Dodaj do ulubionych

Wiernosc perfumom :-)

19.02.04, 19:36
gauloisesblondes napisał:

> Hmm, pieknie i wspaniale lecz mam jedno ale. Nie chciałbym sie czepiać lecz
> perfumom powinno sie byc wiernym. Z perfumami jest jak z kobieta. Prawdziwy
> dzentelmen pozostaje do konca przywiazany do jednego zapachu, nie skacze po
> flakonach, nie zmienia ich w zaleznosci od samopoczucia i widzimisie.
Owszem,
> wiele czasu musi minac nim sie trafi na ten jedyny wspanialy,
niepowtarzalny
> zapach do ktorego sie czlowiek przywiaze i z ktorym bedzie na zawsze
kojarzony
> przez otoczenie. Kobiety powinny rowniez wziac sobie do serca powyzsze
slowa,
> zapach jest przeciez nierozerwalnie zwiazany z osobowoscia czy charakterem
> danej osoby. Ja do dzis choc nie mam juz kontaktu z pewnymi paniami
pamietam
> doskonale aromat jaki roztaczaly wokol siebie. Perfum to nasz kochanek i
> powinno mu sie pozostac wiernym jak najdluzej.

No. Nie zgadzam sie. Perfumy np. gotować nie potrafią :-)

Ale tak na poważnie, perfumy dostarczają mi przeżycia, doświadczenia, emocje,
czasami przypominają mi nawet kawałek mojego życia :-). Ale dla mnie
są "tylko" dziełem projektanta. A tworzenie trwa:-)

Interesujące natomiast jest to, że mimo ze lubię różne zapachy, kupuję tylko
niektore :-) Zastanawiam się więc, czy to genialny marketing tej firmy, czy
faktycznie ich perfumy są naprawdę tak wyjątkowe. (Moje życie zapachowe
toczyłoby się zupełnie inaczej, gdybym kupil inne perfumy, haha.) Faktem
jest, że nie znam innego podejścia do mody i perfum, który mnie tak zachwyca.
W każdym razie "bezmyślnie ograniczam się" do niej, na razie:-)

Pozdr.
Obserwuj wątek
    • doris-ek Re: Wiernosc perfumom :-) 19.02.04, 20:32
      Kochanek starzeje sie z nami:o)
      A perfumy?
      Niektore nie potrafia sie dostosowac do zmian jakie w nas zachodza, do
      temperatury, (dlatego latem, tu powyzej 40C, nosze inne niz zima).
      Zmienia sie tez ph skory (np w ciazy nie moge nosic nic orientalnego).
      Z wiekiem w moich ulubiencach z wczesnych lat 80tych czuje sie jak dzidzia
      piernik.
      Innaczej pachne latem, w ogrodzie pijac poranna mimoze, inaczej na wieczorowym
      business dinner.
      Dla mnie perfumy to czesc mojej garderoby a nie czesc mnie samej.
      Zapach potrafi przeniesc mnie w czasie i przestrzeni, ale nie wroci minionych
      chwil, jedynie je przypomni.

      Dziekuje Sorbet za watek o CV. Milo bylo popodrozwac:o)

      Pozdrawiam,
    • lolik2 Re: Wiernosc perfumom :-) 20.02.04, 08:08
      zgadzam się w zupełności z gauloisesblondes!!!!
      ludzie, którzy codziennie zmieniają perfumy nie mają dla mnie w ogóle stylu
      zapachowego. taki misz-masz nie określający zupełnie osoby. moja babcia
      powiedziałą mi kiedyś, ze prawdziwe damy używają tylko jednych perfum na raz i
      się z tym zgadzam. nie mówiąc juz o tym, że takim ludziom, którzy używają kilku
      perfum każda częśc garderoby pachnie inaczej-dla mnie to zupełny bezsens

      nie twierdzę, że należy w pracy i na balu karnawałowym pachniec tak samo, to
      już przesada, ale nie rozumiem kobiet, które rano pachną inaczej, wieczorem
      inaczej, a następnego dnia rano znowu inaczej....
      • luloo1 Kwestia do dyskusji 20.02.04, 11:05
        lolik2 napisała:

        > zgadzam się w zupełności z gauloisesblondes!!!!
        > ludzie, którzy codziennie zmieniają perfumy nie mają dla mnie w ogóle stylu
        > zapachowego. taki misz-masz nie określający zupełnie osoby. moja babcia
        > powiedziałą mi kiedyś, ze prawdziwe damy używają tylko jednych perfum na raz
        i
        > się z tym zgadzam.



        To zatem ja.Niestety codziennie zmieniam zapachy.Tylko Allure mogę psikać się
        ok. 3 dni pod rząd (wyłączając ciepłą wiosnę/lato). Bardzo szybko mi się nudzą,
        coś co jednego dnia mi się spodobało w zapachu, świeżość czy ciężkość,
        trzeciego dnia mnie drażni. Dlatego codzień używam czegoś innego.
        Od tygodnia używam "Le Feu".Moje marzenie się spełniło i po 5 dniach
        niestety...nie mogę na niego patrzeć. POtrzebuję przerwy, ale wrócę do niego.
        Czy nie mam stylu zapachowego? Nie wiem... Nie mam na pewno na mojej półce
        znaczących kontastów.Nie ma wanilii, nie ma szyprowego orientu, choć kadzidła
        się zdarzają (NU), nie ma jaśminu, mimo że stawiam przede wszystkim na kwiaty i
        syntenetyczne zapachy amerykańskiej ulicy.Próbowałam przyzwyczaić się do
        jednego tylko zapachu...nie da rady.
        Odwrócę kota ogonem: ludzie używający tylko jednego zapachu... robią to być
        może z lenistwa, być może zapachowa menażeria nie interesuje ich na tyle, by
        wciąż poszukiwać i odkrywać nowości.
        • lolik2 Re: Kwestia do dyskusji 20.02.04, 11:18
          luloo1 napisała:

          > Odwrócę kota ogonem: ludzie używający tylko jednego zapachu... robią to być
          > może z lenistwa, być może zapachowa menażeria nie interesuje ich na tyle, by
          > wciąż poszukiwać i odkrywać nowości.
          >

          :) nie, poszukiwać i odkrywać to takie osoby lubią często, ja osobiście lubię
          kilka perfum, nie tylko jedne, ale źle się czuję mając wokół siebie kilka
          zapachów-nie mogę się wtedy przyzwyczaic ani oswoić zadnego z nich-moze dlatego
          tak szybko nudzą ci się zapachy?

          fajna dyskusja :)
        • sorbet Re: Kwestia do dyskusji 21.02.04, 00:05
          luloo1 napisała:

          > To zatem ja.Niestety codziennie zmieniam zapachy.Tylko Allure mogę psikać się
          > ok. 3 dni pod rząd (wyłączając ciepłą wiosnę/lato).

          To też ja. Zima sprawiła, że ciągle używam #2. Mróz zabiłby "zielone, roślinne"
          zapachy. Ale latem zmieniam prawie codziennie:-) Nie ma reguły, że muszę
          (nie)zmieniać. Ale też nigdy nie martwię się o brak stylu, zamiast tego "cieszę
          się" różnymi zapachami, hehe.
      • doris-ek Re: Wiernosc perfumom :-) 21.02.04, 02:19
        lolik:

        > ludzie, którzy codziennie zmieniają perfumy nie mają dla mnie w ogóle stylu
        > zapachowego.

        Zmieniam perfumy, ale styl mam, zdecydowanie. Wszystkie sa bez vanilli, ambry i tuberozy. Nie
        uznaja zapachow skodkich i tzw. kompotow. Wszystkie maja wyczuwalna top note cytrusowa
        grapefruita lub bergamotki, i base note drzewa sandalowego. Zmieniaja sie nuty kwiatowe i ich
        proporcje.

        taki misz-masz nie określający zupełnie osoby.

        Perfumy nie okreslaja osobowosci, jezeli nie jestem uperfumowana to nie mam
        okreslonej osobowosci?

        moja babcia
        > powiedziałą mi kiedyś, ze prawdziwe damy

        dama to rzeczywiscie nie jestem:o(, pracuje 12+ godzin dziennie, mam male dziecko i drugie w
        drodze.

        >używają tylko jednych perfum na raz

        Oczywiscie ze sie nie pachnie inaczej w kazdym miejscu:o))))

        i
        > się z tym zgadzam. nie mówiąc juz o tym, że takim ludziom, którzy używają kilku
        >
        > perfum każda częśc garderoby pachnie inaczej-dla mnie to zupełny bezsens

        U mnie wszystko pachnie pralnia:o) Nosze cos i piore.

        >
        > nie twierdzę, że należy w pracy i na balu karnawałowym pachniec tak samo, to
        > już przesada, ale nie rozumiem kobiet, które rano pachną inaczej, wieczorem
        > inaczej, a następnego dnia rano znowu inaczej....

        Wyobraz sobie ze wstajesz o 4 rano i lpedzisz na lotnisko. W Bob Mackie czulabys sie jak
        kobieta "pracujaca" wracajaca do domu po pracy. W np. Verbenas de Provance Jo Malone,
        czujesz sie bardziej obudzona, jakby otoczona czystoscia. Potem caly dzien w pracy i kolacja
        sluzbowa. Najpierw prysznic, zmiana garderoby i wtedy Verbenas to nieporozumienie. Siegasz
        po cos co nie pobudza tylko wprowadza mila atmosfere, moze Zing lub Passage d'Enfer?

        Oczywiscie nie musisz mnie zrozumiec i masz prawo do wlasnej opinii.

        pozdrawiam,










        • sorbet Re: Wiernosc perfumom :-) 21.02.04, 02:34
          doris-ek napisała:


          > U mnie wszystko pachnie pralnia:o) Nosze cos i piore.

          :-)


          > sluzbowa. Najpierw prysznic, zmiana garderoby i wtedy Verbenas to
          nieporozumienie. Siegasz po cos co nie pobudza tylko wprowadza mila atmosfere,

          Tak. Nawet świetne świeże zapachy pod koniec dnia stają się czasem nawet
          nieznośne.

          Ale jesteś pracowitą osobą:-)
          Pozdr.
        • lolik2 Re: Wiernosc perfumom :-) 23.02.04, 08:18
          taki misz-masz nie określający zupełnie osoby.
          >
          > Perfumy nie okreslaja osobowosci, jezeli nie jestem uperfumowana to nie mam
          > okreslonej osobowosci?

          OSOBY, NIE OSOBOWOŚCI

          dama to rzeczywiscie nie jestem:o(, pracuje 12+ godzin dziennie, mam male dziec
          > ko i drugie w
          > drodze.

          JAK NAJBARDZIEJ MOŻNA BYĆ DAMĄ W TAKIM PRZYPADKU :)

          używają tylko jednych perfum na raz
          >
          > Oczywiscie ze sie nie pachnie inaczej w kazdym miejscu:o))))

          NIE TO MIAŁAM NA MYŚLI...

          U mnie wszystko pachnie pralnia:o) Nosze cos i piore.

          JEŚLI PO JEDNYM ZAŁOŻENIU SPODNI, SWETRA, MARYNARKI CZY PŁASZCZA PIERZESZ TE
          RZECZY TO NAPRAWDĘ PODZIWIAM :)
          • doris-ek Re: Wiernosc perfumom :-) 23.02.04, 17:42
            Mieszkam w innnym klimacie, nie nosze plaszczy czy swetrow. Wszystko inne
            rzeczywiscie piore, inna kultura higieny. Jezeli podrozuje do zimnego klimatu
            to mam perfumy "zimowe" te same od prawie osmiu lat.

            Chyba rzeczywiscie jestem dama;o)
            • lolik2 Re: Wiernosc perfumom :-) 24.02.04, 08:19
              no jasne, w ciepłym klimacie, gdy nosi się ubrania lekkie, blisko ciała, to
              pewnie ze się je pierze po jednym założeniu (w Polsce również w lecie, nie
              rozumiem określenia "inna kultura higieny", czyżbys uważała, ze w Polsce w
              lecie po załozeniu np. bluzeczki się jej nie pierze? :)), jednak w Polsce w
              zimie czyszczenie każdorazowo każdej części garderoby (chociażby marynarki)
              jest nierealne, dlatego jeśli używałabym kilku zapachów to mix na tejże
              marynarce byłby nie do zniesienia, musisz to sama przyznać :)

              • doris-ek Re: Wiernosc perfumom :-) 24.02.04, 21:20
                Obwachalam marynarki i nic nie czuje:o)
                Fakt ze perfumy troche dopasowuje do stroju, a stroj do pory dnia.
                Plasz od deszczu pachnie 157 (Joe Malone), moimi deszczowymi perfumami.
                "Kultura higieny" jest inna jezeli ze wzgledu na temprature i wilgotnosc
                powietrza bierzesz prysznic kilka razy dziennie i przebierasz sie po pracy ze
                stroju pracowego na cos bardziej lekkiego.
                Nie wiem dlaczego (chociaz domyslam sie) dopatrujesz sie w moich wypowiedziach
                zlosliwosci. Napisalam do Ciebie odpowiedz bo nie podobalo mi sie okreslenie
                "bezsens" ktorego uzylas, ale mimo wszystko staram sie byc uprzejma jak dama,
                ktora opisujesz.

                Pozdrawiam i mam nadzieje ze teraz dobrze mnei zrozumiesz:o)
                • lolik2 Re: Wiernosc perfumom :-) 25.02.04, 08:03
                  ależ ja się nie dopatruję zadnej złośliwości :) ja po prostu z toba sobie
                  dyskutuję, bo mamy różne zdanie na ten sam temat, to wszystko

                  milego dnia


    • lune Re: Wiernosc perfumom :-) 20.02.04, 09:47
      Bywa ze uzywam tych samych perfum rok czy dwa a nawet dluzej. Ale przychodzi
      cos w rodzaju zmeczenia zapachem, wtedy szukam czegos innego, nowego. Zdarza
      sie ze po rocznej przerwie znow wracam do "starych" perfum (bylo kilka
      nieudanych powrotow bo okazywalo sie ze - to juz nie "to").
      Choc perfumy nie "obnasza sie" tak szybko jak spodniczka w krate - to jednak z
      czasem nuza.
      Pampelune byla moja wielka miloscia przez kilka lat, wczesniej Cerruti,
      wczesniej listek Kenzo - a pomiedzy tymi milosciami zapachowymi - wiele
      poszukiwan, odkryc, kilkumiesiecznych fascynacji.
      Nie moglabym wrocic do zadnego z tych zapachow. Juz nie sa "moje".
      Od kilku miesiecy towarzyszy mi gucci rush 2 - ale wiem ze ten romas sie
      konczy. No i szukam.

      Zapach musi mnie uwiesc - od pierwszego razu. Wtedy wiem ze bedzie mi z nim
      dobrze przez dluzszy czas. Gdy dlugo sie zastanawiam, waham i wreszcie kupuje,
      owszem - zapach okazuje sie przyjemny ale po miesiacu, dwoch - przestaje mnie
      cieszyc.

      Jestem kompletnie niewrazliwa na reklamowane nowosci ;))
      Szukam "nosem" (opakowanie, kolorki - sa bez wiekszego znaczenia) czegos co
      bedzie czescia mnie a nie dodatkiem jak pasek czy szal. Gdy znajde - zapach
      jest ze mna przez cala dobe, nie zmieniam go. Dlatego musi "dobrze siedziec" na
      mojej skorze i boze bron - nie klocic sie z nastrojem, okazjami, ciuchami. Musi
      byc uniwersalny (dla mnie oczywiscie).
      Gdy czytam wasze posty - dochodze do wniosku ze jestem jakims dziwadlem ;))
      Wcale nie chce miec kilku flakonow perfum "naraz", nie chce zmieniac
      zapachow "dziennych" na "wieczorowe", nie chce zmieniac ich w zaleznosci od
      nastroju czy pogody.

      Tak wiec wiernosc perfumom przez kilka lat - jest w moim przypadku mozliwa.
      Problem zaczyna sie gdy zapach juz nudzi a poszukiwanie nowego trwa i trwa i
      trwa.

      pozdrawiam serdecznie, Lune

      • edgar92 Najbardziejszy zapach 20.02.04, 11:47
        Jakieś sześć lat temu zostałem uwiedziony przez Chanel Platinum. Zakochałem się
        w tym zapachu. Ta miłość trwa do dziś, choć przyznaję, że zdarzyło mi się
        zakupić inne: Chanel Allure, Hugo Boss (klasyczny i In Motion). Powróciłem
        jednak do Platinum... I niech tak zostanie.
        • charade Re: Najbardziejszy zapach 20.02.04, 11:58
          Bosze... To jest moje marzenie, znaleźć perfumy, te które nie znudzą mi się
          szybko, których będę z przyjemnością używała codziennie. Zgadzam się w pełnej
          rozciągłości - gdy ma się za dużo flakonów, to jedne od drugich odciągają
          uwagę, człowiek staje się w wyborze kapryśny i rozwydrzony. Ja właśnie taka
          jestem.

          Dobrze Cię rozumiem Luloo, ja też często marzę o jakimś zapachu, a po kilku
          dniach: phi... Zapachy mnie drażnią, nudzą mi się, ciągle mi się wydaje, że to
          nie to.

          Też nie rozumiem zmieniania zapachów na różne pory dnia. Pory roku to rozumiem,
          trudno pachnieć Opium czy Angelem podczas gdy 30 stopni za oknem.

          • coralin Re: Najbardziejszy zapach 20.02.04, 17:09
            Pisałam już w którymś wątku że też marzę o tym. Ale wydaje mi sie to niemożliwe
            bym znalazła coś idealnego na 12 miesięcy naszego klimatu(od +35 do -20) Zatem
            używanie przez 2-3 miesiące jednego zapachu to jedyne co mogę zrobić. Letnia
            Coralin powinna już kojarzyć się z Pamplelune:) Na wiosnę nie potrafię wybrać
            sobie jednego. Zupełne oszołomienie, szaleństwo. Mam kilka zapachów które
            uwielbiam i zdradzam często choc bardzo sie pilnuję i staram:))Wiosna robi
            swoje;) Zimą jestem grzeczna i co postawię na półce w łazience tego używam aż
            do zużycia:) Bez entuzjazmu najczęściej bo nie mam ulubionego zimowego zapachu.
    • agni_me Re: Wiernosc perfumom :-) 20.02.04, 17:05
      One są wciąż. Te same. Kilkanaście lat.
      Bardzo lubię różne perfumy. Na toaletce stoi wiele flakoników, wącham je
      często, ale pachnę tylko tymi jednymi - one są już mną.
      Kiedyś czytałam, że kobiety wierne jednym perfumom są sentymentalne. Pewnie
      jestem. Czy coś tracę? Pewnie tak.
      Co zyskuję, poza tym, że wciąż uwielbiam je nosić? Pewność, że nikt nie pachnie
      tak jak ja, często słyszane komplementy, że pięknie pachnę oraz szept: och, ten
      zapach śnił mi się po nocach.
      • renia30 Re: Wiernosc perfumom :-) 20.02.04, 19:03

        > One są wciąż. Te same. Kilkanaście lat.
        > Bardzo lubię różne perfumy. Na toaletce stoi wiele flakoników, wącham je
        > często, ale pachnę tylko tymi jednymi - one są już mną.
        > Kiedyś czytałam, że kobiety wierne jednym perfumom są sentymentalne. Pewnie
        > jestem. Czy coś tracę? Pewnie tak.
        > Co zyskuję, poza tym, że wciąż uwielbiam je nosić? Pewność, że nikt nie
        pachnie
        >
        > tak jak ja, często słyszane komplementy, że pięknie pachnę oraz szept: och,
        ten
        >
        > zapach śnił mi się po nocach.
        >

        A może zdradzisz jakie to perfumy. Chociaż w swoim poście nie podałaś nazwy,
        czyżby chcesz aby pozostały twoją tajemnnicą ;o)

        W temacie wierności perfumom - kwestię odczuwam podobnie jak Luloo: najpierw
        zachwyt, potem zauroczenie ale niestety krótkotrwałe, potem powroty do danego
        zapachu ale wciąż nieustanne poszukiwanie. Jest w tym chyba coś neurotycznego,
        taka niemożność skupienia się na jednym (kilku :o) zapachach. Przynajmniej ja
        to tak odbieram. Jednak to ciągłe poszukiwanie daje mi szczęście, cieszy mnie
        odkrywanie, poznawanie nowych kreacji, całej tej otoczki marketingowej... Lubię
        poznawać wrażenie jakie wywierają moje perfumy na innych, porównywać opinie. Po
        prostu to mnie bawi i myślę że to jest w naszej pasji najważniejsze.
        .............
        renia, która dzisiaj testowała nowe gucci i Eau de Soir.
        • luloo1 Co zrobić? 23.02.04, 08:27
          Cieszę się, że nie jestem osamotniona w niedoli. Ale jak to zmienić?!!! Sorbet,
          może masz jakiś pomysł.Co zrobić, by zapach nie nudził się po kilku
          psiknięciach???
          • lolik2 Re: Co zrobić? 23.02.04, 08:50
            "Zapach więcej mówi o kobiecie niż ona sama wie o sobie. Powinien pasować do
            osobowości i trybu życia, pozytywnie działać na nasze zmysły, a co za tym stoi
            wprowadzać w dobry nastrój i poprawiać samopoczucie. Źle dobrany może to
            wszystko popsuć. Twórcy zapachów zarzucają rynek nowościami. Rocznie przybywa
            około stu nowych kompozycji zapachowych. Wybór perfum nie jest prostą sprawą,
            często zdarza się, że nie jesteśmy z niego zadowolone. Zapach, który zachwycił
            nas w perfumerii po przetestowaniu w domu okazał się drażniący i zupełnie
            nieodpowiedni. Jak wybrać perfumy, takie które będą do nas pasować i uczynią z
            nas np. pełen czaru obiekt westchnień mężczyzn? Jeśli chcesz odnaleźć ten
            jedyny zapach, który wydaje się być stworzony dla ciebie, wzbogać swoją wiedzę
            na ten temat. Jak trafnie wybrać perfumy dla siebie?



            Oto kilka podstawowych rad ułatwiających trafny wybór.
            Do perfumerii wybierz się rano, gdy twój zmysł węchu jest wypoczęty. Jeśli
            jesteś zakatarzona i zmęczona odłóż wizytę na inny dzień.
            Nie kupuj perfum przy pierwszej wizycie. Im większa ekscytacja i pośpiech tym
            łatwiej o pomyłkę.
            Gdy idziesz wybrać nowy zapach nie perfumuj się przed wyjściem.
            Testuj perfumy na czystej skórze, najwyżej tylko trzy zapachy naraz. Twój nos
            nie będzie w stanie rozpoznać ich więcej.
            Nie oceniaj zapachu rozpylanego na blotterze ( pasek papieru). Jeśli zapach z
            papierka wydaje ci się interesujący koniecznie przetestuj go na skórze.
            Testowanie zapachów na papierkach nie daje żadnej gwarancji, że wybór będzie
            dobry.
            Nie wąchaj korka ani szyjki flakonu bo zamiast rzeczywistego zapachu poczujesz
            ulatniający się spirytus.
            Perfumuj przegub dłoni lub zgięcie łokcia, odczekaj chwilę aż ulotni się
            alkohol i powąchaj. Poczujesz pierwszą nutę zapachową - nutę głowy tę
            najbardziej ulotną.
            Zakończ wizytę w perfumerii, dopiero po pewnym czasie będziesz mogła poczuć
            kolejną nutę zapachową - nutę serca czyli środek zapachu.
            Ostatnim najdłużej utrzymującym się na skórze zapachem będzie nuta głębi, która
            jest finałem aromatycznego bukietu testowanych przez ciebie perfum.
            Jeśli odpowiadają ci wszystkie trzy nuty danych perfum możesz zaryzykować i
            kupić je. Dobrze byłoby jednak odczekać tydzień i przetestować ten sam zapach
            jeszcze raz. Jeśli nadal będzie ci odpowiadał oznacza to, że twoja decyzja
            zakupu w 99% będzie trafna.
            Podział na zapachy dla brunetek i blondynek to już przeszłość, wybór zależy
            tylko od kobiety jej gustu, charakteru i intuicji.
            Nie sugeruj się zapachem używanym przez koleżankę, na każdej skórze te same
            perfumy będą pachnieć inaczej. Musisz je wypróbować na własnej.
            Nie wybieraj perfum ze względu na świetną reklamę, firmę, nazwisko kreatora czy
            opakowanie (chyba, że kolekcjonujesz flakony).
            Nie używaj przypadkowych perfum kupionych przez kogoś w prezencie. Wybór perfum
            jest sprawą bardzo osobistą i indywidualną.
            Jeśli już podejmiesz decyzję nie musisz od razu kupować dużego opakowania. Duże
            flakony są mniej praktyczne, nawet do zamkniętych przedostaje się powietrze
            utleniające perfumy. Zanim zdążymy je zużyć zapach może stracić swoją moc.
            Używając tych samych perfum przez długi czas obojętniejemy na ich zapach i
            przestajemy go odczuwać. To znak, że przyszedł czas aby dokonać zmiany i wybrać
            coś nowego."

            wszyscy o tym wiedzą, ale czy wszyscy się do tego stosuja przy wyborze perfum?
            ja osobiście nie wyobrażam sobie chodzenia do perfumerii rano...niby kiedy?


            • elve Re: Co zrobić? 23.02.04, 11:23
              no właśnie, co robić?
              oczywiście zasady przedstawione w poście powyżej są mi znane tak bardzo, że
              weszły mi w krew. ale na zmęczenie zapachem chyba nic nie pomoże.
              przez wiele lat moim flagowym zapachem było kenzo jungle elephant. a potem
              mniej lub bardziej nagle przestało na mnie rozkwitać. przestało zachwycać.
              czułam w nim dalej tę nutę, która mnie w nim uwiodła od pierwszego niuchnięcia,
              ale w żaden sposób nie mogę jej wydobyć na mojej skórze, tak aby była głównym
              motywem. nie wiem, zmieniła się chemia, czy też same perfumy? marzę o edt z tej
              serii, może w nich by się to udało. ale na razie nie doczekałam się, i mam
              wrażenie, że nie doczekam. a juz chyba 2 lata szukania godnego zastępcy bardzo
              mnie zmęczyły i właściwie pozbawiły nadziei na znalezienie czegoś równie "dla
              mnie". po prostu zostałam bez zapachu zimowego, ale na szczęście mamy jeszcze 3
              inne pory roku, na które mam swoje typy :)
          • sorbet Re: Co zrobić? 23.02.04, 11:30
            luloo1 napisała:

            >może masz jakiś pomysł.Co zrobić, by zapach nie nudził się po kilku
            > psiknięciach???

            Jedyne co przychodzi mi głowy teraz to "nie kupić" haha :-) zapach nie
            osiągalny staje się bardziej atrakcyjny. Ale to oczywiście niczego nie
            załatwia.

            Ja bym wrócił do tzw. trudnych zapachów, które nie zachwycają odrazu, wymagają
            tolerancji:-) ale czasami potrafią zadziwiać. I poleciłbym też single notes. Po
            dłuższym używaniu "dziwnych", "proste" zapachy mogłyby sprawić naprawdę wielką
            radochę:-)

            I myślę, że być może przestajemy być targetem (hehe) korporacji kosmetycznych.
            Może mniejsze domy mają bardziej odpowiednie oferty :-)

            Pozdr.
            • madllen Re: Wiernosc perfumom :-) 24.02.04, 09:44
              Coraz jaśniej dociera do mnie oczywistość, iż nie znajdę jednego zapachu, który
              będzie ze mną już zawsze na zawsze. Mowa oczywiście o zapachu-sztandarze, który
              oznajmia obecność danej osoby, nim ona sama zostanie dostrzeżona;) I chyba
              nawet nie szukam takowego, bo ...powody jak wyżej(klimat, przesyt etc.) Jest
              jeszcze jeden, najważniejszy chyba i banalny do bólu, mianowicie ten oto, iż po
              kilku dniach zwyczajnie nie czuję danego zapachu. Zmieniam zatem, bo lubię
              odnajdywać w ciągu dnia powiew ukochanej woni:)))) Piękny zapach ma w moim
              odczuciu niesamowitą magiczną siłę "naprawiania duszy" , że pozwolę się tak
              wyrazić i znaczy to dużo więcej niźli poprawianie nastroju:D
              Poza tym wiadomo jak koszmarne dla otoczenia jest nadużywanie perfum -wszak im
              słabiej wyczuwalne dla naszego nosa, tym większe ryzyko nadużycia. A
              sympatyczne spostrzeżenia w stylu "jak ładnie pachniesz...itp." nie przekonują
              mnie w momencie gdy nic nie czuję:(
              Ot i tak to jest ze mną:))) Ideałem byłoby odnalezienie kilku- hm, powiedzmy
              czterech a może ośmiu, na każdą porę roku po dwa - faworytów zapachowych, które
              śmiało kupowałoby się w rozmiarze extra large:))) i z którymi niezmiennie
              kojarzono by naszą osobę. Sądzę, że mam paru kandydatów.

              Dorisku, osiem lat z jedym zapachem -Eau du Soir- chylę czoło!
              A ja, paradoksalnie, dotrzymałam kilkuletniej wierności dwóm zapachom, których
              w żaden sposób nie postrzegam jako "moje".

              Pozdrawiam cieplutko.
              • doris-ek Re: Wiernosc perfumom :-) 24.02.04, 21:31
                Eau du Soir nosze tylko wieczorowo lub w "zimie" (tu nie mam prawdziwej zimy
                ale mam kilka chlodniejszych, deszczowych miesiecy) i kiedy lece do Europy,
                wiec nie moga sie znudzic. Moj M je mi zawsze kupuje, ponoc dobrze sie
                komponuja w moj ph skory.
                Natomiast perfumy dzienne, czyli takie ktore zniosa upal zmieniam szybko.
                Ostatnio "zakochalam sie" w nowej ekstremalnej fidze Premier Figuier Extreme
                L'Artisana. Oczywiscie obiecuje sobie ze teraz to "do konca zycia", ale pewnie
                nie wytrzymam.
                OT__Nie zgadzam sie z opinia ze zmiennosc w perfumach oznacza zmiennosc w
                milosci. W tym roku mam 14 rocznice slubu i nie wyobrazam sobie zmiany w tym
                dziale:o)

                Pozdrawiam,
                Dorisek juz bardzo brzuchaty:o)
                • madllen Re: Wiernosc perfumom :-) 25.02.04, 08:45
                  doris-ek napisała:
                  > Dorisek juz bardzo brzuchaty:o)

                  Dorisku Bardzo Brzuchaty, cudowności podwójne!!! Gratuluję i zazdroszczę
                  troszkę -zwłaszcza owego specyficznego "przemieszczania się" brzucha:))))))))
                • agni_me Re: Wiernosc perfumom :-) 26.02.04, 21:30
                  doris-ek napisała:

                  > OT__Nie zgadzam sie z opinia ze zmiennosc w perfumach oznacza zmiennosc w
                  > milosci. W tym roku mam 14 rocznice slubu i nie wyobrazam sobie zmiany w tym
                  > dziale:o)

                  Mam 14 rocznice używania tego jedynego zapachu i nie wyobrażam sobie zmiany.
                  Czasem jest tak, że trafia się faceta na całe życie, a czasem perfumy ;-)
    • sloggi Re: Wiernosc perfumom :-) 25.02.04, 10:20
      Nie jestem wierny zapachom, cóż skoro czas przemija - moje perfumy również
      odchodzą z czasem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka