Dodaj do ulubionych

A moze wy macie jakis pomysł?

06.10.08, 12:48
Jestesmy razem prawie 6 lat, małżenstwo ponad 5./Rówieśnicy 33
lata/ Mamy kochanego 4
letniego synka. Nie mamy problemów finansowych, oboje pracujemy,
mieszkamy sami. Od okolo 6 tygodni mój mąz bardzo dziwnie zaczął się
zachowywac. Na poczatku wrzesnia bylismy na urlopie z dzieckiem i
tesciami. Na owym urlopie mąż leżał na plaży i słuchał muzyki, ja
natomiast zajmowałam się dzieckiem, robiłam nam posiłki itp..Podczas
urlopu mąż nie wykazywał zadnego zainteresowania mną, był znudzony..
na seks dawał się namówić po moich staraniach. Pod koniec urlopu
mielismy rozmowe sam na sam i powiedział mi wówczas że jego nudza
takie wyjazdy, że bez sensu na urlopy /jezdzimy 2 razy do roku/
zabierac dziecko.. ze on nie lubi takich wyjazdów i ze wogole to
ciagle gdzies jezdzimy.. Faktycznie wyjezdzamy 2 razy w roku na
wakacje /od tygodnia do 2/dla mnie to jednak norma. Dał mi jednym
słowem do zrozumienia ze wogole to go wszystko nudzi i ma tego
przesyt. Nie mówiąc juz o tym jak ja sie poczułam.. zawsze to ja
planuje nam wakacje, spotkania ze znajomymi, wyjscia.. on nie
wykazuje się żadna inicjatywą. Doszło do mnie ze jego to nudzi.. Co
potem pokazał równiez podczas wizyt u znajomych. Powiedział mi tez
ze on ma dość latania, ze on chce jezdzic sobie do Toskanii lub
poleciec do Stanów i przejechac całe Stany. Odpowiedizałam mu na to,
że mnie taki urlop nie satysfakcjonuje bo ja jestem tak zmęczona
praca codzienną, obowiązkami ze nie mam siły na 2 dniowe podróże
samochodem. Nie mówiąc już o tym że mamy dziecko które trzeba
wychowac i pokazac mu swiat.
Rozmowa utknęła w martwym punkcie. Po powrocie mąż zdawał sie być
znudzony i nie zainteresowany mną. Co do dziecka to jedynym jego
obowiązkiem jest zawiezienie go do przedszkola, więc jakby nie ma i
nie było mowy nigdy o wspólnej zabawie itp..
Wracał do domu pózno i siadał albo do komputera albo się do mnie nie
odzywał. Ja rozczarowana ewakuowałam się a góre by wykapać małego,
poczytac mu na dobranoc. Zreszta popatrzcie na mój codzienny plan
zajęc:
0620 Pobódka
0710 wyjscie do pracy
08-1600 Praca
1600 wyjscie z pracy, zakupy,
1645 odebranie małego z przedszkola
1700 Rozpakowywanie zakupów, zrobienie obiadu
1800 Zabawa z małym, inne prace domowe, pranie, odkurzanie
2000 Kolacja dla dziecka, sprzątanie
2100 Kapiel, czytanie bajek Położenie dziecka spac,
2200 Własna toaleta, kapiel, przyszykowanie rzeczy do ubioru na
dizeń następny
ok 2300 idę do męża na dół, siadam, licząc na zainteresowanie,
rozmowę, po kilku minutach ignorancji ide na górę do łóżka.
Przedglądam gazetę lub ksiązke, zasypiając ze zmeczenia.. choc
wczesniej, przed kryzysem ledwo zywa czekałam do 2400 az mój mąz
przyjdzie na górę i choc ze mna porozmawia lub bedziemy się kochac..
ok 2400 mój maż zaczyna sie kapać, szykowac do spania.Kładzie sie do
łóżka i idzie spac.. ewentualnie /w 75% przypadków z mojej
inicjawtywy/ uprawiamy seks. Wówczas rano wstaję nieprzytomna..
Dzień mojego męża
0730-0800 Budzik i drzemki..
ok 0800 wstaje z łóżka, idzie na kawe.
ok 0830 budzi nasze dziecko, robi mu tosta z nutellą /nie wyrabia
sie żeby dziecko zjadło śniadanie w przedszkolu/
Szykuje sie i okolo 0930 wychodzi z domu , po drodze zaworząc
dziecko
ok 1000-1030 jest w pracy.
W trakcie pracy ma lunche, spotkania, wychodzi bardzo róznie, ok
1700 ale w domu jets ok 1900-2000.
Reszte znacie z mojego planu dnia..
Mój maż wogóle nie widzi we mnie kobiety. Jestem zadbana,szczupła
zawsze ubrana modnie, umalowana, zrobione paznokcie, wlosy. Uchodze
za atrakcyjną kobietę. Mogłabym załozyć dla niego worek na kartofle
czy tez super bielizne i tak nie ma różnicy. W ciągu dnia nie
kontaktuje się ze mna, nie dzwoni, usłyszałam ze po co skoro mozna w
domu porozmawiac /nie rozmawia/ Po seksie odwraca się w 2 strone i
idzie spac. Nie pamiętam juz kiedy powiedział mi cos miłego... nie
mówiąc juz o kocham cie.. Jednoczesnie podczas snu przytula się do
mnie mocno. Raz nawet zdarzyło mu sie ostatnio mieć straszną ochotę
na seks, mimo ze na codzien juz zupełnie mnie nie zauważa. W dodatku
jak nigdy nosi non stop telefon w kieszeni. Wczoraj celowo wyslalam
mu smsa siedząc obok i jego telefon był przyciszony. Podczas
oglądania telewizji wieczorem gdy wstałam i poszłam do łazienki i
bardzo po cichu wrocilam sie do pokoju przyłapałam go na grzebaniu w
swoim telefonie. Zarzekał sie i wymagał ode mnei zebyśmy nosili
obrazczki... od jakiegos czasu twierdzi ze mu nie wygodnie /po ponad
5 latach noszenia/ Ja tak żyć nie potrafie, dla mnie sfera
emocjonalna jest cholernie ważna. Nei wiem na czym stoje.. jestem
kłębkiem nerwów. Powiedziałam mu o tym wczoraj gdy wieczorem chcial
sie przytulic /bo mu się lepiej spi/. Odpowiedział ze sam nie wie
czego chce i ze nie jest szczesliwy i moze jakos sie samo ulozy..
Zalamalam się i powiedzialm mu, ze nie zycze sobie zeby mnie
dotykal, dałam mu tydzien do namysłu by sprecyzowal o co chodzi, bo
ja czekac nie będę az się może ułozy..
Wyniosłam się do innego pokoju. Nie wiem co dalej robic??? Bardzo mi
na nim zalezy. Rozmowy prowadozne od ponad 2 tygodni spełzły na
niczym. Nie wiem czy to kryzys wieku sredniego czy po prostu ma
kogos na boku? Co sadzicie? Jak postąpić?
Obserwuj wątek
    • spacerownik.wroclawski.eu Re: A moze wy macie jakis pomysł? 06.10.08, 13:56
      Czy ma kogoś, czy nie ma, jeśli chcesz o niego powalczyć, to może rozważ
      wyprawienie synka z teściami (ma aż 4 lata, chyba go nie utuczą na śmierć w dwa
      tygodnie?) i Waszą wyprawę do tego USA. Tak co drugi urlop, żeby było
      sprawiedliwie.
      Co pewien czas "sprzedawaj" dziecko dziadkom i idź z nim na coś, co kiedyś
      lubił. Tacy znudzeni zwykle preferują rozrywki typu kino...

      Jednocześnie zaangażuj męża w co przyjemniejsze prace z dzieckiem. Może co
      soboty niech z nim chodzi na basen na przykład?
      • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 06.10.08, 14:28
        Od 2 lat probuje namowic tesciow i rodzicow by wzieli wnuka na
        wakacje, bezskutecznie.. Mowia ze moze pobyc u nich w mieszkaniu...
        Wakacje to nie bedą. Nawet gdy sprzdamy dizecko dizadkom to on jest
        znudzony.. na nasza rocznice slubu pojechalismy nad morze na 3 dni i
        bylo milo... ale dlatego ze ja sie bardzo staralam. On nie za
        bardzo. On zaangazowania w sprawy dizecka unika jak tylko moze. Na
        wakacjach nawet do wody z nim nie wchodzil. Gdy byl niemowlakiem raz
        z nim wyszedl na spacer. Niestety nie przyjmuje zadnych argumentow.
        Uwaza ze sie czepiam..
        • verdana Re: A moze wy macie jakis pomysł? 06.10.08, 14:37
          Chyba pierwszy raz na forum napiszę coś takiego, bo zazwyczaj
          uwazam, ze kobiety sa zbyt podejrzliwe i wesza zdradę tam, gdzie jej
          nie ma.
          Ale ja podejrzewalabym, ze mąż się zakochał.
    • monia76 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 06.10.08, 15:28
      Twój mąż Cię nie kocha. być może jest już jakaś "inna", być może
      nawet nie, ale on znajduje się w fazie dojrzewania do decyzji o
      rozstaniu.
      znudzenie, brak ochoty na seks, krytykowanie Twoich pomysłów na
      urlop to tylko objawy, przyczyna jest inna.

      przejęcie przez Ciebie całej odpowiedzialności za dom, żeby mąż miał
      dużo wolnego czasu nie było rozsądne, ale nie ma co płakać nad
      rozlanym mlekiem. trzeba wziąć się w garść i kazać mężowi się
      określić czy w ogóle widzi sens walki o ten związek i czy jest
      gotowy na pracę nad nim.
    • dorula114 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 06.10.08, 16:51

      Toskania!!! Jeśli Ty nie chcesz jechać, to może ja pojadę?:)))))
    • mamapodziomka Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 11:48
      Dobrze to nie wyglada...

      Albo rzeczywiscie kogos ma i ten ktos mu sie teraz jawi jak zapsokojenie
      wszelkich potrzeb, albo gdzies tam przeoczyliscie, ze sporo spraw macie
      niedogranych, albo kiepsko dopasowanych i facetowi jest teraz tak ciasno, ze nie
      widzi juz wyjscia.

      O ile rozumiem Twoja sytuacje, to jakby mnie ktos wyslal na wakacje w cieple
      kraje z tesciami, to chyba skonczyloby sie to w wariatkowie. Wytrzymylam kiedys
      tydzien nierobstwa nad morzem, ale mialam ze soba cala mase ksiazek i w koncu i
      tak wzielam sie z nudow za robote.

      Mam dziecko, chetnie spedzam z nim czas, choc samotne urlopy bez dziecka tez
      uwielbiam. Urlopy spedzamy jednak zupelnie inaczej - najchetniej wedrujac po
      gorach, zwiedzajac ruiny, splywy kajakowe, muzea, no i podazajac za pasja faceta
      - koleja parowa (ostatnio zarazil nia nawet prawie 5-letnia core). Toskania, a
      jeszcze lepiej USA brzmia dla mnie swietnie i jestem mega-szczesliwa, ze mam
      partnera, ktory ma podobne zapatrywania na zycie i na swiat, ktory chcemy
      pokazac dziecku.

      A zabawa z dzieckiem - hmm - juz ja malo lubie sie po prostu bawic, najczesciej
      czytam jej, przerabiam z nia ksiazke z polskiego przedszkola, malujemy, lepimy z
      gliny, czy oddajemy sie innym zajeciom bardzo "tfurczym" ;) Z kolei tata bardzo
      chetnie z nia majsterkuje, naprawia rower, skreca meble, czy buduje modele
      statkow (i piecze ciasta). I to chyba najlepiej funkcjonuje - kiedy zabawa z
      dzieckiem sprawia doroslemu autentyczna radosc, jest pasja - wtedy i dziecko
      najwiecej korzysta. Oczywiscie w jakies tam koniki czy kotki tez sie czasem
      bawimy, ale generalnie od tego ma rowiesnikow.

      Ale na pytanie czego mu w zyciu brakuje bedzie musial odpowiedziec sam. I bedzie
      msuial wymyslic w jaki sposob to realizowac, najlepiej oczywiscie z Twoja
      pomoca, a przede wszystkim akceptacja ;)
      • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 13:21
        Sama nie wiem. Rozmawialismy, mi się wydaje ze on ma kryzys, ze
        chcialby wolnosci.. ze nei za bardzo spelnia sie w roli męża i ojca.
        Powiedziałam mu co leży mi na sercu, co sprawia przykrość. Było to w
        poniedziałek. Niby powiedział ze będzie się starał.. poki co nie
        widze zmiany. Ja natomiast bardzo sie staram. Niestety jednak nie
        ufam mu zupełnie. Wczoraj np powiedział, ze ma spotkanie w Łodzi o
        1400. W drodze nie odbierał.. a ma zestaw głośnomówiący.. ok 1700
        gdy zadzwoniłam oddzwonił i powiedział ze spotkanie się kończy ale
        mają kolację o 2000 /wątpię w to szczerze mówiąc bo na tym spotkaniu
        miały być osoby nie z Łodzi ale z różnych miast.. Wiec kto czekałby
        do 2000, mając perspektywe powrotu do Warszawy, Katowic i innych
        miejsc.. Po 2200 gdy wysłałam mu sms czy juz skończył odpowiedział
        ze już wychodzi..ok 23 dojechał do domu. /Dziwne.. bo mieszkamy 17
        km od centrum Warszawy, ale może jechał bardzo szybko?/. I wiecie co
        jest najdziwniejsze? Najdziwniejsze jest to, ze po przyjezdzie ze
        służbowej kolacji, gdzie podobno najadł się golonki i deserów zjadł
        na zimno pół patelni grzybów w śmietanie z chlebem..
        Cóż dla mnie to oznacza ze nic nie jadl. Jestem załamana, boli mnie
        głowa, chce mi się z nerwów wymiotować, ciagle płaczę.. Mam dość.
        • aniazavonlea Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 13:34
          Facet ewidentnie ma romans, wlasciwie wiesz to ale chciałabys zeby któs
          powiedzial nie to nie prawda przesadzasz.
          Przestań się starać! Oczywiscie ze zaprze się wszystkiego..szkoda że wczesniej
          odciązyłas go z róznych obowiazków w domu i przy dziecku, miał za duzo
          czasu...przestan byc jego kucharką itd..chyba wyniosłas to z domu..facet lezy i
          pachnie a żona koło niego lata a on jest znudzony i z tego znudzenia znalazł
          czas dla innej bo żone oddaną i której jest pewny juz ma. Daj mu więcej
          obowiązków po pierwsze, niech kapie dziecko wieczorem, niech wie ze dziecko na
          niego czeka a nie ma czas na wszystko tylko nie dla Ciebie i dziecka.
          Chyba masz tak ze cierpisz w samotnosci i nic nie mówisz w sumie mozna było
          zapytac ze cos nie smakowała Ci golonka skoro wyjadasz z patelni w domu a pani
          nowa nie dała jeść?
          Dobrze dac mu do zrozumienia ze wiesz ile jedzie sie z Łodzi do Wawy i dalej to
          juz Twój ruch, stołówke po kochance sobie z domu robi?

      • twinany Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 13:47
        Wiem, że każdy "swój krzyż nosi" ale nie mogę czytać już takich
        postów mając swoje 35 lat...Dlaczego?
        Pracę macie, finansowo ok, dziecko masz zapewne zdrowiutkie, dom, bo
        mówisz, że idziesz na piętro...a nie masz, co w dzisiejszym świecie
        częste bratniej męskiej duszy, prawda? Mam jednakże nadzieję, że
        pomału Wam sie ułoży.Czy w tym momencie Macie wspólnie jakiś cel do
        którego dążycie?
        Ja i mój mąż, co można przeczytać w jednym z moich postów na tym
        forum, aktualnie mamy dół finansowy (urlop wychowawczy i jedna męża
        pensja, dwójka dzieci)...w portfelu 50 zł...ubrania z ciucholandu, w
        lodówce prawie nic...pampersy się kończą... opłaty czekają ale mimo
        tego, mimo, że zasypiajac nie wiem jak przeżyję nastepne dni...mimo
        to trwamy przy sobie każdego dnia podtrzymując sie na duchu.Przez 7
        lat mieszkaliśmy z rodzicami, wreszcie udało się wziaść na kredyt
        mieszkanie(45 m2), skończyliśmy zaocznie studia sami je opłacając,
        teraz mamy drugie dziecko paromiesięczną córeczkę.Ciągle było i jest
        pod górkę i może to nas jednoczyło i nadal jednoczy.

        Oczywiście nie neguję tego, że masz prawo do "odzyskania" męża.Wręcz
        musisz o niego walczyć, tworzycie rodzinę i to się liczy.Z
        mężczyznami to jak z małymi dziećmi, ciągle potrzebują emocji i
        wyzwań.. A Ty zaintryguj czymś męża,mała dawka zazdrości i
        niepewności dobrze mu zrobi.Sama odbieraj "tajemnicze" telefony,sms-
        y,poczuj sie nagle "chora" i taka "słaba", a jeśli chodzi o zabawy z
        synkiem to siądźcie razem na dywanie i "zaproście" tatę bo bez niego
        będzie smutno,źle itd.Sama to wypróbowałam.

        Pozdrawiam
        • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 14:39
          inaczej: to ze maz klamie nie znaczy, ze Autorka ma z siebie robic
          wariata. Pewnie, ze mozemy nawet my-forumki wysylac do niej smsy i
          telefonowac, pewnie ma tez kupe kolezanek, ktore z usmiechem to
          zrobia.


          Ja bym podeszla inaczej: nie obciazalabym siebie milczeniem,
          wywalilabym facetowi wszystkie swoje watpliwosci, pokazala, ze
          głupiej dziuni, ktora nie potrafi liczyc czasu przejazdu i nie
          kojarzy faktow to niech szuka w burdelu a jesli juz szuka, to niech
          mu ta łajza choc obiad ugotuje. Jak on taka mimoza i memeja, ze
          wiecznie jest znudzony, to po jakas cholere Laska siedzisz prxzy nim
          i czemu o niego walczysz?

          Olałabym goscia totalnie, uprzednio wywaliwszy swoje watpliwosci.
          Odcielabym sie od wygodnisia, pokazala swoja niezaleznosc, pewnie
          tez zorganizowalabym sobie sztab dzwoniacyuch do mnie kolezanek,
          ZOSTAWIALABYM tatunciowi dziecko a sama zadbala o siebie, o swoj
          czas i rozrywke. Niech pan na delegacjach nie ma czasu na amory.
          Tyle.
          Wkurzaja mie tacy gnoje, co pewnie widac po moim poscie. Zamiast
          rozmyslac nad poprawa zwiazku daj mu do zrozumienia, ze poszukasz
          Fajnego Faceta przez duze FF. Są tacy.
          • twinany Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 19:02
            vickydt, a Ty męża posiadasz???
            Bo Fajnych Facetów jest wielu ale to nie tak prosto zakończyć
            małżeństwo. Tutaj jest góra problemów. Może przydałaby się pomoc
            osoby trzeciej, która spojrzy na problem bez emocji i doradzi.
            • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 20:15
              jesli sugerujesz, ze Fajny Facet może zdradzać i nadal bedzie
              widziany przez Ciebie jako fajny, to się na pewno nie zrozumiemy.
            • dorula114 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 20:45
              twinany napisała:
              > Bo Fajnych Facetów jest wielu ale to nie tak prosto zakończyć
              > małżeństwo.

              Masz rację, to życiowa decyzja, a faceci nie rosną na drzewach,
              zwłaszcza Fajni.
              Może to jakaś depresja, może mąż autorki postu się wypalił?
              Mam koleżankę, której mąż rok nie tknął palcem nawet, juz był
              właściwie koniec związku, też podejrzewała go o romans, już chciała
              iść do adwokata, ale spróbowała z innej strony, rozmawiała,
              drążyła,wtajemniczyła w to przyjaciół, którzy bardzo im pomogli
              i jest super, kryzys minął, warto było chyba...

              • dorula114 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 08.10.08, 21:11
                Ps. I nie miał żadnego romansu, chociaż wszystkie gwiazdy na niebie
                na to wskazywały.
                • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 08:50
                  Wczoraj wymyslilam pewna prowokacje, poprosilam, "podaj mi prosze
                  swoj telefon, bo musze zadzwonic a mój mam na górze" Moj maż
                  zdębiał. Wiedzialam ze ma go w kieszeni dresu, ba nawet ucial sobie
                  drzemke i z nim spal.. odpowiedzial, "nie wiem gdzie jest", ja na
                  to , no gdzies tu musi byc.. staral sie wyjsc z pokoju, niby go
                  szukając. Poszedl do łazienki, ja za nim, do kotłowni, ja to samo. W
                  koncu powiedziałam, o, masz go w kieszeni, wlozylam mu ręke do
                  kieszeni a ten jak poparzony wyrwał mi go. Wtedy wyrzuciałam mu
                  wszystko, ze jesli nie ma nic na sumieniu, bo tak twierdzi to pokaze
                  mi ten telefon. On natomiast staral się odwrocic kota ogonem,
                  twierdzac ze ja go ciagle kontroluje i ze on dlatego wlasnie nie
                  pokaże mi go.. Wiecie, rozmawialam z nim ze 4 godziny. Wygarnelam mu
                  jego wszystkie zachowania i nie pokazal mi tego telefonu. Dla mnie
                  to po prostu śmierdzi. Oczywiscie powiedzialam mu tez wszystkich
                  innych sytuacjach ktore miały miejsce np. z ta Łodzią itp.. idzie w
                  zaparte. Potrzebny mi dowod. Zarzeka się ze mamy po prostu kryzys,..
                  szczerze mówiąc to chcialabym zeby tak było bo chcialabym byśmy
                  przełamali ten kryzys.
                  • twinany Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 09:52
                    Pierwsze koty za płoty...dosiadpl...4 godziny rozmowy to
                    nieżle.Jeśli są emocje to jest uczucie, a robi sie "zagadkowo".
                    dorula114 przytoczyła historię, która tutaj może miec swoje
                    odbicie.Swoją drogą dlaczego tak broni swej komórki, gdyby przecież
                    cos kombinował to wystarczyłoby aby wszystko podejrzane z niej na
                    bieżąco usuwał.Hmm, dziwne. A może chce tak ciebie tylko prowokować?
                    • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 10:07
                      Mówił bardzo przekonująco co lezy mu na sercu, powiedizał tez ze
                      nigdy mnie nei zdradzil. Prawie mu wierze... tylko ten telefon. Ja
                      gdyby ktos urzadzil mi taka awanture powiedzialabym z rozbawieniem
                      zeby sobie sprawdzil jak ma ochote.. a on trzymal go kurczowo. Spal
                      wczesniej godzine i pozniej byl ze mna przez godzine wiec nie mogl
                      go sprawdzic... dlatego sie bał.
                      • tosina Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 10:25
                        Widze ze koniecznie chcesz mu wierzyc i kazda oznake interpretujesz
                        pozytywnie. Bo tak naprawde nie chcesz przekonac sie czy ma cos na
                        boku czy zaczyna sie czy juz trwa.
                        Gdyby w tm tel w danej chwili nic nei bylo nie bronilby go ak
                        zawziecie.Nikt nie goni z tel po calym domu . Przycisnelas go do
                        muru , bal sie ze uprzesz sie na ten tel i nei odpuscisz i stad ta
                        niby szczera rozmowa. Ktora w efekcie uspila twoja uwage i dalas
                        spokoj tel.
                        Wiem i rozumiem ze chesz wierzyc ale jestem pewna ze nie jest
                        szczery ,ze byla jest jakas kol ktora daje mu to czego Ty nie dajesz.
                        • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 19:01
                          > Wiem i rozumiem ze chesz wierzyc ale jestem pewna ze nie jest
                          > szczery ,ze byla jest jakas kol ktora daje mu to czego Ty nie
                          dajesz.
                          >

                          błąd założeń: są ludzie, których interesuje tylko nowinka, bo
                          łatwiej zafascynować sobą kogoś nowego nawet, gdy jest się nudnym
                          jak śledź w oleju, niż rozwijać długoletni związek. To, ze ktoś jest
                          zdradzany nie świadczy, ze mu czegoś brakuje.
                          • tosina Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 19:25
                            Nie napisałam ze jej czegos brakuje ale ze tamta moze mu dac cos
                            czego autorka nie.I to pewne bo chodzby stanela na glowie to nie da
                            mu juz dreszczyka poznawania i motylkow w brzuchu.I o tym pisałam.
                      • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 13:23
                        tylko ten telefon. Ja
                        > gdyby ktos urzadzil mi taka awanture powiedzialabym z rozbawieniem
                        > zeby sobie sprawdzil jak ma ochote.. a on trzymal go kurczowo

                        Ty, ja i kazdy czlowiek, ktory nie ma nic na sumieniu tak by zrobil.
                        Ale on ma cos na sumieniu. I tlumaczenie, ze Ci sie zdaje wsadz
                        sobie miedzy bajki opowiadane przez egzaltowane panienki tudziez
                        lalki, ktorych maz woli rozpieprzyc malzenstwo a sp-elniac
                        roszczenia rozpieszczonych córeczek (vide dorula).

                        Brawo za rozmowe - mąż wie, ze z idiotką nie ma do czynienia.
                        • tosina Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 13:29
                          Brawo za rozmowe - mąż wie, ze z idiotką nie ma do czynienia.



                          JAk awartosc ma rozmowa z przypartym do muru mezem ,ktory sie
                          poprostu boi i zrobi wszystko by zamydlic zonie oczy. Tej konkretnej
                          sytuacji chcial jedynie odwiesc ja od spr. kom.Wiec jaka wartosc ma
                          rozmowa z kims komu pali sie pod nogami grunt?
                        • dorula114 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 19:15

                          vickydt napisała:
                          I tlumaczenie, ze Ci sie zdaje wsadż
                          > sobie miedzy bajki opowiadane przez egzaltowane panienki tudziez
                          > lalki, ktorych maz woli rozpieprzyc malzenstwo a sp-elniac
                          > roszczenia rozpieszczonych córeczek (vide dorula).

                          Mimo, że niemal w kazdym poście starasz się mnie obrazić, poniekąd
                          muszę Ci przyznać rację. Numer z komórka żle rokuje, nie wiedziałam
                          o tym jeszcze pisząc mój post, a historia, którą przytoczyłam jest
                          prawdziwa. Zdarzają sie kryzysy małżeńskie bez zdrady, czy Ci się to
                          podoba, czy nie.
                          • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 19:19
                            > Mimo, że niemal w kazdym poście starasz się mnie obrazić, poniekąd
                            > muszę Ci przyznać rację. Numer z komórka żle rokuje, nie
                            wiedziałam
                            > o tym jeszcze pisząc mój post, a historia, którą przytoczyłam jest
                            > prawdziwa. Zdarzają sie kryzysy małżeńskie bez zdrady, czy Ci się
                            to
                            > podoba, czy nie.

                            Nie mam na to czasu ani ochoty, by Cię obrażać - po co? Twoja
                            naiwność robi to za Ciebie.

                            No i właśnie widać jakie masz podejście do życia: wg Ciebie wszyscy
                            czychają na Twoją osobę i cieszą się nieszczęściem innych. Tak nie
                            jest. Niektórych mierzi biernosc i niekonsekwencja, a to roznica.
                    • aniazavonlea Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 10:29
                      Jasne bo zycie to flirt z komórka w kieszeni i nowy rodzaj zabawy w sypialni
                      "daj komurkę nie dam"! O Twinany dobrze ze nie masz takich sytaucji bo chyba
                      gdybys zastała meza w sypialni z inna bys twierdziła ze to dmuchana lala i ze on
                      tak Cie tylko prowokuje
                      • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 11:47
                        BArdzo to wsyztsko mi smierdzi.. dzis wyjezdza w kolejna delegacje,
                        a ja mam pewien plan ktory do polowy przyszlego tygodnia da mi jasną
                        odpowiedz jeśli się ziści.. NApiszę Wam jak juz sie cos wyjasni.
                        Poki co jeszcze wciaz zyje nadzieja.. ale ta akcja z telefonem jest
                        mało motywująca ...wrecz dobijająca. tak nei robi osoba nie majaca
                        nic do ukrycia
                        • izabelski Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 14:32
                          to,ze nie pozwolil ci uzyc swojego telefonu wskazuje na jego wine
                          niestety teraz bedzie ci trudno cokolwiek udowodnic

                          jesli ci zalezy na tym zwiazku - walcz
                          jesli nie, idz do adwokata - zanim jeszcze wykonasz ten paln

                          bo to, ze maz podjal decyzje o emocjonlanym odwroceniu sie od ciebie to juz
                          chyba wiesz
                          nie wiesz natomiast co knuje za twoimi plecami
                          lepiej przygotuja sie na to, ze moze ci wyskoczyc z bedzo nietypowym rozwiazaniem

                          poki co wyglada,ze nie zalezy mu na dziecku
                          na razie zalezy mu o niewszczynanie burzy
                          bo siedzi cicho
                          on sie boi zmian, i chociaz obecna sytuacja nie jest idealna - ale ma dobrze
                          jest opray, wszsytko podsuwane pod nos

                          przestan go OBSLUGIWAC!!!!

                          nic nie musisz mowic ani sie usprawiedliwiac
                          gosc ma dwie rece i dlaczego on mialby robic mniej niz ty
                        • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:51
                          swiat jest maly i wierze, ze wyjasnisz sytuacje (ktoskogos zna , kto
                          zna jego samego itd). Poza tym urzadzenie podsluchowe i odbiornik to
                          jakies 5 stow.
                          A koles nie dal Ci podstaw do rozwiania Twych watpliwosci niestety.
                          Smutne. Dodatkowe info: faceci nie potrafia klamac. Tzn ci którzy
                          kłamią owszem, probuja, ale bardzo nieudolnie.
            • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 16:08
              Tutaj jest góra problemów. Może przydałaby się pomoc
              > osoby trzeciej, która spojrzy na problem bez emocji i doradzi.

              a przepraszam, czy ja nei jestem osoba trzecia? Jesli z kolei
              wymagasz tytułu profesora psychologii, by kierować swoim życiem lub
              by miec opinię na temat jakiegoś zachowania, to jak Ty kobieto
              funkcjomujesz?
              Akurat nie mow mi, czy rozwod jest prosty, bo jest. Najtrudniejsza
              jest decyzja o nim.

              Tekst "rozwod nie jest prosty" slysze od ludzi ktorzy
              a.-lubią babrać się w bagnie, bo cieplo po szyje w czyms miekkim a
              mętnym
              b. uwazaja, ze lepzy wrog swoj, niz obcy, bo swojego sie zna
              lub tez
              c. prowadzą podwójne życie i tak im wygodniej, nie patrzac na
              cierpienia zaangazowanych w te ich wygode (vide panowie, co to
              paniom na delegacjach opowiadaja, ze "z żoną mieszka ale nie sypia,
              ale dla dobra dzieci sie nie rozwiedzie")
          • niunia_167 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 20:15
            to ja chcę takiego fajnego faceta... jestem już tak do nich negatywnie
            nastawiona, że na dzień dzisiejszy wg mnie nie ma żadnego fajnego, a każdy po
            paru m-cach, ew.latach robi się taki sam, prędzej czy później znajduje sobie
            kogoś, czy na raz czy na romans, bo ma zachcianke, bo mu się nudzi itd... pzdr
            wszystkie załamane :D
    • beciabeciabecia1973 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 12:23
      wiesz,trudno tu o jakiś pomysł,kiedy sytuacja(jak dla mnie)wygląda
      na oczywistą.w moich oczach Twój mąż kogoś ma.i wnioskuję to,nie
      dlatego,że był niezadowolony z urlopu-bynajmniej...to,że nie
      interesujesz go jako kobieta,jako jego żona,jako matka waszego
      wspólnego dzieciaka utwierdza mnie w tym przekonaniu.piszesz,że
      jesteś atrakcyjną,zadbaną kobietą.zapytaj go,czy nie pomyślał
      przypadkiem,że inni mężczyźni też mają oczy,więc możesz się
      podobać.powiedz mu,że mimo tego,że jest Twoim mężem nie masz ochoty
      na ciągłe nakłanianie go na sex,na to,żeby Cie
      przytulił,dotknął.masz swój honor-nie daj się tak traktować!!!
      rozumiem,że go kochasz,że Ci zależy,ale na litość Boską
      dziewczyno,tak nie można!!!musisz mu powiedzieć co czujesz w danych
      momentach,niech wie,że sprawia Ci przykrość.niech wie,że widzisz w
      nim zmiany na gorsze,niech się nie łudzi,że jest taki mało
      czytelny,bo przecież z tego co piszesz nie jest.nie daj się zwieźć
      słowami,że się czepiasz,że samo się wszystko ułoży...powinien być z
      Tobą szczery,chyba na to zasługujesz.tylko,czy
      takiego "drania"(przepraszam,ale sie wkurzyłam)stać jest na
      szczerość wobec Ciebie,czy wygodniej oszukiwać samego siebie i
      Ciebie też,że samo się wszystko ułoży.
      trzymam kciuki za Ciebie i wierze,że znajdziesz rozwiązanie tej
      idiotycznej jak dla mnie sytuacji.
      pozdrawiam
    • czerwonymuchomor Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 13:21
      Kobieto-na co czekasz!?
      Wynajmij detektywa,dowiesz sie co i jak ,wtedy będziesz mogła coś
      postanowic,a nie motasz się,robisz przypuszczenia,a on Ci i tak
      prawdy nie powie(ja miałam dowody,że ex mnie robił w konia,a on i
      tak się wypierał!!)
      • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 13:32
        A jaki to jets kostz taki detektyw?
        • bettinab Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 12:05
          podzwoń do róznych agencji,mają dużą rozbiezność opłat,nieraz
          wystarczy podać nr kom.męża(nie wiem w jaki sposób uzyskują info
          gdzie kto i do kogo dzwoni i sms), gdzie pracuje,
          jeśli masz w domu kompa i mąż na nim siedział i maile wysyłał,albo
          otrzymywał to da się odzyskać-weż informatyka,on z twardego dysku
          wszystko odczyta
    • rapunzel1 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 14:28
      > Mój maż wogóle nie widzi we mnie kobiety. Jestem zadbana,szczupła
      > zawsze ubrana modnie, umalowana, zrobione paznokcie, wlosy. Uchodze
      > za atrakcyjną kobietę. Mogłabym załozyć dla niego worek na kartofle
      > czy tez super bielizne i tak nie ma różnicy. W ciągu dnia nie
      > kontaktuje się ze mna, nie dzwoni, usłyszałam ze po co skoro mozna w
      > domu porozmawiac /nie rozmawia/ Po seksie odwraca się w 2 strone i
      > idzie spac. Nie pamiętam juz kiedy powiedział mi cos miłego... nie
      > mówiąc juz o kocham cie..

      PRZESTAŃ SIĘ STARAĆ! Za bardzo o niego zabiegasz i ułatwiasz mu życie na każdym
      kroku, a facetów kręcą wyzwania.
      Jutro zawiadom męża że MUSI odebrać dziecko z przedszkola, bo masz ważne sprawy
      do załatwienia. A ty kup "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" lub "Dlaczego
      mężczyźni poślubiają zołzy". Wybierz się do jakiejś fajnej kawiarni i poczytaj.
      Przyda ci się niezależnie od tego co zdecydujesz w sprawie małżeństwa. Po
      powrocie zapytaj męża co jest na obiad ;)
      Kolejne "ważne sprawy do załatwienia" to rozmowa z adwokatem w sprawie
      ewentualnego rozwodu lub separacji i udowodnienie się co mąż faktycznie robi, bo
      szanse że to romans są duże, a rozstanie z winy męża zdecydowanie korzystniejsze
      finansowo.

      Natomiast urlopy przy tak odmiennych upodobaniach spędzałabym raz tak raz tak,
      ale niech on zorganizuje swoją wersję łącznie z opieką nad dzieckiem.

      Życzę udanej przemiany w zołzę
      • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:52
        Nie musi kupowac, dostanie za chwiole ode mnie na mejla. Ktos
        jeszcze reflektuje? Pouczające...
        • mkostki Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 16:50
          Ja bym chętnie te zołzy na małpę poprosiła: mkostki@gmail.com. Z
          góry dzięki.
          • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 18:52
            poszlo

            taka rada: nie zapisuj w ten sposob maila, by spamotworcy mieli
            radoche (choc ponoc na gmailu niezle wychwytuje )
          • luca123 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 08:19
            Cześć, ja też poproszę o zołzy. Zamierzam się podszkolić i wcielić w życie.

            luca123@gazeta.pl
        • beciabeciabecia1973 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 09:23
          myślę,że jestem już taką małą zołzą,ale nauki nigdy zbyt
          wiele:))),więć chętnie się podszkole.mój mail becia1973@interia.eu
          dzięki wielkie
        • mai-ra3 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 14.10.08, 08:27
          ja również poproszę o zołzy ;) :)
    • kurka_wodna2 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:02
      To juz teraz ze 3lata niczego nie znajdziesz...
      Taka akcja to pierwsze zobaczyć, apotem maglować-także zazwyczaj bezskutecznie.
      Nie bedzie inny niż bohaterowie tysięcy wątków- w domu praczka, sprzątaczka,
      kuchta, niania- a stolować będzie sie nadal na mieście.
      Po tej akcji to tylko zwykly zbieg okoliczności może Ci pomóc-mnie pomogła
      zniecierpliwiona next wysylając szczegółowy opis w smsie.
      Tego to Ci życzę jak najszybciej zanim staniesz sie wrakiem.

      Odstaw jego zaloty jak najdalej zanim nie otrzymasz kilkukrotnych testów na HIV.
    • kurka_wodna2 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:05
      Przynies sobie kilka wizytowek kancelarii adwokackich i przypnij je w widocznym
      miejscu, ktoś kiedyś tu pisał o stojących na widoku walizkach gotowych do
      zapakowania.
      • izabelski Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:44
        ale nie dal zony - tylko dla meza :-)
        • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 15:58
          dobre, dobre.

          Mnie exsio szantazowal wyprowadzka dfo czasu, gdy go nie spakowalam
          i nie wystaeilam waliz. Jak ręką odjął. Tylko ze po czasie to ja juz
          wcale jego obecnosci nie chcialam. Nie chcialam w domu tępej małpy,
          którą trzeba tresować. Jak ktos lubi taki sport, podchody, umizgi
          zamiast traktowania się po partnersku, to jego sprawa. W niektórych
          odpowiedziach (tych każących walczyć o biednego przetrąconego misia,
          któremu się chałupy i łózka pomyliły) widze taką tendencję. Życie
          jest za krótkie by tanie wino pić. A zachowanie
          pana_znudzonego_co_ma_kryzys jest po prostu tanim łgarstwem.
          • aneta123451 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 09.10.08, 19:18
            proponuję ci parę dni nie gotować obiadków jak coś to możesz z
            dzieckiem zjeść na miescie,umawiać się wieczorami z koleżanką jakąś
            na plotki,wiem zmęczona jesteś ,ale przez 5 dni zobaczysz że pomoże,
            sama to zastosowałam ,a mąż z dzieckiem niech siedzi .U mnie mój
            bunt -czyli brak obiadków,prania ciuchów męża,wyskoki do kumpeli
            pomogły mąż zmienił sie nie do poznania .Kiedyś było tak : ja w
            pracy od 6-14 wstawałam o 4 ,po pracy zakupy ,obiadki ,pranie
            sprzątanie i spać ok 23 i znowu rano to samo ,a mąż po pracy
            przychodził i komputerek ,brak rozmów i sexu ,i nie wytrzymałam ,mój
            plan mi się udał ,powodzenia
            • alice734 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 08:58
              Czy ja też mogę poprosić o te książki na maila? alawit@wp.pl Z góry
              bardzo dziękuję.
              • dosiadpl Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 09:21
                Wygląda to na zdradę, ja o tym wiem, ale wiecie dopóki mu tego nei
                udowodnie to jednak czlowiek zyje nadzieją, ze moze to kryzys po 5
                latach małzenstwa. ON jets moim 2 mężem, już raz się rozwodzialam,
                więc wiem co to znaczy, tylko ze wtedy nie bylo dzieci.. Chocby dla
                dziecka musze wstrzymac się do uzyskania dowodów z jakimikolwiek
                decyzjami. Moj synek juz i tak mowi ze tata i mama sie ciągle
                klócą.. W srodku jestem kłębkiem nerwów ale nie chce pokazywac tego
                dziecku. Czekam na dowod. Wprowadzam pewien plan w zycie, ktory
                powinien na 99% wypalic.. Ktos mi w tym pomaga. Wiecej nie moge
                teraz powiedziec...
                • musiavicky Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 09:26
                  Trzymaj sie chocby dla dziecka.my tutaj trzymamay za Ciebie
                  kciuki.nie pozwol tylko zeby ktos traktowal Cie zle i byl w stosunku
                  dla Ciebie nieuczciwie bo milosc miloscia ale szacunek dla wlasnej
                  osoby jest najwaniesz.pozdrawiam serdecznie
                • beciabeciabecia1973 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 10:35
                  wiesz,że dzieci są najlepszymi sędziami świata,więc i Twój mały
                  oceni tą sytuację sam.sama piszesz o tym,że zauważył,że mama z tatą
                  ciągle się kłócą.nie zapominaj z nim o tym rozmawiać.nie musisz
                  nikogo obwiniać,poprostu mu to wytłumacz,że dorośli czasami się
                  kłócą tak samo jak dzieci.to bardzo ważne,żeby On nie czuł się
                  zagubiony.
                  życzę sukcesów.będę śledziła Twoje poczynania.
                • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 10:36
                  To, że to drugie Twoje malzenstwo to nie oznacza, ze zaraz sie
                  skonczy (o ile pan_znudzony sie obudzi) ani ze to kres Twojego
                  zycia - masz poklady milosci i zdobedziesz kogos, kto Cie bedzie
                  kochal - moze to Twoj obecny maz sie obudzi? Ale nie pomoze w tym
                  chowanie glowy w piasek i wyreczanie go od obowiazkow. Jesli dziecko
                  juz tak Was okresla... to daje do myslenia. Sama bedac dzieckiem
                  marzylam, by sie rodzice rozwiedli - taka dygresja.
                  Trzymaj sie, jestesmy z Toba.
              • musiavicky Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 09:22
                ja tez ja tez bym bardzo chciala te ksiazke:)wolalabym nie podawac
                adresu tak publicznie wiec podaje nr gg i jesli znajdziesz
                chwilke .....z gory dziekuje gg1891073.
                • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 10:33
                  wyslalam na gg zapytanie o e-mail :)
                  • beciabeciabecia1973 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 10:37
                    gdybyś przeoczyła moją prośbę i maila,to przypominam
                    becia1973@interia.eu
                    • vickydt Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 12:04
                      poszlo :)
    • si-wi Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 10:39
      www.speedyshare.com/706431873.html
      Link do wersji elektronicznej zołz
      • beciabeciabecia1973 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 10.10.08, 11:05
        dzięki wielkie!już mam:)))
        • alice734 Re: A moze wy macie jakis pomysł? 13.10.08, 09:25
          A ja nie mam. Czy mogę się przypomnieć? alawit@wp.pl
    • yavina Dosiu, jak dalszy rozwoj wypadkow? 17.10.08, 14:18
      Pisalas, ze masz zamiar zrealizowac jakis plan na zdemaskowanie
      meza.
      I co,czy cos sie od tamtej pory wyklarowalo? Napisz cos,jesli
      jeszcze sledzisz ten watek...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka