Dodaj do ulubionych

O Hellingerze i warsztatach

09.04.06, 20:33
Bert Hellinger jest postacia dość kontrowersyjną. Często jak słyszę (czytam)
krytykę jego koncepcji to mam wrażenie, że wypowiadają ją ludzie, którzy nie
znają koncepcji (jego teorii, chociaż On sam nie nazywa tego teorią).
Faktycznie wyrwane z kontekstu i z koncepcji niektóre jego interwencje robią
wrażenie bardzo brutalnych i powiedziałabym "bezdusznych" , a stają się jasne
dopiero po zapoznaniu sie z całością.
Zanim zajęłam się tą metodą w swojej praktyce, zrobiłam ustawienia swojego
systemu i wiem ile dobrego po tym dla mnie się wydarzyło.
Obserwuj wątek
    • martola80 Re: O Hellingerze i warsztatach 10.04.06, 22:47
      A jak można wytłumaczyc serię samobójstw czy pogorszenia. Sama byłam bardzo tym
      zainteresowana, ale troche mnie takie wieści odstraszyły. Czy trzeba się
      specjalnie "zakwalifikować" na takie ustawienie? Czy też jest widownia?
      • milionbuziakuf Re: O Hellingerze i warsztatach 13.04.06, 22:20
        domyślam się, że to kontrowersyjna terapia, ale zastanawia mnie, że 'tradycyjni'
        psychoterapeuci się nią zajmują. Co Panią przekonało?
        • lichtanska Re: O Hellingerze i warsztatach 14.04.06, 20:08
          To jest tradycyjna psychoterapia, dlatego tradycyjni psychoterapeuci sie nią
          zajmują.
          To co mnie przekonało, to przede wszystkim wielki szacunek do życia, człowieka,
          do losu, ale chyba to co najwazniejsze dla mnie, to podkreślanie miłości jako
          spoiwa rodziny i szukanie możliwości jej odnalezienia. Hellinger mówi, ze
          źródłem naszych kłopotów życiowych, jest właśnie zablokowanie przepływu
          miłości. Ustawienia dają możliwość szybkiego odnalezienia tych "blokad"
          i "udrożnienia".
          Kolejnym ważnym argumentem dla mnie, jest duża skuteczność ustawień. Oczywiście
          nie można traktować ich jako ponaceum na wszystko.
      • lichtanska Re: O Hellingerze i warsztatach 14.04.06, 20:28
        Jak do tej pory słyszałam o jednym przypadku opisywanym jako "samobójstwo po
        ustawieniu" (zresztą mocno nagłaśnianym przez prasę).Niestety w życiu zdarza
        się, że ludzie popełniają samobójstwa i nie zawsze jesteśmy w stanie odwieść
        ich od tego. Każdy ma prawo do swoich decyzji, niezależnie od tego, czy
        akceptujemy to, czy nie. Ja mogę wziąc odpowiedzialność tylko za to, co ja
        robię i za nic więcej i zaręczam Ci, że Hellinger tej kobiety, też nie namawiał
        do odebrania sobie życia.O ile dobrze pamiętam, to o tym przypadku opowiada
        Hellinger w wywiadzie dla Gazety Wyborczej (Duzy Format)i prawdopodobnie możesz
        sobie o tym przeczytać na stronie hellingerowskiej (www.hellinger.pl, tam też
        znajdziesz więcej informacji na temat metody.
        Do ustawień nie trzeba się specjalnie "kwalifikować". Widownia jest (wydaje mi
        się) tylko na Warsztatach prowadzonych przez Hellingera, głównie stanowią ją
        ludzie, którzy tak jak ja, prowadzą swoje warsztaty i przyszli popatrzeć jak to
        robi "Mistrz". W warsztatach, które ja prowadzę średnio uczestniczy ok 10-12
        osób.
    • plain_vanilla Re: O Hellingerze i warsztatach 14.04.06, 14:06
      Witam,

      Czytałem na forum "Bert Hellinger o buddyzmie":
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15&w=25210038&a=25274239
      Gdzie osoba Buddy była opisywana/interpretowana za pomoca teorii Hellingera czy
      taką samą próbę można podjąć wobec osoby Jezusa Chrystusa, Mahometa a idąc
      dalej bogów z panteonu Hinduizm, Mity Greckie.
      Czy teria Hellingera to "klucz do wszystkich drzwi"?
      Dający możliwość interpretowania na nowo religii, filozofii lub postaci
      historycznych?

      Pozdrawiam,
      • lichtanska Re: O Hellingerze i warsztatach 14.04.06, 20:43
        Ja nie powiedziałabym, że teoria Hellingera to "klucz do wszystkich drzwi". To
        co mnie osobiście bardzo w niej się podoba to wielki szacunek do Siły Nad Nami
        niezależnie jak ją nazywamy.Hellinger czasami próbuje opisać niektóre założenia
        religii w kontekście swojej teorii, ale zawsze zachowując niesamowity szacunek
        i tego bardzo pilnuje. Zresztą głęboki szacunek do wszystkiego co nas otacza,
        jest myślą przewodnią jego koncepcji.
        • woman-in-love Re: O Hellingerze i warsztatach 30.05.06, 12:27
          Hellinger jest fascynujący, ale tez ma swoje uwarunkowania, więc nie mozna
          rzucać się "głową w dół" bezkrytycznie i bałwochwalczo wierząc w każde jego
          zdanie. Bieda w tym, ze ludzie bardzo kochaja, żeby zwolnić ich z myślenia,
          znieczulić, umieścić pod tlenowym namiotem. Zeby nie bolało, żeby mogli
          obserwować, ale nie podejmować ryzyka. Hellinger jest jednym z wielu odkrywców.
          On nie stworzył, on odkrył coś, co było, jest i będzie. Jak skorzystamy z jego
          wiedzy, w jaki sposób zinterpretujemy - to zależy od każdego człowieka z osobna.
          • beata2802 O Hellingerze z szacunkiem i krytycznie 30.05.06, 21:05
            Nie żałuję, że poszłam na ustawienie hellingerowskie.

            Jednak z tego, co doświadczyłam i przeczytałam wnioskuję, że tkwi on mocno w
            kulturze patriarchalnej i trzeba z jednej strony poddawac sie różnym poleceniom
            w czasie ustawienia (inaczej nie byloby sensu tam być), ale jednocześnie trzeba
            też pamiętać, że Bert nie jest istotą doskonałą - nadludzką!

            Mi zapaliło się czerowne światełko, kiedy przeczytałam, że kobieta w wiekszosci
            przypadków powinna przejsc na religie mężczyzny, jesli chcą stworzyc razem
            rodzine. Powinna zostawic swoją, i przyjac jego kulturę. Ugh!
            • bszalacha Re: O Hellingerze z szacunkiem i krytycznie 30.09.06, 02:33
              Widocznie jest to kultura patrialchalna,choć wolimy czasem pozornie udawać
              emencypantki.Nie jesteśmy jednostkami niezaleznymi-niestety.Szczęscie i
              poczucie bezpieczeństwa to sprawa relacji z obiektem,nie
              indywidualizmu.Niezalezność więc jest zdrową zależnością,poczuciem,że to,co
              robimy,na co dajemy sobie pozwolenie wewnetrzne,jest zgodne z intencją "sily
              wyzszej",która stała sie dla nas punktem odniesienia.
              • beata2802 Re: O Hellingerze z szacunkiem i krytycznie 02.01.07, 14:41
                Religia to zbyt osobista rzecz by się na tym polu dopasowywac do kogokolwiek.
                Tym bardziej, ze nie ma takiej potrzeby.
                Istnieją szczęśliwe rodziny, w których małżonkowie sa różnych wyznań.
        • magdak07 Re: O Hellingerze i warsztatach 20.12.07, 14:56
          Witam!
          Czy naprawdę powinno się "ingerować" w przeszłość naszych przodków,
          gdy zamiast ulgi, spokoju i pogodzenia odczuwa się raczej
          frustrację, żal i właściwie większy ciężar spowodowany tym, co
          się "ujrzało". Szczególnie, że wydarzenia i sytuacje życiowe po
          ustawieniu uległy większemu skomplikowaniu?
          Pozdrawiam M.
          • myszkownia Re: O Hellingerze i warsztatach 21.12.07, 19:45
            Ja myślę, że jeżeli już weszłaś na tę drogę to chyba trzeba już nią pójść, no bo
            co zrobisz z tymi emocjami, z którymi jesteś- frustracją i żalem, nawet jeżeli
            nie będziesz się w to zagłębiać? Ustawienie samo w sobie nie powoduje
            uzdrowienia systemu i życiowych problemów, jeżeli nie zostanie trochę
            przepracowane. Uważam, że to błąd, kiedy ludzie po ustawieniu mówią, że nic się
            nie zmieniło albo jest wręcz gorzej i tak to zostawiają...Pozdrawiam
    • freezoner Re: O Hellingerze i warsztatach 05.06.06, 08:32
      lichtanska napisała:

      >(jego teorii, chociaż On sam nie nazywa tego teorią).

      Każda koncepcja terapeutyczna jest praktycznym aspektem jakiejś teorii. Dopóki
      dana terapia nie jest skuteczna w 100% jest teorią, która działa. Czy możesz
      przytoczyć, jak Bert Hellinger nazywa swój system terapii? To może być ciekawy
      przyczynek do dalszej wymiany poglądów.
      • alex745 Re: O Hellingerze i warsztatach 11.06.06, 21:48
        szkoda,ze niektorzy psychologowie nie potrafią rozmawiać z szacunkiem w
        stosunku do drugiej osoby{a podobno to tak bardzo podoba im się w teorii
        hellingera
        • bszalacha Re: O Hellingerze i warsztatach 30.09.06, 02:25
          Wg mnie jest u Hellingera głęboka filozofia człowieka.Metoda zresztą jest znana
          w Polsce jako psychodrama,choć nie mówi się o tzw.czujacym polu/to tylko
          nazwa/.Po prostu dokonuje się wglądu w przyczyny poprzez przezycie udziału w
          grupie/rodzinie/.Myslę,że nie kontrolujemy na codzień uwikłań,które modelują
          nasze stosunki z najblizszymi,czesto je zaburzając przeniesieniowo.Mam w
          terapii matkę,która czuje,że odtraca jedyne dziecko a jednoczesnie jest to tak
          silne,że nie daje rady.Powoli uwidacznia sie uwikłanie w związku z
          wlasną,zmarłą niedawno matką,wobec której czuje się winna.Osobiście nie
          potrafię pracować jeszcze tą metodą ale zachęciłam ją,by spróbowała
          ustawienia.Ogłoszenia znajdują się na stronie www.Hellinger.pl
          • neme_s Re: O Hellingerze i warsztatach 04.01.07, 14:02
            pracownia plastyczna to dobry pomysl dla mlodych
            w dodatku u mnie na oddziale dach przecieka
          • jacek_van_g Re: O Hellingerze i warsztatach 15.06.07, 17:05
            Dla mnie w podejściu Berta Hellingera uderza pewna perspektywa którą on
            wyrażnie zarysowuje a która daje odpowiedzi, wiąże ze sobą wiele jakby
            niezaleznych i indywidualnych wątków w zyciu.
            Nagle okazuje się że jesteś "składnikiem czegoś większego" i na tyle na ile
            jest Ci dane poznać gdzie jesteś w i wczym jesteś, na tyle odczuwasz sens
            swojego położenia. To daje bardzo głeboki spokój.
            To w czym jesteś i jaką pełnisz tym funcję ukazuje się czasem w ustawieniu.

            Moim zdaniem to był epokowy krok, gdy w latach osiemdziesiątych Bert zaufał
            temu co się dzieje w ustawieniu.

            bszalacha napisała 30.09.06
            > Metoda zresztą jest znana
            > w Polsce jako psychodrama,choć nie mówi się o
            > tzw.czujacym polu /to tylko nazwa/

            Mylisz się. Z moich doświadczeń psychodrama przynależąc do tzw. podejścia
            humanistycznego jest zupełnie czymś innym od ustawienia. Patrząc na to z
            zewnatrz rzeczy pozornie wydają się zbieżne, jednak chodzi o zupełnie inną
            jakość. Z podstawowych róznic które mi się nasuwają:
            Psychodrama jest w przybliżeniu odgrywaniem nagranej w prześłości taśmy z
            modyfikowanym poczatkiem, rozwinięciem i zakończeniem. Modyfikowanym przez
            terapeutę który odczytuje gotowość klienta do pewnych kroków. Ma ona za zadanie
            wnosić jakąś nową wartość, wgląd lub uwolnienie energii.
            Ustawienie żyje swoim życiem najczęściej niezaleznie od "ja" ludzi biorących w
            nim udział. Terapeuta i reprezentanci mają za zadanie jak najswobodniej poddać
            się temu co się wydarza, próbując to przeżyć i zrozumieć. Generalnie jedna
            grupa terapeutów skłania się do ingerowania w koniec ustawienia, inni pozwalają
            im się toczyć ufając że to doprowadzi samoistnie do rozwiązania. Zazwyczaj w
            praktyce to się przeplata i jest dyktowane potrzebą i możliwością chwili.

            > Po prostu dokonuje się wglądu w przyczyny
            > poprzez przezycie udziału w grupie/rodzinie/

            Tak, obydwie metody prowadzą do wglądu, choć raczej innymi drogami

            > Mam w terapii matkę,która czuje,że odtraca jedyne
            > dziecko a jednoczesnie jest to tak silne,że
            > nie daje rady.Powoli uwidacznia sie uwikłanie w
            > związku z wlasną,zmarłą niedawno matką,wobec
            > której czuje się winna.

            Tja.. pamiętam z dzieciństwa kwokę trzymaną w zimie na zapiecku w domu u
            moich dziadków. Kwoka miała kilkoro kurczaków, z których jedno było całe czarne
            oprócz łepka, na którym była wydziobnana przez razy matki łysina. Najpierw
            zostało odrzucone, potem zdechło. To było dla mnie wówczas przerażające.
            Przerażenie poczułem drugi raz gdy już dorosłem i sobie uświadomiłem że podobny
            mechanizm działa czasem wśród nas.
            Ano chyba tak czasem musi w naturze być, z jakiś niewyjaśnionych przyczyn.

            Czasem można to wyjaśnić i tym samym zmienić bieg przyszłości.. czego Wam i
            sobie życzę :)

            Pozdrawiam wszytkich fanów Berta i Psychologii Humanistycznej
            jacek_glodzik@wp.pl
    • alinavolvo Re: O Hellingerze i warsztatach 29.10.07, 14:54
      wyglada na to, ze juz od dawna nikt tu nie zaglada a ja chetnie pogadalabym z
      kims :) pozdrowka
      • limana Re: O Hellingerze i warsztatach 10.11.07, 14:17
        Ja zajrzałam, mogę pogadać :)))
        • alinavolvo Re: O Hellingerze i warsztatach 08.01.08, 18:58
          O jak milo, myslalm, ze juz calkiem padlo to forum :)
          masz moze jakies doswiadczenia z metoda hellingera? co o niej myslisz?
          • agita123 Re: O Hellingerze i warsztatach 22.01.08, 14:14
            No ja tez chetnie pogadam, tym bardziej, że czekaja mnie warsztaty
            za jakis miesiac i troche sie denerwuję...

            A zresztą... tak sobie mysle czytajac to forum, a raczej obsewujac
            jego małą aktywność, że ciężko jest gadac o Hellingerze...
          • myszkownia Re: O Hellingerze i warsztatach 23.01.08, 20:47
            Metoda Hellingera bardzo dużo mi daje, zarówno teoria jak i praktyka.
            Doświadczenia z torii to oczywiście książki;), a z praktyki to udział w roli
            reprezentanta w wielu ustawieniach, chociaż przymierzam się też do swojego. W
            zasadzie to co mnie zawsze wkurzało i z czym się nie zgadzałam w jego teorii, to
            była tylko jedna rzecz- stosunek do aborcji. A dokładnie to, że niby nie wpływa
            ona na żyjące dzieci, że dzieci żyjące nie mają trudności z przyjęciem swojego
            życia. Przez jakiś czas nie dawało mi to spokoju, bo na swoim przykładzie widzę,
            że jest inaczej. Jednak ostatnio oglądałam warsztaty prowadzone przez Hellingera
            w Wawie w 2004 roku i przedstawił on na nich nową (na tamten moment;) koncepcję
            na temat wpływu aborcji, więc teraz w zasadzie jestem zgodna z tą filozofią i
            teorią. A Wy jakie macie opinie? Czy z czymś się nie zgadzacie? Aha i jedno
            sprostowanie, że w zeszłym poście zamiast "przepracowanie" powinno być
            'przyjęcie', o to mi chodziło.
            • agita123 Re: O Hellingerze i warsztatach 24.01.08, 13:13
              Reprezentowałam dziewczynę, która kiedyś usunęła ciążę. I
              obserwowałam ustawienie z podobnym problemem. Mogę z całą pewnością
              stwierdzić, że ma to wpływ i na kobietę i na jej dzieci.
              Zastanawiałam się kiedyś nad tym i może jest to związane z
              zaburzeniem tego helingerowskiego porządku kolejności. Np. pierwsza
              ciąża usunięta i kolejne dziecko (już narodzone) traktuje się jak
              pierwsze, a de facto, jest drugie. Poza tym często takie wydarzenie
              wypiera się z pamięci i zmarłemu dziecku nie jest oddany nalezny
              szacunek... Nie wiem.
              W każdym razie to ustawienie, w ktorym bralam udział ewidentnie
              wskazywało na problem z tym zwiazany. Dla matki i dla zyjacych
              dzieci. Jeżeli chcesz szczegóły, to zapraszam na priv.

              No i jedno moje własne ustawienie mam juz za sobą. I wiem, że raczej
              cięzko jest przewidzieć jak ono będzie przebiegać. No i niesamowite
              było to, co sie działo potem... Być może dlatego tak się denerwuję
              przed kolejnym.

              A co do niezgody na jakieś helingerowskie koncepcje... zdenerwowałam
              się czytając "Porządki miłości" i fragment dotyczący adopcji, bo mam
              w rodzinie taki przypadek. Ale po przemysleniu.... chyba wiem o co w
              tym chodzi... i chyba się zgadzam z tym pogladem. Pewnie zaraz tu
              zostane zlinczowana...

              Pozdrawiam
              • bri Re: O Hellingerze i warsztatach 16.12.08, 10:16
                W przypisach do "Porządków miłości" jest informacja, że Hellinger z
                czasem zmienił swoje podejście do wpływu aborcji na system rodzinny.
                Teraz uważa, że może ona jednak mieć znaczący wpływ.
            • agita123 Re: O Hellingerze i warsztatach 24.01.08, 14:59
              No i jeszcze jedno... a popos aborcji:
              (znalezione na www.systemicfamilysolutions.com)

              Abortion

              The subject of abortion is one that is rather controversial on the
              battlefield of ideologies. Looking at the effects that an abortion
              has in the postings can clarify a lot here.

              "In our culture, abortion has a very deep effect on the soul (there
              may be great differences depending on the family, however), and this
              inner authority cannot by impressed by reasoning. It works
              independently of that and also unconsiously."

              Abortion, usually perceived as an injustuce by the soul, will
              generally be repressed as much as possible. When only one of the
              partners has wanted to have the abortion and has pushed towards it,
              the blame will unconsciously be put on him and he will not be
              forgiven. This can only be paid for by the break-up of the
              relationship or by stopping sexual interaction.

              An abortion sometimes is the reason why a posted couple (represented
              through representatives) feels uneasy and peace cannot be made. Only
              when the abortion is being brought up to the surface and the couple
              accepts it healing can take place. In one seminar, the participants
              were talking about the broken relationship of one of the
              participants. "Our continuous fighting about the new dog that we
              bought was the main reason for the break-up." Jokingly, I stated
              that it might be important here to post a dog. Its place would be
              obvious: by the feet of the couple. In the posting taking place a
              little later, an abortion that the couple had had a year before the
              break-up became an important subject. The aborted child was being
              posted by the feet of the couple - just like the dog that had been
              bought shortly after the abortion and, representing the child,
              became the trigger that should bring the conflict between the two up
              to the surface. In order to finally find peace after an abortion,
              the aborted child must find his/her place in the system of the
              mother and the father. Certain sentences uttered by the father or
              the mother are important for this. For example, when one of the two
              tells the child: "You have given me the greatest thing that can be
              given to anyone: your life. I will now make a space for you in my
              heart." Another sentence is: "I am sorry. I now take you as my
              child." These sentences will dissolve tension in many postings. Here
              is something that Hellinger has said to the parents afterwards: "It
              will still take time for the pain to arrive. Then you will give room
              to the pain in the face of the child. You may also give the child a
              place in your life for a while. You may show his/her brothers and
              sisters to the child inside, for example, and you may show him all
              the nice things in the world for a year. But then, this must end.
              Guilt must be dealt with eventually. And then you won't talk about
              it anymore. The child will find peace and you will look forward."

              www.systemicfamilysolutions.com/articles_order.html
              • myszkownia Re: O Hellingerze i warsztatach 02.02.08, 23:41
                Szkoda, że mój angielski nie jest najlepszy;)Mnie też zbulwersowało jego
                podejście do adopcji w tej książce i też po przemyśleniu rozumiem to, jednak
                jest mi ciężko to przyjąć. Bo w zasadzie jest dla mnie jasne stwierdzenie, że
                adopcja nie może być "lekkomyślna", czyli, że powinna zaistnieć tylko wtedy, gdy
                dziecko nie ma nikogo z rodziny, kto mógłby się nim zająć. Zastanawiam się
                jednak, co robić w takich sytuacjach, kiedy dziecko ma ojca i rodzinę ojca, ale
                on np jest alkoholikiem, jego rodzice tworzą związek przemocowy, a nikt z
                krewnych nie chce się dzieckiem zająć. Czy w takiej sytuacji można uznać, że
                adopcja jest konieczna i jest dobrym rozwiązaniem, czy też nadal będzie ona
                lekkomyślna i szkodliwa? Jak myślicie?
                • beata2802 Re: O Hellingerze i warsztatach 18.02.08, 19:17
                  Znając bezwzględność Hellingera oraz jego pobłażliwosc wobec
                  mężczyzn - dziecko poszłoby do ojca.
                  Tak mi sie wydaje.
                  • agita123 Re: O Hellingerze i warsztatach 26.02.08, 14:14
                    Nieprawda. Hellinger mówi tylko o tym że adopcja, to często
                    nadużycie. Bo dzieckiem może zając się ojciec albo rodzina ojca,
                    jeżeli matka zrzeka się praw. A często nie pyta się ojca dziecka o
                    zdania, albo ukrywa przed nim fakt, że wogóle jest z nim w ciązy.

                    Z tego co ja zrozumiałam, jeżeli chodzi o jego poglądy na adopcje,
                    to to, żeby nie odcinać dziecka od korzeni. I można ZAOPIEKOWAC sie
                    dzieckiem jezeli biologiczni rodzice nie sa w stanie. Ale adopcja to
                    za dużo. I to chyba nawet nie w sensie prawnym tylko bardziej
                    emocjonalnym... Ja tak to rozumiem.

                    Mam w rodzinie przypadek adopcji. Dziewczynka jest przeurocza i
                    przekochana. Nawet jestem jej mamą chrzestną, wiec problem tez leży
                    mi na sercu. Jej mama zostawiła ją tuż po urodzeniu w szpitalu
                    zrzekając się praw. Ojciec nieznany ( w Niemczech podobno nie można
                    tak robic, trzeba wpisac dane ojca, bo dziecko ZAWSZE ma ojca).

                    Nie wiem jak to będzie rozwijać sie dalej, ale póki co jej adopcyjna
                    mama raczej oddala się od męża. A kiedyś byli idealnym małżenstwem.
                    Natomiast jest bardzo blisko z dziewczynką. Ania (dziewczynka) ma za
                    to dosyć dziwne zachowania jak na dziewczynkę, bo jest bardzo
                    chłopięca. Poza tym ma poważny problem z nadwagą.

                    Czytając sobie o ustawieniach, w ktorych w grę wchodziła adopcja,
                    adopcyjna mama czuje raczej związek z biologicznym tatą dziecka.
                    Wiec albo poswieca męża i oddala się od niego, albo dziecko i czuje
                    do niego dystans.

                    Mam swiadomosc ze poglady Hellingera są dosyc bolesna dla tych, dla
                    ktorych adopcja jest czesto jedyna mozliwoscia posiadania dziecka.
                    Ale wg mnie to oddanie dziecka biologicznemu ojcu dzieje sie raczej
                    na płaszczyznie emocjonalnej niz faktycznej. Chodzi o to zeby
                    dziecko miało swiadomosc swojego pochodzenia. I tyle.
                    • totoc Moja żonka była dwa razy na ustawieniach i miała 16.02.09, 13:00
                      całkiem ciekawe obserwacje,sam sie wybieram. Oczywiście, metoda ta nie jest to
                      zadnym zakresie uzasadniona racjonalnie. Ale wiem, że jakoś wpływa. Pewnie nie
                      zawsze pozytywnie. A moze tylko obnaża to co chce się ukryć?
    • kotka_w_marcu Re: O Hellingerze i warsztatach 08.07.09, 16:33
      Jestem świeżutko po ustawieniu i trochę mnie przeraziło to co piszą na forum o
      Hellingerze i jego poglądach. Możliwe, że były to poglądy nie poparte dowodami,
      albo co, bo ja się nie spotkałam ani z tak ostatecznymi opiniami u prowadzącego
      ani też nie odczułam nic negatywnego w metodzie jako całości.
      Owszem, jest to bardzo wyczerpujące doświadczenie, zwłaszcza jeżeli grupa liczy
      ok. 10 osób i każdy ma swoją sprawę do "załatwienia". Jednak zupełnie inaczej
      jest czytać o tym, a czymś innym doświadczyć własnymi zmysłami.
      Niebagatelne znaczenie miało dla mnie przepracowanie problemu winy i ofiary w
      "Radykalnym przebaczaniu" Tippinga, ponieważ bez tego nie wiem, czy byłabym w
      stanie przejść bez jakichś wielkich oporów nad czymś, co dotąd było dla mnie
      najgorszym życiowym doświadczeniem.
      Tu doceniam nieskończoną cierpliwość prowadzącego zajęcia, który tłumaczył do
      bólu to co chcieliśmy wiedzieć.
      Mam nadzieję, że ustawienie poprawi te relacje, na których mi zależało i będę
      mogła napisać coś więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka