mamamukanka
03.02.05, 14:37
Nawet jeśli Was to teraz nie dotyczy,przeczytajcie i bądźcie ostrożniejsi niż
ja, bo cierpi potem dziecko. Kto jest nie jest w temacie, niech przeczyta mój
post z 16.01.05 "LECZENIE HOMEOPATIĄ/IZOPATIĄ OPINIE". Wszyscy którzy mi
wtedy radzili - "uciekaj od tego lekarza", proszę nie mówcie teraz "A nie
mówiłam?", bo to już nieistotne. Po krótce przpomnę o co chodziło:
Poszlam do lekarza homeopaty-izopaty (tudziez dobry znany lekarz z CZD) by
wyprowadzil mi syna z ciaglych przeziebien i alergii, a takze nerwowego od
urodzenia snu. Syn ma 2,5 roku i chce go poslac do przedszkola, gdzie
przeciez dzieci duzo choruja, wiec chcialam wzmoocnic jego organizm. Lekarz
na wejscie postawila diagnoze:
1. dziecko jest zagrzybione i zaplesnione (w srodku) bo je cukier i mleko
krowie a to trucizny
2. dziecko ma na 90 % pasozyty: owsiki lamblie lub glisty.
bylam zszokowana, ale coz..lekarz to lekarz, niby nie byle jaki..
Dostal Pyrantel na 3 dni na rzekome owsiki i rygorystyczna diete:
- bez krowiego mleka
- bez cukru, przypraw (tylko sol)
- pieczyw tylko na zakwasie
- maka tylko ryzowa
- mleko tylko sojowe (ewent kozie)
- bez miesa, chyba ze ze wsi wolowina i tzw drob szczesliwy
- soja soczewica i fasola
- warzywa tylko gotowane, owoce tez.
- na odgrzybienie Fortakehl, na alergie Sankombi d5
Miało to na celu przygotować go do biorezonansu na odczulenie.
Okazalo sie ze dziecko nie moze jesc doslownie niczego z tego co do tej pory
jadlo. Co istotne - wymogi tej diety wynikaly nie z faktu ze Michal jest na
cos z tych produktow uczulony (on , co wiem, jest uczulony na cytrusy i kako,
jajko), tylko z przekonania izopaty o slusznosci
metody i trujacym dzialaniu tychze produktow (na tym w skrocie opiera sie
izopatia, jak czytalam na www). W trakcie brania leku na owsiki, michal
zaczal kaszlec, slabnac, since pod oczami itd. Alarmowalam do lekarza,
jezdzilam na osluchanie - izopatka na to ze na oskrzelach nic nie ma, ze to
nie infekcja tylko ROBAKI. Zebym sie nie przejmowala bo to pewnie lamblie i
glisty..Nie leczylam dziecka bo byl niby pod kontrola. W miedzyczasie poszlam
do innego lekarza homeopaty celem konfrontacji. On wykluczyl pasozyty,a
stwierdzil infekcje i zapisal kulki . Niestety nie posluchałam go, bo na
drugi dzień rano zadzwonilam do izopaty jak wyszedł wynik kału na pasożyty
(izopata kazała nam pzrynieść kał do analizy) i wyszło rzekomo "pojedyncze
cysty lamblii". Dalej bylam zaniepokojona, ale coż..myśle..w takim razie
izopara podąża dobrym torem, to od lamblii on kaszle. Pojechaliśmy do izopaty
drugi raz, upewnił nas ze to od robaków, kazał kupić "Zasadowy Proszek dr
Auera" i jakieś zioła na "wypędzenie pasożytów" z organizmu, by szybciej
pokazały się w kale. A kaszlu mam nie leczyć. Kaszel sie nasilał, a mój
niepokój rósł. Kolejny mój telefon do izopaty - już było mniej
przyjemnie..Usłyszalam że to bzdura jeśli twierdzę że dziecko mi słabnie bo
słabo je, że sińce pod oczami nie od tego. Ze widać nie doceniła skali
problemu robaków u Michała.. Po 2,5 tyg juz nie
wytrzymalam..Poszlam do pediatry rejonowego i diagnoza - zapalenie oskrzeli.
Augmentin (antybiotyk) na 10 dni. Zadzwoniłam do izopaty, ze Michał ma zap
oskrzeli i że antybiotyk. A izopata dalej swoje i bardzo podniesionym
głosem : "Antybiotyk?!! Na zap oskrzeli?? Pierwsze słysze!, to najgorsze co
możecie zrobic! Pozwólcie niech jego organizm sam powalczy! Postawcie
najwyżej bańki i nic nie róbcie! Po antybiotyku dopiero go będę odgrzybiać.."
Ani słowa że się pomylił w diagnozie..już nie mówiła ze to robaki..Ale nawet
nie zaproponowała zebyśmy przyjechali do niej na osłuchanie.. Choć
zostawiliśmy tam jakieś 250 zl.. Lekarz od serca, co? Karierowicz (choć chce
mi sie nazwać mniej dyplomatycznie!..) co wydziera forsę z kieszeni nie
bacząc na dobro dziecka..Warto dodac ze jak dotad w bad kalu robionym już 2
razy w innych laboratoriach w W-wie nie
wyszly robaki , z wyjatkiem tego jednego wyniku
pochodzacego z laboratorium kolezanki izopatki - tu wyszly pojedyncze cysty
lamblii. Robiłam też wymaz na owiski - negatywny. Robiłam test enzymatyczny
na lamblie (wszystko po tym proszku na "wykurzenie robaków", negatywny.
Pomyślicie, co ze mnie za matka ze tyle zwlekalam z pojsciem do
zwyklego lekarza..Wiem, ma wyrzuty sumienia, bo doprowadzilam Michala do
takiego stanu, nie bylam wystarczajaco czujna.Dlatego Wam to piszę..
Na domiar zlego, Augmentin nie pomogl, jest z malym gorzej i od wczoraj nowy 5
dniowy Sumamed. Modle sie zeby pomogl, tak się boję..On dalej kaszle,
dodatkowo od tygodnia zielony katar i kicha..
W ten oto sposob wyleczylam dziecko z przeziebien i alergii.....Osłabiłam go
tak bardzo ze nie wiem kiedy to się skończy..
Co Wy na to?....Pozdrawiam serdecznie/ania