Gość: Agnieszka i Paweł
IP: *.tktelekom.pl
12.04.07, 15:57
Oczekujemy na adopcję dziecka w tym ośrodku od 2005r.W pazdzierniku 2006r
dostaliśmy propozycjędziecka i jak się okazało było chore i do adopcji nie
doszło.Przezyliśmy to bardzo,ośrodek za wczesnie nas poinformowało dziecku i
dlategopoprosiliśmyaby nastepnym razemzlożono nam propozycję w odpowiednim
czasie.11 kwietnia 2007r dostaliśmy nastepną propozycję chlopca i dzisiaj
pojechaliśmy na pierwsze spotkanie z nim.Jak się okazalo i tym razemnie
dojdzie do adopcji,poniewaz rodzina,która już adoptowała siostrę tego dziecka
nagle zmieniła zdanie że jednak go wezmą chociaż zastanawiali się nad tym 3
tygodnie i ostateczna ich decyzja zabrzmiała NIE.Skoro pozwolili zostać
dziecku aż 3 tyg w ośrodku preadopcyjnym to znaczy że robią to tylko ze
względów etycznych i moralnych a nie kierowali się miłością i sercem,w
przeciwnym razie ich odpowiedz byłaby jednoznaczna.Mamy nadzieję że będą mieć
niejedną okazję do przyjęcia kolejnego rodzeństwa pod swój dach,czego im z
całego serca życzymy.Podobno nie można adoptować niemowlęcia mając 40 lat!
Kolejny raz przeżywamy taki cios,znowu zawinił ośrodek.Pani dyrektor jakby
nigdy nic się nie stało powiedziała:"do trzech razy sztuka".Jak można tak
grać na uczuciach ludzkich,przecież nie przyszliśmy kupić kilo ziemniaków
tylko podjęliśmy najważniejszą decyzję w naszym życiu.Chlopiec był zupełnie
zdrowy a my czekamy na takie dziecko.Po ostrej wymianie zdań z panią dyrektor
zostaliśmy poinformowani żebyśmy szukali sobie dziecka w innym ośrodku.Mogła
nam to powiedzieć 2 lata temu.Wiemy że to nie pierwsza taka sytuacja w tym
ośrodku,ostatnio dwie pary odwiedzały to samo dziecko-jak mogło dojść do
takiej pomyłki?Pani dyrektor wini poprzedni personel,ale teraz są nowi
pracownicy i jak widać nic się nie zmieniło.Cierpimy strasznie i bardzo nas
boli porażka,że po raz kolejny nie możemy zostać rodzicami,a wszystkiemu
winni sa ludzie,którym daleko do odpowiedzialnych i konsekwentnych fachowców.