednej strony znaczenie ma fakt, że aktor w tym roku obchodzić będzie 83. urodziny. Sam bez skrępowania przyznaje, że nie ma już co liczyć na wspaniałe role i cieszy go jakakolwiek możliwość pracy.
            • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:10
              seremine napisała:

              > Czy produkcja, w której Hoffman partneruje włoskiemu mistrzowi Toniemu Servillo
              > może być jego wielkim powrotem? Czy znowu znajdzie się na szczycie? Będzie o t
              > o bardzo trudno. Owszem, z jednej strony znaczenie ma fakt, że aktor w tym roku
              > obchodzić będzie 83. urodziny. Sam bez skrępowania przyznaje, że nie ma już co
              > liczyć na wspaniałe role i cieszy go jakakolwiek możliwość pracy.
              >

              Dustin Hoffman: raczej tutaj zostanę [FELIETON]
              Dustin Hoffman oskarżony o molestowanie seksualne przez kolejną kobietę
              Czy rozpoznasz filmy Dustina Hoffmana po jednym kadrze? [QUIZ]
              W wywiadzie dla "Polityki" z 2011 r. tłumaczył: "Prawda jest taka, że im człowiek starszy, tym mniej różnorodne propozycje się trafiają. Wielu aktorów źle znosi, że przestają być atrakcyjni, że ich czas jako filmowych gwiazd nieuchronnie się kończy. Występowanie w mniejszych rolach uważają za upokarzające. Nie chcą zaakceptować siebie jako partnera młodszych, niekoniecznie zdolniejszych kolegów, tym bardziej nie potrafią widzieć siebie jako tła. Traktują to jako dowód własnej bezsilności. Nie godzą się, że nowa, młodsza publiczność za nic ma ich dawną wielkość. Mnie guzik obchodzi, co się o mnie myśli. Uwielbiam grać. Robię to, co chcę, i czuję się z tym dobrze". Dodaje, że tak właśnie wygląda równowaga. "Początkujący aktor zaczyna od nic nieznaczących rólek. Jeśli ma talent, wybija się i zostaje gwiazdą. W średnim wieku coraz częściej dostaje role drugoplanowe. Na starość sytuacja wraca do punktu wyjścia. Znów trzeba grać epizody, ustępując miejsca dwudziesto-, trzydziesto-, czterdziestolatkom. A potem już chodzi się tylko do biblioteki. Żartuję".
              • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:11
                Wtedy Hoffman nie musiał jeszcze martwić się tym, że propozycji zabraknie całkowicie. Jego serialu "Luck" jeszcze nie anulowano (produkcję zakończono po jednym sezonie po śmierci na planie trzech koni), grywał niewielkie, ale charakterystyczne role, pracował nad swoim reżyserskim debiutem "Kwartet". Dziś wygląda to inaczej. I wcale nie chodzi tu jedynie o wiek aktora, ale skandal, jaki wybuchł pod koniec 2017 r.
                • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:12
                  W gościnnej kolumnie "The Hollywood Reporter" Anna Graham Hunter opisała swoje relacje z Hoffmanem z czasów, gdy miała 17 lat. W dość szczegółowym artykule wspomniała obrzydliwe komentarze aktora i wielokrotne obmacywanie. Ona była stażystką na planie "Śmierci komiwojażera", on – główną gwiazdą filmu.

                  Już pierwszego dnia poprosił, aby wymasowała mu stopy. Później pytał o jej doświadczenia seksualne i robił erotyczne aluzje, mniej lub bardziej śmiałe. Gdy pewnego razu przyszła odebrać zamówienie na śniadanie, palnął: "Poproszę jajko ugotowane na twardo i mięciutką łechtaczkę". Zrobił to przy innych osobach z ekipy. Oni tylko wybuchli śmiechem, Anna uciekła z płaczem do łazienki
                  • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:12
                    Dziewczyna pisała o swoich doświadczeniach przy pracy na planie w pamiętniku oraz listach do siostry. Wszystko było dość dobrze udokumentowane. Swój tekst zakończyła słowami: "On był drapieżnikiem, ja byłam dzieckiem, a to było molestowanie seksualne". Hoffman, choć twierdził, że on te wydarzenia pamięta zupełnie inaczej, przeprosił Hunter w dość osobliwy sposób. Tłumaczył się, że nie chciał zrobić jej przykrości, jest mu bardzo źle z tym, że cierpiała, ale… nie jest to odbiciem tego, jaki naprawdę jest.
                    • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:13
                      Sama Hunter przyznała, że Hoffman już wcześniej przeprosił ją za swoje zachowanie, podziwia go jako aktora, a zainteresowanie jej osobą początkowo bardzo jej się podobało. Aż przestało… Długo zbierała się w sobie, aby opowiedzieć o tym, co ją spotkało i zrobiła to głównie dzięki ruchowi #MeToo, wiedząc, że wiele kobiet w podobnych sytuacjach nie ma odwagi wystąpić przeciwko oprawcom. Tak było też w tym przypadku. Do Hunter dołączyły inne ofiary – łącznie siedem kobiet.

