Dodaj do ulubionych

Udało się! "Żużel w Żaganiu."

31.03.04, 16:57
Niestety, moja radość wynika jedynie z faktu dotarcia do informacji na temat
tej wspaniałej dyscypliny sportu, która - niestety _ tylko przez jeden sezon
gościła w Żaganiu. Dzięki uprzejmości pana Piotra Piotrowskiego,
redaktora "Gazety Regionalnej" z Żar, mogę dziś zamieścić na forum dwa
artykuły Jego autorstwa. Niestety, artykuły pozbawione są fotografii.
Zainteresowanych odsyłam do lektury "papierowych" gazet. Panu Piotrowi
Piotrowskiemu składam w tym miejscu serdeczne żagańskie i kibicowskie
podziękowania!



"Historia sportu motorowego w Żaganiu, cz. 1
Hans - rakieta
Dziś mało kto pamięta, że w nadbobrzańskim grodzie istniał klub żużlowy i
organizowano wyścigi uliczne na motocyklach i gokartach. Czarny sport mógł
się wtedy rozwijać, bo miał poparcie lokalnych władz partyjnych. Sport
motorowy był wtedy elementem propagandy, zachętą, aby wstąpić w partyjne
szeregi. Stąd kluby z reguły tworzone były przez lokalne oddziały Ligi Obrony
Kraju. Tak też było w Żaganiu.
Klub żużlowy w Żaganiu istniał tylko przez rok. W 1950 r. Włókniarz Żagań
wystartował tylko w jednym sezonie, w rozgrywkach DMP maszyn przystosowanych.
Rywalizował tam ze Związkowcem Wrocław, AZS –em Wrocław oraz Związkowcem
Legnica. Rozgrywki były zapleczem ekstraklasy. – Był to tzw. “mały żużel” –
wspomina Marian Nowak, ówczesny działacz. – Motocykle miały pojemność do 1,
25 cm, a żużlowcy jeździli na mniejszym torze, nieco inaczej przygotowanym
niż dzisiejsze. Zawodnicy sami przygotowywali motocykle. Mecze rozgrywano na
takich samych zasadach jak w I i II lidze. Włókniarz tworzyli m.in. Henryk
Gelford, Leonard Zyzański, Tadeusz Bekier, Władysław Chmiel i bracia Lambo.
Klub mieścił się przy ul. Pstrowskiego, w budynku gdzie dziś mieści się sklep
meblowy. Na dole było kino, na górze – siedziba sekcji sportu motorowego. Tor
mieścił się przy ul. Kochanowskiego. Na mecze przychodziło bardzo dużo ludzi,
czasami po kilka tysięcy. Spotkania z reguły odbywały się w niedziele. – Całe
miasto tym sportem żyło – mówi Henryk Zyzański, syn Leonarda Zyzańskiego. –
Była to właściwie jedyna sportowa atrakcja i prawdziwe święto w Żaganiu, bo
klub Czarnych wtedy jeszcze nie istniał. Żużlowcy jeździli na przerabianych
jawach. Sami je przerabiali, stąd nie mieli mechaników. Klub utrzymywał się
ze składek oraz środków przekazywanych przez miejscowe zakłady. – W tamtych
czasach zakłady chętnie wspomagały sport – mówi Marian Nowak. – Żużel był
przykrywką partii, elementem propagandy. Organizacją zawodów i rajdów
zajmowała się Liga Obrony Kraju, której działacze w ten właśnie sposób,
poprzez sport zamierzały werbować nowych członków ligi.
Gelford i Bekier
Jednym z czołowych zawodników Włókniarza był nieżyjący już Hans Gelford,
Niemiec, który mieszkał w Kożuchowie. Do dziś krąży o nim legenda, że jeżdżąc
na amatorskim motocyklu zostawił w tyle wielu znamienitych krajowych
motocyklistów.
Hans, dla przyjaciół - Heniek, przed zawodami w Wrocławiu postanowił
przerobić silnik lotniczy, który następnie zamontował w swoim motocyklu. Gdy
dowiedzieli się o tym inni żużlowcy, wyśmiali go nie dając mu żadnych szans w
zawodach. – Ku zaskoczeniu wszystkich Hans wystartował jak rakieta –wspomina
M. Nowak. - To był już prawdziwy wielbiciel motorów, potrafił wygrać zawody
mimo wielu przeciwności losu - dodaje żona T. Bekiera, Krystyna. Drugim
bardzi utalentowanym żużlowcem żagańskim był wspomniany Tadeusz Bekier. Wraz
z H. Gelfordem na zaproszenie swych zielonogórskich kolegów często brali
udział w rozgrywkach żużlowych. I tak, 19 maja 1957 r. wystartowali w
inauguracyjnym meczu w III lidze, w barwach LPŻ Zielona Góra na nowo
wybudowanym torze w Zielonej Górze. Żagańscy zawodnicy startowali w LPŻ
dzięki współpracy z trzema zielonogórskimi żużlowcami – Witalisem Jasińskim,
Jerzym Błochem i Marcinem Zadoniem (członkami Klubu Motorowego Unia), którzy
w latach 1953- 54 udzielali wskazówek nowej sekcji motorowej w Żaganiu.
Zielonogórzanie odnieśli wtedy tylko jedno zwycięstwo z Polonią w Pile
(26:25). W pozostałych meczach zielonogórscy żużlowcy ulegali rywalom (z LPŻ
Gdańsk 23:29 –Bekier zdobył 1 pkt.) ostatecznie zajmując ostatnie, piąte
miejsce i 2 pkt.
Pokonali Czechów
Współpracę kontynuowano w następnych latach. Odbyło się kilka imprez
motorowych z udziałem zawodników z Żagania i Zielonej Góry. 11 sierpnia 1957
r., z okazji 10 – lecia LPŻ Żagań odbyły się wyścigi motocyklowe w klasach
125, 250 i 350 ccm. Zwycięzcą w kat. 250 ccm został Henryk Gelford. 5
października 1957 r. z inicjatywy tygodnika „Auto Moto Sport” i oddziału PZM
w Zielonej Górze odbyła się impreza „szukamy talentów żużlowych”. startowało
32 zawodników (kategoria 125 ccm) oprócz Żagania, z Żar, Zielonej Góry,
Głogowa, Wrześni i Gorzowa. W wyścigu „australijskim” (10 okrążeń) zwyciężył
duet LPŻ Żagań – Gelford i Bekier. 19 czerwca 1958 r. rozegrano pierwsze w
Zielonej Górze międzynarodowe zawody, w których Polonia Bydgoszcz Rudę Hvezdę
(Czechosłowaja) 38:30. W zespole Polonii, oprócz zawodników z Zielonej Góry
wystąpili również Henryk Gelford i Tadeusz Bekier.
Rajdy w latach 50.
Po wycofaniu Włókniarza z ligi, sport motorowy w Żaganiu nadal miał się
dobrze. Większość jego zawodników nadal się ścigała w organizowanych w
mieście motocyklowych wyścigach ulicznych. Jeżdżono nie tylko na motocyklach,
ale także gokartach. I tak bracia Lambo uczestniczyli w nich jeszcze w
połowie lat 60. Organizacją rajdów zajmował się klub motorowy „Liga
Przyjaciół Żołnierza” oraz LOK. Czołowymi działaczami byli bracia Władysław i
Wiesław Rulińscy, którzy byli zegarmistrzami. Ich zakład mieścił się przy ul.
Warszawskiej. Zasłużonym dla klubu działaczem był też Tadeusz Klimczak. Trasa
wyścigów i crossów przebiegała wzdłuż ul. Świerczewskiego, 1 Maja oraz Rynku.
Motocrossy odbywały się również w pałacowym parku. Były to z reguły wyścigi
pokazowe.
Piotr Piotrowski

Na stadionie przy ul. Kochanowskiego zawody motorowe oglądało nawet po kilka
tysięcy mieszkańców
Janusz Ruliński, jeden z czołowych motocyklistów LPŻ Żagań"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka