Dodaj do ulubionych

Proste pytanie

28.12.04, 09:02
Czy Twoi rodzice żyją? - takie proste pytanie zadawano ludziom w różnych
krajach. We Francji najwięcej osób nie potrafiło na nie odpowiedzieć.
Podczas upalnych wakacji 2003 wielu starych ludzi umarło samotnie, władze
przez całe tygodnie nie potrafiły odnaleźć ich bliskich. Znawcy tłumaczyli,
że jest to skutek uboczny dużej niezależności, którą ponad wszystko cenią
sobie Francuzi. Ci sami specjaliści zwracali uwagę na to, że los ludzi w
podeszłym wieku w Polsce jest lepszy, że polskie rodziny są dobre, że
interesują się losem swoim rodziców i dziadków.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • otryt Re: Proste pytanie 28.12.04, 11:06
      Przepraszam, zapomniałem o pytaniu... Czy patrząc na los starych ludzi można
      twierdzić o rodzinach, że są dobre lub złe? Gdyby zapytać o dzieci odpowiedź
      wydaje się oczywista. Czy stopień troski o dzieci lub starych, chorych,
      niedołężnych lub innych najsłabszych grup zależy od ilości włożonych w opiekę
      nad nimi pieniędzy, czy liczy się co innego? Czy los starych i dzieci jest
      współzależny?

      Była tu niedawno dyskusja w czym Francja jest lepsza od Polski. Francja jest
      liderem w wielu dziedzinach. Co mówi o Francji pierwsze miejsce w obojętności
      na los swoich rodziców? Czy ma to związek z pierwszym miejscem w laicyzacji
      życia?
        • otryt Re: Proste pytanie 28.12.04, 15:30
          malvvina napisała:

          >bo ja nie uwazam ze milosc do rodzicow i poczucie obowiazku naucza wiara.

          A ja tak uważam. Uważam również, że cała kultura europejska przesiąknięta jest
          dekalogiem, w tym także czwartym przykazaniem. Do osób, które są daleko od
          wiary, poczucie obowiązku względem swoich rodziców przychodzi poprzez
          uczestnictwo w kulturze. Gorzej z ludźmi, którzy są daleko i od wiary i od
          kultury. Ci wolą sobie nie przerywać miłych wakacji telefonem do rodziców, aby
          się upewnić, jak czują się podczas upału w mieście? W kulturze uczestniczyła
          zawsze niewielka część społeczeństw, religie zaś były masowe. I jedno i drugie
          wpływało pozytywnie na morale ludzi. Dziś gdy zanika masowa religijność a
          udział w kulturze jest niewielki, dochodzi do wielu niepokojących zjawisk, nie
          tylko do obojętności wobec swoich najbliższych.

          Pozdrawiam miłą Francuzkęsmile
          otryt

            • otryt Re: Proste pytanie 28.12.04, 21:24
              malvvina napisała:

              > wiec posiadam duza kulture smile

              Oczywiście! Podobnie jak pozostali uczestnicy tego forum.smile
              Kultura zabezpiecza przed popełnieniem pewnych błędów życiowych, podobnie jak
              religia. Niektórym ksiądz musi wyłożyć kawę na ławę: żeby nie kraść, nie bić,
              odpoczywać, nie kłamać i nie obmawiać, nie zdradzać, pomagać starym rodzicom.


                • otryt Re: Proste pytanie 28.12.04, 21:38
                  witekjs napisał:

                  > W Indiach mówią: oszczędzaj łzy dzieci, aby starczyło ich na twój pogrzeb...

                  To prawie to samo jak: "Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie
                  traciły ducha."
                  • ilmatar Re: Proste pytanie 28.12.04, 23:23
                    otryt napisał:

                    > To prawie to samo jak: "Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie
                    > traciły ducha."

                    Katolicka, a młoda, część mojej rodziny przyniosła ten cytat ze mszy świątecznej i dręczyła swego ojca
                    (nadzwyczajnie dobrego człowieka) przez przynajmniej dwie godziny! Zupełnie bez szacunku - te
                    młodociane potworki wink))

                    A tak serio - ani we Francji nie ma masowego, laickiego i bezdusznego zapomnienia o rodzicach, ani u
                    nas nie ma powszechnej i cudownej o nich troski. Właśnie przed Świętami (widziałam taki wywiad w TV)
                    skarżył się pewien dyrektor szpitala, że co roku na okres wakacji i Świąt rodziny przywożą swoich
                    starych i niedołężnych rodziców i porzucają. U nas, w katolickim kraju!

                    Więc raczej szukałabym przyczyn oddalenia rodzin w dezintegracji związanej z wyższym poziomem
                    życia: ludzie młodzi szybciej odchodzą z domów, młode rodziny nie korzystają z pomocy babć w
                    wychowywaniu małych dzieci, ludzie starsi żyją aktywniej na własny rachunek... aż zniedołężnieją.
                    Wtedy całkiem zwyczajnym rozwiązaniem jest dom opieki.

                    Przyznam, że dla mnie to okropność!
                    • otryt Re: Proste pytanie 29.12.04, 09:35
                      ilmatar napisała:

                      >Katolicka, a młoda, część mojej rodziny przyniosła ten cytat ze mszy
                      >świątecznej i dręczyła swego ojca (nadzwyczajnie dobrego człowieka) przez
                      >przynajmniej dwie godziny

                      Ten fragment skierowany jest do ojców, a dzieci próbują coś utargować dla
                      siebie. Twój przykład pokazuje, że Pismo czytane wybiórczo przez osoby do tego
                      nieprzygotowane może przynosić szkody.

                      >A tak serio - ani we Francji nie ma masowego, laickiego i bezdusznego
                      >zapomnienia o rodzicach, ani u nas nie ma powszechnej i cudownej o nich
                      >troski.

                      To prawda, ale u nas więcej osób wie, czy ich rodzice żyją czy też nie. Tam ten
                      proces poszedł dalej. Może warto rozpoznać jego mechanizmy?

                      >Właśnie przed Świętami (widziałam taki wywiad w TV) skarżył się pewien
                      >dyrektor szpitala, że co roku na okres wakacji i Świąt rodziny przywożą swoich
                      >starych i niedołężnych rodziców i porzucają. U nas, w katolickim kraju!

                      Często podkreślasz, gdy dzieje się coś złego: "U nas, w katolickim kraju!".
                      Niektórzy mogą pomyśleć, że to katolicyzm jest przyczyną tego zła. A może warto
                      wgłębić się i popatrzeć czy dzieje się to w katolickiej rodzinie? Czy są to
                      ludzie tylko ochrzczeni i nic poza tym, czy praktykują i jak praktykują?
                      Religijności jest tak wiele odmian, że trudno uogólniać.

                      >Więc raczej szukałabym przyczyn oddalenia rodzin w dezintegracji związanej z
                      >wyższym poziomem życia:

                      To jakiś paradoks. Gdy jest łatwiej materialnie ludzie powinni być bliżej
                      siebie. Lepsze warunki mieszkaniowe, lepsze zdrowie, lepsza edukacja,
                      łatwiejszy dostęp do kultury, lepszy wypoczynek – to wszystko powinno zbliżać
                      do siebie ludzi w rodzinie a nie oddalać. Trudniej chyba zachować miłość, gdy
                      ludzie nie mają mieszkania, żyją w ciasnocie, nie mają pieniędzy na podstawowe
                      potrzeby, np. by należycie zadbać o swoje zdrowie lub wykształcić dzieci.

                      >ludzie starsi żyją aktywniej na własny rachunek... aż zniedołężnieją.

                      Coś ważnego nam jednak umyka w tym czasie (wielokropka). Ludzie niepostrzeżenie
                      tracą siebie z oczu.

                      >Wtedy całkiem zwyczajnym rozwiązaniem jest dom opieki. Przyznam, że dla mnie
                      >to okropność!

                      Dla pensjonariuszy tych domów także, szczególnie w czasie świąt i urodzin, o
                      których nikt nie pamięta. Wtedy zdarza się najwięcej samobójstw. W tych dniach
                      pracownicy domów opieki zachowują największą czujność.

                      Pozdrawiam serdecznie



                      • ilmatar Re: Proste pytanie 01.01.05, 14:05
                        otryt napisał:

                        > Często podkreślasz, gdy dzieje się coś złego: "U nas, w katolickim kraju!".
                        > Niektórzy mogą pomyśleć, że to katolicyzm jest przyczyną tego zła.

                        Nie idę tak daleko, moglibyście mnie wyrzucić z forum (żartuję) wink))

                        Jednak kraj, w którym kulturowo obowiązuje moralność katolicka powinien czymś się różnić od kraju, w
                        ktorym nie obowiązuje? Przynajmniej teoretycznie?
                        • otryt Re: Proste pytanie 03.01.05, 12:12
                          ilmatar napisała:

                          >Nie idę tak daleko, moglibyście mnie wyrzucić z forum (żartuję) wink))

                          Jednak uważasz, że katolicyzm jest przyczyną przemocy w rodzinie. Więc jak jest
                          naprawdę? Piszę to, bo widziałem Twoje poparcie dla sztokholmskiej wypowiedzi
                          Środy.

                          >Jednak kraj, w którym kulturowo obowiązuje moralność katolicka powinien czymś
                          >się różnić od kraju, w ktorym nie obowiązuje? Przynajmniej teoretycznie?

                          Ghandi tez tak uważał. Ja nie twierdzę, że katolicy są lepszymi ludźmi niż
                          niewierzący. Nie zgadzam się jednak z tezą, że jest odwrotnie. Po prostu
                          uważam, że nie należy odrzucać drogowskazu, który nam Kościół pokazuje.

                          Gdy byliśmy świeżo po ślubie spotkaliśmy krewnych żony, małżeństwo, obydwoje
                          lekarze. On agnostyk, krytyczny wobec Kościoła. Chyba też myślał, że w
                          Kościele zachęcają do przemocy skoro zapytał mnie na wstępie czy biję swoją
                          żonę? Pytanie wydało mi się niedorzeczne i moją odpowiedzią było dokładne
                          zlustrowanie ciała jego stojącej obok żony, niczym przy obdukcji. Dokładnie
                          obejrzałem twarz, dekolt, ręce i nogi w nadziei na znalezienie jakiegoś
                          siniaka. Jednak daremnie. Obydwoje przejrzeli moje myśli i zakrzyknęli
                          wspólnie: "są siniaki, tylko ich nie widać, bo pod ubraniem".smile

                          Pozdrawiam
                    • kamfora Re: Proste pytanie 31.12.04, 17:43
                      ilmatar napisała:

                      > Więc raczej szukałabym przyczyn oddalenia rodzin w dezintegracji związanej
                      > z wyższym poziomem
                      > życia: ludzie młodzi szybciej odchodzą z domów, młode rodziny nie korzystają
                      > z pomocy babć w wychowywaniu małych dzieci, ludzie starsi żyją aktywniej
                      > na własny rachunek... aż zniedołężnieją.

                      Jakoś nie widzę powodu, dla którego poziom, na którym pryskają więzy rodzinne.
                      należałoby nazywać "wyższym". Chyba, że każdy poziom, na którym nie ma miejsca
                      dla Boga tak określisz. (I nie chodzi mi bynajmniej o używanie Jego Imienia )
                      • ilmatar Re: Proste pytanie 31.12.04, 19:30
                        kamfora napisała:

                        > ilmatar napisała:
                        > > Więc raczej szukałabym przyczyn oddalenia rodzin w dezintegracji związanej
                        > > z wyższym poziomem życia:

                        Ba, Ty celowo czytasz na opak? "Wyższy poziom życia" jest pojęciem ekonomicznym, dotyczy PKB
                        i różnych innych wskaźników mierzących dobrostan w skali społeczeństw. Tak się skąlda, że im
                        bogaciej, tym łatwiej o samorealizację: swobodny wybór szoły, zawodu, spędzania wolnego czasu,
                        zmiany miejsca zamieszkania, rozwijania się lub zwijania...

                        A Ty walisz między oczy:

                        > Jakoś nie widzę powodu, dla którego poziom, na którym pryskają więzy rodzinne.
                        > należałoby nazywać "wyższym".

                        Czy ja TO napisalam?

                        > Chyba, że każdy poziom, na którym nie ma miejsca
                        > dla Boga tak określisz. (I nie chodzi mi bynajmniej o używanie Jego Imienia )

                        A to już przesadziłaś.
                        (Nawiasem mówiąc, uważasz, że wyższy poziom to taki, na którym nie ma Boga? Jak to, przecież on
                        jest wszędzie...?)
                        Ile razy mam pisać, że nie mam nic przeciwko katolikom, muzułmanom, żydom, Bogu i bogom,
                        animistom i druidom, murzynom, dzieciom, osobom niepełnosprawnym i kominiarzom?
                        Tylko niech mi pozwolą żyć tak jak chcę.
                        A że należę do pewnej większej grupy, to ten postulat się odnosi do owej grupy.

                        A więzi rodzinne i tak się coraz powszechniej sypią...
                        • kamfora Re: Proste pytanie 31.12.04, 20:11
                          ilmatar napisała: >

                          > (Nawiasem mówiąc, uważasz, że wyższy poziom to taki, na którym nie ma Boga?
                          > Jak to, przecież on jest wszędzie...?)

                          Nie, droga Ilmatar smile
                          Pisałam o "poziomie, na którym NIE MA MIEJSCA dla Boga. W życiu człowieka.

                          > > Chyba, że każdy poziom, na którym nie ma miejsca
                          > > dla Boga tak określisz.


                          I tak wiem, że to ja mam rację - teoretyczną oczywiście wink
                          W praktyce przekonają się o tym nasze wnuki smile))

                          Lecę na imprezę. Pa!
                          Miłego wieczoru jeszcze raz!
                          • ilmatar Re: Proste pytanie 01.01.05, 14:00
                            kamfora napisała:

                            > I tak wiem, że to ja mam rację - teoretyczną oczywiście wink
                            > W praktyce przekonają się o tym nasze wnuki smile))

                            A o czym się przekonają? Istnienie Boga ma się okazać oczywiste? Jak wiadomo, Bóg to matematyka,
                            napisał to ksiądz profesor Michał Heller smile))

                            polityka.onet.pl/162,1208956,1,RA,artykul.html
                            czytelnia.onet.pl/2,1112260,rozne.html
                            www.wiw.pl/biblioteka/poczatek_heller/01.asp
                            • kamfora Re: Proste pytanie 01.01.05, 15:17
                              ilmatar napisała:

                              > A o czym się przekonają? Istnienie Boga ma się okazać oczywiste?

                              Oczywiste okaże się, jak funkcjonuje świat, który odrzucił Boga smile

                              (chyba, że wkroczy islam i.)
                            • otryt Michał Heller 04.01.05, 09:43
                              Michała Hellera ogromnie cenię. Już myślałem, że podaje jakiś dowód za lub
                              przeciw, gdy podrzuciłaś link. Jest oczywiste, że ścisłego dowodu naukowego na
                              istnienie lub nieistnienie Boga nie ma. Gdyby był nie byłoby wiary, lecz wiedza.

                              Gdy jednak poznajemy kosmos, komórkę, atom, badamy organizmy wpadamy w coraz
                              większy zachwyt, im głębiej tym bardziej. A zachwyt rodzi miłość i wiarę.
                              Przedstawiciele nauk przyrodniczych znacznie częściej wierzą w Boga niż ludzie
                              zajmujący się humanistyką, bo ci pierwsi badają dzieło stworzenia a ci drudzy
                              sami tworzą nowe koncepcje.

                              Cytat z Hellera:
                              "Wprawdzie poszukiwanie w badaniach kosmologicznych argumentów przemawiających
                              bądź za stworzeniem świata przez Boga, bądź przeciw niemu jest nadużywaniem
                              kosmologii do celów wykraczających poza jej zadania, ale znowu trzeba pamiętać,
                              że niekiedy i takie dociekania stają się motywem wartościowych badań."

                              Pozdrawiam smile

                              PS. Artykuł niezwykle ciekawy. Nie wiedziałem o smutnym losie kosmologów
                              sowieckich.

                              • ilmatar Re: Michał Heller 04.01.05, 13:41
                                otryt napisał:

                                > Gdy jednak poznajemy kosmos, komórkę, atom, badamy organizmy wpadamy w coraz
                                > większy zachwyt, im głębiej tym bardziej. A zachwyt rodzi miłość i wiarę.

                                Zachwyt rodzi różne uczucia i prowadzi do różnych wniosków... smile))
                                Na przykład do takich, że tajemnica jest tajemnicą i nazywanie jej jest rodzajem uzurpacji.

                                Pa
                                M
                                • otryt Re: Michał Heller 04.01.05, 19:17
                                  ilmatar napisała:

                                  >Zachwyt rodzi różne uczucia i prowadzi do różnych wniosków... smile))
                                  >Na przykład do takich, że tajemnica jest tajemnicą i nazywanie jej jest
                                  >rodzajem uzurpacji.

                                  Zgoda, przyłapałaś mnie na uzurpacji. Każdy do wiary dochodzi w inny sposób, ma
                                  swoje głęboko osobiste "dowody" z własnego życia, które dla kogoś innego wcale
                                  dowodami nie są, ma swoje olśnienia i zachwyty. Mówienie o tym bywa sprawą
                                  bardzo intymną i łatwo być niezrozumianym.

                                  Pa
                                  M


                              • scand Re: Michał Heller 05.01.05, 11:20
                                > Przedstawiciele nauk przyrodniczych znacznie częściej wierzą w Boga niż
                                >ludzie
                                > zajmujący się humanistyką, bo ci pierwsi badają dzieło stworzenia a ci drudzy
                                > sami tworzą nowe koncepcje.

                                Otóż z badań wynika że najczęsciej wierzą matematycy a najmniej jednak
                                biolodzy. Może dlatego że ci pierwsi obracają się w kręgu idealnych,
                                abstrakcyjnych pojęć a ci drudzy znają życie od podszewki, także od tej
                                gorszej strony, która wynika z tego że życie jest raczej eksperymentem niż
                                projektem.
                      • scand Re: Proste pytanie 05.01.05, 11:31
                        Świat bez Boga byłby chyba gorszym światem, światem zubożonym.
                        Niektórzy twierdzili odwrotnie np. Feurbach który uważał że dopiero
                        przezwyciężenie pośrednictwa religii zbliży ludzi do siebie. Niestety, taki
                        np. żarliwy antychrześcjanizm, jak w przypadku Nietzschego i jego oddziaływania
                        na nazistów, pokazał że to zbliżenie niekoniecznie musi mieć przyjemny
                        charakter.
    • dziunia11 Re: Proste pytanie/ Do Otryta 04.01.05, 12:36

      Co za bzdura ! Na jakiej podstawie oceniasz Francuzow ? Mieszkasz w tym kraju ?
      Co ty wiesz na temat starych ludzi, zyjacych w duzych miastach ? Myslisz, ze
      wszyscy, to poczciwi staruszkowie ?
      Dam ci tylko jeden przyklad, moze ci da do myslenia.

      Jedna z ofiar kanikuly, byla staruszka, ktora mieszkala samotnie w pokoju na
      poddaszu (byle pokoje dla sluzby jakich pelno w paryskich kamienicach, obecnie
      zamieszkale przez studentow, filles au pair oraz ludzi bardzo biednych, ktorych
      niestac na wynajecie normalnego mieszkania).Pani ta byla kiedys zamezna i z
      tego zwiazku miala syna. Ozenila sie w latach 30-tych, zmuszona przez rodzicow.
      Z mezem nigdy jej sie nie ukladalo (jej malzenstwo to byl jeden wielki koszmar)
      i poniewaz rozwod w tym czasie byl niemozliwy postanowila rozpoczac nowe zycie
      w stolicy. Zerwala wszystkie wiezy z rodzina i wyjechala nie zostawiajac
      adresu. Syn szukal jej przez cale lata ale bezskutecznie.

      Takich przypadkow jest mnostwo, nawet mam taki w swojej rodzinie. Moja tesciowa
      szukala swojej matki przez 22 lata, gdy trafila na jej slad kobieta nie zyla
      juz od 6 lat i ironio losu umarla w szpitalu ze starosci w pobliskim miescie.
      Kogo jak kogo, ale mojej tesciowej nie moge posadzic o bezdusznosc, a ze miala
      matke chora psychicznie...
      Tak wiec niczego nie mozna rozpatrywac w kategoriach biale i czarne. Zycie jest
      o wiele bardziej skomplikowane, a jezeli chodzi o Francuzow to sa bardzo
      prorodzinni jak dla mnie to az za bardzo.

      • otryt Re: Proste pytanie/ Do Otryta 04.01.05, 12:50
        W żadnym wypadku nie oceniam Francuzów, nawet ich lubię. Wszędzie się to
        zdarza. Zastanawiam się tylko nad statystyką, dlaczego Francuzi są na czele?

        Dobrze, że podałaś dwa konkretne przypadki, dwa dramaty ludzi i ich rodzin. W
        Polsce są takie same historie. Zrozum, ja nikogo nie oceniam, chcę jedynie
        zrozumieć mechanizm. Dlaczego rodziny się sypią?

        Pozdrawiam
        • dziunia11 Re: Proste pytanie/ Do Otryta 04.01.05, 14:03
          Nie ma statystyk, ktore potwierdzalyby, ze Francuzi sa mniej przywiazani do
          swoich rodzicow niz inne narody. Wrecz przeciwnie wiezi rodzinne sa tu bardzo
          silne, czego doswiadczam na codzien na wlasnej skorze. Nigdy nie bylam na tylu
          zjazdach rodzinnych w Polsce jak tutaj.
          Na zachodzie jak i w Stanach domy starcow sa bardzo powszechne i nie jest to
          tylko charakterystyczne dla Francji. Nie bede o tym pisac, bo to bardzo dlugi
          temat, wroce tylko do tego nieszczesnego lata 2003.
          Przezyc lipiec i sierpien w regionie paryskim, nawet jak sie nie jest
          staruszkiem nie jest proste. Klimat jest bardzo wilgotny, nie do wytrzymania.
          Nawet 35 °C w Polsce to nic, bo w Polsce nie ma tej duchoty, slonce prazy ale
          jest chlodny cien i troche wiatru. We Francji klimatyzacja jest prawie
          nieistniejaca (wylacznie niektore biura i sklepy). Nawet moi znajomi z
          Tajlandii czy Japonii latem dostaja szalu i nie rozumieja dlaczego nie ma
          powszechnej klimatyzacji w kazdym domu, metrze, szpitalu.
          Tym razem bylo o wiele gorzej niz zazwyczaj. W/g rzadowej ankiety,
          najczestszymi ofiarami kanikuly byli staruszkowie i ludzie chorzy mieszkajacy w
          duzych miastach, zwlaszcza w Paryzu (na wsiach i malych miasteczkach nie ma
          znieczulicy spolecznej)
          Staruszek/ka, ktory mieszka sama na poddaszu w pokoju wielkosci 9m² to nie jest
          przypadek "normalny". Jest to osoba, ktora albo nie ma rodziny, przynajmniej
          tej najblizszej albo jest z nia w konflikcie, albo jest tzw marginesem
          spolecznym.
          W/g mnie problem nie dotyczy relacji miedzy dziecmi a starymi rodzicami ale
          zwyklej znieczulicy ludzkiej. Kazdy zyje w swoim mieszkaniu, ludzie nawet po
          latach nie znaja swoich sasiadow i nic o sobie nie wiedza.To wszystko w imie
          dyskrecji, nie wtracania sie w zycie innych ludzi, nie przeszkadzania.
          Dopiero jak na klatce zaczelo brzydko pachniec, to niektorzy zaczynali sie
          niepokoic i wzywali pomoc.
          Ale co ja tu bede krytykowac innych. Kiedys, 10 lat temu,mialam za sciana
          sasiadke, starsza pania, ktora zyla samotnie. Pani ta umarla w swoim mieszkaniu
          i dopiero po dwoch dniach odkryto jej zwloki. Byla troche chora, czesto
          przechadzala sie w koszuli nocnej, gadala od rzeczy. Nie miala zadnej rodziny,
          jedyna osoba ktora ja odwiedzala to wlascicielka mieszkania, ktora mieszkala na
          tym samym pietrze.
          To ona otworzyla mieszkanie.

          Teraz po tym nieszczesliwym lecie mysle, ze w razie upalow bede pukac do moich
          starszych sasiadow, zeby sie upewnic, czy wszystko w porzadku. I mysle, ze
          takich ludzi bedzie wiecej.

          Pozdrawiam

          P.S We Francji od kilku lat organizuje sie dzien sasiadow, wszyscy przynosza
          jakies zarcie i picie i robia impreze przed domem coby sie lepiej poznac.
          • otryt Re: Proste pytanie/ Do Otryta 04.01.05, 19:32
            Dziękuję za obszerną odpowiedź. Miło się Ciebie czyta. Ten dzień sąsiadów to
            świetny pomysł. Spotykamy się czasem w ramach wspólnoty mieszkaniowej a raz
            spotkaliśmy się na zaproszenie syna zmarłego sąsiada na wspólny różaniec przy
            jednym stole. Usłyszałem wtedy o różnych historiach aż od 1945 roku, bo od tego
            czasu większość rodzin, ich dzieci i wnuki mieszkają w tym bloku. No tak, ale
            ani jedno ani drugie nie jest takim spotkaniem o jakim Ty piszeszsmile

            Pozdrawiam
            • ilmatar Re: Proste pytanie/ Do Otryta 05.01.05, 01:52
              Pewnie, że to co innego, wspólny różaniec a wspólne świętowanie w celu poznania się i zadzierzgnięcia
              więzi sąsiedzkich.
              We Francji każdy zakłada, że sąsiad może być innej wiary lub bezbożnik [wink], a wobec tego hasło na
              zbiórkę musi być inne.

              Gdybym mieszkała w Twoim domu, to poszłabym chętnie na ten różaniec, ale tylko wtedy, gdyby mnie
              ktoś specjalnie zaprosił, inaczej byłabym intruzem.

              Pa
              • otryt Re: Proste pytanie/ Do Otryta 07.01.05, 09:46
                ilmatar napisała:

                >Gdybym mieszkała w Twoim domu, to poszłabym chętnie na ten różaniec, ale tylko
                >wtedy, gdyby mnie ktoś specjalnie zaprosił, inaczej byłabym intruzem.

                Tak było. Sąsiad zapraszał każdego z osobna. W pierwszym momencie sam pomysł
                wydał mi się dziwny, nigdy wcześniej nie uczestniczyłem w czymś takim.
                Pozostało niezapomniane wrażenie wspólnoty, które miało dobry wpływ na kolejne
                lata.smile

    • oldpiernik Re: Proste pytanie 07.01.05, 10:58
      Moi rodzice nie żyją.
      Łatwiej mi teraz idealizować. smile
      Poczucie więzi, kontynuacji, wiąże się chyba z czymś więcej, niż tylko brak
      możliwości materialnych do osiągania niezależności.
      Wyjeżdżając z dorastającymi dzieciakami na wspólne wakacje, "podrzucając" też
      dzieciaki dziadkom, mam nadzieję, że przyczyniam się do utrwalania więzi
      rodzinnych.
      Wydaje mi się, że tzw. zachodni styl życia, z nastawieniem na samorealizację,
      przeoczył jakąś dopisaną drobnym drukiem klauzulę. Bardzo drobnym drukiem, nie
      mam okularów. wink
      Wystarczyłoby zapytać:
      Czy każdy odpowiada wyłącznie za siebie?


      OLDZGRYZ
      • otryt Re: Proste pytanie 07.01.05, 23:31
        Niezależność jest piękną fikcją. Człowiek walczy o niezależność od rodziców,
        dzieci, współmałżonka od innych ludzi, aby mu nie przeszkadzali w
        samorealizacji. Nie widzi jednak, że staje się jednocześnie bardziej zależny od
        banku, firmy ubezpieczeniowej, funduszu emerytalnego a w końcu od pielęgniarki
        w domu spokojnej starości. Samorealizacja będąca na samym szczycie piramidy
        potrzeb Maslowa jest jeszcze piękniejsza. Sam pragnąłbym takim zostać, daleko
        mi do tego ideału. Ludzie samozrealizowani nie potrzebują już innych ludzi do
        zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa, miłości, poważania, szacunku i
        przynależności. Nie mówi się o realizacji swojego człowieczeństwa w
        małżeństwie, w rodzinie, w większej grupie. Jakoś uporczywie słowo
        samorealizacja kojarzy mi się z samozaspokajaniem lub z innymi słowami
        rozpoczynającymi się na samo.... Jak stąd daleko do miłości. Nie, człowiek nie
        odpowiada wyłącznie za siebie.

        Pozdrawiam
          • otryt Re: Proste pytanie 09.01.05, 14:32
            oldpiernik napisał:

            >Wydaje mi się, że tzw. zachodni styl życia, z nastawieniem na samorealizację,
            >przeoczył jakąś dopisaną drobnym drukiem klauzulę. Bardzo drobnym drukiem, nie
            >mam okularów. wink

            Niewola miłości rzeczywiście bywa słodka. Ta klauzula napisana drobnym drukiem
            najbardziej mnie interesuje. Może uda Ci się jednak coś odczytaćsmile


            Pozdrawiam
    • kamfora Re: Proste pytanie 22.01.05, 22:38
      tygodnikforum.onet.pl/1211844,0,8252,,1,artykul.html
      Artykuł będzie dostępny w sieci do 17 lutego.
      Wydaje mi się ciekawy i...pokazujący Francuzów w nieco innym świetle smile
      • procesor Re: Proste pytanie 24.01.05, 21:57
        Zabawne Kamforo - akurat w zeszłym roku tez mnie naszło na szukanie.. smile
        Ale na razie to odkładam, choć ściagnęłam wtedy poradnik z sieci, i nawet
        formularze wydrukowałam. smile

        Odkryłam tez że wiele rzeczy juz przepadło.. wraz ze smiercią Najstarszych. I
        bardzo mi żal.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka