Dodaj do ulubionych

Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci

14.12.07, 13:00
Ostatnio znajoma mojej mamy zostala wdowa, jej synek polsierota.
Poznala tego faceta, starszego od niej o 30 lat juz parenascie lat
temu, byla to wielka milosc, najpierw sie spotykali, potem wzieli
slub, potem mieli synka. Ona miala wtedy 36 lat on 66. Teraz umarl,
co chyba nikogo nie dziwi, bo 75 lat to i tak calkiem dobry wiek
przy stresujacym i intensywnym trybie zycia. Kochali sie do konca,
wszystko bylo pieknie, ale umarl, zona zostala sama, ma prace, ale
jednak to maz zarabial najwiecej, chlopczyk w wieku 9 lat stracil
ojca.

Moim zdaniem to jest szczyt nieodpowiedzialnosci, jezeli ktos robi
sobie dziecko w takim wieku.

Przypomnialam sobie o tym po przeczytaniu wczoraj artykulu, ze
najstarsza matka swiata (66 lat), matka dwojki malusienkich jeszcze
blizniakow ma raka i tez umiera. Co za egoizm!!! Wiadomo, ze nigdy
by nie byla w stanie wychowac maluszkow, nawet gdyby nie nowotwor.
Po co ci ludzie w takim wieku robia sobie dzieci? Jezeli wczesniej
nie byli na to gotowi, albo nie chcieli, albo robili kariere to ich
strata, ale trzeba miec przeciez troche rozsadku.
Obserwuj wątek
    • jace_k00 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:05
      tak to już jest, że niektórzy na stare lata "robią sobie zabawkę", ale
      generalnie to się zgadzam, szczyt głupoty i nieodpowiedzialnosci. Jeżeli
      powiedzmy chłopak czy dziewczyna w wieku 20 lat ma 60-70 letnich schorowanych
      rodziców to co ma robić? Poświęcić swoje najlepsze lata dla nich, olac sprawę i
      oddac do domu starców czy co innego?
      • agataakol Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:28
        co ty opowiadasz?
        w pierwszym malzenstwie spotkalo mnie tylko tluczenie i poniewieranie
        odeszlam od meza
        dzisiaj mam 30 lat i probuje skonczyc studia i zaczac normalnie
        pracowac
        nie mam gdzie mieszkac, bo mnie nie stac zaplacic pol miliona za
        mieszkanie, kredytu tez nikt mi nie da, zreszta z czego bym go
        splacala i co??? mam sobie zrobic teraz dziecko, bo mam odpowiedni
        wiek??? oczywiste jest to ze musze sie z tym wstrzymac i modlic
        siebie zeby kiedys Bog mi je dal.

        nie kazdy ma w zyciu rozowo!!!
    • mrsnice Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:07
      a jakie to ma znaczenie ile facet ma lat? To matka decydując się na
      dziecko musi umieć je utrzymać. Ja sama na dobrym poziomie utrzymuje
      swoje dziecko, inaczej bym się na ciążę nie zdecydowała. Nie
      rozumiem, jak inteligentna kobieta można w obecnych czasach liczyć
      na sponsoring faceta. I to niezależnie od ich wieku.
      • misia12347 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:14
        To nie jest chyba kwesita sponsoringu faceta, ale tego, że nie
        bedzie wychowywał swojego dzieciaczka.
        Nie zgadzam się z Waszymi odpowiedzimi na formu. Znam taką parę.
        Dość późno wyszli za siebie (ona miała 35, on 40), nie dlatego że
        byli egoistyczine nastawieni do zycia czy robili karierę, tylko
        dlatego, że późno sie spotkali. Później było pare lat walki o to,
        żeby zajść w ciążę, w końcu się udało. Niestety z winy lekarzy
        chłopczyk zmarł 2 tyg po urodzeniu. Jestem pewna, że byli by
        najlepszymi rodzicami pod słońcem, gdyby mieli taka szansę, a ich
        dziecko miało by jak w niebie.
        • mary_an Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:05
          Ale to nie jest wcale jeszcze tak pozno, miec dzieci w wieku 40 lat
          to jeszcze nie jest tragedia, bo ludzie zyja tez dluzej. Ale jesli
          jedno ma 65 lat jak dziecko sie rodzi, to nie ma cudow, raczej nie
          dozyje jego pelnoletnosci i tym sposobem swiadomie skazuje je na
          bycie (pol)-sierota.
          • kanapony Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 01:44
            a co ma zrobic taki 60-letni facet, jak się dowie, że jego kobieta
            (dużo młodsza) zaszła w ciążę?
            zmucic do usunięcia ciąży??
            co Ty wymyślasz? jaki egoizm? co za bzdury!!!
            moim zdaniem egoizmem byłoby właśnie usunięcie takiej ciąży
            myślenie typu:
            1 - młoda - bo on jest stary i nie utrzyma dziecka bo wkrótce
            umrze...
            2 - starsza - jestem starsza, teraz sobie używam życia a nie
            pieluchy...
      • happy_time Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:15
        Dlaczego sponsoring? Przeciez wydatki na dziecko sa wspolne i zarowno ojciec jak
        i matka powinni na nie zarabiac.

        > swoje dziecko, inaczej bym się na ciążę nie zdecydowała. Nie
        > rozumiem, jak inteligentna kobieta można w obecnych czasach liczyć
        > na sponsoring faceta. I to niezależnie od ich wieku.

        A co jezeli ta inteligenta kobieta zachoruje, straci prace itp Kto bedzie
        utrzymywal dziecko?
        Zreszta tu chyba nie chodzi tylko o pieniadze, ale o to ze te dziecko bedzie sie
        wychowywac bez ojca.
      • arszana ale kobieta 36 lat a 66 lat, to jest roznica? 14.12.07, 13:27
        ale sprawa, kobieta w wieku 36lat pokochala mezczyzne sztarszego,
        maja dziecko, on umarl, umieraja tez mlodzi, co za post, rece
        opadaja.
        • mary_an Re: ale kobieta 36 lat a 66 lat, to jest roznica 14.12.07, 15:13
          arszana napisała:

          > ale sprawa, kobieta w wieku 36lat pokochala mezczyzne sztarszego,
          > maja dziecko, on umarl, umieraja tez mlodzi, co za post, rece
          > opadaja.


          No ale jezeli umrze facet lat 75 lat i osieroci swoje dziecko, badz
          kobieta 70 lat i zostawi dwojke malusienkich dzieci to co innego,
          niz jezeli ktos zginie tragicznie w wypadku badz z innych powodow
          umrze w wieku 40 lat. Smierc ze starosci to smierc naturalna i jak
          najbardziej przewidywalna, jezeli za rok urodze dziecko i nastepnego
          dnia przejedzie mnie tramwaj to raczej jest to nieprzewidywalne, jak
          urodze dziecko majac ok. 70 to raczej mozna przewidziec, ze dlugo
          juz nie pozyje.

          Nie pisze, ze ojej, on, mlody tatus lat 35 mial raka mozgu, albo
          wypadek samochodowy i umarl. Nie. Facet mial 75 lat i zostawil
          dziecko i zone bo umarl ze starosci. Ta druga kobieta miala 66 lat
          jak urodzila, teraz sie okazalo, ze umiera na raka. Tez mogla
          przewidziec, ze dlugo nie pozyje.
          • agataakol Re: ale kobieta 36 lat a 66 lat, to jest roznica 14.12.07, 15:37
            Dziewczyno co ty za bzdury wypisujesz. Dobrze, jest roznica czy sie
            umiera naturalnie w wieku 75 lat czy w wypadku w wieku 45 lat ale i
            w tym i w tym przypadku dziecko zostaje pol sieroto i mysle ze tak
            samo czuje strate, a moze nawet w tym drugim przypadku bardziej, ze
            cos zostalo mu zabrane tak po prostu przypadkowo.
      • agataakol Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:29
        Chcialam dodac ze moj partner zyciowy jest o 5 lat starszy i czeka
        grzecznie na mnie! Wiec pewnie tez bedzie tatusiem po 40 jak nie
        pozniej.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:21
      Co Ciebie to wogole obchodzi, to nie twoje zycie. Jakim prawem Ty smiesz
      twierdzic, ze wiesz co jest dla kogos innego najlepsze??
      • asiuniap Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 20:38
        znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

        > Co Ciebie to wogole obchodzi, to nie twoje zycie. Jakim prawem Ty
        smiesz
        > twierdzic, ze wiesz co jest dla kogos innego najlepsze??

        W jakim wieku urodzili cie twoi rodzice? Ciekawa jestem w jakim
        wieku byli rodzice tych wszystkich zwolennikow "starego" macie i
        tacierzynstwa. Ja jestem dzieckiem poznych rodzicow i uwazam, ze to
        nie jest dobry pomysl.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 17:19
          asiuniap napisała:

          > znowuwzyciuminiewyszlo napisała:
          >

          >
          > W jakim wieku urodzili cie twoi rodzice?

          Po czterdziestece, a co?

          Ciekawa jestem w jakim
          > wieku byli rodzice tych wszystkich zwolennikow "starego" macie i
          > tacierzynstwa.

          Nie jestem zwolenniczka, co z reszta napisalam w jednym z postow. Uwazam jednak
          ze wtracanie sie w cudze sprawy to poprostu chamstwo. Nie wiem co autorke
          obchodzi to kiedy kolezanka jej matki zdecydowala sie na dziecko.
    • magda19831 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:24
      Zgadzam się z Tobą w 100%. Siostra mojej mamy ma 40lat a jej mąż
      chyba 55, ich syn ma 13lat a córka 2 miesiące !!!!!!!!
    • mathias_sammer Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 13:33
      placisz na utrzymanie tych dzieci, ze temat cie interesuje?
      m.s.
      • mary_an Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:02
        Temat mnie interesuje, bo w dzisiejszych czasach coraz wiecej ludzi
        sie decyduje na dzieci w wieku powyzej 50-60 lat. I mnie to
        przeraza, jak slysze i czytam, ze potem ich dzieci zostaja sierotami
        i to nie z winy wypadku, tylko bo rodzice po prostu umarli ze
        starosci.

        To dla mnie jest dowod skrajnej lekkomyslnosci, jak technika bedzie
        dalej szla do przodu i umozliwiala kobietom 66letnim i starszym
        rodzenie dzieci to ja nie chce wiedziec jak bedzie wygladal swiat.

        I jak to ja nie place? A kto placi podatki? A kto potem utrzymuje
        sieroty? Panstwo - przeciez potem te dzieci dostaja roznego rodzaju
        zasilki, albo laduja w domach dziecka oplacanych z moich podatkow.
        • prom_do_szwecji Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:12
          renta jest raczej z tego, co rodzice płacici przez całe życie do ZUS
          a nie pobierali przecież emerytury
        • agataakol Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:46
          Najpierw pisesz o kobiecie 36 letniej, a potem zaczynasz sie
          usprawiedliwiac ze chodzi Ci o ludzi po 50. Zdecyduj sie.
        • burza4 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 23:34
          mary_an napisała:

          > Temat mnie interesuje, bo w dzisiejszych czasach coraz wiecej
          ludzi > sie decyduje na dzieci w wieku powyzej 50-60 lat.

          faktycznie, na kopy takich...

          nie przejmuj się tak bardzo utratą swoich podatków - ludzie
          decydujący się późno na dziecko nie żyją zazwyczaj z zasiłków, a
          mają solidny dorobek, więc twoje podatki mają w nosie. A na rentę,
          którą dostaje osierocone dziecko sami odprowadzali pod dostatkiem
          składek - pracowali zdaje się na to kilkadziesiąt lat, a emerytury
          już nie doczekali, więc państwo jest znacznie do przodu.

        • cantucci Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 08:19
          Nie widzę tu wtracanai się wczyjeś sprawy jak ktoś napisał. To forum
          i każdy może podjąc taki temat na jaki ma ochotę. przecież
          dziewczyna nei poszła do nich do domu i nie wypomniała im tego.
          Zgadzam się z autorką wątku. To brak odpowiedzialnosci i robienei
          sobie zabawki z ludzkiego życia. Bo co czeka to dziecko jak
          zabraknie rodzicow? Tułaczka po świecie...
      • asiuniap Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 20:40
        mathias_sammer napisał:

        > placisz na utrzymanie tych dzieci, ze temat cie interesuje?
        > m.s.

        Jestes moze dzieckiem poznych rodzicow? Wiesz jak to jest? Jak nie,
        to zamknij dziob. Jak sprawdzisz to na wlasnej skorze, to sie
        wypowiadaj.
        • lilaaaa Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 01:10
          Ja jestem dzieckiem "późnych" - jak to okreslasz - rodzicow. I wiesz
          co? Mialam najwspanialsze dziecinstwo na swiecie. Rodzice dojrzali,
          swiadomi swoich i moich potrzeb, potrafiacy sie poswiecic i oddac
          dziecku, bo juz nie musza gonic za niczym.
          Teraz jestem w ciazy z mezczyzna duzo ode mnie starszym. Wszystko
          zaplanowane, swiadome. Nie mam zamiaru wyrzekac sie dziecka z kims,
          kogo kocham tylko dlatego, ze daty na naszych metrykach znaczaco sie
          roznia.
    • prom_do_szwecji Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:09
      mój ojciec umarł na raka w wieku 52 lat. Nie byłam wówczas dużą
      dziewczynką. Ojciec mojej mamy zginął w wieku 57 lat. Mama miała 13
      lat.
      Nie ma reguły, kiedy ktoś umrze i jak małe dzieci zostawi.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:20
      Uf! udalo mi sie! Poniwaz moj ojciec mial zaledwie kilka lat po 40 jak sie
      urodzilam, jestem przez Ciebie to zaakceptowania. Przekaze za to koledze ktorego
      ojciec byl po 60 kiedy on sie urodzil, ze niektorzy uwazaja ze nie powinien byl
      znalezc sie na tym swiecie. Ucieszy sie jak nic.
      • mary_an Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:24
        Nie patrze z punktu widzenia dziecka, fajnie, ze sie urodzilo i ma
        szanse zycia, fajnie, ze ma (a moze juz mialo) cudownych kochajacych
        rodzicow.
        Patrze z punktu widzenia ojca, ktory zupelnie nieodpowiedzialnie
        decyduje sie na swiadome skazanie swojego syna na bycie sierota. Czy
        ojciec twojego kolegi zyje? Czy kolega byl szczesliwy, ze w wieku,
        kiedy inni kumple mieli jeszcze mlodych rodzicow na chodzie on
        odwiedza go w szpitalu na oddziale geriatrycznym?? Czemu nie
        splodzil syna, jak mial chociazby 40 lat i jeszcze wystarczajaco
        sil, zeby go wychowac?
        • prom_do_szwecji Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:31
          jaka różnica na jaki oddział chodził? Nie sądzę, zebym była
          szczęśliwsza odwiedzając mojego młodego ojca na oddziale
          onkologicznym.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:31
          jak byl mlody tez splodzil, potem drugi raz sie ozenil i urodzil mu sie moj
          kolega. Ojciec zyje, dobija do 90, w szpitalu nie przebywa (wyobraz sobie ze to
          ze ktos jest stary nie znaczy ze musi byc w szpitalu). I nie skazal syna na
          sieroctwo, bo chlopak ma juz 25 lat.
        • sumire Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:35
          czyli co, człowiek powyżej 50. roku życia nie powinien uprawiać
          seksu, a tym bardziej nie powinien chcieć mieć dzieci, a jeśli mu
          się zdarzy, to zagonić kobitę w te pędy na zabieg?...
          nie powiem, czym mi takie poglądy trącą.
          to, czemu facet nie spłodził syna w wystarczająco młodym wieku, to
          nie jest Twoja sprawa, a tylko jego. byłoby super, gdybyśmy mogli
          sobie zaplanować, że w wieku 25 lat sprawimy sobie córkę, w wieku
          27 - syna, 30 - wybudujemy dom i tak dalej, ale wydaje mi się, że
          raczej nie możemy...
          • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:42
            sumire napisała:

            > czyli co, człowiek powyżej 50. roku życia nie powinien uprawiać
            > seksu, a tym bardziej nie powinien chcieć mieć dzieci, a jeśli mu
            > się zdarzy, to zagonić kobitę w te pędy na zabieg?...
            > nie powiem, czym mi takie poglądy trącą.
            > to, czemu facet nie spłodził syna w wystarczająco młodym wieku, to
            > nie jest Twoja sprawa, a tylko jego. byłoby super, gdybyśmy mogli
            > sobie zaplanować, że w wieku 25 lat sprawimy sobie córkę, w wieku
            > 27 - syna, 30 - wybudujemy dom i tak dalej, ale wydaje mi się, że
            > raczej nie możemy...

            Zwróć uwagę, że pomiędzy 25 a 55 czy więcej lat jest 30 lat różnicy i więcej -
            to dużo czasu:)
            • sumire Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:46
              to był tylko przykład :)
              do mnie po prostu całkowicie nie trafia sposób myślenia w
              stylu "dlaczego nie zrobili tego wcześniej, skoro mogli". widocznie
              nie mogli, no. ich sprawa.
              • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:53
                sumire napisała:

                > to był tylko przykład :)
                > do mnie po prostu całkowicie nie trafia sposób myślenia w
                > stylu "dlaczego nie zrobili tego wcześniej, skoro mogli". widocznie
                > nie mogli, no. ich sprawa.

                Tu się z Tobą zgadzam.
                Choć mimo wszystko uważam decyzję o podjęciu się roli rodzica w wieku 55 lat czy
                więcej za ryzykowną. Daleka jestem od oceniania bo to nie moja sprawa i nie moje
                życie. Ale wiem ile energii, czasu trzeba poświęcić dziecku. Wyobraź sobie, że
                masz 55 i więcej lat i wstajesz po nocach do maleństwa, że usypiasz je na
                rękach, że przez najbliższe lata w środku tygodnia czy w weekend budzisz się o 7
                rano i jak nie "pożyczą" Ci dziecięcia spragnieni wnusi dziadkowie to możesz
                zapomnieć o wyspaniu się w niedzielę;) I wiele wiele innych.
        • agataakol Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:50
          bo tylko glupi plodzi dzieci biorac pod uwage kryterium wieku,
          dlatego czesto mamy mlode kobiety ktore nie pokonczyly zadnej
          szkoly, nie pracowaly i placza ze nie maja co dziecku jesc dac, ale
          pewnie byly w idealnym wieku rozrodczym, to nalezy plodzic i
          rodzic!!!

          ograniczona jestes z tym swoim mysleniem
          nie kazdy moze miec dzieci wtedy kiedy by chcial
          czasami w zyciu trzeba z niektorymi rzeczami poczekac.
          • asiuniap Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 20:45
            agataakol napisała:

            > ograniczona jestes z tym swoim mysleniem

            Ty jestes ograniczona "z tym swoim mysleniem". Spojrz na problem od
            strony dziecka, nie rodzica.

            > nie kazdy moze miec dzieci wtedy kiedy by chcial
            > czasami w zyciu trzeba z niektorymi rzeczami poczekac.

            Kolejna zlota mysl z poradnikow tupu jak zyc i byc szczesliwym.
            Zenada.
      • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:32
        Masz rację ale wiesz co, mam znajomych kilka osób, które mają właśnie starszych
        rodziców. Każde z nich ma z tego powodu jakieś przemyślenia, odczuwa niekiedy
        żal - nie taki w złości tylko obawy ale również wtydzą się czasami, że wstydzą
        się że mają tak zaawanowanych wiekiem rodziców...ufff nie wiem jak to wyjaśnić.
        Że wielu rzeczy nie mogli z rodzicami robić bo byli zmęczeni, bo niektórzy byli
        chorzy. Nie ma nic gorszego niż miłość do rodzica i jednocześnie żal za coś, nie
        za to, że są starymi rodzicami i wstyd przed samym sobą, że można mieć o takie
        rzeczy pretensje bo przecież są (jeszcze) i wciąż kochają swoje dziecko. To jest
        znacznie bardziej skomplikowane.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:35
          O moim ojcu czesto ludzie mysleli ze jest moim dziadkiem. I co z tego? Ano nico.
          Ich problem. Z drugiej strony inne dzieciaki zazdroscily mi kilkanascie lat
          starszego brata.
          Zauwazylam ze starsi rodzice maja o wiele wieksza determinacje, zeby sie za
          szybko nie zestarzec i zyc jak najdluzej.
          • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:40
            znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

            > O moim ojcu czesto ludzie mysleli ze jest moim dziadkiem.

            Nie przesadzaj:) 40 lat dla mężczyzny żeby zostać tatą to żaden wiek;)
            Ale po 50 to już jednak nawet ja, choć to nie mój biznes i daleka jestem od
            oceniania kogokolwiek, uważam za zbyt "ryzykowną" decyzję.

            > Zauwazylam ze starsi rodzice maja o wiele wieksza determinacje, zeby sie za
            > szybko nie zestarzec i zyc jak najdluzej.

            A to chyba cecha kazdego rodzica, który kocha swoje dziecko i chce towarzyszyć
            mu i kochać i pomagać jak najdłużej się da:)
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:50
              > Nie przesadzaj:) 40 lat dla mężczyzny żeby zostać tatą to żaden wiek;)

              Napisalam ze mial ponad 40. Jak przychodzil po mnie do przedszkola dzieci
              mowily, ze przyszedl dziadek. A mi sie smiac chcialo bo nie rozumialam czemu
              ojcies sie wkurza :-)

              Wydaje mi sie, ze niktorzy, przepraszam za drastyczne slowo, ramoleja wraz z
              odejsciem dzieci na 'swoje'. Poniewaz w przyladku 'poznych' rodzicow etap ten
              przychodzi pozniej, zachowuja dluzej mlodosc. Nie robilam na ten temat badan,
              ale takie mam wrazenie.

              Jeszcze moja uwaga - ja nie zdecydowalabym sie swiadomie na pozne macierzynstwo
              z pobudek czysto egoistycznych. Chce byc ryczaca piecdziesiatka z odchowanymi
              latoroslami i przezywac wtedy druga mlodosc :-) wciaz pamietam, jak moja mama
              wrocila z mojej ostatniej wywiadowki w liceum i z ulga powiedziala:
              25 lat musialam chodzic na te durne wywiadowki, nawet nie wiecie jak sie ciesze
              ze to koniec!

              Z drugiej strony to, ze moi rodzice byli starsi mialo tez swoje bardzo wymierne
              plusy, otoz mieli wiecej pieniedzy na moje mniej lub bardziej wysublimowane
              potrzeby. Nie oznacza to ze ciagnelam od nich kase jak oszalala, ale mogli sobie
              pozwolic na to zeby wyslac mnie na kurs jezykowy za granice, podczas gdy moj
              najstarszy brat raczej nie mial takiej mozliwosci. Wszystko ma swoje plusy i
              minusy. Ja bym sie nie zamienila i juz :)
              • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 19:03
                znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

                > Napisalam ze mial ponad 40. Jak przychodzil po mnie do przedszkola dzieci
                > mowily, ze przyszedl dziadek. A mi sie smiac chcialo bo nie rozumialam czemu
                > ojcies sie wkurza :-)

                Moi rodzice są rodzicami chrzestnymi jednego chłopca. Kilka lat temu była Jego
                komunia. Poszli do sklepu razem z wujkiem - tatą chłopca po rower i On wybrał
                sobie jakiś. Mój wujek stał właśnie obok swojego syna gdy sprzedawca powiedział:
                "Poproś dziadka. Na pewno Ci kupi". Chłopiec obruszony powiedział: "To nie jest
                mój dziadek! To mój tata." Ale w tym przypadku późne ojcostwo raczej się nie
                sprawdziło bo dziecko było stale wyganiane na podwórko. Jego tata był i
                schorowany i nie chciało mu się zupełnie poświęcać czasu dziecku. Ale nie
                twierdzę, że nie byłby taki sam jak był młody (poza tym, że nie był chory).

                > Jeszcze moja uwaga - ja nie zdecydowalabym sie swiadomie na pozne macierzynstwo
                > z pobudek czysto egoistycznych. Chce byc ryczaca piecdziesiatka z odchowanymi
                > latoroslami i przezywac wtedy druga mlodosc :-)

                Kurcze to zupełnie jak ja! :)
                Widzę swoją mamę, kobietka pod 50 a wygląda na niecałe 40:)
                My z bratem dorośli a mama sobie jeździ to tu to tam. Nie ukrywam, że również
                jako babcia ma czas nam pomagać od czasu do czasu;)

                > Z drugiej strony to, ze moi rodzice byli starsi mialo tez swoje bardzo wymierne
                > plusy, otoz mieli wiecej pieniedzy na moje mniej lub bardziej wysublimowane
                > potrzeby.

                To prawda ale nie jest to regułą:) Są młodzi ludzie mający kasę i starsi, którzy
                nie mają wiele. Bywa i odwrotnie ale ile ludzi tyle przypadków;)

                > Wszystko ma swoje plusy i
                > minusy.

                Otóż to! :)

                > Ja bym sie nie zamienila i juz :)

                I to najważniejsze:)
        • prom_do_szwecji Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 15:48
          ja tam ma czasami żal do mojej mamy, ze ciągle była w pracy. Chociaż
          na tym, ze dużo pracowała tak de facto wiecej skorzystałam niż
          straciłam.
          Czasamio każdy ma o coś żal do rodziców - pewnie o brak uwagi.
          Niezaleznej od wieku
          • simply_z Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 18:40
            Wiesz co Mary -Ann ,pogadamy za 10 lat ,nikt nie wiadomo jak sie
            zycie potoczy.Mozemy sobie radoscie teoretyzowac ,co my to nie
            zrobimy ,jaks sie wyszalejemy ,jak zalozymy rodzine itp. a kto
            wie ,moze sie zdarzyc ,ze dziecko urodzisz dopiero po 40-tce ,twoj
            partner moze byc starszy itp. Wydaje mi sie ,ze brakuje ci wczucia
            sie w sytuacje w danej osoby ,pamietam post w ktorym wspolczulas
            kolezance ,majacej starszego męża i dziecko ,nie twierdzę ,ze cala
            ta historia mnie równiez nie dziwiła ale zakladam ,że ludzie
            kierują s ie w zyciu roznymi motywami. Pomysl o tym
            ps.moj pradziadek mial 57 lat ,gdy urodzil sie mój dziadek ,heh i
            zyl jeszcze do 90-tki.
            • mary_an Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 14:03
              Zauwaz, ze ja mowie o wieku powyzej 60 lat. Uwazam, ze nie ma
              problemu, jesli kobieta rodzi dziecko kiedy jeszcze moze silami
              natury, nawet jak ma 45 lat to jeszcze je odchowa i przynajmniej nie
              osieroci w wieku 10 lat (jeszcze sie nie umiera ze starosci majac 55
              lat).
              Mowie o ludziach, ktorzy sie za wdzelka cene decyduja na dziecko po
              60tym roku zycia, gdzie ocyzwiste jest, ze umra zanim dzieci dorosna.
              • kanapony Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 01:54
                dla kobiet po 60-tce to raczej niemożliwe (wyjątki tylko)
                więc z tego punktu nie ma co się wkurzac
        • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 08:13
          Cieszę się, że to rozumiesz, choć sama nie doświadczyłaś. Kiedy się
          urodziłam, mama miała 38 lat, a ojciec 49. Oczywiście, nie
          zdecydowali się na drugie. Właściwie całe swoje życie przeżyłam jako
          jedyna pociecha rodziców i ich podpora na starość, zostałam do tego
          zaprogramowana od samego początku. Najpierw przez 20 lat koszmar
          nadopiekuńczości, potem krótka przerwa, by nacieszyć się życiem i
          własną rodziną, a przed 40, kiedy moje koleżanki, mające sprawnych
          rodziców w wieku 60-70 lat, żyły pełnią życia, ja juz byłam uwiązana
          przy opiece. Największą cenę zapłaciły za to moje dzieci, które
          strasznie wtedy zaniedbałam. Koszmar klopotów wychowawczych, jakie
          ciągna sie od kilku lat, opisałam w paru wątkach na forum
          Wychowanie. Dzis mam wizytę kuratora, w poniedziałek - kolejna sesje
          terapii rodzinnej. Też mam żal do rodziców, że przez swoją
          egocentryczna postawę zniszczyli moja rodzinę. I dwa potworne
          wyrzuty sumienia: pierwszy, że nie płakałam po śmierci ojca w
          zeszłym roku, drugi - że choć kocham mamę i właściwie już tylko ona
          została mi z rodziny, mam okropną świadomość, że dopiero, gdy jej
          zabraknie, po raz pierwszy w życiu będę naprawdę wolnym człowiekiem.
          • liselle Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 15:12
            OJ, jak przeczytałam Twój post to zrobiło mi się strasznie żal Twoich rodziców.
            Podejrzewam, że czują/czuli Twoje nastawienie. Nie oceniam Ciebie, z tego co
            napisałaś jesteś w trudnej sytuacji. Nie wiem tez czy masz męża, ale jeśli tak
            to obowiązek wychowania dzieci rozkłada się na obydwoje rodziców, więc nie win
            swoich staruszków za te niepowodzenia.

            zostałam do tego
            > zaprogramowana od samego początku.

            zaprogramowana?? każde normalne dziecko opiekuje się rodzicami na starość, taka
            kolej rzeczy. najpierw oni podcierają Ci tyłek, oddają najlepsze lata swojego
            życia, potem kolej na Ciebie.

            mam żal do rodziców, że przez swoją
            > egocentryczna postawę zniszczyli moja rodzinę.

            Boże, co ty wypisujesz? Dziewczyno. Gdyby Twoi rodzice zdecydowali się na
            dziecko wcześniej (zakładając, że mogli ) to nie było by ciebie, byłby zupełnie
            inny człowiek.

            A już dwa ostatnie zdania mnie przeraziły. Ale tak jak mówię, nie oceniam
            Ciebie, wierze ze możesz być zmęczona i przykro mi, iż Twoi rodzice są/byli
            zniedołężniali.

            Moja mama urodziła mnie mając 20 lat, tato miał 26. Ja w tej chwili mam 33 i za
            rok zaczniemy z moim M. starania o dzidziusia. Nie uważam się za osobę
            egocentryczną, tylko dlatego ze nie poczęłam dziecka w wieku 20 paru lat.

            Poza tym nie mierzmy wszystkich jedną miarką. Nie każdy na starość wymaga stałej
            opieki. W mojej rodzinie średnia życia to 75 lat, u mojego M. też.
            Wszyscy,odpukać, w dobrym zdrowiu i kondycji :)

            • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 16:58
              Mi też ich żal, że zamiast ułożyć zdrową relację z własnym
              dzieckiem, od początku oparli więź na szantażu emocjonalnym i
              wzbudzaniu we mnie poczucia winy ("Nie wychodź z domu, bo my się tu
              będziemy denerwować"). To miałam na myśli mówiąc o programowaniu.
              Męża nie mam - za rozpad mojego małżeństwa akurat ich nie winię,
              natomiast do problemów z dziećmi mocno się przyłożyli. Udało mi się
              na jakis czas wyrwać z domu i pożyć na swoim, ale po 9 latach
              stwierdzili, że nie daja sobie rady i mam wracać. Miałam świetnie
              płatną pracę z mieszkaniem, dzieci wychowywały się w bezpiecznym i
              zdrowym wychowawczo środowisku, ale musiałam to rzucić z dnia na
              dzień, bo rodzice w ogóle nie podjęli dyskusji na temat rozwiązania
              problemu opieki, nie interesowały ich uczucia moje ani ich wnuczek.
              Po przyjeździe do obcego domu i środowiska zaczeły sie pierwsze
              problemy z dziećmi i bunt przeciw nowemu autorytetowi, któremu nie
              chciały sie podporządkowac, przyzwyczajone, ze to ja rządzę w domu.
              Moja decyzję potraktowały jako rodzaj zdrady wobec nich i właściwie
              im sie nie dziwię.
              PS. Mnie też przerazają dwa ostatnie zdania - pewnie poczucie winy
              wobec rodziców nie opuści mnie aż do dnia mojej własnej śmierci.
              • burza4 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 23:42
                współczuję - ale zwalasz całą winę na nich, tak jakbyś ty była
                całkowicie bierną stroną tej historii.

                Sorry - ale za własne życie i własne błędy sama jesteś
                odpowiedzialna, nikt inny. Przykre, że masz problemy z dziećmi - ale
                trzeba było wcześniej pójść po rozum do głowy i zdać sobie sprawę z
                tego co ważne. TWOJA rodzina powinna być priorytetem, a nie rodzice.
                Podporządkowałaś rodzicom życie swoje i dzieci - ale to była twoja
                decyzja. I twój błąd.

                Miałaś wybór.
                • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 00:03
                  > Podporządkowałaś rodzicom życie swoje i dzieci - ale to była twoja
                  > decyzja. I twój błąd.
                  >
                  > Miałaś wybór.

                  Wiem, że miałam, i wiem, że mój błąd. Moja historia obrazuje, jak
                  głęboko i skutecznie było we mnie przez 38 lat to poczucie winy
                  wpajane. Nie miałam odwagi żyć z piętnem wyrodnej córki,
                  zostawiającej na pastwę losu rodziców, dla których jest jedyną
                  podporą i pociechą. Przynajmniej moje córki skorzystają na tym w
                  przyszłości - na pewno nie będę od żadnej z nich wymagać, by się dla
                  mnie poświęciła.
                • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 08:57
                  burza4 napisała:

                  > współczuję - ale zwalasz całą winę na nich, tak jakbyś ty była
                  > całkowicie bierną stroną tej historii.

                  To nie jest zwalanie winy.

                  > Sorry - ale za własne życie i własne błędy sama jesteś
                  > odpowiedzialna, nikt inny.

                  Tak to możesz powiedzieć za 50 lat jak jako zdrowa, sprawna na ciele i umyśle
                  staruszka popatrzysz w przeszłość i stwierdzisz, że wszystko co się w Twoim
                  życiu wydażyło było TYLKO TWOJĄ zasługą/winą i zależało od Ciebie.


                  > trzeba było wcześniej pójść po rozum do głowy i zdać sobie sprawę z
                  > tego co ważne. TWOJA rodzina powinna być priorytetem, a nie rodzice.
                  > Podporządkowałaś rodzicom życie swoje i dzieci - ale to była twoja
                  > decyzja. I twój błąd.
                  >
                  > Miałaś wybór.

                  j/w
              • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 21:49
                Moim zdaniem glownym problemem bylo tu nastawienie Twoich rodzicow, wiek to
                chyba sprawa drugorzedna. Byli nadopiekunczy i podobnej postawy oczekiwali od
                Ciebie. Obawiam sie, ze gdybys przyszla na swiat wczesniej, niewiele by to
                zmienilo, jedynie odwleklo nieco etap opieki nad nimi.
                • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 22:36
                  Obawiam sie, ze gdybys przyszla na swiat wczesniej, niewiele by to
                  > zmienilo, jedynie odwleklo nieco etap opieki nad nimi.

                  Miałabym wtedy dorosłe już dzieci i to by zmieniło wszystko. Poza
                  tym, gdyby byli mlodsi, moze zdecydowaliby sie na drugie dziecko.
                  Ale nie ma sensu gdybać - tak im sie ulożyło, siła wyższa. Opisałam
                  to tylko dlatego, że szlag mnie trafia, gdy ludzie zaczynaja
                  wychwalać zalety późnego rodzicielstwa.
                  • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 22:41
                    w tym watku nikt specjalnie nie wychwala, z tego co zauwazylem. Poprostu ja i
                    kilka innych osob uwazamy, ze doglebne analizy na temat zycia osobistego obcych
                    ludzi czynione przez autorke watku sa nie na miejscu, zeby nie powiedziec chamskie.

                    Milabys dorosle dzieci i byc moze denerwowala sie tym, zezamiast wreszcie
                    odsapnac po odchowaniu potomstwa musisz zajmowac sie rodzicami. Tak zle i tak
                    niedobrze. Rzeczywiscie nie ma co gdybac.
                    • kanapony Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 01:59
                      no i nie można generalizowac
                      bo jedem ma dziecko w 40 roku życia i wymusza na nim opiekę potem
                      a drugi ma w 70 (facet) i nie wymusza, chce byc samodzielny i nie
                      niszczyc życia dzieciom

                      wszystko zalezy od - jakim człowiekiem jesteś
              • liselle Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 22:00
                Wiesz, wydaje mi się ze to nie do końca zależy od wieku, tylko od ludzi,
                charakteru. Moi dziadkowie też późno mieli moją mamę, ale o czymś takim mowy nie
                było. Mało tego mama po ślubie wyprowadziła się z warszawy 150 kilometrów dalej.
                Moi dziadkowie rozumieli to doskonale - zaczęła swoje życie. No ale też i moi
                dziadziusiowie nigdy nie wymagali jakiejś szczególnej opieki, byli zdrowi i
                samodzielni. Babunia zmarła w wieku 75 lat - serduszko, dziadzio w wieku 76 -
                dwa lata po babuni.
                Przykro mi że tak nieszczęśliwie Ci się ułożyło. Mam nadzieję, że ze wszystkim
                sobie poradzisz. Dziękuję też ze podjęłaś dyskusję, nie naskakując na mnie. Ale
                tak jak powiedziałam nie oceniałam Ciebie jedynie próbowałam zrozumieć.
                • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 22:44
                  Poradzę sobie, tylko ogromny żal, że po tym wszystkim nie potrafię
                  kochać rodziców taką "czystą", pozbawioną żalu i pretensji miłością.
                  Powiem Ci coś śmiesznego - od 18 lat marzę o tym, by pojechać na
                  Wigilię do moich teściów. Nigdy nie odważyłam się nawet o tym
                  wspomnieć rodzicom, no bo teściowie mają 4 dzieci, a oni tylko mnie.
                  Poza tym nigdy ich nie lubili i nieprzyjemnie komentowali moje
                  kontakty z nimi (i moich dzieci z drugimi dziadkami). Teraz, kiedy
                  mama została sama, sprawa w ogóle upadła. Kolejny Sylwester
                  przesiedziany w domu też napełnia mnie średnim entuzjazmem.
                  • liselle Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 17.12.07, 23:06
                    Ech, nie wiem co powiedzieć. I tak nie jestem w stanie Ci ulżyć. Ale widzisz,
                    rodziców sobie nie wybieramy, a to tez ludzie i czasem ich charakter nie jest
                    kryształowy. Nie wyrzucaj sobie. Wina przeważnie leży po dwóch stronach.
                    Najgorzej gdy rodzice nie potrafią zaakceptować iż dziecko dorasta. A na to
                    właśnie wychodzi w przypadku Twoich rodziców. Sprawa braku sympatii do Twoich
                    teściów też nie ułatwia Ci zadania. Własnie piękne jest to gdy duża rodzina
                    spotyka się przy wspólnym wigilijnym stole.
            • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 09:02
              liselle napisała:

              > OJ, jak przeczytałam Twój post to zrobiło mi się strasznie żal Twoich rodziców.

              Mnie jest żal autorki.

              > zaprogramowana?? każde normalne dziecko opiekuje się rodzicami na starość, taka
              > kolej rzeczy. najpierw oni podcierają Ci tyłek, oddają najlepsze lata swojego
              > życia, potem kolej na Ciebie.

              W żadnym wypadku nie tak wyobrażam sobie tą "kolej rzeczy". Jestem matką.
              • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 16:06
                izabellaz1 napisała:
                > W żadnym wypadku nie tak wyobrażam sobie tą "kolej rzeczy". Jestem
                matką.

                Właśnie. Myślałam, że "kolej rzeczy" jest taka, że dług zaciągnięty
                wobec rodziców spłacamy własnym dzieciom, a rodzicom staramy się
                zapewnić godną starość bez uszczerbku dla własnej rodziny.
                Oddawanie "najlepszych lat swojego życia" rodzicom to trochę smutna
                koncepcja tego życia. Gdyby wszyscy się jej trzymali, ludzkość
                wymarłaby po 2 pokoleniach.
                • echtom Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 16:09
                  Btw. ogromnie żal mi ludzi (a znam takich), którzy uwiązani przy
                  rodzicach w ogóle nie założyli własnej rodziny. W tym kontekście i
                  tak miałam sporo szczęścia.
                • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 21:18
                  echtom napisała:

                  > Myślałam, że "kolej rzeczy" jest taka, że dług zaciągnięty
                  > wobec rodziców spłacamy własnym dzieciom, a rodzicom staramy się
                  > zapewnić godną starość bez uszczerbku dla własnej rodziny.

                  Dokładnie. Zresztą nie potrafię nawet spojrzeć na to jak na dług. Mam dziecko,
                  kocham je i nigdy nie chciałabym żeby żyła moim życiem a nie własnym. Żeby była
                  skupiona tylko na moich ewentualnych chorobach a nie na swojej edukacji,
                  kontaktach z rówieśnikami, kształtowaniem własnej przyszłości.

                  > Oddawanie "najlepszych lat swojego życia" rodzicom to trochę smutna
                  > koncepcja tego życia. Gdyby wszyscy się jej trzymali, ludzkość
                  > wymarłaby po 2 pokoleniach.

                  Otóż to:) Mam 26 lat. Moja córa ma 2. Poza tym, że pojawił się na świecie ktoś
                  kogo kocham całą sobą wiele się nie zmieniło. Chodzę do kina, na imprezy,
                  spotykam się z przyjaciółmi. Nie przyszłoby mi też do głowy żeby czas
                  przeznaczony na zabawę z moim dzieckiem, które czeka aż wrócę z pracy do domu
                  widząc tą pyzatą, roześmianą buzię, nazwać POŚWIĘCENIEM NAJLEPSZYCH LAT MOJEGO
                  ŻYCIA. Cieszę się, że właśnie w czasie tych lat mogę dać Jej z siebie ile mogę.
    • trusia29 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 19:00
      Przyklad z kobieta, ktora oszukała lekarza co do wieku (a miala 66
      lat) i ten dokonal zapołodnienia in vitro rzeczywiście świadczy o
      braku odpowiedzialności. Co do grugiego przykladu - nie zgadzam się.
      Ludzie się kochali, poczeli dziecko, chcieli żeby sie urodzilo. Co
      ci w tym przeszkadza? Kobieta ma teraz 45 lat, uważasz że nie da
      rady wychować 9-latka? I co z tego, ze bez ojca? Dziecko miało
      kochajacego ojca przez 9 lat zycia. Niektórzy nie mają tego nawet w
      pelnych rodzinach.
    • reniatoja Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 14.12.07, 22:16
      Również uważam, ze trzeba zachować jakiś umiar, jesli chodzi o wiek,
      w którym zdecydujemy sie na dziecko. Rodzenie dzieci w wieku 66 lat
      to porażka, mimo, ze pewnie jest to jakis sukces medyczny, ale co z
      tego, to wbrew naturze. powinni tego zabronic, to normalnie robienie
      sobie zabawy z ludzkiego zycia.
    • mary_an Stary = >55 lat 15.12.07, 14:06
      Nie mowie o rodzeniu dzieci w wieku 40 lat, znam sporo takich osob,
      moi znajomi mieli corke w wieku 42 lat i jest to dla mnie ok,
      przynajmniej nie umra ze starosci zanim ona dorosnie. Na pewno
      szybciej straci rodzicow i ich wsparcie niz jej rowiesnicy, ale nie
      uwazam, ze jest to chora sytuacja.
      Ale stosowanie roznych trickow, zeby moc po 60 r.z. urodzic, albo
      zostac ojcem w wieku 65 lat to jest dla mnie nieodpowiedzialnosc.
      • golfstrom Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 15:20
        Wiesz, przez takie myslenie moja mama ramoleje od pięćdziesiątki.
        Najbardziej cieszy ją odwiedzanie lekarzy. A kiedy jej proponuję,
        żeby się zapisała na basen albo inna gimnastykę (bo już jest na
        emeryturze i teraz ma na to czas), to ciągle stwarza sobie jakies
        przeszkody. Nie mówiąc już o uwagach, że seks po 50 to już nie po
        Bożemu...

        Kobieta, która urodziła w wieku 66 lat po prostu oszukiwała lekarzy
        co do swojego wieku. Gdyby lekarze znali prawdę, odmowiono by jej
        leczenia.

        Czy ten chłopiec teraz umiera z głodu? Matka nie jest w stanie
        zapewnić mu opieki materialnej ani emocjonalnej? Odczuwałby mniejsza
        stratę, gdyby ojciec w chwili smierci miał 40 lat?
        Myslisz, że kiedy Ci ludzie decydowali się na dziecko, nie zdawali
        sobie sprawy, że coś takiego może się zdarzyć?
        Kiedyś dość częste były zgony kobiet (w różnym wieku) przy porodzie -
        jakoś nikt nie doszedł do wniosku, że kobiety nie powinny rodzić
        dzieci.

        Przeciez to nie wiek rodzica w chwili śmierci, ale dziecka w chwili
        smierci rodzica jest tu ważny. Jeśli jesteś w stanie przewidzieć,
        jak długo od narodzenia dziecka ktoś będzie pełnił rolę rodzica, to
        gratuluję - będziesz bardzo bogatą kobietą, kiedy tylko odwiedzisz
        biuro patentowe.

        Po czym właściwie oceniasz tych ludzi?
        • mary_an Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 16:37
          golfstrom napisała:

          > Wiesz, przez takie myslenie moja mama ramoleje od pięćdziesiątki.
          > Najbardziej cieszy ją odwiedzanie lekarzy. A kiedy jej proponuję,
          > żeby się zapisała na basen albo inna gimnastykę (bo już jest na
          > emeryturze i teraz ma na to czas), to ciągle stwarza sobie jakies
          > przeszkody.

          No ale uwazasz, ze rozsadnie by bylo, jakby teraz zaadoptowala
          dziecko, noworodka? Czy bylaby mu w stanie zapewnic opieke do
          pelnoletnosci? Moi rodzice smigaja po swiecie, babcia po 70tce
          jeszcze byla w Turcji i Egipcie, super, ze dobrze sie bawia. Ale
          posiadanie dziecka to co innego, to odpowiedzialnosc na wiele wiele
          lat.

          > Myslisz, że kiedy Ci ludzie decydowali się na dziecko, nie zdawali
          > sobie sprawy, że coś takiego może się zdarzyć?

          MOZE?????? Wlasnie o tym jest moj watek!!! Starzy ludzie umieraja.
          Nie ma innej opcji. Nikt w wieku 80 lat nie jest w stanie sie
          zajmowac dzieciakami, moi rodzicow czasami szlag nie trafial jak
          przechodzilam bunt pietnastolatki, a mieli wtedy po 40 lat. Nie
          wiem, jakby sobie mieli ze mna poradzic, jakby byli 80cio letnimi
          dziadkami.

          > Kiedyś dość częste były zgony kobiet (w różnym wieku) przy
          porodzie -
          > jakoś nikt nie doszedł do wniosku, że kobiety nie powinny rodzić
          > dzieci.

          Ale to jest WYPADEK nie NORMA. Starzy ludzie UMIERAJA, mlodzi
          ewentualnie GINA TRAGICZNIE, badz maja jakies choroby, ale nie jest
          to nigdy smierc normalna i naturalna. Chyba ta 66letnia kobieta i
          facet nie uwazali, ze dotrzymaja w swietnym stanie do narodzin
          wnukow??


          > Po czym właściwie oceniasz tych ludzi?

          Po tym, ze dla wlasnego egoizmu i zaspokojenia swoich potrzeb
          rodzicielskich brutalnie krzywdza innych (swoje dzieci - nie
          zapewniajac im niezbednej opieki).
          • energia_slonca Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 17:23
            Ale przeciez matka dziecka byla po 30. Kochala duzo starszego od
            siebie faceta. Czy przez to,ze on byl po 60-tce odbierasz im prawo
            do potomstwa? Przez to,ze kobieta zakochala sie w starszym
            mezczyznie nie ma prawa byc matka? Chyba nie powiesz,ze z jej strony
            tez bylo to egoistyczne? Splodzili dziecko z milosci,a nie z
            egoistycznych pobudek-po przeczytaniu Twojej opowiesci nie mam co do
            tego watpliwosci. Co do 66-letniej samotnej matki-tak,to juz
            przesada... Sama mam 21 lat,moi rodzice okolo 60-tki. Nie sa ani
            chorszy,ani zniedolezniali. Wspieraja mnie jak moga i kochaja calym
            sercem. I wiem,ze kiedy beda potrzebowac mojej pomocy,zawsze im jej
            udziele. Bez zadnego zalu do nich...
          • golfstrom Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 17:51
            > Ona miala wtedy 36 lat on 66. Teraz umarl,
            > co chyba nikogo nie dziwi, bo 75 lat to i tak calkiem dobry wiek

            Czyli ta kobieta ma teraz 45 lat, tak? I jej syn ma 9 lat a nie 9
            dni, tak? Jak rozumiem, ta kobieta pracuje, ma gdzie mieszkać, za co
            żyć i w jakiś sposób jest w stanie udźwignąć żałobę swoją i syna.
            Nic o tym nie wspominasz.

            > No ale uwazasz, ze rozsadnie by bylo, jakby teraz zaadoptowala
            > dziecko, noworodka?
            > MOZE?????? Wlasnie o tym jest moj watek!!! Starzy ludzie umieraja.
            > Nie ma innej opcji.

            Z powodów, które opisałam powyżej - nie nie uważam. Ale całkiem
            sprawnie zajmuje się moim 8 letnim bratankiem. Oczywiście, nie na
            cały etat, ale ona nigdy nie podejmowała się bycia matką w wieku 36
            lat, ani 51 ( bo za parę dni kończy 60). Natomiast ide o zakład, że
            ta kobieta w wieku 36 lat rozmawiała ze swoim owcześnie 66 letnim
            mężem, czy powinni mieć dziecko i co będzie, kiedy ona z tym
            dzieckiem zostanie sama.

            Mnie bunt piętnastolatki dopadł, gdy miałam 24 lata - moi rodzice
            mieli po 54. Bardzo mi przykro, że przez długi czas nie mogliśmy
            dojść do porozumienia, ale życie to nie matematyka. Gdyby któreś z
            nich zmarło, zanim nasze relacje się ociepliły, byłoby mi z tym
            potwornie ciężko, ale jesli miałabym wybierać ponownie, podjęłabym
            takie samo ryzyko. Nazwij mnie samolubną, jesli masz ochotę. Ale to
            jest moje zycie i moja odpowiedzialność - ja znam swoje powody.
            Podobnie sądzę, że Ci ludzie znali swoje.

            > Ale to jest WYPADEK nie NORMA.
            Ale ja nie piszę o latach 50 dwudziestego wieku, tylko np. o wieku
            XVIII i XIX. Nie dysponuję danymi statystycznymi, ale przeżywalność
            porodu wśród mieszczanek i szlachcianek to była loteria. Momo to,
            kobiety nadal zachodziły w ciążę.

            > Chyba ta 66letnia kobieta i
            > facet nie uwazali, ze dotrzymaja w swietnym stanie do narodzin
            > wnukow??

            Co do tej kobiety już się wypowiedziałam - nie powinna była być
            dopuszczona do IVFT. Dodam wyraźniej - tak, uważam, że postąpiła
            samolubnie. Ale sytuacja jej kompletnie odbiega od sytuacji, którą
            opisujesz w wyjściowym wątku.

            Co do mężczyzn - natura pozwoliła im na prokreację dłużej, niż
            kobietom. Tolerancja w społeczeństwie dla późnego ojcostwa jest
            naprawdę większa, niż dla późnego macierzyństwa. Jak sądzisz,
            dlaczego?

            > Po tym, ze dla wlasnego egoizmu i zaspokojenia swoich potrzeb
            > rodzicielskich brutalnie krzywdza innych (swoje dzieci - nie
            > zapewniajac im niezbednej opieki).

            No więc to jest moje kluczowe pytanie - czy ten chłopiec jest
            pozbawiony niezbędnej opieki? Zarówno materialnej jak i
            emocjonalnej. Bo jesli nie jest, to o co Ci właściwie chodzi? O to,
            że Ty byś się nie zdecydowała na dziecko w wieku 36 lat z facetem 65
            letnim? Nie ma sprawy. Doskonale Cię rozumiem - ja prawdopodobnei
            też nie.
            Chyba że byłabym w miarę pewna, że kiedy męża zabraknie, byłabym w
            stanie zapewnić dziecku utrzymanie oraz byłabym w stanie wychować go
            na zdrowego emocjonalnie, odpowiedzialnego człowieka. Nic nie
            piszesz o tych ludziach - czy to były dwa prymitywy poddające się
            swojej żądzy, toksyczne typy, które nie powinny mieć dzieci ani w
            wieku 25 ani 65 lat. Czy tez dorośli ludzie na poziomie zdający
            sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów.

            Poza tym parę postów wyżej pomstowałaś na to, że chłopak jest
            półsierotą, a nie na to, że jest pozbawiony opieki. Teraz już nic o
            tym nie piszesz - czyli jak rozumiem, zgadzasz się, że ważniejszy
            jest w takiej sytacji wiek dziecka, a nie umierającego rodzica?

            Mój mąż, lat 33, jest genetycznie obciążony chorobą nowotworową -
            istnieje ryzyko, że kiedyś zachoruje. Ba! Istnieje ryzyko, że nasze
            dziecko też będzie obciążone i że ono tez kiedyś zachoruje (nie znam
            skali prawodpowobieństwa). Mimo to postanowiliśmy zostać rodzicami.
            Czy może według Ciebie zaspokajamy naszą egoistyczną potrzebę
            rodzicielstwa?...
            • echtom Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 19:15
              Słuchaj - ujmę to tak: zdarza się, że ludzie późno się spotkają,
              decydują się na dziecko i mają do tego prawo. Tak było w przypadku
              moich rodziców i zdaję sobie sprawę, że podświadomy żal, jaki mam do
              nich, jest w dużej mierze irracjonalny. Wydaje mi się, że między
              wierszami przewija się tutaj inny aspekt sprawy - moda na odkładanie
              rodzicielstwa na ostatnią chwilę, przy czym co niektóre autorytety
              próbują to od niedawna uzasadniać jako wybór słuszny, z czym już
              zgodzić się nie mogę. Krótko mówiąc - nie można odebrać ludziom w
              średnim wieku prawa do powołania na świat dziecka, nie należy jednak
              dorabiać do tego pozytywnej ideologii, bo natura wiedziała, co robi,
              obdarzając największą płodnością i najlepszym materiałem genetycznym
              ludzi młodych.
              • golfstrom Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 21:04
                Wydaje mi się, że to już inny problem. Zresztą w duzej mierze raczej
                kulturowy. W Anglii spotkałam dużo matek po 30 (pierwsza ciąża po
                30) - tyle że one nie żyją w mysl zasady, że jak człowiek
                przekroczył 30, to już schodzi z górki. Według nich to jest
                najlepszy czas w życiu. One nie sa w wieku średnim, bo przekroczyły
                30. One nadal są młode. Ona nadal maja przed sobą życie. Nie
                zaczynają tego życia zwijać.
                Nikt nikomu nie zabrania zakładania rodziny w wieku 20 lat, rodzenia
                dzieci w wieku 20 czy 25 lat - ale też żadna pani sprzedawczyni albo
                przedszkolanka nie mówi dziecku "Poproś babcię", bo widzi 40 letnią
                kobietę z trzylatkiem. Natomiast 40-latki w Polsce się temu myśleniu
                poddają. Po trzydziestce jesteś w wieku średnim, po 40 powoli
                zaczynasz przygotowywać się do grobu.
                Mam kuzynkę, której "przydarzyło się" 3 dziecko w okolicach 40. Aż
                przykro było patrzeć, jak się przed wszystkimi musiała tłumaczyć, że
                cieszy się, że została matką po raz kolejny.
                Być może to Angielki dorabiaja pozytywną ideologię - albo też Polki
                dorabiają negatywną.

                Czytając ostatnio artykuły na "Powrót taty", ze zdziwieniem
                odkryłam, ze Jacek Żakowski jest ojcem dwulatka (o ile dobrze
                pamiętam). Nikt nie piętnuje Jacka Żakowskiego, bo jest kulturalnym
                człowiekiem, w dodatku dobrze ustawionym, więc wszyscy są pewni, że
                dzeicku krzywda się nie stanie. Ale jeśli jest to szeregowy Jan
                Kowalski, to juz jakies zgorszenie.

                Problem jaki ma mary_an z tym małżeństwem - według mnie - to fakt,
                że oni tak odstają od reszty. A reszta to po prostu średnia. Nie
                każda para musi żyć według średniej krajowej. Jak się dowiem
                konkretnie, jaka krzywda dzieje się temu chłopcu (bo nei każde
                cierpienie to krzywda), to będę w stanie się z nią zgodzić.

                Co do Twojego żalu - sorry, ale wydaje mi się, że zapominasz, że to
                w TWOIM przypadku wiek rodziców miał wpływ na jakość rodzicielstwa.
                To nie znaczy, że inni "wiekowi" rodzice popełnią te same błędy, co
                Twoi.
                • echtom Re: Stary = >55 lat 15.12.07, 22:14
                  > Co do Twojego żalu - sorry, ale wydaje mi się, że zapominasz, że
                  to
                  > w TWOIM przypadku wiek rodziców miał wpływ na jakość
                  rodzicielstwa.
                  > To nie znaczy, że inni "wiekowi" rodzice popełnią te same błędy,
                  co
                  > Twoi.

                  Być moze. Obawiam sie jednak, że wiek temu sprzyja. Po pierwsze -
                  pierwsze późne dziecko niemal zawsze pozostaje jedynakiem. Po
                  drugie - starsi rodzice bardziej boją sie o dziecko (pewnie działa
                  podświadomy mechanizm, że nastepnego juz nie będzie) i często
                  trzymaja je pod kloszem. Po trzecie - wychowanie dziecka jest dla
                  starszych ludzi bardziej wyczerpujące niż dla młodych i tym większej
                  później domagają się wdzięczności. Myślę, ze ludziom w wieku 40+
                  bardzo trudno jest wyjść poza te uwarunkowania i wychowywać dziecko
                  na takim luzie, jak wiekszość mlodych rodziców.
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Stary = >55 lat 16.12.07, 22:13
                  golfstrom napisała:

                  > Nikt nie piętnuje Jacka Żakowskiego, bo jest kulturalnym
                  > człowiekiem,


                  o przepraszam, z tym sie nie zgodze (tak poza tematem)
                  • golfstrom Re: Stary = >55 lat 17.12.07, 18:56
                    Z tym, że nikt nie piętnuje, czy że jest kulturalnym człowiekiem? ;)

                    OK, przyznaję się, nie wiem, jaka była reakcja szerszej publiczności
                    na wiadomość, że Żakowski został niedawno ojcem.


                    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Stary = >55 lat 17.12.07, 19:48
                      o kulture mi chodzi. jego zycie osobiste niewiele mnie interesuje.
    • aire1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 21:41
      Sztucznie wykreowany problem, bo ile jest takich kobiet które rodzą
      w wieku sześcdziesięciu lat? jesli już się tak zdarzy to jest to
      sensacja na cały świat. A ile rodzi po pięćdziesiatce? Nie znam
      takiego przypadku. A jeśli urodzi po czterdziestce, to spokojnie
      zdąży to dziecko wychować. Inaczej jest z mężczyznami, płodzą dzieci
      pózniej i wcześniej umierają, ale dziecko ma w końcu młodszą matkę i
      ona zapewne ma świadomość że może wychowywać swoje dziecko samotnie.
      Mimo to decyduje się. W końcu jest sporo takich które samotnie
      wychowują mimo że tatuś jest młody i ma się całkiem dobrze!
      • lynnl Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 15.12.07, 22:26
        Mój brat urodził się rodzicom w wieku 44 l- mama i 52 tata.
        W jego wypadku Twoje argumenty, założycielu/lko posta nie sprawdzają się w ogóle.
        Pieniądze- rodzice w tym wieku zdążyli się doskonale ustawić. Już przed
        urodzeniem zaplanowali, że mieszkanie które zostało wolne w wyniku przeprowadzki
        mamy do ojczyma - będzie dla Małego- a póki co środki z wynajmu są odkładane na
        fundusz inwestycyjny na jego przyszłość- np na studia. Argument ze śmiercią
        jednego z rodziców - cóż, idąc Twoim materialnym tokiem rozumowania - śmierć
        rodzica w wieku 20 lat oznacza spadek i jest za co żyć.
        Dziecko zostanie samo? Na pewno nie, bo jestem ja i mój mąż, za chwilę dzieci -
        będzie miał się z kim bawić. Tak samo, nie pozwolę mu by poświęcał młodość na
        opiekę nad staruszkami-mieszkam niedaleko i mu pomogę. Finansowo-nie będzie
        takiej potrzeby-rodzice mają spory majątek (grunty, więc jesteśmy spokojni,
        wahania na giełdzie mu nie zagrożą).
        Argument z byciem półsierotą - równie chybiony. Równie dobrze dziecko może
        zostać półsierotą w wyniku niesympatycznego rozstania rodziców, gdzie mamusia
        zabrania dziecku kontaktów z ojcem i tatuś po pewnym czasie się poddaje albo
        tatuś, który wyjeżdża na Saksy za chlebem - i nie wraca, bo poznał ciocię i
        zakochał się, z czasem listy przestają przychodzić, pieniądze też, alimentów nie
        ma jak ściągnąć - argument o samotnej matce i tatusiu lepiej zarabiającym, na
        którym spoczywało utrzymanie rodziny.
        Podobne argumenty można by wytoczyć przeciw młodym ludziom decydującym się na
        dzieci - że np stracą pracę lub zachorują. I wtedy będą liczyć na dziadków, a Ci
        są starzy itp...
    • aasb Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 01:45
      Moi rodzice byli w tzw odpowiednim wieku kiedy najpierw urodził się mój brat
      (mieli po 27 lat) trzy lata później ja. I co z tego jeśli mój tata zmarł jak
      miałam 15 lat. Też jestem półsierotą, co mieli przewidzieć, że tata umrze przed 40?
      Nie zakładać rodziny?
      Tata nie dożył nawet 18 urodzin mojego brata...
      nie ma złotego wieku na posiadanie dzieci...ważne żeby je kochać i dobrze
      wychowywać, nawet jeśli to trwa kilka lat, to dobrze wpojone im zasady zostaną z
      nimi na całe życie...
      mojego taty już nie ma 12 lat a na świecie, a ja ciągle żyję według wartości
      jakie mi wpoił...
      • konwalka Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 16.12.07, 17:30
        macierzynstwo w wieku 50 i wiecej jest przede wszystkim obrzydliwe
        zdjecia tej kobiety - 67latki bodaj? - karmiacej piersia noworodka :I

        "Gdyby Bóg chciał, zeby starzy ludzie wychowywali dzieci, nie
        wymyśliłby klimakterium"
        • dzioucha_z_lasu Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 17.12.07, 19:50
          Jak ci się nie podoba, to nie patrz. Mają być wprowadzone jakieś
          ograniczenia rodzicielstwa, bo coś tam uraża twoje poczucie
          estetyki? Postukaj się w głowę
    • kanapony Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 02:18
      skoro 50-letnia kobieta ma owulację => może zajśc w zdrową ciążę
      to dleczego mamy uważac, że to jest nienormalne
      jakby było nienormalne i nienaturalne to kobiety kończyłyby
      menstruację w 40 roku życia
      skoro natura dała nam ma to ok. 40 lat, to dlaczego wykorzystac ten
      fakt tylko na początku? albo na początku i w środku, albo tylko w
      środku?? dlaczego nie pod koniec?

      faceci mogą miec dzieci do końca życia
      podaj mi jeden chocby powód, dleczego posiadanie dziecka w wieku ...
      90 lat byłoby nienaturalne czy nienormalne

      cała opieka nad dzieckiem spoczywała głównie na matce (ludzie
      pierwotni, nawet szympansy), więc jakie znaczenie ma tam ojciec (w
      sensie ten konkretny osobnik)?
      oczywiście rozważania biologiczne
      nasza mentalnośc poszła dużo do przodu, nasza biologia nie (nie tak)

      i ktoś już napisał wyżej
      gdyby nie fakt, że właśnie późno a nie wcześniej ludzie się
      zdecydowali na dziecko
      czy też wogóle mogli je miec
      to to nie byłby ten konkretny osobnik !!!
      • mary_an Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 18.12.07, 11:57
        Czyli jesli 55latka ma dziecko z 90cio latkiem to dla ciebie jest to
        idealne, tylko im pogratulowac, ze mieli szczescie i udalo im sie
        cos splodzic. Swietnie, ja tutaj jednak patrze z perspektywy tego
        dziecka i raczej nie uwazam, ze wygralo los na loterii bo zostalo
        splodzone (i samo to jest jego szczesciem)
        • kanapony Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 21.12.07, 13:12
          nie pisałam nic o tym, że jest to idealna sytuacja
          napisałam tylko, by nie nazywac tego nienormalnym i nienaturalnym
          gdyby było niezgodne naturą - nie byłoby tego

          a pozatym nigdy nie uda Ci się spojrzec na jakiś aspekt życia z
          punktu kogoś innego niż Ty sama, nigdy
          możesz współczuc, czuc podobnie, rozumiec, itp.
          ale Twoje "patrzenie z perspektywy" ... nacechowane jest (wg mnie)
          własnymi odczuciami
          mówisz "patrzę z perspektywy dziecka: ale patrzysz swoimi oczami i
          myśliz swoimi kategoriami, oceniasz wg swoich norm i kryteriów!
          przecież tu było kilka wypowiedzi późnych dzieci, wiele z nich
          bardzo optymistycznych i wesołych
          pisali, że oni by się nigdy nie zamienili (starzy rodzice w zamian
          za młodych)
          a Ty uparcie "patrząc z perspektywy dziecka" twierdzisz, że to nie
          jest dobre !

          a pozatym sama prezeczytaj co napisałaś:
          > ja tutaj jednak patrze z perspektywy tego
          > dziecka i raczej nie uwazam, ze wygralo...
          czyli starasz się niby wczuc w sytuację dziecka, ale "nie uważasz"
          już jako Ty

          a ja wierzę, że każdy spłodzony, zdrowy człowiek wygrał los na
          loterii
          posunę się dalej - chore dziecko, a jednak urodzone też
          jest "farciarzem", bo natura mogła sama go "sprzątnąc" - a jednak
          się dzieciak nie dał

          znam się nieco na biologii i wiem jakie są szanse na poczęcie się
          właśnie tego a nie innego człowieka, ile "po drodze" jest
          niebezpieczeństw, zakrętów i pułapek
          KAŻDE urodzenie to wygrana na loterii
          i jeśli 55-latka i 90-latek "coś", jak to nazywasz spłodzili, to jak
          najbardziej należy im gratulowac
          • izabellaz1 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 21.12.07, 13:23
            kanapony napisała:

            > a ja wierzę, że każdy spłodzony, zdrowy człowiek wygrał los na
            > loterii
            > posunę się dalej - chore dziecko, a jednak urodzone też
            > jest "farciarzem", bo natura mogła sama go "sprzątnąc" - a jednak
            > się dzieciak nie dał

            Tak? Czy dziecko urodzone z zespołem Patoux to też "farciarz"???
            Dzieci żyją najczęściej do około 3 r.ż. Są zdeformowane (rozszczep podniebienia,
            najczęściej niewidome, brakuje niektórych narządów wewnętrznych), upośledzenie
            umysłowe i wiele wiele innych uszkodzeń. Nie pisz proszę takich głupot o chorych
            dzieciach jako "szczęściarzach" bo to aż dziwnie wygląda. To nieszczęście i żal
            ogromny patrzeć na chore dziecko, a zwłaszcza patrzeć jak umiera na Twoich oczach.

      • milamber7 Re: Starzy rodzice-szczyt nieodpowiedzialnosci 21.12.07, 14:40
        faceci mogą miec dzieci do końca życia
        podaj mi jeden chocby powód, dleczego posiadanie dziecka w wieku ...
        90 lat byłoby nienaturalne czy nienormalne

        czy uwazasz ze to naturalne i normalne majac 90 lat wychowywać male dziecko????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka