Dodaj do ulubionych

obłędne moralizatorstwo rodziców

01.03.07, 20:09
mega przyłkad:
Kupiliśmy samochód. Stoi pod blokiem. Jest mój, ale...
zostało mi zabronione go uruchomić... Tzn mogę go obejrzeć- z lewej z prawj w
środku ale broń Boże zapalić silnik a co wiecej wykluczone zeby się
przejechać. Osoba która finalizowała zakup jest moim tatą on go wypróbował ja
mam nie mieć zdania i oczywiście mam nim jeździc ale nie mogę nawet zaplić
silnika. Dlaczego?? Nie wiem... Bo nie <chyba z troski> Uduszę się!!
Strzela mnie teraz qrwca dlatego ze mój szanowny tata myśli ze mam lat 13
cieszyłam sie bardzo z zakupu a ze uniosłam się honorem i powiedziałam ze nie
chce samochodu na który sie bede patrzeć tylko chce samochodu ktorym będe
jeździć...
Wyć mi sie chce bo jest mi tak przykro, a on nawet nie wie o co chodzi.
Fajnie nie???
Obserwuj wątek
    • e._ Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:15
      Sama jestem rodzicem ale rozumiem Cię dobrze. To jak z kolejką z rozkładanymi
      torami którą wielu tatusiów kupuje swoim synkom a potem wrzeszczy, żeby się do
      niej nie dotykali i sami się nią bawią.
      Czyli normalna rzecz u facetów z funkcją "tatuś".
      Myślę, że obojgu Wam przejdą emocje, Ty się "od-obrazisz", tata ochłonie choć
      podejrzewam, że jeszcze nieraz będzie Ci udzielał "bezcennych" rad i wpadał w
      histerię z byle powodu.
      Przeczekaj!
      • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:21
        jakoś czuję się zawsze "w plecy" przez to. I głupia jestem bo mam naturę "jak
        nie to dziękuję" Przykład z kolejką jest swietny :) idaelnie pasuje :) tylko
        już nie chcę być dzieckiem swoich rodziców. Mam 26 lat.
        Trudno ubrać mi w słowa to co teraz czuję. Ale jest mi mega przykro, jak z
        kamieniem u szyi. Kocham rodziców ale zawsze tak jest. Zawsze ze wszystkim.
        Kontrola. Tylko nie wiem dlaczego? Że boją się zostać beze mnie, sami? Czy
        jakos tak z przyzwyczajenia. Jak tacy beda skazana na mieszkanie z nimi zostanę
        samotną trzydziestopięciolatką żeby na złosc im odmrozić sobie uszy.
        :/
        • fotofirma Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 19:12
          ja jako ojciec nauczyłem się na głośnikach: jak są dzieci to są straty:)
          miałem takie audiofilskie i nie mozna było ich dotykac i ruszać. Jak urodziła
          się młodsza córka to były zakazy poruszania się wokół głośników itp. Aż kolumny
          upadły popękały a kopółki zostały wgniecione... na poczatku byłem zły ale potem
          przyjołem do wiadomosci że muszę się "dzielic" z dziecmi i ponosić konsekwencje
          tego że są:) teraz mała ma 7 tal i np. doskonale korzysta z mojego laptopa
          nauczyłem zasad co wolno co nie (co prawda bacupy robię 2 x częściej) ale wiem
          że to dobra droga, dziecko musi się uczyc a widzę też jaka jest dumna jak bawi
          sie na "taty" laptopie
          • zarembski Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:45
            Zgadzam się z przedpiścią! Jak są dzieci w domu, to straty muszą być - tego się
            nie uniknie. Kwestia tylko naszego podejścia i nauczenia dzieci odpowiedniego
            podejścia do "naszych" zabawek. :)
            • kszynka Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 03:24
              zarembski napisał:

              > Zgadzam się z przedpiścią! Jak są dzieci w domu, to straty muszą być - tego się
              > nie uniknie. Kwestia tylko naszego podejścia i nauczenia dzieci odpowiedniego
              > podejścia do "naszych" zabawek. :)

              wyjątkowo się z Kolegą zgadzam :-)
              (nie wiedziałem, że Kolaga ma dzieci, GRATULUJĘ!)
              :-)
              • rzeskipsiak Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 23:11
                Sygnaturka Kszynki Wakacje 2006 to reklama, NIE klikamy.
        • resztka Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 17:59
          Malo napisalas, sądzić nie bede. Co mmy tu maamy? 26 lat mówisz.... hmmm. Wybór
          należy do ciebie albo samodzielnosc albo .. uszy po sobie i sluchac! co sie
          dziwisz rodzicom? dorosla pannica siedzi rodzicom na glowie, to chyba oznacza
          ze niesamodzielna, pomóc i pilnowac trzeba. Krótko, jak sie nie podoba to iść
          na swoje i nie nazekac!
          • mooz Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 17:39
            Dobrze piszesz, dla mnie to niepojęte jak można w tym wieku jeszcze mieszkać z
            rodzicami i się tak im podporządkowywać. Miałem podobnych rodziców, zawsze byłem
            grzeczny i się słuchałem (to był NAJWIĘKSZY błąd w moim życiu), ale jak
            przebrała się miarka to w wieku 25 lat się wyprowadziłem. Na początku naprawdę
            było ciężko, koszt wynajmu mieszkania mnie zabijał, ale powoli było coraz
            lepiej. Najciekawsze jest to, że po wyprowadzeniu się moje stosunki z rodzicami
            się bardzo poprawiły. Oczywiście wyprowadzce towarzyszyła koszmarna awantura,
            ale już kilka tygodni później zaczęło się naprawdę rewelacyjne życie.
            Dziewczyno - co jeszcze robisz razem z rodzicami? Zakasać rękawy, do roboty i
            wynająć samemu mieszkanie! Lepiej głodować na wolności niż opływać w
            niedotykalne samochody w domu.
        • arius5 Ty masz 26 lat ? A nie 6, Kasienko ? 03.03.07, 19:38
          Bo zachowujesz sie dokladnie tak, jak bys miala 6 latek, dziecko.
          Czy naprawde nie potrafisz rozmawiac ze swoim ojcem ?
          Nie potrafisz powiedziec mu swojego zdania, nawet za cene tego, ze sie obrazi i
          przez jakis czas nie bedzie z toba rozmawial ?
          Musisz miec swoje zycie i kierowac nim sama, a nie zdac sie na innych, zeby Cie
          prowadzili za raczke.
          I ze szczerego serca radze Ci to zrobic jak najszybciej, bo taka sytuacja moze
          Cie doprowadzic do ciezkiej depresji, wierz mi, spotkalem osoby, ktore nieomal
          popelnily samobojstwo z powodu tego, ze rodzic decydowal o kazdym szczegole w
          ich zyciu.
          Jezeli nie mozesz sama sobie poradzic, poszukaj pomocy u psychologa.
          • arius5 Jeszcze jedno. 03.03.07, 19:48
            Myslisz, ze problem lezy w tym, ze mieszkasz z rodzicami i jak sie wyprowadzisz,
            to sie rozwiaze ? Bardzo sie mylisz.
            Musisz domagac sie prywatnosci w zyciu i samodzielnosci teraz.
            Bo jak sie wyprowadzisz, to tatus bedzie Cie nachodzil codziennie i dalej
            decydowal i Twoim zyciu, tak jak to robi w tej chwili.

