grzesieque
13.12.06, 00:15
Nie ukrywam, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem wprowadzenia w Polsce euro
(na razie). Mój sceptycyzm opieram tylko i wyłącznie na rozmowach ze
znajomymi Niemcami i Austriakami, którzy dziś narzekają na podwyżki cen po
wprowadzeniu w ich krajach (t)uero.
Dodam jeszcze, że podobnie jak duża większość Polaków jestem zupełnym laikiem
ekonomicznym i w razie referendum w sprawie wprowadzenia euro, w naszych
rękach (czyli ludzi nie mających pojęcia o sprawie) spoczywa decyzja, czy
chcemy euro czy nie.
I tu moja prośba do zwolenników wprowadzenia w Polsce euro: przekonajcie mnie
i takich jak ja analfabetów ekonomicznych, że zyskamy na tej zmianie - my
czyli zwykli obywatele, nie państwo jako instytucja. Zdaję sobie sprawę z
tego, że temat ten był już omawiany na forach pewnie z milion razy, jednak
chodzi mi tu o proste argumenty trafiające do najprostszego nawet człowieka,
którego głos jest w demokracji wart tyle samo co głos np. pana Balcerowicza.
Jeżeli Wam, zwolennikom wprowadzenia euro, naprawdę zależy na tym, aby tak
się stało, przekonajcie mnie bez używania skomplikowanych pojęć ekonomicznych
do swoich racji. Jeśli ktoś napisze na przykład, że po wprowadzeniu euro
będzie w Polsce mniejsze bezrobocie, to proszę o uzasadnienie.
Do odpierania argumentów euroentuzjastów zapraszam również przeciwników
wprowadzenia euro.