02.01.25, 18:02
Elżbieta Bawarska urodziła się 24 grudnia 1837 roku w Monachium jako córka księcia Bawarii Maksymiliana Bawarskiego i Ludwiki Wilhelminy Wittelsbach. Otoczenie, w którym dorastała, sprzyjało rozwijaniu pasji, którymi były głównie jeździectwo, polowania, spacery i poezja. Te zainteresowania odziedziczyła po ojcu. Podobnie jak zamiłowanie do podróży i… niechęć do etykiety.
Obserwuj wątek
    • mala200333 Re: Sisi 02.01.25, 18:03
      Miała 15 lat, gdy towarzyszyła matce i o dwa lata starszej siostrze Helenie podczas wizyty w kurorcie Bad Ischl, gdzie miały zapaść ostateczne decyzje co do małżeństwa cesarza Austrii Franciszka Józefa z Heleną. Po cichu liczono, że Sisi spodoba się młodszemu bratu cesarza.
      O tym, że Franciszek Józef znajdzie narzeczoną w rodzinie Wittelsbachów, zdecydowała jego matka, arcyksiężna Zofia. Była to ze wszech miar decyzja polityczna. Przyszłość Austrii Zofia widziała w relacji z Niemcami, stąd – po niepowodzeniu innych planów – przychylne spojrzenie na bawarską linię. I Helenę. Ślub miał też ocieplić wizerunek 23-letniego cesarza, niepopularnego i postrzeganego jako władca absolutny. Plan powiódł się połowicznie, bo miłość od pierwszego wejrzenia stała się co prawda faktem, ale to nie Helena skradła jego serce, lecz Sisi. Z wzajemnością. Decyzja zapadła, trzeba było jeszcze uzyskać zgodę papieża na małżeństwo, bo narzeczeni byli bliskimi kuzynami (matka Sisi i matka Franciszka Józefa były siostrami), ale to była już tylko formalność
      • mala200333 Re: Sisi 02.01.25, 18:04
        Sisi była zakochana. O tym, czy jest świadoma z czym wiąże się rola cesarzowej, nie rozmawiano. Szybko nadrabiano za to braki w jej edukacji: od historii Austrii przez znajomość języków – francuskiego i włoskiego, angielski już znała – po cesarski protokół.
        Ślub odbył się w kwietniu 1854 roku. Na 16-latkę od razu spadł ogrom obowiązków. Od kiedy opuściła rodzinne Monachium i zamieszkała w Wiedniu, sztywny program dnia stał się dla niej koszmarem, choć splendor ją pociągał. Wcześniej podobnie jak ojciec nic sobie nie robiła z dworskiej etykiety, teraz musiała się jej podporządkować. Łatwo nie było od początku, bo choć tłumy na ulicach na jej cześć wiwatowały, to dwór ostentacyjnie ją lekceważył. Nie pasowała do jego wyobrażeń o cesarzowej. Nie była jeszcze tak ładna (jej uroda rozkwitnie za kilka lat), do tego była niezręczna i nieśmiała oraz nie miała "nieskazitelnego drzewa genealogicznego". Spokrewniona z licznymi domami arystokratycznymi, dorównywała im pozycją, ale ich nie przewyższała.
    • mala200333 Re: Sisi 02.01.25, 18:07
      Więcej w .. weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,31583722,cesarzowa-z-tatuazem-wzbraniala-sie-zyc-jak-monarchini-ale.html#do_w=437&do_v=1272&do_st=RS&do_sid=2137&do_a=2137&s=WeekendSLink2&do_upid=1272_ti&do_utid=31583722&do_uvid=1735648147250
    • mala200333 Re: Sisi 02.01.25, 19:45
      Zamach
      W roku 1898 monarchia obchodziła 50-lecie rządów cesarza. Naturalnie dla Elżbiety nie miało to większego znaczenia. Teraz pociągała ją Szwajcaria, i to do tego stopnia, że rozważała zamieszkanie tam na stałe. Podróżowała incognito, bez ochrony. Niestety, w jednym hotelu została rozpoznana przez właściciela. Nazajutrz donosiły o tym gazety.
      REKLAMA

      Dla Luigiego Lucheniego, włoskiego anarchisty, członka Bractwa Królobójców, było to zrządzenie losu. Od pewnego czasu przygotowywał się do "wielkiego czynu". Chciał zabić jakiegoś sławnego arystokratę. Rozważał zamordowanie króla Włoch, ale nie miał pieniędzy na bilet do Włoch. Austriacka cesarzowa była arystokratką i też była sławna. Kupił pilnik, w którym opiłował ostrze, by przypominało nóż. Zaczaił się przed hotelem.
      10 września 1898 roku cesarzowa postanowiła popłynąć statkiem do Montreux. Wraz z damą dworu ruszyła w kierunku nabrzeża. Miała do pokonania nie więcej niż 100 m. Wtedy nadbiegł Lucheni, staranował ją i pchnął pilnikiem. Wiedział, jak zadać cios, by trafić prosto w serce, studiował przed zamachem poradniki anatomiczne. Długie, gęste włosy Sisi zamortyzowały upadek. Ktoś pomógł jej wstać, ktoś oczyścić suknię. Inni złapali napastnika. Sisi, zaskoczona zdarzeniem, rozpamiętywała, czego mógł chcieć ten dziwny człowiek, i kontynuowała drogę na statek. Weszła na pokład i zemdlała. Podobno jej ostatnie słowa brzmiały: "Ale co to się ze mną stało".
      Dopiero gdy rozpięto bluzkę, okazało się, że jest ranna. Na gorsecie widać było tylko cienką strużkę krwi. Statek zawrócił, na prowizorycznych noszach wniesiono ją do hotelu. Lekarz stwierdził zgon. Specjalnym wagonem pogrzebowym wyprodukowanym na zamówienie w ciągu czterech dni w Pierwszym Galicyjskim Towarzystwie Akcyjnym Budowy Wagonów i Maszyn w Sanoku (późniejsza fabryka Autosan) 15 września 1898 roku ciało cesarzowej przywieziono do Wiednia. Pogrzeb odbył się dwa dni później.
      • mala200333 Re: Sisi 14.02.25, 23:27
        Piękna 😍 była!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka