05.01.07, 11:55
Zgadzam się w 100%, rodziłam w październiku 2005 roku, jednak najgorzej
wspominam personel izby przyjęć, to było moje 1 dziecko, byłam cała
wystraszona, a tutaj burkliwa i prawie obrażona siostra. Męża zostawiła przed
traktem porodowym na długi czas i nie wiedział co ma robić. Żenada. Jednak
położne z traktu porodowego wszystko wynagrodziły, dziękuję
Obserwuj wątek
    • shemsi1 Tychy 07.02.07, 18:05
      Po 3 miesiecznym pobycie w szpitalu, 3 tyg temu, poprzez cc urodzilam trojke
      dzieci w w/w. szpitalu.
      Caly okres pobytu wspominam bardzo milo, atmosfera byla b. mila a pielegniarki
      przewspaniale!!
      Bylam przez caly ten czas podlaczona do kroplowki z fenoterolem ze wzgledu na
      pojawiajace sie skurcze macicy.
      Panie skrupulatnie pilnowaly bym miala wymieniane wenflony, mialam codziennie
      (nawet pare razy dziennie)robione ktg, usg co tydzien, jak zreszta WSZYSCY,
      panie salowe pytaly czy mam swieza posciel, zreszta nie tylko mnie, ale
      kolezanki tez.
      Nie wierze ze ktos lezal w zakrwawionej poscieli przez 4 dni i po interwencjach
      nie mial jej zmienionej!!
      Tam po prostu, takie cos jest NIEREALNE!
      Panie salowe sa przemile, a w trakcie mojego DLUGIEGO pobytu tam, nie lezalam
      na sali z ani jedna nie zadowolona pacjentka.
      To co tu czytam, to kosmos jakis!!
      Kolezanki wracaly z traktu porodowego zachwycone panujaca tam atmosfera, mowily
      ze polozne oraz lekarze byli dla nich b mili.

      Sa 3 prysznice, moze i byly kolejki-jakos nigdy w nich nie stalam, co do
      ubikacji to tez jakos trafialam na pusta. I te "instytucje"sa zawsze czyste, bo
      Panie Salowe ciezko pracuja by tak bylo, a od poludnia pracuje tylko jedna
      osoba, jednak zawsze pilnuje by bylo czysto.

      Pielegniarki CIAGLE chodzily i pytaly mamy czy nie maja problemow z karmieniem.
      Mi tez bardzo pomogly w tej kwestii, bo dzieci mialam w inkubatorach, bylam po
      cc i laktacje musialam pobudzic sama. Ale dzieki nim sie to mi udalo.

      3 tyg lezala na oddziale noworodkow moja najmniejsza corka, uzyskalam tam wiele
      cennych informacji i teraz nie mam problemow z trojka malych dzieci.
      Lekarze robia wszystko dla dobra dzieci, czasem je przetrzymuja ze wzgledu na
      zoltaczke czy dogrzewanie ich. Jednak to wszystko jest dla dobra dzieci, a mamy
      juz chcialy byc po prostu w domu.
      Ale tu nie chodzi o to co MAMA chce ale o to co jest dobre dla DZIECKA...

      Zastanowmy sie tez, jak MY sie odnosimy do pielegniarek. Bo jesli oczekujemy by
      byly dla nas uprzejme, to taka zasada obowiazuje w OBIE strony... A czasami tak
      nie jest, nikt tam nam nie ma za zadanie uslugiwac nie wiem w jaki sposob.
      Ani ja, ani moje kolezanki nie spotkalysmy sie tam ze zlym traktowaniem, a na
      WSZYSTKIE moje pytania, nie spotkalam sie z takim czyms, ze ktos mie nie chce
      udzielic odpowiedzi!
      Normalnie KOSMOS tu opisujecie!!
      Podrawiam.

      Anna Grygierek
    • elmalina Re: Tychy 07.02.07, 18:55
      Podpisuję się pod tym co pisze shemsi1.
      Byłam w listopadzie w szpitalu tylko 8 dni i urodziłam wtedy tylko 1 dziecko.
      Pomimo tego, że mój lekarz prowadzący był na L4 nie pozostawiono mnie samej
      sobie. Przychodząc do szpitala na patologie ciąży byłam w dołku.
      Dzięki lekarzom, a w szczególności dr Krzystyniakowi i praktycznie wszystkim
      pielęgniarkom mój stan się poprawił.
      W czasie porodu też trafiłam na wspaniały personel i bardzo fachowy.
      Po porodzie też otrzymałam wszystkie informacje na temat mojego dziecka.
      Był to mój czwarty poród w tym szpitalu i ani razu nie spotkałam się z tym co
      tam jest opisywane.


    • mamatoma1 Re: Tychy 07.02.07, 21:44
      Rodziłam w Tychach w 2000(cc) i 2006 roku(sn). personel był O.K. Położna bardzo
      pomocna i miła. Byłam poinformowana o wszystkim co się dzieje ze mną i z
      dzieckiem. Na oddziale noworodkowym można było zostawić dziecko kiedy się
      chciało i na ile się chciało. Pryszniców i toalet faktycznie trochę mało, ale
      jakoś można sobie z tym poradzić. Trakt porodowy jest wyremontowany tak że
      przyjemnie było tam się trochę pomęczyć smile
    • karola_19 Re: Tychy 08.02.07, 14:14
      Podpisuję się obiema rekami pod tym , co napisała Shemsi( a miałam okazję
      Shemsi poznać, bo nawet skumplowałyśmy się) .

      Nie wiem skąd tak rozbieżne opinie, ja mogę napisać same superlatywy o
      personelu na oddziale położnictwa i noworodkowym. Ja leżałam dwukrotnie w tym
      szpialu w listopadzie i grudniu, a w styczniu urodziłam.
      Ani razu nie spotkałam się z odmową , jeśli poprosiłam Panie położne o
      cokolwiek, zawsze jak miałam pytania udzielały mi fachowych informacji.

      Lekarze - same pozytywy, jeśli była wizyta, to nie było potrzeby opisywania
      każdemu lekarzowi z osobna , dlaczego "tu leżę i jeszcze nie urodziałam".
      Lekarze na wizycie byli dobrze poinformowani o historii przebiegu ciąży
      pacjentki, informacje przekazywali sobie o stanie pacjentek na
      codziennych "konsyliach", wiec znali historię pacjentki, a nie tak jak w innych
      szpiatalach , każdemu lekarzowi, ktory ma dyżur, trzeba opowiadać historię
      całej ciązy od początku .

      Panie pielegniarki na oddziale położniczym, miały w sobie tyle cierpliwości, że
      należą sie im WIELKIE UKŁONY I SŁOWA UZNANIA.
      Nie sposób mi tu wychwalić wszystkie położne z oddziału położniczego, bo jest
      ich dużo,ale dziekuje bardzo położnym np. paniom Asiom, Violi, Marioli, Oli
      itd. są wspaniałymi położnymi i mogę powiedzieć, że zawsze mogłam liczyć na
      fachową opiekę. Często rozmawiałyśmy z nimi zadając , może dla nich banalne
      pytania, ale dla nas bardzo cenne i nigdy nie powiedziały, że nie mają czasu
      dla nas. Ja akurat byłam po cc, wiec musiały sie ze mną natrudzić, na sali
      pooperacyjnej, bo i jest potrzeba dźiwgnięcia pacjentki i podania jakiejś tam
      rzeczy i wielu wielu innych rzeczy, a one ciągle pytały się czy nie potrzebuję
      pomocy.

      Pólożne z oddziału noworodkowego , pokazały mi jak karmić dziecko i przekazały
      mi wiele cennych uwag, o których nie miałam zielonego pojecia. Zawsze służyły
      rada i pomocą.
      A Panie salowe są bardzo dokłedne i uczynne , mnie pościel zmieniły jeśli im o
      tym powiedziałam. Sale są dwa razy dziennie sprzątane , a WC i pod prysznicami
      czysto , ale jeśli my kobiety same nie zadbamy o porządek , to nawet 50 pań
      salowych nie pomoże, jeśli jakaś z pacjentek po kąpieli zostawi podpaskę pod
      prysznicem , bo nie chce się je wrzucić do kosza, to proszę wybaczyć,
      za "kobiety świnki", nie ma możliwości , aby po kożadej pacjence do tych "
      dobrodziejstw" wchodziła za nami Pani sprzątająca.


      DZIĘKUJĘ PERSONELOWI TEGO ODDZIAŁU ZA FACHOWĄ OPIEKĘ.

      Karina M-S
    • dorota.skupa Re: Tychy 08.02.07, 18:24
      Urodziłam w październiku 2006 r zdrowego ślicznego chłopca.Wybrałam ten szpital
      świadomie - mimo iż nie mieszkam w Tychach - jestem z Częstochowy.
      Tak dobrej i miłej obsługi jak w tym szpitalu nie spotkałam(pierwsze dziecko
      rodziłam 10 lat temu w Cz-wie-brrrrr okropność!!!).Leżałam tam tydzień przed
      porodem a 4 dni po i nie mam żadnych ale to żadnych złych wspomnień.Nawet na
      izbie tak źle opisywanej trafiłam na miłą panią.
      Pani położna Gabrysia - świetne rady, duża pomoc, przy porodzie bardzo mi
      pomogła.Chciałam urodzić w wannie, ale tylko leżałam w niej pół godzinki a gdy
      wyszłam (na badanie ktg) już było za późno na nalanie wody i poród odbył się na
      łóżku.Dzidziusia miałam na brzuchu od razu, pierwsze karmienie na trakcie a mały
      był ze mną godzinkę.Mąż również.
      Po porodzie zawsze mogłam liczyć na pomoc pań pielęgniarek, położnych a nawet
      salowych.Pani Basia, Asia , Mariola bardzo miłe babki.Do lekarzy też nic nie
      mam.Z reguły wesołki.

      Pozdrawiam cały personel oddziału położniczego.
      Dorota z Częstochowy.
    • a.e.n.i.m.a Tychy 21.02.07, 14:48
      Chciałabym osobiście poznać dziewczynę, która leżała w kałuży krwi smile
      Może jej się szpitale pomyliły? smile)

      Ja wróciłam z Tychów tydzień temu z malutką Zosią - byłam tam tydzień,
      urodziłam przez cc. Siostry nauczyły mnie karmić, przewijać, radzić sobie z
      laktacją, pierwsze dwie doby po operacji przynosiły mi rumianek do łóżka... Do
      Zosi mówiły po imieniu smile
      Nie było sytuacji, żeby do pokoju nikt nie zajrzał przez godzinę - a to salowe,
      a to pielęgniarki - o lekarzach nie wspomnę. Poranny obchód nie był "na odwal",
      ciągle robiono mi KTG i inne "przyjemniejsze" badania, pediatrzy codziennie
      informowali o stanie zdrowia dziecka i odpowiadali na KAŻDE pytanie. Mój lekarz
      prowadzący przychodził też poza obchodem, po prostu sprawdzić, jak
      się "zrastam" i co u Zosi smile. (a propos - szew już wyciągnięty - położna
      powiedziała, że ślicznie mnie zszyłsmile
      Bardzo podobał mi się sprawny przepływ informacji, faktycznie nie trzeba było
      każdemu opowiadać swojej historii choroby - każdy ją znał, a jedna "zmiana"
      przekazywała nowości drugiej.
      Opieka w nocy nie odbiegała od dziennej - mogłam iść do siostry o 3.00 nad
      ranem i poprosić o środki przeciwbólowe... i je dostałam smile
      Jestem raczej wymagająca i przewrażliwiona wink i strasznie bałam się iść do
      szpitala w Tychach, szczególnie po tym, co przeczytałam na jego temat. A tu
      niespodzianka smile wszystko w jak najlepszym porządku!

      Może to konkurencja wypisuje takie p*^%^%$^&@# - ok - przemilczmy smile
      Szkoda mi sióstr i salowych, które są tak niesprawiedliwie oceniane, chciałam
      je bardzo serdecznie pozdrowić i podziękować za opiekę - szczególnie tym,
      których nie było w dniu mojego wyjścia.

      Ania Piekorz (i Zosia nr 16)
    • agnieszka13_1975 Poród w Szpitalu Wojewódzkim w Tychach 03.03.07, 22:34
      Rodziłam w styczniu 2006 r (jest to moje 2 dziecko które przyszło na świat w tym
      szpitalu pierwsze rodziłam w lutym 2000r) oba porody przez cesarski cięcie przy
      pierwszym porodzie dopiero po 14 godzinach zrobiono mi cesarkę i to z wielkimi
      pretensjami (syn urodził się w zamartwicy z 2 pkt Apgar)oczywiście lekarze
      "umyli"ręce i nawet nie usłyszałam słowa przepraszam od doktora Wętki (potworny
      gbur i powinien pracować w rzeźni). Natomiast obecny poród wspominam wspaniale
      zmiana na lepsze. Tutaj chciałam podziękować Doktorowi Markowi Krzystyniakowi
      wspaniały lekarz, dobry człowiek - bardzo dziękuję!! Co do położnych również
      duża zmiana co chwile pytały czy wszystko OK, czy dobrze się czuję byłam
      zaskoczona. Ogólnie zmiany w tym szpitalu zmierzają w dobrym kierunku.
      Pozdrawiam cały personel Oddziału ginekologii i położnictwa Chciałam dać wam
      jedna radę: traktujcie Kobiety które przychodzą wydać na świat kolejnego małego
      człowieka jak swojego przyjaciela a nie wroga. Rodząca Kobieta potrzebuje
      pomocy, wsparcia, informacji i pociechy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka