Dodaj do ulubionych

Co się stanie gdy się poddamy?

18.09.05, 21:33
Dziś postanowiłam się poddać, złożyć broń, nadzieje i marzenia do zakurzonego
wysłużonego kuferka..zamykam wieko.
Nie wiem co będzie dalej? Jak dalej żyć? Czy można żyć z dnia na dzień? Tylko
dla siebie? Jestem juz w połowie do 40stki, dotarło do mnie że zostanę juz na
zawsze sama, już chyba nie ma dla mnie nadziei. Starałam się przez kilka lat
bezskutecznie, juz po prostu nie mam siły. Myślę, że lepiej uświadomić sobie
prawdę, przestać żyć złudzeniami, może poszukać jakiejś innej drogi dla
siebie, tylko jakiej? Czym można zastąpić pragnienie rodziny, dzieci i
bliskiego człowieka? Może zrobić coś dobrego dla świata? Każdy chce mieć
gdzieś swoje miejsce do którego pasuje, czuć się komuś potrzebnym...
Obserwuj wątek
    • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 21:39
      Każdy...

      A jeśli się okaże, że już jutro marzenia będą miały szansę się spełnić, to?
      Powiesz, że je zabiłaś?
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:05
        To sie odrodzę :) Ale nie chcę juz dłużej na to liczyć bo to sprawia ból,
        zawiedzione niespełnione nadzieje. I ciagłe oczekiwanie że się coś zmieni. Nic
        się nie zmienia.
    • solaris_38 Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 21:44
      dlaczego sądzisz że poddanie się to kwestia twojej decyzji ?

      jesli czegoś potzrebujesz to nic nie poradzisz na to

      złudzenia sa o dupe rozbić ale konkretne plany nie

      np sa ludzie którzy nei znaleźli miłości ale założyli rodziny i to im wiele
      dało
      dobry związek ze wspólnym celem ma sens a miłośc ... może objawić z czasem
      swoje neioczekiwane oblicze

      sa biura matrymonialne całkiem niezłym rozwiązaniem tylko trzeba cierpliowści
      uwaznej obserwacji poczucia humoru i sympatii dla wszystkich szukajacych
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:12
        To kwestia zaprzestania walki o coś czego nie można osiągnąć. Ile można leżć pod
        tą górę nie widząc szczytu? Może lepiej zostać tam gdzie się dotarło i nie
        wspinac się już dalej. Może ktoś do mnie zejdzie tutaj na dół :) Ale nie chcę na
        to juz liczyć, nadzieje są najgorsze.
        Tu nie chodzi o miłość nawet, nie spotkałam nikogo nad kim mogłabym się nawet
        zastanowić, nikogo kto by chciał ze mną być, na zawsze. Biura matrymonialne sa
        fatalnym rozwiązaniem, polecam wątek na forum Randki z Internetu, tam jest coś
        na ten temat. Ja mam strasznie dużo sympatii do ludzi :) Mam wielu znajomych,
        przyjaciół, ale są dni że po prostu siedzę sama w domu, nie mam z kim zjeść
        kolacji, nie mam dla kogo ugotowac obiadu, nie mam się z kim pośmiać, obejrzeć
        filmu, przytulić i po prostu posiedzieć. Nic więcej nie chcę. Tylko troszkę
        miłości.. i poczucia że jest się dla kogoś kimś waznym. Nie znam tych uczuć, już
        nie pamiętam.
        • solaris_38 Re: Co się stanie gdy się poddamy? 22.09.05, 18:08
          istotne jest że zdecydowałaś że bez tego nie możesz być szczesliwa

          a kiedy NIE jeteś szcżęsliwa - jeśli ci żle a poza tym taka niezbyt szcźeliwa
          i wygłodzona nie ejsteś zbyt pociągająca wszak faceci boją się uczuć w
          przeciwieństwei do kobiet kóre bez nich usycahją

          i wola usychac niż być szczęsliwe

          można być szczęśliwym .. bez :) pewnych rzeczy


    • procesor Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:07
      seerena napisała:
      > Czym można zastąpić pragnienie rodziny, dzieci i bliskiego człowieka? Może
      > zrobić coś dobrego dla świata? Każdy chce mieć gdzieś swoje miejsce do którego
      > pasuje, czuć się komuś potrzebnym...

      pragniesz rodziny, dzieci, bliskiego człowieka - bo chcesz byc szczęśliwa
      ale być szczęśliwa można i bez tego
      bądź szczęśliwa - może własnie wtedy spełni się reszta?

      to jak cel i droga do niego
      piekna droga to cel sam w sobie :)
      a i cel może sie okazać piękny
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:15
        Procesor już próbowałam :) Ale mam straszne huśtawki nastrojów, są dni że czuję
        się świetnie i wydaje mi się że jestem szczęśliwa. A potem uświadamiam sobie na
        jakim etapie swojego życia jestem i wpadam w rozpacz. Jak na huśtawce. Nie da
        się udawać że jest się szczęśłiwym kiedy się nie jest, próbowałam.
        • procesor Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:26
          no ale po co udawać?!

          żyj w zgodzie z tym co czujesz!
          czy ty myslisz że będąc w związku nigdy nie poczucjesz sie samotna,
          niezrozumiana, że nie będziesz miałą czasem do kogo ust otworzyć?
          :)
          pomyśl
          niektóre kobiety mające rodzinę, dzieci, bliska osobę, MARZĄ o chwili dla
          siebie, by nie robic kolacji gdy sie nie ma ochoty, o spokojnym dniu w domu -
          bez ścierających sie o drobiazgi domowników.. :)

          tęsknisz - tęsknij
          czujesz się źle - czuj
          wiesz że to minie
          a wtedy ciesz się przyjaciółmi których masz
          i swoim całym życiem :)

          szczęśliwej d_r_o_g_i
          :)

          dobranoc
          • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:39
            Procesor, Ty po prostu nie rozumiesz :)
            Dobranoc
            • jula09 Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:55
              Zabawni są ludzie i raczej niedojrzali którzy uważają że tylko partner może ich
              uleczyć. Wchodzą w związek ciszą że że złapali Pana Boga za nogi i po
              niedługim czasie dochodzą do wniosku że popełnili błąd, rozwodzą się i
              szukają następnego kandydata itd itd.
              Jeśli ludzie nie czerpia radości z faktu że żyja to juz lepiej niech zawsze
              będą samotni i nie unieszczęśliwiają swoich kolejnych partnerów.
              • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:44
                Czerpią Jula czerpią :)) Ale jesli ktoś nie jest samotnikiem i chce być z kimś
                to nie będzie szczęśliwy sam bo zawsze będzie mu brakowało kogoś bliskiego obok.
                I w tym nie ma nic zabawnego, zapewniam Cię. Chyba jestes bardzo młoda jeszcze.
            • procesor Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 09:52
              seerena napisała:
              > Procesor, Ty po prostu nie rozumiesz :)
              > Dobranoc

              nie, Sereena :)

              rozumiem az za dobrze
              więcej
              ja nie pisze z teorii
              lecz z praktyki :D

              ot, jestem trochę dalej niż ty..
              • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:03
                Trochę dalej, ale może akurat w inną stronę:)))
                Ciągle w harcerstwie?;)
                Może znasz odpowiedź na jedno pytanie? Zawsze ciekawiło mnie co kobiety mają na myśli, gdy mówią "Żeby być szczęśliwym w związku, trzeba umieć być szczęśliwym ze sobą samą" O ile dobrze zrozumiałem chodzi o to, że jeśli nie jesteś szczęśliwa żyjąc samotnie, nie będziesz szczęśliwa żyjąc w małżeństwie. A tego to już w ogóle nie rozumiem:)))
                • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:13
                  Otóż to! To są zwykłe dyrdymały wciskane ludziom przez pseudopsychologów.
                  Człowiek może być szczęśliwy tylko wtedy, gdy ma zaspokojone wszystkie niezbędne
                  potrzeby życiowe: ma co jeść, gdzie spać, za co żyć, stabilizację i poczucie
                  bezpieczeństwa, ma kogoś kto go kocha i komu jest potrzebny i jest potrzebny
                  komuś. To jest podstawa, póki jesteśmy ludźmi.
                  • buena.vista.sc Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:35
                    Dyrdymaly czy nie-dobre jest to,co skuteczne i sprawdza sie w praktyce.
                    Jesli twoja metoda: najpierw miec/stabilizacje,kogos do kochania../ potem
                    byc/szczesliwym ,spelnionym.../jest taka ok,to trzymaj sie jej i czekaj na
                    efekty..
                  • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:43
                    Owszem, ale diabeł tkwi w szczegółach. Chodzi o jakość zaspokajania tych potrzeb. A tę określają media, rodzice, znajomi czy przyjaciele a niekoniecznie sam zainteresowany, który daje sobą manipulować.
                    • buena.vista.sc Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:53
                      Ludzie maja zakodowany w psychice sposob zaspokajania swoich potrzeb,ktory
                      ulega rowiez modulacji w ciagu zycia.Sa tacy,ktorzy czerpia z zycia pelnymi
                      garsciami i ustawiaja sie pierwsi w kolejce i sa inni,ktorzy w prawdzie czuja
                      swoje potrzeby,lecz skrywaja je gleboko,nie sa do konca pewni,czy im sie to
                      nalezy,wola poczekac,az ktos sie domysli ich potrzeb.
                      A przeciez nie ma reglamentacji na szczescie,na kartki to juz bylo...:)
                • procesor Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:47
                  pink.freud napisał:
                  > Trochę dalej, ale może akurat w inną stronę:)))

                  a to na pewno.. :)

                  > Ciągle w harcerstwie?;)

                  nie :D

                  > Może znasz odpowiedź na jedno pytanie? Zawsze ciekawiło mnie co kobiety mają
                  > na myśli, gdy mówią "Żeby być szczęśliwym w związku, trzeba umieć być
                  > szczęśliwym ze sobą samą" O ile dobrze zrozumiałem chodzi o to, że jeśli nie
                  > jesteś szczęśliwa żyjąc samotnie, nie będziesz szczęśliwa żyjąc w małżeństwie.
                  > A tego to już w ogóle nie rozumiem:)))

                  a ja tak :)
                  bo znam takie osoby które za cholerę nie czują sie szczęśliwe, zawsze im coś
                  przeszkadza
                  a to brak męża, a to brak dzieci, a to mąż za mało czasu poświęca, a to dzieci
                  nie tej płci, a to praca za mało płatna, a to program w telewizji denny.. hehe

                  istnieje niebezpieczeństwo że osoba która czuje że TYLKO wtedy może być
                  szczęśliwa gdy np. będzie miała ukochanego/ukochaną, dzieci, chałupe i psa -
                  nawet gdy jej sie uda zrealizować marzenie nie poczuje się naprawdę szczęśliwa..

                  może akurat S. nie jest z takich osób :)

                  ale ci co potrafią cieszyc sie tym co mają TERAZ bez czekania na to kiedy
                  spełnią się ich marzenia - bo przeciez można się cieszyć tym co się ma ale snuć
                  plany by JESZCZE cos polepszyć - mają moim zdaniem większa szansę na to że gdy
                  przyjda zmiany czyli np. będa w związku, też będa sie nim cieszyć mimo że np.
                  mąż wyjeżdża często służbowo, albo pracuje do późna

                  ech, nie mam czasu więcej tłumaczyc czas na pogaduchy mi sie skończył :D
                  • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 14:44
                    Procesor, masz oczywiście dużo racji :) Ja potrafię doskonale byc szczęśliwa,
                    zadowolona i w ogóle. Nie jestem ani samotnicą, ani zakompleksioną panienką, mam
                    wielu znajomych i naprawdę wspaniałych przyjaciół. Byłam tak szczęśliwa przez 30
                    lat. Aż nagle coś we mnie pękło. Chcę po prostu żyć normalnie, nie potrzeba mi
                    zdobywac szczyty, zmieniac świat, potrzeba mi tylko miec dla kogo ugotowac
                    obiad, miec do kogo się przytulić, mieć dla kogo starać, snuć plany, iść do
                    przodu, pokonywac przeszkody, przekazać wszystko co wiem i wychowac małego
                    człowieka. Nie wiem, to są dla mnie takie zwyczajne ludzkie potrzeby. W pewnym
                    momencie nie chce się już po prostu żyć samemu dla siebie, może jestem zbyt mało
                    egoistyczna. Potrafię się śmiać pełną gębą :) Potrafię cieszyć z drobiazgów. Ale
                    gdzieś tam głęboko czai się ciągle ta pustka, którą usilnie zagłuszam, ale ona
                    czasami wyłazi..i wtedy jest tak jak jest. Myślę, że na wszystko jest po prostu
                    czas, czas na zabawę, czas na stabilizację. Ktoś bardzo młody nie jest w stanie
                    tego zrozumieć po prostu.
                    • procesor Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 22:37
                      ubawiło mnie zakończenie twojego postu - mam rozumieć że ja, taka młoda, nie
                      jestem w stanie pojąć głębi targających toba uczuć? :))

                      jednak cały czas w twoim opisie czai się w tle to że zagłuszasz coś..

                      a moja koleżanka co tez jakos szczęście jej nie dopisało z facetami, tez nie
                      mogła juz wytrzymac chyba i budzik dzwonił - więc choć nie mężatka - jest matką
                      cudnego chłopca.. jakoś otoczenie z dużym zrozumieniem do tego podeszło :)

                      a jeśli, tylko jeśli, nie uda się złożyć rodziny - to uznasz że życie przegrałaś?
                      a jeśli..
                      a nie, nie da rady, i tak nie wytłumacze :)

                      a;e szczęścia życze

                      PS jestem prawie w twoim wieku :D
                      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:19
                        Aha :) No to witaj równolatko. Ludzie maja naprawdę różne potrzeby, jakiś czas
                        temu moja bliska przyjaciółka była w ciąży, ma 33 lata. Ja bym była
                        najszczęśliwsza osobą na świcie. Ona już nie jest w ciąży, nie chciała, mimo
                        swojego wieku. Nie ma dzieci. Każdy ma inne wyobrażenie szczęścia.
                        Jesli nie uda mi się założyc rodziny, nie będę chciała życ. Niestety tak myślę.
                        Chyba że ...chyba że pojawi się na świecie ktoś nowy, wtedy będę miała dla kogo :)
      • ewelanna Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 17:01
        dlatego niech powstrzymają się od udzielania rad, takim osobom jak ja, być może
        Sereena, Ci co głoszą te złote myśli o możliwości bycia szczęśliwym bez tego co
        dla nas najważniejsze: miłości i bliskości drugiego człowieka. :)
    • psychopata.z.borderline jebniecie wmawiaja normalnym 18.09.05, 22:14
      c h u j mnie strzeli na tej ziemi
    • moc_ca Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:29
      O szczęście, miłość warto walczyć do końca, warto czekać. Nigdy nie jest za
      późno. Nie poddawaj się!
      Ale ...
      Może zbyt dosłownie rozumiesz walkę o nie, może nie tak natarczywie dobijaj się
      do drzwi za ktorymi owo szczęście mieszka, daj mu szansę na odnalezienie Ciebie
      czekając spokojnie w niedalekiej odległości. :)
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:43
        No staram się sama szukac, ale ciągle trafiam kulą w płot. Dawałam juz szansę
        losowi i nic, mnie nikt nie znajduje, a jak znajduje to rzadko raz na kilka lat
        i i tak nic z tego nie wychodzi. Nie martwiłabym się gdybym miała 25 lat ale ja
        już nie mam czasu na czekanie. Boję się że jak tak sobie siądę i będę czekać to
        przeczekam ostatnią szansę :(
        • moc_ca Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 22:57
          Poczekaj spokojnie, kiedy szansa na miłość się zbliży - zadziałasz tak jak
          będzie trzeba ale rozpaczliwe rzucanie się na każdą okazję.. na uczucie,
          możliwość założenie rodziny rodzi przeciwny skutek. Ja wierzę że każdy z nas ma
          parę SZANS w życiu na wielką miłość, trzeba tylko umieć ocenić która z nich
          jest tą największą, prawdziwą i zadbać o wypielęgnowanie uczucia.
          Zaufaj losowi, sile wyższej, przeznaczeniu ... i mocno wierz że się zdarzy
          i Tobie to co innym.
          • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:49
            Dzięki. No właśnie sęk w tym, że ja wcale nic nie łapię, na nikogo się nie
            rzucam, większość życia jestem sama. Ludzie się na mnie dziwnie patrzą a znajomi
            na zmianę to mają do mnie pretensję, że niby nikogo nie chcę to za chwilę
            przyznają mi rację jak im pokazuję jakiegoś poznanego faceta - mówią "nie podoba
            mi się, olej go, dziwny jakiś". Sami moi znajomi widzą co się dzieje, nie ma
            prawie fajnych normalnych facetów z którymi można coś zbudować. Dlatego nie mogę
            nikogo znaleźć. Miałam 2 szanse, tak sobie myślę że zdarzy się trzecia..i że jej
            nie zmarnuję. A jak nie?
        • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:01
          A co robisz, gdy nie czekasz?
          Tańczysz? Śpiewsz? Uczysz się języków? Ludzie są wszędzie...
          • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:52
            Poznaję ludzi w sieci. Chodzę do kina, do pubów, na koncerty - bardzo lubię, na
            wystawy sztuki, jeżdzę na rowerze, spotykam się ze znajomymi. Nie jestem
            domatorką ale prawie nie poznaję ludzi "na ulicy". Nie wiem dlaczego, jakoś tak..
            • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:07
              A chciałabyś?

              Może Ty pierwsza kogoś zaczepisz?
              • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:16
                Jestem nieśmiala :) Umiem zaczepić ale dziewczynę, faceta nie.
                • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:29
                  Przełam się :)
                  • paco_lopez Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:46
                    Myśle ze admin powinien wycinac bzdurne porady. Juz widze reakcje facetów na
                    zaczepki czterdziestolatki. Gdzie pytam ; w autobusie, w parku ma sie przysiąść
                    do kogos jak Forest Gump. Poza tym zobaczcie jak bardzo zmniejszył jej sie
                    zakres wyboru. W wieku odpowiednim do 40 tki mało kto zagwarantuje stały, 100
                    lojalny związek, mało kto zdecyduje sie na dzieci. Wszyscy w tym wieku sa albo
                    po przejściach, albo co gorsza tabula rasa. Kazdy taki egzemplarz moze wydac
                    sie dziwny.
                    • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 11:00
                      Bo to sie nie tak robi;) Trzeba poczekać do zimy, pośliznąć się z odpowiednim rozpędem i władować się na niezaobrączkowanego delikwenta, w nadziei, że się go lub siebie mniej lub bardziej uszkodzi i będzie pretekst do nawiazania znajomości;)))
                      To wszystko oczywiście kwestia wymagań i wyboru i racjonalnego do nich podejścia. Ale ciężko coś radzić kobiecie, jak się nie wie na kogo trafia, może wybrzydza a może trafia na samych popaprańców.
                      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 14:48
                        Chciałam zauważyć, że mam 35 lat :)) Wyglądam na 30, więc nie jest tak żle. Nie
                        wiem jak kogoś poznac na ulicy, takie rzeczy jak poślizgnięcie i upadek w
                        ramiona przystojniaka zdarzają się tylko w filmach. Owszem, faceci się za mną
                        oglądają, ale nigdy nie zdarza mi się aby któryś zagadał, zaczepił, poprosił o
                        numer telefonu, nigdy. Nie wiem dlaczego, ale tak jest. Opowieści o tym, że ktoś
                        kogoś poznał przy kiosku Ruchu dla mnie brzmią jak bajki.
                    • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 21:14
                      Czy wg Ciebie 40 - latka to dinozaur? Kiepsko wyglądający?
                      Wśród jakich kobiet Ty żyjesz? Kondolencje.
                      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:20
                        Nie rozumiem. A gdzie ja coś takiego napisałam????????????????????????/
                        • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:21
                          Wyjaśniłam tylko ile mam lat, chyba nie przeczytałas uważnie :)
                          • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:29
                            To było do paco, nie do Ciebie;)
                            • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:38
                              Ahaaa, hehe, ja nie mam zdrowia czytac wszystkiego ;) W każdym razie 40stka też
                              człowiek :)) Jeśli jeszcze jej nie mamy to za chwilę będziemy mieli.
                              • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:42
                                Hehe.. nie dla wszystkich;)
                                Najgorzej jest na portalach, pełen feminizm, żonatych i po 40tce dykryminuje się:)))
                              • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:49
                                Przecie :)

                                Nie chodzi mi o zaczepianie sensu stricte i na pewno jest trudniej niż w
                                piaskownicy ;) ale ciągle podtrzynuję, że można znaleźć interesujących ludzi w
                                wieku pobalzacowskim ;)
    • psychopata.z.borderline nie poddam sie, jezor wisi mi na kolejna 18.09.05, 22:31
      fantazje wiec zjem, nie poddam sie:)
    • tingel-tangel Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:25
      Niektórzy ludzie muszą być samotni aby w przyrodzie została zachowana równowaga.
      Ktoś jest nieszczęśliwy, a kto inny w tym czasie się cieszy. Równowaga. A słowa,
      że "w samotności też się można realizować i cieszyć życiem" to oklepane hasło
      osób, które wstydzą się przyznać do swojej słabości, zwłaszcza zakonnice lubią
      ten slogan powtarzać.
    • kaptan Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:29
      Droga Seereno,

      mysle ze wiem co czujesz, ja mam tak samo...

      mam 33 lata. to czego najbardziej pragne to bliskosc drugiego czlowieka; rzecz
      w tym, ze ja znalazlam te osobe, ktora pragne nad zycie, tylko on nie jest z
      stanie tego zrozumiec. Puki co pracuje nad nim bardzo delikatnie, dajac mu znac
      jak wazny jest dla mnie ( bo naprawde jest !), nie nalegam, daje mu czas zeby
      dojrzal i byc moze zapragnal mnie tez. moze nigdy to sie nie stanie, ale ciagle
      mam nadzieje

      owszem miewam ciezkie zmiany nastrojow: raz jestem pelna wiary i nadzei no i
      szczescia, nawet z zwykly dzien, innym razem jest mi ciezko, wowczas gasnie
      wszelka nadzeja i zastanawiam sie po co ja tu zyje. taki bol istnienia, hm
      brzmi filozoficznie, ale tak jest, lzy cisna sie do oczu a odpowiedzi nie ma.

      zauwazylam ostatnio, ze zalammania moga prawdopodobnie zwiazek za zmianami
      hormonalnymi, widac to dobrze w cyklu miesiecznym. te zalamania wystepuja tuz
      przed okresem, to fakt, moze to jeden z depresyjnych objawow PMS,wczesniej nie
      mialam takich zalaman, interpretuje to jako sygnal biologiczny, to matka natura
      zadaje nam pytanie : dziewczyno, czy chcesz byc matka? jesli tak, to sie spiesz

      no i jak tu nie denerwowac sie? przeciez to wielki stres dla dziewczyny, ktora
      nie moze tak nagle zajsc w ciaze, bo odpowiedniego kandydata na ojca brak

      Co roic ? nie wiem, tez sie zastanawiam, jak z tym zyc

      pozdrawiam Ciebie goraco,
      K.
      • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:44
        Ale dokąd ona ma się spieszyć?
        Z Bankiem Spermy mi się skojarzyło - nie urażając nikogo...
        • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 18.09.05, 23:57
          Blue u nas póki co nie ma banków spermy, to nie Hameryka ;) A jeśli jesteś
          nieświadoma/y to kobiete ogranicza biologia a 37 lat to ostatni dzwonek kiedy
          można mieć dzieci bez wspomagaczy, potem trzeba brać jakies środki aby ułatwić
          zajście w ciążę, leczyć się, i bać czy się uda.
          • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:05
            To w takim razie SPIESZ SIĘ. Istotnie. Może zacznij się spieszyć się już dziś?
            To nic, że jest późno...


            .........
            Jestem świadoma, ale zawsze mi się wydawało, że pośpiech jest wskazany przy
            łapaniu pcheł.
            • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:17
              Hehe. Dziś idę spać sama, dobranoc.
              • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:28
                Ja też. I wiem, że ludzie poznają się w różnym wieku.
                Śpij dobrze.
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 00:04
        Kaptan, dzięki za to co napisałaś, to zawsze jakoś rażniej :) Ty masz o co
        walczyć więc walcz! Ja mam chyba depresje, one sa spowodowane samotnością.
        Czasami czuję się bardzo dobrze, a innym razem płaczę całe dnie. Na zewnątrz
        nikt nic nie wie, sprawiam wrażenie wesołej pogodnej dowcipnej osoby. Bo taka
        jestem naprawdę. Tylko straciłam siły i ta pogodna kobieta jest maską na
        zewnątrz a w środku pustka i strach. Może jeszcze jest gdzieś światełko? Ale po
        prostu powoli tracę nadzieję.
        Pozdrawiam Ciebie też, trzymaj się :))
    • jmx precz z deprechą!!! 19.09.05, 00:56

      > Nie wiem co będzie dalej? Jak dalej żyć? Czy można żyć z dnia na dzień? Tylko
      > dla siebie? Jestem juz w połowie do 40stki, dotarło do mnie że zostanę juz na
      > zawsze sama, już chyba nie ma dla mnie nadziei.

      to jest bardzo dobry punkt wyjścia do szczęścia osobistego. Uwierz :)))))))))

      "Nie poddaj się,
      bierz życie jakim jest
      i uwierz że, na drugie nie masz szans..."
      :)))
      • m.malone Re: precz z deprechą!!! 19.09.05, 01:58
        Ano...

        Jak to było?

        "Zrodziliśmy się bez wprawy i ŻYJEMY bez rutyny" (traw.moja)
        • seerena Re: precz z deprechą!!! 19.09.05, 08:25
          Na razie przeszła, żyję ;) I idę do pracy, póki mam gdzie pracować. Może jakoś
          to będzie..
    • fleuret piosenka na dziś dla Ciebie 19.09.05, 09:27
      Chcę być silna tak jak ogień
      Mocą sztormu niszczyć lęk
      Nie chcę stać się jedną z kobiet
      Które ciągle boją się

      Nie nie
      Już nie poddam się
      Nie boję się

      Już nie boję się
      Prosto w oczy życiu spojrzeć chcę
    • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:32
      Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej;)
      A jak się poddasz, to właśnie tak będzie. Człowiek nie może żyć bez marzeń, musi mieć cel w życiu.
      Tak długo jak jesteś aktywna i robisz to co Twoim zdaniem powinnaś robić nie jest źle, nawet jeśli przez jakiś czas nie wychodzi. Uda się wcześniej czy później. To tylko kwestia realnie określonych celów i potrzeb.
      Jeśli zrezygnujesz może dopaść Cię nie zwykły dół czy wahanie nastroju a prawdziwa depresja. Nie wiem czy widziałaś ludzi, którzy boją się wyjść z pokoju, chowają się po kątach czy takich, których trzeba karmić łyżeczką. To oczywiście cieżkie przypadki, ale gdy człowiek traci nadzieję, może mu się coś takiego przytrafić.
      Szukanie to pełnoetatowa praca, dlatego lepiej od czasu do czasu wziąść sobie urlop:) Ale wcześniej czy później trzeba do niej wrócić;)))
    • j_ar Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:47
      seerena napisała:

      > Jestem juz w połowie do 40stki,

      w polowie do 40 stki to ile to jest, bo sie pogubilem ;(
      • nikt_osia Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:51
        j_ar napisał:

        > seerena napisała:
        >
        > > Jestem juz w połowie do 40stki,
        >
        > w polowie do 40 stki to ile to jest, bo sie pogubilem ;(
        >

        no jak to ile? 20
        >
        • j_ar Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:53
          nikt_osia napisała:

          > no jak to ile? 20

          tylko matematycznie.. ale ile w rzeczywistosci, 39 ?
          • nikt_osia Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:55
            j_ar napisał:

            > nikt_osia napisała:
            >
            > > no jak to ile? 20
            >
            > tylko matematycznie.. ale ile w rzeczywistosci, 39 ?

            jak w połowie, to chyba 39,5
            >
            >
            • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 11:01
              W połowie to chyba 20;)
              • j_ar Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 11:05
                pink.freud napisał:

                > W połowie to chyba 20;)

                "Nie martwiłabym się gdybym miała 25 lat ale ja już nie mam czasu na czekanie."

                wot zagwozdka ;)
                • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 14:51
                  Hehe, może się nieprecyzyjnie wyraziłam, 35 mam, a zaraz bedę miałą urodziny i
                  już 36 zacznę.
      • blue_a Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 23:50
        osiem :)
    • nikt_osia Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:50
      nie szukaj, wtedy samo najczęściej sie znajduje
      • q02121974 Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 10:52
        oby tak było z pracą gdzie min. 5 tys. netto dają;)
    • alfika Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 11:03
      zostaje:
      wyjazd na misję medyczną czy religijną czy oświatową czy jakąkolwiek w jeszcze
      biedniejsze rejony świata,
      zajmowanie sie chorymi i umierającymi w pobliskim hospicjum w ramach
      wolontariatu - albo dziećmi w domu dziecka, albo placówce oswiatowo-
      wychowawczej,
      pomoc w schronisku dla zwierząt - od ich cierpienia ciężko się w końcu oderwać,
      zorganizowanie świetlicy - i jej prowadzenie - przy kosciele, w salce - z
      mądrym księdzem, który też woli, by dzieci z wariackich domów miały gdzie
      lekcje odrobić albo spokojnie się pobawić - takie coś można zorganizować też w
      domu kultury albo w bibliotece,

      życie zawsze daje to, co potrzeba - zobaczysz!
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 14:53
        Super, piszę się na te zwierzaki bo i tak mam psa!:)
        • alfika Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 14:55
          pisz się, pisz
          na jakiś czas wystarczy
          potem Cię jakiś łobuz odciągnie...

          z łobuzami tak zawsze
          • zza_krzaka Re: Co się stanie gdy się poddamy? 19.09.05, 17:16
            Może masz tak jak ja:)
            Najczęściej dostaję od losu nie to czego pragnęłam,
            co nie znaczy, że żałuję:)

            Troszkę dla pocieszenia i dla żartu:

            Z życiem zmagaj się zawzięcie,
            Albo ustąp, zejdż na stronę,
            I tak los Ci da w prezencie,
            Co dla Ciebie przeznaczone.
    • ewelanna Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 13:14
      Tylko jak uświadomić sobie prawdę, jak przestać wierzyć że coś się zmieni, że
      spełnisz swoje największe marzenia, że nie będziesz szukała i wymyślała na siłę
      półproduktów i oszukiwała samą siebie, że to właśnie teraz ten ów półprodukt
      wyszedł na prowadzenie, i to jest Twój cel w życiu?
      • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 16:24
        Nie do końca rozumiem Ewelanna :) Ja chyba jestem sama własnie dlatego, że nie
        umiem już się zadowalać półproduktami. Nie umiem oszukiwać sama siebie, stworzyć
        coś czego nie ma. W moim życiu sa jacyś mężczyźni, kręcą się tu i ówdzie, z
        daleka, koledzy, znajomi itp. Ale żaden z nich nie powoduje u mnie tego
        charakterystycznego uczucia, tych motylków w brzuchu :) Wniosek z tego, że to
        nie są właściwi mężczyźni. No ale jak często się spotyka tego włąsciwego??? Raz
        na 5 lat? Raz na 10? Raz w życiu? W takim tempie nie zdarzę założyć rodziny,
        jestem już za stara aby tyle czekac. No i tyle.
        • psychopata.z.borderline Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 16:26
          a Ty nie wiesz, że substytuty są często szkodliwe, mają w składzie jakieś E i
          inne świństwa:)
        • ewelanna Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 16:34
          Napisałam tak bo doskonale Cię rozumiem :) Znam z autopsji. :( Ale z głosów
          niektórych tutaj wynika, że skoro nie możesz mieć tego o czym marzysz, i co
          sprawi że będziesz szczęśliwa, to najlepiej wyrzec się tego zagłuszyć, i lepiej
          poszukać poszukać sobie szczęścia "zastępczego"...Na siłę. Dlatego pytam za
          Tobą, jak to zrobić????
          • psychopata.z.borderline po co Ci to? 21.09.05, 16:35

          • jmx "szczęście zastępcze" 21.09.05, 16:47

            - może na początek przestać myśleć o czymś co nas spotyka jak o zastępstwie
            czegoś innego, bardziej wartościowego....?
            • psychopata.z.borderline Re: "szczęście zastępcze" 21.09.05, 16:50
              nie uznaje czegos takiego jak szczescie zastepcze, nie uznaje gadania babcinego
              w stylu 'a moze to dobry chłop', przyzwyczaisz sie itp. nie zamierzam skazywac
              sie na nieszczescie. znam takie, które to zrobiły i bardzo tego załuja
              • jmx Re: "szczęście zastępcze" 21.09.05, 17:10

                Ja też nie uznaję i nawet nie wiem co to znaczy....

                ps. dla Ciebie nieszczęściem byłby chyba brak stałego łącza ;DDDD
                • psychopata.z.borderline Re: "szczęście zastępcze" 21.09.05, 17:18
                  żebyś wiedziała:)
          • pink.freud Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 17:12
            Jest mniejsze i większe zło. Mimo wszystko dziecko jest w stanie dać kobiecie szczęście i sprawić, że ma dla kogo żyć. Więc może lepiej ten półprodukt, zawsze mozna się z nim rozstać;) Tym bardziej, że z wiekiem kobiety nie robią się atrakcyjniejsze.
            • psychopata.z.borderline Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 17:17
              hahaha, przypomniało mi sie coś:)
              jest i takie podejscie
              • seerena Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 18:53
                Hehe, namawiacie mnie na wpadkę??;) To by się dało zrobić, ale mam dylematy
                natury moralnej :) Chciałby któryś z was być potraktowany jak dawca nasienia???
                Z tą atrakcyjnością Pink to bez przesady, kobieta może być piękna do późnego
                wieku. Czasami bardziej podobają mi się 30-40 latki niż niektóre 20 latki :))
                Maja klasę i kobiecość a nie krzykliwą tandetę. No ale to rzecz gustu, nie
                jestem facetam.
                • psychopata.z.borderline Re: Co się stanie gdy się poddamy? 21.09.05, 18:57
                  to nie tak, że namawiam na wpadke:)

                  ktoś za późno zrozumiał, że jest genialny, ale lepiej późno niż wcale:)

                  i ktokolwiek powiedziałby 1 złe słowo o "my best friend" kulka w łeb;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka