patience
17.12.05, 16:10
Premier Kazimierz Marcinkiewicz jechał do Brukseli bronić z determinacją
najkorzystniejszej dla nas wersji budżetu unijnego na lata 2007 - 2013,
zarazem jednak z wolą osiągnięcia porozumienia. Ta strategia przynosi
rezultaty. W trudnych negocjacjach z każdą godziną malała różnica między tym,
co gotowi byli zapisać Brytyjczycy, a tym, czego bronili szefowie nowych
krajów Unii, w tym zwłaszcza premier Marcinkiewicz. Były obawy, czy nowy, nie
do końca jeszcze otrzaskany w międzynarodowych bojach rząd PiS da sobie radę z
tym zadaniem. Okazało się, że potrafi skutecznie sięgnąć po dyplomatyczny
oręż. Do wzmocnienia naszej pozycji walnie przyczyniło się zmontowanie
zaskakującego sojuszu z Francją. W piątek zyskał on wsparcie innych ważnych
krajów Unii.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051217/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Europa przypomniała sobie o solidarności
Pat w negocjacjach nad unijnym budżetem przerwany. Wielka Brytania jest gotowa
ponieść koszty poszerzenia Wspólnoty, a Francja rozważyć ograniczenie dopłat
rolnych.
Gdy zamykaliśmy około 2 w nocy to wydanie gazety, ostatnia brytyjska
propozycja unijnego budżetu - 862,5 mld euro - wydawała się być możliwa do
przyjęcia dla wszystkich.
Polski premier na szczycie przywódców "25" w Brukseli walczył do końca. Chwilę
po północy Tony Blair obiecał Polsce blisko 60 mld euro na rozwój biednych
regionów, zdecydowanie najwięcej ze wszystkich państw Europy. Mimo to
Kazimierz Marcinkiewicz wstrzymywał porozumienie w sprawie wspólnego budżetu
na lata 2007 - 2013, aby przywieźć do kraju kilkaset milionów euro więcej. ...
Dzięki ustępstwom brytyjskiego premiera pierwszy raz od miesięcy budżet Unii
znalazł się w zasięgu ręki. Blair zgodził się na zwiększenie go o ponad 13 mld
euro. Zapowiedział też, że jego kraj pokryje z tego 2,5 mld euro, rezygnując z
części historycznego rabatu.
Przełom przyniosły kilkakrotne spotkania brytyjskiego premiera z prezydentem
Francji. Porozumieniu pomogła też debiutująca na unijnym szczycie niemiecka
kanclerz. Zaskoczyła wszystkich propozycją zwiększenia unijnego budżetu z 849
do 862 mld euro. Niemcy gotowe są zapłacić za część tej podwyżki.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051217/ekonomia/ekonomia_a_1.html
- Jest porozumienie w sprawie zwiększenia wydatków Unii - oświadczył po
południu dziesiątkom zagranicznych dziennikarzy premier Kazimierz
Marcinkiewicz. - Teraz trzeba zadbać o solidarny podział środków - dodał. I
wyjaśnił polską logikę. Skoro 21 procent kwoty wydatków obciętych z
poprzedniej, opracowanej przez Luksemburg w czerwcu propozycji zabrano z
polskiej koperty, to teraz taka sama proporcja dodatkowych środków powinna
przypaść nam. A więc jeśli Brytyjczycy dodają w sumie 13 mld euro, to 2,7 mld
euro powinno przypaść Polsce. O północy mieliśmy 2,2 mld euro. Dyplomaci mieli
nadzieję, że Polska nie zawetuje historycznego porozumienia z powodu 70 mln
euro rocznie. ...
W Brukseli pojawiły się sygnały, że grożąca wetem Polska może zostać przez
Brytyjczyków odizolowana. - Długo w nocy zastanawialiśmy się, czy przedstawiać
własną propozycję - opowiadał minister Ryszard Schnepf, doradca premiera ds.
polityki zagranicznej. Ostatecznie polska delegacja uznała, że nie wystarczy
już mówić o zasadach, ale trzeba powiedzieć o liczbach, którymi jesteśmy
zainteresowani. W naszym dokumencie znalazła się kwota około 60 mld euro -
nieco niższa niż proponowane nam przez Luksemburg 61,6 mld euro, ale wyższa
niż 57,3 mld euro pochodzące z brytyjskiej propozycji przedstawionej przed
szczytem.
Marcinkiewicz rozmawiał na ten temat z prezydentem Francji i kanclerzem
Niemiec. Powiedział im, że Polska musi mieć sukces w sprawie budżetowej. - To
jest gwarancją dobrej współpracy Polski, Niemiec i Francji - miał powiedzieć
premier swoim europejskim partnerom. ....
Konkretny wyraz "solidarności" francusko-niemieckiego tandemu z Polską padł
koło południa. Angela Merkel wystąpiła o zwiększenie unijnego budżetu o 13 mld
euro, do 862 mld euro, czyli 1,045 proc. unijnego PKB. To już bardzo blisko
tego, co chciał polski premier. Co ważniejsze, mniej niż połowę tych kosztów
mieliby pokryć Brytyjczycy. Niemcy też byli gotowi otworzyć portfel.
Pozostało tylko podtrzymywanie postulatu o sprawiedliwy podział środków.
Polski premier robił to za pośrednictwem mediów. Po południu był jedynym
politykiem, który wyszedł do dziennikarzy i powiedział, że porozumienie jest
bliskie. Ale przypomniał o zasadzie solidarności.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051217/ekonomia/ekonomia_a_4.html