            Mam takze corke, ma 20 lat i nie ma jakos ochoty sie wyprowadzac.
            Od 5 lat mamy umowe, ze jak chce wejsc do jej pokoju to pukam i czekam, az
            otworzy. Ot, taka drobna sprawa, ale ma dla niej duze znaczenie.
        • adam7512 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 00:35
          Chcesz być niezalezna od tatusia?
          Idź do jakiejś mega pracy i zarób na własny mega samochód, dziecino:-)
          może nie będzie ci wtedy mega przykro:-) tylko mega super.

          Nie, tu musi byc prowokacja, ten nick kasia_ruchasia :-D
        • lucusia3 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 05.03.07, 10:03
          Boją się.Nie potrafie powiedzieć jaki to przypadek, za mało danych, ale sa rodzice, ktorzy funkcjonuja dla siebie. Oni tego nie wiedzą, jesli im to powiedzieć sa potwornie obrażeni, bo oni to zawsze...poświęcali się...myślel;i tylko o tobie...
          Niestety nie jest to prawda. Myśleli o sobie. Mieli kogoś, kim mogli rządzić, co im poprawiało samoocenę, mogli cos dać i musiało to spotkac sie z absolutnym zachwytem i wdzięcznością, bo "było im przykro", "bo tak sie starali i myśleli, że tobie będzie sie podobało".
          Nie wiem czy to przypadek Twoich rodziców, ale wiem, że w mniejszym czy wiekszym stopniu, tacy są.
          A schodząc z rodziców, postawa "nie to nie", nigdy sie nie opłaca, ani z rodzicami, ani z mężem, ani z dziećmi, ani w miejscu pracy. Zawsze sie na tym traci. Ja osobiście uważam za bardziej eficjentną postawę "no to co proponujesz".
      • liths Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 13:14
        wiesz nie chce oceniac... nie wiem ile masz lat ale jest jakis powod dla ktorego
        twoj ojciec nie chce Ci dawac samochodu...lepiej zeby Ci teraz nie dawał niz
        zebys pozniej skonczyła na najblizszym drzewie po imprezie ...
        pozdrawiam
    • hholy Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:23
      a gdzie tu to obledne moralizatorstwo?
      sama sobie kup samochod i rob z nim co chcesz
      • martalek Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:29
        Na szczescie ja nie mam takich rodzicow, moge sobie wziasc autko kiedy chce i
        na ile chce, tylko oczywiscie musze zatankowac, jak chce nim jezdzic, bo oni mi
        sponsorowac nie beda. Twoi rodzice martwia sie o Ciebie, ale w tym wieku to
        raczej ty powinnas decydowac, moze warto dac im to jasno do zrozumienia niz sie
        obrazac i dziekowac.
    • hholy Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:31
      sorki,doczytalam,ze samochod jest twoj
      no ja wlasnie dlatego nie che byc od nikogo zalezna,a skoro Ty wciaz siedzisz
      rodzicom na glowie to co sie dzwisz,ze traktuja Cie jak dziecko?
    • e._ Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 20:42
      Myślę, że powinnaś jak najpilniej poszukać sobie włąsnego mieszkanka, choćby
      malutkiego, chocby na jakiś czas. Rodzice pewnie będą protestować, nalegać itp
      ale nie raniąc ich, ze spokojem postaw na swoim.
      Po krótkim okresie niezadowolenia dotrze do nich, ze jesteś samodzielna i
      zrozumieją, że nie mogą ci "meblować" życia.
      Warto o to zawalczyć bo jeśli to zaniedbasz, masz szansę stać się jedną z tych
      dziewczyn, którym nawet po ślubie rodzice wtrącają się do zakupu mebli oraz
      wychowania dziecka.
      Albo coś zrobisz albo - masz dożywocie!
      Wiem co mówię, moja córka jest z grubsza w Twoim wieku.
      Poradziłabym jej tak samo.
      • kasia_ruchasia jestem skonczona idiotka 01.03.07, 20:55
        bo tak faktycznie macie rację rodzice dołozyli mi się do niego. Tak bede
        mieszkac z nimi dopuki sobie czego nie wynajmę bo niestety przy cenach
        najbiedniej 2.500zł/m2 nie stac mnie na kupno mieszkania. Macie cholerna racje.
        Stac mnie na wynajecie mieszkania, ale jak długo bedzie mnie stac? Z pracą bywa
        róznie. I co wtedy znów do mamusi i tatusia- wtedy bym chyba umarła. Moi
        rodzice sa ok. tak ogólnie ale jak to między ludzmi bywa róznie.
        e_ masz świętą rację marzę o tym, bardziej niż o czymkolwiek, ale boję się że
        nie dam rady i będę musiała wrócić. Dlaczego jest tak że jednemu dzieku pomaga
        się bardziej a o innym zapomina... Wiem wiem teraz kazdy powie że mam
        roszczeniowe podejście do wszystkiego. Ale mam już dość, chciałabym jakoś
        osłodzić sobie to popier###olone życie. Musze coś wynając i nie myslećo
        przyszłosci.
        Dzięki za konstruktywna krytykę.
        • martalek Re: jestem skonczona idiotka 01.03.07, 21:06
          Nie musisz przeciez wynajmowac zaraz jakiejs kawalerki, zacznij powolutko,
          wynajmnij pokuj )mniejsze koszty) a pozniej jak sie cos zmieni w twojej
          sytuacji finansowej pomysl o czyms wiekszym. autko oczywiscie zabiez do siebie
          i wtedy nikt nie bedzie widzial czy nim jezdzisz;)
          • martalek Re: jestem skonczona idiotka 01.03.07, 21:07
            [rzepraszam za bledy ortogr.:/
            • trypel Re: jestem skonczona idiotka 01.03.07, 22:39
              Jeśli 26latka mieszka dalej z rodzicami to nic dziwnego ze jest traktowana jak
              dziecko... Absolutnie sie temu nie dziwię. Skoro nie jestes w stanie poradzic
              sobie samodzielnie to dawanie Ci auta byłoby nierozsądne i niebezpieczne
        • polikastra nie musisz wynajmowac sama 03.03.07, 08:59
          wielu moich znajomych wynajmuje w kilka osób... wychodzi o wiele taniej :)
    • rlena Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 23:23
      Jesli masz 26 lat, pozostaje ci byc wdzieczna ojcu za ten zakup, bez wzgledu na
      to jak irracjonalne jego zachowanie moze sie wydawac. Majac tyle lat mozesz
      sama zapracowac na samochod, a jesli cie na to nie nie stac, nalezy przyjac
      warunki osoby kupujacej.

      Jesli czujesz bardzo urazona, i nie chcesz przyjac prezentu na warunkach ojca -
      po prostu go nie przyjmij, byloby to tez chwalebne, ale czy stac cie na to?
    • avital84 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 01.03.07, 23:44
      Kasieńko...a tak poza tematem, ale wciąż w temacie:)
      Na jaki samochów w końcu się zdecydowałaś?
    • osika4 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 01:00
      A ja mam pytanie - jak długo jeżdzisz?
      Bo może tu trzeba szukać obaw rodziców.
      Być może też, oni nie traktują Cię jak
      dziecko a troszczą i boją się o Ciebie.
      To jest normalny objaw rodziców niezależnie
      od tego, czy dziecko ma 20 czy 30 lat.
      • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 15:46
        Kazdy jest madry Ciekawe jak dziewczęta rocznik 84 będa za cztery lata takie
        100% samodzielne bez "podpory u rodziców" mówie oczywiście o warunkach
        panujących w polsce. Studia skonczyłam- dzienne w tamtym roku w
        czerwcu.Dojeżdzałam 100km autobusami kazdego dnia więc uwierzcie że wracałam po
        21-szej dopiero do domu. Pracowałam w weekendy i kiedy mogłam. Jestem normalna
        dziewczyną króra w czasie studiuów dorabiała jak się dało. Więc te opinie
        młodych- gniewnych paniekiek sa dla mnei conajmniej śmieszne- bo nie leżałam i
        czekałam na mannę z nieba. Nawet jednego dnia nie byłam bezrobotna po studiach-
        parcuję i pracowałam wcześniej. I nijak nie mam zamiaru się tłumaczyć
        rozwydrzonym panienkom z tego ze nie jestem wielbłądem. Bo do góry kołami nie
        leżałam.Rodzice w żaden sposob nie "przejachali się na mnie" jestem bardziej
        odpowiedzialna niż moja starsza o 5 lat siostra.

        Brak słów! Nawet wygadać się nie można i wsumie wypłakać. Przykre ze nie ma
        zbyt wielu osób ktore czasem pogłaszczą po głowie i powiedzą rozumiem że Ci
        przykro. Zawsze jedynie krytyka... Fajnie- pocieszające.
        • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 15:50
          Dziewczyny dzięki za słowa otuchy <uff znalazły sie takie> :)
          • nerri Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 16:14
            Moi rodzice też są troszkę tacy...zwłaszcza tato:)) Mimo,że nie mieszkam z nimi
            już dwa lata;) Ostatnio zakomunikowałam im,że idę na kurs prawka...tato na
            to,że chyba zwariowałam,że się nie nadaję itp.:)) A co dał za przykład
            mojego "nienadawania się"? To,że mając 10 lat walnełam w drzewo na nartosankach
            i to,że mając lat 14 złamałam obojczyk pędząc na rowerze z górki:)) Super:))
            Przypomniało mu się teraz...zawsze mu się to przypominało,dlatego do tej pory
            prawka nie mam:D Dobrze,że mieszkają daleko i gadałam tylko przez
            telefon...nie było afery:D
        • avital84 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 16:49
          Hej Kasiu! Nie przejmuj się. Zauważyłam,że to forum czytają jednostki wybitne i
          nie mówię teraz tego z ironią;)
          Większość się usamodzielniła w wieku 20 lat, zdała za pierwszym razem prawko,
          ma przystojnych i inteligentnych fajnych facetów i super prace.
          Tymczasem ja jestem przeciętna tak jak Ty i doskonale rozumiem realia, które
          opsiujesz. Co więcej podobnie postrzega rzeczywistość i perspektywy większość
          moich rówieśników.
          Też wydaje mi się, że moja przyszłość za dwa lata będzie wyglądała tak jak
          Twoja. Nawet jeśli dla kogoś to żałosne.
          A co do samochodu. No cóż rodzice zawsze traktuję Cię jak małe dziecko.
          Nieważne czy masz lat 10, 20, 30 czy 50. Martwią się o Ciebie i chcą jeszcze
          widać wciąż czuć się potrzebni i odpowiedzialni za Ciebie. Znając życie
          wystarczy trochę czasu i im przejdzie. Z pewnością skoro kupili Ci już ten
          samochód to dadzą Ci też nim jeździć. W przeciwnym razie to by było nielogiczne.
          Moi też powiedzieli mi, że uważają,że powinnam sobie kupić auto jeśli już
          zrobię w końcu prawko i dołożą mi, ale jestem pewna, że na początku tata nie da
          mi wejść do tego auta samej. On o prostu się o mnie panicznie boi i wszystkim
          przejmuje.
          Ale powiem Ci jedno to jest oznaka miłości. Trzeba trochę na to przymknąć oko.
          Oni czują, że już nie jesteśmy małymi dziećmi. Trochę im się świat w związku z
          tym poprzestawiał. Trudno im się przyzwyczaić do nowej sytuacji i chcą być
          potrzebni.
          I trzeba się cieszyć nimi póki możemy.:)
          powodzenia
        • hholy Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 17:20
          ja Cie nie skrytykowalam za to,ze mieszkasz z rodzicami tylko za to,ze
          narzekasz na ich nadmierna >troske<
          bo niedawno musialam sie tlumaczyc z tego,ze poszlam na impreze ubrana>jak
          dziwka< a w dodatku pilam piwo pod prysznicem (nie do pomyslenia...a w dodatku
          dlaczego ja jem takie swinstwa?i co to za dziwna muzyka?a w ogole wyjmij te
          sluchawki bo ogluchniesz!no i co Ty za bzdury czytasz??...)
          no i wtedy zrozumialam,ze jak nie chce zaczac nie lubic wlasnej mamy,to musze
          sie wyniesc do siebie,bo dopoki mieszkam z rodzicami to jestem skazana na ich
          opieke.Bo nie bede w kolko tlumaczyc swojego zachowania,a przeciez nie moge
          miec pretensji do rodzicow,ze traktuja mnie jak dziecko
        • camparis Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 05.03.07, 08:31
          kasia_ruchasia napisała:
          > panujących w polsce. Studia skonczyłam- dzienne w tamtym roku w
          > czerwcu.Dojeżdzałam 100km autobusami kazdego dnia więc uwierzcie że wracałam
          po 21-szej dopiero do domu.

          No właśnie - skoro dojeżdżałaś 100 km już wtedy trzeba było się wyprowadzić. Ja
          wyszłam z domu rodzinnego mając lat 18 i po studiach do niego nie wróciłam.
          Było mi naprawdę ciężko, ale dorabiałam pracą dorywczą i korepetycjami. Rodzice
          do dzisiaj mi się do niczego nie wtrącają.

          > Brak słów! Nawet wygadać się nie można i wsumie wypłakać. Przykre ze nie ma
          > zbyt wielu osób ktore czasem pogłaszczą po głowie i powiedzą rozumiem że Ci
          > przykro. Zawsze jedynie krytyka... Fajnie- pocieszające.

          Ale życie to nie towarzystwo wzajemnej adoracji. Zauważ że ludzie pokazują ci
          gdzie popełniłaś błąd. Nie jesteś w oczach rodziców samodzielna. Nie pokazałaś
          im, że zasługujesz na zaufanie, bo nie jesteś samodzielna. Uwierz mi, że gdybys
          przyjęła do siebie taką krytykę i zastanowiła się co zrobić ze swoim życiem,
          byłoby Ci łatwiej. Siedząc na pupie i płacząc że nie stać cię na mieszkanie
          niczego w życiu nie osiągniesz
    • fotofirma pogratulować tatusia 02.03.07, 19:05
      dla niego samochód jezt wazniejszy niż Ty:( wiem co piszę bo mam córkę i
      samochód - taki trochę lepsiejszy i nie raz się nad tym zastanawialem, mogę dać
      córce lanosa - jak zadrapie to groszowa sprawa, a mogę też Lancię Thesis -
      przykro nawet jak nakruszy w nim:(
      ale - musi jeździc przynajmniej od czasu do czasu by nabierac wprawy - po prosu
      się uczyć i ... wolę dać dużą Lancię jak niedajboże cośsię stanie to 9 poduszek
      i masa chroni moje dziecko a jest to jedst najważniejsze. Czasami lepiej jak
      weźmie samocód niż ma się tłuc autobusami w podejrzane rejony
    • pynky Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 19:11
      biorąc pod uwage twój nick to mysle ze samochod to jest najmniejszy problem
      twoich rodziców jesli chodzi o moralizatorstwo
      • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:00
        pynky biorac pod uwage twoj nick to największe jest to co nosisz na głowie
        zamiast "w"
        • mikejar Do Kasi itd 03.03.07, 15:15
          Sam jestem ojcem i Twoja historia daje mi wiele do myslenia , mam syna 23
          lata i jemu wydaje sie ze dolary leza na ulicy i tylko brac Mieszkam od 30 lat
          w USA - warunki sa inne niz w Polsce ale zycie podobne bez wzgledu gdzie sie
          mieszka . Chcialbym abys mnie dobrze zrozumiala ,gdyz nie mam zamiaru
          ciebie umoralniac ani zmieniac Jezeli jest to prawda ze ojciec kupil
          samochod i nie pozwala Tobie nim jezdzic to w/g mnie bierze sie stad
          ze jak wielu "facetow" lubi byc docenionym Rowniez i ja takim BYLEM
          Moja rada - zegnij sie w pol , czyli czy sie to Tobie podoba czy nie
          musisz podejsc swojego ojca Zrob kolacje dla rodzicow ( swiece ,
          czerwone DOBRE wino (najlepiej francuskie , wloskie) - to musi wygladac
          powaznie i powiedz , ze chcesz porozmawiac z nimi powaznie , na temat
          swojej przyszlosci - bo Oni sa jedynymi przyjacielami do ktorych masz
          zaufanie W miedzy czasie porozmawiaj o samochodzie i o tym ze
          chcialabys sie usamodzielnic A L E bez ich pomocy nie dasz rady
          Cokolwiek by sie nie wydarzylo nie mozesz sie unosic ani wykrzykiwac
          lub wracac do przeszlosci Wez sobie na uspokojenie i traktuj rodzicow
          z godnoscia 26 latki Sukces murowany Jezeli to nie pomoze to znaczy
          ze twoj ojciec ma zakodowany system PRL czyli wartosc materialna
          ponad uczucia To sie zdarza Glowa do gory - bedzie dobrze tylko
          troche dyplomacji Rozmowe prowadz w stosunku 60% tata -40% mama W
          najpowazniejszych kwestiach zwracaj sie do ojca Faceci to uwielbiaja
          Pozdrowienia Mike( 54 lata)
    • mark.parker Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:22
      kasia_ruchasia napisała:

      > mega przyłkad:
      > Kupiliśmy samochód. Stoi pod blokiem. Jest mój, ale...
      > zostało mi zabronione go uruchomić... Tzn mogę go obejrzeć- z lewej z prawj w
      > środku ale broń Boże zapalić silnik a co wiecej wykluczone zeby się
      > przejechać. Osoba która finalizowała zakup jest moim tatą on go wypróbował ja
      > mam nie mieć zdania i oczywiście mam nim jeździc ale nie mogę nawet zaplić
      > silnika. Dlaczego?? Nie wiem... Bo nie <chyba z troski> Uduszę się!!
      > Strzela mnie teraz qrwca dlatego ze mój szanowny tata myśli ze mam lat 13
      > cieszyłam sie bardzo z zakupu a ze uniosłam się honorem i powiedziałam ze nie
      > chce samochodu na który sie bede patrzeć tylko chce samochodu ktorym będe
      > jeździć...
      > Wyć mi sie chce bo jest mi tak przykro, a on nawet nie wie o co chodzi.
      > Fajnie nie???

      Powiem Ci to, co powiedziałbym wPszystkim dzieciom, które borykają się z
      podobnymi uczuciami. Powiem z perspektywy amerykańskiej, bo mieszkam tu nieco
      ponad 30 lat: samochód kupiony przez ojca nie jest automatycznie Twoją
      własnością i nie masz do niego praw. Jeśli ojciec pozwoli Ci go używać, to tylko
      z własnej, nieprzymuszonej woli. Pełne prawa będziesz miała do samochodu, który
      sama sobie kupisz. Jeśli Cię na to nie stać, musisz zadowolić się tramwajem i
      autobusem. Kiedy kupisz sobie wóz, będziesz mogła ojcu również odmówić prawa
      korzystania zeń. Nie przez zemstę, ale może nie będziesz miała ochoty, żeby kto
      inny nim jeździł. Niekiedy w rodzinach panuje błędne przekonanie, że "co jest
      twoje, to jest moje". Nic bardziej absurdalnego! Szacunku dla cudzej własności i
      respektowania woli innych należy się zacząć uczyć w rodzinie. Dlatego np.
      rodzice powinni pukać przed wejściem do pokoju dziecka (i na odwrót), nie
      powinni otwierać listów swoich dzieci (i vice versa), ani używać przedmiotów
      należących do innego członka rodziny bez jego zgody. Wówczas stosunki są oparte
      na zasadzie partnerstwa, a nie na wzajemnych pretensjach, które narastając mogą
      przybrać rozmiary choroby i dysfunkcji. Przepraszam za moralizatorski ton - tak
      jakoś wyszło. Aha - i życzę powodzenia :)
      • avital84 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:27
        Dzięki za Hatikve Mark:)
        • mark.parker Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:42
          avital84 napisała:

          > Dzięki za Hatikve Mark:)

          Ha - to bardzo piękny hymn! A propos, wiesz, co mówi się w Polsce o nadziei:))
          Mów mi "Marek" :)
      • mark.parker Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:39
        mark.parker napisał:

        > kasia_ruchasia napisała:
        >
        > > mega przyłkad:
        > > Kupiliśmy samochód. Stoi pod blokiem. Jest mój, ale...
        > Powiem Ci to, co powiedziałbym wPszystkim dzieciom, które borykają się z
        > podobnymi uczuciami. Powiem z perspektywy amerykańskiej, bo mieszkam tu nieco
        > ponad 30 lat: samochód kupiony przez ojca nie jest automatycznie Twoją
        > własnością i nie masz do niego praw. Jeśli ojciec pozwoli Ci go używać, to tylk
        > o
        > z własnej, nieprzymuszonej woli. Pełne prawa będziesz miała do samochodu, który
        > sama sobie kupisz. Jeśli Cię na to nie stać, musisz zadowolić się tramwajem i
        > autobusem. Kiedy kupisz sobie wóz, będziesz mogła ojcu również odmówić prawa
        > korzystania zeń. Nie przez zemstę, ale może nie będziesz miała ochoty, żeby kto
        > inny nim jeździł. Niekiedy w rodzinach panuje błędne przekonanie, że "co jest
        > twoje, to jest moje". Nic bardziej absurdalnego! Szacunku dla cudzej własności
        > i
        > respektowania woli innych należy się zacząć uczyć w rodzinie. Dlatego np.
        > rodzice powinni pukać przed wejściem do pokoju dziecka (i na odwrót), nie
        > powinni otwierać listów swoich dzieci (i vice versa), ani używać przedmiotów
        > należących do innego członka rodziny bez jego zgody. Wówczas stosunki są oparte
        > na zasadzie partnerstwa, a nie na wzajemnych pretensjach, które narastając mogą
        > przybrać rozmiary choroby i dysfunkcji. Przepraszam za moralizatorski ton - tak
        > jakoś wyszło. Aha - i życzę powodzenia :)

        Przepraszam za przeoczenie faktu, że samochód jest Twój. Domyślam się, że ojciec
        pomógł Ci go sfinansować. Niestety, stwarza to zależność, z której trudno się
        potem wykaraskać - zwłaszcza jeśli osoba pomagająca traktuje to jako pretekst do
        urządzania Ci życia. Najlepiej takich sytuacji unikać. Z tego samego powodu nie
        wolno przyjmować prezentów np. od osoby, która kupi Ci ohydny sweterek. Ty
        rzucasz go w kąt, a ofiarodawca upomina Cię: "Dlaczego nie nosisz sweterka,
        który Ci kupiłam? Nie podoba ci się?", próbując wywołać poczucie winy. Nie
        chcesz zranić niczyich uczuć, więc nie powiesz: Bo jest ohydny. Po jakimś czasie
        to przechodzi (przy czym tacy ludzie są, niestety, pamiętliwi) i następnym razem
        poproś, żeby osoba ta nie kupowała Ci prezentów.
    • earlyyears Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:27
      jest twoj czy starego? bo nie kumam czaczy.
    • e._ Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 20:40
      W końcu nikt nigdy nikomu nie obiecywał, że świat będzie sprawiedliwy!
    • nela42 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 02.03.07, 23:45
      zasanowiłabym się nad rozwiązaniem typu:tato oddaj mi moją część wkładu za
      samochód -samochód jest twój -ja go nie dotykam.Tato oddam ci twój wkład /biorę
      kredyt/samochód jest wyłącznie mój i ja nim jeżdzę.Sprzedaż samochodu, bo skoro
      ma stać nieuzywany tylko traci na wartości i staje sie skarbonką.
      • kawozuka Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 18:18
        pieprzyć samochód najwazniejsze są skrzydła; powodzenia kasiu ruchasiu
    • pani_rosomak Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 00:46
      Mam lepszy przykład: ja i mój o dwa lata młodszy brat robiliśmy prawko w tym samym czasie, ale to jemu wolno było prowadzić auto ojca, mnie nie. Dochodziło nawet do takich absurdów że jak brat odwoził mnie czasem do domu (od 21 roku życia mieszkam osobno) to za rogiem się przesiadaliśmy żebym sobie mogła poprowadzić. Chore. Czasami gdzieś na autostradzie mogłam sobie troszkę pojechać, ale to dopiero była męka: zwolnij, zjedź, wyprzedź, zmień bieg i tak w kółko. Zero zaufania. Za którymś razem "wyszłam z nerw" do reszty, dałam po hamulcach na środku autostrady gdzieś we Włoszech i wysiadłam. Cud że nikt na nas nie wpadł. I muszę Cię zmartwić, rodzice z moralizatorstwa nie wyrastają, przynajmniej niektórzy rodzice. Możesz 20 lat mieszkać na swoim, mieć faceta, nawet być zawodowym kierowcą. Nic z tego. Dla nich na zawsze pozostaniesz dzieckiem i jak dziecko będą cię traktować , dopóki sami nie zdziecinnieją ze starości. Moja metoda: potakuj i rób swoje. I więcej pobłażliwości.
      • m_arc_in Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 13:30
        Moment, moment. Jesli faktycznie zatrzymalas sie na autostradzie w miejscu do
        tego nie przeznaczonym, to moim skromnym zdaniem naprawde dobrze byloby gdybys
        nie wsiadala za kolko... Primo - zlamalas obowiazujace przepisy, secundo -
        narazilas na niebezpieczenstwo i siebie i innych, tertio - zachowalas sie jak
        rozkapryszone dziecko, rzucajace sie na podloge sklepu kiedy rodzice odmawiaja
        zakupu kolejnej zabawki. Co do moralizatorstwa - w duzej czesci wynika ono z
        troski o dziecko. I to jest naprawde naturalne. Nienormalnym jest kiedy zakazy,
        nakazy, sugestie rodzicow pozostaja w sprzecznosci ze zdrowym rozsadkiem. A tak
        jest w przypadku samochodu kasi... Jest jego wlascicielka a nie moze go
        uzytkowac. Nie rozumiem tylko po jaka cholere auto zostalo kupione? PS. A nie
        pomyslalas o tym, ze brat, mimo tego, ze mlodszy moze lepiej jezdzic od Ciebie?
        Prawo jazdy robilem rownolegle z moja kuzynka, rownolatka. Ona jezdzila i ja
        jezdzilem. Dla niej problemem jest 150 km, ktore musi przejechac, ja czesto
        wyjezdzam na weekend nad morze polywac na desce (mieszkam w centrum). Ona nie
        przekracza dopuszcalnych 130 km na autostradzie, ja startuje w wyscigach
        samochodowych... Predyspozycje? Pasja? Chec doskonalenia umiejetnosci? Wiara we
        wlasne mozliwosci, ktorych nigdy nie powinnismy przeceniac? Nie wiem, odpowiedz
        sobie sama. Wiek, staz "z prawem jazdy", ilosc przejechanych kilometrow tylko
        posrednio przekladaja sie na to kto, jakim jest kierowca... A na Twoj post
        odpisuje tylko z jednego powodu - jesli faktycznie zatrzymalas sie "na srodku"
        autostrady, to nie powinnas prowadzic samochodu.
        • jaktheparrot Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 15:38
          Moment, moment. Jesli faktycznie w przeciwieństwie do kuzynki przekraczasz dozwolone 130 km na autostradzie, a praktyki z wyścigów samochodowych przenosisz na drogi publiczne, to moim skromnym zdaniem naprawde dobrze byloby gdybys nie wsiadal za kolko... Primo - łamiesz obowiazujace przepisy, secundo -
          narażasz na niebezpieczenstwo i siebie i innych.

          Numer z daniej po hamulcach na włoskiej autostradzie jest godny pożałowania, ale to nie usprawiedliwa takiej hipokryzji.
          • m_arc_in Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 10:37
            Odpowiadajac - nigdzie nie napisalem, ze styl jazdy z wyscigow przenosze na
            droge publiczna. Uwierz mi dwa dni spedzone na torze pozwalaja na to by
            w "cywilnej" jezdzie nie lamac przepisow kodeksu drogowego. A doswiadczenia n
            nim zdobyte pomagaja bezpieczniej jezdzic - dobrac optymalny tor przejazdu
            zakretu, zapanowac nad samochodem na sliskiej nawierzchni, dopracowac hamowanie
            itd. Wiesz, znam niewiele scigajacych sie osob, ktore przenosilyby tor na
            droge. Moze dlatego, ze maja swiadomosc od tego jak bardzo roznia sie warunki
            jazdy na torze i na drodze publicznej, moze dlatego, ze wiedza na ile roznia
            sie samochody jakimi jezdzi sie "cywilnie" i sportowo, moze dlatego, ze maja
            wyobrazenie tego jaka potworna sile ma rozpedzony samochod - nawet tan
            najmniejszy... Polecam sprobowac i wtedy zapraszam do dyskusji. Co do
            ograniczenia szybkosci - tak przekraczam dopuszczalna predkosc, nie tylko na
            autostrdzie. Rzadko zdarza mi sie to w miescie, nigdy na drogach wewnetrznych
            strefy zamieszkania. Bo mam pelna swiadomosc tego, ze jadac te 30 km/h mam
            szanse zapanowac nad samochodem kiedy przed maska zobacze dziecko przebiegajace
            do kolegi stojacego po drugiej stronie uliczki. Co do autostrady - nie sadze
            bym stwarzal nadmierne zagrozenie dla innych uzytkownikow drogi, panuje nad
            samochodem, przewiduje to co moze wydarzyc sie n drodze, mysle jadac. Tak na
            marginesie - w Niemczech na "otwartych" autostradach ma miejsce mniej wypadkow
            drogowych niz u nas... Wiesz, bezpiecznie nie znaczy wolno. Wyprzedzajac za
            miastem ciezarowke jadaca 80 km/h, chcac stosowac sie do obowiazujacych
            przepisow, musialbym jechac 90 km/h. Takie wyprzedzanie trwa zdecydowanie
            dluzej i stwarza zdecydowanie wieksze niebezpieczenstwo dla innych uzytkownikow
            drogi niz wyprzedzanie przy roznicy predkosci 30-40 km/h.. Reasumujac -
            wdzieczny bylbym za czytanie ze zrozumieniem i w miare mozliwosci pozostanie
            przy przedstawionych faktach. Nadintrpretacja nie jest wskazana. PS. Jesli nie
            widzisz roznicy w przekroczeniu szybkosci (swoja droga - nigdy to Ci sie nie
            zdarzylo???) i zatrzymaniu samochodu na autostradzie to ciezko bedzie nam sie
            wzajemnie zrozumiec.
            • sejmik_bociani Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 13:44
              No widzisz? Mądrzysz się kierowco rajdowy, a przepisów nie znasz. Przekroczenie
              dopuszczalnej prędkości po to, żby szybciej zakończyć manewr wprzedzania nie
              jest wykroczeniem. Może dla bezpieczeństwa innych użytkówników dróg wróć na
              tor. Najlepiej na trybuny.
              • m_arc_in Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 16:15
                Dziekuje za pouczenie. Primo - rajdy samochodowe a wyscigi to dwie rozne
                konkurencje rzadzace sie odrebnymi przepisami. Na tor wroce zgodnie z
                kalendarzem pucharu w jakim startuje. Secundo - na temat dopuszczalnej
                predkosci, wyprzedzania i wielu innych kwestii przydatnych kierowcy poczytac
                mozna w Kodeksie Drogowym -
                www.lubuska.policja.gov.pl/kwp/policja_radzi/ruch_drogowy/kodeks_drogowy.
                Serdecznie polecam lekture. I rozmawiajmy o konkretach. Rownie dobrze mozna
                przyjac, ze samochod jadacy zgodnie z przepisami 90 km/h moglbym wyprzedzac
                przy predkosci 150 km/h tlumaczac przy tym, ze przekroczenie predkosci mialo na
                celu tylko i wylacznie skrocenie czasu wyprzedzania (to akurat prawda) i
                zagwarantowanie uzytkownikom drogi wiekszego bezpieczenstwa? To kierujacemu
                wyprzedzanym pojazdem zabronione jest zwiekszanie jego predkosci... Tertio -
                tak, moja przygoda ze sportem motorowym zaczela sie od kibicowania... Pozniej
                byly KJS'y, teraz wyscigi. A na trybunach tez chetnie zasiadam - chociazby
                kibicujac znajomym scigajacym sie w rallycross'ie...
              • mooz Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 23:54
                Przekroczenie dozwolonej prędkości podczas wyprzedzania jest jak najbardziej
                wykroczeniem, jednak policjanci za takie coś zazwyczaj nie karzą (sam słyszałem
                w telewizji policjanta mówiącego o tym że w tym wypadku nie będą się czepiali).
    • sraczynski Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 01:48
      hehe, mnie śmieszy mój ojciec, mimo że prawo jazdy mam juz parę lat i 23 wiosny na karku, to ciągle słyszę gdy gdzieś sobie jadę: pamiętaj nie parkuj pod drzewem, uważaj by nie wlać ropy zamiast paliwa, uważaj przy podjeżdżaniu na krawężnik, włączaj światła, jedz ostrożnie.... brrrrr
    • konrado80 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 02:02
      a Ty nie mialas isc z mechanikiem kupic samochod?? ;)
      kurcze, nie masz za ciekawie, ale nie rozumiem Twoich rodzicow
      to po co ten samochod jest kupiony?? ile oni sie dolozyli ze zabraniaja Tobie
      go ruszac?? powiedzieli chociaz dlaczego nie mozesz go ruszac??
    • nomen_woman Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 02:09
      rodzice tak mają, zwłaszcza w stosunku do cór:)
      ja bym ten wątek zatytułowała inaczej: absurdy wychowawcze.
      ja pamiętam jak mama mi powatrzała:
      "bez poduszek nigdy nie będziesz elegancka" (poduszek na ramionach) :D

      ----
      jeżeli przepełnia cię chęć czynienia dobra, albo po prostu jesteś miłym
      człowiekiem, obejrzyj, odśwież stronę i przesuń suwak w prawo:
      odnowa.gazeta.pl/galeria_prac/go:zobacz:30847/
    • plentas A może tak zapytasz tatusia? :) 03.03.07, 08:11
      Wiesz, najlepiej zwyczajnie spytać, bo może ma jakiś powód, na przykład że nie
      masz prawka :) Jeśli to nie pomoże, to udowodnij mu, że jesteś odpowiedzialna i
      nie zrobisz sobie krzywdy. To samo miałem ze swoim starym. Chciałem zacząć
      zarabiać własne pieniadze na tym patencie www.zarobmilion.pl , ale jak mu
      powiedziałem to zaczął się czepiać, że się nie znam i tylko umoczę kasę. OK.
      Odłożyłem sobie stówę i nic nie mówiąc zacząłem po cichu. Jak zarobiłem siedem
      tysi w pierwszym miesiącu, to tylko pokiwał głową, bo mu łyso było przyznać, że
      się mylił. ALE w drugim miesiącu sam przyszedł i zaczął podpytywać jak to robię, heh
    • t000mek Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 08:53
      Kup woz kempingowy!
      • t000mek Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 08:58
        www.zarobmilion.pl i ty myslisz, ze ktos sie na to nabierze, to trzeba byc
        skonczonym idiota!!!
    • jack_ryan uwaga 03.03.07, 12:08
      /| | |
      ||__|| | PROSIMY NIE KARMIĆ |
      / O O\__ |
      / \ TROLLA |
      / \ \ |
      / _ \ \ ----------------------
      / |\____\ \ ||
      / | | | |\____/ ||
      / \|_|_|/ | __||
      / / \ |____| ||
      / | | /| | -->
      | | |// |____ -->
      * _ | |_|_|_| | \-/
      *
    • hrunka Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 03.03.07, 12:36
      chyba czasami tak już jest ze skoro nam się z ojcem nie układa z naszymi
      partnerami tez ...:)wystarczy ze tak szczerze powiesz co myślisz na ten temat,
      tak jak szczerza jestes tu na forum.:)
    • naprawdetrzezwy Ty kupiłeś samochód? Za swoje pieniądze? 03.03.07, 14:57
      To _żówno_ Twym rodzicom do tego wehikułu.

      Chyba, że to ONI kupili za swoje - wtedy możesz wsadzić mordę w kubeł i nie bulgotać.


      No to KTO kupił i ZA CZYJE pieniądze?
      • arius5 Co za roznica, kto kupil ? 03.03.07, 19:52
        Jezeli samochod jest jej lub dla niej, to niechze sama decuduje co z nim zrobi.
        A jak ja Ci kupie telewizor w prezencie, to tez bede mial prawo decydowac, ze
        mozesz tylko ogladac TV Trwam, bo to "za moje pieniadze" ?
        Ludzie, wyjdzcie ze sredniowiecza.
        • naprawdetrzezwy taka: 03.03.07, 22:25
          1.. kupiła za swoje, ale czeka na pozwolenie rodziców - ergo jest idiotką
          2.. nie kupiła niczego, bo jej nie stać, ale żąda, by to ona o wszystkim decydowała.


          00. niech dorośnie, zarobi i sama sobie będzie sterem, żaglem, okrętem i pompą zęzową.


          a nie rozpieszczonym i rozwydrzonym bachorem.
          • hella_79 Re: taka: 05.03.07, 13:56
            jeżeli jej kupili rodzice jako prezent, to jest jej samochód! ja też jak dostałam sdamochód mówiłam "kupiliśmy", bo zakup był wspólny (w sensie wyboru) - ale de facto samochód jest mój- na mnie zarejestrowany (ojciec współwłaściciel ze wzgledu na ubezpiecznie - byłam wtedy jeszcze tzw. młodym kierowcą), był to prezent dla mnie i ie wyobrażam sobie, zeby mój ojciec postąpił jak ojciec kasi. więc albo coś jest nie w porządku z ojcem (niby daje prezent, ale......). albo samochód jest rodzinny i stąd s\cały porbkem
    • patisson1 Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 09:25
      Do autorki wątku- znam Twoje problemy z autopsji. Mieszkam bardzo blisko moich
      rodzicow i często się z nimi widuję. Oni nie potrafią chyba do dzis, do końca
      zaakceptować mojej doroslości. Kwestia z samochodem była podobna - moja mama
      szantażowała mnie psychicznie w kwestii mojej jazdy samochodem. Gdy się o mnie
      bała, robiła wszystko, żeby mnie przekonać, abym pojechała gdzieś autobusem,
      zamiast samochodem. Gdy się upieralam i stawialam na swoim, musiałam do niej
      zadzwonić, żeby uspokoić, że dojechalam szczęśliwie. Często stawiałam na ostrzu
      noża i nie podporządkowywałam sie, ale to też nie jest dobre roziązanie-mama
      choruje, a nerwy i stres potęgują dolegliwości. Ja nie chcę być tego przyczyną,
      a jednocześnie chcę żyć jak dorosła osoba.
      Moja siostra, młodsza o 5 lat mieszka w innym kraju. Tam jeździ autostradami z
      prędkością dźwięku i mojej mamy to nie przeraża, bo jest kwestia odleglości,
      oddalenia spraw, bo moja siostra ma męża, ktory o nią dba (ale co pomoze mąż na
      fotelu pasażera?)
      Nie chcę w imię wolnosci opuszczać swego miejsca, kocham moich rodzicow, chcę
      ich odwiedzać, wnosić w ich emeryckie zycie coś od siebie, bo tylko mnie mają
      na miejscu, więc nie jest rozwiązaniem wyprowadzenie się do innego miasta.
      Trudne to są sprawy, postępy przychodzą w marudnym tempie latami, ale
      przychodzą- teraz jeżdżę samochodem na co dzień do pracy, czasami gdzieś poza
      miasto. Zdarza się nawet, że wiozę gdzieś moją mamę, ale najczęściej jest tak,
      że gdy wyjeżdżamy spod domu dwudziestką, moja mama już
      przestrzega :"zwolnij"... :-)
      • sugarfreak Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 10:31
        nastepnym razem kupuj samochod sama, a nie przez tatusia, to nie bedzie problemu
        • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 10:51
          Qcze jak mój post sie rozwinął. dzięki da dobre słowo :) Już doszliśmy z tatą
          do porozuzmienia. Samochód jest "nasz"- od strony finansowej.
          Porozmawiałam z nim i on po prostu obłednie sie o mnie boi. Chciał go dac do
          zaufanego mechanika nastepnego dnia zebym do niego nie wsiadala bo zawsze to
          uzywany nie z salonu. A przy tym widze ze odezwał sie w nim "mały chłopiec" i
          chciał troszkę sam sie nim pocieszyc... Rozmawiałam z nim rozumie o co mi
          chodziło i było mu tak głupio ze zabrał mi tą radośćktóa ma się zaraz od razu
          jak na coś czekasz dłuugoo i chcesz to po prostu najzwyczajniej w świecie
          zobaczyć, że przyjechał do mnie do pracy i sie przeprosiliśmy nawzajem bo oboje
          mieliśmy swoje "powody" zeby się jakoś tam zachowywać...
          Dzięki :)
          Ściskam Cieplutko
          Buziaki!
          • mooz Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 05.03.07, 00:04
            Miałem podobne historie z pierwszym moim samochodem, który był niby mój, ale
            zarejestrowany na mamę. Wykorzystywała to do szantażowania mnie i zabraniała
            wsiadania do niego nawet wtedy kiedy był potrzebny w autentycznie krytycznej
            sytuacji. Naprawdę się wkurzyłem i przestałem w ogóle nim jeździć, stał na
            parkingu parę miesięcy nieużywany (rodzice nie mają prawa jazdy). Wtedy dotarło
            do nich, że trzeba coś zrobić, postawiłem sprawę na ostrzu noża: albo samochód
            będzie przepisany na mnie, a ja spłacę go rodzicom, albo nie będę jeździł w
            ogóle i niech robią sobie z nim co chcą. Udało się, Maluszek został przepisany
            na mnie, a ja w ciągu paru lat zwróciłem pieniądze co do grosza.
            Nie dajcie się namówić na takie układy, że samochód jest niby wasz, a tak
            naprawdę rodziców. Lepiej już nie mieć samochodu w ogóle. Teraz to już nie jest
            tak straszny majątek jak kiedyś, gdy na Malucha trzeba było odkładać długimi latami.
          • mam.login Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 05.03.07, 11:29
            Dziewczyno, jesli chcesz miec swoj samochod, ktorego nikt Ci nie bedzie
            zabranial uzywac, to go sobie KUP. To proste. Zarob i kup - podobnie z
            mieszkaniem. Jesli samochod kupuje ojciec, to jest to jego wlasnosc i on
            decyduje o wszystkim, Tobie moze go jedynie uzyczyc, ale absolutnie nie musi.
    • scher Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 13:46
      Już sam twój nick daje o tobie dziwne świadectwo.

      Sz.
      • kasia_ruchasia Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 15:01
        łojeny :D
        • mikejar Re: obłędne moralizatorstwo rodziców 04.03.07, 16:03
          Ciesze sie ze wszystko sie ulozylo Jezeli bedziesz miala chwile
          przeczytaj moje rady dla ciebie ( Do Kasi itd . -mikejar) Moze te rady
          pomoga tobie w przyszlosci Glowa do gory - najwazniejsze to porozumienie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka