No i mamy.

Niestety, żaden z interesujących mnie kolorów, czyli olive i
orange flash, nie był dostępny na już (a mnie się baaardzo spieszyło, bo
jestem od tygodnia dni bez wózka (Buzz sprzedany ;D) i zaliczyliśmy koszmarny
wypad do zoo, po którym byłam tak zdesperowana, że wzięłam tego Zappa z
wystawy, czego zwykle za żadne skarby nie robię), czyli Lime. No i... kolor w
świetle dziennym jest obłędny, chyba nawet ładniejszy od tych dwóch, które mi
się podobały.

Ale ja nie o tym...
Miałam pewne obawy, bo mały przy pierwszym podejściu w ogóle nie chciał do
wózka wejść, krzyczał, napinał się i zsuwał z siedzonka (nota bene STARSZNIE
płytkie jest!!!) a mój mąż się cieszył i dogadywał mi, że jednak "jego" Buzz
był najlepszy i dziecko tylko w "jego" wózku chciało jeździć.
Ale nic. Rano powiedziałam Antosiowi, że jedziemy oglądać pociągi i o dziwo w
miarę spokojnie (hmmm... za czwartym podejściem...) pozwolił się zapiąć w
Zappie.
Wrażenia w skrócie:
-REWELACYJNE rzeczy Zapp ma dwie: WYGLĄD

i łatwość prowadzenia, naprawdę
prowadzi się jak po maśle a w zasadzie jedzie sam pomimo ciężkiego dziecka
(15kg)
-poza powyższym prawie same minusy: brak regulacji rączki, co dla wyższej
osoby może być problemem - ja mam 166cm wzrostu, ale lubię trzymać rączkę
bliżej swoich piersi niż pępka

i w Zappie rączka jest dla mnie ciut za
nisko, ale oczywiście można się przyzwyczaić, nie jest to żaden koszmar;
BARDZO brakuje koszyka, siatki, choćby kieszonki w budce - miałam zajętą rękę
trzymaniem puszki red bulla ;D, w kiszeniach spodni miałam aparat i komórkę,
przez co ciągle mi spadały i musiałam je podciągać - ale mimo to wózek jechał
genialnie

; kółeczka są naprawdę małe i niestety czuć to już nawet na
asfalcie z takimi kamykami - mocno trzęsie dzieckiem, musiałam jechać
baaardzo powoli, by dziecko mi nie wypadło

, na nowym asfalcie jest ok, ale
to jest powierzchnia prawie jak kafle w markecie, natomiast najgorzej, gdy na
drodze jest choć pół cm warstwy piasku - kółka bardzo hamują, blokują się czy
coś, ciężko przejechać - no ale kurczę, nie wymagajmy zbyt wiele od
najmniejszego wózka świata

wiedziałam co robię, decydując się na wózek bez
pompowanych kół; kolejny minus to podnóżek a raczej to coś, co ma go
zastępować - dla mojego małego oczywiście jest za wysoko, kolana ma pod
brodą

, więc kładzie sobie stópki na tym plastiku na samym dole - nie
narzeka, więc powiedzmy, że nie zauważam tego braku; wózek jest strasznie
płytki, siedzonko kończy się tuż przy kroczku, czyli uda wiszą w powietrzu :
( , zdecydowanie nie jest to wózek na dłuższe spacery a ja zastanawiam się,
czy w ogóle ma sens go zostawiać - ewentualnie mogę go wykorzystywać do
porannych krótkich spacerków przedspaniowych, ale równie dobrze mogę jeździć
na nie wózkiem o wadze 20kg na oponach z traktora

, ponieważ nie muszę
wózka nigdzie wnosić, znosić a na przechowywanie mam sporo miejsca - jeszcze
pomyślimy, co będzie z Zappem, bo zamówiłam też joggera na plażę - może się w
nim rozkocham...

-żeby nie było, że tylko narzekam, to powiem jeszcze, że hamulec działa
świetnie

a wózek podbija się nie najgorzej

-a tak w ogóle, to ja mu to wszystko wybaczam, bo nadal jestem nim
zachwycona, jestem w nim zakochana i zachwycona jego wyglądem i
zwrotnością

choć teraz uważam, że to dobry pomysł raczej na stelaż pod
fotelik dla niemowlaka i to tylko na zakupy w markecie pod warunkiem, że
dokupi się koszyk a tak poza tym to chyba trochę nieżyciowy ten wózeczek -
może go zostawię z ogromnej miłości, ale widzę w nim wiele braków: brak
pałąka, koszyka, choć minimalnie rozkładanego oparcia, dłuższego podnóżka,
regulacji rączki... no sporo takich "drobizgów", które nawet największą i
najbardziej płomienną miłość być może z czasem zgaszą.

Nie mogę też powiedzieć, że widocznie jest to wózeczek już za mały dla
Antosia i przeznaczony dla znacznie mniejszego dziecka, ponieważ mniejszego
bym do niego nie włożyła - brak rozkładania oparcia i podnóżka oraz
usztywnienia oparcia.

Mam nadzieję, że mój post nie ma ogólnego wydźwięku negatywnego, ponieważ nie
taki był mój zamiar, mnie się wózek nadal podoba, ale tak w jednym zdaniu
gdybym miała podsumować, to: jest to wóżek dla bardzo zdeterminowanych do
jego posiadania.