yossarian18
07.04.05, 18:26
$ kwietnia w belgijskim dzienniku Le Soir ukazal sie wywiad z polskim jezuita
Obirkiem publikujacym także w Tyg.Powsz.
ponizej tłumaczenie z jez. franc. dokonane przez forumowicza Z Forum Frondy
o nicku "Nebrydiusz".
W polskie prasie o. Obirek bałby się coś takiego powiedzieć. Tego bełkotu
szkoda komentować, można tylko spuścić zasłonę miłosiedzia...
----------------------------------------------------------------------------
Obraz egzotycznego katolicyzmu
Dziedzictwo Jana Pawła II jest bogate i pełne paradoksalne. Jest on autorem
otwarcia – zwłaszcza na Żydów – i równocześnie wcieleniem rygoryzmu. Co
trwałego pozostanie z jego pontyfikatu?
Stanisław Obirek
Rozmawia Jurek Kuczkiewicz
Jest Pan teologiem, jezuitą, Polakiem z Krakowa, którego Papież był
arcybiskupem. Jednak spogląda Pan bardzo krytycznie na dziedzictwo Jana Pawła
II. Czy podziela Pan pogląd wielu, że był to papież „restauracji”?
Myślę, że ten pogląd - formułowany zasadniczo przez teologów w większości
katolickich – jest słuszny. Wybór Karola Wojtyły nastąpił ponad dziesięć lat
po Soborze Watykańskim II w okresie, kiedy intuicje, które go ożywiały –
zwłaszcza dotyczące stosunku do innych religii czy przyznania katolikom
swobody wyboru wierzeń – ożywiały nadal niezwykle bogate debaty. Jednak Paweł
VI wprowadził elementy bardziej restrykcyjne, jak encyklika Humane Vitae
potępiając antykoncepcję, która według słów Kardynała Danneelsa przyczyniła
się do opustoszenia kościołów. Jan Paweł II przyjął ten „restauracyjny”
kierunek i kontynuował go z wielką determinacją. Teolog Karl Rahner
przeczuwał to już w roku 1980 mówiąc o „czasie zimy” (Winter Zeit”). Zarówno
on jak i wielu innych (Hans Küng, Jacques Dubois, Marcello Vidal...) byli
bardzo zaangażowani w odnowę, a podczas tego pontyfikatu spotkali się z
płynącymi z Rzymu potępieniami za niewierność doktrynie... Jeśli chodzi o
doktrynę, można mówić o „restauracji”.
Wiele się mówiło o tym papieżu jako o człowieku dialogu. Jak to się ma do
wizerunku „restauracji”.
Z jednej strony Jan Paweł II dawał jedyne w swoim rodzaju sygnały otwartości
na zewnątrz (spotkania w Asyżu, dialog z Islamem, pojednanie z Żydami...)
potwierdzając tym samym nieuchronne procesy zainicjowane przez Vaticanum II.
Z drugiej strony włożył wiele wysiłku, aby uporządkować swoją zagrodę. Być
może historycznie było to konieczne, ale w moim przekonaniu Papież, który ma
być proboszczem świata zachował się trochę jak proboszcz na wiejskiej parafii
który chce mieć porządek w prezbiterium i zdyscyplinowanych współpracowników.
Jan Paweł II uważnie słuchał swojej Papieskiej Rady do spraw społecznych,
której wielu członków – zwłaszcza naukowców - nie jest chrześcijanami, a
równocześnie groził palcem swoim teologom.
Wydaje się, że Jan Paweł II, zwłaszcza pod koniec pontyfikatu ustawił swój
Kościół w opozycji do współczesnego społeczeństwa...
Ten papież był paradoksalny z wielu powodów. Widzę, że w Izraelu czy w USA –
krajach, które prezentowały postawę antagonistyczną lub wręcz wrogą Wojtyle,
reakcje po jego śmierci pełne są pochwał, co potwierdza jego zdolność do
otwartości. Jego nauczanie pełne było jednak elementów irytujących obrońców
współczesnej kultury, która wywodzi się z Oświecenia. Myślę tu o jego
deklaracjach o „społeczeństwie bez Boga” czy o „cywilizacji śmierci”. Te
słowa pozostawiają gorycz. Jednak, jako że zawsze mieliśmy skłonność do
selektywnego traktowania nauczania Jana Pawła II, środowiska, które wzięły
sobie do serca jedynie te elementy potępiające nowoczesność i Europę,
przyczyniły się do szkodliwej polaryzacji pomiędzy Kościołem i Światem. Dało
to wizerunek katolicyzmu egzotycznego, wręcz budzącego zdumienie wśród tych
którzy rozumują w kategoriach kultury (civilisation).
Czy możemy mieć nadzieję, że następca to zmieni?
Wszystko zależy od tego, co następca zaczerpnie z osobowości i niezwykle
bogatego i pełnego paradoksalnego dziedzictwa tego papieża. Emerytowany
Kardynał Martini czy wasz Kardynał Danneels, oboje nominowani przez zmarłego
papieża, to przykłady prałatów opowiadających się po tej stronie dziedzictwa,
które zostało naznaczone otwartością. Wolno myśleć, że to właśnie to
optymistyczne dziedzictwo zostanie wybrane. Osobiście uważam, że fantazmy
(majaczenia) Karola Wojtyły związane były z doświadczeniem przez niego dwóch
totalitaryzmów – nazistowskiego i komunistycznego. Większość Kardynałów nie
ma takich doświadczeń i można mieć nadzieję, że są wolni od tych lęków.
Czy nowy papież zajmie się ponownie kwestią związków podległości pomiędzy
lokalnymi episkopatami a Kurią Rzymską?
Jest niezaprzeczalnym faktem, że rzymski centralizm zrodził pod koniec tego
pontyfikatu bardzo gorzkie owoce. Zauważam jednak pewne mechanizmy, które
działają niezależnie od decyzji Kurii Rzymskiej. Te mechanizmy wynikają z
nacisków wywieranych przez Kościoły lokalne - dzięki rosnącej roli świeckich
w Kościele – które narzucą swoje wybory Kurii.
Abstrahując od szacunku należnego Kościołowi, jako organizacji religijnej,
pozostaje on równocześnie organizacją ludzką. Nikt nie lubi być wiecznie
pozbawiony władzy, także szeregowi chrześcijanie.
Czy należy obawiać się siły nowych ruchów religijnych tak mocno wspieranych
przez Jana Pawła II?
Nie przywiązywałbym do nich wiekszej wagi. Uważam, że te ruchy i wsparcie
udzielane im przez papieża wynikało katolicyzmu polskiego, gdzie dużą rolę
odgrywa namacalny i ostentacyjny charakter religii. Papież i jego otoczenie
obawiało się zaniku widzialnej warstwy socjologicznej Kościoła. To należy
rozumieć w kontekście„konfrontacyjnego” doświadczenia totalitaryzmów Jana
Pawła II – ten wygrywa, kto ma za sobą masy. Papież odczuwał głęboką radość,
kiedy widział rzesze ludzi przed sobą, a grupy wywodzące się z ruchów, o
których mówimy, lubiły się gromadzić i hałaśliwie śpiewać pod jego oknami. To
było bardzo związane z osobowością Karola Wojtyły i nie przywiązywałbym do
tego nadmiernej uwagi na przyszłość