Dodaj do ulubionych

Niebezpieczeństwa płynące z internetu...

21.04.05, 01:43
Skusił dziecko przez Internet
Zboczeniec proponował seks nieletnim

25-letni żołnierz umawiał się z dziećmi przez Internet. Wpadł przedwczoraj w
Lublinie, kiedy szedł na spotkanie
z 14-letnim chłopcem. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli filmy
pornograficzne i zdjęcia z udziałem dzieci.

Na trop zboczeńca policjanci natknęli się podczas monitorowania czatu -
miejsca, w którym prowadzi się internetowe pogawędki. Jeden z użytkowników -
jak się potem okazało - 25-letni mężczyzna, proponował seks nieletnim. Na
jego propozycję odpowiedział 14-letni chłopak. - Pedofil przesłał na jego
pocztę własne zdjęcie oraz materiały pornograficzne - mówi Radosław Zbroński
z lubelskiej policji.
Nieletni umówił się z mężczyzną na jednym z lubelskich osiedli. Tam czekali
już policjanci po cywilnemu. Sprawca zaprosił swoją ofiarę do mieszkania.
Kilka minut później policjanci zatrzymali zboczeńca. Trafił do aresztu. Grozi
mu do 10 lat więzienia. W mieszkaniu miał notatnik z kilkudziesięcioma
adresami internautów. Niewykluczone, że wielu z nich to ofiary pedofila.
W ubiegłym roku na Lubelszczyźnie policja odnotowała aż 64 sprawy związane z
pedofilią. - Nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich internetowych
zboczeńców - mówi policjant z komendy miejskiej. - Muszą nam w tym pomóc
rodzice. Muszą kontrolować, czym dzieci zajmują się w komputerze. Z jednej
strony mają spokój, bo pociechy im nie przeszkadzają, ale z drugiej narażają
je na wielkie niebezpieczeństwo. (kris)Dz.Wschodni.




Obserwuj wątek
    • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: 84.201.209.* 30.04.05, 14:21
      Oszuści wykorzystują internetowe aukcje

      Coraz częściej oszuści na aukcjach internetowych oferują atrakcyjne i tanie
      towary, by potem nabywców wystawić do wiatru. W ostatnich dniach małopolska
      policja zatrzymała dwie osoby podejrzane o uprawianie takiego procederu: 24-
      letniego studenta z Krakowa i 19-letniego mieszkańca Krosna.

      Student posługiwał się w sieci
      pseudonimami: "ZDUNEK", "SZCZEPPA", "CHROBOT", "MICHMASTA", "GARBACI", "MASTTAL"
      . Początkowo wystawiał do sprzedaży na aukcji w "Allegro" drobne i bardzo tanie
      przedmioty. Najczęściej kupował je sam, by uzyskać pozytywne opinie i w ten
      sposób wzbudzić zaufanie. Później zaczął już oferować aparaty telefoniczne po
      1000 złotych i karty pamięci po 100 złotych.

      Inny oszust, mieszkaniec Krosna wyłudził 24 razy finanse od naiwnych.

    • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: 84.201.209.* 30.04.05, 14:21
      Oszuści wykorzystują internetowe aukcje

      Coraz częściej oszuści na aukcjach internetowych oferują atrakcyjne i tanie
      towary, by potem nabywców wystawić do wiatru. W ostatnich dniach małopolska
      policja zatrzymała dwie osoby podejrzane o uprawianie takiego procederu: 24-
      letniego studenta z Krakowa i 19-letniego mieszkańca Krosna.

      Student posługiwał się w sieci
      pseudonimami: "ZDUNEK", "SZCZEPPA", "CHROBOT", "MICHMASTA", "GARBACI", "MASTTAL"
      . Początkowo wystawiał do sprzedaży na aukcji w "Allegro" drobne i bardzo tanie
      przedmioty. Najczęściej kupował je sam, by uzyskać pozytywne opinie i w ten
      sposób wzbudzić zaufanie. Później zaczął już oferować aparaty telefoniczne po
      1000 złotych i karty pamięci po 100 złotych.

      Inny oszust, mieszkaniec Krosna wyłudził 24 razy finanse od naiwnych.

    • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: 84.201.209.* 30.04.05, 14:21
      Oszuści wykorzystują internetowe aukcje

      Coraz częściej oszuści na aukcjach internetowych oferują atrakcyjne i tanie
      towary, by potem nabywców wystawić do wiatru. W ostatnich dniach małopolska
      policja zatrzymała dwie osoby podejrzane o uprawianie takiego procederu: 24-
      letniego studenta z Krakowa i 19-letniego mieszkańca Krosna.

      Student posługiwał się w sieci
      pseudonimami: "ZDUNEK", "SZCZEPPA", "CHROBOT", "MICHMASTA", "GARBACI", "MASTTAL"
      . Początkowo wystawiał do sprzedaży na aukcji w "Allegro" drobne i bardzo tanie
      przedmioty. Najczęściej kupował je sam, by uzyskać pozytywne opinie i w ten
      sposób wzbudzić zaufanie. Później zaczął już oferować aparaty telefoniczne po
      1000 złotych i karty pamięci po 100 złotych.

      Inny oszust, mieszkaniec Krosna wyłudził 24 razy finanse od naiwnych.

    • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: 84.201.209.* 30.04.05, 14:21
      Oszuści wykorzystują internetowe aukcje

      Coraz częściej oszuści na aukcjach internetowych oferują atrakcyjne i tanie
      towary, by potem nabywców wystawić do wiatru. W ostatnich dniach małopolska
      policja zatrzymała dwie osoby podejrzane o uprawianie takiego procederu: 24-
      letniego studenta z Krakowa i 19-letniego mieszkańca Krosna.

      Student posługiwał się w sieci
      pseudonimami: "ZDUNEK", "SZCZEPPA", "CHROBOT", "MICHMASTA", "GARBACI", "MASTTAL"
      . Początkowo wystawiał do sprzedaży na aukcji w "Allegro" drobne i bardzo tanie
      przedmioty. Najczęściej kupował je sam, by uzyskać pozytywne opinie i w ten
      sposób wzbudzić zaufanie. Później zaczął już oferować aparaty telefoniczne po
      1000 złotych i karty pamięci po 100 złotych.

      Inny oszust, mieszkaniec Krosna wyłudził 24 razy finanse od naiwnych.

      • laband Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 30.04.05, 14:32
        na to je ino jedna recepta, puacic dopiyro jak sie dostowo towar.
        • dupekzoledny Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 30.04.05, 17:01
          ja też mam dwanaście lat.
          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 04.05.05, 10:40
            Klikanie w reklamę... bez zamiaru skorzystania z usług... Ciekawe to!

            Problem w korespondencji ze swoim i klientami amerykańskie portale określają
            jako "niezwykłe kliknięcia" albo "nieuzasadnione klikanie". Polega on na tym,
            że użytkownik klika w reklamę nie dlatego, że jest zainteresowany ofertą, lecz
            po to, by wpędzić reklamodawcę w koszty. Jest to możliwe, gdyż w USA klienci
            płacą portalom najczęściej właśnie za liczbę kliknięć w ich reklamę.
            Dziennik "The Wall Street Journal" opisał przypadek Nathana McKelveya, szefa
            serwisu CharterAuction.com zajmującego się wypożyczaniem prywatnych samolotów i
            kupującego reklamę w Google i Yahoo!. W ubiegłym roku pierwsza z tych spółek
            zwróciła mu 16,91 dol., a druga - 69,28 dol. Internetowi giganci tłumaczyli
            przedsiębiorcy, że ktoś sabotuje jego strategię reklamową, klikając w jego
            reklamy bez zamiaru skorzystania z usług.

            McKelvey przeprowadził dochodzenie polegające na szczegółowym badaniu
            wszystkich numerów IP (identyfikujących komputery w sieci) i innych danych.
            Udało mu się ustalić, że podejrzanie dużo kliknięć pochodzi od dwóch komputerów
            należących do... konkurencyjnej firmy Blue Star Jets. Jeden z podejrzanych
            numerów IP wygenerował około stu kliknięć.

            Trefne kliki mogą zrujnować małą firmę finansowo, jeśli zamiast człowieka z
            myszką będzie je wykonywać niestrudzony program komputerowy. W ten sposób można
            również zwiększyć ekspozycję własnej reklamy, zarabiając pieniądze.
          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 12.05.05, 09:22
            dupekzoledny napisał:

            > ja też mam dwanaście lat.

            To Tobie nojbarzyj zagrozajom ...terrorystyczne masmedia...

            "Należy jasno powiedzieć, że szukające łatwych sukcesów masmedia posługują się
            coraz częściej i bez zażenowania, ale także bezkarnie (!):
            - pomówieniami,
            - plotką,
            - oszczerstwem,
            - kłamstwem
            - wszelkiego rodzaju manipulacją,
            byle tylko zyskać popularność i przyciągnąć uwagę żądnych sensacji odbiorców.

            Czytając gazety, oglądając TV, słuchając radia, czy odwiedzając strony
            internetowe, musimy być świadomi tego faktu, umieć krytycznie i z dużą dozą
            nieufności przyjmować rzekome „fakty” preparowane na potrzeby
            łatwowiernej „publiczki”. Kto łatwowiernie i bezkrytycznie przyjmuje wszystko,
            co cieknie z tych mediów naraża się niestety na „robienie wody z mózgu” i
            poddawanie się terroryzmowi bezczelnych masmediów. Pogłoska, pomówienie,
            plotka, oszczerstwo, kłamstwo i manipulacja nie mogą zastąpić PRAWDY w
            demokratycznym społeczeństwie. Masmedia polują na brud i jedynie sensacja –
            nawet najbardziej chora i niesamowita - jest w wielu przypadkach jedynym celem
            dziennikarzy i pracujących w nich ludzi. Nie dajmy się terroryzować masmediom!"

            A głuptoki we syćko wierzom, kłamstwa powtarzanie, pisane setki razy
            stajom sie dlo głuptoków niestety prowdom. Jee, nie dejcie sie ogłupiać.
            • Gość: c_n Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.05, 11:29
              Przekraczanie wszelkich granic, a właściwie ich brak.
              Dyskusja nie skępowana żadnymi ograniczeniami. Zwycięstwo wolności słowa, a
              czasami zwykłe zezwierzęcenie obyczajów.
              Najbardziej to widać w chwilach szczególnych, momentach dziejowych i tych
              ostateczynych jak śmierć. Smierć Miłosza, Nowaka-Jeziorańskiego, a wreszcie
              Papieża Jna Pawła II. Dla jednych to chwile zadumy i ostatniego hołdu, dla
              innych okazja do wylania kubła pomyj na zmarłego. W internecie nie obowiązuje
              zasada, że o zmarłych mówi się dobrze lub milczy. Tu nic nie obowiązuje.
              Dziś mija 70-ta rocznica śwmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wielkiego
              Polaka,męża stanu, patrioty, bohatera narodowego, ale i postaci dla wielu
              szalenie kontrowersyjnej, wzbudzającej krańcowe reakcje. Ze świadomością tego
              założyłem wątek upamiętniający Jego śmierć na Forum Zakopane, jednym z niewielu
              gdzie nie leją się pomyje. Postanowiłem ograniczyć się jedynie do cytatów słów
              zmarłego i osób mu bliskich. Bez rozpamiętywanie Jego zasług i roztrząsania
              przewin. Jego wielkość broni się sama, bez naszej pomocy. Ja chciałem dać wyraz
              pamięci o Nim w tym szczególnym dniu.
              • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 12.05.05, 11:49
                Pięknie to napisałeś, ale te pomyje na Forach też sami lejemy, nie ważne
                czy na pomarłych , czy żyjących i tu jest dość dobry przykład, co można,
                ile można i do tego bezkarnie... Zmusza do myślenia , jak i czy temu należy
                zapobiegać. Jedni nazywają to cenzurą i wykrzykują precz z cenzurą, ba
                gdaczą o braku demokracji i braku wolności słowa a inni uważają za
                słuszne usuwanie pomyj. A w końcu wbijają zęby do moderatorów i adminów.
                To jest ta nasza z kolei "wielkość".
                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 13.05.05, 11:23
                  Zanim zdecydujesz się na bankowość internetową

                  Uwaga na hakerów

                  Krakowska policja nadal poszukuje hakerów, którzy za pośrednictwem Internetu
                  skradli ponad 800 tys. zł z rachunków bankowych kilku krakowian.
                  Przedstawiciele największych banków twierdzą jednak, że konta ich klientów są
                  bezpieczne.

                  Chodzi o konia trojańskiego, będącego rodzajem programu szpiegującego. Program
                  działał w komputerach użytkowników w ukryciu, rejestrował wszystkie znaki
                  wprowadzane z klawiatury i przesyłał je złodziejom. Jeśli użytkownik wpisał
                  hasło dostępu, logując się w swoim banku, już kilka minut potem złodzieje mogli
                  dysponować jego tajnym hasłem.

                  - PKO Bank Polski jest zabezpieczony przed takimi atakami - deklaruje Marek
                  Kłuciński, rzecznik prasowy PKO BP. - Opisany sposób przejęcia pieniędzy przez
                  hakerów nie jest możliwy w naszym banku.

                  Jak twierdzi Marek Kłuciński, PKO BP do zabezpieczenia operacji internetowych
                  wykorzystuje Karty Kodów Jednorazowych (jednorazowe "hasła" umożliwiające
                  dokonywanie transakcji w rachunku). Wykonanie operacji jest możliwe dopiero po
                  jej potwierdzeniu kodem. Przejęcie przez osoby trzecie za pośrednictwem
                  Internetu (np. przy wykorzystaniu tzw. konia trojańskiego) identyfikatora i
                  hasła do konta, nie jest w przypadku PKO BP groźne dla klienta, bo do wykonania
                  następnej operacji konieczny jest kolejny, znany tylko klientowi, jednorazowy
                  kod.

                  - Nie mieliśmy żadnych sygnałów o kradzieży pieniędzy z kont naszych klientów
                  przez Internet - mówi Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING Banku Śląskiego. -
                  Ostatnio mieliśmy sygnał o pojawieniu się w sieci specjalistycznego wirusa
                  (konia trojańskiego), który śledzi ruchy klienta w sieci i może odczytać znaki
                  wprowadzane z klawiatury komputera w czasie logowania do systemu bankowości
                  internetowej. Takie wirusy pojawiają się co jakiś czas. W związku z tym nie
                  wymagamy od naszych klientów podawania pełnego hasła wpisywanego z klawiatury.
                  Zamiast tego muszą oni podawać pięć losowo wybranych znaków z hasła liczącego
                  od 10 do 32 znaków. Stosowane przez nas rozwiązanie zwiększa bezpieczeństwo
                  rachunków.

                  - Musimy pamiętać, iż ataki za pomocą programów szpiegowskich to nie żarty
                  młodych informatyków, ale dzieło dobrze zorganizowanych przestępców - mówi
                  Paweł Jurek z katowickiej firmy Dagma specjalizującej się w dystrybucji
                  systemów ochrony antywirusowej i systemów bezpieczeństwa danych. - Ostatni
                  raport amerykańskiej firmy Webroot, zajmującej się walką z programami
                  szpiegowskimi, szacuje, że tego rodzaju programy przynoszą ich autorom zyski
                  rzędu 2 milionów dolarów rocznie. Specjaliści z Kolorado przebadali milion
                  komputerów należących do różnych firm na świecie i twierdzą, że aż 55 proc. z
                  nich jest zainfekowanych wirusami.

                  W bankowości internetowej najsłabszym ogniwem jest komputer użytkownika -
                  powtarzają bankowcy. Eksperci katowickiej firmy Dagma, zajmującej się
                  bezpieczeństwem w sieci, przygotowali dla Czytelników "Dziennika" pakiet zasad,
                  których należy przestrzegać, by nie dać się okraść internetowym złodziejom.
                  (B.CH.), (MADE)

                  Jak nie stać się ofiarą internetowych złodziei?

                  - Jeżeli mamy konto w banku internetowym, który do przelania pieniędzy na
                  dodatkowe konta żąda jedynie podstawowego hasła, czym prędzej z takiego
                  rachunku zrezygnujmy.

                  - Wybierajmy banki, które oprócz podstawowego hasła chronią nasze pieniądze za
                  pomocą haseł jednorazowych lub tokenu (urządzenia, które generuje losowo hasła
                  dostępu zmieniające się co kilka minut).

                  - Przy wybieraniu hasła dostępu nie używajmy nigdy imion, numerów
                  rejestracyjnych samochodu itp. Stosujmy litery, cyfry i inne znaki. Hasło
                  powinno zawierać co najmniej 8 znaków. Należy je chronić niczym PIN karty
                  kredytowej - nie zapisujemy go nigdzie!

                  - Wpisujmy zawsze adres ręcznie do okna przeglądarki i logując się do banku,
                  sprawdzajmy, czy w pasku adresu faktycznie widać adres banku.

                  - Używajmy na co dzień legalnego programu antywirusowego, który regularnie
                  aktualizuje swoją bazę wirusów. Wirus może ukryć prawdziwy adres strony, na
                  którą wchodzimy, ułatwiając złodziejom zastosowanie techniki phishingu.

                  - Jeśli korzystamy ze stałego łącza internetowego, niezbędny jest program
                  typu "firewall", monitorujący wszystkie połączenia z Internetem wykonywane z
                  naszego komputera. Jeśli często odwiedzamy nieznane strony internetowe, oprócz
                  programu antywirusowego i "firewalla" nasze zabezpieczenia zdecydowanie
                  powinniśmy uzupełnić o program antyszpiegowski. (Not. MADE)


                  Przecytojcie syćka uwoźnie i dumacke nad tym jako wyście sie
                  zabezpieczyli róbcie! Tu ni ma śpasów, haj! Fakt faktem, ze u mnie furt
                  program zabezpieczający mój komp pracuje. Cego i fto suko w moim
                  kompie??? hgw


                  • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.05.05, 09:43
                    Hehe, ciekawość, jakie płynyny te niebezpieczeństwa, chyba ino
                    niezależność ... Koniec ze słuchaniym przez cała dobę np. ino muzyki Depeche
                    Mode, abo inksyk hitów - na tyn przykłod z roków 60.

                    Zamach ta to, cy ki pieron??? Jak śmiymy słuchać tego, co ino zywnie
                    fcemy??? Grozom nom, ze więksość z tyk stacji nie bedzie juz tak ślebodno...
                    Koniyc! KONTROLA!

                    A wiycie fto mo chrapkę na kontrolowanie? Ftozby , jak nie Krajowa Rada
                    Radiofonii i Telewizji. Nawet majom recepisy na to, bajako!

                    Zgodnie z liczącym ponad 200 stron dokumentem o "Strategii państwa polskiego w
                    dziedzinie mediów elektronicznych na lata 2005-2020" każdy nadawca będzie
                    musiał współpracować z urzędnikami. Czemu ma to służyć? "Ochronie małoletnich i
                    godności ludzkiej w Internecie" - napisano w strategii. Rafał Rastawicki,
                    rzecznik Rady, uzupełnia to tak: - Kiedy powstawała ustawa [1992 r.], nie było
                    internetowych nadawców, dlatego nie ma żadnych przepisów regulujących ich
                    działalność. A naszym zdaniem powinni funkcjonować na podobnych zasadach co
                    tradycyjni.

                    Dla internetowych stacji oznacza to konieczność starania się o koncesję i zgodę
                    na nadawanie reklam. W przeciwnym razie grożą im kary finansowe rzędu
                    kilkudziesięciu tysięcy złotych, a nawet zamknięcie!

                    Rzecznik nie potrafi jednak wyjaśnić, po co przyznawać koncesję, skoro w
                    internecie nie trzeba rozdzielać pasm radiowych ani telewizyjnych. Dokument
                    KRRiTV nie mówi nic o cenach, ale tradycyjne stacje za koncesję płacą nawet
                    kilka milionów złotych (np. Radio ZET kosztowała ona ok. 7 mln).

                    Teoretycznie radio internetowe może starać się o statut nadawcy społecznego -
                    tak jak Radio Maryja. Stacja nie nadaje wówczas reklam i koncesje otrzymuje za
                    darmo. Tyle że gdy zacznie np. chwalić zaprzyjaźnione czasopismo muzyczne,
                    koncesję straci i będzie musiało zamilknąć.

                    - Kontrolowanie internetu mija się z celem, nawet jeśli intencje są szlachetne -
                    denerwuje się Bogusław Hołowiec, specjalista od bezpieczeństwa w sieci. - Co z
                    tego, że radio czy telewizja nie będą nadawać kontrowersyjnych audycji, skoro w
                    każdej chwili można wejść na stronę porno i obejrzeć film ściągnięty z
                    zagranicznego serwera. To absurd, bo małe radia działają w sieci tylko dlatego,
                    że nie stać ich na nadawanie w tradycyjny sposób.

                    Na pomyśle Rady suchej nitki nie pozostawiają także specjaliści z Polskiej Izby
                    Informatyki i Telekomunikacji. Andrzej Horodeński, rzecznik Izby, nazywa go
                    ukrytą cenzurą internetu.

                    - Kontrolowanie i regulowanie czegoś, co z zasady nie ma granic, jest złe -
                    mówi Horodeński. - Wystarczy, że telewizja czy radio będą nadawać z zagranicy,
                    i polscy urzędnicy nic im nie zrobią.

                    Pomysł urzędników z Rady muszą jeszcze zatwierdzić rząd i parlament. To w nich
                    cała nadzieja, że projekt nie przejdzie.

                    Nei, nadzieja zawse była mateckom głupik, tak samo bee i tu. Kie nie
                    wiada o co idzie, to napewno o dudki. Fces koncesyje, to bracie płać!!!
                    A jakie jesce niebezoeceństwo? Nydyć koniyc ślebody, tak mi sie ino
                    widzi, abo mi sie zdaje. A Wom jako?

                    • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 19.05.05, 09:45
                      A tu tyz piyknie o tym pisemy:

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=8779866&v=2&s=0

                      Telo. Pozdr.
                      • roomtsays Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 19.05.05, 10:48
                        Ja się nadziałem kiedyś na pedofila na pewnym czacie, ale poszło info do admina
                        od czatowników i go namierzyli.
                        R
                        ;o)))
                        • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 20.05.05, 08:59
                          Wiys co myśle, ze wroz z rozwojem tyk nowyk dróg komunikacji
                          miedzyludzkiej, wzrosto ilość przestępstw wselenijakiyj maści. I ni mozna
                          temu zapobiec. Tak mi sie widzi.
                          • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 30.05.05, 07:07
                            Ku przestrodze:

                            Oszustwa w sieci

                            "Na Komendę Powiatową Policji w Nowym Targu zgłosiły się dwie osoby, dla
                            których transakcja za pośrednictwem Internetu zakończyła się utratą pieniędzy.
                            Jeden z mężczyzn zamówił przez Internet telefon komórkowy. Do tej pory nie
                            otrzymał komórki, za którą zapłacił 290 złotych.
                            Drugi mężczyzna, po uprzednim zamówieniu towaru przez Internet, wpłacił na
                            konto mieszkańca Zamościa 700 złotych. Za kwotę tę dostać miał poduszki
                            powietrzne. Poduszek do tej pory nie otrzymał." (AGN)

                            • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 30.05.05, 07:16
                              Szerzył porno...Nieznany sprawca złamał zabezpieczenia szkolnej strony
                              internetowej i rozpowszechniał ze jej pośrednictwem materiały o treści
                              pornograficznej. Haker włamał się na stronę internetową Gimnazjum w Maruszynie.
                              (AGN)
                              • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 02.06.05, 19:19
                                No, nie!!! Nie chcę!


                                polityka.onet.pl/162,1231137,1,0,artykul.html
                                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 13.06.05, 10:06
                                  Internet to szpieg!

                                  Kontrola e-maili i witryn odwiedzanych w internecie, sprawdzanie komputerów,
                                  nagrywanie rozmów telefonicznych, kamery wideo, a nawet nadzór satelitarny nad
                                  personelem - do takich metod rodem z Orwella uciekają się przedsiębiorstwa, aby
                                  obronić się przed nielojalnością lub niefrasobliwością swej kadry.

                                  Pod koniec maja sąd w Finlandii skazał warunkowo na sześć miesięcy więzienia
                                  byłego prezesa największego w tym kraju operatora telekomunikacyjnego Sonera
                                  (obecnie TeliaSonera) za szpiegowanie personelu w latach 1997-2001. Jej eksszef
                                  Kaj-Erik Relander, szukając źródła przecieków informacji z firmy do mediów,
                                  zlecił monitoring poczty elektronicznej podejrzanych pracowników oraz kontrolę
                                  ich kontaktów telefonicznych. Za pogwałcenie obywatelskiego prawa do
                                  prywatności ukarano także sześć innych osób, w tym szefa ochrony wewnętrznej
                                  firmy.

                                  Ale z najnowszych badań przeprowadzonych w dużych amerykańskich firmach wynika,
                                  że tego typu metody stają się codziennością. Rozwój technologii sprawił, że do
                                  firm zawitała cicha wojna wywiadowcza. Po jednej stronie frontu -
                                  przedsiębiorstwa skłonne do coraz większej inwigilacji personelu. Po drugiej -
                                  pracownicy, którzy, uzbrojeni w internet i pocztę elektroniczną, potrafią
                                  poważnie napsuć krwi swemu pracodawcy.

                                  Nic się nie ukryje

                                  Kalifornijska spółka Proofpoint, która tworzy oprogramowanie zwiększające
                                  bezpieczeństwo w internecie, przebadała w USA ponad 330 korporacji
                                  zatrudniających tysiąc i więcej osób. Stowarzyszenie American Management
                                  Association (AMA) wraz z organizacją ePolicy Institute przeprowadziły podobny
                                  sondaż wśród 526 amerykańskich przedsiębiorstw z minimum setką pracowników.
                                  Raporty opublikowano w maju i czerwcu.

                                  Wynika z nich, że kwitnie nadzór nad pocztą elektroniczną pracowników. Więcej
                                  niż co trzecia firma badana przez Proofpoint zatrudnia ludzi specjalnie do
                                  prześwietlania i sczytywania treści e-maili wychodzących od pracowników. Drugie
                                  tyle firm planuje stworzenie takich stanowisk w niedalekiej przyszłości. Im
                                  większe przedsiębiorstwo, tym większa czujność kierownictwa. Spośród
                                  największych korporacji (zatrudniających ponad 20 tys. osób) aż 40 proc.
                                  przyznało, że już dziś ma na etacie speców od monitoringu e-maili, a 32 proc.
                                  zamierza rychło zatrudnić kontrolerów.

                                  Nadzorowane bywa wszystko, co dzieje się z komputerami personelu. Z badania AMA
                                  i ePolicy Institute wynika, że korporacje śledzą, jakie strony internetowe
                                  odwiedzają pracownicy (robi tak 76 proc. firm), sprawdzają, ile czasu spędzają
                                  przy klawiaturze (36 proc.), oraz archiwizują i przeglądają zawartość twardych
                                  dysków ich komputerów (50 proc.).

                                  Zakres kontroli nad poczynaniami kadry daleko wykracza poza inwigilację
                                  informatyczną. Oto kilka innych danych z raportu AMA:

                                  • w co piątej firmie nagrywa się, a potem odsłuchuje rozmowy telefoniczne
                                  pracowników piastujących bardziej odpowiedzialne stanowiska, a 3 proc. firm
                                  nagrywa rozmowy wszystkich zatrudnionych;

                                  • ponad połowa przedsiębiorstw kontroluje numery telefonów, na jakie dzwonią
                                  pracownicy, i czas rozmów;

                                  • w ponad co drugiej firmie wszystko, co się dzieje na stanowiskach pracy,
                                  jest obserwowane i rejestrowane przez kamery wideo;

                                  • niespełna 10 proc. firm używa systemu nawigacji satelitarnej GPS, aby móc w
                                  każdej chwili ustalić, gdzie przebywa pracownik.

                                  Porównanie z wynikami podobnych badań sprzed czterech lat wskazuje, że odsetek
                                  przedsiębiorstw korzystających z takich metod zwiększył się w tym okresie
                                  kilkakrotnie.

                                  E-mailem na bruk ?! Nie wierzysz to czytaj!

                                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2763481.html
                                  • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 25.07.05, 08:40
                                    "Fishing" (łowić ryby) i "personal data" (dane osobowe). Nie dać się na to
                                    złapać!!!

                                    Coraz częściej zdarzają się przestępcy, którzy są doskonale przygotowani do
                                    popełnienia kradzieży i stosują bardziej finezyjne metody - zakładając konta w
                                    serwisach, podają korespondencyjne adresy, np. w domach studenckich. Próbują
                                    także utrudnić identyfikacje komputerowego numeru IP poprzez prowadzenie
                                    korespondencji ze specjalnych serwerów. Są też i tacy, którzy jako adres do
                                    korespondencji koniecznej w internetowym handlu podają nazwiska i adresy osób,
                                    które wyjeżdżają na jakiś czas, i po prostu włamują się do skrzynek pocztowych.
                                    Ewentualne finansowe konsekwencje takich transakcji spadają na nieświadomego
                                    niczego figuranta, któremu "wyczyszczono" skrzynkę pocztową. (DER)

                                    Phishing - fałszywe e-maile, rozsyłane przez przestępców. Celem jest podstępne
                                    skłonienie adresata do przekazania danych o swojej karcie płatniczej lub
                                    informacji niezbędnych do wykorzystania systemów bankowości internetowej.
                                    Przestępstwo to zostało nazwane słowem phishing, które powstało z połączenia
                                    angielskich zwrotów "fishing" (łowić ryby) i "personal data" (dane osobowe).



                                    • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 09.08.05, 22:21
                                      Zabiły go gry komputerowe (PAP)

                                      28-letni mieszkaniec Korei Południowej, fanatyk gier komputerowych, zmarł na
                                      atak serca po spędzeniu ponad dwóch dni w kawiarni intertnetowej w Tegu na
                                      południowym wschodzie kraju - informują południowokoreańskie media.

                                      Gry komputerowe pochłonęły go do tego stopnia, że rzucił nawet ostatnio pracę,
                                      żeby mieć więcej czasu na swe hobby, które stało się obsesją.

                                      W ciągu 50 godzin mężczyzna wstawał od komputera tylko po to, żeby pójść do
                                      toalety lub zdrzemnąć się na kilka minut na pryczy. "Zakładamy, że umarł z
                                      wyczerpania" - powiedział rzecznik policji w Tegu.

                                      Mężczyznę, jeszcze żywego, znaleźli w kawiarni internetowej dawni koledzy z
                                      pracy, do których o pomoc zwróciła się jego matka, kiedy syn nie wracał do
                                      domu. Nałogowy gracz powiedział im, że tylko dokończy grę i wychodzi; kilka
                                      minut później już nie żył. (aka)


                                      No ładnie, póde spać!
                                      • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.08.05, 12:03
                                        Łukaszenko zaczyna walkę z internetem

                                        Białoruskie KGB aresztowało we wtorek rano Wiktara Bazukiewicza, autora
                                        witryny internetowej żartującej z Łukaszenki. Internetowe filmiki Bazukiewicza
                                        cieszą się na Białorusi ogromną popularnością

                                        Rzecz się dzieje po przyszłorocznych wyborach prezydenckich - ubrany w strój
                                        hokeisty Łukaszenko płacze w ramionach dżudoki Putina. Prezydent Rosji
                                        podpisuje dekret o udzieleniu azylu prezydentowi Białorusi.

                                        W mrocznych salach Kremla pochlipujący Łukaszenko nie jest bynajmniej sam.
                                        Opodal widać zdziecinniałego Wiktora Janukowycza - niedoszłego prezydenta
                                        Ukrainy, któremu zaplanowane na Kremlu przejęcie władzy uniemożliwiła
                                        pomarańczowa rewolucja.

                                        Janukowycz ze smoczkiem w ustach rzuca lotki w tarczę ze zdjęciem prezydenta
                                        Ukrainy Wiktora Juszczenki. Kawałeczek dalej buja się obalony w marcu prezydent
                                        Kirgizji Akajew, a wszystkiemu towarzyszy znany rosyjski hit muzyczny "Nie
                                        płacz".

                                        To tylko jeden z wielu filmów animowanych, których autorem jest białoruski
                                        artysta ukrywający się pod pseudonimem Wiktar Bazukiewicz. Umieszczone na
                                        stronie www.mult.3dway.org filmiki cieszą się ogromną popularnością. Stronę
                                        obejrzało już 180 tys. osób, witryna rejestruje ponad 30 tys. wejść
                                        miesięcznie, a co najważniejsze - większość internautów jest z Białorusi, choć
                                        sporo ludzi loguje się na stronie także z USA, Polski i Rosji.

                                        - Mult-Klub prowadzę sam - mówił nam kilka dni temu Bazukiewicz. - Sam rysuję,
                                        sam piszę scenariusz i sam opracowuję podkład muzyczny. Na pomysł tworzenia
                                        filmów Bazukiewicz wpadł po zeszłorocznym referendum, po którym Łukaszenko może
                                        startować w wyborach prezydenckich po raz trzeci. - Wyprowadził mnie wtedy z
                                        równowagi - mówił artysta. - Nie mam żadnych skrupułów, by go atakować i
                                        ośmieszać.

                                        We wtorek rano przyjaciele Bazukiewicza poinformowali "Gazetę", że o 8 rano KGB
                                        weszło do mieszkania Bazukiewicza w Grodnie. Artysta został aresztowany,
                                        postawiono mu zarzut zniesławienia głowy państwa. Grozi mu pięć lat więzienia,
                                        gdyż w styczniu 2001 r. białoruski parlament dodał do kodeksu karnego nowe
                                        przestępstwo - publiczne szkalowanie prezydenta i rządu.

                                        Bazukiewicz wiedział, że KGB na niego poluje. - Czuję się jak partyzant na
                                        okupowanym przez wroga terytorium - mówił "Gazecie". - Choć większość
                                        Białorusinów nie popiera Łukaszenki, paraliżuje ich strach. Moje filmy są
                                        krzykiem rozpaczy.

                                        Reżim najwyraźniej dostrzega w internecie niebezpieczeństwo. Jest w nim sporo
                                        informacji i wydawnictw surowo tępionych przez reżim - choćby
                                        powieść "Najście". Książkę, napisaną po rosyjsku w stylu popularnych czytadeł
                                        ulicznych, można kupić w Mińsku u zaufanych kolporterów, choć za samo jej
                                        posiadanie grożą kary.

                                        "Najście" to odmienna od oficjalnej biografia Łukaszenki. Jej autor twierdzi,
                                        że Łukaszenko był niegdyś skierowany na badania psychiatryczne, że jako
                                        dyrektor sowchozu dotkliwie pobił pracownika, że ma kochankę, a żonę zaniedbuje
                                        i że zlecał mordy polityczne na byłych współpracownikach, którzy przeszli do
                                        opozycji - Wiktarze Hanczarze i Jurym Zacharance.

                                        Na białoruskich stronach internetowych można również zamówić antyreżimowe
                                        koszulki z cytatami z białoruskiego prezydenta: "Wychowałem się wśród zwierząt
                                        i roślin", albo "Jestem ateistą, ale ateistą prawosławnym". Są też dźwiękowe
                                        kolekcje złotych myśli i żarty o Łukaszence. Przeciwwagą dla reżimowych mediów
                                        jest internetowy serwis Radia Swaboda.

                                        - Internet jest dla białoruskiej opozycji niezmiernie ważnym medium - mówi
                                        Wincuk Wiaczorka, przywódca Białoruskiego Frontu Narodowego. - Zdecydowana
                                        większość internautów to ludzie młodzi, negatywnie nastawieni wobec reżimu,
                                        dlatego reżim dostrzega w nim duże niebezpieczeństwo.

                                        - Aresztowanie Bazukiewicza może świadczyć o tym, że teraz Łukaszenko wziął się
                                        za internet - uważa Pawał Mażejka, grodzieński dziennikarz, który sam siedział
                                        w więzieniu za szkalowanie prezydenta. - To jasny przedwyborczy sygnał do
                                        opozycji: Uwaga, śledzimy was i pociągniemy do odpowiedzialności za to, co
                                        piszecie w internecie.

                                        Na Białorusi działa tylko jeden dostawca usług internetowych. Podczas wyborów
                                        prezydenckich cztery lata temu białoruscy internauci nie mogli wejść na
                                        jakiekolwiek witryny opozycyjne, bo wszystkie zostały zablokowane.

                                        - W ostatnich dniach sporo było ataków hakerskich na opozycyjne strony
                                        Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, czy ruchu Małady Frant - mówi Mażejka. Nie
                                        ma on wątpliwości, że za atakami stoi KGB.

                                        ŹRÓDŁO: GW(Łukasz Adamski 17-08-2005, ostatnia aktualizacja 17-08-2005 10:44)


                                        • Gość: Anka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.blktn4.nsw.optusnet.com.au 17.08.05, 12:18
                                          Ano widac ze plnie to niebezpieczenstwo. Zaraz sprobuje obejrzec filmiki. a.:)
                                          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.08.05, 12:23
                                            ????

                                            www.mult.3dway.org
                                            • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 18.01.06, 12:54
                                              1.Uzale¿nienie
                                              2. Kłopoty ze zdrowiem

                                              Główne zagrożenia to pole elektromagnetyczne, promieniowanie
                                              elektromagnetyczne o szerokim widmie częstotliwości, promieniowanie cieplne,
                                              elektrostatyczne, nadfioletowe, słabe pole magnetyczne i rentgenowskie.
                                              Monitor, komputer i inne urządzenia emitują ponadto stosunkowo dużo ciepła,
                                              co zmniejsza wilgotność powietrza..."


                                              www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=388&poddzial=

                                        • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 22.08.05, 17:01
                                          ciupazka napisała:

                                          > Łukaszenko zaczyna walkę z internetem
                                          >
                                          > Białoruskie KGB aresztowało we wtorek rano Wiktara Bazukiewicza, autora
                                          > witryny internetowej żartującej z Łukaszenki. Internetowe filmiki
                                          Bazukiewicza
                                          > cieszą się na Białorusi ogromną popularnością


                                          fakty.interia.pl/otym/news?inf=657299
                                          >
                                          > Rzecz się dzieje po przyszłorocznych wyborach prezydenckich - ubrany w strój
                                          > hokeisty Łukaszenko płacze w ramionach dżudoki Putina. Prezydent Rosji
                                          > podpisuje dekret o udzieleniu azylu prezydentowi Białorusi.
                                          >
                                          > W mrocznych salach Kremla pochlipujący Łukaszenko nie jest bynajmniej sam.
                                          > Opodal widać zdziecinniałego Wiktora Janukowycza - niedoszłego prezydenta
                                          > Ukrainy, któremu zaplanowane na Kremlu przejęcie władzy uniemożliwiła
                                          > pomarańczowa rewolucja.
                                          >
                                          > Janukowycz ze smoczkiem w ustach rzuca lotki w tarczę ze zdjęciem prezydenta
                                          > Ukrainy Wiktora Juszczenki. Kawałeczek dalej buja się obalony w marcu
                                          prezydent
                                          >
                                          > Kirgizji Akajew, a wszystkiemu towarzyszy znany rosyjski hit muzyczny "Nie
                                          > płacz".
                                          >
                                          > To tylko jeden z wielu filmów animowanych, których autorem jest białoruski
                                          > artysta ukrywający się pod pseudonimem Wiktar Bazukiewicz. Umieszczone na
                                          > stronie www.mult.3dway.org filmiki cieszą się ogromną popularnością. Stronę
                                          > obejrzało już 180 tys. osób, witryna rejestruje ponad 30 tys. wejść
                                          > miesięcznie, a co najważniejsze - większość internautów jest z Białorusi,
                                          choć
                                          > sporo ludzi loguje się na stronie także z USA, Polski i Rosji.
                                          >
                                          > - Mult-Klub prowadzę sam - mówił nam kilka dni temu Bazukiewicz. - Sam
                                          rysuję,
                                          > sam piszę scenariusz i sam opracowuję podkład muzyczny. Na pomysł tworzenia
                                          > filmów Bazukiewicz wpadł po zeszłorocznym referendum, po którym Łukaszenko
                                          może
                                          >
                                          > startować w wyborach prezydenckich po raz trzeci. - Wyprowadził mnie wtedy z
                                          > równowagi - mówił artysta. - Nie mam żadnych skrupułów, by go atakować i
                                          > ośmieszać.
                                          >
                                          > We wtorek rano przyjaciele Bazukiewicza poinformowali "Gazetę", że o 8 rano
                                          KGB
                                          >
                                          > weszło do mieszkania Bazukiewicza w Grodnie. Artysta został aresztowany,
                                          > postawiono mu zarzut zniesławienia głowy państwa. Grozi mu pięć lat
                                          więzienia,
                                          > gdyż w styczniu 2001 r. białoruski parlament dodał do kodeksu karnego nowe
                                          > przestępstwo - publiczne szkalowanie prezydenta i rządu.
                                          >
                                          > Bazukiewicz wiedział, że KGB na niego poluje. - Czuję się jak partyzant na
                                          > okupowanym przez wroga terytorium - mówił "Gazecie". - Choć większość
                                          > Białorusinów nie popiera Łukaszenki, paraliżuje ich strach. Moje filmy są
                                          > krzykiem rozpaczy.
                                          >
                                          > Reżim najwyraźniej dostrzega w internecie niebezpieczeństwo. Jest w nim sporo
                                          > informacji i wydawnictw surowo tępionych przez reżim - choćby
                                          > powieść "Najście". Książkę, napisaną po rosyjsku w stylu popularnych czytadeł
                                          > ulicznych, można kupić w Mińsku u zaufanych kolporterów, choć za samo jej
                                          > posiadanie grożą kary.
                                          >
                                          > "Najście" to odmienna od oficjalnej biografia Łukaszenki. Jej autor twierdzi,
                                          > że Łukaszenko był niegdyś skierowany na badania psychiatryczne, że jako
                                          > dyrektor sowchozu dotkliwie pobił pracownika, że ma kochankę, a żonę
                                          zaniedbuje
                                          >
                                          > i że zlecał mordy polityczne na byłych współpracownikach, którzy przeszli do
                                          > opozycji - Wiktarze Hanczarze i Jurym Zacharance.
                                          >
                                          > Na białoruskich stronach internetowych można również zamówić antyreżimowe
                                          > koszulki z cytatami z białoruskiego prezydenta: "Wychowałem się wśród
                                          zwierząt
                                          > i roślin", albo "Jestem ateistą, ale ateistą prawosławnym". Są też dźwiękowe
                                          > kolekcje złotych myśli i żarty o Łukaszence. Przeciwwagą dla reżimowych
                                          mediów
                                          > jest internetowy serwis Radia Swaboda.
                                          >
                                          > - Internet jest dla białoruskiej opozycji niezmiernie ważnym medium - mówi
                                          > Wincuk Wiaczorka, przywódca Białoruskiego Frontu Narodowego. - Zdecydowana
                                          > większość internautów to ludzie młodzi, negatywnie nastawieni wobec reżimu,
                                          > dlatego reżim dostrzega w nim duże niebezpieczeństwo.
                                          >
                                          > - Aresztowanie Bazukiewicza może świadczyć o tym, że teraz Łukaszenko wziął
                                          się
                                          >
                                          > za internet - uważa Pawał Mażejka, grodzieński dziennikarz, który sam
                                          siedział
                                          > w więzieniu za szkalowanie prezydenta. - To jasny przedwyborczy sygnał do
                                          > opozycji: Uwaga, śledzimy was i pociągniemy do odpowiedzialności za to, co
                                          > piszecie w internecie.
                                          >
                                          > Na Białorusi działa tylko jeden dostawca usług internetowych. Podczas wyborów
                                          > prezydenckich cztery lata temu białoruscy internauci nie mogli wejść na
                                          > jakiekolwiek witryny opozycyjne, bo wszystkie zostały zablokowane.
                                          >
                                          > - W ostatnich dniach sporo było ataków hakerskich na opozycyjne strony
                                          > Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, czy ruchu Małady Frant - mówi Mażejka. Nie
                                          > ma on wątpliwości, że za atakami stoi KGB.
                                          >
                                          > ŹRÓDŁO: GW(Łukasz Adamski 17-08-2005, ostatnia aktualizacja 17-08-2005 10:44)
                                          >
                                          >
                                          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 22.08.05, 18:19
                                            cd keskówek o Ł. Młodzież tam też krytycznie odnosi sie do tego, co jest.
                                            Poczytaj te fakty!


                                            fakty.interia.pl/otym/news?inf=658179
    • annah11 Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.08.05, 12:22
      Filmikow nie obejrzalam, ale rysunki ciekawe.
      • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.08.05, 12:40
        To Ty wyłączyłaś??? Dowcip?
        Kiepski!


        www.mult.3dway.org/look.php?id=25
        • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 17.08.05, 12:50
          Obejrzałam powyższy filmik, był super! Boże, co za reżim cenzorski, jak u
          Łukaszenki! Przykre to!
          • ciupazka Re: W "Allegro" kradną??? 19.08.05, 08:56
            "Allegro" kradnie?

            Dwóch zakopiańczyków przypłaciło stratami finansowymi zaufanie do internetowych
            transakcji. Obaj zdecydowali się zrobić zakupy na aukcyjnym portalu "Allegro",
            ale trafili na nieuczciwych handlowców.
            Pierwszy wylicytował aparat telefoniczny nokia, za który zdecydował się
            zapłacić 140 zł. Po wpłaceniu należnej kwoty na podane konto kontakt ze
            sprzedawcą urwał się. Pechowy klient nie ma pieniędzy ani telefonu. Podobny
            scenariusz wydarzeń dotyczy drugiego oszukanego zakopiańczyka, z tym, że jego
            straty są o wiele większe. Ten bowiem wylicytował cyfrowy aparat fotograficzny
            za 650 zł. Działo się to pod koniec czerwca. Do dziś towar nie dotarł do
            klienta, a kontakt ze sprzedającym jest niemożliwy. (ECZ)

            Tyz piyknie!
            • qwint Re: W "Allegro" kradną??? 22.08.05, 18:11
              przykład
              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2876547.html
              • qwint Re: W "Allegro" kradną??? 22.08.05, 18:12
                forum.onet.pl/0,2,1,0,23547,13396070,37780905,uforum.html
                • ciupazka Re: W "Allegro" kradną??? 23.08.05, 13:05
                  qwint napisał:

                  > forum.onet.pl/0,2,1,0,23547,13396070,37780905,uforum.html


                  Ta Twoja sygnaturka barz do tego syćkiego pasuje, hehe...
                  Telo.
          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 21.08.05, 11:46
            Microsoft bada doniesienia o luce w Internet Explorerze, która wystawia maszyny
            wykorzystujące przeglądarkę z Redmond na poważne niebezpieczeństwo.
            O dziurze jako pierwszy poinformował przedstawiciel French Security Incident
            Response Team (FrSIRT), oceniając ją jako krytyczną.

            Zdaniem FrSIRT lukę można wykorzystać, przygotowując specjalnie spreparowaną
            stronę WWW i zachęcając internautę do jej odwiedzenia. Przestępca może przejąć
            kontrolę nad pecetem lub zainstalować na nim szkodliwe oprogramowanie. Francuzi
            twierdzą, że w Sieci krąży już kod pozwalający na przeprowadzenie skutecznego
            ataku.
            Przedstawicielka Microsoftu podała, że jej koncern bada doniesienia o dziurze.
            Zaznaczyła przy tym, że do tej pory nie ma żadnych informacji o tym, by jej
            istnienie zostało przez kogoś wykorzystane.

            Firma Websense, zajmująca się monitorowaniem Internetu pod kątem
            bezpieczeństwa, informuje, że nie odkryto jeszcze żadnej witryny, która
            wykorzystywałaby wspomnianą lukę.

            Nie jest jeszcze jasne, które komputery narażone są na niebezpieczeństwo. Na
            razie wiadomo, że do wykorzystania luki konieczne jest, by w atakowanym
            komputerze istniał plik msdds.dll. FrSIRT bada, jak bardzo rozpowszechniona
            jest ta biblioteka. Wydaje się, że jest ona instalowana wraz z deweloperskimi
            narzędziami Visual Studio, możliwe jednak, że pojawia się też w bardziej
            popularnych programach.

            Microsoft informuje, że jest ona instalowana z Visual Studio, ale na naszych
            laboratoryjnych maszynach nie mamy tego oprogramowania - poinformował
            przedstawiciel FrSIRT. Na razie potwierdzono istnienie luki w systemie Windows
            XP SP2 z IE6 ze wszystkimi dostępnymi łatami.


            Dobrze wiedzieć...jak sie zabezpieczyć?
            • qwint Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 21.08.05, 12:07
              w widowsie to jest norma :> dlatego nieraz kozystam z linuxa a dokladniej z
              wersji Knoppix. a co do windowsa to przciez jedna z wersji (95 albo 98) na
              prezentacji przeprowadzanej przez samego Blla ;) sie zawiecila i nie pomogl
              nawet magiczny skrot Ctrl Alt Delete bylo trzeba zastosowac pewien przycisk
              RESET i dopiero to pomoglo. niewiadomo dlaczego Windows pomimo tego ze ma
              bardzo wiele bledow (niektorzy twierdza ze ma same bledy ;) ) jest tak bardzo
              popularny na calym swiecie a linux jest produktem znanym ale malo uzywanym
              pomimo tego ze ma duzo mniej bledow i dziur :>
              • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 21.08.05, 12:16
                O linuxie też rożnie piszą, fachowiec da sobie radę a laik?:


                wiadomosci.onet.pl/1,15,11,13768528,38882601,1749470,0,forum.html
                • qwint Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 21.08.05, 12:22
                  wsumie troszke sie zgodze z tamtym watkiem :> potrzeba sie troche znac na
                  linuxie zeby dobrze dzialal:> ale wszystko zlezy od tego co komu potrzebne!! w
                  domu dla malo wymagajace i laikowatego uzytkownika komputeru starczy windows,
                  dla programistow i mocno zaawansowanych (serwery i tym podobne bajery) to juz
                  linux => mozna bardziej zabezpieczyc => choc wszystko jest do obejscia :> a dla
                  ludzi zajmujacych sie grafika profesjonalnie to juz tylko iMac => niezastapiony
                  w zaawansowanej grafice i obrubce ;)
                  • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 23.08.05, 17:17
                    My tyz przestępcy internetowi? Cytom i niedowierzom...

                    prawo.vagla.pl/zatrzymano_michala_za_pobranie_precious_z_qfilm_20050817?PHPSESSID=6894f0db4f56877e2d054fa6e9c37573
                    • ciupazka Re: Przestępca internetowy ?. 23.08.05, 17:22
                      Ku przestrodze!

                      Wszystko się zaczęło od komunikatu Policji, który ma zarówno tytuł jak i
                      podtytuł. Tytuł brzmi "Przestępca internetowy" a podtytuł zaś "Zatrzymany
                      przestępca internetowy". Materiał został opublikowany na Oficjalnych strnach
                      Policji kieleckiej, w domenie swietokrzyska.policja.gov.pl w dniu 17 sierpnia
                      2005. Jak się wydaje - od tego się zaczęła nagonka medialna, a po podgrzaniu
                      sytuacji przez IFPI's Internet Anti-Piracy Unit - nabrała charakteru
                      międzynarodowego.

                      W oficjalnej notatce policji opublikowanej na stronie internetowej (a więc "za
                      pomocą środków masowego komunikowania") czytamy m.in. "Zespół do walki z
                      Przestępczością Intelektualną i Internetową Komendy Wojewódzkiej Policji w
                      Kielcach zatrzymał 24-letniego mieszkańca Kielc, który nielegalnie pobrał plik
                      z serwera niemieckiej firmy będącej producentem wideoklipu zespołu Depeche Mode
                      z najnowszym utworem muzycznym" i dalej "Prowadzący sprawę policjanci
                      przypuszczają, że młody człowiek popełnił przestępstwo (z art. 116 i 117 Ustawy
                      z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
                      nieświadomie, ale nie zwalnia to go od odpowiedzialności karnej. Wszyscy
                      użytkownicy Internetu będący zwolennikami nie autoryzowanego „ściągania z
                      sieci” różnych dóbr intelektualnych powinni tę sprawę – o charakterze
                      międzynarodowym – potraktować jako swoistą przestrogę".


                      Nogi mi sie zatrzęsły..., nie godajęcy o głowie...Kurde, taki plik to mo
                      być tajemnicom, to trzymoj w sufladzie i nie pokazuj światu! Cosi tu na
                      bakier z przepisami... abo pokoz cene kielo ta przyjymnośći wejście
                      kostuje. A co Wy na to?
                      • ciupazka Re: Przestępca internetowy ?. Zwalczanie...spamu 05.09.05, 14:16
                        Walka ze Spam Zombi

                        Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przystąpił do programu Spam Zombie
                        realizowanego pod auspicjami amerykańskiej Federalnej Komisji Handlu. Celem
                        programu jest zwalczanie nieuczciwych praktyk w Internecie, w tym m.in.
                        problemu niezamawianej korespondencji elektronicznej, czyli spamu.

                        Obok UOKiK w programie bierze udział 35 instytucji z 25 krajów świata. Urząd
                        przypomina, że każdy konsument ma możliwość zaskarżenia konkretnego przejawu
                        spamu przez złożenie wniosku do organów ścigania. Postępowanie prowadzone jest
                        przeciw osobie wysyłającej wiadomość.

                        "Równie ważna jest świadomość przedsiębiorców, którzy mogą skorzystać z drogi
                        cywilnoprawnej. Przesyłanie niezamówionej korespondencji drogą elektroniczną
                        jest bowiem czynem nieuczciwej konkurencji" - wyjaśnia UOKiK.

                        Jak wynika z badań firmy Clearswift, prawie połowa spamu w kwietniu br.
                        zawierała wskazówki mające na celu wprowadzenie w błąd prywatnych inwestorów
                        giełdowych. (PAP)

                        • Gość: Ciupazka Re: Wolność w internecie ! IP: *.it-net.pl 19.10.05, 13:13
                          Tak czy nie? Dyskusja w tym temacie ostra , a jak Wy internauci jak
                          uważacie?


                          wiadomosci.onet.pl/1253948,720,kioskart.html
                          • ciupazka Re: Wolność w internecie ?! 19.10.05, 19:36
                            Batalia o kontrolę nad internetem - globalną siecią.

                            Po jednej stronie są Stany Zjednoczone, które chcą zachować nadzór nad siecią.
                            Uzyskały one niechętne poparcie światowej społeczności internetowej,
                            postrzegającej USA jako najmniej szkodliwego spośród możliwych strażników tego
                            systemu. Po drugiej stronie jest grupa państw, które chciałyby zyskać jak
                            największą kontrolę nad internetem, aby ograniczać jego potencjał, będący
                            zagrożeniem dla ich reżimów politycznych. Oprócz teokratycznego Iranu należą do
                            nich Arabia Saudyjska, Chiny, Kuba i Wenezuela. Do owego grona chętnie
                            dołączyłaby zapewne także Korea Północna.

                            Unia Europejska zachowuje stanowisko pośrednie i waha się w różne strony.
                            Ostatnie z tych wahnięć wywołało entuzjastyczny aplauz Teheranu, Pekinu i
                            Hawany. Trwająca batalia poprzedza światowy szczyt poświęcony problemom
                            społeczeństwa informatycznego, który ma się odbyć w listopadzie tego roku w
                            Tunisie. Padnie tam dużo pustych słów, ale ostatecznie wszystko sprowadzać się
                            będzie do walki o kontrolę nad globalna siecią.

                            Internet narodził się w amerykańskich laboratoriach, a ewoluował dzięki
                            światowej społeczności zapaleńców. Stopniowo przekształcił się w sieć łączącą
                            ekspertów, instytucje i zwykłych ludzi. Powstał system, którego nikt nie
                            kontroluje, a otwarty jest dla wszystkich. Jest innowacyjnym, choć
                            niekoniecznie doskonałym podejściem do globalnego zarządzania.

                            I system ten działa. Internet szybko staje się równie ważny dla gospodarek i
                            społeczeństw doby globalizacji, jak woda dla życia. Fakt, że w owej rewolucji
                            ostatniego dziesięciolecia pojawiły się takie wartości, jak nowatorstwo,
                            przejrzystość i wiarygodność, pokazuje przynajmniej to, że podstawowa struktura
                            internetu nie jest ułomna.

                            Ustanowienie kontrolowanego przez rządy państw mechanizmu służącego do
                            regulacji internetu byłoby w najwyższym stopniu niebezpieczne. Oznaczałoby to
                            nie tylko korzystne dla autorytarnych reżimów ograniczanie wolności, jaką wnosi
                            internet, ale także dławienie innowacji i zagrożenie bezpieczeństwa całego
                            systemu. Już sama próba stworzenia takiego mechanizmu mogłaby spowodować
                            konflikty i doprowadzić do bałkanizacji globalnej sieci, czyli powstania
                            różnych mniej lub bardziej zamkniętych systemów.

                            Po inwazji USA na Irak narzekania na amerykańskie dążenia do kontrolowania
                            wszystkiego, co się da, znajdują natychmiastową aprobatę, ale przyzwolenie, by
                            skargi te doprowadziły do przekazania autorytarnym reżimom istotnych uprawnień,
                            byłoby bardzo niebezpieczne. Właśnie w tej kwestii, jak się wydaje, Komisja
                            Europejska posunęła się o wiele za daleko. Jej propozycja, by stworzyć
                            mechanizm kontroli dostępu do internetu spotkała się z gwałtownymi protestami
                            internautów z całego świata i nieskrywanym entuzjazmem państw autokratycznych.

                            Europa nie powinna zajmować takiego stanowiska. Internet jest bardzo ważny dla
                            naszej przyszłości, a my, Europejczycy, powinniśmy szczególnie dbać o system,
                            który działa zadziwiająco dobrze. Nawet jeśli oznacza to pozostawienie
                            niektórych funkcji kontrolnych w rękach USA, jest z pewnością lepszym
                            rozwiązaniem niż oddanie sterów teokratom i autokratom z całego świata.

                            Europa powinna rozważyć na nowo swoją propozycję. Nie wierzę, że Jose Manuel
                            Barroso, przewodniczący Komisji Europejskiej lub Tony Blair, premier Wielkiej
                            Brytanii, sprawującej obecnie przewodnictwo w Unii Europejskiej, wiedzą, co
                            zrobiono w ich imieniu. Jeśli jednak kwestia ta nie jest dla nich szczególnie
                            ważna, to mogę ich zapewnić, że gdyby sprawy przybrały niekorzystny obrót,
                            znajdzie się ona zapewne bardzo wysoko na liście priorytetów Waszyngtonu,.

                            Pora, aby Blair i Barroso zajęli się tym problemem. W przeciwnym razie mogą
                            narazić na niebezpieczeństwo jeden z najpotężniejszych instrumentów wolności i
                            prosperity naszych czasów.

                            Autor tego tekstu, Carl Bildt jest byłym premierem Szwecji.
        • Gość: ziolo Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 25.10.05, 23:06
          Janosik-Google buszuje w bibliotece
          Wydawcy pozywają internetową bibliotekę Google (25-10-05, 16:14)

          Konrad Godlewski 25-10-2005 , ostatnia aktualizacja 25-10-2005 20:30

          Firma Google zapowiada, że do 2015 roku umieści w sieci 15 milionów książek.
          Amerykańscy wydawcy są oburzeni: - To naruszenie praw autorskich! I pozwali
          Google do sądu

          Wniosek złożyło w ubiegłym tygodniu Stowarzyszenie Wydawców Amerykańskich
          (AAP), które zrzesza takich potentatów rynku wydawniczego jak Penguin czy Simon
          & Schuster. Postanowili działać, kiedy Google Print (print.google.com)
          rozpoczął skanowanie milionów anglojęzycznych książek ze zbiorów czterech
          amerykańskich bibliotek uniwersyteckich, a także bibliotek Nowojorskiej i
          Oksfordzkiej.

          Działa już testowa wersja Google Print, w której znaleźć można tysiące tytułów,
          m.in. "Historię Europy" Normana Daviesa. Takie "zdigitalizowane książki" każdy
          internauta może za darmo oglądać i czytać strona po stronie. Wystarczy założyć
          bezpłatne konto na portalu Google.com. Wydawcy chcą, żeby sąd ustalił, czy jest
          to naruszenie praw autorskich i ewentualnie zakazał Google umieszczania w sieci
          kolejnych książek. - Google chce zarobić miliony, żerując na własności wydawców
          i autorów - uważa Patricia Shroeder, szefowa AAP. Miesiąc temu z podobnym
          wnioskiem wystąpiła grupa amerykańskich pisarzy z Authors Guild.

          Jim Garber z Google odpiera zarzuty: - Oszczędzamy autorom i wydawcom ogromnych
          wydatków! Skanowanie książek, przechowywanie ich na serwerach oraz
          udostępnianie internautom kosztuje miliony dolarów! W dodatku książek z Google
          Print nie da się ani skopiować na swój komputer, ani wydrukować. A poza tym
          autorzy i wydawcy, którzy nie chcą, żeby były one tam dostępne, mogą do 1
          listopada zażądać ich wycofania.

          Amerykańska pisarka Meghann Marco poprosiła swoje wydawnictwo Simon & Schuster,
          by zgodziło się na umieszczenie książki w Google Print. Pisarka tłumaczy, że to
          napędzi sprzedaż książki. Wydawca jednak odmówił. Marco krytykuje go teraz na
          swojej stronie internetowej. "Nie pojmuję, jaką szkodę wyrządza Google,
          pomagając internautom w znalezieniu mojej książki. Przecież i tak każdy może ją
          przeczytać w bibliotece publicznej" - napisała. - "Książki nie mają takiego
          marketingu jak telewizja czy kino, nie mają spotów reklamowych. Myślę, że
          większość pisarzy tylko skorzysta na Google Print".

          Na zakończonych właśnie największych na świecie targach książki we Frankfurcie
          nad Menem Google Inc. ogłosiła, że niebawem otworzy nowe wersje serwisu Google
          Print - austriacką, belgijską hiszpańską, holenderską, niemiecką, francuską,
          szwajcarską oraz włoską. Na razie udostępniają one zbiory dużo skromniejsze niż
          wersja angielska.

          Otwarcie anglojęzycznego Google Print w grudniu 2004 najbardziej zaniepokoiło
          Francuzów, którzy oskarżyli amerykańską firmę, że jest
          rozsadnikiem "kulturowego imperializmu". Pojawił się wówczas pomysł
          biurokratycznego rozwiązania problemu poprzez stworzenie konkurencyjnego,
          wielojęzycznego serwisu z funduszy Unii Europejskiej. Tymczasem ponad stu
          wydawców niemieckich zapowiada, że sami otworzą wspólny serwis, w którym będzie
          można wyszukiwać książki, przeszukiwać ich zawartość oraz wypożyczać je przez
          internet.

          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 18.11.05, 21:04
            15 wrogów internetu:

            W chwili gdy przedstawiciele wszystkich państw świata debatują w Tunisie o tym,
            jak zapewnić wszystkim jak najszerszy dostęp do najnowszych technologii
            komunikacji, RSF - broniąca wolności mediów - postanowiła przypomnieć, że wiele
            z nich stara się jak najbardziej internet kontrolować.

            Organizacja opublikowała listę 15 takich państw. Są to - w porządku
            alfabetycznym - Arabia Saudyjska, Białoruś, Birma, Chiny, Iran, Korea Północna,
            Kuba, Libia, Malediwy, Nepal, Syria, Tunezja, Turkmenistan, Uzbekistan i
            Wietnam.

            "Są to państwa, które w sposób najbardziej represyjny kontrolują przepływ
            informacji w internecie. Niezależne witryny są cenzurowane, a blogerzy i
            cyberdysydenci są prześladowani, a nawet więzieni" - alarmuje RSF.

            I tak np. w Chinach aż 62 osoby znajdują się obecnie w więzieniach za teksty,
            które opublikowały w sieci. Na Kubie wolny dostęp do internetu praktycznie nie
            istnieje, a w Birmie blokowany jest dostęp do darmowych kont e-mailowych.
            Korea, która do światowej sieci przyłączyła się zaledwie trzy lata temu,
            pozwala swoim obywatelom na oglądanie tylko kilkunastu oficjalnych stron
            poświęconych w większości życiu Kim Jong Ila, np.

            www.uriminzokkiri.com.

            RSF skrytykowała także Stany Zjednoczone za to, że amerykańskie firmy, m.in.
            Yahoo!, Microsoft i Cisco Systems, technologicznie wspierają represyjne reżimy
            w cenzurze internetu.

            Cud boski, ze Polski ni ma tyj liście, to by dopiyro był wstyd, hehe. Tak,
            ze nie narzykojcie... Mozemy sie dalyj uzależniać, pomimo cenzury, bajako!

            Telo.Pozdr.
            • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 18.11.05, 21:07
              Nie dodałak, że "w czwartek zestawienie miał zaprezentować na szczycie szef
              Reporterów bez Granic (RSF) Robert Ménard, ale nie zdołał nawet opuścić
              samolotu, którym przyleciał do Tunisu. Zabroniła mu tego policja, która mimo
              sprzeciwu załogi wtargnęła na pokład maszyny Air France zaraz po lądowaniu.
              Mimo że Ménard posiada wydaną przez ONZ akredytację, a kierowana przez niego
              organizacja cieszy się statutem ciała doradczego ONZ, musiał odlecieć tym samym
              samolotem do Paryża."
              Doooobre....
              • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu...gry.. IP: *.it-net.pl 20.11.05, 00:23
                Niemcy: Surowe zakazy dla młodych graczy
                (17-11-2005)

                Niemiecki rząd chce walczyć z przemocą wśród młodzieży za pomocą bardzo
                radykalnych metod. Osoby niepełnoletnie pozbawione zostaną możliwości
                użytkowania gier polegających na zabijaniu wirtualnych przeciwników.

                W "indeksie gier zakazanych" mają znaleźć się nie tylko najbardziej krwawe
                produkcje w stylu "Dooma" i "Quake'a", ale też programy, gdzie uśmiercanie
                wrogów jest jednym ze środków wymaganych do osiągnięcia wyznaczonego celu - np.
                odkrycia skarbu w "Tomb Raider" czy uratowania galaktyki w "Gwiezdnych Wojnach".

                Na kontrowersyjną decyzję nowego rządu Niemiec, w dużym stopniu wpływają
                tragiczne wydarzenia z 26 kwietnia 2002 roku, kiedy uzbrojony w pistolet fan
                gry akcji "Counter Strike", wtargnął do budynku gimnazjum w Erfurcie,
                zastrzelił 13 osób po czym popełnił samobójstwo.

                Tragedia ta wywołała zdecydowaną reakcję niemieckich polityków, którzy zażądali
                ograniczenia dostępu do brutalnych gier komputerowych. Według nowego prawa,
                dostęp do tego typu programów mają uzyskać jedynie osoby dorosłe, które
                ukończyły 18 rok życia. Rynek gier komputerowych ma zostać poddany bardziej
                skrupulatnej kontroli, a w razie nieprzestrzegania ustawy, sprzedawcy oraz zbyt
                pobłażliwi rodzice mogą zapłacić karę sięgającą 50.000 euro.

                Pomysł koalicyjnego rządu CDU/CSU-SPD, będzie próbowała storpedować zarówno
                opozycja (FDP i Zieloni) jak i oburzeni przedstawiciele przemysłu
                komputerowego, dla których oznacza to spory spadek zysków. Wśród najczęściej
                sprzedawanych gier na świecie, olbrzymi procent stanowią właśnie programy, w
                których na szwank wystawiane jest ludzkie życie.
                Na podstawie: Gazeta Wyborcza

                A moze by tak u nas? Skąd ta agresywność u młodzieży i zwyrodnienie ?


                • ciupazka Re: E - przekręty...sprzedawców.? 22.11.05, 09:04
                  Wirtualni sprzedawcy nieuczciwi? Apele o rozwagę tu nie pomogą.,
                  Dokonywanie wirtualnych zakupów nie zawsze jest uwieńczone radością. Ofiarą
                  oszustwa padł jeden z mieszkańców Zakopanego. Wylicytował w serwisie Allegro
                  towar wartości 170 złotych.

                  - Po tym, jak wysłał pieniądze 4 października, do tej pory nie zjawiła się u
                  niego spodziewana przesyłka z zamówionym towarem - poinformowała aspirant
                  Monika Kraśnicka-Broś, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w
                  Zakopanem.

                  A jak takiego namierzyć?
                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu..... 31.12.05, 18:22
                  "Dziury ekstremalnie krytyczne"

                  W systemach z rodziny Windows odkryto krytyczną dla bezpieczeństwa lukę,
                  polegającą na nieprawidłowej obsłudze plików WMF. Natychmiast po pierwszych
                  doniesieniach o błędzie w sieci pojawiły się strony wykorzystujące go do
                  infekowania komputerów złośliwym oprogramowaniem

                  Dziura została oznaczona przez firmę badawczą Secunia jako "ekstremalnie
                  krytyczna". Zagrożenie polega na tym, że specjalnie spreparowane pliki WMF mogą
                  wykonać dowolne komendy w komputerze ofiary. Na niebezpieczny plik WMF można
                  natknąć się podczas przeglądania stron internetowych - użytkownicy korzystający
                  z Internet Explorera zostaną automatycznie zarażeni po wejściu na strony je
                  zawierające. W Firefoksie i Operze pojawia się najpierw pytanie o otwarcie lub
                  uruchomienie pliku WMF - w razie wybrania którejś z tych opcji następuje
                  zarażenie.

                  Informacje o błędzie potwierdził Microsoft, nie podając jednak sposobu na
                  uniknięcie zagrożenia. Microsoft zaproponował jedynie tymczasowe
                  wyrejestrowanie komponentu odpowiadającego za obsługę plików WMF - Windows
                  Picture and Fax Viewer. Procedura jest następująca:

                  - z menu "Start" wybrać "uruchom"

                  - w wyskakującym okienku wpisać "regsvr32 -u %windir%\system32\shimgvw.dll"
                  (bez cudzysłowów) i wcisnąć "OK"

                  - potwiedzić wyrejestrowanie wciskając "OK".

                  Powyższe rozwiązanie nie zabezpiecza w pełni przez zagrożeniem - niebezpieczny
                  kod może być uruchomiony np. przy otwieraniu spreparowanego pliku poprzez
                  program graficzny (mspaint).

                  Jak dotąd nie stwierdzono występowania wirusów używających luki w obsłudze WMF,
                  pojawiło się natomiast kilkadziesiąt rodzajów plików instalujących
                  oprogramowanie typu spyware i fałszywe programy antywirusowe i anyspyware'owe .

                  Obecność tak spreparowanych plików WMF stwierdzono między innymi na stronach:
                  unionseek.com, crackz.ws, unionseek.com, www.tfcco.com, Iframeurl.biz,
                  toolbarbiz.biz, toolbarsite.biz, toolbartraff.biz, toolbarurl.biz,
                  buytoolbar.biz, buytraff.biz, iframebiz.biz, iframecash.biz, iframesite.biz,
                  iframetraff.biz, iframeurl.biz, beehappyy.biz.

                  Zaleca się unikanie tych adresów. Co ciekawe, ostatnia domena z powyższej listy
                  jest zarejestrowana na nazwisko Michaiła Gorbaczowa, zamieszkałego przy Placu
                  Czerwonym.

                  Film prezentujący działanie exploita



                  gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,3089828.html
                  • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .dziury.. 31.12.05, 18:49
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48&w=34168269&a=34214889&s=1
                    • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .dziury. IP: *.it-net.pl 23.01.06, 11:44
                      Miliardowe straty po atakach elektronicznych
                      zbig 22-01-2006 , ostatnia aktualizacja 22-01-2006 22:41

                      Na ponad 67 mld dol. oszacowało FBI zeszłoroczne straty amerykańskich firm i
                      instytucji w wyniku różnych ataków komputerowych. A stały się one już
                      codziennością - w ubiegłym roku nie doświadczyła ich tylko co dziesiąta firma.

                      Raport na ten temat Federalne Biuro Śledcze opublikowało w ubiegłym tygodniu.
                      FBI przebadało ponad 2 tys. organizacji - prywatnych i publicznych firm i
                      instytucji w czterech stanach USA, w tym w Nowym Jorku i Teksasie. Z sondażu
                      wynika, że prawie dziewięć na dziesięć z nich w ostatnim roku zanotowało
                      różnego rodzaju incydenty związane z bezpieczeństwem komputerowym (a 20 proc.
                      badanych doświadczyło w tym czasie nawet 20 lub więcej takich ataków).

                      Najczęściej organizacje musiały bronić się przed wirusami (84 proc.
                      respondentów) i oprogramowaniem szpiegowskim, tzw. spyware'em (79,5 proc.). Co
                      piąta instytucja lub firma doświadczyła komputerowego sabotażu. Ataki
                      nadchodziły z różnych kierunków, w sumie z 36 krajów. Głównie z terytorium USA
                      (26 proc.) i Chin (24 proc.). Ale, jak zastrzegają autorzy raportu, technologie
                      maskujące sprawiają, że czasem trudno z całą pewnością ustalić źródło ataku.

                      Ponad 64 proc. respondentów w efekcie ataków poniosło straty finansowe. W sumie
                      grupa badanych firm i instytucji wyceniła je na 32 mln dol. (z tego 12 mln dol.
                      to "zasługa" wirusów i robaków) - podaje FBI w komunikacie. Jak pisze serwis
                      internetowy ZDNet, na tej podstawie specjaliści spróbowali oszacować koszty
                      ataków komputerowych w skali całego kraju. Wyliczyli, że w ubiegłym roku straty
                      z tego powodu poniosło 2,8 mln instytucji i firm w USA, tracąc łącznie 67,2 mld
                      dol. Kwota ta nie uwzględnia strat, jakie w wyniku przestępstw komputerowych
                      poniosły osoby prywatne.

                      W Polsce nie ma tego rodzaju raportów i szacunków. Z danych Komendy Głównej
                      Policji wynika, że w roku 2004 polska policja zanotowała 727 przypadków
                      przestępczości komputerowej. Oczywiste jest jednak, że to tylko wierzchołek
                      góry lodowej - ofiary przestępstw komputerowych niechętnie idą z takimi
                      sprawami na policję lub do prokuratury. Zazwyczaj w obawie, że nagłośnienie
                      sprawy mogłoby źle wpłynąć na wizerunek firmy i odstraszać klientów.

                      Potwierdził to także omawiany sondaż FBI. Zaledwie 9 proc. badanych firm i
                      instytucji zgłosiło organom ścigania, że były obiektem komputerowego ataku.
                      • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .dziury. IP: *.it-net.pl 23.01.06, 11:47
                        link do poprzedniego art.:
                        www.gospodarka.gazeta.pl
                        • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .dziury. IP: *.it-net.pl 23.01.06, 14:27
                          Producenci plyt w niepeci( niebezpieczenstwie)

                          Prawdziwą zmorą 2005 roku było nielegalne ściąganie plików muzycznych. Według
                          niektórych producentów najbardziej uparci internauci dzięki technologii peer to
                          peer (P2P) stworzyli całe płytoteki. Francja jest krajem o największej
                          odnotowanej liczbie nielegalnie ściągniętych plików. Oferta nagrań rośnie wraz
                          z pojawieniem się naziemnej telewizji cyfrowej (TNT), trzech sieci muzycznych
                          (W9, NRJ 12, Europe 2 TV), podcastingu (rozpowszechnianiu w internecie audycji
                          radiowych), telewizji internetowej (w technologii ADSL) czy wideo na żądanie
                          (VOD). Ofiarami nowej mody są stacje radiowe nastawione na muzykę. Zmniejsza
                          się bowiem ich słuchalność. (...)

                          We francuskim Zgromadzeniu Narodowym 22 grudnia odbyła się debata na temat praw
                          autorskich w internecie. Możliwość bezpłatnego korzystania z sieci zdaniem
                          artystów i producentów uniemożliwia wciąż stworzenie dla internetu realnego
                          modelu ekonomicznego.

                          • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .porno 14.02.06, 08:27
                            Pliki z pornografią

                            Prokuratura Okręgowa w Krakowie prowadzi śledztwo przeciwko mieszkańcowi
                            Małopolski, który przechowywał w komputerze materiały z pornografią dziecięcą.

                            Sprawa została ujawniona podczas operacji pod kryptonimem "Max", którą
                            przeprowadzały niemieckie organa ścigania. Chodziło o wykrycie osób, które
                            wchodziły na stronę internetową zawierającą zdjęcia oraz filmy pornograficzne z
                            udziałem dzieci i ściągały z niej materiały. Policjantom udało się ustalić
                            numery identyfikacyjne IP komputerów, z których korzystali bywalcy tej strony.
                            W ten sposób policja dotarła m.in. do Zbigniewa G., mieszkańca Olkusza. W jego
                            domu znaleziono około 40 płyt CD i DVD zawierających materiały z pornografią
                            dziecięcą. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące.

                            Krakowska prokuratura zapowiada, że w sprawie pornografii będzie współpracować
                            z prokuraturą w Cottbus (Niemcy), a także rosyjskimi organami ścigania. (STRZ)
                            • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu .google 27.02.06, 10:43
                              Google ze swojej wyszukiwarki internetowej uczynił niemal doskonałą maszynkę do
                              zarabiania miliardów dolarów. Ale potędze kalifornijskiej spółki może
                              zagrozić... komputerowa myszka


                              "Google to bandycka firma, która działa podobnie do systemu argentyńskiego.
                              Ewidentnie naciąga na reklamach i szuka naiwnych - niestety, sam się nadziałem
                              i straciłem troszkę kasy" - napisał do nas jeden z czytelników. Co skłoniło go
                              do takich podejrzeń? O tym za chwilę.

                              Magiczna formuła i fałszywe kliknięcia

                              Google to przede wszystkim wyszukiwarka internetowa, która pod względem
                              popularności nie ma sobie równych. Ot, choćby w Polsce, gdzie ok. 80 proc.
                              internautów kiedy szuka w sieci jakichś informacji, korzysta właśnie z
                              technologii Google'a. A spółce tylko w to graj - Google jest prawdziwym
                              mistrzem w zarabianiu pieniędzy na prostych, ubogich graficznie reklamach. Są
                              one wyświetlane przy wynikach wyszukiwania (Google AdWords) albo na stronach
                              partnerskich (np. na blogach), których właściciele przystąpią do programu
                              AdSense. W ciągu ostatniego roku przychody z tego tytułu wyniosły ponad 6 mld
                              dol.

                              Jak zarabia Google? Kiedy w wyszukiwarce wpisujemy jakieś słowo lub wyrażenie,
                              zwykle po prawej stronie pojawiają się odnośniki do stron reklamodawców, tzw.
                              linki sponsorowane. Za każde nasze kliknięcie myszką w link reklamodawca musi
                              zapłacić Google'owi - może to być kilka groszy, może i kilka złotych. Koszt
                              zależy m.in. od tego, ile jest skłonny zapłacić za to, by jego reklama pojawiła
                              się, gdy internauta wpisze w wyszukiwarce np. "nadwaga" lub "odtwarzacze MP3"
                              (określa się je mianem słów kluczowych). Z reguły im więcej zadeklaruje, tym
                              wyżej pojawi się jego reklama.

                              W przypadku AdSense Google dopasowuje reklamy do zawartości stron. I tak na
                              blogu, w którym opisywane są różne sposoby na zrzucenie zbędnych kilogramów,
                              może się znaleźć link do strony producenta środków odchudzających. Jeśli
                              odwiedzający blog kliknie na link reklamowy, Google dzieli się pieniędzmi z
                              właścicielem strony.

                              Zaletą linków sponsorowanych ma być to, że docierają one do tych, którzy
                              usługami reklamodawcy będą rzeczywiście zainteresowani. Wszystko opiera się na
                              założeniu, że jeżeli ktoś wpisuje w wyszukiwarce słowo "nadwaga", to jest
                              szansa, że skusi się np. na środki odchudzające lub zapisze się na specjalne
                              zajęcia. Problem zaczyna się, gdy internauta klika w reklamę nie dlatego, że
                              jest zainteresowany ofertą, lecz po to, by przysporzyć reklamodawcy dodatkowych
                              kosztów.

                              I tu wracamy do naszego czytelnika, który działa w branży związanej z telewizją
                              naziemną i satelitarną. Wolał jednak pozostać anonimowy. - Bo wyjdę na durnia,
                              który dał się zrobić w konia - wyznał z rozbrajającą szczerością. Patrz
                              więcej : GW z dn. 27.II.06

                              Jaki z tego wniosek? Nie szukaj przez google? Nie klikaj w żadne reklamy!
                              A najlepiyj nie korzystoj z internetu, bo wsędzie kradnom, a ty płacis. A
                              moze tutok polowacke tyz zastosować, he?

                              • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące z internetu . gry... IP: *.it-net.pl 08.03.06, 11:47
                                A co te gry robią z ludzi? Bezmózgi! Szok!

                                www.linkshard.com/Link.asp?ID=756
                                • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące... Gangi oszustów... 27.03.06, 14:00
                                  Policja rozbiła gang okradający allegrowiczów

                                  Oszuści przejęli około 70 kont rzetelnych i uczciwych użytkowników Allegro oraz
                                  ich skrzynki pocztowe.
                                  PAP 27-03-2006, ostatnia aktualizacja 27-03-2006 12:35

                                  Grupę przestępczą zajmującą się wyłudzaniem pieniędzy przy wykorzystaniu
                                  portalu aukcyjnego Allegro rozbili policjanci z Olsztyna i Elbląga. Policjanci
                                  ustalili, że sprawcy od kwietnia 2005 r. do lutego 2006 r. wyłudzili od co
                                  najmniej 350 osób z terenu całej Polski co najmniej 37 tysięcy złotych.


                                  Jak poinformowała PAP w poniedziałek Małgorzata Rolińska z zespołu prasowego
                                  warmińsko-mazurskiej policji, sprawcy podstępnie przejęli około 70 kont
                                  rzetelnych i uczciwych użytkowników Allegro oraz ich skrzynki pocztowe.

                                  Dwaj mieszkańcy Elbląga 36-letni Robert P. i 27-letni Piotr S., którzy
                                  kierowali całym przestępczym przedsięwzięciem zostali aresztowani, a wobec
                                  trzeciego sprawcy - 52-letniego Zbigniewa P. z Gdańska prokuratura zastosowała
                                  dozór policyjny.

                                  "Mechanizm działania sprawców polegał na tym, że brali udział w legalnej
                                  aukcji, najczęściej jako kupujący. W podziękowaniu za udaną aukcję późniejszym
                                  pokrzywdzonym wysyłali różne programy np. do oglądania telewizji przez
                                  internet" - wyjaśniła Rolińska.

                                  W rzeczywistości w programie takim był ukryty wirus - koń trojański,
                                  pozwalający przejąć kontrolę nad komputerem pokrzywdzonego. W ten sposób
                                  sprawcy mogli uzyskiwać hasła, nazwy użytkowników do kont na Allegro, kont
                                  pocztowych, a nawet do internetowych kont bankowych pokrzywdzonych. Użyty przez
                                  oszustów wirus m.in. "podsłuchiwał" sekwencje wciskanych przez użytkownika
                                  zaatakowanego komputera klawiszy lub wykonywał zdjęcia obrazu wyświetlanego na
                                  ekranie, następnie informacje przesyłał e-mailem na wskazany przez oszustów
                                  adres internetowy.

                                  Po uzyskaniu dostępu do przejętych kont sprawcy wpisywali swoje hasło a
                                  następnie wystawiali na sprzedaż fikcyjne przedmioty. Najczęściej były to
                                  doładowania telefonów komórkowych pre-paid lub inne drobne i stosunkowo tanie
                                  przedmioty, takie jak błony fotograficzne, nożyki do golenia, lub akumulatorki.
                                  Później sprawcy szantażowali internautów wysyłając maile z informacją, że
                                  przejęli ich konta i żądali pieniędzy.

                                  Pokrzywdzeni przekazywali oszustom pieniądze na 9 kont bankowych założonych
                                  specjalnie w tym celu. Rachunki te były zakładane przez tzw. słupy lub z
                                  wykorzystaniem znalezionych dowodów osobistych. Sprawcy wybierali osobę
                                  bezrobotną i proponowali jej 50 zł w zamian za założenie rachunku bankowego na
                                  jej nazwisko; po założeniu konta osoba taka przekazywała kartę płatniczą
                                  zleceniodawcom.

                                  Jedną z metod wykorzystywanych przez oszustów w celu ukrycia swojej tożsamości
                                  było logowanie się na przejęte konta za pośrednictwem anonimowych serwerów
                                  proxy, umieszczonych praktycznie na całym świecie, m.in. w Pakistanie,
                                  Brazylii, Chinach, Stanach Zjednoczonych, Etiopii.

                                  A swojom drogom nase nicki tyz oszuści majom i ś nik korzystajom?
                                  Sprowdzimy!


                                  • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące... Gangi oszustów... IP: *.it-net.pl 24.04.06, 15:04
                                    Niewygodne dane usunięte z komputera są jak zwłoki wrzucone przez mordercę do
                                    rzeki. Można je wydobyć, a sprawcę postawić przed sądem


                                    Piractwo, przestępstwa gospodarcze, pedofilia, fałszerstwa, zdrada małżeńska,
                                    sabotaż pracowników, włamania elektroniczne. Z czeluści komputera na światło
                                    dzienne potrafi wyjść niemało brudów. Dowody w tych sprawach często mają
                                    wyłącznie postać zapisu na nośniku elektromagnetycznym - na twardym dysku,
                                    serwerze, przenośnym pendrivie. Bardzo często są już wykasowane, usunięte,
                                    posprzątane. Niby od dawna ich tam nie ma, ale jednak są. Jeśli ktoś umie je
                                    wywołać - wracają z zaświatów jak duchy. Czytaj....:


                                    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,3301555.html
                                    • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące..... 30.04.06, 12:23
                                      Szpiegostwo...A zabezpieczenia? Żadne!
                                      • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące.....Wolność słowa... IP: *.it-net.pl 09.05.06, 08:32
                                        ... czy jest niebezpieczeństwem? Kto sie boi?

                                        biznes.onet.pl/14,1333763,,3254,ft.html
                                        • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące - włamania do kont.. IP: *.it-net.pl 12.05.06, 08:56
                                          Ku przestrodze!

                                          "Internetowe włamania do kont bankowych
                                          Za oszustwo internetowe odpowie przed krakowskim sądem 23-letni Andrzej A.,
                                          mieszkaniec Olsztyna. Miał się włamać do internetowego konta bankowego, kradnąc
                                          50 tys. zł. Grozi mu do 5 lat więzienia.
                                          Jak powiedział "Dziennikowi Polskiemu" Piotr Kosmaty, szef Prokuratury
                                          Rejonowej dla Krakowa Śródmieścia Wschód, ta sprawa to jeden z wątków w
                                          śledztwie dotyczącym oszustw internetowych na szkodę jednego z największych
                                          polskich banków. Według ustaleń prokuratury oskarżony przełamał zabezpieczenia
                                          bankowe za pomocą komputerowego programu kryptograficznego, po czym przelał
                                          pieniądze na konto znajomego, który udostępnił mu je nie mając pojęcia, że
                                          pieniądze pochodzą z oszustwa. W styczniu 2005 r. z konta mieszkańca Gdańska
                                          Andrzej A. wyjął 50 tys. zł. O oszustwie powiadomił prokuraturę bank w
                                          Krakowie.

                                          - Prokuratura zarzuciła Andrzejowi A. kradzież 50 tys. zł i usiłowanie
                                          kradzieży kolejnych 100 tys. zł, bo próbował dokonać przelewu, który
                                          ostatecznie został zablokowany przez system - powiedział prokurator
                                          Kosmaty.Andrzej A. przyznał się do winy. (STRZ) Cyt.Za Dz.P.


                                          • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa - .Zabezpieczenie z dziurą! 31.05.06, 11:59
                                            Najnowszy program antywirusowy dla przedsiębiorstw Symanteca ma błędy, które
                                            umożliwiają włamywaczom przeglądanie zawartości, a nawet kasowanie plików.

                                            Błędy w oprogramowaniu antywirusowym mają być wkrótce usunięte — zapewniają
                                            przedstawiciele Symanteca
                                            (c) SYMANTEC
                                            Sprawa dotyczy programów Symantec Client Security 3.1 oraz AntiVirus Corporate
                                            Edition 10.1. To rozwiązania przeznaczone dla firm, należą do
                                            najpopularniejszych w swojej kategorii. Zdaniem przedstawicieli firmy eEye
                                            Digital Security, która odkryła błędy w oprogramowaniu, włamywacze mogą np.
                                            przejrzeć zawartość ważnych firmowych dokumentów, mogą je nawet skasować lub
                                            zainstalować własne programy.

                                            Błędy w oprogramowaniu antywirusowym można wykorzystać "bez żadnego działania
                                            ze strony użytkownika" - uważają eksperci eEye Digital Security. Ujawnili oni
                                            tylko ogólne informacje o błędach, ponieważ chcą dać czas programistom
                                            Symanteca na "załatanie dziur".

                                            Jak podkreśla Mike Bradshaw, przedstawiciel Symanteca, problem nie dotyczy
                                            programów z serii Norton, przeznaczonych dla użytkowników
                                            indywidualnych. "Błędy w dotkniętych wadą produktach zostały już
                                            zidentyfikowane i trwa praca nad odpowiednimi łatkami" - brzmi oficjalny
                                            komunikat Symanteca.

                                            Z informacji tej firmy wynika, że nie zarejestrowano dotąd żadnego wypadku
                                            wykorzystania znalezionych właśnie luk w zabezpieczeniach. (peka)

                                            www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060531/nauka/nauka_a_2.html

                                            Nojlepso to info F-my! Fto im uwierzy?
                                          • Gość: Ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące - atak hakerow.. IP: *.it-net.pl 08.06.06, 14:51
                                            Atak hakerów

                                            Strony internetowe ponad 300 mniejszych amerykańskich banków zostały przejęte
                                            przez hakerów. Stało się tak na skutek zmasowanego ataku na firmy prowadzące
                                            hosting stron bankowych.

                                            Atak ten, przeprowadzony 25 maja, spowodował, że konieczna była zmiana
                                            wszystkich haseł dostępowych i loginów klientów.

                                            Po przejęciu kontroli nad serwerami, hakerzy wmontowali mechanizm, który
                                            każdego klienta, chcącego dostać się na stronę WWW zaatakowanego banku,
                                            kierował do fałszywą stronę internetową - "tymczasową stronę logowania",
                                            wystawioną rzekomo z powodu awarii serwisu. Według ekspertów hakerzy
                                            najprawdopodobniej byli Europejczykami. Przekierowanie wiodło bowiem na serwer
                                            w Madrycie. (PAP)
                                            • ciupazka Re:Niebezpieczeństwa płynące - atak hakerów.. 28.07.06, 13:59
                                              Cyt. za GW:
                                              "Internet stał się poważnym zagrożeniem dla stacji telewizyjnych. Przekonały
                                              się o tym Polsat i TVN, które walczą w amerykańskim sądzie z popularną wśród
                                              polonusów telewizją internetową
                                              - To była najlepsza telewizja, jaką mogłam oglądać w Chicago!!! Wiele razy
                                              miałam oferty z innych stacji telewizyjnych, których nie przyjmowałam, ponieważ
                                              Telewizja Plus była najlepsza. Moje dzieci uwielbiały oglądać bajki
                                              zamieszczone na stronie - pisała na początku lipca Iwona B. z Chicago na jednym
                                              z forów internetowych popularnych wśród tamtejszej Polonii. Od kilku tygodni
                                              ulubiona strona dzieci Iwony B. nie działa. Jej właściciela ścigają prawnicy
                                              wynajęci przez TVN i Polsat.
                                              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3512448.html
                                              Internet zabija muzyków - mówi Dżej Dżej, wokalista Big Cyca. Muzykę i filmy
                                              ściągają z sieci za darmo wszyscy - studenci, gimnazjaliści, menedżerowie.
                                              Nawet policjanci. I sam Dżej Dżej
                                              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3268494.html
                                              KaZaA zapłaci odszkodowanie za pliki
                                              Polsat i TVN walczą z internetowymi piratami (28-07-06, 03:00)
                                              Tomasz Grynkiewicz, Reuters 27-07-2006 , ostatnia aktualizacja 27-07-2006 18:36

                                              Właściciele jednego z najsłynniejszych serwisów P2P (peer-to-peer) mają
                                              zapłacić ponad 100 mln dol. odszkodowania

                                              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,3511986.html
                                            • przeszlakowska1 Re:Niebezpieczeństwa płynące - atak hakerow.. 12.02.08, 14:46
                                              Hakerzy nie śpią...

                                              praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4918323.html
                                  • ciupazka Uwaga! Aukcja internetowa równa umowie !!! 08.02.07, 16:45
                                    Zwycięstwo w licytacji podczas aukcji internetowej jest równoznaczne z
                                    zawarciem umowy kupna-sprzedaży. Osoby sprzedające na portalach aukcyjnych nie
                                    mogą więc wycofywać się ze sprzedaży rzeczy osobie, która zaproponowała
                                    najwyższą cenę.

                                    Aukcję internetową należy traktować tak samo jak każdą inną aukcję, tak więc
                                    zastosowanie mają do niej przepisy kodeksu cywilnego - rozstrzygnął Sąd
                                    Rejonowy dla Warszawy Pragi Północ, w precedensowej sprawie sprzedaży samochodu
                                    na portalu Allegro.

                                    Aukcja taka jak inne

                                    - Skoro kodeks cywilny nie zawiera definicji aukcji, należy przyjąć, że jego
                                    przepisy regulują zarówno zwykłe aukcje, jak i każde inne - m.in. prowadzone na
                                    portalach internetowych - mówi dr Bogdan Fischer, radca prawny z Kancelarii
                                    Chałas i Wspólnicy.
                                    Zdaniem Bartosza Szambelana - rzecznika Allegro, argumentem potwierdzającym to,
                                    że wygrana w aukcji internetowej powoduje zawarcie umowy kupna jest również
                                    fakt, że urzędy skarbowe pobierają za takie transakcje podatek od czynności
                                    cywilnoprawnych, w przypadku towarów droższych niż 1 tys. zł.

                                    Regulamin wiąże strony

                                    Warunki aukcji są wskazane w regulaminach poszczególnych portali aukcyjnych -
                                    warto je dokładnie przestudiować, zanim zdecydujemy się na licytację. Należy
                                    pamiętać, że taki regulamin wiąże kupującego i sprzedającego, a także nie może
                                    być sprzeczny z aukcyjnymi przepisami k.c. Nie może on również być dla
                                    konsumenta mniej korzystny niż przepisy kodeksowe.

                                    To właśnie w regulaminach wskazywana jest m.in. możliwość określenia ceny
                                    minimalnej, poniżej której sprzedający nie zgadza się na zbycie towaru. Jeśli
                                    ma on możliwość wskazania takiego cenowego minimum, a nie skorzysta z tego,
                                    zakłada się, że sprzedaje towar za najwyższą spośród oferowanych cen.

                                    Nie zawsze można zrezygnować

                                    Osoby dokonujące zakupów w internecie są często przekonane, że zawsze mogą
                                    zrezygnować z takich zakupów - mówi Justyna Kurek - starszy specjalista w
                                    departamencie polityki konsumenckiej UOKiK. Tymczasem możliwość odstąpienia w
                                    ciągu dziesięciu dni dotyczy tylko sprzedaży dokonywanej między przedsiębiorcą
                                    a konsumentem. Jeśli obie strony są konsumentami, nie ma możliwości
                                    odstąpienia - dodaje.

                                    Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego powinna usunąć także inne wątpliwości
                                    związane z zawieraniem umów w internecie. Obecnie funkcjonują rozbieżne
                                    interpretacje dotyczące m.in. tego, czy portal aukcyjny stanowi miejsce
                                    sprzedaży, w rozumieniu art. 543 kodeksu cywilnego, czy nie. To ważne dla
                                    przedsiębiorców, którzy muszą być pewni w jakich sytuacjach prezentacja towaru
                                    na stronie internetowej jest traktowana jako oferta sprzedaży. Ta kwestia
                                    mogłaby zostać uregulowana w przygotowywanej nowelizacji kodeksu cywilnego.

                                    Czy portal zwraca pieniądze

                                    Na aukcji internetowej padłem ofiarą oszusta - zamiast iPod otrzymałem w paczce
                                    kawałek metalu... Czy mogę dochodzić zwrotu pieniędzy od portalu aukcyjnego?

                                    NIE
                                    Portal aukcyjny nie odpowiada za działania oszustów. Wniosek o zwrot pieniędzy
                                    można złożyć tylko wówczas, gdy transakcja była ubezpieczona. W każdym
                                    przypadku oszustwo należy zgłosić na policję. Warto dobrze udokumentować całą
                                    sprawę, przedstawiając potwierdzenie dokonania zapłaty za towar i
                                    korespondencję ze sprzedającym. Policja lub prokuratura powinna zakończyć
                                    czynności sprawdzające w ciągu 30 dni i przesłać poszkodowanemu postanowienie o
                                    wszczęciu lub odmowie wszczęcia śledztwa lub dochodzenia.

                                    Czy sklep odpowiada za przesyłkę

                                    Na aukcji internetowej wylicytowałem wyprzedawane przez sklep DVD. Zapłaciłem
                                    za towar, jednak przesyłka zaginęła na poczcie. Sklep twierdzi, że dostarczenie
                                    przesyłki odbywa się na moje ryzyko. Czy powinien zwrócić mi pieniądze?

                                    TAK
                                    W takim przypadku można żądać przesłania nowego DVD lub zwrotu pieniędzy.
                                    Ryzyko zagubienia przesyłki zawsze obciąża przedsiębiorcę - wydanie rzeczy
                                    powinno nastąpić albo w miejscu zamieszkania kupującego, albo na poczcie.
                                    Sprzedający musi zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie wywiera wybór
                                    rodzaju przesyłki. Jeśli prześle towar zwykłą paczką, wówczas, w razie jej
                                    zaginięcia może żądać od poczty odszkodowania w wysokości do
                                    dziesięciokrotności opłaty za nadanie. Lepiej wybierać przesyłki z
                                    zadeklarowaną wartością.
                                    Ewa Usowicz(Gazeta Prawna)
                                    • ciupazka Re: Uwaga! Aukcja internetowa równa umowie !!! 08.02.07, 17:01
                                      Komputer Cię zdradzi:

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=40718032&a=40718032
    • Gość: pyt. Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 06:56
      że co ?
      • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 07.08.06, 14:20
        Tak, tak...Że.. niebezpieczeństwa płynące z internetu trwają już 15 lat!
        6 sierpnia ta rocznica minęła:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=46493409&a=46493409
        • Gość: Ciupazka Re: Niepeć płynąceaz internetu...Podatek!!! IP: *.it-net.pl 09.08.06, 13:32
          Fiskus w sieci! Ryczałt czy podatek procentowy?
          Z zamieszczania płatnych linków trzeba się rozliczyć z fiskusem. Przedsiębiorcą
          jest nawet osoba hobbystycznie prowadząca stronę. Za niedopełnienie obowiązków
          grożą surowe sankcje.
          Zamieszczanie płatnych linków na stronach internetowych okazuje się bardzo
          opłacalne. Nawet niezbyt popularna strona internetowa przynosi swojemu
          właścicielowi przychody rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie. Problem jednak
          w tym, że z tak uzyskanych dochodów trzeba rozliczyć się z fikusem, a o tym nie
          wszyscy pamiętają.



          biznes.interia.pl/news?inf=779649
          • Gość: Ciupazka ReŁ Sekrety uzytkownikow ujawnia AOL IP: *.it-net.pl 16.08.06, 23:45
            Amerykański portal America Online ujawnił w sieci najintymniejsze sekrety
            swoich użytkowników - informuje "Gazeta Wyborcza".

            Dla dobra nauki stworzono spis wszystkiego, czego od kilku miesięcy poszukiwali
            użytkownicy AOL. Wprawdzie na liście nie znalazły się nazwiska, a tylko cyfry,
            to jednak dziennikarze "New York Timesa" szybko ustalili, że bardzo łatwo można
            odkryć kto się za nimi kryje. Okazało się, że niemal każdy wpisywał do
            wyszukiwarki swoje nazwisko, aby zobaczyć, co o nim napisano w sieci. Archiwum
            zawiera wszystkie informacje o tym, czego dany użytkownik poszukiwał w sieci, w
            jakie strony klikał i jakie frazy wpisywał do wyszukiwarki.

            Wśród zarejestrowanych przez archiwum użytkowników można odnaleźć osobę, która
            szukała wszystkich informacji o morderstwie. Ponadto, jak czytamy w "GW" wielu
            ludzi wpisywało do wyszukiwarki numery swoich kart kredytowych i ubezpieczenia
            społecznego.

            Jak podaje "GW", AOL wycofała archiwa tuż po ukazaniu się artykułu w "New York
            Times". Jednak do tego czasu zostało ono wielokrotnie powielone i są ogólnie
            dostępne w sieci - donosi "GW".

            Źródło informacji: INTERIA.PL

            Jednym slowem internet to... s z p i e g.
        • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 02.09.06, 21:49
          Piękne wirusy, e-maile oczyzczą twoje konto bankowe, czytaj zanim będzie za
          poźno:

          gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,3587912.html
          • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 06.09.06, 12:56
            Ofiary czatowania

            Za zgwałcenie siedmiu kobiet odpowie przed sądem 29-letni Mariusz K., mechanik
            samochodowy z Krakowa.

            Swoje ofiary poznawał przez Internet i umawiał się z nimi w okolicy
            krakowskiego dworca. Zapraszał kobiety do samochodu na przejażdżkę, wywoził je
            za miasto i gwałcił. Ofiarami gwałciciela były także młode kobiety i
            dziewczęta, które poznawał, podróżując po kraju. W ten sposób m.in. poznał
            nastolatkę, którą wywiózł na północ Polski.

            W garażu oskarżonego znaleziono m.in. torebki, dokumenty i karty aktywacyjne do
            telefonów komórkowych, które zabierał ofiarom.

            Jak powiedział "Dziennikowi Polskiemu" prok. Radosław Ledwo z Prokuratury
            Rejonowej dla Krakowa Krowodrzy, mężczyźnie postawiono zarzuty zgwałcenia
            siedmiu kobiet, kontaktów seksualnych z nieletnimi i kradzieży.

            Oskarżony przyznał się jedynie do kradzieży. Grozi mu do 10 lat więzienia.
            (STRZ)
            Ku przestrodze naiwnym dziewczętom i paniom.
    • Gość: aldona Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.ntvk.com.pl 06.09.06, 14:51
      Nie jestem w stanie przeczytać tego monologu.
      • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 06.09.06, 22:47
        To po kiego grzyba tu zaziyros, pytoł Cie fto?
        • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 20.09.06, 11:45
          Prokuratura zajmie się wreszcie P2P...
          Od kilku lat solą w oku koncernów są tzw. serwisy P2P - umożliwiają milionom
          internautów na całym świecie dzielenie się plikami (np. z muzyką). Taka wymiana
          często jest niezgodna z prawem i - jak twierdzą wytwórnie - przynosi im
          miliardy dolarów strat. Międzynarodowa Federacja Przemysłu Fonograficznego
          (IFPI) szacuje, że w ub.r. nielegalnie ściągnięto w ten sposób 20 mld utworów.

          Dotąd branża muzyczna nie znalazła skutecznej recepty na szybko rozwijające się
          sieci P2P. - Ale chcemy uświadamiać, że na ściąganiu muzyki z sieci P2P tracą
          artyści i że grozi za to odpowiedzialność karna - mówił Marek Staszewski,
          pełnomocnik ZPAV, organizacji zrzeszającej przedstawicieli branży
          fonograficznej (należy do IFPI).

          Wczoraj ZPAV wspólnie z fundacją Dzieci Niczyje ogłosił start akcji "Dzieciaki,
          muzyka i internet". W broszurce, którą organizatorzy roześlą do szkół w całej
          Polsce i która będzie dołączana też do płyt zakupionych w sklepach muzycznych,
          organizatorzy tłumaczą, jak działa sieć P2P. I ostrzegają, że według nich P2P
          to kopalnia wirusów, programów szpiegujących, za pomocą których można wykraść z
          komputera poufne dane (np. hasła do konta bankowego), do tego można w nich
          znaleźć pełno materiałów pornograficznych. ZPAV chce uświadamiać, że
          wymienianie się w internecie plikami muzycznymi bez zgody właścicieli praw jest
          przestępstwem, a jeśli dopuści się tego nieletni, to odpowiedzialność spada na
          rodziców.

          ZPAV zapowiada, że w październiku zabierze się ostrzej do walki z sieciami P2P.
          Wspólnie z prokuraturą i policją chce zamykać serwery, za pośrednictwem których
          można wymieniać się plikami.

          Jak podaje ZPAV, z legalnych źródeł muzyki korzysta ok. 2 mln internautów, z
          wymiany plików w sieciach P2P - dwa razy więcej.

          Dotąd wszczęto zaledwie kilkadziesiąt postępowań w podobnych sprawach. Tylko
          kilka zakończyło się prawomocnym wyrokiem. - Odszkodowania, jakie zasądzono w
          tych przypadkach, wahają się od 400 zł do ponad 7 tys. zł - powiedział nam Jan
          Bałdyga, szef grupy antypirackiej ZPAV. Były też wyroki skazujące na
          pozbawienie wolności na półtora roku w zawieszeniu.

          Z badań firmy Gemius wynika, że aż trzy czwarte internautów, którzy deklarują
          pobieranie plików muzycznych, korzysta z sieci P2P.

          Dlaczego ściągają? Bo nie trzeba za nie płacić - przyznaje niemal 90 proc.
          badanych. Tylko co dziesiąty użytkownik sieci P2P kupuje w sklepie to, co
          wcześniej ściągnął z internetu. Jak wynika z szacunków Gemiusa, co tydzień
          polscy internauci ściągają średnio ponad 5 mln utworów w sieciach P2P.
          Większość użytkowników P2P ma poniżej 25 lat.

          Hm... nei, nie wiem, cy sie jest cym radować...?
          • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 21.09.06, 14:54
            Hehe, dobrze, ze ni mom juz drugiyj polowy, no wiycie, wiycie, cego tyn
            spieg komputer nie wie, nydyc cytojcie.

            Jak świeże bułki sprzedaje się program komputerowy,ktory nazywa się MySpy (ang.
            Mój Szpieg). Jego polską wersję sprzedaje za ledwie 10 zł (płatne SMS-em) w
            internecie 26-letni Wojtek. Program szpieguje małżonków i kontroluje dzieci.
            Według sędziów niedługo efekty pracy elektronicznego szpiega staną się dowodem
            w sprawach rozwodowych
            Szpieg pozwala: przeczytać dokumenty, mimo że zostały wcześniej usunięte;
            poznać treść wysyłanych wiadomości; dowiedzieć się, kto i co pisał na czacie,
            Gadu-Gadu itp.Program zainstalował u siebie w domu 29-letni Marcin z Poznania.
            Poleciła mu go koleżanka, która od kilku miesięcy sprawdza, czego w internecie
            szukają jej dzieci. Pilnuje, by nie oglądały stron pornograficznych i nie
            kontaktowały się np. z pedofilami.

            Marcin dzieci nie ma, ale postanowił sprawdzić, co interesuje jego żonę. -
            Najpierw dla sportu, potem profilaktycznie, by nie zaczęła z kimś romansować -
            opowiada. Są pięć lat po ślubie, on całymi dniami w robocie (prowadzi szkolenia
            interpersonalne), ona po powrocie z biura regularnie surfuje w internecie.

            -Ostatnio trzy razy zaglądała na serwisy randkowe. Miesiąc temu na Gadu- Gadu
            opowiadała koleżance o nowym, przystojnym koledze z pracy. Przeglądała też
            forum "Życie po rozwodzie" - opowiada mi Marcin. - Jeśli będzie kogoś miała, to
            ja to wykryję.

            Jego żona o niczym nie wie, ale Marcin nie widzi problemu, o nowym nabytku
            opowiada jak o elektronicznym gadżecie.

            Program nazywa się MySpy (ang. Mój Szpieg). Jego polską wersję sprzedaje za
            ledwie 10 zł (płatne SMS-em) w internecie 26-letni Wojtek. Reklama na
            stronie: "Szpieg zapisuje wszystko, co dzieje się na Twoim komputerze pod Twoją
            nieobecność. Gdy wrócisz do domu, będziesz mógł poczytać, kto i co pisał na
            klawiaturze, gdy Ciebie nie było. Oraz pooglądać zrzuty ekranu" [obraz strony
            internetowej].

            Szpieg pozwala: przeczytać dokumenty, mimo że zostały wcześniej usunięte;
            poznać treść wysyłanych wiadomości; dowiedzieć się, kto i co pisał na czacie,
            Gadu-Gadu itp.

            Aby poznać internetowe życie swoich bliskich, wystarczy w komputerze założyć
            plik, do którego system zrzuca wszystkie zapisy. Program sprzedaje się dobrze i
            stanowi jedną czwartą wszystkich przychodów z oferty Wojtka. -Czy były jakieś
            skutki szpiegowania małżonków? Rozwody, awantury? - Nie wiem - odpowiada
            Wojtek.

            Może już były, na pewno będą. Ewa Trybulska-Skoczelas z warszawskiego sądu
            okręgowego mówi, że na sprawach rozwodowych już od dawna pojawiają się np.
            wydruki e-maili. -Technika idzie naprzód, a z nią możliwości komputerowego
            monitorowania bliskich. A my załamujemy ręce nad nieostrożnością małżonków -
            opowiada.

            Jarema Sawiński, wiceprezes poznańskiego sądu okręgowego, twierdzi, że wydruki,
            np. z Gadu-Gadu, mają znikomą wartość dowodową. Zwykle używa się pseudonimów,
            trudno w sądzie udowodnić, że to małżonek pisał te wyznania czy świństewka. Ale
            szpieg daje nowe możliwości.
            Jeśli będziemy mieć do czynienia z zapisem z domowego komputera, z datą,
            godziną i potwierdzeniem, że drugi małżonek był w tym czasie np. w Wielkiej
            Brytanii, siła dowodu jest duża -tłumaczy sędzia Sawiński. Szpiegowanie jest
            bezkarne, bo nie ma tu przełamywania zabezpieczeń elektronicznych ani
            wdzierania się do poczty. A czytanie własnego pliku we własnym komputerze nie
            jest karalne.

            Według psychoterapeutki Anny Dodziuk program do domowego szpiegowania to tylko
            nowoczesny wyraz ponadczasowego uczucia zazdrości. -Kiedyś ludzie wynajmowali
            detektywów. Teraz jest nowinka techniczna, narzędzie do ujawniania i ludzie
            będą z tego korzystać. Bo wielu z nas trudniej jest porozmawiać o zazdrości, w
            ogóle o uczuciach. Trudniej stanąć twarzą w twarz z sytuacją zazdrości. Ludzie
            boją się odrzucenia.
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3632887.html
            • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 02.11.06, 15:32
              Coraz więcej z nas narażonych jest na niebezpieczeństwa płynące
              z internetu!

              - Już 37,8 proc. Polaków powyżej 15. roku życia korzysta z Internetu - wynika z
              badań NetTrack.

              Przed rokiem wskaźnik ten wynosił 28,3 proc.

              Ponad połowa spośród użytkowników Internetu (59,5 proc.) korzysta z Internetu
              codziennie lub prawie codziennie, a 20,9 proc. kilka razy w tygodniu. Raz na
              tydzień korzysta z Internetu 9 proc. badanych.

              Z badania wynika, że Polacy najczęściej korzystają z Internetu w domu (75,6
              proc.), w pracy (29,8 proc.) oraz na uczelni lub w szkole (12,8 proc.)

              Polacy łączą się z domu z Internetem przede wszystkim za pomocą stałego łącza
              (67,1 proc.), a jedynie 6,2 proc. korzysta z modemu.

              Sondaż pokazuje, że Internetu częściej używają mężczyźni (53 proc.) niż kobiety
              (47 proc.).

              Najpopularniejszą stroną internetową w Polsce jest Google.pl, który 80,1 proc.
              badanych odwiedziło przynajmniej raz w ciągu ostatniego miesiąca. (PAP)

              • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 03.11.06, 22:11
                Porządki w YouTube
                Redakcja Republiki WWW 20.10.2006

                Tak jak podejrzewali analitycy rynku, po wykupieniu YouTube przez Google,
                organizacje chroniące praw autorskich zaczęły zgłaszać pretensje do
                zamieszczanych w serwisie materiałów.

                Pierwszą jest organizacja JASRAC, która dostarczyła Google listę 29549 plików,
                które zamieszczone zostały w YouTube i naruszają prawa autorskie. Były to
                urywki programów telewizyjnych, teledyski i fragmenty z filmów, opublikowane
                bez zgody autorów. Pliki te zostały natychmiast usunięte z serwerów.

                JASRAC poprosiła również użytkowników o niepublikowanie chronionych prawem
                autorskim materiałów, a właściciel YouTube został poproszony o wprowadzenie
                mechanizmów, które zablokują taką możliwość.

                Specjaliści przewidują, ze to dopiero początek wielkich porządków, gdyż koszt
                ewentualnych odszkodowań z powodu naruszenia praw autorskich mógłby kosztować
                Google bardzo dużo

                republika.onet.pl/1367127,2128,1,2153,fabryka.html
                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 29.11.06, 15:44
                  Uzależnienie?!

                  "Koledzy i rodzina idą w odstawkę, bo ważniejsze są chwile spędzone w
                  wirtualnej rzeczywistości.
                  - Coraz więcej młodych ludzi uzależnionych jest od internetu - alarmują
                  specjaliści.
                  (...)O nadmiernej fascynacji komputerem zaczyna się też coraz częściej mówić w
                  kontekście szkoły. Dyskutowano na ten temat podczas
                  konferencji "Cyberuzależnieni@" zorganizowanej przez Niezależne Zrzeszenie
                  Studentów Akademii Pedagogicznej w Krakowie.

                  - Uzależnienie nie grozi w tych rodzinach, w których rodzice nie siedzą
                  godzinami przed telewizorem czy komputerem, ale poświęcają sobie wzajemnie dużo
                  czasu, rozmawiają ze sobą o bieżących wydarzeniach i problemach, asystują
                  dzieciom przy odrabianiu lekcji, wychodzą na wspólne spacery - dodaje Elżbieta
                  Masztalerz."



                  miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,3760923.html
                  • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 12.12.06, 18:37
                    Włamanie do Skype:

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34&w=53530066
                    • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 11.01.07, 21:26
                      Do wszystkiego się włamują, internet to szpieg wspolczesny, gorszy jak UB-ek u
                      SB-ek.Czy ktoś zaprzeczy?
                      • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 22.01.07, 20:19
                        Warto poczytać:

                        Jak chronić swoją tożsamość w sieci
                        Włamanie na stronę prezydenta Macedonii
                        Prasa walczy z wyszukiwarkami
                        Polscy piraci walczą z... piractwem
                        VoIP jeszcze niepopularny w Polsce
                        Poznaj przyszłość dokształcania
                        Walka o mobilny internet w Polsce
                        We Włoszech można ściągać z sieci

                        nt.interia.pl/internet/wiadomosci/news/we-wloszech-mozna-sciagac-z-sieci,861103,62
                        • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 12.02.07, 23:19
                          Od połowy grudnia zeszłego roku użytkownicy windowsowej wersji Skype'a byli
                          szpiegowani przez swoją aplikację. Skype odczytywał ustawienia BIOS-u komputera
                          i zapisywał numer seryjny płyty głównej.

                          Na blogu Skype'a, Kurt Sauer, Chief Security Officer firmy, zapewnia, iż jest
                          to funkcja zaimplementowana przez firmę EasyBits Software.

                          Ma to być pewien rodzaj oprogramowania DRM, którego zadaniem jest ochrona
                          komercyjnego oprogramowania, takiego jak np. wtyczki do Skype'a, przed
                          nielegalną dystrybucją czy użyciem.

                          Oprogramowanie znajdujące się w trzeciej wersji Skype'a odczytuje dane z BIOS-u
                          identyfikując w ten sposób maszynę.

                          Skype informuje, iż EasyBits DRM nie funkcjonował na miarę oczekiwań, dlatego
                          też pojawiła się nowa wersja aplikacji, oznaczona numerem 3.0.0.216 i
                          pozbawiona tej funkcjonalności.

                          Nie wiadomo natomiast, jakie zaszyfrowane informacje przesyłały starsze wersje
                          Skype'a 3. Autorzy oprogramowania zapewniają, iż użytkownicy komunikatora nie
                          będą więcej narażeni na szpiegowanie.

                          Usunięcie funkcji DRM ze Skype to dobry początek Skype'a. Teraz czas chyba na
                          przeprosiny i poinformowanie użytkowników o losach zebranych do tej pory
                          informacji.
                          źródło: theregister.co.uk
                          • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 23.02.07, 12:25
                            Podszywanie się pod cudze nicki, koniec i z tym bedzie:

                            "Nadchodzi epoka internetu z otwartą przyłbicą?"
                            Marta Strzelecka2007-02-21, ostatnia aktualizacja 2007-02-22 18:55

                            Identity 2.0 oznacza tożsamość zintegrowaną. Dziś, wysyłając maile z różnych
                            adresów, wyrażając opinie na forach, kupując książki w Amazonie, korzystamy z
                            różnych haseł i loginów. Cel rewolucji jest taki, by przy użyciu jednego
                            identyfikatora korzystać ze wszystkich potrzebnych stron.


                            gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,68367,3937067.html
                            • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 07.05.07, 19:10
                              tam nic się nie zmienia?
                              www.mult.3dway.org/look.php?id=25
                              • Gość: Ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: 84.201.213.* 08.05.07, 12:36
                                PLAGIATY!!!

                                "W internecie narasta plaga kopiowania cudzych utworów - pisze "Gazeta Prawna".
                                Według dziennika już nie tylko twórcy prywatnych stron, ale również firmy
                                zajmujące się budową witryn i portali coraz częściej dopuszczają się plagiatu
                                utworów zamieszczonych w sieci.
                                W internecie kwitnie plaga plagiatów cudzych utworów.

                                Łupem nieuczciwych internautów pada już cała twórczość internetowa, od tekstów
                                poprzez design i grafikę aż po całe witryny.

                                - W Polsce nie traktuje się kradzieży intelektualnej na poważnie i nie ściga
                                się sprawców - mówi gazecie Artur Woyciechowski, współtwórca serwisu
                                Interpatrol.pl.

                                Rozmówca "GP" dodaje, że najskuteczniejszym sposobem walki z tym zjawiskiem
                                pozostaje zgłoszenie plagiatu administratorowi serwera. Jeśli zaś to nie
                                pomoże, to jedynym rozwiązaniem jest dochodzenie swoich praw w sądzie.

                                Za nielegalne rozpowszechnianie cudzego utworu nawet bez osiągania korzyści
                                majątkowych grozi do dwóch lat więzienia - przypomina "Gazeta Prawna".

                                gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4114048.html
                                Hale cytować cyje, chyba wolno...zgodnie z prawem autorskim.


                                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 02.07.07, 20:19
                                  KLasyczny przykład na F. Zakopane:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=64904240

                                  i to tyz daje do myslenia:Interpelacja Klubu Radnych PiS i Klubu im.
                                  Władysława Zamoyskiego

                                  W związku z wieloma nieprawidłowościami w funkcjonowaniu systemu
                                  informatycznego w Urzędzie Miasta Zakopane oraz sposobem zlecania zadań
                                  niektórym, nowopowstałym firmom zwracamy się z interpelacją i wnioskiem o
                                  wyczerpujące udzielenie odpowiedzi na następujące tematy.

                                  Dlaczego serwer na którym bya strona www.um.zakopane. pl wyprowadzony został
                                  poza urząd .
                                  Kto zarządza tym serwerem, czy jest to firma, która ma umowę z Urzędem.
                                  Co stało na przeszkodzie utrzymywanie strony na urzędowym serwerze?
                                  ile wzrosły koszty obsługi informatycznej w związku z utworzeniem nowej strony
                                  www.zakopane.pl, i umieszczenie jej na zewnętrznym serwerze oraz czy osoby
                                  obsługujące stronę są profesjonalistami czy tylko przyuczonymi amatorami?
                                  Funkcjonowanie strony budzi poważne zastrzeżenia.
                                  W ostatnim czasie nieuprawnione osoby, w sposób podstępny dostały się do
                                  pomieszczeń gdzie znajdują się urzędowe serwery i pracowały z ich
                                  wykorzystaniem przez kilka godzin.

                                  www.zakopianskibazar.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=238&Itemid=30

                                  Wniosek prosty, szpiegostwo i telo.
                                  • Gość: gosc Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.07, 20:23
                                    ciupazka napisała:

                                    > KLasyczny przykład na F. Zakopane:
                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=64904240
                                    >

                                    KOBIETO NIE OśMIESZAJ SIę.
                                    • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 02.07.07, 21:58
                                      Jee, coz Wos tak rusyło, to Wasa głupota i telo z takimi tekstami i
                                      wrabiającymi tego, cy tamtego. A do słuzy Wom to cego innego, nie? Wyślijcie
                                      se to do tyk dochtorów, ftorzy masjom społeczństwo w śtyryk literak. Moze ik
                                      to bedzie bawić. A Wy sie bedziecie mieli z cego pośmioć. Te zagrywki robione
                                      przez Was na FK sa naprowde załosne, skoda, skoda, ze tego nie jesteście w
                                      stanie widzieć. Tej beznadziejnyj Wasyj, kreciyj prociw Polsce roboty, fuj.
                                      • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 10.07.07, 23:25
                                        Oszust wysyłał wiadomości mailowe do firm podszywając się pod ich właścicieli i
                                        polecał w nich, księgowym wykonać przelew około kilku tysięcy złotych.

                                        Zatrzymany mężczyzna jest bezrobotny, wcześniej nie był karany. Policjanci
                                        ujęli go w jednym z hipermarketów ze sprzętem RTV. W mieszkaniu 24-latka
                                        zabezpieczyli 30 tys. zł oraz sprzęt RTV, komputerowy i fotograficzny, który
                                        prawdopodobnie kupował za wyłudzone pieniądze.

                                        Oszustwa internetowe nie były jedynym pomysłem mężczyzny na łatwy zarobek.
                                        Internetowy przestępca miał zamiar także szantażować oszukane firmy

                                        Gliwiczanin został tymczasowo aresztowany. Za oszustwa może trafić do więzienia
                                        nawet na 8 lat.
                                        gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4303624.html
                                        Kurde moze by nos naucył, hehe...
                                        • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 25.10.07, 21:21
                                          Aż 163 dzieci padło w tym roku w Małopolsce ofiarą pedofili. Terenem
                                          ich łowów najczęściej był Internet. Najbardziej niebezpieczne są
                                          czaty i popularne komunikatory, przede wszystkim gadu-gadu, z
                                          których korzysta ponad 80 proc. dzieci. Ryzykowne są też blogi,
                                          gdzie dziecko zwierza się z problemów. Dla pedofila to swoista
                                          instrukcja, jak manipulować dzieckiem. Pozorne poczucie anonimowości
                                          w Internecie także robi swoje, dlatego pedofil najczęściej poluje
                                          dziś w sieci.

                                          Prezes fundacji Kidprotect Jakub Śpiewak od pięciu lat zajmuje się
                                          bezpieczeństwem w Internecie, zwalczając pornografię dziecięcą i
                                          pedofilię w sieci.
                                          Za "obcowanie płciowe z małoletnim poniżej 15 lat" kodeks karny
                                          przewiduje od 2 do 12 lat pozbawienia wolności. W ciągu 9 miesięcy
                                          tego roku w Małopolsce odnotowano 58 takich przestępstw, ujęto 43
                                          podejrzanych. Aż 14 z nich nie skończyło 16 lat, 11 nie przekroczyło
                                          trzydziestki i tyle samo miało od 30 do 49 lat.
                                          We wrześniu do jednej z fundacji zwrócił się 13-latek z Małopolski,
                                          którego przez kilka miesięcy nagabywał i szantażował poznany na gadu-
                                          gadu pedofil. Mężczyzna podawał się za rówieśnika chłopca i namówił
                                          go do pisania opowiadań erotycznych oraz przesyłania własnych zdjęć.

                                          Gdy po jakimś czasie chłopiec chciał zrezygnować z
                                          korespondencji, "znajomy" zaczął go szantażować, że rozpowszechni w
                                          Internecie przesłane mu zdjęcia i naśle na niego ludzi, którzy dadzą
                                          mu nauczkę. Chłopiec był bliski samobójstwa. Na szczęście znalazł
                                          adres strony fundacji i poprosił o pomoc. Krakowska policja
                                          namierzyła pedofila. Był to 23-letni mieszkaniec Wielkopolski, który
                                          w ub.r. opuścił więzienie po odsiedzeniu 4-letniego wyroku
                                          za "obcowanie płciowe z osobą poniżej 15. roku życia". (EK)cyt. za
                                          DZ.P.
                                          Dziecko należy nauczyć czterech rzeczy:
                                          1. Nigdy nie wiadomo, z kim rozmawia w sieci;
                                          2. Ostrożności w wysyłaniu zdjęć i opowiadania o sobie.
                                          3. Nie zawsze można zabronić dziecku umawiania się z nieznajomym,
                                          ale zawsze trzeba wiedzieć, że idzie na takie spotkanie i gdzie się
                                          ono odbywa.
                                          4. Zawsze musi to być miejsce publiczne - podkreśla Jakub Śpiewak.
                                          • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... IP: *.it-net.pl 25.10.07, 22:27
                                            Zaginioną 12-letnią Karolinę z Tuchowa (woj. małopolskie) odnaleźli
                                            policjanci w domu w Raszynie k. Warszawy. Dziecko było przerażone i
                                            wyczerpane.

                                            Dziewczynka była poszukiwana od poniedziałku, kiedy rano wyszła do
                                            szkoły i już nie wróciła do domu. Policjanci ustalili, że wsiadła do
                                            czekającego na nią samochodu. Śledztwo doprowadziło funkcjonariuszy
                                            do 47-letniego mieszkańca Krakowa, który nawiązał z dziewczynką
                                            kontakt przez gadu-gadu.

                                            Oboje zostali odnalezieni w Raszynie - w firmie, w której mężczyzna
                                            pracował jako elektronik. Dziecko - według relacji funkcjonariuszy -
                                            było przerażone i wyczerpane. 12-latka powiedziała policjantom, że
                                            umówiła się z mężczyzną przez Internet. Ten przyjechał do niej,
                                            rozmawiał z nią, a gdy nie chciała wsiąść do jego samochodu, zmusił
                                            ją do tego siłą, a następnie uprowadził." Na szczęście policja
                                            weszła do domku jednorodzinnego w Raszynie k. Warszawy, gdzie
                                            przebywała Karolina i uwolniła dziewczynkę.

                                            • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 27.01.08, 21:08
                                              Co roz to ftosi nos nabiyro, sprzedaje, Ty kupujys i ni ma??? Zadatek wzieni
                                              bajako. Nawet tutok cłek ni mo zaufania juz do nikogo, haj. A co to bedzie,
                                              kie bedzie mozno przez internet głosowacke robić, wte dopiyro bedom
                                              kantować... Jakoz uwazujecie?
                                              • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące zSkype IP: *.it-net.pl 29.01.08, 00:15
                                                bawarska policja, Ministerstwo Sprawiedliwości oraz biuro prokuratora
                                                współpracują z firmą, która opracowała metodę podsłuchiwania rozmów prowadzonych
                                                za pośrednictwem komunikatora głosowego Skype.Z opisu przygotowanego przez
                                                Digitask wynika, że oprogramowanie firmy może posłużyć do podsłuchiwania rozmów
                                                prowadzonych za pośrednictwem Skype'a. Do jego działania niezbędne jest
                                                zainstalowanie na komputerze osoby, która ma być podsłuchiwana, pewnej aplikacji
                                                (konia trojańskiego) - Skype Capture Unit. Oprócz niej w skład zestawu wchodzi
                                                oprogramowywanie, którego zadaniem jest przesyłanie przechwyconej korespondencji
                                                wskazanego do komputera. Możliwe jest zarówno rejestrowanie nagrań i późniejsze
                                                ich odsłuchiwanie, jak i podsłuchiwanie rozmów w czasie rzeczywistym - Skype
                                                Capture Unit obsługuje strumieniową transmisję dźwięku.
                                                Z informacji zawartych w liście od Digitask wynika również, że firma proponowała
                                                wymiarowi sprawiedliwości skorzystanie z opracowanego przez nią oprogramowania
                                                do przechwytywania danych wysyłanych za pośrednictwem SSL (ze specyfikacji
                                                wynika, ze potrafi ono monitorować przeglądarki Internet Explorer oraz Firefox).
                                                List zawiera również zalecenie, by podczas korzystania z oprogramowania
                                                szpiegowskiego policja korzystała z zagranicznych serwerów proxy, ponieważ
                                                utrudni to namierzenie podsłuchującego. Aplikacje szpiegujące Digitask pracują
                                                pod kontrolą Windows 2000 oraz XP - firma nie oferuje na razie wersji dla Visty.
                                                Wiadomo, że firma jedynie dostarcza narzędzia szpiegowskie - ich zainstalowanie
                                                pozostawia nabywcy.

                                                Wszystkie dokumenty mają postać ofert - nie wiadomo więc, czy bawarski wymiar
                                                sprawiedliwości skorzystał z oprogramowania Digitask. Na razie żadna ze stron
                                                nie komentuje tych doniesień.

                                                Warto przypomnieć, że niemiecki wymiar sprawiedliwości już od kilku miesięcy
                                                zapowiadał, że chce zwiększenia uprawnień w zakresie elektronicznej inwigilacji
                                                osób podejrzewanych o poważne przestępstwa - pisaliśmy o tym m.in. w tekście
                                                "Niemcy szykują Federalnego Trojana".

                                                Więcej informacji: Wikileaks.org.

                                                Daniel Cieślak

                                                Źródło: Security Standard
                                                • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z inernetu? 05.02.08, 02:02
                                                  Podatki, podatki, tylko patrzeć kiedy u nas...Francja juz wprowadza???

                                                  gamecorner.pl/gamecorner/1,86013,4876260.html
                                                  • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z inernetu? IP: *.it-net.pl 06.02.08, 15:36
                                                    "Nasza klasa" to dopiero niebezpieczeństwo...Mnie tam nie ma! Hehe...

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=75339132
                                                  • Gość: ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z inernetu? IP: *.it-net.pl 08.03.08, 01:03
                                                    Audyt dedektywa

                                                    www.ro-man.pl/audyt.shtml
                                                  • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z inernetu !!! 14.04.08, 21:59
                                                    Bez recepty - można było kupić niemal wszystkie środki psychotropowe, z pigułką
                                                    gwałtu włącznie na jednej ze stron w sieci. Kilka godzin później strona została
                                                    zawieszona.

                                                    "Panaceum2" jest niezwykle aktywny w sieci. W większości internetowych serwisów
                                                    ogłoszeniowych można znaleźć jego ofertę sprzedaży niebezpiecznych,
                                                    uzależniających leków. Proponuje m.in. silne środki przeciwbólowe poltram i
                                                    tramal, antydepresanty prozac i doxepin, toksyczne psychotropy xanax i afobam, a
                                                    także nitrazepam i clonazepam, które wchodzą w skład pigułek gwałtu.

                                                    Kontakt poprzez e-mail z adresem strony, gdzie można złożyć "zamówienie na
                                                    medykamenty". "Panaceum2" zaznacza, że "przy braku zaufania jest możliwość
                                                    wysłania paczki ze sprawdzeniem zawartości" (kosztuje to 15 zł). W polu
                                                    "adresat" otrzymanej wiadomości pojawia się imię i nazwisko. Handlarz jest
                                                    najprawdopodobniej członkiem zarządu sieci legalnych aptek w północnej Polsce.
                                                    Na stronie internetowej - reklamującej firmę - zostawił numer komórkowy.
                                                    Dzwonimy. Prosimy o jeden z silnych psychotropów, oczywiście, bez recepty. Nasz
                                                    rozmówca nie odmawia kategorycznie sprzedaży. Zastanawia się. Wypytuje, skąd
                                                    znamy jego numer telefonu. Mowa jest o zaufaniu. W końcu przerywa rozmowę. Nie
                                                    rezygnujemy...
                                                    Podana przez sprzedawcę witryna internetowa wyglądała profesjonalnie. Leki
                                                    podzielone były na kategorie: przeciwbólowe, psycholeptyczne, psychoanaleptyki.

                                                    W ofercie apteki jest m.in. morfina (vendal retard, doltard) - lek osiągalny
                                                    tylko na recepty ścisłego zarachowania. Zamówienie jest banalnie proste.
                                                    Clonazepam można kupić już za 30 zł plus koszty przesyłki. Wkrótce po naszej
                                                    rozmowie telefonicznej ze sprzedawcą strona zostaje zawieszona. Po nowe
                                                    zamówienia sprzedawca zaprasza od maja.
                                                    Przedstawione przez nas linki do forum internetowego, gdzie ogłaszają się
                                                    handlarze leków, pozostawione są jednak przez małopolską policję bez komentarza.
                                                    - Zanim w takiej sprawie zostanie wszczęte dochodzenie, zwracamy się do nadzoru
                                                    farmaceutycznego o sprawdzenie, czy dany lek jest dopuszczony do sprzedaży, czy
                                                    ma legalizację w Polsce i jakie ma działanie - wyjaśnia Katarzyna Cisło. - W
                                                    komendach wojewódzkich są grupy zajmujące się przestępstwami internetowymi, w
                                                    tym również takimi sytuacjami.

                                                    Ustawa Prawo farmaceutyczne dopuszcza jedynie prowadzenie przez apteki
                                                    ogólnodostępne wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez
                                                    recepty. - Nielegalny handel lekami psychotropowymi może być również karany jako
                                                    przestępstwo na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii -
                                                    podkreśla Maciej Majer z Departamentu Nadzoru Głównego Inspektoratu
                                                    Farmaceutycznego. - GIF sprawuje jedynie kontrolę nad legalnie istniejącymi
                                                    aptekami. Oczywiście, jeśli okazałoby się, że takie przestępstwo popełnia osoba,
                                                    która jest właścicielem apteki, to utraci ona również pozwolenie na działalność
                                                    legalną.(TAR) cyt. za Dz. Polskim

                                                    Jednym słowem chcą nas wykończyć przez ubezwłasnowolnienie...

                                                    Oferty dotyczą głównie leków przeciwdepresyjnych, uspokajających-nasennych oraz
                                                    przeciwbólowych-euforyzujących.Na przykład benzodiazepiny zaburzają kierowanie
                                                    pojazdami, potęgują działanie alkoholu oraz powodują uzależnienie. Są
                                                    niebezpieczne, gdy stosuje się je bez kontroli.Relanium, estazolam - są
                                                    toksyczne przy przedawkowaniu w kombinacji z innymi lekami i alkoholem, podobnie
                                                    jak alprazolam (xanax, afobam). Bardzo silnie działają nitrazepam i clonazepam;
                                                    mieszane z napojami alkoholowymi stosowane są jako pigułki gwałtu. Są bardzo
                                                    niebezpieczne w rękach przestępców. Natomiast luminal to silny środek nasenny,
                                                    chętnie i skutecznie używany do samobójstw. (TAR)

                                                  • przeszlakowska1 Re: Konferencja 5 - 8 maja W-wa 24.04.08, 10:34
                                                    Konferencja: Konferencja Internet 2k8. Prześwietlamy polską sieć!

                                                    TEMATY:

                                                    nowe trendy na rynku internetowym
                                                    sposoby zwiększenia przychodów z e-biznesu
                                                    debiuty giełdowe polskich e-spółek
                                                    przyszłość reklamy internetowej
                                                    podsumowanie roku w sieci w wynikach badania online Megapanel PBI/Gemius
                                                    analizy rynku internetowego przygotowane przez firmy badawcze i konsultingowe
                                                    wyzwania polskiego e-commerce
                                                    płatności online
                                                    treści multimedialne, treści tworzone przez użytkowników
                                                    omówienie prognoz wydatków reklamowych i rozwoju e-rynku

                                                    Wystąpią:

                                                    Tomasz Cisek
                                                    dyrektor Empik.com, członek zarządu EMPIK
                                                    Olgierd Cygan
                                                    CEO/managing partner, Digital One
                                                    Tomasz Czechowicz
                                                    partner zarządzający, MCI Management
                                                    Łukasz Jadachowski
                                                    dyrektor generalny, eBay Polska
                                                    Tomasz Jażdżyński
                                                    prezes zarządu, Interia.pl
                                                    Tomasz Józefacki
                                                    dyrektor pionu internet, Agora
                                                    Paweł Leks
                                                    członek zarządu, Grupa Pracuj
                                                    Jacek Murawski
                                                    prezes zarządu, Wirtualna Polska
                                                    Tomasz Musiał
                                                    general manager, BusinessClick.com, Money.pl
                                                    Michał Rutkowski
                                                    dyrektor zarządzający Tribal DDB
                                                    Łukasz Wejchert
                                                    prezes zarządu Grupa Onet.pl, wiceprezes zarządu TVN

                                                    Warunki uczestnictwa:

                                                    mail.google.com/a/gazeta.pl/?AuthEventSource=SSO#inbox/1197f4c782372bd2
                                                  • ciupazka Re: Niebezpieczeństwa płynące z inernetu !!! 04.10.08, 11:15
                                                    Nieustannie płyną....Dyskusja nadal trwa i trwać bedzie: "Internet zagrożeniem
                                                    czy szansą edukacyjną?"

                                                    ZOBACZ TAKŻE

                                                    * Internetowe czaty reportera udającego 14-latkę z pedofilem (04-10-08, 00:00)
                                                    * Jak możesz chronić dziecko w internecie (04-10-08, 00:00)
                                                    * Uważaj! Internet jest jak podwórko (05-09-08, 01:00)
                                                    * Sieć na pedofilię w sieci (05-09-08, 01:00)
                                                    * Policji łatwiej będzie łowić pedofilów w sieci (06-09-08, 01:00)



                                                    wyborcza.pl/10,82983,5657846,Internet_zagrozeniem_czy_szansa_edukacyjna_.html
    • Gość: poraj Re: Niebezpieczeństwo cenzury w internecie... IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.08, 07:59
      O manipulacji informacjami - kontrowersje wokół internetowych przeglądarek
      Rozmowa Cezarego Łasiczki z Krzysztofem Młynarskim, ekspertem ds. bezpieczeństwa
      internetowego
      serwisy.gazeta.pl/tokfm/4,,,,,5838318.html
      • morfeusz_1 Re: Niebezpieczeństwo cenzury w internecie... 29.10.08, 09:34
        ano
        • przeszlakowska1 Re: Niebezpieczeństwo cenzury w internecie... 29.10.08, 13:30
          Jakim prawem zabiera te wątki z Forum Zakopane??? Zdurniała, cy jako? bier sie
          za swoje, a nie za cudze!Moze już dość, he? Bois sie o swojom rzyć, cy jako?
    • Gość: patriota jakie niebezpieczeństwa, jeśli dziecko samo chce? IP: *.chello.pl 29.10.08, 14:20
      nie traktujcie 14latków jak dzieci, i co to za państwo gdzie normy moralne bo
      żadne inne, decydują o tym czy kogoś wsadzać do więzienia czy nie. siłą ich nie
      zaciągał. 14latek sam chciał. a to że się to komuś nie podoba, to jakim prawem
      ma się nie podobać wszystkim innym? jest to kwestia obyczaju, 14latek seksualnie
      jest już nie dzieckiem. a kto komu powiedział, że seks 14latek ma uprawiać z
      rówieśnikami, a nie z starszymi, i kto komu powiedział, że w rozpowszechnianiu
      wizerunków erotycznych i pornograficznych jest cokolwiek niewłaściwego? nie
      chcesz - nie oglądaj, nie wchodzisz, i Cię to nie interesuje. chcesz - to rób i
      korzystaj. proste. co jest za różnica między 16latką którą po ukończeniu 16 lat
      czy niech będzie 18 mogę sobie wziąć za żonę, robić z nią co chcę, i robić jej
      miliony zdjęć włącznie z torturami i jak rozumiem jeśli ona tego chce, to robię
      jej dobrze, i wszystko siedzi w prawie. a między 14latkiem który chce spróbować
      ze starszym facetem czy kobietą i dostać jeszcze za to parę groszy / albo i nie?

      to nie jest żadne niebezpieczeństwo a taki 14latek to jest taka sama ofiara jak
      Pani Krawczyk jest ofiarą Łyżwińskiego. ponieważ prawo pisze tak a nie inaczej
      to w obliczu prawa można kogoś skazać, mimo że i 14latek i Krawczyk robią to co
      robią dobrowolnie pewnie często samemu do tego prowokując. jakim prawem oceny
      jednych konserwatystów - tłuków, mają wpływać na wolność innych?

      ja nie mam pociągu ani do płci własnej, ani do nieletnich.

      i co z tego? czy z tego powodu że ja widocznie w tym aspekcie jestem mało
      oryginalny, mam piętnować to że jakiś koleś ma takie skłonności, a 14latek nie
      widzi nic złego w tym żeby zrobić mu dobrze? co mnie to obchodzi? to jest ich
      sprawa.

      jeśli 14latek chciałby sam iść na policję to rozumiem ostatecznie danie mu
      takiej możliwości jeśli po dobrowolnym daniu ciała, chciałby jednak zmienić
      zdanie i poczuć się skrzywdzony.

      ale jakim prawem jakieś tam państwo ściga z urzędu ludzi którzy akurat chcieliby
      porozmawiać o seksie z 14latkami, a nie 16, czy 18latkami? to jest chory świat.

      no a po takich tekstach widać, do kogo adresuje swój przekaz Gazeta Wyborcza.
      mamusie i tatusie które chcą ograniczać wolność swoich dorastających już dzieci
      w internecie, i którzy chcą tym dzieciom zabraniać kontaktów ze starszymi.
      wychowujący w cieplarnianych warunkach oderwani od życia "normalni" ludzie nie
      umiejący zobaczyć że 14latek to już powoli dorastający chłopak, niedługo facet a
      nie dziecko. "ofiara" której trzeba regulować dostęp do internetu. ciekawe że te
      "ofiary" to wymyślają rodzice, oraz sfeminizowane aseksualne społeczeństwo ze
      standardami jak spod kościoła, a nie sami nastolatkowie.

      potem dziewczyna szuka faceta przez internet, poznaje go przez miesiące, z
      czasem zaczyna z nim romansować, chcą być razem, ma lat 19, i też rodzice uznają
      że dziewczyna jest pewnie ofiarą, strasznego pedofila który ma lat 25, tylko
      akurat tu już prawo nic nie pomoże. wielkie zagrożenia płynące z internetu,
      polegające na tym że młoda osoba, nastolatka czy nastolatek poznaje starszych i
      może z nimi iść przed 18 do łóżka. ale jak się gwałcą po szkolnych korytarzach
      to już jest wszystko ok. bo przecież rówieśnicy. ten sam "ofiara" 14latek nieraz
      jest szkolnym złodziejem, podwórkowym chuliganem, i kawałem "łobuza" i pewnie w
      wieku 20 kilku lat będzie tak samo zachowywał się jak ten "przestępca" który
      chciał z nim robić zdjęcia.

      nie po to będę płacił podatki że policja się zajmowała problemami rodziców (bo
      raczej nie dzieci które robią co robią dobrowolnie), i traciła czas na takie
      "przestępstwa". w Polsce zamiast zajmować się prawdziwymi problemami urzędnicy,
      politycy, i wymiar sprawiedliwości zajmuje się takimi duperelami.

      wystarczy że w jakimś państwie zalegalizuje się pornografię, i obniży wiek do 14
      roku życia i już wszystko będzie dobrze. i nagle policja zamiast mówić o
      "zagrożeniu" będzie wzruszała ramionami.

      wystarczy że w Polsce wiek 14 jeszcze nie kwalifikuje się do dorosłości w ramach
      seksualności i pornografia w pruderyjnym beznadziejnym społeczeństwie jest źle
      widziana, i już jest be.

      a co za tym stoi? oczywiście interes rodziców chcących mieć pod lupą poczynania
      dorastających dzieci, które jeszcze ostatecznie nie wyrwały niestety im się spod
      kontroli, którzy po prostu by zawału dostali jak by mieli świadomość że ich
      dziecko daje dupy starszemu facetowi i jeszcze jest na zdjęciu. zdanie dziecka
      się nie liczy, oczywiście rodzic najważniejszy i to dla niego powstają takie
      "prawa".

      całe szczęście że jest internet, bo to skostniałe społeczeństwo powoli przestaje
      się w nim liczyć, i alternatywne spojrzenie na rzeczywistość przejmie kiedyś nad
      "normalnymi", konserwatywnymi ludźmi w podtatusiałym wieku kontrolę ;)

      • Gość: ciupazka Re: jakie niebezpieczeństwa, jeśli dziecko samo c IP: *.it-net.pl 02.11.08, 00:15
        Z Ciebie, patrioto też taki bazyliszek?Co TY wypisujesz tu i teraz, Bosze...

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,5795542,Ofiary_bazyliszka.html
        • Gość: Kir Re: jakie niebezpieczeństwa, jeśli dziecko samo c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.08, 14:16
          Właściwie to patriota poruszył tu istotną kwestię:
          co mianowicie decyduje o tym,że ktoś staje się ofiarą.W przypadku ataku
          hakerskiego rzecz wydaje się oczywista,ale nie jest już taka prosta w przypadku
          ewidentnego oszustwa czy tego dziecka.
          Szczególnie dziecka,które powinno znajdować się pod szczególną ochroną rodziców
          czy opiekunów i być uwrażliwione na tego rodzaju zagrożenia.
          Co decyduje o tym,że opuszcza swoją strefę bezpieczeństwa ufając tym
          nieznajomym?Czyżby sprawcy instynktownie wyczuwali czego brak
          potencjalnym ofiarom i to oferowali im w internecie?To już kwestia
          otoczenia ofiary i panującej w nim atmosfery.
          Jest to dość trudny temat ze względu na specyficzne nastawienie przy jego
          analizie.Można to przedstawić na przykładzie ofiar zgwałceń,gdzie
          niejednokrotnie spotkać można opinię iż to ofiara swoim ubiorem czy zalotnym
          zachowaniem sprowokowała sprawcę do gwałtu.Jest to jak gdyby przeniesienie
          części winy ze sprawcy na ofiarę.
          Piszę o tym aby w tyum przypadku nie popełniać takiego błędu przy próbie analizy.
          Wiadomo,że sprawca ma zamiar,chce i popełnia dany czyn,czyli działa
          z pełną świadomością,umyślnie bo w tym kierunku zmierzają jego czynności.
          Co do wieku prawo jest jednoznaczne.
          • Gość: ciupazka1 Re: Mozilla Firefox czy bezpieczna? IP: *.it-net.pl 21.11.08, 11:03
            A czy ta przegladarka nie niesie niebezpieczeństw?

            www.sciagnij.pl/programy/1,90718,5957657,Firefox_od_kuchni__czyli_jak_sie_tworzy_najpopularniejsza.html?as=1&ias=2&startsz=x
    • olcia2307 Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 19.08.14, 21:38
      Witam
      Jestem studentką psychologii biznesu i naprawdę potrzebuje pomocy przy ankietach do pracy magisterskiej.
      Praca ma związek z tym portalem i konkurencyjnym, a także z wątkiem niebezpieczeństwa internetu, dlatego też pozwoliłam sobie tutaj napisać.

      Niestety nie posiadam,aż tylu znajomych a czasu zostało niewiele, więc jeśli możecie wypełnijcie ankietę i podajcie dalej. Ankieta jest anonimowa, a jej wypełnienie zajmuje MAX 5 min.

      moje-ankiety.pl/respond-62424.html

      Dziękuje bardzo i życzę miłego wieczoru
    • nebster Re: Niebezpieczeństwa płynące z internetu... 08.10.14, 16:30
      kupił smart tv box z android tutaj androbox.pl/ i teraz gram i oglądam full hd filmy na moim telewizorze:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka