borrka
21.07.07, 10:37
My, zapewne nie doczekamy, ale pobawmy sie w Amalrika.
Zachecam do sadow realistycznych, lecz przepojonych sympatia do Matuszki R.
Otoz, osobiscie jestem optymista.
Doczeka jako panstwo w niemal suwerenne, lecz w granicach z czasow Iwana Kality.
Gdzies okolo 2050 Moskwa ostatecznie zrezygnuje z kontroli nad kolonizowana przez Chinczykow Wschodnia Syberia.
Jak dotad, mimo angazowania powaznych seodkow finansowych, wszelkie proby rewitalizacji osadnictwa slowianskiego na Dalekim Wschodzie, konczyly sie kompletnym fiaskiem.
Pozostala czesc Syberii przejdzie zapewne przez jakies etapy posrednie - takie Kosowo w skali makro - ale pod koniec biezacego stulecia bedzie to juz Mongolia Zewnetrzna, czy moze wrecz Chiny Zachodnie.
Zblizamy sie do sedna sprawy.
Rosja Europejska przetrwa, umiejetnie wykorzystujac dyplomatyczna spuscizne Aleksandra Newskiego.
Manewrowanie pomiedzy placeniem daniny chinskiemu suwerenowi, a wmawianiem Nowej Unii Europejskiej (z Ukraina, Bialorusia, panstwami Kaukazu i Moldawia), ze Rosja stanowi niezbedny bufor miedzy Chinami i Europa, umozliwi przetrwanie.
Placac regulanie "rente surowcowa" pekinskiemu seniorowi, Kreml zapewni sobie 50 ... lat pokojowego rozwoju w postindustrialnym skansenie na granicy cywilizacji.
Matrioszki na stale wejda do chinskiego kanonu cywilizacyjnego.
A hymnem Panstwa Moskiewskiego stanie sie "Ruski z kitajcom bratia wo wiek"