                      Aktorkę Kathryn Rossetter Hoffman obmacywał, gdy grali razem w sztuce. Według jej zeznań działo się to w trakcie każdego przedstawienia, a było ich od sześciu do ośmiu tygodniowo. Podczas wspólnych zdjęć gwiazdor miał łapać ją za pierś i puszczać tuż przed błyskiem flesza – raz jednak nie udało mu się w porę zabrać ręki. Rossetter wciąż przechowuje tę fotografię jako dowód.

                      Wendy Riss Gastiounis poznała Hoffmana na oficjalnym spotkaniu – chciała namówić go na przeniesienie na ekran sztuki Murray Schisgal "A Darker Purpose". Choć autorka również była obecna, aktor wprost zapytał Gastiounis, czy kiedykolwiek uprawiała seks z facetem po czterdziestce. Kobieta zlekceważyła to pytanie, nadal prezentowała swoje pomysły, ale Hoffman nagle wstał i stwierdził, że idzie do pobliskiego hotelu. Chciał oczywiście, by Gastiounis z nim tam poszła.
                      • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:14
                        Melissa Kester twierdzi, że Hoffman włożył jej palce w pochwę w studiu nagraniowym, gdy nagrywał piosenki do produkcji "Ishtar". Zrobił to na oczach jej chłopaka i innych pracowników (przez szybę było widać sylwetki tylko od klatki piersiowej w górę). Na planie tego samego filmu aktor molestował też dziewczynę, która grała epizodyczną rolę. Zaoferował, że podwiezie ją na przyjęcie z okazji zakończenia zdjęć, a w samochodzie, przy innych ludziach, włożył w nią palce.

                        Jeszcze inna kobieta wspominała, że Hoffman zaprosił ją do swojego pokoju hotelowego po tym, jak spotkali się w turystycznym autobusie. Otworzył jej drzwi rozebrany do pasa, a z rozmowy wynikało, że przed jej przyjściem zrobił na jej temat dokładny research. Pytał na przykład jaką specjalizację miał jej ojciec, a nigdy nie mówiła mu o tym, że był on lekarzem. Wystraszył ją i postanowiła wyjść. Gwiazdor miał wtedy zablokować drzwi i powiedzieć: "Chyba nie myślałaś, że wyjdziesz stąd bez seksu?". Zaproponował jej dwie opcje, z których ona wybrała seks oralny.

                        Cori Thomas przyjaźniła się z córką Hoffmana i nie widziała niczego złego w tym, że jej tata zaprosił obie do restauracji. Cori miała odebrać matka, ale aktor zostawił liścik, by przyjechała do jego hotelu. Jego córki z nimi nie było – dostarczył ją pod drzwi byłej żony. Będąc w hotelu, od razu wszedł pod prysznic. Z łazienki wyszedł nagi, wszedł pod kołdrę i poprosił, by dziewczyna wymasowała mu stopy. To był pierwszy raz, gdy Thomas widziała nagiego mężczyznę – była w szoku i nie wiedziała co robić. Zgodziła się na masaż.

                        Gdy to robiła, Hoffman miał pytać czy wie, że nie ma na sobie żadnego ubrania. W trakcie zadzwonił też telefon. Aktor powiedział do aparatu, że właśnie ma masowane stopy przez piękną dziewczynę, po czym zapytał Cori, ile ma lat. Odpowiedziała, a on od razu pochwalił się rozmówcy. Była szesnastolatką.
                        • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:15
                          Jeszcze młodsza była chcąca zachować anonimowość Pauline – pracownica sklepu, do którego przychodził Hoffman. Ona miała 15 lat, on 36. Pewnego dnia zaprosił ją do swojego mieszkania pod pretekstem pokazania szczeniaka, którego kupił dla córki. Psa jednak nie było. Zamiast tego aktor zdjął spodnie i zaczął się masturbować. "Nigdy wcześniej nie widziałam nagiego mężczyzny. Nie widziałam niczego podobnego. Nie wiedziałam co powiedzieć, co zrobić. Siedziałam tam z szeroko otwartymi oczami. On tylko stwierdził, że niedługo skończy" – wspominała
                          • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:15
                            Hoffman nigdy nie skomentował oskarżeń, które wypłynęły po publikacji w "The Hollywood Reporter". W końcu zrobili to jego adwokaci, twierdząc, że to jedynie zniesławiające kłamstwa.

                            Do obrony ruszyli koledzy. Chevy Chase wprost powiedział, że znał Hoffmana w tamtych czasach i wszystkie te rzeczy po prostu nie miały miejsca. Liam Neeson w jednym z wywiadów wyraził opinię, że dotykanie piersi aktorki podczas spektakli było jedynie "dziecinną zabawą", która miała… przynosić szczęście, na zasadzie teatralnego przesądu. Wtórował im Bill Murray, który przyznał, że Hoffman rzeczywiście sporo flirtuje, ale jest przesympatycznym i przyzwoitym facetem.

                            Pomocnej ręki nie podała natomiast Meryl Streep. Aktorka wspomniała, że podczas kręcenia jednego z jej pierwszych filmów, "Sprawy Kramerów", jej partner z planu pozwalał sobie na zbyt wiele – chcąc wyzwolić w niej jak najsilniejsze emocje cały czas odnosił się do jej dopiero co zmarłego narzeczonego, a w scenie kłótni małżonków wymierzył jej siarczysty policzek. Choć zdaje sobie sprawę, że podczas zdjęć aktorzy muszą czuć się wolni, ten przypadek uznała za jeden krok za daleko.

                            Wsparcie kilku kolegów to za mało. Branża nie wybacza. Ruch #MeToo zrobił swoje – nikt w Hollywood nie przejdzie obojętnie wobec tego typu oskarżeń. Choć o żadnym procesie na razie się nie mówi, Hoffman już został osądzony. Odbyła się nawet publiczna rozprawa.
                            • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:17
                              Kilka tygodni po tym, jak wybuchła afera, aktor pojawił się na pokazie filmu "Fakty i akty" z okazji 20. rocznicy premiery. Dla przypomnienia, scenariusz opowiada o skandalu seksualnym z udziałem prezydenta USA. Hoffman wcielił się w producenta filmowego, który wraz z doradcą Białego Domu fabrykuje wojnę w Albanii, by odwrócić uwagę opinii publicznej od sprawy.

                              Prowadzący spotkanie z twórcami John Oliver, zaskoczony tym, że Hoffman w ogóle się pojawił, postanowił nie udawać, że nic nie wie o zarzutach molestowania i ostro go przemaglował. Nie przyjmował wymijających odpowiedzi, dociskał, nie pozwalał się zbyć. Nawiązując do tekstu Anny Graham Hunter w "The Hollywood Reporter" powiedział, że jedno, kilkuzdaniowe oświadczenie wydane na piśmie to trochę za mało: "Napisałeś, że nie jesteś taki naprawdę. To mnie wkurzyło. Właśnie taki jesteś. Nie podałeś żadnego dowodu, że nie było tak, jak ona opisała. Był czas, kiedy osaczałeś kobiety, a twierdzisz, że to nie byłeś prawdziwy ty – to brzmi jak zwykła wymówka". Aktor bronił się, twierdząc, że Olivera nie było przy przytoczonych sytuacjach. Ten miał krótką odpowiedź: "Całe szczęście!".

                              To było długie, bardzo niezręczne 30 min. Hoffman miał żal do dziennikarza, że jednoosobowo skazał go, w dodatku przed setkami ludzi na widowni i milionami oglądających to później w internecie. Przypomniał, że mowa o dawnych czasach, kiedy relacje między mężczyznami i kobietami wyglądały inaczej i trzeba patrzeć dziś na nie uwzględniając ten historyczny kontekst. Jak stwierdził Oliver, to tłumaczenie również go nie przekonało. "To jaką odpowiedź byś chciał?" – wypalił w końcu aktor, podkreślając, że dopóki człowiekowi nie udowodni się winy, traktuje się go jako niewinnego.
                              • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:17
                                Tego nazwiska nie da się wygumkować

                                I tu jest chyba pies pogrzebany. Według wielu komentatorów ruch #MeToo, choć niezwykle ważny i potrzebny, w pewnym momencie zaczął galopować i rozjeżdżać wszystko na swojej drodze. Był taki czas, kiedy wielkie hollywoodzkie nazwiska pojawiały się na liście oskarżanych codziennie. Tylko czekaliśmy, aby odhaczyć kolejnego filmowca. Wielu z tych zarzutów nigdy nie potwierdzono, niektóre (jak choćby w przypadku Geoffreya Rusha) sąd uznał za nieprawdziwe i nastawione na szukanie sensacji.

                                Ale w obecnym klimacie wystarczy zdanie jednej strony, by z oskarżonym nikt nie chciał już pracować – bo tak jest bezpieczniej. Ile wytwórni musiało się już tłumaczyć z tego, że zaangażowało do swojego projektu kogoś, kto znajduje się na czarnej liście. Po co komu taki kłopot, aktorów jest w końcu wielu, reżyserów i producentów również. Najlepiej, żeby o takim delikwencie zapomniano. I to jest też przykład Hoffmana. Choć od wybuchu skandalu minęły już ponad dwa lata i wiemy dokładnie tyle samo, co wtedy, jego kariera wydaje się skończona. Przynajmniej w USA.

                                Bardzo możliwe, że Hoffman zrobił to, co zarzucają mu kobiety. Bardzo możliwe, że ofiar jego skandalicznego zachowania jest jeszcze więcej. Dobrze, że seksualni drapieżnicy w Hollywood nie są już okrywani zmową milczenia. Ale nie można zapomnieć o wpływie tego aktora na światowe kino, nie można wygumkować jego nazwiska z książek o historii filmu. A gdyby nie on, gdyby nie "Absolwent", "Nocny kowboj", "Tootsie", "Maratończyk" i "Rain Man", Dziesiąta Muza naprawdę mogłaby wyglądać dzisiaj zupełnie inaczej.

                                Nie wiemy, czy jest winny. A co jeśli nie? Sprawdzajmy, szukajmy faktów, nie ignorujmy, ale jednocześnie szanujmy ludzi za to, co zrobili dla kina. Takich wspaniałych aktorów jak Hoffman nie było wielu. Choć smród nad jego osobą oczywiście się unosi, dopóki nie ma dowodów na winę, po prostu cieszmy się jego grą. Kto wie, może "W labiryncie" to ostatnia taka okazja.
    • seremine Re: TAK sobie.... 01.03.20, 23:21
      Policjanci ze stanu Ohio w USA przechwycili aligatora, który przez 25 lat mieszkał w piwnicy domu. Właściciel gada nie posiadał zezwolenia na posiadanie egzotycznych zwierząt
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 02.03.20, 19:05
      W poniedziałek na Kamczatce doszło do wybuchu najwyższego rosyjskiego wulkanu Kluczewska Sopka. "Umiarkowana erupcja wciąż trwa, a wybuchy powyżej wysokości 5000 m.n.p.m. mogą wystąpić w dowolnym momencie" - przekazują służby z regionu
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 02.03.20, 19:08
      Znany ekonomista Nouriel Roubini przewidział krach giełdowych sprzed dekady. Jeśli wierzyć jego słowom, sytuacja może się teraz powtórzyć. Ostrzega, że w tym roku ceny akcji mogą spaść o 30-40 proc.
    • seremine Re: TAK sobie.... 02.03.20, 22:36
      https://scontent-atl3-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/88180724_10214789901852694_7120018864288563200_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=G89MV9aRRhcAX9EpJm3&_nc_ht=scontent-atl3-1.xx&oh=2ccc65f79d4803326bb3428005b9f2f0&oe=5E8012B3
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 03.03.20, 16:48
      Niepodległość na Kresach

      „Emisariusz Niepodległej. Wspomnienia z lat 1896–1919” to dzieło zawierające wspomnienia Michała Sokolnickiego, współpracownika Józefa Piłsudskiego. Możemy się z nich między innymi dowiedzieć jak wyglądało odzyskanie niepodległości na Kresach.


      Czytaj więcej na nowahistoria.interia.pl/drogi-do-wolnosci/news-niepodleglosc-na-kresach,nId,3326018#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 03.03.20, 16:51
      Niepodległość na Kresach (fragment książki "Emisariusz Niepodległej. Wspomnienia z lat 1896-1919")

      1 listopada do Komendy POW na Ukrainie nadszedł rozkaz mo­bilizacyjny z Krakowa od Rydza "Śmigłego". Oznaczało to, że powstał oczekiwany rząd, oparty o Galicję, z przygotowanym od dawna, w zastępstwie Piłsudskiego, dowództwem wojsk. Ale równocześnie przyszedł słuch o republice zachodnioukraińskiej we Lwowie. Sądziliśmy, że zachwiały się wszystkie nasze plany. Widzieliśmy jeszcze wciąż rozciągniętą, od Kowna po Bałtyk i Baranowicze, od Warszawy po Pińsk, potęgę wojenną niemiec­ką. Jedyną bazą niepodległej Polski, operacyjnym punktem wyj­ścia zdawała się Galicja; tymczasem Galicję właśnie rozcinał na dwoje zamach habsbursko-niemiecki we Lwowie [gdzie 1 listopada rozpoczęły się walki polsko-ukraińskie]. Stąd, wedle z dawna dobrej zasady bitew - marcher au canon - celem dla sił organizacji wojskowej na Ukrainie musiało być uderzenie na Galicję od wschodu.

      W tym kierunku szły decyzje, jakie powzięliśmy wspólnie z kapitanem "Lisem" Kulą, komendantem naczelnym POW na Ukrainie, w nocy 1/2 listopada, zaraz po moim powrocie z Jekaterynodaru do Kijowa. Decyzja ta oznaczała albo nasz udział w szerszym przedsięwzięciu wojskowym na gruncie oddziałów polskich [...] od niewielu tygodni przez [Leona] Bobickiego na Ukrainie przygotowywanym, albo też, w razie jego niedojścia do skutku czy niepowodzenia, naszą samodzielną inicjatywę wojskową. Mobilizację POW, wyznaczoną na 4 listopada, postanowiliśmy przyspieszyć, koncentrację z północnej Ukrainy przeprowadzić na Radziwiłłów, jako ogólny kierunek akcji wziąć Tarnopol. Było to wszystko szaleństwem, ale szaleństwo dusz naszych miało na imię: Piłsudski.


      Czytaj więcej na nowahistoria.interia.pl/drogi-do-wolnosci/news-niepodleglosc-na-kresach,nId,3326018#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 03.03.20, 18:08
      -Abramie dlaczego jesteś taki zadowolony?
      -Teściowa nareszcie wyjechała!
      -Dlaczego zabrudziłeś twarz?
      -Całowałem lokomotywę...
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 04.03.20, 18:24
      Miłość nie musi być jak z kinowego ekranu: fajerwerki, namiętność, motyle w brzuchu, adrenalina. Teraz wiem, że miłość to szacunek, prawda, bliskość, poczucie bezpieczeństwa - tłumaczy Paulina.

      Czytaj więcej na www.pomponik.pl/plotki/news-paulina-krupinska-i-sebastian-karpiel-bulecka-zdarzaja-nam-s,nId,4356353,nPack,2#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 04.03.20, 20:30
      Natalia Budzyńska - Dzieci nie płakały. Historia mojego wuja Alfreda Trzebińskiego, lekarza SS (2019)

      „Dla nas, mieszkańców Mühlberga, jest niezrozumiałe, jak taki człowiek może być zbrodniarzem” – napisali jego byli pacjenci do trybunału wojskowego w Hamburgu. Bo to przecież on, ich „dobrodziej ludzkości”, lekarz, który potrafił spędzić noc przy łóżku chorego, który fundował lekarstwa biednym, wspierał ich finansowo. Lekarz intelektualista, czytający Goethego i Schillera, kochający sztukę, pasjonujący się ezoteryką. „Człowiek bez skazy”.

      Doktor Alfred Trzebinski był rasy „przeważająco nordyckiej”. Przekonany o wyjątkowości krwi niemieckiej w 1932 roku wstąpił do SS, a rok później został członkiem NSDAP, zapominając o polskim pochodzeniu swojego ojca. W 1941 roku został lekarzem w Auschwitz, potem na Majdanku, w końcu w Neuengamme. W 1946 roku skazano go na karę śmierci przez powieszenie. Trybunałem najbardziej wstrząsnął udział Trzebinskiego w egzekucji dwadzieściorga żydowskich dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Dzieci mogły przeżyć, ale powieszono je tuż przed wyzwoleniem obozu, by ukryć, że przez ostatnie miesiące poddawano je okrutnym eksperymentom medycznym.

      Natalia Budzyńska w opowieści o Alfredzie Trzebinskim mierzy się z rodzinną tajemnicą. Czytając pamiętnik wuja esesmana, próbuje też zrozumieć, jak to możliwe, że współczujący lekarz robił karierę w kolejnych obozach koncentracyjnych. Autorka w tej trudnej i emocjonalnej podróży pyta o rolę „dobrych ludzi w czasach zła”, o wolność wyboru i łatwość, z jaką z niej rezygnujemy. Przede wszystkim jednak przywraca pamięć o zamordowanych dzieciach, niemych, niemal zapomnianych ofiarach.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 04.03.20, 20:30
        https://scontent-msp1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/89109907_2819193024834501_5979878074253049856_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=ca434c&_nc_ohc=6DiuWhWMV-QAX8iC1nj&_nc_ht=scontent-msp1-1.xx&oh=d9c4c4319ff78ce5ff30ea4eff6517d6&oe=5E970971
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 04.03.20, 21:52
      https://polityczek.pl/images/aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaalpedeeeee.jpg
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 05.03.20, 18:29
      Aleksandra Popławska w serialu HBO "Wataha" wciela się w prokurator Igę Dobosz - kobietę działającą w raczej męskocentrycznym świecie Straży Granicznej
      Tematem trzeciego sezonu "Watahy" (HBO) jest przemyt ludzi. – Jest to temat ważny tak społecznie, jak i politycznie, a przez polityków niespecjalnie podejmowany – zaznacza Popławska
      W serialu pojawią się nowe, charyzmatyczne postaci, wśród nich szefowa gangsterów z Ukrainy Tatiana Barkowa (Jewgienija Akremenko)
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 05.03.20, 18:31
        Aleksandra Popławska to 43-letnia zabrzanka, która od lat mieszka w Warszawie. Należy do filmowej rodziny – jej siostra, Magdalena, też jest popularną aktorką, a mąż, Marek Kalita, to znany aktor. Ma na koncie niezliczone role filmowe i teatralne: grała i u Jarzyny, i u Vegi, ale to rolę Igi Dobosz w "Watasze" nazywa "najważniejszą w karierze". – Z żadną inną postacią nie byłam tak długo. Lubię jej powściągliwość i mrok. Cieszę się, że dano jej tak ważny, ludzki głos – mówi o postaci, którą w trzecim sezonie hitowego serialu HBO czekają wielkie zmiany.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 05.03.20, 18:34
      Na początku czwartej części Domu z papieru króluje totalny chaos – Profesor żyje w przekonaniu o śmierci Lizbony, Rio i Tokio wysadzają w powietrze czołg wojskowy, a Nairobi toczy walkę o życie. Gang jest wystawiony na najtrudniejszą próbę, a pojawienie się wroga w jego szeregach narazi wszystkich na poważne niebezpieczeństwo. Premiera już 3 kwietnia tylko na Netfliksie!
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 06.03.20, 17:59
      Tragedia w Moskwie. Znaleziono ciała dwójki ukraińskich szachistów
      Stanisław Bohdanowicz oraz Aleksandra Wernigowa zostali znalezieni martwi w swoim mieszkaniu. Na miejscu tragedii znaleziono gaz rozweselający.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 06.03.20, 18:01
      Stanisław Bohdanowicz i Aleksandra Wernigowa byli parą. Oboje zawodowo grali w szachy i choć pochodzili z Ukrainy, to od niedawna mieszkali i reprezentowali Rosję. W czwartek wieczorem dokonano makabrycznego odkrycia w ich mieszkaniu w Moskwie.

      Ojciec ukraińskiej szachistki po wejściu do domu odnalazł ciało 18-letniej córki i jej 27-letniego partnera. Na miejsce wezwano służby ratunkowe, ale i tak było już za późno.

      Ze śledztwa na razie wynika, że można wykluczyć udział osób trzecich. Na miejscu tragedii znaleziono balony, które były wypełnione podtlenkiem azotu. Obecnie zakłada się, że zatrucie tzw. gazem rozweselającym było przyczyną śmierci.

      Bohdanowicz był mistrzem Ukrainy w szachach błyskawicznych. Jego partnerka jeszcze nie miała na koncie tak spektakularnych wyników.
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 06.03.20, 20:16
      Większość z nas obiera ziemniaki przed gotowaniem. To błąd, który sprawia, że niepotrzebnie tracimy dużo czasu. W dodatku często pozbawiamy się także najcenniejszych części ziemniaka, które wyrzucamy wraz ze skórkę. Jest sposób, by tego uniknąć.

      Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy ze skórką. Dopiero teraz zabieramy się za ich obieranie. Gwarantujemy, że pójdzie bajecznie łatwo. Wystarczy lekko naciąć skórkę nożem lub naciągnąć i sama schodzi. Ugotowane ziemniaki obiera się o niebo lepiej niż surowe. Skórka schodzi cieniutką warstwą bez marnowania czegokolwiek.
    • seremine Re: TAK sobie.... 07.03.20, 09:28
      "Akurat czytałam powieść Agathy Christie, gdy w moim rzymskim mieszkaniu rozdzwonił się telefon. Właśnie miałam zacząć czytać ostatnią stronę i naprawdę bardzo chciałam zignorować dźwięk dzwonka, ale nie dawał mi spokoju. Wreszcie, niezbyt zadowolona, podniosłam słuchawkę". Rita Levi-Montalcini usłyszała: "Professoresso, przyznano pani Nagrodę Nobla z medycyny
      Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,25756290,pracuje-tak-jakbym-malowala-rita-levi-montalcini-pierwsza.html
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 07.03.20, 19:15
      "Niewidzialny człowiek", dość luźno nawiązujący do powieści pioniera science fiction Herberta George’a Wellsa, jest jak połączenie "Terminatora", "Coś za mną chodzi" i "Sypiając z wrogiem" z thrillerami Hitchcocka – wyszła z tego mieszkanka przerażająca, intensywna, klimatyczna i pełna mylnych topów. Do tego trzymająca w napięciu od początku do końca i satysfakcjonująco się kończąca. Dawno nie było w kinie tak efektownego i sprawnie zrealizowanego horroru.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 07.03.20, 19:16

        Horror "Niewidzialny człowiek" od 6 marca w kinach
        Film wyreżyserował Leigh Whannell, scenarzysta serii "Naznaczony", reżyser "Naznaczonego: rozdziału 3"
        W głównej roli występuje Elisabeth Moss, znana z serialu "Opowieść podręcznej" i horroru "To my", a w pozostałych m.in. Harriert Dyer, Aldis Hodge i Oliver Jakcson-Cohen
        Film, którego budżet wyniósł 7 mln dolarów, w ciągu samych tylko pierwszych siedmiu dni zarobił na świecie blisko 60 mln
        Naszym zdaniem to jeden z najlepszych i najbardziej nieszablonowych horrorów ostatnich lat - napięcie nie słabnie ani przez minutę dwugodzinnej projekcji
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 07.03.20, 19:20
      Zaczyna się niekoniecznie jak większość horrorów, rodzinną sielanką czy radosną wyprawą młodych ludzi w emocjonujące nieznane – od pierwszej sceny "Niewidzialnego człowieka" z ekranu bije ogromny niepokój. Widzimy młodą kobietę, Cecilię Kass (w tej roli Elisabeth Moss, odtwórczyni głównej roli w serialu HBO "Opowieść podręcznej" i horrorze "To my"), która najwyraźniej chce uciec od mężczyzny śpiącego obok niej. Obserwujemy, jak powoli realizuje misternie przygotowany plan, mający uwolnić ją z więzienia, jakim jest dla niej luksusowa rezydencja na plaży. W jego realizacji pomaga jej siostra (Harriert Dyer) oraz wspólny przyjaciel z młodości (Aldis Hodge).
      Nietrudno się domyśleć, że mąż, od którego uciekła, wybitny i bardzo bogaty naukowiec (Oliver Jakcson-Cohen), znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Kobieta, mimo ucieczki, żyje w traumie, bojąc się, że zostanie odnaleziona. Kiedy jednak dowiaduje się, że oprawca popełnił samobójstwo, zaczyna wierzyć, iż koszmar się skończył. Widz jednak doskonale wie, że to dopiero jego początek.
      • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 07.03.20, 19:21
        "Niewidzialny człowiek" to uwspółcześniona i bardzo luźna adaptacja powieści pioniera science fiction Herberta George’a Wellsa, opowiadającej o szalonym naukowcu, który pod wpływem własnych odkryć staje się niewidzialny (w 1933 r. powstała słynna ekranizacja, która zapoczątkowała całą serię).

        Dla Leigha Whannella, scenarzysty serii horrorów "Naznaczony", reżysera jej trzeciej części, a także m.in. cyberpunkowego "akcyjniaka" "Upgrade", tamte dzieła były tylko punktem wyjścia do wykreowania zupełnie nowej historii. Pierwotnie jego film miał stanowić część horrorowego Dark Universe od wytwórni Universal, jednak wobec artystycznej i komercyjnej wytopy, jaką zaliczyła trzy lata temu "Mumia" z Tomem Cruisem, projekt skasowano. Może i szkoda, ale z drugiej strony "Niewidzialny człowiek" to film zbyt dobry, by dzielić franczyzę z taką katastrofą.
        • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 07.03.20, 19:22
          Dawno nie było w kinie horroru tak efektownego i sprawnie zrealizowanego, trzymającego w napięciu od początku do końca, przez całe dwie godziny, pozbawionego dłużyzn i fabularnych głupot. "Niewidzialny człowiek" jest jak połączenie "Terminatora" (uciekam przed oprawcą, w którego istnienie nikt wierzy), "Coś za mną chodzi" (dybie na mnie niewidzialna siła) i "Sypiając z wrogiem" (dałam nogę od męża sadysty), a wszystko to podlane jest rasowym Hitchcockowskim sosem. W efekcie powstał film tyleż przerażający, co klimatyczny, zapewniający widzowi ogromną intensywność przeżyć, pełen fabularnych twistów i mylnych topów, na dodatek z bardzo ciekawym zakończeniem – satysfakcjonującym i jednocześnie otwartym. Znakomicie też zrealizowany - fantastyczne zdjęcia, często szeroko pokazujące dalszy plan, pozwalają klinicznie wręcz poczuć bezmiar dybiącego na główną bohaterkę horrendum.

          O tym, że jest świetna w rolach kobiet z nietypowymi problemami, Elisabeth Moss przekonała już w "Pamiętnikach podręcznej", aktorka musi jednak uważać, by jej nie zaszufladkowano.
    • jutta_t Re: TAK sobie.... 07.03.20, 22:38
      W grudniu 1914 roku Sir Ernest Shackleton wypłynął razem z 27 ludźmi, by zapisać się w historii jako pierwsza załoga, która pieszo przejdzie Antarktydę. Wyprawa zamieniła się w horror. W najgorszych chwilach ucieczką od rzeczywistości był futbol
    • jane_doe_hej Re: TAK sobie.... 09.03.20, 19:51
      www.nytimes.com/2020/03/05/style/rewilding-stone-age-bushcraft.html?utm_source=pocket-newtab
    • mala200333 Re: TAK sobie.... 15.03.20, 20:30
      Tajemnica Gwiazdy Polarnej. Naukowcy nie są w stanie znaleźć wyjaśnienia
      Ludzie obserwują północną Gwiazdę Polarną Ziemi od tysiącleci. Od zawsze służyła jako rodzaj naturalnego kompasu, wskazując północ, gdyż na mapie nieba znajduje się prawie bezpośrednio nad biegunem północnym Ziemi.
    • black_jotka Re: TAK sobie.... 17.10.22, 02:26
      Ulewny deszcz, który przeszedł w sobotę nad Kretą, spowodował ogromne straty. Oprócz licznych zniszczeń elementów infrastruktury przekazano także smutne wieści o śmierci mężczyzny oraz kobiety. Ruch drogowy na wyspie nadal jest znacznie utrudniony.
    • black_jotka Re: TAK sobie.... 17.10.22, 02:31
      Maryla najpierw odwoływała się od wyroku rozwodowego, ponieważ uważała, że winę za rozkład pożycia ponosi wyłącznie Dużyński. Biznesmen proponował Maryli nieco inne warunki: rozwód bez orzekania o winie i 20 tysięcy alimentów miesięcznie. Maryla nie chciała się na to zgodzić. Chciała orzeczenia o winie i alimentów w wysokości 28 tysięcy złotych miesięcznie. Ale we wrześniu 2021 roku tę sprawę przegrała, sąd apelacyjny utrzymał wyrok sądu niższej instancji i potwierdził, że rozkład pożycia nastąpił z winy obojga, więc Maryla alimentów nie dostała.
    • black_jotka Re: TAK sobie.... 17.10.22, 02:39
      Połowy kraba śnieżnego na Alasce zostały odwołane po raz pierwszy w historii. Powodem niespodziewanej decyzji władz stanu jest drastycznie zmniejszająca się populacja tego skorupiaka w Morzu Beringa. W ciągu ostatnich dwóch lat w tajemniczych okolicznościach ubyło ponad miliard osobników

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka