Dodaj do ulubionych

Solec- czy któraś z Was rodziła z położną Bogusią

19.07.04, 19:35
pomóżcie.
Położna Bogusia to bardzo miła i isympatyczna osoba, niestety nie wiem czy
kompetenta. Oczywiście nie chę ujnowac nikomu zalet, ale może któraś z Was z
nią rodział. Byłabym wdzięczna za rady. Poród chyba niedługo, skurczy coe\raz
więcej ale tych przepowiadających,
Pozdrawiam wszystkie przed i po
Obserwuj wątek
    • aleksandrynka Re: Solec- czy któraś z Was rodziła z położną Bog 22.07.04, 11:39
      A nazwisko pani Bogusi?
    • elgosia Re: Solec- czy któraś z Was rodziła z położną Bog 22.07.04, 21:57
      Nie wiem, jak się nazywała położna, z którą rodziłam, nawet nie pamiętam, jak
      wyglądała. Pamiętam jednak szpital na Solcu i drugi raz nie będę tam rodzić.
      Pomijam już grzyba w łaience i zapach dymu papierosowego w ubikacji.
      Prześcieradła mojej sąsiadce przez 4 dni nie zmieniali, dali za to plastikowy
      podkład. Ja miałam szczęście, bo trafiłam na obchód ordynatora. A
      prześcieradło..., no wiesz, podpaska wszystkiego nie chłonie...Poza tym brak
      pomocy przy karmienu, odciąganiu. Pielęgniarki trzeba było zmuszać, by chwilę
      zostały i dokładnie pokazały (nie wszystkie były miłe). Ja długo nie miałam
      pokarmu, więc na siłę chcieli mi dziecko sztucznie dokarmiać. Jak zostawiłam
      dziecko pod opieką położnych, bo chciałam się wykąpać, to podali mu wodę z
      glukozą, żeby było cicho, a raz położna przywiozła go po 15 min, bo płacze, bo
      może bym przewinęła (jakby sama nie mogła). Krocze mi źle nacięli, więc pękło,
      do tego Tomek złapał zakażenie i musiał brać antybiotyk (miał welflon na małej
      rączce). O tym, że miałam anemię dowiedziałam się już w domu, jak mąż po kilku
      dniach odebrał wypis i spośród kartek wyleciała recepta (po miesiącu
      dowiedziałam się, że na lek na anemię). Zaraz po porodzie zemdlałam (to akurat
      nie wina szpitala), ale jak po paru godzinach wołałam położną, by pomogła mi
      pójść do toalety, nie mogłam się jej doczekać - sama w końcu się doczłapałam
      (całe szczęście była naprzeciwko pokoju). Położna po chwili zapukała do toalety
      pytając, czy wszystko w porządku. W dodatku nie mogłam spać (godzina, dwie na
      dobę), dziecka mi nie chcieli wziąć, nawet po porodzie dali się przespać tylko
      2 godziny - potem przynieśli dziecko. Wizyty trwały do 22., czasem przychodziło
      po 5 osób do jednej pani, było to bardzo krępujące. Tygodniowy koszmar miał
      przedłużenie w domu, bo nie wiem, czy nie częściowo z winy postępowania
      szpitalnego, miałam za mało pokarmu. Laktacji nie udało mi się odbudować -
      przez 8 mies. dokarmiałam, teraz już tylko butla. Jedyny chyba plus - darmowy
      poród rodzinny (miałam szczęście, że obok nikt nie rodził), ale czy warto? Sama
      nie wiem, gdzie urodzę następne dziecko (na razie tylko planowane), ale na
      pewno nie na Solcu. Przepraszam, że Cię może nastraszyłam, ale nie chcę byś się
      tak rozczarowała, jak ja. Pozdrawiam i powodzenia, Gosia mama Tomka (8X03).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka