Dodaj do ulubionych

wredna synowa !!!

18.02.08, 12:41
Takiej sprawy jeszcze tu chyba nie było...a spraw wygląda tak......jest pewna
synowa i oczywiście tesciowa....
i co dziwne synowa ma 4 ro letnie dziecko...a teściowa ma 2 wu letnie dziecko.....
tesciowa pomagała synowej gdy młoda była mała.....ale sama nie ma teraz z kom
zostawic swojego dziecka gdy ma sprawy do zalatwienia, bo synowa zająć sie
maluchem nie chce....

i co z tym fantem zrobic....
Obserwuj wątek
    • purpurowa_komnata Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 12:45
      Jak ktoś nie chce to siłą się go nie zmusi. Pozostaje pomoc np.
      syna, męża, sąsiadki...
      • bea.bea Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 12:51
        wiesz to nie chodzi o to czy owa tesciowa sobie poradziła czy nie...bo poradziła
        sobie bez łaski ....
        chodzi o fakt,ze pomagała tamtej przy dziecku, i szkoda ze ta pomoc w druga
        strone , to juz niestety co innego jest..smile

        smieszna ta sprawa
        • purpurowa_komnata Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 13:00
          A kto powiedział,że za dobre serce się ktoś odpłaci?Ja na to nie
          liczę- to ujmuje rozczarowań. Niemniej staram się pomagać jak mogę
          swojej rodzinie.
        • care5 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 13:01
          No coz ,zapomniala synowa jak sama pomocy szukala. Ale nic
          straconego .Przy nastepnym dziecku jej sie przypomni .Wtedy
          proponuje rowniez ja ignorowac. Innego wyjscia nie ma chyba.
          Oczywiscie przydalaby sie rozmowa z pancia,ale jak to jedna z tych
          wyzwolonych , ktore nia maja zadnych zobowiazan , nie koligacyjnych
          ni moralnych to daremny trud.Pozostaje wspolczuc wyboru synowi.
          • redmiss Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 13:09
            no ja nie wiem....
            jak teściówka pomagała, to nie miała swojego dziecka,
            była "wolna"....
            synowa ma małe dziecko do opieki, do ujarzmienia 4latka, a to
            najprostsze nie jest... do tego chcą jej dać 2latka, z jego buntami
            i problemami... moze synówka się boi po prostu, a nie że od razu
            wredna....
            • care_5 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 13:13
              No prosze Cie przestan .upilnowanie 2 dzieci prze H dwie naprawde
              nie jest wyczynem ponad miare. Wiele matek ma dwojke dzieci z takim
              podzialem wiekowym nonstop i sobie radzi , dodatkowo pracujac.
              dwulatka mozna zajac budowaniem , malowaniem , wyklejaniem .Och ,asa
              tego. Wystarczy troszke dobrych checi.
            • bea.bea Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 13:16
              a wiesz...ze ta tesciowa raczej nie chce wlulic synowej dziecka na cały
              dzień....nie musi tez szukac darmowej opiekunki, bo do pracy nie wraca..smile..
              ale czasem jak kazdy chce pójśc do lekarza, ze sobą....albo zrobic szybkie
              zakupy...czyli przez 1 godzine do 2...mozna chyba przeżyć z 2ka dzieci.....

              ja mam 4ro latka i nie widze problemu pomóc sasiadce z innym dzieckiem...powiem
              wiecej...jak biore drogie mam wiekszy spokój..smile...niezależnie od jego wieku..smile
            • mamaigiiemilki Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 14:15
              nie no, bez przesady- dwojka dzieci w tym wieku ma byc nie do upilnowania?hihi; przeciez 4latek to juz sie soba zajmie, 2latkowi mozna pokazac ciekawa zabawe i juz; a zreszta- 4latek i 2latek moga sie razem fajnie bawic;
              • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 14:20
                mamaigiiemilki napisała:

                > nie no, bez przesady- dwojka dzieci w tym wieku ma byc nie do
                upilnowania?hihi; przeciez 4latek to juz sie soba zajmie, 2latkowi mozna pokazac
                ciekawa zabawe i juz; a zreszta- 4latek i 2latek moga sie razem fajnie bawic;

                Pod warunkiem, że a) lubią się, b) mają wspólne zainteresowania. Generalnie
                trzeba wykazać duuużo inwencji, aby zorganizować takie "zajęcia łączone" - wbrew
                pozorom, nie wystarczy rzucić dzieciom kosza zabawek czy pomysłu na wspólną zabawę.

                Jeżeli są to dwie godziny dziennie - ja zgodziłabym się i zaoferowała pomoc. Ale
                to ja, opisana w poście dziewczyna nie musi się zgadzać - może nie czuje się na
                siłach, albo po prostu nie ma na to ochoty.
                W sumie to problem może być o wiele bardziej złożony.



                A w ogóle mam poczucie, ze to jest wątek z gatunku "badanie opinii publicznej" wink))
                • purpurowa_komnata Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 14:30
                  Może...w badaniach jednak specjalizuje się ktoś inny.
                • verdana Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 14:54
                  Hm... niedokładnie ta sytuacja opisana. Wystarczy, ze tesciowa nie
                  pracowała, a synowa pracuje i juz jakby zupelnie inna rzeczywistość
                  nam sie jawi.
                  • bea.bea Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 14:57
                    obie nie pracują...\a konflikt zaczoł sie w momencie kiedy skończyła sie darmowa
                    opiekunka...czyli kiedy teściowa zaszła w ciążę..smile
                    • croyance Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 15:30
                      Upraszczasz sprawe, wydaje mi sie.
                      • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 16:17
                        Też mi się tak wydaje.

                        A z doświadczenia wiem, ze opieka nad jednym dzieckiem a nad dwojgiem (czy
                        więcej) to zupełnie inne sprawy...

                        Zresztą - na chłodno - dziecko synowej to teściowej wnuk, a dziecko teściowej to
                        dla synowej kto?
                        W związku z tym zadziałać może tylko "dobre serduszko" czy dobra wola synowej bo
                        emocjonalnie to pewnie nie czuje się specjalnie z tym maluchem związana.

                        No i jeszcze - dwie godziny raz na jakiś czas to brzmi rzeczywiście mało
                        roszczeniowo wink i OK - ale moze prośba o tą opiekę pada tego samego dnia w jakim
                        miałaby być wykonana a synoiwa ma juz swoje plany?

                        Czterolatek w wielu zaś planach nie "zawadza" tak jak dwulatek z czterolatkiem.

                        Np. można zabrać na wystawę czy do teatru z błogą świadomością, ze się nie zsika
                        tudzież nie zacznie krzyczeć / płakać.


                        • elske Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:10
                          Według mnie, jak ktos nie ma ochoty pomóc,to każda wymówka bedzie dobra.
                          Dwulatek to juz cakliem spore dziecko,a czterolatek tym bardziej .

                          W grudniu przez 5 dni opiekowalam sie przez 1-2 godziny dziennie dziecmi mojej
                          siostry:ja w 5 miesiacu baaardzo widocznej ciazy i prawie trzyletnia
                          corka,dzieci siostry-syn w pierwszej klasie i corka pol roku mlodsza ode mojej cory.
                          Moja corka i siostrzenica nie palaly do siebie zbytnia sympatia (nie widzialy
                          sie pol roku, bo ja nie mieszkam w Polsce).

                          I ta opieka nad tymi dzieciakami jakos specjalnie meczaca nie byla.Dzieciaki
                          potrafily znalezć dla siebie zajecie (ja wchodzilam do akcji kiedy kiedy jakis
                          konflikt wisial w powietrzu).

                          Fajnie ze tesciowa pomagala synowej przy dziecku.Tylko szkoda ze teraz synowa
                          nie moze spojrzeć na tesciowa jak na kobiete z malym dzieckiem ktora czasami tez
                          jest w podbramkowych sytuacjach i potrzebuje pomocy.
                          • kawka74 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:18
                            > I ta opieka nad tymi dzieciakami jakos specjalnie meczaca nie byla.Dzieciaki
                            > potrafily znalezć dla siebie zajecie

                            Wiesz, czasem człowiek to i nad dwudziestką dzieci zapanować potrafi.
                            Wszystko zależy od dziecka. Są takie, które są szczęśliwe, kiedy zostawia się je
                            w spokoju (ja taka byłam). Są takie, które chętnie bawią się z rówieśnikami. Są
                            takie, które chętnie spuszczają łomot rówieśnikom. Są takie, które domagają się
                            permanentnie uwagi dorosłych olewając rówieśników. Są takie, których nie należy
                            spuszczać z oka w obawie o całość tak dziecka, jak i lokalu oraz sprzętów w nim
                            się znajdujących, o całości kolegów i koleżanek nie wspomnę.
                            Nie widzę sensu odmierzania swoimi doświadczeniami cudzych problemów.
                            • elske Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:30
                              Hm, moja cora jest szczesliwa kiedy zostawi sie ja sama,siostrzeniec to dziecko
                              ktore wiecznie sie nudzi,kazda zabawa jest super ale tylko na 15 min,a
                              siostrzenica wszystkiego sie boi,a kiedy nie ma mamy w zasiegu wzroku to
                              histeria wielka.

                              Wiec dzieci bardzo rozne ,a potrafily bawic sie razem lub osobno.
                              • kawka74 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:36
                                Fajnie, tylko że mówimy o zupełnie innych dzieciach w zupełnie innej
                                konfiguracji. Dlatego pisałam, że przeniesienie swoich doświadczeń na cudze
                                poletko w tym wypadku jest nonsensem.
                                • elske Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:52
                                  W sumie to nie wiemy o jakich dzieciach piszemy.wiadomo tylko ze jedno ma 4 lata
                                  a drugie 2 lata.Jedno jest dzieckiem tesciowej a drugie dzieckiem synowej.
                                  I wiemy tez ze tesciowa pomagala przy dziecku synowej,ale kiedy sama o pomoc
                                  poprosila bo chciala isc do lekarza , to synowa stwierdzila ze nie.
                                  Fakt, synowa nie miala obowiazku pomagac przy dziecku tesciowej, jak i tesciowa
                                  nie miala obowiazku pomagac swojej synowej.

                                  Szkoda tylko ze teraz nie potrafia sobie pomoc jak matka matce.
                                  • kawka74 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:54
                                    Zwróć uwagę, że ja nie napisałam ani słowa o tym, kto komu i kiedy powinien
                                    pomóc, i dlaczego.
                                    Napisałam tylko, że skoro Tobie było łatwo, nie oznacza, że synowej nie może być
                                    trudno z TYMI konkretnymi dziećmi.
                          • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 17:24
                            > Według mnie, jak ktos nie ma ochoty pomóc,to każda wymówka bedzie dobra.

                            Ale czy kazdy MUSI pomóc?
                            Czy pomoc, której udziela sie , bo się MUSI (a nie chce) to jeszcze pomoc?

                            > Dwulatek to juz cakliem spore dziecko,a czterolatek tym bardziej .

                            No i ?

                            > I ta opieka nad tymi dzieciakami jakos specjalnie meczaca nie byla.Dzieciaki
                            > potrafily znalezć dla siebie zajecie (ja wchodzilam do akcji kiedy kiedy jakis
                            > konflikt wisial w powietrzu).

                            Piszesz o swoim (tylko swoim doświadczeniu).
                            Dla innej kobiety taka opieka może być b. trudna.

                            A jeszcze inna nie będzie mieć na takie wyzwanie ochoty. I tyle.

                            Zależy też od obowiązków jakie się ma do wykonania.

                            Nie odnosisz się tez do , ważnej, moim zdaniem , kwestii - to znaczy tego , ze
                            nie wiemy w jaki sposób (i kiedy) synowa jest proszona o pomoc.

                            Bo np. na propozycje w sobotę rano zaopiekowania się dzieckiem w sobotę po
                            południu to raczej większość osób powie NIE. Nie z powodu braku chęci pomocy -
                            tylko dlatego, że już dawno na ten konkretny dzień ma inne plany.

                            Czym innym jest pomóc kiedy i jak się ma możliwość (oraz chęć) - czym innym
                            dopasowywać swoje życie do "przymusu pomocy" (dla mnie to zresztą jakiś oksymoron).

                            Zakładam, ze nie chodziło o natychmiastową konieczność podróży do lekarza - bo w
                            takiej sytuacji i obcej powinno się pomóc (chyba, że się NIE MOŻE - a o tym czy
                            się może, decyduje się oczywiście samemu).


            • annubis74 Re: wredna synowa !!! 21.02.08, 10:01
              a może chodzi o to, że u nas babcie zawsze muszą mieć czas i ochotę
              na zajmowanie się wnukami, a nikt nie zwraca uwagi na ich
              oczekiwania, chęci i potrzeby.
              Oczywiście w tym przypadku sytuacja jest mocno nietypowa, bo rzadko
              babcie mają jeszcze dzieci w wieku wnuków
    • care5 CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 17:46
      Gdy wy potrzebujecie i ktos wam pomoze to poprostu OK. Ale gdy ta
      sama osoba potrzebuje pomocy to nie trzeba/nie ma obowiasku sie jej
      pomoc?Cyli wziasc owszem ale oddac to juz nie?

      A zwykle ludzkie zyczliwe relacje? Przeciez ten maluch to najblizsza
      rodzina. I owej synowej jak i jej meza.
      JAk dla mnie jesli sie chetnie korzystalo z pomocy tesciowej to
      wypadaloby poprostu sie zrewazowac. Przeciez doswiadczenie chyba ja
      nauczylo jak to zle gdy trzeba wyjsc a nie ma sie z kim na 1h max
      dwie zostawic z kim malucha.No coz nikt nie powiedzial ze wszelkie
      uslugi jakie mlodej mamie swiadczyla tesciowa nie kolidowaly z jej
      planami . Ale ot taki charakter, w sumie to nie zazdroszcze synowej.
      • elske Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 17:57
        care5 moje poglady sa podobne do Twoich.
        • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:09
          zgadzam się z wami dziewczyny....

          tym które w sprawie szukaja głębszych podtekstów mówię,,,nie ma
          takich....

          jest sytuacja....mamo czy mozemy zostawić u ciebie X w sobotę bo
          chcemy pojechać do ikea po kanapę.....nie ma sprawy....


          czy mogę zostawić ci Y we wtorek , bo muszę pójśc do lekarza, ma
          ojciec późno wróci.....
          nie bo przychodzi do mnie koleżanka....

          proszę cię...tylko na godzinę, potem mogę zabrac ci X ..bedziecie
          mogły spokojnie pogadać....

          NIE...


          koniec kropka



          • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:12
            a dzieci sa normalne...i lubia się ze soba bawić, zwazywszy ,że sa
            jedynakami....( to teściowej ..w pewnym sensie jest jedynakiem..smile
          • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:18
            bea.bea napisała:


            > jest sytuacja....mamo czy mozemy zostawić u ciebie X w sobotę bo
            > chcemy pojechać do ikea po kanapę.....nie ma sprawy....
            >
            >
            > czy mogę zostawić ci Y we wtorek , bo muszę pójśc do lekarza, ma
            > ojciec późno wróci.....
            > nie bo przychodzi do mnie koleżanka....

            Ale co tu jest niejasnego?
            Synowa ma zaplanowany dzień. I ma prawo odmówić. Umówiła się z koleżanką i MA plany na ten dzień.
            Teściowa nie odmówiła - jej sprawa. Równie dobrze mogła odmówić. Dała synowej jasny komunikat "nie mam żadnych planów, możesz zostawić".


            Ja myślę, Bea, że z góry założyłaś już i doszukujesz się zła w synowej, nieco nadinterpretowując. Owszem, miło jest rewanżować się za pomoc, miło jest pomagać sobie w najbliższej rodzinie, ale nie ma takiego obowiązku.
            • care5 Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:32
              No a ja widze to inaczej .Synowa pomimo ,ze mogla nie pomogla
              tesciowej.
              • sir.vimes Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:39
                Ale czemu uważasz, że mogła?

                Swoja drogą - jeśli ktoś raz czegoś odmówi (i nieważne czego i czemu) a od razu
                dostaje etykietę "wrednego" to, hmm, strach się bać...



              • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:42
                care5 napisała:

                > No a ja widze to inaczej .Synowa pomimo ,ze mogla nie pomogla
                > tesciowej.

                Ale synowa NIE mogła, ponieważ miała na ten dzień inne plany.
                Zachowała się asertywnie i odmówiła zgodnie ze swoim przekonaniem.
                Rozumiem, że za asertywne zachowanie otrzymuje się etykietkę "wredna"?
                • gryzelda71 Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:47
                  Dobrze,że "wynaleziono" asertywnośćsmile))))
                  • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:53
                    gryzelda71 napisała:

                    > Dobrze,że "wynaleziono" asertywnośćsmile))))

                    Nie ma potrzeby ironizowania, Gryzeldo droga wink

                    Podkreślam: byłoby miło, gdyby synowa zrezygnowała ze swoich planów i zrobiła
                    przyjemność teściowej, ale nie miała takiego obowiązku - odmówiła, bo miała
                    takie prawo - nie uważam, aby zasłużyła na etykietkę "wrednej".
                    Po raz kolejny napiszę, że sytuacja jest złożona. Nie wiemy, na czym polegała
                    wcześniej pomoc teściowej przy wnuku i jakie odczucia miała przy tym teściowa,
                    nie wiemy, w jaki sposób to wszystko się odbywało.
                    Nie ma obowiązku rewanżowania się, niemniej jednak - oczywiście jest to miłe.
                    • sir.vimes Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:10
                      > Nie ma obowiązku rewanżowania się, niemniej jednak - oczywiście jest to miłe.

                      Moim zdaniem taki obowiązek w pewnym stopniu jest - i np. za pomoc przy maluchu
                      można zrewanżować się własnoręcznie upieczonym ciastem tudzież przyniesieniem
                      ciężkich zakupów czy propozycją, że załatwi sie coś np przy okazji załatwianie
                      tego dla siebie (np. opłacenie czegoś na poczcie). Rewanż - to nie musi być "ząb
                      za ząb" , dwie godziny z dzieckiem za dwie godziny z dzieckiem.





                      • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:17
                        tak się składa, że moja rola to rola kolezanki owej synowej....

                        i moze negatywnie oceniam moja koleżankę, ale widziałam jak teściowa
                        jej pomagała...
                        i obecnośc jej dziecka zapewne w naszej kawie by nie
                        przeszkodziła...a kobieta czyli tesciowa nigdy nie wykorzystywała
                        synowej...

                        i targaja mna wyżuty sumienia, bo sama chetnie bym zajęła sie tym
                        dzieckiem...gdybym wiedziała....

                        bo tesciowa to w moich oczach bardzo sympatyczna kobieta
                        • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:21
                          wizyte u specjalisty tesciowa miała wcześniej umówiona, a kolezanka
                          moja powiedziała nie....bo jeszcze baba sie przyzwyczai i zacznie
                          jej częsciej podrzucac...to jej słowa....

                          sama pomagałam czasem koleżance(mamy dzieci w tym samym wieku), ale
                          po tym co od niej usłyszałam , juz nigdy tego nie zrobie...i to
                          koniec historii
                          • redmiss Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:25
                            aaa, to zmienia postać rzeczy! to nie wredna synowa, tylko ogólnie,
                            wredna, cwaniakowata dziewucha.... wink
                            nie masz innych koleżanek, Bea? ;P wink
                            • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:26
                              po czymś takim...postanowiłam zaprzyjażnic się z teściowa...smile

                              bo ta kolezanka to przeszłośc...
                          • gryzelda71 Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:26
                            No bo synowa to asertywne pokolenie.
                          • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:28
                            bea.bea napisała:

                            > wizyte u specjalisty tesciowa miała wcześniej umówiona, a kolezanka
                            > moja powiedziała nie....bo jeszcze baba sie przyzwyczai i zacznie
                            > jej częsciej podrzucac...to jej słowa....

                            Noo... zaraz dowiemy się, że wykrzyczała to teściowej w twarz.
                            Bea, nie zrozum mnie źle - w tym momencie rozwoju wątku wspomnienie o takich, a
                            nie innych intencjach "wrednej synowej" jest mało wiarygodne smile

                            Jeżeli rzeczywiście tak jest, to dziewczyna prawdopodobnie po prostu
                            niewychowana i bardzo egoistyczna, w dodatku tchórzliwa. Nie chcę jednak jej
                            oceniać na podstawie tego jednego zachowania.
                            • bea.bea Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:35
                              gdybym napisała wszystko od razu..nie wiedziałabym..jakim trzeba być
                              w życiu asertywnym...

                              bo ja sama akurat jestem urodzona altruistka...i czasem rezygnuje z
                              własnych planów gdy trzeba cos w rodzinie pomóc...niezależnie czy to
                              matka czy teściowa.....

                              dlatego czuje się winna tej sytuacji..

                              ale ja nie jestem asertywna..smile
                              • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:42
                                bea.bea napisała:

                                > gdybym napisała wszystko od razu..nie wiedziałabym..jakim trzeba być w życiu asertywnym...
                                >
                                > bo ja sama akurat jestem urodzona altruistka...i czasem rezygnuje z
                                > własnych planów gdy trzeba cos w rodzinie pomóc...niezależnie czy to matka czy teściowa.....
                                > dlatego czuje się winna tej sytuacji..
                                > ale ja nie jestem asertywna..smile

                                A guzik. Asertywność to wbrew pozorom nie jest ODMAWIANIE, jak to się powszechnie uznaje. Asertywność to z założenia decydowanie, kiedy postąpi się asertywnie, a kiedy nie. Jeżeli zgodnie ze swoimi przekonaniami i odczuciami rezygnujesz ze swoich planów, to również jest zachowanie asertywne. Tak, że Bea - imho jesteś asertywną osobą. Chyba, że rezygnujesz ze swoich planów z miną męczennicy i potem odczuwasz z tego powodu dyskomfort.

                                Tak, że nie ma co ironizować na temat asertywności. Nadal uważam, że odmowa popilnowania dziecka - zgodnie z własnymi odczuciami np. "ponieważ mam inne plany" - jest zachowaniem asertywnym.
                                • gryzelda71 Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:47
                                  mama_kotula napisała:
                                  Nadal uważam, że odmowa pop
                                  > ilnowania dziecka - zgodnie z własnymi odczuciami np. "ponieważ mam inne plany"
                                  > - jest zachowaniem asertywnym.

                                  Tak jest,jak ja odmawiam.Jak mi odmawiaja to jest to wrednesmile))
                                  • mama_kotula Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:53
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > mama_kotula napisała:
                                    > Nadal uważam, że odmowa pop
                                    > > ilnowania dziecka - zgodnie z własnymi odczuciami np. "ponieważ mam inne
                                    > plany"
                                    > > - jest zachowaniem asertywnym.
                                    >
                                    > Tak jest,jak ja odmawiam.Jak mi odmawiaja to jest to wrednesmile))

                                    Tak uważasz? smile))
                                    Bo ja mam inne zdanie smile
                                    • gryzelda71 Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:56
                                      Takie mam wrażenie po lekturze forum(nie tylko tego wątku)
                                      • sir.vimes A ja mam wrażenie 19.02.08, 08:24
                                        że w wątkach o synowych proszących o pomoc - pisze się głównie o tym, zże
                                        "trzeba było nie robić dzieci jak się potrzebuje pomocy".

                                        W analogicznych sprawach.

                                        Natomiast IMO każdy przypadek jest inny - i każdy może raz odmówić, raz się
                                        zgodzić - każdą sytuację należy oceniać z osobna, wiedząć więcej niż
                                        wiedzieliśmy na początku wątku (a wiedzieliśmy , ze jedna pani drugiej pani
                                        odmówiła RAZ popilnować dziecka).
                            • sir.vimes Z czasem wątek obrasta 19.02.08, 08:21
                              w nowe porażające faktysmile))


                              Bez których by się nie obroniło tezy, że dziewucha wredna?

                              Jeżeli rzeczywiście wizyta wcześniej umówiona a mąż teściową zawiódł (BO Z
                              PEWNOŚCIĄ to on miał z założenia pilnować dziecka w czasie żoninej wizyty) to
                              rzeczywiście - przykre, że syn ani synowa tściowej nie pomogli, bo bali sie , ze
                              "się przyzwyczai").


                          • malgra Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 19:31
                            ta synowa to zwykła małpa.
                            Jak najdalej od takich ,,koleżanek''.
                        • sir.vimes Pięknie 19.02.08, 08:18
                          > i targaja mna wyżuty sumienia, bo sama chetnie bym zajęła sie tym
                          > dzieckiem...gdybym wiedziała....

                          Trzeba było zaproponować.
                          Nie widzę przeszkód.
                          • iwles ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:04

                            była odwrotna.

                            Któraś z Was byłaby w sytuacji, że teściowa odmówiła zajęcia się
                            waszym dzieckiem przez godzinke, kiedy musiałybyście pójśc do
                            lekarza a wszelkie inne zaplanowane rozwiązania zawiodłyby - i
                            teściowa wasza byłaby ostatnią deską ratunku w podbramkowej
                            sytuacji, ale
                            odmówiła wam, bo akurat ma taki kaprys - nie, bo nie, bo własnie ma
                            wpaść do niej sąsiadka na kawkę, a Wy wcześniej- kiedy teściowa była
                            w potrzebie, np. chora - opiekowałyście się nią
                            • gryzelda71 Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:06
                              Zapomniałaś,że teścowa MA OBOWIĄZEK zająć sie wnukiemsmile
                            • mama_kotula Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:08
                              Iwles, ależ oczywiście, że byłoby przykro. MNIE byłoby przykro z powodu
                              zachowania teściowej (komunikat: "ja", neutralny).

                              Tyle, że tu synowa została zetykietkowana jako wredna i nieużyta (zwłaszcza, jak
                              pojawiły się dodatkowe fakty... czemu nie wspomniano o nich na początku?).
                              Synowa jest wredna i nieużyta - komunikat "ty", oceniający.

                              I głównie o to poszło, a nie o sam fakt sprawienia komuś przykrości. Jeżeli
                              rzeczywiście synowa wychodziła z takich a nie innych pobudek - zachowała się
                              brzydko i jej zachowanie sprawiało przykrość.
                              Ale nie lubię przyklejania etykietek, z którego to na początku wątku (kiedy nie
                              było jeszcze argumentów koronnych "bo się baba przyzwyczai" tongue_outPP) wynikało, że
                              ktoś, kto odmawia pomocy mimo, że kiedyś taką otrzymał, to osoba wredna.
                              • care5 Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:25
                                Dlaczego zarzucasz ciagle autorce mataczenie? Jak dla mnie wlasnie
                                dlatego nie pisala nic o tym ze byla obecna, ze jest kolezanka by
                                nie zostac posadzona o stronnictwo. Dodala to na zakonczenie by
                                uciac dyskusje .Bo z tego co widze gdy wszyscy sie nakrecaja to ona
                                juz w dyskusjinie bierze udzialu.
                                • mama_kotula Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:29
                                  care5 napisała:

                                  > Dlaczego zarzucasz ciagle autorce mataczenie? Jak dla mnie wlasnie
                                  > dlatego nie pisala nic o tym ze byla obecna, ze jest kolezanka by
                                  > nie zostac posadzona o stronnictwo. Dodala to na zakonczenie by
                                  > uciac dyskusje .Bo z tego co widze gdy wszyscy sie nakrecaja to ona
                                  > juz w dyskusjinie bierze udzialu.

                                  Nie zarzucam mataczenia.
                                  Zwracam tylko uwagę na fakt, że takie informacje - imho KLUCZOWE - podaje się na
                                  początku, dla jasności sytuacji - ponieważ podane w kulminacyjnym momencie
                                  dyskusji mogą zabrzmieć niewiarygodnie i - jak zauważyła Sir.Vimes - jako
                                  naciągany argument aby udowodnić, że synowa na sto procent jest wredna. Ale
                                  pewnie wtedy, gdyby zostały podane na początku, nie byłoby pola do dyskusji smile
                                  • care5 Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:34
                                    A dla mnie gdyby podala to na poczatku to duskusja bylaby juz
                                    ukierunkowana na ZŁA synowa i nie dalaby szansy na bezstronna ocene.
                                    A tak kazdy powiedzial co i jak widzi.
                                    • mama_kotula Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:40
                                      care5 napisała:
                                      > A dla mnie gdyby podala to na poczatku to duskusja bylaby juz
                                      > ukierunkowana na ZŁA synowa i nie dalaby szansy na bezstronna ocene. A tak
                                      kazdy powiedzial co i jak widzi.

                                      No i jakie wnioski?
                                      Żadnych wniosków, ponieważ na okoliczność bomby rzuconej na koniec przez autorkę
                                      wątku synowa i tak jest tą ZŁĄ.
                                      Poza tym dyskusja od początku była ukierunkowana na ZŁĄ synową (przepraszam -
                                      wredną) i kolejne argumenty z cyklu "co i jak widzi" były obalane przez autorkę,
                                      która stopniowała informacje udowadniające "wredność" synowej. Dziwny imho
                                      sposób prowadzenia dyskusji.
                                    • sir.vimes Re: ciekawe tylko, gdyby sytuacja 19.02.08, 09:41
                                      Ale przecież nie było kluczowych faktów - to co oceniać?

                                      Chociaż - niektórzy ocenili. Że choćby nie wiem co NIGDY nie wolno niczego
                                      nikomu odmówic.
                                      Ciężko mi sie z tym zgodzić ;P
                                  • sir.vimes Też wydaje mi sie , ze to kluczowe 19.02.08, 09:40
                                    Bo z samej informacji, ze pani raz odmówiła pomocy ciężko wysnuć jakiekolwiek
                                    wnioski negatywne dla tej pani.
                            • sir.vimes Zdarzyło się 19.02.08, 09:13
                              że odmówiła mi bliska osoba pomocy bo szła do teatru. Zdarzyło się, ze siostra
                              odmówiła mi pomocy bo ... cos. Nie mówiła czemu.

                              Nie były to oczywiście sytuacje typu - błagam o pomoc czołgając się z raną
                              postrzałową wink

                              I co? I nic. Nawet przykro mi nie było. Bo
                              a)przecież ja czasem też odmawiam.
                              b) to jest ich czas i życie
                              c) nie siedzę w ich głowach i nie mam prawa dyktować im priorytetów na dany dzień
                              d) sąsiadka , która wpada na kawkę moze mieć wiekszy problem niż mój i może ta
                              kawka z moja teściowa bedzie dla niej ważnym życiowym doswiadczeniem.


                              Natomiast gdyby - nawiązując do sytuacji z wątku - mąż wesoło mnie olał wiedząc
                              o umówionej, ważnej i nieprzekładalnej wizycie u specjalisty - nie tylko byłoby
                              mi przykro ale czułabym się skrajnie zawiedziona. Zresztą - w takiej sytuacji to
                              przede wszystkim ON szukałby osoby, która przypilnuje dziecka , która GO ZASTĄPI.
                              • care5 Re: Zdarzyło się 19.02.08, 09:33
                                O.. a dla mnie pomojajac koligacje pomocy mialy sobie udzielic
                                głownie dwie kobiety, matki nie pracujace . Z ktorym jedna
                                dotychczas korzystala z pomocy tesciowej. Nie widze powodu dlaczego
                                synowej maz mialby rezygnowac z pracy gdy bezrobotna zona siedzi w
                                domu z 4 letnim dzieckiem. Gdybym w czasie dgy nie
                                pracowalam ,zaproponowala mojemu mezowi by zwolnil sie z pracy by
                                zajac sie bratem na godzine max dwie, to postukal by sie w glowe i
                                mialby racje. Gratuluje temu kto to wymyslil.Bo jesli tak traktuje
                                sie obowiaski zawodowe to gratuluje.
                                • sir.vimes Re: Zdarzyło się 19.02.08, 09:48
                                  Nie rezygnować z pracy - w wątku mowa była o tym , że mąż teściowej WRÓCI PÓŹNIEJ - czyli, ze gdyby wrócił normalnie pomoc nie byłaby potrzebna.

                                  I to jest dla mnie bardzo istotne w całej sprawie.

                                  Bo widać , ze teściowa odpowiedzialnie umawiała się z lekarzem nie licząc na "łut szczęścia" (że ktoś jej dziecka przypilnuje) tylko dopasowując wizytę do normalnego planu dnia w swoim domu.

                                  A może synowa chciała właśnie nieodpowiedzialnemu teściowi utrzeć nosa? A , niestety, teściowa oberwała? Tak też mogło być.

                                  Co do obowiązków zawodowych i ich traktowania: to od nas zależy czy wybieramy nadgodziny czy rodzinę, szczególnie w sytuacji gdy ktoś jest chory. Jako osoba, której zdarzało się pracować ponad pół doby wiem co mówię. Udawanie, ze "tak trzeba", "to najważniejsze" to samooszukiwanie. I normalnego człowieka prędzej czy później coś przywołuje do porządku - np. choroba żony , męża, dziecka. Jeżeli nawet z tym się nie liczymy - cóż, o nas to świadczy.

                                  Od tego, ze odmówimy pozosania na szkoleniu czy odsiadywania do 20.00 w biurze świat się nie zawali. Od tego, że żona nie bedzie sie leczyć - już może.
                                  • iwles Re: Zdarzyło się 19.02.08, 10:12

                                    > Co do obowiązków zawodowych i ich traktowania: to od nas zależy
                                    > czy wybieramy nadgodziny czy rodzinę,



                                    big_grin

                                    kultowy tekst smilesmilesmilesmile

                                    wydrukuję go sobie i powieszę nad biurkiem w pracy, przodem do drzwi
                                    wejściowych, pozwolisz ?
                                    • sir.vimes Re: Zdarzyło się 19.02.08, 10:22
                                      Zrób to.

                                      Ja to po prostu powiedziałam - że z pewnymi rzeczami koniec bo własnego dziecka
                                      nie widuję tyle ile chcę - i jakoś przeszłosmile

                                      Znam natomiast ludzi, którzy BOJĄ się np. wyjść o godzinie, o której wyjśc
                                      powinni. Ani więcej za to nie dostają, ani nie czują się lepiej. Dla mnie to
                                      chałowy układ - wypruwanie żył bez żadnej gratyfikacji. Gdybym miała analizować
                                      kto z moich znajomych ostatnio stracił robotę - to na myśl przychodzą mi przede
                                      wszystkim dwaj pracoholicy żyjący w biurze - którzy dowiedzieli sie , ze onui
                                      tacy świetni, że zawsze pracę znajdąsmile)

                                      A i jeszcze jedno - ludzie na tyle sobie wobec nas pozwalaja na ile im pozwolimy
                                      - szefów tez to dotyczy.

      • sir.vimes Re: CZy uwazacie ze?... 18.02.08, 18:12
        Ogólnie - rewanżować się wypada.

        Ale tak naprawdę NIC nie wiemy o tej konkretnej sytuacji.
        Czy rzeczywiście dziewczyna odmówiła? Czy moze powiedziała "nie, dzisiaj nie
        mgę, ale w przyszłym tygodniu chętnie".

        Czy np. jedno z dzieci nie było całkiem zdrowe?

        Czy np. synowa szykuje się do ważnego egzaminu i zwyczajnie nie może?

        Dlaczego dzieckiem przez 2 h nie może zająć się dziewczyny mąż (dziecka brat
        !!!) i czy ktoś mu to proponował?

        Czy...

        Nie znamy odpowiedzi na żadne z tych pytań.

        Możemy tylko stwierdzić, że owszem - rewanżować się za pomoc wypada - ale jak,
        kiedy i gdzie - powiedzieć nie możemy.

    • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 19:54
      Chwila.
      Teściowa zajmowała się dzieckiem swojego syna, nie?
      No, to niech teraz syn się czuje zobowiązany, a nie synowa...
      BTW: ja mam ugadane z moją własną mamą, że mi się pomoże zająć dzieckiem - do
      tego czasu przejdzie na emeryturę. Właśnie dlatego wolę, żeby to była moja
      własna matka, bo z teściową nie chcę mieć żadnych układów związanych z
      wdzięcznością...
      • iwles Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 19:56

        spodziewasz się, że teściowa może się spodziewać ? wink
        • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:41
          Hehe smile No, chyba nie wink
          Ale ogólnie nie chcę się wikłać w takie zależności, wiesz jak to jest, teściowa
          ma poglądy zupełnie różne od moich i obawiam się, że jej metody wychowawcze by
          mi nie pasowały. Musiałabym znosić te klimaty i jeszcze być wdzięczna, nieeee,
          dzięki. Z własną matką się lepiej dogadam... No i nie będzie to ten krępujący
          rodzaj wdzięczności.
      • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 19:57
        chicarica napisała:

        > Chwila.
        > Teściowa zajmowała się dzieckiem swojego syna, nie?
        > No, to niech teraz syn się czuje zobowiązany, a nie synowa..

        O rany,to dopiero text....
        • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:35
          Rozwala mnie to, że wszyscy tylko zawsze wszystkiego wymagają od synowych. A
          synowi, to rozumiem, łapki urwało? wink
          • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:38
            Jacy wszyscy?
            A synowa nie moze pomóc?Wcześniej pomoc była mile widziaan,chociaz tesciowa obca kobieta tak?
            • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:47
              Może, ale widać nie chce.
              Teściowa z dzieckiem ma relację krwi, poprzez syna. I nie opiekowała się
              wyłącznie dzieckiem synowej...
              A dla synowej dziecko teściowej jest raptem powinowatym.
              Inna sprawa to kwestia wdzięczności za pomoc, ale właśnie dlatego ja osobiście
              wolałabym uniknąć takich układów.
              • care5 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:44
                W kazdej swojej wypowiedzi piszesz to samo .Ze malu tesciowej jest
                jedynie krewny z synem(bzdura) i to on powinien jak juz zajac sie
                maluchem. Rozumiem ze w twoim odczuciu syn pownien zwolnic sie z
                pracy bo bezrobotna zona nie moze zajac sie na 1-2h jego
                bratem.Nonsens. Jesli masz taki szacunek do pracy to gratuluje. A co
                do zas wypowiedzi o tesciowej to oki wszyscy juz wiemy ze nie teges
                z tesciowa i nic od niej nie chcesz, i jak dla mnie zrobilas zwykla
                projekcje przypisujac cechy swojej tesciowej tej tesciowej z watku.

                • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:51
                  care5 napisała:

                  > Rozumiem ze w twoim odczuciu syn pownien zwolnic sie z
                  > pracy bo bezrobotna zona nie moze zajac sie na 1-2h jego
                  > bratem.Nonsens. Jesli masz taki szacunek do pracy to gratuluje.

                  Nooo... a "bezrobotna" żona to w domu leży wśród płatków róż i pachnie, tak?
                  smile)) Rozumiem, że do jej pracy już nie trzeba mieć szacunku, bo za tę pracę
                  pieniądze nie wpadają do skarbonki?
                  • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:53
                    Wiadomo, że jak baba w domu siedzi to nie ma nic pilnego do roboty ;P
                    • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:56
                      sir.vimes napisała:

                      > Wiadomo, że jak baba w domu siedzi to nie ma nic pilnego do roboty ;P

                      No ba, skoro ma czas, aby się z koleżanką spotkać? wink
                      • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:59
                        I kawkę pić ;P
                  • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:56
                    No jak widac nie tylko faceci myślą,ze w domu się siedzismile))
                    Ale co do sytuacji,ze mąz się zwalnia,zeby brata przez godzine popilnowac jak w domu jest zona z dzieckiem to świetny pomysłsmile))
                    • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:02
                      gryzelda71 napisała:

                      > No jak widac nie tylko faceci myślą,ze w domu się siedzismile))
                      > Ale co do sytuacji,ze mąz się zwalnia,zeby brata przez godzine popilnowac jak
                      w domu jest zona z dzieckiem to świetny pomysłsmile))

                      Nie sposób nie przyznać ci racji.
                      Ale wszystko, jak zawsze, zależy od całokształtu sytuacji.
                • chicarica Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:38
                  O, cześć bersi, jak zwykle na posterunku smile Jesteś niezawodny.
                  No cóż. Co do cech mojej teściowej nie mam zastrzeżeń, tzn. nie jest ani wredna,
                  ani zła, ani mnie nie tępi, ani ja jej. Także nie ma tu co projektować, bo
                  naprawdę żadnego konfliktu z teściową nie mam. Po prostu mamy inne podejście do
                  życia, inne poglądy, również na wychowanie dzieci, dlatego nie zamierzam nawet
                  prosić ją o opiekę nad moim przyszłym dzieckiem, bo wiem, że nie odpowiadałyby
                  mi zasady wychowania przez nią stosowane i wolę mieć pod kontrolą to, co
                  przekazuje dziecku i ewentualnie na bieżąco korygować.
                  Natomiast jeszcze raz powtarzam - nie wiem kto miałby się zwalniać czy nie
                  zwalniać z pracy, ale zobowiązanym do pomocy powinien się tu czuć syn, a nie
                  synowa. A że synowa mogłaby pomóc, to inna sprawa. Nie ma jednak takiego obowiązku.
          • sir.vimes Re: No, tak. Biedaczek. 19.02.08, 08:26
            Biedny mężuś co nie wiedział , ze żona do lekarza idzie i biedny synuś , któremu
            chyba nikomu nie przyszło do głowy zaproponować by zajął się bratem.
      • hellious Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:17
        chicarica napisała:

        > Chwila.
        > Teściowa zajmowała się dzieckiem swojego syna, nie?
        > No, to niech teraz syn się czuje zobowiązany, a nie synowa...
        Bo synowej to dziecko nie jest, tylko syna? smile))
        • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:34
          Nie, ale teściowa zajmowała się SWOIM wnukiem, a dla synowej dziecko teściowej
          nie jest nikim specjalnie spokrewnionym.
          Dziewczyna może i mogłaby się zająć, czemu nie, ale w końcu teściowa nie
          pilnowała wyłącznie JEJ dziecka, ale również dziecka swojego syna. Jak już
          powiedziałam, najlepiej unikać takich układów. Ja z moją matką układy mam
          czyste, więc nie będzie problemu.
          • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:40
            Napisz,ze zartujesz....
            • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:43
              Szczerze, nie. Przedstawiłam tylko drugą stronę medalu.
              Może i laska jest wredna, ale z drugiej strony, nie widzę powodu dla którego
              cała odpowiedzialność za dzieci spada na kobiety.
              • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:46
                No tak,jak synowa zajmuje sie dzieckiem w domu,to syn powinien zwolnić sie w tym czasie z pracy,bo zona nie będzie przeciez obcego dziecka pilnowac .
                • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:49
                  Nie wiem, prawdę mówiąc, ale mam wrażenie że teściowa (matka dziecka) powinna w
                  tym momencie w pierwszej kolejności wymagać pomocy od swojego syna - bo to dla
                  syna to dziecko jest krewnym.
                  Nie mnie to zresztą oceniać.
                  • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:51
                    Jeszcze jedno.
                    Na tej samej zasadzie często bywa, że od synowej wymaga się opieki nad
                    starzejącą się teściową, "no bo ona ci dzieci pilnowała".
                    Tylko panom zawsze jakoś rączki do d... przyrastają. A przecież teściowa
                    pilnowała też dzieci SWOJEMU SYNOWI - więc niech od niego wymaga, bo to on ma
                    przede wszystkim moralny obowiązek.
                    • sir.vimes Zgadzam się z Tobą 19.02.08, 08:29
                      Syn jest pierwszy w kolejce.




          • fajka7 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:49
            A jakie to ma znaczenie czy to bylo dziecko syna, corki, sasiadki
            czy kuzynki? Dziewucha nieuzyta i tyle. Jesli twierdzi, ze nie
            pomoze, bo sie baba przyzwyczai czy jak tam to bylo, to znaczy, ze
            jest wlasnie wredna.
            I rozpatrywanie wszelkich okolicznosci towarzyszacych w tym wypadku
            nic nie wnosi- sprawa jest prosta: prosze kogos o pomoc, a ten ktos
            mi odmawia, bo uwaza, ze byc moze jak sie zgodzi, to poprosze znowu.
            Czyli ten ktos jest egoista i niech spada na drzewo.
            A jesli w dodatku sam z mojej pomocy korzystal kiedykolwiek-
            nieistotne w jakiej sprawie, to niech spada z podwojna predkoscia.

            Takie hasla jak asertywnosc, a tym bardziej stopien pokrewienstwa
            niczego tu nie tlumacza tak naprawde.
            Licza sie intencje. Laska nie odmowila, bo nie miala ochoty, co
            moznaby zrozumiec, ale odmowila z wyimaginowanego idiotycznego
            powodu w dodatku zdajac sobie sprawe jak bardzo moglaby sie przydac
            nieduzym kosztem wlasnym, bo sama dziecko ma i wie. Swinia jest i
            tyle. Zawsze mogla odmowic nastepnym razem, gdyby faktycznie ktos
            probowal ja wykorzystywac, ale nic takiego nie mialo szansy tu zajsc.

            Ludzie ogolnie mowiac zyczliwi pomagaja w zyciu roznym innym
            ludziom, nawet obcym, swiadczac rozmaite drobne przyslugi i dzieki
            temu zyje sie nam latwiej i milej (glupie wniesienie wozka do
            tramwaju juz poprawia humor), a tu taka akcja i niby wszystko jest
            ok?
            • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:54
              Tekst o tym, że się baba przyzwyczai, pojawił się później.
              Jeśli faktycznie tak powiedziała, to jest nieużyta, fakt. Ale pewnie sprawa ma
              wiele aspektów, które tu nie zostały przytoczone.
              • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:58
                A jakie tu jeszcze są aspekty.Poprosiła ja teściowa o pomoc,a ona jej nie udzieliła.
                • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:01
                  Może np. poprosiła w ostatniej chwili. Tego nie wiemy.
                  Różnie bywa... Nie wiem, nie chce mi się o tym gadać. Ja bym pewnie tak nie
                  zrobiła, ale ponieważ nie chcę mieć długów wdzięczności u teściowej, to nie
                  zamierzam w ogóle wchodzić w takie układy.
                • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:01
                  gryzelda71 napisała:

                  > A jakie tu jeszcze są aspekty.Poprosiła ja teściowa o pomoc,a ona jej nie
                  udzieliła.

                  Litości, Gryzelda, czy ty zawsze oceniasz ludzi po jednorazowym zachowaniu?
                  Hipotetyczna sytuacja: dzwoni do mnie siostra i prosi o wyręczenie w opiece nad
                  swoim dzieckiem jutro wieczorem. Na jutrzejszy wieczór mam zaplanowaną
                  romantyczną kolację z mężem. Czy odmówiwszy siostrze zasługuję na miano
                  nieużytej, bo przecież mogłam pomóc, a kolację z mężem mogłam zorganizować sobie
                  w inny dzień?

                  Już abstrahuję od tego, co ponoć powiedziała opisywana w wątku "wredna synowa" -
                  który to tekst wydaje mi się być naciągany i wymyślony na potrzeby chwili.

                  Chodzi mi całościowo - o przełamanie poglądu, że odmowa pomocy jest czymś złym i
                  zasługującym na potępienie. Bo nie jest.
                  • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:07
                    Jeśli siostra bedzie musiała posiedziec z drugim dzieckiem w szpitalu odłożę kolacjęsmile
                    Mozna wymyslac w nieskończonosc
                    W danym ,konkretnym przypadku uwazam,że z synowa nieużytek.
              • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 20:59
                Rozwalił mnie tylko argument,że to dziecko to obce dziecko....
                • chicarica Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:02
                  No, bo tak jest.
                  Dziecko synowej to dla teściowej wnuk, raptem drugi stopień pokrewieństwa. I
                  wymagać powinna od tego, przez kogo ją z tym dzieckiem łączy pokrewieństwo.
                  • mika_p Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:53
                    No, a dziecko teściowej to dla synowej szwagier.

                    Poza tym, szwagier ma 2 lata - i co, pierwszy raz taka prosba o pomoc padła? A
                    może własnie wredna synowa dopiero co wyzwoliła się z kukułczych usiłwoań
                    teściowej i kolejnąpropozycję potraktowała jak próbę powrotu do dawnych
                    niekorzystnych dla niej obyczajów?

                    Naprawde guzik wiemy o sytuacji.
                    • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 21:58
                      Niby nic nie wiemy o sytuacji,ale jedno jest pewne,synowa miała prawo odmówic i juz.
                      A może teściowej nawaliła opiekunka,a może ojciec dziecka nie mógł moze sasiadka też nie mogła i cała nadzieja była w synowej i moze było to pierwszy raz w ciągu 2 lat życia dziecka...
                      To tez całkiem realne sytuacje.
                      • liberata Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 23:55
                        Nie wyobrażam sobie nie pomóc np. sąsiadce, która nieodpłatnie
                        zajmowała się moim dzieckiem, a potem urodziła swoje. Więzy krwi nie
                        mają tu nic do rzeczy. Teściowa nie ma obowiązku pomagać przy wnuku,
                        to prawo obyczajowe, w żadnym kodeksie nie spisane.
                        • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 18.02.08, 23:58
                          liberata napisała:

                          > Nie wyobrażam sobie nie pomóc np. sąsiadce, która nieodpłatnie
                          > zajmowała się moim dzieckiem, a potem urodziła swoje. Więzy krwi nie mają tu
                          nic do rzeczy. Teściowa nie ma obowiązku pomagać przy wnuku, to prawo
                          obyczajowe, w żadnym kodeksie nie spisane.

                          Rozumiem, że gdy sąsiadka poprosi cię o pomoc, to momentalnie rzucasz wszystko -
                          w imię prawa obyczajowego - i niezależnie od sytuacji w której się znajdujesz,
                          biegniesz jej z pomocą? smile))
                          • iwles Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 00:08

                            eeeee nooooooooo
                            nie przesadzajmy.
                            Przecież ta koleżanka, która miała przyjść do synowej jest fajną i
                            wyrozumiałą babką i na pewno nie miała nic naprzeciwko, że w pokoju
                            bawiłoby się troje dzieci a nie dwoje smile
                          • fajka7 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 00:15
                            Wydaje mi sie, ze nie chodzi o rzucanie wszystkiego, a tym bardziej
                            odmawianie prawa do odmowy, tylko o te konkretna opisana tu
                            sytuacje. A z opisu wynika (i niewazne czy powod odmowy wydaje Ci
                            sie wymyslony, bo cala sytuacja moze byc wymyslona i nigdy nie
                            zaistniala), ze ta cala synowa jest do bani i tyle. Twierdze tak na
                            podstawie przytoczonych wydarzen. Jesliby pojawily sie inne aspekty,
                            to moge zmienic zdanie w kazdej chwili, ale sie nie pojawily.
                            Nie jest argumentem, ze nie znamy sytuacji dokladnie, bo miliony
                            sytuacji ocenianych na forum nie jest opisanych dokladnie tylko
                            subiektywnie. I ocenia sie je korzystajac z dostepnej wiedzy.
                            I tak tez jest tutaj. Jaki sens ma gdybanie na temat okolicznosci
                            dodatkowych, ktorych potencjalnie sa setki?
                            Oczywiste jest, ze jesli sa takie okolicznosci, to mozna na to
                            wszystko spojrzec zupelnie inaczej, ale poki co wiadomo tyle, ile
                            zostalo napisane.
                            Bohaterka opowiesci, czyli synowa mogla odmowic pomocy swojej
                            tesciowej nawet jesliby miala lezec do gory brzuchem w tym czasie.
                            Wolno jej. Ale jesli odmowila z takiego powodu jak podany tutaj, to
                            jest niefajna najzwyczajniej w swiecie i trudno sie mowi.
                            • phantomka Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 00:27
                              A czemu tu sie dziwic? Wystarczy poczytac troche forum, zeby
                              zobaczyc, jakie sa opinie nt. pomocy wzajemnej. Zyczliwosc, mily
                              gest to sa dla wielu jakies przestarzale dyrdymalysmile
                              Ja zostalam tak wychowana, ze dla rodziny zawsze znajde czas, to nie
                              jest obowiazek, to przyjemnosc pomoc siostrze, mamie, znalezc
                              tesciowej lekarza, etc. Tez kiedys pewnie bede od nich czegos
                              potrzebowac - ot taki zwykly odruch nad ktorym nawet nie ma co
                              debatowac.
                              • fajka7 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 00:45
                                I tu sie musze zgodzic.
                                Nie jestem osoba, ktora wszystkim nieba przychyli wlasnym kosztem i
                                koncentruje sie na ulatwianiu zycia innym, bo dbam o wlasne interesy
                                i wygode, ale jak sie zastanowic nad standardami forumowymi, to bym
                                sie znalazla w grupie bardziej zaawansowanych altruistek smile
                                Funkcjonuje wsrod ludzi, gdzie jak potrzeba to sie rzuca haslo i
                                zawsze sie ktos do pomocy zglosi bez zadnych dyskusji, analiz,
                                wyrachowania i innych takich. Dotyczy to co prawda glownie
                                znajomych, a nie rodziny, bo rodzina z roznych wzgledow np.
                                odleglosci otoczona fizycznie nie jestem, ale mniejsza z tym, taki
                                mamy styl zycia i wszyscy fajnie na tym wychodza.
                                Jak znajomym zabraklo kasy na ostatnia terminowa wplate na
                                mieszkanie, a wiadomo bylo, ze kasa bedzie, ale za 3 miesiace, to
                                byla zrzutka po tysiaku i sie dyszka zebrala. I o to chodzi.
                                A gdy moj maz wyjechal, a mi padl akumulator, to zadzwonilam po
                                kolege i sprawe zalatwil. I kazdy ocenia wedle wlasnego gustu czy
                                pomoc w danej chwili moze, czy nie, ale tendencja jest taka, ze jak
                                sie da, to pomoc trzeba, warto, nalezy, cokolwiek- fajniej jest
                                zwyczajnie. Ale oczywscie to sie musi odbywac w jakichs ramach
                                objetych zdrowym rozsadkiem i umiarem.
                                • sir.vimes Pomoc a przymus 19.02.08, 08:39
                                  > Funkcjonuje wsrod ludzi, gdzie jak potrzeba to sie rzuca haslo i
                                  > zawsze sie ktos do pomocy zglosi bez zadnych dyskusji, analiz,
                                  > wyrachowania i innych takich

                                  Ja też obracam się wśród takich osób.

                                  Jednak - co może najważniejsze - nikomu nie przyszłoby do głowy, że ktoś kto
                                  akurat odmówił i odesłał proszącego dalej - jest wredny.

                                  Chociaż nie, znam taką osobę która oczekuje stania na baczność i potrafi
                                  realizować plany co do czyjegoś czasu niemalże po trupach - i naprawdę , pomaga
                                  się jej w ostateczności. Bo sama świadomośc , że wg. niej wszyscy MUSZĄ i juz ,
                                  a każde "nie" na pewno nie jest dostatcznie uargumentowane - jakoś mierzi.


                                  • mama_kotula Re: Pomoc a przymus 19.02.08, 08:46
                                    sir.vimes napisała:
                                    > > Funkcjonuje wsrod ludzi, gdzie jak potrzeba to sie rzuca haslo i
                                    > > zawsze sie ktos do pomocy zglosi bez zadnych dyskusji, analiz,
                                    > > wyrachowania i innych takich
                                    >
                                    > Ja też obracam się wśród takich osób.
                                    >
                                    > Jednak - co może najważniejsze - nikomu nie przyszłoby do głowy, że ktoś kto
                                    akurat odmówił i odesłał proszącego dalej - jest wredny.



                                    Amen. Podpisuję się pod tym wszystkimi czterema kończynami. I fakt, że ktoś
                                    odmówi, o dziwo - nie niszczy "środowiska wzajemnej życzliwości i chęci do
                                    pomocy". Ja szanuję czyjeś decyzje i oczekuję tego samego. I to działa.
                                    • sir.vimes Re: Pomoc a przymus 19.02.08, 08:54
                                      I fakt, że ktoś
                                      > odmówi, o dziwo - nie niszczy "środowiska wzajemnej życzliwości i chęci do
                                      > pomocy". Ja szanuję czyjeś decyzje i oczekuję tego samego. I to działa.

                                      Nawet więcej - możliwość odmowy jest IMO jedną z podstaw tej chęci pomocy.
                                      • fajka7 Re: Pomoc a przymus 19.02.08, 17:23
                                        No i git, ja sie zgadzam, ale to sie w ogole nie odnosi do
                                        omawianego przypadku. Bo nie rozmawiamy o tym czy tesciowa
                                        uszanowala decyzje synowej, ale o tym jaki powod odmowy synowa
                                        podala kolezance (taki powod zazwyczaj jest osobie zainteresowanej
                                        nieznany, a tu wskutek pewnej konfiguracji bohaterow zostal
                                        ujawniony). I okazuje sie, ze synowa kieruje malo szlachetnymi
                                        pobudkami. I nic wiecej.

                          • skrzydlate Re: wredna synowa !!! 06.03.08, 12:28

                            mnie teściowa odmówiła bo coś tam.. a teraz sie zwija ze wstydu i całe szczęście
                            że ma odwagę się przyznać do tego wstydu - bo ma, teraz tylko moje dzieci ją
                            odwiedzają kiedy jest chora... reszta olewa.... moja mama tez odmawiała bo
                            pracowała dużo... chyba tez zajmowanie sie dziećmi nie było jej powołaniem...
                            chociaż bardzo ich kochała.. ale tak bardziej od święta... i sie wcale nie
                            obrażałam, wykorzystywałam sąsiadki.. a potem starsze córki koleżanek. w ogóle o
                            co chodzi? ktoś nam pomaga a ktoś inny nie.. i już... eee tam
            • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 08:33
              > A jakie to ma znaczenie czy to bylo dziecko syna, corki, sasiadki
              > czy kuzynki?

              Z jednej strony - żadnego znaczenia nie ma. Bo i obcej babie mozna popilnować
              dziecka gdy sie do lekarza śpieszy i korona z głowy nie spadnie.

              Ale - jeżeli w tej rodzinie dzieci mają tylko kobiety (teściowa i synoiwa) to
              ja się nie dziwię, że są takie niezdrowe układy.

              Poza tym - nie rozumiem, jak mąż moze zawieść kobietę "dawno umówiona do
              specjalisty". Wiedział od dawna - to powinien z tej wiedzy wnioski wyciągnąć i
              nie wracać teego dnia później do domu. Albo po dziecko przyjechać i wziąść ze
              sobą do pracy (realne w każdym biurze - mój ojciec tak robił, ja tak robiłam,
              mąż tak robił... - i nic nam się nie stało.)
              • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 08:41
                A jak ojciec dziecka MUSIAŁ wyjechać z dnia na dzień z miasta?
                Naprawdę w nieskończonośc mozna wymyślać(bo to nasz domysły)dlaczego teściowa zwróciła sie do synowej.
                Wynika z tego tylko tyle,że synowa nie jest osoba na którą mozna liczyć w podbramkowych sytuacjach.
                • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 09:58
                  > A jak ojciec dziecka MUSIAŁ wyjechać z dnia na dzień z miasta?

                  Musiał?
                  A moze MUSIAŁ się zająć SWOIM dzieckiem by JEGO żona mogła iść na ważną wizytę?
                  A zajął się czymś innym.

                  OK, jeżeli jest lekarzem i musiał zostać przy operacji - to rozumiem. Ale o tym,
                  ze mąż jest lekarzem zazwyczaj żona wie i niespodzianką to raczej nie jest, ze
                  na sztywno się nie da z nim "umówić".

                  Co do nagłego wyjazdu do innego miasta - mówi się szefowi "dziś nie mogę, chora
                  żona ma wizytę u specjalisty, nieprzekładalną, muszę zająć się przez dwie
                  godziny swoim dzieckiem".
                  • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:01
                    A ja szef odpowie nie ma takiej opcji?Ma zwolnić się z pracy?
                    • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:05
                      Ja zwolniłabym się z pracy w której nie miałabym prawa odmówić wyjazdu w tym
                      samym dniu , w którym się o nim dowiaduję.

                      I to szybko.

                      Oczywiscie - nie każdy może; są ludzie wykorzystywani jak galernicy , którzy z
                      różnych wzgledów muszą się na taką sytuację godzić. Albo CHCĄ.

                      • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:09
                        Vimes,moze teściowa najnormalnie w świecie nie prosiła męża,syna sąsiadek i osób spokrewnionych z dzieckiem o pomoć,bo naiwnie uznał,ze skoro niejednokrotnie pomogła synowej(obcej kobiecie)to ona teraz,w tej sytuacji pomoze jej.
                        • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:17
                          I dowiedziała się , że nie.

                          Takie życie.

                          Poza tym - męża NIE PROSI SIE O POMOC w takiej sytuacji. Jaka pomoc? Gdyby miał
                          wyjśc WCZEŚNIEJ - owszem, byłoby o co prosić. Ale prosić o to by jak zwykle
                          wrócił z pracy i zajął sie swoim dzieckiem? Powalone jakieś.

                          W sumie - może dobrze ta dziewucha robi, ze sie odcina - głupio tylko, że sama
                          korzystała z teściowej. Ale cóż - może WŁASNEGO MĘZA też musiałby prosić o pomoc
                          i "najnormalniej w świecie" prosiła teściową bo "naiwnie uznała" , ze jeśli w
                          tej rodzinie tylko kobiety są do dzieci to tak trzeba ;/

                          Dla porządku dodam - obcym osobom pomagałam w takich sytuacjach, miedzy innym
                          pannie , której mąż nie poczuwał się do OBOWIĄZKU zajmowanie się swoim dzieckiem
                          (nawet w sytuacji gdy dziewczyna szła do lekarza). Ale zdarzało mi się odmówić.
                          Gdyby panna zaczęła moje powody oceniać i dochodzić do tego czy sa wystarczające
                          - NIGDY już na moją pomoc liczyć by nie mogła.
                          • gryzelda71 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:25
                            sir.vimes napisała:
                            "najnormalniej w świecie" prosiła teściową bo "naiwnie uznała" , ze jeśli w
                            tej rodzinie tylko kobiety są do dzieci to tak trzeba ;/

                            Ale już jak teściowa prosi to...
                            • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:27
                              Gryzelda, nie zgrywaj sie.

                              Doskonale rozumiesz co napisałam i dlaczego. I skąd są cytaty.
                      • bea.bea Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:18
                        wiśta wio łatwo powiedziec.....

                        ja prowadze własna firme i nie musze byc zawsze, i moge teoretycznie byc kiedy
                        chce...ale czesto wyskakuja sprawy dzie niestety nie moge powiedzieć, przykro
                        mi, spotkamy sie innym razem bo mam chore dziecko...

                        gdyby ludzie tak podchodzili to nikt by nie mógł pracować...bo zawsze sa jakies
                        sprawy..smile
                        • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:26
                          > gdyby ludzie tak podchodzili to nikt by nie mógł pracować...bo zawsze sa jakies
                          > sprawy..smile

                          Chyba jednak nie.

                          Ale , oczywiście, jeżeli ma się żonę , która zgadza sie funkcjonować jak samotna
                          matka można być dyspozycyjnym całą dobę. Ja sie nie zgadzam , mój mąz też sie
                          nie zgadza, babcia, dziadek czy sąsiad zastępczym rodzicem też jakoś być nie
                          chce - i co?
                          I pstro. Pracujemy, jeść co mamy, mieszkać gdzie mamy, na bilet do kina nie
                          tylko nas stać ale też mamy na to czas itd itp.

                          Ale żeby to wszystko w głowach ułożyć i ZROZUMIEĆ, że mamy jedno życie, którego
                          nie chcemy przesiedzieć w biurze - rzeczywiście potrzebowaliśmy trochę czasu.
                          • bea.bea Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:30
                            mysle,ze nie beziemy na en tema dyskutowac..smile
                            bo akurat nie to jest temaem dyskusji..smile

                            za chwile dowiem sie., ze jestem konsmpcyjnie nastawiona do zycia,
                            podporzadkowana mezowi..i do tego pracocholiczka spedzajaca w pracy 24 godziny
                            na dobe..smile....
                            wirtualne dyskusje, to super spraa...mozna sie duzo o sobie dowiedzieć..smile
                            • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 11:41
                              ..mozna sie duzo o sobie dowiedzieć..smile

                              Pewnie można.

                              Ale ja nic o TOBIE nie pisałam.
                              Zresztą - nie potrafiłabym OCENIAĆ Twojego czy czyjegokolwiek życia na podstawie
                              informacji z forum. I nie chciałabym.
                • bea.bea Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:03
                  nie ma co dorabiac sobie histor...bo nie o to chodzi...

                  swietnie jest gdy mozna liczyc na faceta....i mozna planować sobie załatwianie
                  spraw...
                  ale nie zawsze tak sie da...
                  sama mimo,ze mam męza...i on ie jest ignorantem w stosunkach z dzieckiem , czy
                  domowych sprawach...ale musze funkcjonowac jak samotna matka...bo ma on ma taka
                  prace....że nie wie kiedy gdzie i z kim...a wykrecic sie nie moze...
                  i kazde nawet najlepsze plany musza iśc na bok, bo jest praca...i nie jest to
                  pracocholizm....

                  co do kolezanki, to moim zdanie , jest to zwykła złosliwośc,
                  bo co powie swoim kolezankom, ze babcia nie moze zając sie jej dzieckiem bo ma
                  własne...młodsze, do tego...bo starej 40sto paroletniej babie dzieci sie
                  zachciało...zamiast wnki bawić..smile....


                  szkoda gadac...przeraża mnie poział...moje dziecko to wnuczek...jej dziecko to
                  brat męża..smile...i nikt dla mnie...

                  a zwykła ludzka pomoc.....wiadomo,że najpierw zwróce sie o pomoc do
                  najbliższych.....niezależnie czy to moja mama babcia, teściowa, bratowa, brat....

                  łatwiej mi sie rozmawia z moja bratowa , czy teściowa w sprawie opieki nad
                  dzieckiem, bo defakto one beda sie nimi zajmowały...
                  nie wlule dziecka bratu, żeby mnie bratowa zagryzła.smile..
                  ale u mnie zdrowe układy sa...nie oparte na zależnościach czy
                  wdzięczności...tylko zwykłej ludzkiej życzliwości....

                  dlatego nie rozumiem takiego podejścia jak mojej koleżanki...bo teściową trzeba
                  za wczasu wychować..smile...pytanie po co....

                  oczywiście kazdy czytajacy ten wątek przypisze sobie do tej sprawy, wlasne
                  relacje z teściową....
                  moje sa zwyczajne dwoje ludzi , rozmawiających ze soba, wymieniajacych
                  doswiadczenia i pomagajacych sobie wzajemnie jak trzeba.....

                  układ kobieta kobieta...człowiek człowiek....

                  a nie synowa tesciowa....ja i ona..smile
                  • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:11
                    Bea, oczywiście sytuacja opisana w wątku jest już jasna i nie sposób przyznać ci
                    racji, intencje dziewczyny były brzydkie i złośliwe.

                    Ale wyjaśnij mi jedno: dlaczego uważasz, że zwykła odmowa pomocy wyklucza
                    życzliwość, szacunek i zakłada opieranie się na układach i tak dalej?
                    Bo cały czas starasz się udowodnić - takie mam wrażenie - że tej rzeczonej
                    pomocy trzeba udzielić niezależnie od wszystkiego, a układ, w którym się tejże
                    odmawia, to już nie jest relacja dwojga bliskich szanujących się ludzi?
                    • bea.bea Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:25
                      a to jest juz twoja interpretacja....
                      odmowa nikogo nie dyskwalifikuje...

                      sama wyznaje zasade, umiesz liczyc licz na siebie....ale tez dlatego ,że czesto
                      stałam pod murem i wiem ile smakuje bezsilnośc, mnie łatwo jest pomóc
                      innym....( bez oczekiwania wdzieczności..smile

                      i nie jest intencja moja tez , to że nalezy pomagac zawsze i wszedzie.....smile

                      uwazam tylko ,że odmowa, dla własnego widzimisie...kiedy wiem,ze ta osoba stoi
                      pod murem to świństwo.smile

                      tyle..
                      • bea.bea Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:27
                        w tym przypadku...odpmowa tylko dlatego,ze prosi tesciowa....

                        nie dlatego, bo nie mam czasu....
                        nie o intencje chodziło...tylko o proszacego...a to dlaczego prosił nie miało
                        znaczenia
                        • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:31
                          bea.bea napisała:

                          > w tym przypadku...odpmowa tylko dlatego,ze prosi tesciowa....
                          >
                          > nie dlatego, bo nie mam czasu....
                          > nie o intencje chodziło...tylko o proszacego...a to dlaczego prosił nie miało
                          znaczenia

                          No więc napisałam, że ta sytuacja jest jasna.
                          Tylko na przyszłość, bardzo proszę - informuj o intencjach na początku wątku,
                          będzie jaśniej smile)
                      • mama_kotula Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:30
                        bea.bea napisała:

                        > uwazam tylko ,że odmowa, dla własnego widzimisie...kiedy wiem,ze ta osoba stoi
                        pod murem to świństwo.smile

                        Mnie jest trudno oceniać, czy to świństwo, czy nie.
                        Bo trudno mi ocenić, co można nazwać "własnym widzimisię". Nie ma obiektywnej
                        definicji tego pojęcia. I to wcale nie jest takie proste.
                        Bo czy np. sytuacja taka: siedzę z książką i filiżanką herbaty i czytam, a ktoś
                        prosi mnie o pomoc, ja tej pomocy odmawiam i dalej spokojnie czytam i piję
                        herbatę - czy to jest odmowa w imię mojego widzimisię? Może to tak zostać
                        ocenione, w końcu co mi szkodzi pomóc. A czy w sytuacji, kiedy pracuję
                        codziennie fizycznie po 12 godzin i tę książkę z herbatką czytam sobie w
                        niedzielę, kiedy mam wreszcie wolny dzień - to też będzie odmowa w imię własnego
                        widzimisię?

                        Żeby nie było, że jestem wredna i nieużyta - staram się pomagać, kiedy tylko
                        mogę - i kiedy CHCĘ. Natomiast nie za wszelką cenę. I nie staram się oceniać innych.
                  • sir.vimes Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 10:11
                    "ale musze funkcjonowac jak samotna matka..."

                    to bardzo smutne.
                    Ale to nie znaczy, ze inna kobieta MUSI stać się zastępczym ojcem.

                    >
                    > łatwiej mi sie rozmawia z moja bratowa , czy teściowa w sprawie opieki nad
                    > dzieckiem, bo defakto one beda sie nimi zajmowały...

                    Cóż, ja tak nie mam - jeżeli znajomym dzieckiem mam zająć się ja, robię to ja,
                    nie mój mąz. Jeżeli on - robi to on. Nawet jeżeli ja akurat siedzę z córką w
                    domu i popijam kawkęsmile
                    I analogicznie - jeżeli proszę mojego tatę by zajął sie wnuczką - to on się nią
                    zajmuje, nie mama.

                    "i pomagajacych sobie wzajemnie jak trzeba....."

                    I jeżeli się może.
                    I chce.

                    Dopuszczam sytuację w której ktoś odmówi mi pomocy bo zwyczajnie nie będzie mu
                    się chciało. Nie mnie oceniać. Nie mnie wypytywać czy na pewno odmowa ma
                    dostateczne podstawy. Umiem sobie wyobrazić sytuacje w której po np. męczącym
                    tygodniu ma się jeden dzień dla siebie i nie chce sie go zepsuć dodatkowym
                    obowiązkiem.

                    Tak naprawdę - nie wiem na ile mozemy oceniać twoją koleżankę. Bez relacji z jej
                    punktu widzenia - przede wszystkim.



                    • ledzeppelin3 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 15:53
                      Nie podoba mi się jedno tym wątku: zestawienie słów:"życzliwość i
                      wzajemna uprzejmość" i oceny typu "ona robi zwykłe świństwo" (cały
                      czas z grubsza cytuję autorkę wątku). Nie gra mi to. Zawsze ci
                      najbardziej życzliwi oceniają innych. Tak, na forum jest dużo wątków
                      typu "moja teściowa to bladź". Rozumiem, że ten wątek ma być z
                      założenia "odwrotny". Pytanie, po co?
                      • liberata Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 17:31
                        Bo to zła kobieta była! :0)
                      • fajka7 Re: wredna synowa !!! 19.02.08, 17:47
                        Zyczliwosc i uprzejmosc sa przeciwienstwem wyrachowanego egoizmu i
                        wredoty smile
                        Nie jest prawda, ze "najbardziej życzliwi oceniają innych", bo ja
                        ocenilam, a wcale sie za mega zyczliwa nie uwazam.

                        Mnie sie ten watek z kolei spodobal ze wzgledu na 'odmlodzenie
                        tesciowej', ktora na forum zazwyczaj jest stara wredna glupia jedza,
                        a tu znalazla sie jako matka 2latka znacznie blizej emam i od razu
                        zyskala w oczach niektorych z nich.
                        Bo tesciowa jako matka meza nie do konca kojarzy sie z matka
                        rzeczywista- w dodatku jest czesto skontrastowana z wlasna matka i
                        to na swoja niekorzysc. Tak czy siak pokolenie w gore, babcia i tyle.
                        A tesciowa z tego watku to zupelnie inna osoba, taka jedna z nas smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka