Dodaj do ulubionych

publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie radzic

21.01.07, 22:30
Witam i pozdrawiam wszystkie pacjentki.Drogie Panie, jak sobie radzicie w
kontaktach z przedstawicielami publicznej slużby zdrowia? Jestem w krótkiej,
acz z wielu powodów trudnej ciąży (13 tyg.). W piątym tygodniu okazalo sie,
że mam zbyt niski progesteron. Lekarz zapisała mi duphaston, a gdy to nie
wystarczyło, zalecila branie zastrzyków z kaprogestu. Pierwsze trzy ampułki
zaaplikowano mi w mojej rodzinnej miejscowości (wielkopolska), w ktorej nikt
o nic nie pytał, a mile pielędniarki uspokajały mnie, ze wspołcześnie duzo
pań bierze zastrzyki i rodzą zdrowe dzieci. Wszystko się zmieniło, kiedy
wrócilam do Warszawy. W mojej przychodni rejonowej okazalo sie, ze muszę
płacić za zastrzyk (8 złoty, codziennie). Cała procedura polega zaś na tym,
iz wpierw trzeba pójść do pokoju pielegniarek, aby dowiedzieć sie kto tam
jest i która z pan zrobi mi zastrzyk, potem trzeba wrocić do recepcji,
zapłacić, pobrać kwit i ponownie udać się do pokoju pielegniarek. W pokoju
pielegniarek dowiedzialam sie, że na TAKIE skierowanie, to one nie beda mi
robic zastrzyku (z gabinetu prywatnego, ale przeciez zapłaciłam!!). Kiedy
pokazalam mi kwit, powiedziały, że owszem, zrobią mi zastrzyk ale tylko dziś
i w ramach wyjątku... Dzień później, w sobote, nie mialam pojecia gdzie udac
sie po zastrzyk, wiec postawilam na izbe przyjęć w szpitalu położniczym.był
wieczór, prywatne gabinety zamknięte... Na izbie zrobiono mi zastrzyk, ale
powiedziano mi, ze oni nie mają ani prawa, ani obowiązku ,świadczyc mi tej
usługi! Na moje pytanie, gdzie mam sobie zrobic zastrzyk w niedzielę, nikt
nie umiał mi odpowiedzieć. powiedzieli tylko, że tutaj mam nie przychodzić.
pojechalam po nowe skierowanie do mojej lekarz. tym razem paniom w mojej
przychodni spodobało sie. powiedziały, że moge do nich przychodzić na
zastrzyk, choc oczywiście musze płacić. dodały też, iż powinnam udac sie do
lekarza z tej przychodni, aby podbił mi moje skierowanie na zastrzyk i
wówczas bede miała usługę tę za darmo. Z braku numerków czekałam na wizytę 2
tygodnie (płacąc codziennie 8 zl), w końcu dostałam sie, odwiedziłam panią
ginekolog, ta jednak nie podbiła mi skierowania. Panie pielegniarki były w
szoku, że nadal płacę, ze nic sie nie udało załatwić, i że w ogóle ci
lekarze... coż, wydałam na same zastrzyki juz 160 zł!!! moja ciaza, którą
monitoruję u lekarzy od 5 tyg, a ma juz 13 tyg. póki co kosztowała
mnie:miedzy 5 a 9 tygodniem - 1000złotych, a między 10 a 13- kolejne kilkaset
złotych (ok. 700). Te 1700 zł wydałam tylko na lekarzy i tabletki oraz
badania (dwa radzy usg, trzy razy mocz i morfologia).Niby pieniądze nie są
tematem do dyskusji w czasie oczekwiania na dziecko. Ja wydałabym wszystkie,
co mam. sęk w tym, że za wszystko płaci mój chłopak i on nie rozumie,
dlaczego wydajemy tyle pieniedzy na lekarzy skoro kobieta w ciazy w Polsce
jest pod szczegolna opieką, oboje płacimy ZUS, a dodatkowo - mój chłopak
płaci okropnie wysokie podatki!!!! Ja tez juz nie wiem, jak rozmawiać z
przedstawicielami publicznej służby zdrowia, bo czy bedzie mnie stać na moją
ginekolog przez kolejne miesiące ciązy - to coż, nie wiem. przede mną
wszystkie badania; cytologia, testy na wszelkie przeciwciała, badania "na
koty", kolejne USG, morfologie... Koszty związane ze szkołą rodzenia i samym
porodem! Dziewczyny, jak wy sobie radzicie? Czy też wydałyście na lekarzy i
leki 1700 złoty w przeciągu zaledwie 7 tyg? Mam problemy z asertywnością, czy
w Warszawie tak po prostu jest? Ciekawa jestem waszych komentarzy.
pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • aurinko Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 21.01.07, 22:56
      Nigdy, pod żadnym względem nie miałam najmniejszych powodów by narzekać na
      publiczną służbę zdrowia. Jedynym minusem dla mnie są ceny leków, które muszę
      przez dłuższy czas przyjmować. Nie stoję w kolejkach do żadnego lekarza, nie
      płacę za żadne USG ani inne badania (wyjątkiem tu było badanie na grupę krwii),
      w przychodni nawet dostaję pojemniczki na powsiew moczu, chociaż mogłabym je
      kupić za kilkadziesiąt groszy w aptece. Jestem w pełni zadowolona z mojej
      ginekolog, lekarza pierwszego kontaktu, stomatologa, pediatry, nefrologa.
      Szkołę rodzenia mam bezpłatnie, chociaż nie wiem czy uda mi się chodzić na
      zajęcia, bo to zależy od mojego stanu zdrowia. Kilkakrotnie byłam bez
      najmniejszego problemu przyjmowana w szpitalu, gdy miałam nawet lekkie
      krwawienia i inne niepokojące mnie dolegliwości. Na leki do tej pory wydałam
      około 600zł (rozpoczynam 17tc, ciąża zagrożona oraz zakażenie bakteryjne dróg
      moczowych)) a na lekarzy 0zł. Mieszkam w Gdańsku.
    • ola33333 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 08:38
      Hej, wspolczuje Cie tej sytuacji, uwazam ze to skandal. Niestety nie moge Ci tu
      nic doradzic bo nie jestem z Warszawy, ale podbijam watek, moze inne dziewczyny
      pomoga.

      Pozdrawiam serdecznie !
    • ravnn Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 09:16
      witaj
      ja chodze panstwowo do ginekologa w Warszawie i za nic nie place,jednak tez moja ciaza nie jest zagrozona.jestem zadowolona z ginekologa i nie zamierzam zmieniac na prywatnego.minusem jest to ze dlugo sie czeka ale dla kobiet w ciazy wizyty sa co miesiac lub jak potrzeba niezaleznie od innych pacjentek zapisanych.
      tak to jest ze jak chodzisz prywatnie do lekarza to za wszystkie badania na ktore Cie skieruje bedziesz musiala zaplacic. wiec moze poszukasz jakiegos dobrego lekarza z panstwowej placowki.a skoro masz dopiero poczatek ciazy to te wydatki jeszcze sporo urosna
      jesli chodzi o szkole rodzenia to jak pracujesz badz uczysz sie lub jestes zameldowana w Wawie to mozesz miec za darmo.przynajmniej taki wydatek Ci sie oszczedzi
      pozdrawiam i zycze powodzenia
    • 24milenka Znajdź odpowiadających Ci lekarzy. 22.01.07, 09:19
      Czesem się trafia na lekarzy, z którymi pacjentowi trudno dojść do porozumienia. Np. w kwestii
      wydania, skierowania na badania, zastrzyki, zwolnienia, recepty. Itp. Do tego każdy lakarz ma swoje
      widzi mi się i może nie chcieć respektować zaleceń lekarza, u którego pacjent był na początku (i nie
      chcieć np. sygnować swoim nazwiskiem skierowania na zastrzyki). Ponadto w różnych publicznych
      jednostkach służby zdrowia są różne czasy oczekiwania na wizytę.

      Widzę, że Ty po prostu spotkałaś się z kilkoma z tych czynników. Jak chyba każdy, kto kiedykolwiek
      korzystał z lekarzy.

      Nie jest to fenomen tylko PUBLICZNEJ służby zdrowia. Z prywatnym lekarzem też można się nie móc
      dogadać. Albo w drugą stronę, prywatny może iść pacjentowi na rękę, by nie stracić klienta. Na krtóką
      metę taki klient-pacjent będzie zadowolony, ale później może się okazać, że odbiło się to na zdrowiu.
      W dodatku prywatni lekarze też potrafią zwodzić pacjenta. Też nie zawsze są dostępni, kiedy są
      potrzebni, bo wydaje im się, że jak są profesorkami, to mogą sobie pozwolić na zbywanie pacjenta.
      Różnie to bywa, zależy jak trafisz. Jedno co jest pewne u prywatnych lakarzy to to, że Cię to będzie
      sporo kosztowało. Więcej, niż teraz narzekasz, że wydajesz.

      Moja rada? Znajdź przychodnię i lekarzy, którzy będą Ci odpowiadać. Do których można umówić się na
      wizytę od ręki albo na zajutrz. Którzy chętnie wystawiają skierowania na bezpłatne badania. Tacy też
      są. Itd. Skoro siedzisz w domu, to masz czas poszukać. Podzwonić, pojeździć. Powodzenia.

    • morda296 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 09:25
      To co opisujesz to rzeczywiście horror,bo co maja powiedzieć te przyszłe mamy, które nie maja tylu środków na utrzymanie i w domu jest wiecej dzieci? Ja na szczeście chodzę państwowo(juz końcówka34tc) i wszystko z moja przychodnia jest o.k.
    • irima2 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 09:27
      Kilka kwestii:
      1. To że płacicie ZUS oznacza, że będziecie mieli kiedyś prawo do emerytury i
      renty, a w razie choroby macie prawo do zasiłku chorobowego, a Ty potem jeszcze
      do macierzyńskiego. Ze służbą zdrowia nie ma to nic wspólnego.
      2. Lekarz w prywatnym gabiniecie nie może Ci wystawić skierowania na zastrzyki
      z NFZ. Musiałabyś pójść do państwowego ginekologa, który daje Ci skierowanie i
      z nim idziesz do swojej położnej środowiskowej (albo ona do Ciebie). Ja
      chodziłam do pielęgniarki środowiskowej i mi robiła, chociaż na początku trochę
      kręciła nosem (też zastrzyki z kaprogestu).
      3. W niedzielę i inne dni kiedy gabinet zabiegowy jest nieczynny należy udać
      się na pomoc doraźną - w gabinecie zabiegowym muszą Ci udzielić informacji
      gdzie mają podpisaną umowę. W szpitalu faktycznie nie mają obowiązku (i nawet
      pewnie zgodnie z prawem nie za bardzo mogą) robić Ci zastrzyki.
      4. Jeżeli chodzisz prywatnie do ginekologa to nie dostaniesz skierowania na
      bezpłatne badania chyba że lekarz rodzinny Ci przepisze te skierowania, ale po
      pierwsze nie wszystkie może, a po drugie musiałby płacić z własnej kieszeni (na
      każdego pacjenta dostaje ileśtam miesięcznie, jak nie wyda to jest to jego
      zarobek - i tu uprzedzam uwagi - lekarze też mają rodziny, muszą gdzieś
      mieszkać i coś jeść). Tak więc nie dziwię się że nie przepisują skierowań bo
      ciążę prowadzi lekarz ginekolog a nie rodzinny i to ten powinien wystawiać
      skierowania i płacić za badania.
      5. Podobno w Warszawce trudno dostać się państwowo do lekarza, co dziwi tym
      bardziej, że w mazowieckim na pacjenta jest więcej środków niż w innych
      województwach (np. we wspaniałej Wielkopolsce, którą chwalisz a ja mam
      przyjemność w niej mieszkać smile
      • 24milenka Składka zdrowotna to średnio aż 250zł co miesiąc! 22.01.07, 10:47
        irima2, trafnie podsumowałaś.

        Mam uwagę tylko do jednej kwestii. Piszesz:

        > 1. To że płacicie ZUS oznacza, że będziecie mieli kiedyś prawo do emerytury i
        > renty, a w razie choroby macie prawo do zasiłku chorobowego, a Ty potem jeszcze
        > do macierzyńskiego. Ze służbą zdrowia nie ma to nic wspólnego.

        Otóż ma. Do ZUSu odprowadzamy też składkę na ubezpiecznie zdrowotne. ZUS ją potem przekazuje do
        NFZ. Odprowadzając właśnie tą składkę mamy prawo do opieki w ramach tzw. publicznej służby
        zdrowia.

        A nie są to małe pieniądze. Np. przy pensji w wysokości średniej krajowej składka na ubezpiecznie
        zdrowotne wynosi ok 250 zł! Co miesiąc!
    • arnika15 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 09:51
      Ja mieszkam w 3mieście. Chodzę do przychodni, może raczej chodziłam...Jestem w
      34 tc. Skierowanie na mofrologię dostałam może 2 razy - robię samai płacę i
      dzięki temu wiem, że mam anemię - gdybym sama nie zrobiła to pewnie byłabym już
      po przetaczaniu krwi...USG robię prywatnie i wydaję kupę kasy. Na wizytę do
      mojej lekarki trzeba się zapisać z dużym wyprzedzeniem. Nie mogę mówić co mnie
      nurtuje - szybkie badanie i do widzenia. Cholera mnie bierze bo płacimy
      kilkaset złotych składek na ubezpieczenie zdrowotne a w zamian taki poziom
      usług, że wyc się chce. Gdyby to cholerne ubezpieczenie nie było obowiązkowe to
      za ta kasę, która idzie na składki można by wykupić ubezp. pryw. i być
      normalnie traktowanym. Ręce opadają. Ostatnio "mój nerw" sięgną zenitu. Zaczeło
      mnie swędzieć całe ciało. Wystraszyłam się, ze może to cholestaza (moja bratowa
      miała i wylądował w szpitalu, przedwcesny poród itd.). Poszłam więc. Najpierw
      mnie ofukała, ze ona ma umówione pacjentki i powinnam czekać - nie wiem, moze
      do wieczora aż pacjentki się skończą zapisane na ten dzień...Poświeciła mi 3
      minuty, nie dała skierowania na badania, była wściekła, że sugeruję, ze
      powinnam chyba sie zbadać. Zaleciła ....uwaga: jeść przez 3 dni rozgotowany ryż
      z marchewką. Nie chcę jej widzieć. Niedługo rodzę i wiecej mnie tam nie
      zobaczą. W przychodniach niestety zazwyczaj jest paskudnie, albo straszne
      kolejki jeśli lekarz do zniesienia albo lekarze, którzy pomiatają i mają
      wszystko w d... aa i jeszcze okazało się, ze nie miałam zrobionych wszystkich
      badań, które powinnam mieć na pocz. ciąży. W przyszłości raczej będę chodziła
      prywatnie. Nie rozumiem tylko dlaczego tak musi być, skoro płacimy co miesiąc z
      mężem naprawdę duże pieniądze. Niestety też jestem mało asertywna i np. nie
      potrafiłam odpowiednio zareagować podczas tej wizyty i nie powiedziałm co o
      niej myślę...A na dodatek była tak chora i zakatarzona, że mnie zaraziła.
      Roznosi mnie wściekłość, choć należe do spokojnych osób...
      Pozdrawiam i życzę powodzenia i siły do walki.
      • morda296 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 10:23
        Współczuje!!!
    • aurelkax Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 11:24
      Tak sobie mysle, ze skoro korzystasz z wizyt u lekarza prywatnie to moze lepiej
      wykupic sobie pakiet w jakiejs prywatnej przychodni. W Warszawie jest ich
      troche. Pakiet kosztuje miesiecznie jakies 100 zl i w ramach jego mozesz chodzic
      na wizyty do wszystkich specjalistow bez ograniczen; wiekszosc badan masz za
      free. Ja zrezygnowalam z uslug w ramach NFZ, a wczesniej kas chorych juz z 5 lat
      temu. Raz z powodu "dodatkowych" oplat za rozne uslugi (np. tak jak u Ciebie za
      zastrzyk - w swietle prawa nikt nie moze żadac od Ciebie za to kasy!, bo jestes
      ubezpieczona). Dwa: w panstwowej sluzbie zdrowia jak sie idzie do przychodni
      traci sie mnostwo czasu na czekanie, w prywatnych przychodniach zapisujesz sie
      na konkretna godzine i nie marnujesz czasu na oczekiwanie (dodatkowy plus:
      przychodnie prywatne czynne sa do poznych godzin i spokojnie mozna korzystajac z
      wizyt nie zarywac pracy).
      Pozdrawiam
      • 24milenka Nie zawsze da się z NFZ zrezygnować 22.01.07, 11:47
        aurelkax napisała:

        > Ja zrezygnowalam z uslug w ramach NFZ, a wczesniej kas chorych juz z 5 lat temu.

        Jeśli ktoś jest zatrudniony albo prowadzi działalność gospodarczą, to nie może zrezygnować z
        ubezpieczniea zdrowotnego w NFZ. Jest ono obowiązkowe...

        A poza tym, kto zapłaci za akcję ratunkową, jeśli np. (odpukać) będzie wypadak samochodowy i trzeba
        będzie wezwać karetkę, ratować w publicznym szpitalu?

        Ponadto NFZ refunduje też drogie specjalistyczne lecznie, czego nie zapewnia samo prywatne
        ubezpiecznie za 100zł, bo musiałoby być duuużo droższe.

        Dodem jeszcze, że właśnie dzięki składkom na NFZ kobiety mają darmowe porody (wiem, wiem, co do
        ich stanrardów można mieć zastrzeżenia, a za ponadstandardowe wymagania trzeba dopłacać, ale i tak
        wychodzi taniej, niż poród w prywatnej klinice). I jednak wiele badań można mieć w ciąży zrobionych
        na NFZ, trzeba czasem po prostu zmienić lekarza na takiego, który chętniej wypisuje skierowania.

        A jeśli kogoś stać dodatkowo na prywatne ubezpiecznie, to czemu nie. Przynajmniej w zakresie tych
        tańszych, podstawowych badań i wizyt jest obsługiwany miło i bez kolejki.
        • cobia Re: Nie zawsze da się z NFZ zrezygnować 22.01.07, 12:25
          Milenko24, przeczytaj jeszcze raz co bylo napisane:

          > Ja zrezygnowalam z uslug w ramach NFZ, a wczesniej kas chorych juz z 5 lat
          temu.

          I swoja odpowiedz na to:

          > Jeśli ktoś jest zatrudniony albo prowadzi działalność gospodarczą, to nie
          może
          > zrezygnować z
          > ubezpieczniea zdrowotnego w NFZ. Jest ono obowiązkowe...


          Tu nie jest mowa o rezygnacji z placenia ubezpieczenia, tylko o rezygnacji z
          korzystania z uslug - nie wiem, czy widzisz roznice.

        • aurelkax Re: Nie zawsze da się z NFZ zrezygnować 22.01.07, 13:24
          A w ktorym miejscu ja napisalam, ze nie place skladek? wink
          Skladki place, ale nie korzystam z uslug. Nie narzekam i place skladki bo takie
          jest prawo.
          Jednak wybralam prywatna opieke zdrowotna (opieke - nie mylic ze
          specjalistycznym leczeniem!), bo mi sie to bardziej oplaca: w ciagu polowy dnia,
          ktora musialabym przy kazdej wizycie stracic na czekanie w panstwowej
          przychodni, zarabiam na prywatny pakiet (i korzystam z wizyt u specjalistow bez
          ograniczen).
          Kazdy powinien sam skalkulowac, co jest dla niego bardziej oplacalne.
          • 24milenka Re: Nie zawsze da się z NFZ zrezygnować 22.01.07, 13:53
            Spokojnie, nie piszę, że nie płacisz.

            Tylko wiele ludzi płacąc chciałoby móc korzystać. Przykro jest płacić i mieć
            poczucie, że i tak się nie skorzysta.
            Jeśli jednak Tobie z chłodnych kalkulacji wychodzi, że mimo to bardziej opłaca
            Ci sie w ogóle nie zawracać głowy chodzeniem do lakarza "na NFZ", to dobrze,
            korzystaj z prywatnego ubezpieczenia. To racjonalne podejście.

            Przeczytaj, jak też uważam, że
            > A jeśli kogoś stać dodatkowo na prywatne ubezpiecznie, to czemu nie.
            > Przynajmniej w zakresie tych tańszych, podstawowych badań i wizyt jest
            > obsługiwany miło i bez kolejki.

            Jednak nie każdy w pół dnia zarabia na prywatne ubezpiecznie. A nieraz podobnie
            jak Ty pracuje i nie może spędzać kilku godzin w kolejce w przychodni. I jeśli
            uczciwie płaci co miesiąc skladkę zdrowotną, ma prawo czuć się rozgoryczony,
            jeśli nie otrzymuje nieodpłatnie świdczeń, które w ramach tej składki dostać
            powinien.

            Dlatego - według mnie - karusfilmowa, zanim jej chlopak zapłaci za prywatne
            ubezpiecznie, może starć się znaleść takiego lekarza na NFZ, gdzie będzie dobrze
            i sprawnie obsłużona.


            P.S. Karusfilmowa, w Warszawie szkołę rodzenia możesz wybrać za darmo.
            Przynajmniej tyle jest pomocy od miasta.
    • sowka10 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 14:48
      Witam.
      Ja mieszkam nie w samej Warszawie ale w Legionowie, jednak często korzystam
      również z przychodni warszawskich. Jestem w 30 tygodniu ciąży i jak narazie za
      nic nie płaciłam, każde comiesięczne badania mam za darmo, usg również, za
      wizyty lekarskie też nie płacę. Jedyne koszty jakie ponoszę to lekarstwa, za
      które muszę zapłącić w aptece. Chyba masz pecha i źle trafiłaś. Może zmień
      przychodnię i lekarz, bo jeszcze sporo przed Tobą a nie widzę potrzeby
      wydawania pieniędzy skoro można to wszystko mieć bezpłatnie.Pozdrawiam
    • budzik11 Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 16:17
      O ile mi wiadomo, to:
      - placówki mające umowę z NFZ nie honorują skierowań z gabinetów prywatnych i
      to jest zrozumiałe
      - kobiety w ciąży mają prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej, w ogóle nie muszą
      być ubezpieczone i jeśli masz skierowanie od lekarza mającego umowę z NFZ to
      nikt nie ma prawa żądać od ciebie pieniedzy za badania
      - też jestem ciekawa kto ma udzielić pomocy doraźnej w postaci np. wykonania
      zastrzyku w niedziele i święta?? Osobiście miałam nieprzyjemne doświadczenie z
      publiczną służbą zdrowia po porodzie - nikt nie chciał mi zdjąć szwów. U mnie w
      miejscowości jest jedna przychodnia w której nie ma w ogóle ginekologa. Jest
      poradnia ginekologiczna przyszpitalna w tzw. mieście powiatowym, pod które
      podlegam, ale tam mi powiedziano, że ginekolog szwów nie zdejmuje, że mam z tym
      iść do chirurga. Chirurg też odmówił, powiedział, że on TAKICH szwów nie
      zdejmie (w sensie ginekologicznych). Poradzono mi w końcu, abym pojechała do
      szpitala, w którym mi te szwy założono. A że był to szpital w b. odległej
      miejscowości, w końcu poszłam zdesperowana (bo szwy mi bardzo dokuczały a i tak
      już były "przeterminowane", zresztą i tak nie dałabym rady z poszywaną xxx
      jeździć samochodem, bo nie mogłam siedzieć) do prywatnego ginekologa u mnie w
      miejscowości, ale oczywiście musiałam za to zapłacić.
      No i co mi dało ubezpieczenie??
    • lomre Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 22.01.07, 16:30
      Ja mialam podobnie - tzn. zlecenie na zastrzyki progesteronu (chyba tańszy od
      kaprogestu) od prywatnego lekarza i nawet nie z tego województwa. Pilęgniarka
      powiadziała, że skoro jestem zapisana do ich przychodni to podać zastrzyk muszą
      mi bezpłatnie. Ja przynosiłam swoje strzykawki i igły, ale nawet nie wiem czy
      nie powinni ich dawać. ktoś mi doradził, że masz przynies swoje a że kosztują
      grosze to dalej nie pytałam. Ale generalnie z publiczną służbą i gwarantowaną
      opieką w ciąży to po prostu śmiech.
    • muchorasia Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 25.01.07, 12:52
      Cześć
      Najlepiej przepisz się do innej poradni. W Warszawie można korzystać z programu
      Zdrowie, Mama i Ja i wszystkie badania są bezpłatne nawet grupa krwi. Dowiedz
      się w których poradniach mają ten program i tam się zapisz. Pozdrawiam
      • karusfilmowa Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 25.01.07, 19:56
        czesc muchorasia
        wlasnie zsprawdzilam, przychodnia, do ktorej prawie co dnia sie fatyguje w
        swoich sprawach bierze udzial w programie zdrowie, mama i ja - przynajmnmiej
        jest na wykazie placowek, ktore biora w nim udzial. jednak w przychodni cicho
        sza na ten temat, jednej uloteczki, jednego plakaciki tam nie ma... 6 marca mam
        kolejna wizyte u tutejszej pani doktor; na 100 procent zapytam ja czemu
        przychodnia nie chwali sie braniem udzialu w programie, i poprosze ją o info...
        (dzis wpadlam do przychodni po zastrzyk i widzialam jak lekarz ginekolog darl
        sie na pacjentki w poczekalni; kszyczal cos ze on nie chce tu pracowac i
        zwalnia sie natychmiast... kiedy sobie poszedl, zapytalam dziewczyny o co
        chodzi, powiedzialy, ze on juz wielorotnie wygrazal ze odejdzie- ma taki styl
        bycia...)
        tymczasem trzymam sie mojej prywatnej pani doktor
        i dziekuje za wszystkie rady
      • aurinko Re: publiczna sluzba zdrowia -horror! jak sobie r 25.01.07, 20:29
        Karusfilmowa nie kwalifikuje się do programu Zdrowie, Mama i ja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka