dosiadpl
06.10.08, 12:48
Jestesmy razem prawie 6 lat, małżenstwo ponad 5./Rówieśnicy 33
lata/ Mamy kochanego 4
letniego synka. Nie mamy problemów finansowych, oboje pracujemy,
mieszkamy sami. Od okolo 6 tygodni mój mąz bardzo dziwnie zaczął się
zachowywac. Na poczatku wrzesnia bylismy na urlopie z dzieckiem i
tesciami. Na owym urlopie mąż leżał na plaży i słuchał muzyki, ja
natomiast zajmowałam się dzieckiem, robiłam nam posiłki itp..Podczas
urlopu mąż nie wykazywał zadnego zainteresowania mną, był znudzony..
na seks dawał się namówić po moich staraniach. Pod koniec urlopu
mielismy rozmowe sam na sam i powiedział mi wówczas że jego nudza
takie wyjazdy, że bez sensu na urlopy /jezdzimy 2 razy do roku/
zabierac dziecko.. ze on nie lubi takich wyjazdów i ze wogole to
ciagle gdzies jezdzimy.. Faktycznie wyjezdzamy 2 razy w roku na
wakacje /od tygodnia do 2/dla mnie to jednak norma. Dał mi jednym
słowem do zrozumienia ze wogole to go wszystko nudzi i ma tego
przesyt. Nie mówiąc juz o tym jak ja sie poczułam.. zawsze to ja
planuje nam wakacje, spotkania ze znajomymi, wyjscia.. on nie
wykazuje się żadna inicjatywą. Doszło do mnie ze jego to nudzi.. Co
potem pokazał równiez podczas wizyt u znajomych. Powiedział mi tez
ze on ma dość latania, ze on chce jezdzic sobie do Toskanii lub
poleciec do Stanów i przejechac całe Stany. Odpowiedizałam mu na to,
że mnie taki urlop nie satysfakcjonuje bo ja jestem tak zmęczona
praca codzienną, obowiązkami ze nie mam siły na 2 dniowe podróże
samochodem. Nie mówiąc już o tym że mamy dziecko które trzeba
wychowac i pokazac mu swiat.
Rozmowa utknęła w martwym punkcie. Po powrocie mąż zdawał sie być
znudzony i nie zainteresowany mną. Co do dziecka to jedynym jego
obowiązkiem jest zawiezienie go do przedszkola, więc jakby nie ma i
nie było mowy nigdy o wspólnej zabawie itp..
Wracał do domu pózno i siadał albo do komputera albo się do mnie nie
odzywał. Ja rozczarowana ewakuowałam się a góre by wykapać małego,
poczytac mu na dobranoc. Zreszta popatrzcie na mój codzienny plan
zajęc:
0620 Pobódka
0710 wyjscie do pracy
08-1600 Praca
1600 wyjscie z pracy, zakupy,
1645 odebranie małego z przedszkola
1700 Rozpakowywanie zakupów, zrobienie obiadu
1800 Zabawa z małym, inne prace domowe, pranie, odkurzanie
2000 Kolacja dla dziecka, sprzątanie
2100 Kapiel, czytanie bajek Położenie dziecka spac,
2200 Własna toaleta, kapiel, przyszykowanie rzeczy do ubioru na
dizeń następny
ok 2300 idę do męża na dół, siadam, licząc na zainteresowanie,
rozmowę, po kilku minutach ignorancji ide na górę do łóżka.
Przedglądam gazetę lub ksiązke, zasypiając ze zmeczenia.. choc
wczesniej, przed kryzysem ledwo zywa czekałam do 2400 az mój mąz
przyjdzie na górę i choc ze mna porozmawia lub bedziemy się kochac..
ok 2400 mój maż zaczyna sie kapać, szykowac do spania.Kładzie sie do
łóżka i idzie spac.. ewentualnie /w 75% przypadków z mojej
inicjawtywy/ uprawiamy seks. Wówczas rano wstaję nieprzytomna..
Dzień mojego męża
0730-0800 Budzik i drzemki..
ok 0800 wstaje z łóżka, idzie na kawe.
ok 0830 budzi nasze dziecko, robi mu tosta z nutellą /nie wyrabia
sie żeby dziecko zjadło śniadanie w przedszkolu/
Szykuje sie i okolo 0930 wychodzi z domu , po drodze zaworząc
dziecko
ok 1000-1030 jest w pracy.
W trakcie pracy ma lunche, spotkania, wychodzi bardzo róznie, ok
1700 ale w domu jets ok 1900-2000.
Reszte znacie z mojego planu dnia..
Mój maż wogóle nie widzi we mnie kobiety. Jestem zadbana,szczupła
zawsze ubrana modnie, umalowana, zrobione paznokcie, wlosy. Uchodze
za atrakcyjną kobietę. Mogłabym załozyć dla niego worek na kartofle
czy tez super bielizne i tak nie ma różnicy. W ciągu dnia nie
kontaktuje się ze mna, nie dzwoni, usłyszałam ze po co skoro mozna w
domu porozmawiac /nie rozmawia/ Po seksie odwraca się w 2 strone i
idzie spac. Nie pamiętam juz kiedy powiedział mi cos miłego... nie
mówiąc juz o kocham cie.. Jednoczesnie podczas snu przytula się do
mnie mocno. Raz nawet zdarzyło mu sie ostatnio mieć straszną ochotę
na seks, mimo ze na codzien juz zupełnie mnie nie zauważa. W dodatku
jak nigdy nosi non stop telefon w kieszeni. Wczoraj celowo wyslalam
mu smsa siedząc obok i jego telefon był przyciszony. Podczas
oglądania telewizji wieczorem gdy wstałam i poszłam do łazienki i
bardzo po cichu wrocilam sie do pokoju przyłapałam go na grzebaniu w
swoim telefonie. Zarzekał sie i wymagał ode mnei zebyśmy nosili
obrazczki... od jakiegos czasu twierdzi ze mu nie wygodnie /po ponad
5 latach noszenia/ Ja tak żyć nie potrafie, dla mnie sfera
emocjonalna jest cholernie ważna. Nei wiem na czym stoje.. jestem
kłębkiem nerwów. Powiedziałam mu o tym wczoraj gdy wieczorem chcial
sie przytulic /bo mu się lepiej spi/. Odpowiedział ze sam nie wie
czego chce i ze nie jest szczesliwy i moze jakos sie samo ulozy..
Zalamalam się i powiedzialm mu, ze nie zycze sobie zeby mnie
dotykal, dałam mu tydzien do namysłu by sprecyzowal o co chodzi, bo
ja czekac nie będę az się może ułozy..
Wyniosłam się do innego pokoju. Nie wiem co dalej robic??? Bardzo mi
na nim zalezy. Rozmowy prowadozne od ponad 2 tygodni spełzły na
niczym. Nie wiem czy to kryzys wieku sredniego czy po prostu ma
kogos na boku? Co sadzicie? Jak postąpić?