Dodaj do ulubionych

Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu...?

13.10.05, 19:19
-Sąd Najwyższy rozpatruje kasację w sprawie o uniemożliwienie matce dziecka,
przeprowadzenia badań prenatalnych, co skutkowało tym, iż nie mogła ona
swobodnie -w ustawowym czasie- podjąć decyzji, co do urodzenia dziecka.
Dodajmy, że jest już matką jednego kalekiego i nieodwracalnie chorego dziecka.
Lekarz odmówił wydania skierowania na wykonanie badań prenatalnych, ze
względu na... podejrzenie ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu więc
pan doktor przestraszył się, że mogłaby chcieć, zgodnie z prawem, usunąć
ciąże (zezwala na to tzw. ustawa antyaborcyjna). Dziecko oczywiście urodziło
się kalekie.

Mam pytanie:
czy uważacie, że zatrudnieni w państwowych placówkach służby zdrowia lekarze,
mają waszym zdaniem, kierować się swoim prywatnymi przekonaniami moralnymi -
na co daje im przyzwolenie kodeks etyki zawodowej- czy też powinni kierować
się zapisami konstytucji (tzw. źródło praw) i ustawami. Ewentualnie,
realizując swe odmienne przekonania etyczne poza państwową, opłacaną z
podatków służba zdrowia.
Obserwuj wątek
    • tomasdyg Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... LINK 13.10.05, 19:22
      Poniżej link do informacji o sprawie:

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2965026.html
    • ocean.niespokojny Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:22
      byc moze teraz ten lekarz tłumaczy się przekonaniami ale tak naprawde ma to
      gdzies, jest to tylko dobry argument w obronie tego czego nie zrobił
    • mmagi Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:25
      a ja uwazam ze ta pani mogła poruszyc wtedy niebo i ziemie zeby te badania
      zrobic:->
      • alpepe Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:28
        widocznie ona też chciała wierzyć, że wszystko będzie dobrze i skapitulowała,
        bo nie miała sił na walkę...
        • mmagi Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:31
          tez mi sie tak nasuwa.........to sa ciezkie sprawy:(
          • alpepe Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:40
            ale lekarze to skur...., co oni nie wiedzą, jak ciężko jest wychowywać chore
            dzieko???
        • tomasdyg Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 13.10.05, 19:55
          alpepe napisał:
          "widocznie ona też chciała wierzyć, że wszystko będzie dobrze i skapitulowała,
          > bo nie miała sił na walkę..."

          -Przede wszystkim, jak mówi, nie miała pieniędzy. Opieka nad pierwszym,
          kalekim dzieckiem, "rozłożyła" ją finansowo.

          Pozdrawiam
    • odrey Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 09:18
      to nie pierwsza historia, w której lekarz z definicji mający służyc czlowiekowi
      swoją wiedzą, wykorzystuje ją jako władzę i dyktuje swoje warunki. I czymże
      jest dla niego zapis w ustawie...
      • lohengrin4 Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 14:51
        Piszesz że lekarz z definicji ma służyć człowiekowi.
        A czy lekarz nie jest człowiekiem?
        Medycyna w niektórych swych działaniach (np aborcji) zbliża się do granic
        poznania etycznego, to co jeden z drugim debil napisał w ustawie, którą jutro
        zmieni się o 180 stopm, nie zawsze i nie bezwarunkowo ma dotyczyć ludzi głęboko
        przesiąkniętych humanizmem, stawianych w sytuacjach ekstremalnych wyborów
        moralnych, gdy nikt nie potrafi odpowiedzieć, jaka jest prawda i co wybrać.
        To lekarze, sędziowie, ustawodawcy... To taki ciężar odpowiedzialności i tak
        niejednoznaczna sytuacja, że mówienie tu o jakieś ustawie, której wczoraj nie
        było, dziś jest a jutro nie będzie po niej śladu, jest po prostu śmieszne.
        Tak, lekarze gardzą czasami przepisami. Bo jakże one są nieważne wobec zagadek
        bytu.
        • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 14:54
          lohengrin4 napisała:

          > Piszesz że lekarz z definicji ma służyć człowiekowi.
          > A czy lekarz nie jest człowiekiem?
          > Medycyna w niektórych swych działaniach (np aborcji) zbliża się do granic
          > poznania etycznego, to co jeden z drugim debil napisał w ustawie, którą jutro
          > zmieni się o 180 stopm, nie zawsze i nie bezwarunkowo ma dotyczyć ludzi
          głęboko
          >
          > przesiąkniętych humanizmem, stawianych w sytuacjach ekstremalnych wyborów
          > moralnych, gdy nikt nie potrafi odpowiedzieć, jaka jest prawda i co wybrać.
          > To lekarze, sędziowie, ustawodawcy... To taki ciężar odpowiedzialności i tak
          > niejednoznaczna sytuacja, że mówienie tu o jakieś ustawie, której wczoraj nie
          > było, dziś jest a jutro nie będzie po niej śladu, jest po prostu śmieszne.
          > Tak, lekarze gardzą czasami przepisami. Bo jakże one są nieważne wobec
          zagadek
          > bytu.
          madrze napisane.
        • odrey Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 14:58
          etyka etyką.... tu mówimy o sytuacji gdzie lekarz odmówił kobiecie badań
          prenatalnych, do których miała prawo. To nie lekarz mial zadecydować o tym czy
          kobieta utrzyma ciąże i urodzi, czy nie. On mial pomóc jej w poznaniu prawdy,
          ograniczył jej wybór. Czy to nie za dużo jak na kompetencje lekarskie?
          • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 15:00
            odrey napisała:

            > etyka etyką.... tu mówimy o sytuacji gdzie lekarz odmówił kobiecie badań
            > prenatalnych, do których miała prawo. To nie lekarz mial zadecydować o tym
            czy
            > kobieta utrzyma ciąże i urodzi, czy nie. On mial pomóc jej w poznaniu prawdy,
            > ograniczył jej wybór. Czy to nie za dużo jak na kompetencje lekarskie?
            >
            >
            doktor dal ciala, ale autor watku postawil pytanie o dylamaty moralne.
    • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy, no właśnie komu... 14.10.05, 11:01
      dziwnie stawiasz sprawe. nie mozna postepowac niezgodnie z normami moralnymi...
      kazaliby Ci kogos zabic..., zrobilbys to?
      lekarz to nie maszyna, ma prawo postepowac zgodnie ze swoja moralnoscia. w
      prawie jest zapis, ze jesli kodeks moralny zabrania wykonanie zabiegu
      lekarzowi, to ten powinienwskazac pacjentowi miejsce, gdzie mozna to wykonac.

      ie wyobrazam sobie tragedii tej kobiety i jej meza.... ale jesli teraz wydaja
      tyle na leczenie, to naprawde trzeba bylo stanac na rzesach i zrobic badania!
      jestem po 4 poronieniach, tez badania prenatalne robilam, oczywiscie w
      olsztynie nie bylo mozliwosci na nfz, bo limirty wyczerpane... pojechalam do
      bialegostoku. gdyby tam tez nie zrobili to zaplacilabym te kilkaset zlotych. to
      nic w porownaniu z wydatkami na leczenie dziecka.
      • tomasdyg Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelko 14.10.05, 14:30

        • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 14:39
          przekrecasz.
          konstytucja nie zabrania miec norm moralnych.nie oszukujmy sie, ze ustawa
          zasadnicza reguluje wszystko. z reszta... nie ma takiejpotrzeby!
          tak jak powiedzialam: jesli pan x ze wzgledow moralnych nie chce zrobic zabiegu
          usuniecia ciazy to jest zobowiazany wskazac placowke/lekarza, ktory tego
          dokona, jesli aborcja jest zgodna z prawem.
          nie jest tez tak, ze kodeks etyki zawodowej lekarzy stoi ponad konstytucja. ta
          bowiem mowi, ze kwestie nie poruszone przez konstytucje bezposrednio reguluja
          USTAWY, a ustawa mowi, ze lekarz ma prawo ze wzgledow moralnych,
          swiatopogladowych odmowic, ale musi pacjenta skierowac tam, gdzie ten pomoc
          otrzyma. nie ma tu zadnych sprzecznosci. to po pierwsze, po drugie: lekarz tym
          rodzicom nie odmowil aborcji tylko badan prenatalnych. powinien za to beknac,
          bo wskazania Ci panstwo mieli ( choroba genetyczna pierwszego dziecka). od
          badan prenatalnych do aborcji daleka droga.
          a poza tym jeszcze raz pisze: szkoda, ze rodzice tych dzieci nie wykazali
          takiej determinacji w walce o badania... szkoda, ze maja tylko sile i checi na
          wloczenie sie po sadach... jak juz jest po obiedzie.
        • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 14:42
          "Zwróć również uwagę, że mam tu konflikt praw pacjenta i lekarza, a niby
          dlaczego to, zasady moralne, etyczne lekarza mają mieć wyższość nad prawami i
          moralnością pacjenta. "
          powiedz dlczego ma byc odwrotnie?
          moze nalezy Ci uzmyslowic, ze nazwy polskiego systemu zdrowotnego nie nalezy
          traktowac doslownie. owo "sluzba zdrowia" nie znaczy, ze lekarz to kelner.
          medycyna to nie handel, pacjent to nie klient, ktory zawsze ma racje.
          • tomasdyg Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 15:06
            pimpek_sadelko napisała:
            "ze lekarz to kelner. medycyna to nie handel, pacjent to nie klient, ktory
            zawsze ma racje."

            -Tu się nie zgadzamy, ponieważ dla mnie lekarz to taki sam rzemieślnik, jak
            krawiec, tyle że materia inna i naprawdę nie wiem skąd w tobie przekonanie, że
            np. nauczyciel, inżynier głupszy jest od lekarza. Zaś ich normy i prawa muszą
            się ugiąć pod normami lekarza, zwłaszcza, że podejmowane decyzje dotyczą
            zdrowia i życia tychże klientów-pacjentów.
            Pozdrawiam
            • pimpek_sadelko Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 15:15
              tomasdyg napisał:
              > -Tu się nie zgadzamy, ponieważ dla mnie lekarz to taki sam rzemieślnik, jak
              > krawiec, tyle że materia inna i naprawdę nie wiem skąd w tobie przekonanie,
              że
              > np. nauczyciel, inżynier głupszy jest od lekarza.
              nigdzie nie napisalam, ze ktos jest dla mnie glupszy od lekarza. w ogole o czym
              mowimy? mozna byc madrzejszym badz glupszym w konkretnej sprawie.. a w
              medycynie chyba lekarz bedzie madrzejszy niz nauczyciel....tak poza nawiasem?

              Zaś ich normy i prawa muszą
              > się ugiąć pod normami lekarza, zwłaszcza, że podejmowane decyzje dotyczą
              > zdrowia i życia tychże klientów-pacjentów.
              > Pozdrawiam
              >
              • tomasdyg Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 17:15
                pimpek_sadelko napisała:
                "w medycynie chyba lekarz bedzie mądrzejszy niz nauczyciel....tak poza
                nawiasem?"

                -Masz rację w rzemiośle jakim jest medycyna, lekarz dysponuje -na ogół-
                większą wiedzą, ale nie mówimy tu o rzemiośle tj. "proszę o wyleczeniu kataru" -
                zwracając się do lekarza (gdzie w zasadzie pozostawiamy rzemieślnikowi,
                lekarzowi sposób przeprowadzenia kuracji, żądając usunięcia kataru), czy proszę
                o uszycie spodni - zwracając się do krawca (gdzie to my, decydujemy jaki krój
                maja mieć spodnie, ale już nie ingerujemy w proces wykroju).
                Mówimy o prawie do decydowania, jak będzie wyglądało nasze życie, a więc w
                konkretnym wypadku, czy lekarz według własnego widzimisię ma decydować, tak o
                prawie do informacji o stanie zdrowia kobiety i potencjalnego potomstwa oraz o
                tym czy kobieta (zgodnie z prawem) ma prawo do decyzji czy urodzi kalekie i
                niezdolne do samodzielnego życia dziecko, czy też tego prawa nie ma, a decyzję
                za nią, podejmie lekarz. Innymi słowy czy kobieta jest przedmiotem, organem -
                macicą, inkubatorem, czy też jest podmiotem, człowiekiem zdolnym i uprawnionym
                do podejmowania takich decyzji.
                Pozdrawiam
        • lohengrin4 Re: Lekarz na zagrodzie równy,.... -pimpek_sadelk 14.10.05, 14:55
          >Zwróć również uwagę, że mam tu konflikt praw pacjenta i lekarza, a niby
          >dlaczego to, zasady moralne, etyczne lekarza mają mieć wyższość nad prawami i
          >moralnością pacjenta.

          Ano dlatego, że to lekarz zostaje potem ze skutkami swej decyzji, ze swym
          głosem sumienia, że to w niego polecą kamienie, że to o niego upomni się
          prokurator, że to on podpisuje się pod decyzją nieodwracalną.
          Lekarz to autonomiczny człowiek, ma prawo do jakiegoś (nie dowolnego, ale
          jakiegoś) zakresu decyzji!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka